MY JESTEŚMY KOLEKTYW. Komórek.
Pamiętaj: Boga nie ma (nie na tym forum), wszystko co żyje, wyewoluowało. Teraz, aby obronić swój optymizm, musisz wykazać (nie jest to niemożliwe, ale może brakować Ci danych - przez stulecia), że istnieje jakościowa różnica między dziko żyjącą amebą (klasyfikowaną przez Ciebie jako zwierzę), a jej samoudomowionym potomkiem - komórką (klasyfikowaną przez Ciebie jako ???). I że ta różnica jest in minus dla komórek - bo może być in plus (ha!).
A miłość jest emocją. Emocja jest ewolucyjnie starsza od rozumu. Albo to pożenisz jakoś ze swoją filozofią, albo popadniesz w końcu w doomerski nihilizm. Możesz się oczywiście bronić przed taką oceną, np. robiąc coś z miłością dla Bosaka, albo dla Brauna. Albo dla Chińczyków.
Spłyciłeś wulgarnie kulturę reinkarnacji (starszą od kultury miłości ewangelicznej tak ze trzy razy, chyba żeby wliczyć Egipt) i wykoleiłeś zupełnie koncepcję samolubnego genu (Dawkins się od tak daleko idących interpretacji odżegnywał). Moja rada dla Ciebie jest taka: mniej bukmacherki i epatowania, a więcej książek i autentycznej zadumy nad tym, co się właśnie przeczytało. Inaczej nie wiesz, jak wielu rzeczy nie wiesz.
Pamiętaj: Boga nie ma (nie na tym forum), wszystko co żyje, wyewoluowało. Teraz, aby obronić swój optymizm, musisz wykazać (nie jest to niemożliwe, ale może brakować Ci danych - przez stulecia), że istnieje jakościowa różnica między dziko żyjącą amebą (klasyfikowaną przez Ciebie jako zwierzę), a jej samoudomowionym potomkiem - komórką (klasyfikowaną przez Ciebie jako ???). I że ta różnica jest in minus dla komórek - bo może być in plus (ha!).
A miłość jest emocją. Emocja jest ewolucyjnie starsza od rozumu. Albo to pożenisz jakoś ze swoją filozofią, albo popadniesz w końcu w doomerski nihilizm. Możesz się oczywiście bronić przed taką oceną, np. robiąc coś z miłością dla Bosaka, albo dla Brauna. Albo dla Chińczyków.
Spłyciłeś wulgarnie kulturę reinkarnacji (starszą od kultury miłości ewangelicznej tak ze trzy razy, chyba żeby wliczyć Egipt) i wykoleiłeś zupełnie koncepcję samolubnego genu (Dawkins się od tak daleko idących interpretacji odżegnywał). Moja rada dla Ciebie jest taka: mniej bukmacherki i epatowania, a więcej książek i autentycznej zadumy nad tym, co się właśnie przeczytało. Inaczej nie wiesz, jak wielu rzeczy nie wiesz.
