14.05.2024, 21:44
Kiedyś na forum wiara ukułem taką metaforę, próbując zrozumieć hylemorfizm. Wyobraźcie sobie kreskę na kartce papieru. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to kolor. Kolor kreski można oczywiście zredukować do własności cząstek pigmentu (plus papier przebijający spod spodu), analizować i wyjaśniać w ten sposób. Ale kreska ma jeszcze kształt i kontur, które nijak nie wynikają z pigmentu. Nikt mi nie wmówi, że ich badanie jest puste poznawczo.
