Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy Norwegia to raj na ziemi?
#21
Osiris napisał(a): (...)przecież Norwegia dostatek zbudowała na sensownym wykorzystaniu surowców naturalnych
Już w latach międzywojennych na tle innych krajów Europy Norwegia prezentowała się przyzwoicie. Ich idea państwa opiekuńczego miała genezę na udzielaniu sobie pomocy w ramach gmin luterańskich i wypłynęła razem ze zdobyciem władzy przez Chrześcijańską Partię Ludową (KtF) w 1933 roku. A później przejęły to wszystkie stronnictwa.

Rzeczywiście, zgadzam się, że mądre wykorzystywanie zasobów naturalnych przyczyniło się do bogactwa tego kraju lecz ciekawe jest to jak umiejętnie wykorzystują budowanie marki swojego kraju do osiągania własnych korzyści.

Adam M. napisał(a): Mnie bardziej interesuje przyczyna dla ktorej rozne kraje Europy Zachodniej zaczely w swojej gospodarce ( glownie wowczas rolnej ) korzystac z renty gruntowej i przechodzic na dzierzawe gruntow wielkich majatkow ziemskich, kiedy w Europie Wschodniej zaczeto cofac sie do coraz bardziej rozwinietego systemu panszczyznianego, a chlopi tam pracujacy razem z mieszczanami w takiej Rzeczypospolitej nie mieli praw publicznych i nie byli uwazani za obywateli.

Na to miały wpływ trzy czynniki. Pierwszy z nich to rozrzut cenowy. Od XV wieku zaczęła rosnąć podaż pieniądza i papierów dłużnych na Zachodzie spotęgowana później jeszcze napływem kruszców z hiszpańskich i portugalskich kolonii. Gwałtowny rozwój demograficzny spowodował szybki wzrost cen żywności i zapotrzebowanie na nią. W Europie Środkowo-Wschodniej ten wzrost cen był dużo wolniejszy toteż przebitka cen na pszenicę czy żyto porównując Zachód i Środkowy Wschód wynosiła nierzadko 3:1 przy zbliżonych plonach żyta i pszenicy terenów Polski, Francji czy śr. Niemiec w XVI wieku. Do tego doszedł okresowy niedobór rąk do pracy w polu w Niderlandach w poł. tego wieku. Pieniądz w Polsce o takim samym kruszcu miał znacznie wyższą siłę nabywczą więc eksport zboża był zyskowny. Nie trzeba było inwestować tak w produkcję. Na Zachodzie zwiększająca się gęstość zaludnienia i podaż pieniądza intensyfikowała gospodarkę miejską i hodowlaną. Aczkolwiek wg badań Maddisona i s-ki i innych badaczy poziom rozwoju gospodarczego pod koniec XVI wieku takiej Polski i Francji był porównywalny. Więc na krótką metę to działało.

Drugi był równie ważnym powodem. Były to różnice w wojskowości w XV i XVI wieku między wschodem, a zachodem Europy wynikające z teatrów wojennych i podaży pieniądza. Ostatecznie na Zachodzie coraz większą rolę zaczęła odgrywać rolę zaciężna piechota na którą trzeba było znaleźć środki. I pochodziły one nie tylko z podatków, ale i z pożyczek ściąganych z miast. Więc o interesy miast trzeba było władcy dbać. Jeśli chodzi o ludność wiejską to też trzeba pamiętać, że była obok obcokrajowców dostarczycielem rekruta dla wojsk zaciężnych. Wykształciła się, albo ugruntowała swoją pozycję tzw. warstwa wolnych chłopów, która za swoje prawa była zobowiązana do służby wojskowej. W interesie tamtejszych władców leżało by szlachta zbytnio nie urosła w siłę względem innych stanów. A mając wojska zaciężne finansowane m.in. z pożyczek miejskich mogli to zrobić.

W Polsce Jagiellonów poza Wojną Trzynastoletnią sfinansowaną w dużej mierze przez miasta pruskie trzon sił stanowiła feudalna jazda, której wojacy stawiali się na własny koszt i byli w stanie wymusić przed planowaną wojną przywileje takie jak cerekwicko-nieszawski czy statuty piotrkowskie. Jeszcze za Zygmunta Starego szlachta sprezentowała wojnę kokoszą przed planowaną wyprawą. Szlachta czeska i węgierska zazdrosna o przywileje polskiej wymusiła je na pocz. XVI wieku na tamtejszych Jagiellonach. I pod Mohacz wiemy co ruszyło. A brak kontroli królewskiej nad poczynaniami szlachty względem innych stanów skończyło się dokręcaniem śruby chłopom i przejmowanie zysków z handlu przez podmioty związane ze szlachtą. Oczywiście chłopi ilościowo dominowali w armii, ale trafiali tam jako pocztowi, z powodu powinności sołtysów do służby wojskowej natomiast piechotę rekrutowano wśród cudzoziemców lub często z dóbr królewskich. Więc na sytuację prawną chłopstwa wobec szlachty znaczenia nie miało. Nawet gdy w XVI wieku upowszechniły się wojska zaciężne to niewiele zmieniło gdyż żołd wciąż nie pokrywał kosztów służby kopijniczej czy husarskiej.

W Rosji było inaczej. Tam wielcy książęta moskiewscy, a później carowie potrafili utrzymać za ryje bojarów i dworiaństwo. Niemniej musieli później mocniej opodatkowywać poddanych z powodu wprowadzenia wojsk zaciężnych i rosnącej roli artylerii. Dopóki gdzie popierana była kolonizacja nowych terenów to nie miało znaczenia, ale tam gdzie rosły świadczenia trzeba było wziąć chłopów za twarz z obawy przed opuszczaniem zagród i osiedlaniem się na innych obszarach. Ten proces zachodził jednak 150 lat później porównując z Polską.

Trzeci powód to groźba opuszczenia majątków. Na terenie w mniejszym stopniu Polski, ale zwłaszcza Ukrainy, Litwy, Węgier i Rosji był to problem większy niż w gęściej zaludnionej Europie Zachodniej.

Na historycy.org dużo o tym pisaliśmy. W poniżej zalinkowanych topicach masz dane i publikacje z których korzystałem. Jeśli nie będziesz mieć czasu by wszystko przeczytać, a będziesz chcieć się z nimi zapoznać to daj znać, a wszystko Ci wypiszę w kolejnym poście. Ale dyskusje warto poczytać.
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=7261&st=0
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=24636

bert04 napisał(a): Chyba najprostszym wyjaśnieniem jest to, że nastąpił podział na kraje surowcowe i kraje produkujące. Chociaż oczywiście nie było to ani podział czysty ani czasowo jednolity. Niemniej Polska skoncentrowała się na produkcji zboża i struktury pańszczyzny miały zapewnić jak największe zbiory.

Tylko co jest przyczyną, a co skutkiem? W handlu zbożem z Zachodem w XVI wieku partycypowało może ok. 15% folwarków. Dochodzi jeszcze przepęd bydła i owiec do Niemiec. Ile tego mogło być? Ale ok. To był na pewno jeden, ale nie jedyny powód.

bert04 napisał(a): Natomiast co do manufaktur jako pierwszego stopnia do industrializacji kraju to datowane one są na czasy króla Stasia dopiero. Tam, gdzie manufaktury powstawały w wiekach XIII - XIV następował rozwój gospodarki pieniężnej i odchodzenie od struktur feudalnych.

Manufaktury w Koronie powstawały w Gdańsku i Świętokrzyskiem już w XVI wieku (kuźnice), a wielkie piece w np. Samsonowie w I poł. XVII wieku.

Stoik napisał(a): To faktycznie dobry wskaźnik jakości życia, ale trzeba pamiętać o chronologii. Najpierw są teiści, prawacy i ideolodzy HTR budujący dostatek, a potem ww. przychodzą na gotowe i przypisują sobie ich osiągnięcia.

A o incelach nie zapomniałeś?

geranium napisał(a):
InspektorGadżet napisał(a): Serio ktoś jeszcze wierzy w te bzdury Maxa Webera?
Ja wierzę. 

Może w łagodniejsza wersję : nie baluj bez końca...

A skąd ta wiara? Myślę, że myli Ci się kultura mieszczańska zachodniej Europy z protestantyzmem. Dobrze funkcjonowała tam gdzie była duża ilość miast, a mieszczanie mogli bogacić się na handlu. Powstała zanim Luter przybił jakąś ulotkę z bazgrołami. Rzeczywiście była czynnikiem sprzyjającym ekspansji protestantyzmu, ale ów nie był tam regułą. Aż do lat 30-tych XVII wieku głównym centrum finansowym Europy była Genua, miasta włoskie były ostoją renesansu. Dotyczy to również prawosławnych. Nowogrodowi Wielkiemu czy Pskowowi aż do odpału Iwana IV Groźnego luteranizm nie był niezbędny do bogactwa, a Ormianie słynęli że zdolności kupieckich czy jako wytwórcy przedmiotów luksusowych.
Odpowiedz
#22
To był  raczej żart. 
Widzę  że masz ogromną  wiedzę. Zajrzałam  tu i tam i tu ciekawa opinia:


Michał Jędrzejek: Najsłynniejsza teoria dotycząca znaczenia reformacji dla nowoczesnej cywilizacji została sformułowana w eseju Maxa Webera Etyka protestancka i duch kapitalizmu (1904). Pisze on w nim o istotnej relacji łączącej protestancki etos pracowitości z rozwojem kapitalizmu. Jaki jest status tej teorii we współczesnej socjologii?

Hans Joas: Jest on wyjątkowo kontrowersyjny – i to już od ponad 100 lat. Chociaż pełniłem funkcję tzw. profesora Weberowskiego, gdy byłem dyrektorem Centrum Maxa Webera w Erfurcie, dostrzegam w autorze Etyki protestanckiej wielkiego uczonego, to wobec tej akurat teorii zachowuję sceptycyzm.

https://www.miesiecznik.znak.com.pl/max-...ial-racji/
„Ateizm to aroganckie przekonanie o tym, że cały Wszechświat nie został stworzony dla ludzi” M.Nugent
Odpowiedz
#23
A nie idzie tego wytłumaczyć po prostu teorią przewagi komparatywnej? W jakichś Niderlandach i przemysł i rolnictwo były bardziej efektywne niż w RON, ale choćby gęstość zaludnienia dawała niderlandzkiemu przemysłowi taką przewagę, że opłacało się przerzucić większość środków do manufaktur, a żarcie importować ze wschodu?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#24
dammy napisał(a): Ostatecznie na Zachodzie coraz większą rolę zaczęła odgrywać rolę zaciężna piechota na którą trzeba było znaleźć środki.
(...)
Nawet gdy w XVI wieku upowszechniły się wojska zaciężne to niewiele zmieniło gdyż żołd wciąż nie pokrywał kosztów służby kopijniczej czy husarskiej.

Wydaje mi się, że przeceniasz gospodarcze znaczenie wojskowości. Przemiana pospolitego szlacheckiego ruszenia w wojska zaciężne następowała równolegle na Zachodzie i Wschodzie, osiągając swój punkt szczytowy w okolicach Wojny Trzydziestoletniej (Z.) i Potopu (W.). Presja na znalezienie środków była w sumie równie wielka, tyle że w Polsce te środki były pokrywane z kieszeni tych magnatów, którzy okresowo pełnili także jakieś funkcje wojskowe. Bo państwo ustawicznie zalegało z żołdem. Gdyby nie to, że takich Chodkiewiczów było stać, przez pewien czas opłacać wojsko z własnej kasy, to może te zmiany by zostały wymuszone w czas.

Cytat:Tylko co jest przyczyną, a co skutkiem? W handlu zbożem z Zachodem w XVI wieku partycypowało może ok. 15% folwarków. Dochodzi jeszcze przepęd bydła i owiec do Niemiec. Ile tego mogło być? Ale ok. To był na pewno jeden, ale nie jedyny powód.

Faktycznie, zboże stoi raczej symbolicznie za rolniczą gospodarkę RON

https://www.opiekun.kalisz.pl/gospodarka...-xvii-w-2/

Jedni produkowali płody rolnicze i kupowali za granicą produkty, drudzy odwrotnie.

Cytat:Manufaktury w Koronie powstawały w Gdańsku i Świętokrzyskiem już w XVI wieku (kuźnice), a wielkie piece w np. Samsonowie w I poł. XVII wieku.

Gdański i okolice to już trochę inny świat, tak pod względem kultury jak i częściowo prawa. Z Gdańska bliżej do Amsterdamu niż do Warszawy. Co do reszty, owszem, było, ale za późno i za mało.

Cytat:a Ormianie słynęli że zdolności kupieckich czy jako wytwórcy przedmiotów luksusowych.

Może nie łapię tematu, Ormianie jako przedstawiciele kultury mieszczańskiej?

kmat napisał(a): A nie idzie tego wytłumaczyć po prostu teorią przewagi komparatywnej? W jakichś Niderlandach i przemysł i rolnictwo były bardziej efektywne niż w RON, ale choćby gęstość zaludnienia dawała niderlandzkiemu przemysłowi taką przewagę, że opłacało się przerzucić większość środków do manufaktur, a żarcie importować ze wschodu?

Może było to robienie cnoty z potrzeby? W Niderlandach rolnictwo bazowało na terenach wydartych morzu i z tej konieczności było trudne i kosztowne. Tamtejsza ludność miała większą presję na alternatywne sposoby wykorzystywania pracy ludzkiej, której w krajach z urodzajnymi czarnoziemiami nie było.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#25
kmat napisał(a): A nie idzie tego wytłumaczyć po prostu teorią przewagi komparatywnej? W jakichś Niderlandach i przemysł i rolnictwo były bardziej efektywne niż w RON, ale choćby gęstość zaludnienia dawała niderlandzkiemu przemysłowi taką przewagę, że opłacało się przerzucić większość środków do manufaktur, a żarcie importować ze wschodu?

Ale to co jest napisane w teorii przewagi komparatywnej to skutek tych procesów o których pisałem, a nie przyczyna. I miały one wpływ na utrwalenie dualizmu gospodarczego, a nie na powstanie. Genezy należy szukać wtedy gdy jeszcze eksportu zboża albo nie było, albo był nikły. Niemniej nie zamierzam tego lekceważyć gdyż to co się działo od lat 20-tych do końca XVI wieku było katalizatorem tego co zdarzyło się wcześniej. Rok1520 czyli data ustanowienia obowiązkowej pańszczyzny jest datą graniczną między czasem powstawania znanych nam stosunków społecznych, a procesem ich utrwalania. W XVII wieku było już wszystko pozamiatane.

bert04 napisał(a): Wydaje mi się, że przeceniasz gospodarcze znaczenie wojskowości. Przemiana pospolitego szlacheckiego ruszenia w wojska zaciężne następowała równolegle na Zachodzie i Wschodzie, osiągając swój punkt szczytowy w okolicach Wojny Trzydziestoletniej (Z.) i Potopu (W.). Presja na znalezienie środków była w sumie równie wielka, tyle że w Polsce te środki były pokrywane z kieszeni tych magnatów, którzy okresowo pełnili także jakieś funkcje wojskowe. Bo państwo ustawicznie zalegało z żołdem. Gdyby nie to, że takich Chodkiewiczów było stać, przez pewien czas opłacać wojsko z własnej kasy, to może te zmiany by zostały wymuszone w czas.

Nas XVII wiek nie interesuje. Jeśli chodzi o wpływ wojskowości to interesują nas lata 1454-1521. I co mamy? Zbierająca się szlachta podczas Wojny Trzynastoletniej wymusza na Kazimierzu Jagiellończyku wydanie przywilejów w Cerekwicy i Nieszawie. Niska jej przydatność wymaga wystawienia wojska zaciężnego, ale później wszystko wraca do starego. Zbierana przez Jana Olbrachta szlachta na wyprawę do Mołdawii wymusza uchwalenie statutów piotrkowskich. Droga do Nihil Novi otwarta. I nawet wprowadzenie oddziałów zaciężnych nic nie zmienia gdyż taktyka ówczesna wojsk polskich sprawia, że beneficjentami jej jest w większości jazda. W mniejszym stopniu "lud ognisty". Piszę o początku XVI wieku.

A co mamy na Zachodzie? Pod koniec XV wieku krążą po armiach kusznicy włoscy, lancknechci, piechota szkocka i szwajcarska. No i oddziały piechoty krajowej. To stanowi nierzadko 3/4 armii. Dochodzą dobrze opłacane formacje konne. W takim przypadku gdy na to są pieniądze czy to ze skarbu czy pożyczek nabór jazdy szlacheckiej jest formalnością i przywilejów szlachta na władcy nie może wymóc. A bez tego nie ma poddaństwa. Natomiast władcy zachodni pilnują źródeł gotówki jak rekruta dla dominującej liczebnie formacji piechoty.

Zwróć uwagę na Węgry. Jeszcze za Macieja Korwina była to mozaika różnych formacji zarówno zaciężnych jak i pospolitego ruszenia. Formacje konne, ale też sporo piechoty. Później Władysław Jagiellończyk wprowadza pod presją szlachty analogiczne przywileje wobec chłopów dla niej jak w Polsce i jego syn Ludwik prowadzi pod Mohacz głównie ciężką jazdę rycerską.

bert04 napisał(a): Jedni produkowali płody rolnicze i kupowali za granicą produkty, drudzy odwrotnie.
Jednak rosnący eksport zboża miał wpływ na stosunki ekonomiczne chociażby z tego tytułu, że beneficjenci tego to była wpływowa grupa interesu. Można było lepiej zarobić niż inni. Więc i wpływy były większe. A mając więcej hajsu niż inni co robią? Zamiast w produkcję walą dalej w zboże. Bo jego wywóz na Zachód jest naprawdę opłacalny.

bert04 napisał(a):
Cytat:a Ormianie słynęli że zdolności kupieckich czy jako wytwórcy przedmiotów luksusowych.
Może nie łapię tematu, Ormianie jako przedstawiciele kultury mieszczańskiej?
W Polsce, Konstantynopolu, Persji była to grupa etniczna żyjąca głównie w miastach i parająca się handlem i produkcją. Byli w stanie fundować własne kościoły, dorobili się pewnego etosu pracy. Mieli własne statuty prawne. Czemu nie? Przecież większość produkcji złotniczej w RON była w rękach Ormian tak jak handel Porty Otomańskiej w dużej mierze był oparty na działalności tej grupy etnicznej. Potrzeba było Ormianom protestantyzmu?

geranium napisał(a): Widzę  że masz ogromną  wiedzę.

Bez przesady może.

geranium napisał(a): Zajrzałam  tu i tam i tu ciekawa opinia:

No to co tam mamy:
"Z drugiej strony, w swojej uproszczonej wersji, wolnej od tej emocjonalnej ambiwalencji, teza Webera stała się po II wojnie światowej (zwłaszcza w USA) częścią ideologii, według której protestancka etyka pracy to główny powód sukcesu gospodarczego Ameryki i jej światowego przywództwa. Myślę, że w analogii do „wulgarnego marksizmu” możemy mówić o „wulgarnym weberyzmie”, rozumianym tu jako uzasadnienie gospodarczej wyższości zakorzenionej w protestantyzmie."
Z linka koleżanki geranium.

Jakże słuszna teza prof. Hansa Joasa. Dodam, że w publikacjach, które mnie mocno interesowały w kontekście gospodarki społeczeństw rolniczych np. Inghama, Braudela, Malanimy czy Wyczańskiego w ogóle Weberem sobie nikt głowy nie zawracał.
Odpowiedz
#26
InspektorGadżet napisał(a):Oglądam sobie filmik o Norwegii i tak sobie myślę że to raj na Ziemi. Wysoki standard życia, piękne widoki i niskie bezrobocie



PKB na osobę w tym kraju wynosi ponad 70 tyś dolarów przy nieco ponad 5 milionów mieszkańców. Co sądzicie o tym kraju?

Porównałbym Norwegię do Lichtensteinu ale myślę że nie ma to większego sensu gdyż jest to malutkie państwo

edith: znalazłem taki oto wpis
http://kasiakipiel.com/2018/12/10/norweg...a-idealna/

Autorka twierdzi że Norwegia nie jest taka fajna bo życie w dostatku w końcu nuży. A i można trafić na niekompetentnego urzędnika czy lekarza
Byłam w Norwegii przed 2010rokiem na długiej wycieczce. Zachwycały się głównie przyrodą i tanimi lodami (artykuł dla dzieci) Film to swego rodzaju reklamówka.

Tu podobnie:Równość i równouprawnienie
Nowoczesne państwo opiekuńcze oparte jest na takich wartościach, jak równość i równouprawnienie. Wszyscy obywatele cieszą się takimi samymi prawami, bez względu na swą płeć, tożsamość płciową, pochodzenie etniczne czy też sprawność fizyczną. Norwegia zajmuje wysokie miejsce w międzynarodowych rankingach dotyczących równości płci oraz standardów życia. Na rynku pracy aktywnie działa około 70% kobiet. Wysoki poziom równości płci jest jedną z podstaw szybkiego rozwoju gospodarczego Norwegii oraz stałej poprawy standardu życia obserwowanej od lat 60. XX wieku.

Baby@2x.png
Urlop tacierzyński
Po urodzeniu dziecka norweskim rodzicom przysługuje prawo do 12-miesięcznego urlopu. Dziesięć tygodni owego urlopu zarezerwowane jest dla ojców.
icon 40 %
40% kobiet w zarządach
Zgodnie z norweskim prawem kobiety muszą stanowić co najmniej 40% w zarządach w przedsiębiorstwach państwowych oraz w prywatnych spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością.
Money
Rządowy Fundusz Emerytalno - Globalny
Rządowy Fundusz Emerytalno – Globalny jest jednym z największych tego typu funduszy zabezpieczających na świecie. Środki funduszu zostały zainwestowane w ponad 9 tysięcy spółek w ponad 70 krajach.
https://www.norway.no/pl/poland/wartosci...a-dzisiaj/

Moja koleżanka mieszka obecnie w Norwegii, jej mąż został oddelegowany tam do pracy. Ona jest już na emeryturze. Jest zachwycona krajem i nie zamierza wracać do Polski. Przyjeżdża tu tylko dlatego , że ma zobowiązania rodzinne. Jest zachwycona także sposobem w jaki Norwegowie podchodzą do walki z covidem.
„Ateizm to aroganckie przekonanie o tym, że cały Wszechświat nie został stworzony dla ludzi” M.Nugent
Odpowiedz
#27
W Kongsbergu właśnie ktoś zabił kilka osób z łuku, a kilka innych ranił.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#28
Iselin napisał(a):W Kongsbergu właśnie ktoś zabił kilka osób z łuku, a kilka innych ranił.


Czyli nie jest tak słodko.

Mnie zaskoczyła ta informacja:
„Coś dzieje się, kiedy chorujemy na zaburzenia lękowe. Próbujemy unikać tego, co wywołuje lęk. Jednym ze sposobów jest zwolnienie lekarskie. Zwolnienie lekarskie może jednak doprowadzić do pogorszenia choroby. OCED uważa, że taka praktyka to pułapka dla chorujących.”

Czas działa na niekorzyść osób cierpiących na zaburzenia lękowe.

„Według OCED, w Norwegii dostęp do zwolnień chorobowych jest prosty. Nie ma również silnej presji ekonomicznej, by przywracać osoby na zwolnieniu do pracy. Zazwyczaj mówi się, że czas leczy rany, ale nie w przypadku zaburzeń lękowych – to pułapka” wyjaśnia Mykletun.

W Norwegii prawie żadna z osób, które stają się niezdolne do wykonywania zawodu nie wraca na rynek pracy.

„To poważny problem, młodzi raz na zawsze wypadają z rynku pracy. Nie możemy pozwolić sobie na myślenie, że najpierw zwolnimy ludzi z pracy, a potem naprawimy ten błąd. Sprawa jest przegrana nie tylko dla tych jednostek, ale również dla całego społeczeństwa” mówi Mykletun.

https://m.mojanorwegia.pl/czytelnia/cora...-6190.html
„Ateizm to aroganckie przekonanie o tym, że cały Wszechświat nie został stworzony dla ludzi” M.Nugent
Odpowiedz
#29
Iselin napisał(a): W Kongsbergu właśnie ktoś zabił kilka osób z łuku, a kilka innych ranił.

Tyle, że zabójcą okazał się tym razem Duńczyk. Przedstawicieli nacji skandynawskiej z kolejnego "cudownego" kraju. Niemniej takie przypadki zdarzają się wszędzie. O niczym to nie przesądza.
Odpowiedz
#30
dammy napisał(a):
Iselin napisał(a): W Kongsbergu właśnie ktoś zabił kilka osób z łuku, a kilka innych ranił.

Tyle, że zabójcą okazał się tym razem Duńczyk. Przedstawicieli nacji skandynawskiej z  kolejnego "cudownego" kraju. Niemniej takie przypadki zdarzają się wszędzie. O niczym to nie przesądza.
Otóż Duńczyk. Kupiłam  nawet koleżance zestresowanej książkę. 
https://zwierciadlo.pl/lifestyle/523570,...ead?r=true

miało być o Hygge ..coś mi nie wyszło..

Ale  
https://www.ceeol.com/search/article-detail?id=917855



Pół roku temu kupiłam tę książkę. Byłam też w Dani. 
Najdłużej jednak w Norwegii. Bardzo życzliwi ludzie ale byliśmy turystami. 
Z tych czasów pamiętam tyle, że w Szwecji było o wiele bardziej czysto.
W Norwegii spotykaliśmy śmieci w lesie. Bardzo to nas dziwiło. 
Takie fragmentaryczne wrażenia są często bardzo subiektywne. Mieszkaliśmy przeważnie w prywatnym namiocie.
Raz na campingu dostaliśmy zaproszenie od sąsiada, który okazał się lekarzem ortopedą z Oslo. Padał deszcz . Gość bardzo sympatyczny poczęstował nas pędzonym przez siebie bimbrem. U nas lekarze wtedy raczej nie pędzili bimbru. Duży uśmiech Oczko Nieśmiały
„Ateizm to aroganckie przekonanie o tym, że cały Wszechświat nie został stworzony dla ludzi” M.Nugent
Odpowiedz
#31
dammy napisał(a): Tyle, że zabójcą okazał się tym razem Duńczyk. Przedstawicieli nacji skandynawskiej z kolejnego "cudownego" kraju. Niemniej takie przypadki zdarzają się wszędzie. O niczym to nie przesądza.
Dokładniej jest to podobno "obywatel Danii". Chociaż zdaje się, że jego matka jest Dunką.
Był podobno znany policji. I nic.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#32
Co oznacza: I nic?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#33
znaLezczyni napisał(a): Co oznacza: I nic?
A nie, jednak coś zrobili. Dali mu zakaz zbliżania się do bliskich po tym, jak groził im śmiercią.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości