Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mam problem z bilansem wodnym: rzeki, oceany, chmury
#1
Mam taki problem z krążeniem wody pomiędzy rzekami, oceanami i deszczem (oraz śniegiem).

Gdyby nie było parowania wody z oceanów, jezior, rzek oraz lądów to w sposób oczywisty widać, że woda która cały czas wpływa rzekami do morza i oceanów musiałaby jakoś z dna oceanów i mórz wpływać spowrotem  jakimiś przyrodniczymi rurociągami pod ziemię od lądów i wypływać/wytryskiwać na lądy w postaci mnóstwa źródełek w całych dorzeczach rzek przy każdym dopływie głównej rzeki w górnym, środkowym i dolnym biegu każdej rzeki.
Tyle źródeł nie ma, źródełka wytryskują w górach i dużo ich nie jest. Nie jest to zresztą chyba woda powracająca z oceanów, bo nie bardzo rozumiem jaki miałby być mechanizm wytryskiwania wody połączonej przyrodniczym rurociągiem z oceanem na wyżynie naprzykład 400 metrów n.p.m?


Jednak jest zjawisko parowania wody zarówno z powierzchni oceanów (woda) jak i powierzchni lądu (woda-jeziora, rzeki oraz ziemia - grunty ziemne) oraz powrót tej wyparowanej wody do chmur - powrót z deszczem spadającym zarówno na oceany jak i lądy.

Gdyby ta woda która wyparowała nad oceanami spadała z deszczem spowrotem do oceanów a nie także na lądy a woda która wyparowała z lądów spadała z deszczem tylko na lądy to szybko rzeki przestałyby płynąć do morza bo zabrakłoby w nich wody.
Bo przecież woda która spłynęła rzekami do morza i oceanów nie wraca pod dnem oceanu na lądy w postaci wytryskujących źródełek zasilających rzeki - bo tego nie obserwujemy jakikolwiek miałby być tego mechanizm.

Wynika stąd, a przynajmniej można wyprowadzić taki wniosek, żeby bilans wodny się zgadzał, że jak na przykład do mórz i oceanów wpływa rzekami w ciągu roku kalendarzowego 80 tryliardów metrów sześciennych wody, to z powierzchni oceanów musi wyparować do chmur położonych nad oceanami w ciągu roku kalendarzowego 120 tryliardów metrów   sześciennych wody z czego 2/3 chmur znad oceanów niosących te poszukiwane 80 tryliardów metrów sześciennych wody musi przemieścić się/przepłynąć/podróżować do lądów / wgłąb lądów i spaść z tych chmur w postaci deszczu w ilości 80 tryliardów metrów sześciennych nad lądami nizinami, wyżynami i górami żeby zasilić rzeki , żeby rzeki miały skąd wziąć wodę którą niosą do morza.

Z lądów może na przykład wyparowywać rocznie 20 tryliardów wody do chmur i  spadać spowrotem z deszczem na lądy.

Te rzeczy z liczbami jak 80 tryliardów metrów sześciennych wody są z sufitu bo dokładne/przybliżone wielkości przynajmniej na początek rozważań nie są potrzebne.
Nie jest trudno to wyliczyć w sposób przybliżony bo wiadomo że średnia głębokość oceanów jest 4000 metrów a powierzchnię oceanów można wziąć z wikipedii, średnie roczne parowanie oceanów w metrach sześciennych wody dałoby się jakoś wyliczyć z chemii na poziomie liceum i dla kontroli zapytać o to może meteorologów a może fizyków.


Mnie dziwią te podróże chmur niosących wodę/parę wodną znad oceanów, że aż tyle chmur musi podróżować na takie dalekie odległości wgłąb lądów. Czyli, że chyba wieją ciągle takie same silne wiatry przeganiające w chmury w ilości 66% chmur znad oceanów wgłąb lądów?
Bo takie byłoby wytłumaczenie, że w ciągu ostatnich 100 lat nie zabrakło wody we wszystkich rzekach naraz w Europie ani nawet w ZSRR a także, że nawet Napoleon o takich zjawiskach nie wspominał.


Dziwi mnie, że wiatry przez 100 lub 200 lat a może nawet 1000 lat (tyle ma podobno państwo Polskie) wieją ciągle tak samo w tym sensie, że jest taka nierównowaga, że 66% chmur z parą wodną wyparowaną znad oceanów jest przeganiane wgłąb lądów.


No może być tak, że naprzykład 76% chmur z wodą wyparowaną z oceanów podróżuje nad i wgłąb lądu, a znad lądu nieduża ilość chmur z wodą wyparowaną nad lądami jest przeganiana nad oceany i chmury te niosą ten nadmiar wody 76%-66% = 10% który napłynął znad oceanów.
W każdym razie jest ta nierównowaga 66% chmur podróżuje znad oceanów nad lądy rzeźby zasilić lądowe rzeki w wodę.


Jestem ciekawa czy jacyś science meteorolodzy robili taki bilans na prawdziwych przybliżonych liczbach mierząc może szybkości wpływania wody rzek do morza naprzykład Wisły i Odry?

No ile wody rocznie w metrach sześciennych wpływa w ciągu roku kalendarzowego do morza Bałtyk z Wisły a ile z Odry?


Chciałam napisać ten wątek w Dziale "Nauki przyrodnicze" - przez pomyłkę wpadł mi do tego Działu. Bardzo proszę o przeniesienie.
Odpowiedz
#2
W sumie to chciałabym się jeszcze dowiedzieć dlaczego woda wyparowana znad oceanów nie podróżuje w chmurach nad Afrykę i wgłąb Afryki w takiej ilości/podobnej jak ilość chmur niosących wyparowaną wodę znad oceanów do i wgłąb Europy oraz ZSRR, że rzeki są cały czas zasilane deszczem w dostateczną ilość wody.

Czy dałoby się to teoretycznie przynajmniej jakoś zamodelować i wyliczyć/oszacować, że naprzykład aby rzeki Afryki były tak samo dobrze zasilane deszczem jak Europa i ZSRR to trzeba byłoby naprzykład, żeby Naczelni Astronomowie mogli i umieli zakręcać Ziemią wokół jej osi przez 1 miesiąc w jedną stronę a przez drugi miesiąc w drugą stronę.
No i trzeba było by przewidzieć i oszacować jakieś zjawiska uboczne, że ludzie dostawali by arytmi serca 2 dni przed zmianą i 2 dni po zmianie kierunku kręcenia się Ziemi oraz że z morzem/oceanem działy by się jakieś rzeczy jak z kuleczką lub wodą w zabawce typu kręcący się bączek, że naprzykład morze zalewało by na 2 dni Kraków a może tylko na 1 dzień Toruń. To trzeba byłoby wolniej zmieniać kierunek kręcenia się Ziemi naprzykład, że przez 1 tydzień kręcenie się w dotychczasowym kierunku wyhamowuje a przez drugi tydzień kręcenie się w drugim kierunku przyspiesza powoli do standardowej prędkości.
No i czy Ziemia nie spadła by od tego na Słońce, żeby się przez 2 tygodnie kręciła wolniej wokół swojej osi, a w środku tego okresu całkiem wyhamowała?

Można byłoby jeszcze rozważyć takie przypadki jak stałą zmianę kierunku nachylenia osi kręcenia się Ziemi wokół własnej osi w stosunku do płaszczyzny ekliptyki czyli tej płaszczyzny po której Ziemia obiega Słońce dookoła.
Czy zmieniając nachylenie tej osi o kilkanaście stopni nie udało by się uzyskać efektu, że chmury z wodą wyparowaną znad oceanów chciały by podróżować równie często i podobnej ilości nad  i wgłąb Afryki jak teraz nad i wgłąb Europy i ZSRR?

Wydaje się, że można byłoby jeszcze jakoś sterować podróżami chmur niosących wodę wyparowaną znad oceanów poprzez zmianę szybkości kręcenia się Ziemi wokół własnej osi na naprzykład 2 x szybszą, wtedy w ciągu doby czyli 24 godzin 2 x byłaby noc i 2 x byłby dzień. Powinno to w Afryce zmniejszyć nieco gorąco w dzień, czyli w dzień byłoby trochę mniej gorąco a w nocy trochę mniej chłodno - temperatury w nocy trochę by wzrosły. To powinno też spowodować, że chmury z wodą wyparowaną znad oceanów w większej ilości by podróżowały nad takie nieco chłodniejsze obszary Afryki.


Dobrze byłoby wiedzieć na początek w skali roku kalendarzowego, ze 100% wody odparowanej znad oceanów i mórz ile % spada spowrotem do oceanów i mórz a ile % podróżuje nad lądy i wgłąb lądów i tam zasila rzeki wodą deszczową.
W pierwszym poście tego wątku napisałam z sufitu trochę na intuicję, że ze 100% wody wyparowanej znad oceanów podróżuje w chmurach do lądów i wgłąb lądów 66% tej wody.
Gdyby naprzykład ta woda z chmur odparowana znad oceanów która zasila rzeki na lądach to było tylko 20% albo nawet tylko 10% to by znaczyło, że jest skąd wziąć wodę, dużo wody żeby podlać wodą deszczową suche części Afryki, bo wody nie trzeba byłoby odbierać Europie ani ZSRR żeby tę Afrykę wesprzeć wodą, bo deszcz nad oceanami i morzami padać chyba nie musi nie jest potrzebny rybom albo może go padać nad oceanami i morzami dużo mniej.
Te 100% wody odparowanej z oceanów i mórz w metrach sześciennych można policzyć z chemii na poziomie liceum.
Tę ilość metrów sześciennych wody spadającą z chmur podróżujących z oceanów i mórz nad lądy a z tego potem ilość % w stosunku do 100% wody odparowanej z oceanów i mórz można policzyć mierząc sumę metrów sześciennych wody w skali roku wpadającą na ujściach rzek, wszystkich rzek z wszystkich kontynentów do mórz i oceanów co jest na poziomie technika meteorologa ze szkoły policealnej.

Warto się dowiedzieć czy jest o co bić się o wodę i kombinować jak pokręcać i nachylać Ziemię, żeby deszcze z chmur znad oceanów padały nad lądami tam gdzie jest to potrzebne zwłaszcza w Afryce.


To znaczy, nie żeby odpowiedzieć teraz jak takie coś zrobić tylko co zrobić, żeby był efekt taki jak jest potrzebny.
Odpowiedz
#3
Niniejszym ogłaszm, że cierpliwość moderacji w znoszeniu coraz bardziej odjechanych wątków gąski jwst na wyczerpaniu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#4
A czym Ci Sofeicz przeszkadzam? Nie jestem natrętna ani agresywna. To publiczne forum, nie wpraszam Ci się nieproszona na kolację.
Wydawało mi się, że to forum to Klub  Dyskusyjny i można napisać o ważnych i mniej ważnych pierdołach na tematy zbliżone do tytułów Działów. Nie piszę spamu ani seryjnych bezpodstawnych wyzwisk ani seryjnego bełkotu.

Nie wiem o co Ci chodzi, reagujesz jakby to forum było drużyną kolarską walczącą o złoty medal a ja psuję Ci wynik bo jestem słabym zawodnikiem.

W czym Cię bolą moje wątki lub ten wątek. Chyba nie musisz czytać tego wątku jak nie chcesz, nie musisz być też moderatorem jak ci za ciężko ciągnąć wóz.
Nie jestem dentystką bez kwalifikacji, która nieproszona rwie Ci zęba do której już więcej nie przyjdziesz.
Odpowiedz
#5
Pierwszym moim pytaniem jest:
Ile wody wyparowanej znad oceanów i mórz spada w postaci deszczu nad lądy a ile w postaci deszczu spowrotem nad oceany i morza?
Procentowo i w litrach.
Na przykład: ( dane z sufitu)
- nad lądy spada 20% tej pary wodnej w postaci deszczu,
- nad oceany i morza spada spowrotem 80% wyparowanej wody w postaci deszczu,

Wiem o tym, że Ludzie-z-Planety-Ziemia nie umieją sterować deszczem, żeby spadł tam gdzie jest potrzebny.

Jednak chciałabym się dowiedzieć jaki jest zapas wody w chmurach tej wody wyparowanej znad oceanów i mórz ( nie pytam o wodę wyparowaną znad lądów), która "marnuje się" spadając spowrotem do oceanów i mórz i podlewając ryby w wodzie a mogłaby podlać Afrykę i inne lądy tam gdzie deszczu brakuje gdyby można było sterować gdzie ma spaść deszcz - czego oczywiście w teraźniejszych czasach jeszcze nie można i rząd Morawiecki oraz Duda a także Kośiół Katolicki nie mają pomysłu jak to zrobić.

Bo zastanowiłam się chwilę nad bilansem wodnym i wyszło mi, że rzeki w Europie dlatego mają cały czas wodę i płyną, że Europa zasilana/podlewana jest deszczem pochodzącym z wyparowanej wody pochodzącej znad oceanów i mórz, że parę tę przynoszą wiatry wiejące znad oceanów.
Bo wyszło mi, że gdyby nad Europą padały tylko deszcze z wodą pochodzącą z wyparowania wody znad lądu o nazwie Europa to wszystkie rzeki w Europie by się szybko opróżniły z wody którą by raz zniosły do morza/oceanu i byłoby po temacie/po wodzie w rzekach.

Zliczając tę wodę wyparowaną znad wszystkich mórz i oceanów w skali 1 roku kalendarzowego można też wyprowadzić inne ciekawe wnioski/wyniki.

1) Na przykład gdyby jakiś Czarodziej Gargamel tak zaczarował wiatry, że w przeciągu jednego roku kalendarzowego cała woda wyparowana znad mórz i oceanów spadała by w postaci deszczu tylko nad same lądy ( nad oceany by nic spowrotem nie spadało) i gdyby te deszcze spadały nad lądy równomiernie to znaczy proporcjonalna ilość deszczu do rozmiaru kontynentu naprzykład Europy, Azji albo Afryki to co by miało miejsce:
- 365 dni w roku w Warszawie woda w piwnicy,
- stan przedpowodziowy w całej Polsce
- stan z powodzi 1997r (powodzi w Polsce) w całej Europie,
- woda zalewałaby 14piętra wieżowców w całej Europie,


2) No a gdyby cała woda wyparowana znad oceanów i mórz w ciągu 1 całego roku kalendarzowego za sprawą "specjalnych wiatrów" by spadała w postaci deszczu równomiernie nad tylko jeden kontynent Europę to co to by była za powódź?


Sytuacje 1) i 2) to poniekąd/do pewnego stopnia tylko sytuacje teoretyczne ale dobrze byłoby podstawić w tych sytuacjach jakieś poprawne wyliczenia i dobre oszacowania, żeby zobaczyć tego "maxa", maksymalną siłę przyrody jaka może przyjść z deszczem z chmur.
Zamiast: "Duże powodzie zdarzają się raz na 100 lat. Powódź już była w 1997r i nic przez kolejne 70 lat robić nie trzeba"
to: "Wiemy co jest możliwe ze strony sił przyrody. Dla polskiego rządu zbudujemy w Warszawie Schron Przeciwpowodziowy na wysokość 60 piętrowego wieżowca na 1000 osób".

Stalin i Hitler mieli przecież swoje podziemne bunkry Schrony Przeciwatomowe to dla polskiego rządu trzeba postawić przynajmniej Schron Przeciwpowodziowy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości