Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na kogo byście zagłosowali
#41
Jeszcze w kwestii „rozbudowuje, czy demontuje”, bo wydaje mi się to ciekawą sprawą i miejscem, gdzie demagogia ma pole do popisu. Bo co to znaczy „duże państwo” i „małe państwo”?

Możemy mierzyć tak, że duże państwo to takie, które ma dużo instytucji, dużo ludzi w nich pracujących i dużo kosztujących. A małe państwo to takie, które ma mało instytucji, mało urzędników i jest tanie.

A możemy mierzyć tak, że duże państwo to takie, które ma duży wpływ na życie obywatela, zaś małe — mały.

To rozróżnienie jest ważne, gdyż te dwie metryki często nie idą w parze. Absolutny władca życia i śmierci swoich poddanych potrzebuje zwykle tylko prostą hierarchię urzędników realizujących jego wolę „w terenie”. Państwo liberalne natomiast, zwykle udaje się dzięki systemowi checks and balances — posiada ono dużo instytucji, które wzajemnie sobie patrzą na ręce i dzięki temu każdej z nich jest trudno przekroczyć uprawnienia wobec obywatela.

Oczywiście mogą istnieć państwa „duże” w obu metrykach — takie coś buduje PiS, bo jest do tego zmuszony koniecznością markowania demokracji i kupowania poparcia i lojalności. Jednak państwo „małe” w wersji „minarchistycznej” raczej się nie udaje, a przynajmniej ja nie potrafię podać takiego przykładu.

geranium napisał(a): Konserwatywny wolnościowiec?
Sojusz „wolnościowców” z naziolami jest do wyjaśnienia na gruncie społecznym. Chodzi o „przedsiębiorcę wyklętego” — człowieka, który uważa, że zasługuje na pewne miejsce w hierarchii, ale nie może go osiągnąć przez straszny socjalizm, który odbiera mu ciężko wypracowane pieniądze i daje żulom. Taka retoryka trafia do ludzi na tyle mocno, że jest obecna nawet w PO. W Konfederacji jednak zyskała najsilniejszy wyraz.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#42
zefciu napisał(a): To rozróżnienie jest ważne, gdyż te dwie metryki często nie idą w parze. Absolutny władca życia i śmierci swoich poddanych potrzebuje zwykle tylko prostą hierarchię urzędników realizujących jego wolę „w terenie”. Państwo liberalne natomiast, zwykle udaje się dzięki systemowi checks and balances — posiada ono dużo instytucji, które wzajemnie sobie patrzą na ręce i dzięki temu każdej z nich jest trudno przekroczyć uprawnienia wobec obywatela.

No właśnie tu historia totalitaryzmów pokazuje, że jednak absolutni władcy zapewniają sobie władzę także przez mnożenie instytucji. Różnica jest taka, że w demokracjach preferuje się podział kompetencji: od monteskiuszowskiego trójpodziału władzy po takie bzdety, że w urzędach odpowiedzialnych za budownictwo osobny wydział robi przetargi, osobny wykonuje w terenie a osobny podlicza kasę. Ma to zapobiegać kumulacji władzy, korupcji i tak dalej. W totalitaryzmach częściej stosuje się zasadę konkurencji i dublowania kompetencji. Rządowych i partyjnych, wywiadów i kontrwywiadów, policji czy nawet wojska. Ma to szachować zapędy przejęcia władzy na górze. Oba modele charakteryzują się pewnymi stratami wynikającymi z nadmiaru instytucji, ale różnica jest w celach.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#43
DziadBorowy napisał(a): Ależ oczywiście. Państwo coraz mniej służy obywatelom a rozrastające się jego struktury służą głównie grupie sprawującej władzę i pomagają w realizacji ich interesów. To właśnie obserwujemy.

Dla mnie to oznacza jego rozrost i wzrost siły. Odbiera ludziom kupę kasy, o którą potem muszą się prosić w ramach dopłat.

zefciu napisał(a): Tzn. PiS demontuje państwo liberalne i demokratyczne (nie twierdzę, że idealne, ale jednak takie, które zrobiło jakieś kroki ku liberalnej demokracji od PRL-u) i buduje na jego miejsce swoje, autorytarne. Dokonuje się to różnymi drogami. Czasami przez tworzenie nowych instytucji dublujących obowiązki istniejących (np. RMN dublująca KRRiTv), czasami przez paraliżowanie istniejących instytucji (jak niedziałający już TK), czasami przez celowe wybieranie do instytucji konstytucyjnych ludzi nienadających się, jak aferzysty na prezesa NIK (tu akurat się przejechali i Banaś postanowił mieć gdzieś, że mają „haki”) czy patusa podpalającego rodzinę na Rzecznika Praw Dziecka. Zawsze — przez organizowanie nagonki na konstytucyjne instytucje i tworzenie narracji „a komu to potrzebne, jak mamy dobrego cara”.

Dokładnie tak.

zefciu napisał(a): Wydaje mi się, że jest to związane z Nowym Rokiem i długim weekendem.

Oby. Żeby oni jeszcze łapali ludzi tam gdzie jest niebezpiecznie, ale nie - staną gdzieś w krzokach na drodze gdzie nigdy nie było wypadku i koszą ludzi z hajsu.

Na szczęście naród stawia opór - zauważyłem wzmożone wzajemne ostrzeganie się światłami.

zefciu napisał(a): A to chyba dobrze, że ktoś się tym, po dwóch latach pandemii, zaczął przejmować?

Że tak powiem - trochę musztarda po obiedzie. Mają refleks Andrzeja Gołoty, który niestety zbyt często blokował ciosy swoją twarzą.

zefciu napisał(a): Chodzi o „przedsiębiorcę wyklętego” — człowieka, który uważa, że zasługuje na pewne miejsce w hierarchii, ale nie może go osiągnąć przez straszny socjalizm, który odbiera mu ciężko wypracowane pieniądze i daje żulom. Taka retoryka trafia do ludzi na tyle mocno, że jest obecna nawet w PO. W Konfederacji jednak zyskała najsilniejszy wyraz.

A nie jest tak? Przecież to prawda. Z tym, że żule to nie jedyny i nie główny beneficjent tylko politycy, ich rodziny i znajomi w spółkach skarbu państwa etc. i rzesza niepotrzebnych pracowników aparatu państwowego. Żule to marny procent tych, którzy żyją z socjalizmu.

zefciu napisał(a): Oczywiście mogą istnieć państwa „duże” w obu metrykach — takie coś buduje PiS, bo jest do tego zmuszony koniecznością markowania demokracji i kupowania poparcia i lojalności. Jednak państwo „małe” w wersji „minarchistycznej” raczej się nie udaje, a przynajmniej ja nie potrafię podać takiego przykładu.

Minarchizm to tylko nieosiągalny ideał Smutny

A jako państwo mamy ogromnego, grubachnego molocha (z każdym rokiem x tysięcy urzędników więcej) leniwego do czynienia dobra i chętnego do pozorowanych działań na odpierdol.

Cytat:Lider Agrounii chciał zainteresować Jarosława Kaczyńskiego bieżącą sytuacją w rolnictwie i wyrazić swoje niezadowolenie z wyniku rozmów, jakie organizacja prowadziła dotychczas z wicepremierem i ministrem rolnictwa Henrykiem Kowalczykiem. Swoje wejście do siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie transmitował na żywo na Facebooku.

Gdy Michał Kołodziejczak wszedł do biura partii, jego pracownik zagrodził w drzwiach drogę osobie nagrywającej. Wówczas lider Agrounii interweniował i doszło do krótkiej szamotaniny. Do akcji wkroczył też funkcjonariusz policji, który był na miejscu. Ostatecznie współpracowniczka rolnika pozostała za drzwiami.

Po kilku minutach Kołodziejczak wyszedł z siedziby PiS i mówił do widzów transmisji przed budynkiem. Gdy miał zamiar zakończyć, podszedł do niego interweniujący wcześniej policjant, który poprosił go i towarzyszące mu osoby o przygotowanie dokumentów. Twierdził, że lider Agrounii nie zastosował się do zaleceń administratora, by osoby wchodziły do biura pojedynczo. — Pan policjant poinformował mnie, że być może uszkodziłam drzwi — przekazała później kobieta, która nagrywała całe zajście.
https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...n,79cfc278

Ja wiem, że on jest jaki jest, ale obecnie najbardziej go lubię i zagłosuję na Agrounię. Reszta partii mnie już od dawna wkurwia, zwłaszcza po wspólnym przyznaniu sobie podwyżek oraz po imprezie u Mazurka. Osobiście bym defenestrował ale z braku możliwości jako wkurwiony element klasy robotniczo-chłopskiej będę musiał zadowolić się zagłosowaniem na rozwścieczonych rolników.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#44
lumberjack napisał(a): Że tak powiem - trochę musztarda po obiedzie.
Wiesz, ile jeszcze fal będzie? Nie przeczę, że to późno, ale może kogoś uratuje.
Cytat:A nie jest tak? Przecież to prawda.
Jest to pewna narracja. Ciężko określić, czy obiektywnie prawdziwa, czy nieprawdziwa.

Cytat:Z tym, że żule to nie jedyny i nie główny beneficjent tylko politycy, ich rodziny i znajomi w spółkach skarbu państwa etc. i rzesza niepotrzebnych pracowników aparatu państwowego. Żule to marny procent tych, którzy żyją z socjalizmu.
No ale jak chcesz określić, którzy urzędnicy są niepotrzebni? Zwolnić co drugiego losowo?

Prawdą jest, że aparat urzędniczy jest w jakimś stopniu niewydajny. Prawdą jest, że system pomocy społecznej jest w jakimś stopniu nadużywany. Ale tutaj nie ma prostych rozwiązań. Urzędnicy są potrzebni. Pomoc społeczna jest potrzebna.

Cytat:Minarchizm to tylko nieosiągalny ideał
Ale jak taki minarchistyczny ideał ma w ogóle funkcjonować? Jak sprawisz, że minarchistyczna władza, która kontroluje w sposób prosty i tani resorty siłowe, nie wjedzie Ci na chatę i Cię nie okradnie?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#45
zefciu napisał(a): Prawdą jest, że aparat urzędniczy jest w jakimś stopniu niewydajny. Prawdą jest, że system pomocy społecznej jest w jakimś stopniu nadużywany. Ale tutaj nie ma prostych rozwiązań. Urzędnicy są potrzebni. Pomoc społeczna jest potrzebna.

Jedną z przyczyn Wielkiego Głodu w Irlandii był właśnie minarchizm* brytyjski . Państwo po początkowych próbach interwencji wycofało się z pomocy, zostawiając sprawę na żywioł i wolny rynek. Efekt wiadomy.

(*niech będzie, że lesser faire, wychodzi na to samo)

Cytat:Ale jak taki minarchistyczny ideał ma w ogóle funkcjonować? Jak sprawisz, że minarchistyczna władza, która kontroluje w sposób prosty i tani resorty siłowe, nie wjedzie Ci na chatę i Cię nie okradnie?

Amerykascy minarchiści wynaleźli na to sposób w postaci drugiej poprawki do konstytucji. Obywatel z bronią w ręku, samodzielnie czy zorganizowany w "milicjach", miał być gwarantem obrony przeciw niesprawiedliwej władzy. Dla mnie to bardzo przypomina, pod względem celu, staropolskie prawo do rokoszu.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#46
zefciu napisał(a): Jak sprawisz, że minarchistyczna władza, która kontroluje w sposób prosty i tani resorty siłowe, nie wjedzie Ci na chatę i Cię nie okradnie?

W USA nie ma minarchizmu, a demokratyczna policja może ci zajebać pieniądze. Pamiętasz filmik od Cobrasa? Minarchizm nie daje gwarancji bezpieczeństwa, ale demokracja też jej nie daje.

zefciu napisał(a): No ale jak chcesz określić, którzy urzędnicy są niepotrzebni? Zwolnić co drugiego losowo?

Prawdą jest, że aparat urzędniczy jest w jakimś stopniu niewydajny. Prawdą jest, że system pomocy społecznej jest w jakimś stopniu nadużywany. Ale tutaj nie ma prostych rozwiązań. Urzędnicy są potrzebni. Pomoc społeczna jest potrzebna.

Prawdą jest, że TVP rocznie dostaje więcej kasy niż WOŚP zebrała w ciągu 20 lat. Proponuję chociażby prywatyzację TVP i przeznaczenie tej kasy na służbę zdrowia, np. na pensje dla pielęgniarek, bo nie ma nowych, młodych ludzi chętnych do roboty za taką kasę jak obecnie.

zefciu napisał(a): Jest to pewna narracja. Ciężko określić, czy obiektywnie prawdziwa, czy nieprawdziwa.

Obiektywnie można sprawdzić jak się zmienia na przestrzeni lat siła nabywcza pieniądza wraz z tym jak się zwija/rozwija państwo i jakie decyzje ono podejmuje. Jak dla mnie im więcej zaborczego państwa tym mniejsze bogactwo każdego zwykłego obywatela, a nie tylko wyklętego januszexa. Im bardziej rozbuchany socjalizm tym więcej środków marnotrawionych.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#47
bert04 napisał(a): Amerykascy minarchiści wynaleźli na to sposób w postaci drugiej poprawki do konstytucji. Obywatel z bronią w ręku, samodzielnie czy zorganizowany w "milicjach", miał być gwarantem obrony przeciw niesprawiedliwej władzy. Dla mnie to bardzo przypomina, pod względem celu, staropolskie prawo do rokoszu.
Ale to prawo przecież nie działa w taki sposób. Kiedy ostatnio widziałeś, żeby amerykańscy obywatele wymusili na rządzie centralnym jakieś swoje prawa przy użyciu broni?


W dzisiejszych czasach „prawo oporu” musi ustąpić „checks and balances”. Życie ludzkie i pokój są zbyt wartościowe, żeby rokosz był praktycznym rozwiązaniem problemów z rządem.

lumberjack napisał(a): Prawdą jest, że TVP rocznie dostaje więcej kasy niż WOŚP zebrała w ciągu 20 lat
No i to jest jakiś konkretny fakt, choć w kontekście całego budżetu Polski — anegdotyczny.

Cytat:Proponuję chociażby prywatyzację TVP i przeznaczenie tej kasy na służbę zdrowia
Tylko że media publiczne też mają swoją rolę do odegrania. I nie — nie taką, jaką odgrywają w państwie pisowskim.

Cytat:Im bardziej rozbuchany socjalizm tym więcej środków marnotrawionych.
To dlaczego, najszczęśliwsi ludzie mają tendencję do życia w krajach, które są przedstawiane jako przykłady „rozbuchanego socjalizmu”?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#48
zefciu napisał(a): Kiedy ostatnio widziałeś, żeby amerykańscy obywatele wymusili na rządzie centralnym jakieś swoje prawa przy użyciu broni?

A szturm na Kapitol.
To taki klasyczny sarmacki zajazd i rokosz.
Wymusić nie wymusili ale próbowali.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#49
lumberjack napisał(a): Minarchizm to tylko nieosiągalny ideał
Minarchizm to takie same ocipienie jak socjalizm czy anarchizm. Przykład kraju minarchistycznego - otóż jest nim Rosja. Kraj, w którym państwo zasadniczo wycofuje się z usług publicznych, pozostawiając sobie wojsko, policję i sądownictwo, a za Jelcyna to nawet podatki były dosyć dobrowolne.
lumberjack napisał(a): a wiem, że on jest jaki jest, ale obecnie najbardziej go lubię i zagłosuję na Agrounię.
Lumber, odstaw to świństwo.

bert04 napisał(a): Jedną z przyczyn Wielkiego Głodu w Irlandii był właśnie minarchizm* brytyjski . Państwo po początkowych próbach interwencji wycofało się z pomocy, zostawiając sprawę na żywioł i wolny rynek. Efekt wiadomy.
No, tam jeszcze doszło to, że protekcjonistycznie broniono Irlandię przed importem żywności. Ale w sumie ciekawe, że minarchizmowi udało się wywołać podobny hołodomor co hardcorowej komunie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#50
kmat napisał(a): No, tam jeszcze doszło to, że protekcjonistycznie broniono Irlandię przed importem żywności. Ale w sumie ciekawe, że minarchizmowi udało się wywołać podobny hołodomor co hardcorowej komunie.

Ba, nawet taki detal, że ciągle eksportowano zboże (z Irlandii i Ukrainy), podczas gdy ludzie umierali na ulicach. Albo taka ciekawostka, niektórzy Anglicy odpuszczali swoim głodującym irlandzkim najemcom czynsze, jednakże przez to sami popadli w długi i ich dobra zostały skonfiskowane w ramach reformy agrarnej. Amoralna selekcja na korzyść skurwysynów, inną drogą, ale z podobnym efektem.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#51
Lumber, pasujesz trochę na wędrujący elektorat Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#52
Może warto w ogóle zauważyć, że minarchizm w dłuższym okresie prowadzi do degradacji wolnego rynku przez powstanie monopoli i często towarzyszący protekcjonizm wymuszany przez przemysłowy lobbing niektórych branż jak to było w St. Zjedn. czy okresowo w Wielkiej Brytanii w XIX i pocz. XX wieku. Na co zresztą część piszących tu zwróciła uwagę..
Odpowiedz
#53
Sofeicz napisał(a): A szturm na Kapitol.
No właśnie szturm na Kapitol to są ostatnie podrygi koncepcji „prawa oporu” i jeden z lepszych przykładów tego, że ta koncepcja się w dzisiejszych czasach nie sprawdza.

Cytat:Wymusić nie wymusili ale próbowali.
Ale co próbowali? Zatwierdzenie wyboru niezgodnego z wolą głosujących?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#54
lumberjack napisał(a): Ale demontaż państwa? Przy jednoczesnym jego rozroście?
Lumber, no kto jak kto, ale ty powinieneś instynktownie to ogarniać. Co zajmuje więcej miejsca - zmontowany kibel, czy zdemontowany?

Tym bardziej, kiedy robi się to tak niekompetentnie, że gówno wypływa.
Odpowiedz
#55
zefciu napisał(a):
Cytat:Wymusić nie wymusili ale próbowali.
Ale co próbowali? Zatwierdzenie wyboru niezgodnego z wolą głosujących?

A to mało?

Cytat:Wtem „Hajże na Sopliców!“ Wpada szlachta hurmem
Obstępuje dwór wkoło i bierze go szturmem,
Tem łacniej, że wódz wzięty i pierzchła załoga;
Lecz zdobywcy chcą bić się, wyszukują wroga.
Do domu niewpuszczeni, biegą do folwarków,
......

Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#56
Sofeicz napisał(a): A to mało?
Nie oceniam, czy mało, czy dużo. Stwierdzam, że nie miało to niczego wspólnego z sytuacją, gdy państwo narusza czyjeś wolności.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#57
zefciu napisał(a):Jeszcze w kwestii „rozbudowuje, czy demontuje”, bo wydaje mi się to ciekawą sprawą i miejscem, gdzie demagogia ma pole do popisu. Bo co to znaczy „duże państwo” i „małe państwo”?

Możemy mierzyć tak, że duże państwo to takie, które ma dużo instytucji, dużo ludzi w nich pracujących i dużo kosztujących. A małe państwo to takie, które ma mało instytucji, mało urzędników i jest tanie.

A możemy mierzyć tak, że duże państwo to takie, które ma duży wpływ na życie obywatela, zaś małe — mały.

To rozróżnienie jest ważne, gdyż te dwie metryki często nie idą w parze. Absolutny władca życia i śmierci swoich poddanych potrzebuje zwykle tylko prostą hierarchię urzędników realizujących jego wolę „w terenie”. Państwo liberalne natomiast, zwykle udaje się dzięki systemowi checks and balances — posiada ono dużo instytucji, które wzajemnie sobie patrzą na ręce i dzięki temu każdej z nich jest trudno przekroczyć uprawnienia wobec obywatela.

Oczywiście mogą istnieć państwa „duże” w obu metrykach — takie coś buduje PiS, bo jest do tego zmuszony koniecznością markowania demokracji i kupowania poparcia i lojalności. Jednak państwo „małe” w wersji „minarchistycznej” raczej się nie udaje, a przynajmniej ja nie potrafię podać takiego przykładu.

geranium napisał(a):Konserwatywny wolnościowiec?
Sojusz „wolnościowców” z naziolami jest do wyjaśnienia na gruncie społecznym. Chodzi o „przedsiębiorcę wyklętego” — człowieka, który uważa, że zasługuje na pewne miejsce w hierarchii, ale nie może go osiągnąć przez straszny socjalizm, który odbiera mu ciężko wypracowane pieniądze i daje żulom. Taka retoryka trafia do ludzi na tyle mocno, że jest obecna nawet w PO. W Konfederacji jednak zyskała najsilniejszy wyraz.


Słusznie. Nabrało to nowego wyrazu w czasie pandemii.
Cały czas zastanawiam się nad stanowiskiem niedoszłego  Duży uśmiech prezydenta Pana Tanajno, który ma wielkie powodzenie wśród antyszczepionkowców. Chociaż sam się od tego odżegnuje. Nie wiem czy wyraźnie? Czy świadomie lub nie wykorzystuje te gremia. Myślę, że sam już może się w tym gubi.

To takie trochę pokłosie pojęcia:kułak
Odpowiedz
#58
zefciu napisał(a):
Sofeicz napisał(a): A to mało?
Nie oceniam, czy mało, czy dużo. Stwierdzam, że nie miało to niczego wspólnego z sytuacją, gdy państwo narusza czyjeś wolności.

Ale w subiektywnym rozumieniu tych "rokoszan" tak właśnie było. Ukradziono im wybory a ich najważniejsze sacrum (czyli konstytucja) została zgwałcona.
Więc dobry amerykański patriota bierze sprawy w swoje ręce.

Oglądałem wlaśnie na HBO dokument skompilowany z kamer tych szturmujących.
To nie byli żadni chuligani ani szabrownicy, to byli autentycznie uwzniośleni ludzie, którzy uwierzyli, że ich prawa zostały podeptane.

Ogólnie polecam obejrzeć ten dokument, bo kapitalnie (i bezstronnie) pokazuje motywacje i psychologię tłumu.

Cytat:Our Hours At The Capitol

przywołuje wydarzenia z 6 stycznia b.r., kiedy tysiące Amerykanów protestowało przeciwko wynikom wyborów prezydenckich z listopada 2020 r. Zwolennicy Donalda Trumpa wtargnęli wtedy do siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych, chcąc zakłócić certyfikację prezydentury Joe Bidena. Powybijano okna, stratowano meble, skradziono dzieła sztuki. W toku tych wydarzeń pięć osób zginęło, a ok. 138 odniosło obrażenia.

Na dokument HBO i BBC składają się niewidziane wcześniej nagrania, m.in. z monitoringu, oraz relacje z pierwszej ręki. Materiały pokazują eskalację przemocy i moment, w którym wydarzenia wymknęły się spod kontroli.
Film wyprodukował Dan Reed, zdobywca Emmy za Leaving Neverland (2019).
Z kolei za kamerą stanął Jamie Roberts (The Rise of the Murdoch Dynasty).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#59
Sofeicz napisał(a): Ale w subiektywnym rozumieniu tych "rokoszan" tak właśnie było.
No i? To jest właśnie dowód, że cały koncept nie ma sensu. Wystarczy zmanipulować grupę ludzi, nastraszyć ich i już mamy rokosz. Ma to się nijak do realnego naruszenia czyichś praw.
Cytat:To nie byli żadni chuligani ani szabrownicy
Cytat:Powybijano okna, stratowano meble, skradziono dzieła sztuki. W toku tych wydarzeń pięć osób zginęło, a ok. 138 odniosło obrażenia.
Tak wszystko się składa na spójną narrację.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#60
Mam wrażenie, że jedynie ślizgasz się po powierzchni zjawiska.
Ale to tylko mój punkt widzenia.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości