Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Brandon Sanderson
#1
Kto czytał? Czytam serię „Mistborn” i jestem obecnie na etapie „Shadows of Self” i naprawdę czuję się wkręcony. Książki dostarczają super rozrywki, w sposób naprawdę bardzo profesjonalny. Autor z pomyślunkiem umieszcza wskazówki, potrafi rozwijać wątki kilka tomów, system magiczny jest spójny, bohaterowie, choć mają w sobie coś „stockowego”, to jednak najczęściej jakoś swój stockowy trop przełamują.

Dodatkowo autor umie kończyć, a przynajmniej udało mu się skończyć pierwszą trylogię „Mistborn” w sposób, który satysfakcjonuje i pokazuje, że autor chciał opowiedzieć historie, a nie tylko miał fajny worldbuildingowy koncept.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#2
Pierwszą trylogię Mistborn przeczytałem jakiś czas temu i mi się bardzo spodobała. Zacząłem czytać inne książki z tego świata i jestem trochę rozczarowany. Elantris było słabe, ale to jego pierwsza książka, więc rozumiem, bo w późniejszych wyraźnie się polepszył.
Jednak po Warbreaker i The Alloy of Law ochota na dalsze książki mi trochę przeszła. Niby dobre, ale zawsze musi mieć pod koniec jakiegoś plot twista (przez co przestaje to już by jakimkolwiek zaskoczeniem) i rozwiązanie z dupy.
Spoiler!

Takie pojedyncze zgrzyty dość mocno zepsuły mi te ksiązki. Szkoda, ale z tego co widzę to inni nie mają tego problemu. Nie wiem czy coś źle zapamietałem, czy za dużą wagę do tego przywiązuję.
Chciałbym zacząć Stormlight Archive, moze za jakiś czas, bo póki co nie czuję się na siłach zabierać się za takie tomiszcza.
Odpowiedz
#3
Pozwoliłem sobie wyedytować i dodać „spoiler”.
cashman napisał(a): Niby dobre, ale zawsze musi mieć pod koniec jakiegoś plot twista (przez co przestaje to już by jakimkolwiek zaskoczeniem) i rozwiązanie z dupy.
Spoiler!
To co najbardziej cenię w książkach 2 Ery to kreacja bohaterów, którzy stają się dużo bardziej wielowymiarowi, niż ci z pierwszej.

Spoiler!
Cytat:Chciałbym zacząć Stormlight Archive, moze za jakiś czas, bo póki co nie czuję się na siłach zabierać się za takie tomiszcza.
Ostatnio zobaczyłem książki 1 Ery Mistborn na półce u kumpla i trochę się przeraziłem. Sam czytałem na Kindle’u i gdybym miał zgadywać, jak wyglądają wersje papierowe, nie przewidywałbym, że są takie grube. To jakiś dowód na to, że „dobrze się czyta”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#4
Sorry za spoilerowanie Uśmiech.

Cytat:To co najbardziej cenię w książkach 2 Ery to kreacja bohaterów, którzy stają się dużo bardziej wielowymiarowi, niż ci z pierwszej.

Tak, zauważyłem to w "The Alloy of Law". Zwłaszcza Elend wydawał mi się kompletnie nierealistyczny z tą swoją dobrodusznością.

Spoiler!
Odpowiedz
#5
W bibliotece zauważyłem ostatnio dostępną "Drogę Królów" - pierwszy tom z cyklu Archiwum Burzowego Światła. Kumpel był zafascynowany tą serią, więc postanowiłem wypożyczyć. Tomiszcze jest ogromne, ciężko to czytać, ale warto pomęczyć przedramiona. Jestem na półmetku, ale już widzę, że to kawał zacnej lektury.

Swoją drogą, to równocześnie mój pierwszy kontakt z Sandersonem. Co mnie ujęło, to rzecz jasna kreacje postaci i świata przedstawionego, ale także lekki i jednocześnie wartościowy język. Cholibka, chyba się starzeję, bo umiłowany niegdyś styl Sapkowskiego (naszpikowany wyszukanymi lub specjalistycznymi frazami, gdzie niejednokrotnie czytając musiałem używać Google) dzisiaj mnie po prostu męczy.
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#6
Sebrian napisał(a): Cholibka, chyba się starzeję, bo umiłowany niegdyś styl Sapkowskiego (naszpikowany wyszukanymi lub specjalistycznymi frazami, gdzie niejednokrotnie czytając musiałem używać Google)
"Chędożyć" Duży uśmiech

Elantris czytałem dawno temu i w żaden sposób nie zapadło mi w pamięć. Kolejny kontakt to końcówka Koła Czasu i tu Sanderson zwyczajnie Jordana przerósł.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#7
Ja kiedyś przeczytałem Drogę Królów i Słowa Światłości. Kudos za składanie świata od zera, sama historia OK, ale wydawała mi się trochę infantylna (relacje bohaterów z tymi duszkami czy innymi pokemonami). Czytałem to chyba zaraz po ukazaniu się tych Słów Światłości i musiałbym przeczytać obie książki jeszcze raz, żeby pomęczyć coś dalej (jeśli kolejne się już ukazały) więc pewnie do tego nie wrócę. Przyznam, że się nie nudziłem i każdą z nich przeczytałem podczas jednego ultradługiego posiedzenia xD
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#8
Osobiście na razie idę przez „Mistborn” i nie mam pojęcia, jaki system „duszków” występuje w „Archiwum”. System magii w „Mistborn” jest właśnie bardzo spójny i sensowny. Dokładnie jest określone, co przy pomocy danej zdolności można zrobić, a czego nie i autor się tego trzyma (choć czasem bohaterowie mają niepełne informacje).
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#9
Ja już słabo pamiętam jak to wyglądało od strony technicznej, pamiętam, że bohaterowie mieli różne i ograniczone do jakiegoś zakresu zdolności. Ale mieli je przez to, że byli jakoś związani z duchami, które stanowiły odrębne, świadome byty. Trochę podobne do Bleacha, jeśli czytałeś / oglądałeś. Niby człowiek i ten duch to dwie całkowicie osobne istoty, ale o ich sile decydował też stopień ich zjednoczenia. Jedna z postaci długo była też chyba nieświadoma tego, że jest związana z jakimś duchem
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#10
Na moim etapie w uniwersum obecne są spreny "powstające" w zależności od okoliczności (wiatrospreny, zgniłospreny, śmierciospreny, itd.). Wiatrospren jednego z głównych bohaterów przybiera formę widzianej tylko (no, prawie tylko) przez niego wróżki o imieniu Syl, która sporo mu pomaga. Czy ten aspekt masz na myśli?

Swoją drogą, niemal identyczną wróżkę-pomagajkę (choć zupełnie inaczej powstałą) o imieniu Cyfral posiadał grzędowiczowski Vuko Drakkainen ;-)
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#11
O właśnie o te spreny mi chodzi. Ale nie będę się o nich rozgadywał, jeśli odczytałbyś to jako spojler Duży uśmiech Cyfral była wytworem techniki akurat Język
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#12
Dragula napisał(a): O właśnie o te spreny mi chodzi. Ale nie będę się o nich rozgadywał, jeśli odczytałbyś to jako spojler Duży uśmiech Cyfral była wytworem techniki akurat Język

Zmutowana przez obcą technologię ziemska technika Oczko Z ciekawostek to warto dodać, że podobne funkcje miał mieć scalak Pilipiuka w "Oku Jelenia", ale Grzędowicz ubiegł AP i ten ostatni osłabił możliwości wszczepu, żeby się nie powtarzać.

Btw. Sanderson nie wiedzieć czemu kojarzył mi się z Kołem Czasu, a po sprawdzeniu okazuje się, że dokończył cały cykl na życzenie żony Jordana.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
Serii "Z mgły zrodzony" jeszcze nie miałem okazji przeczytać, za to znam i lubię cykl "Archiwum burzowego światła", Podobały mi się zwłaszcza pierwsze tomy archiwum, bo niestety w ostatnio wydanych "Dawcy przysięgi" i zwłaszcza "Rytmie wojny" autor nieco odleciał moim zdaniem. Przejawia się to tym, że w najnowszych częściach cyklu praktycznie 90% postaci z otoczenia głównych bohaterów, staje się latającymi, obdarzonymi super mocami rycerzami. W początkowych tomach moc była czymś, czym autor nie szafował za bardzo, bohaterowie dopiero dążyli do jej posiadania. Walki w "Rytmie wojny" polegają z kolei na tym, że postacie okładają się nawzajem mieczami i natychmiast uzdrawiają rany, poprzez użycie burzowego światła. Nie podoba mi się także cywilizacja parshendih którzy posiadają tyle form i rytmów, ile istnieje płci w dzisiejszym świece, są zbytnio udziwnieni moim zdaniem.

Pomimo tego nawet te ostatnie części "Archiwum burzowego światła", zaskakująco dobrze się czyta, jeśli przymknąć oko na pewne wady. Warto zwrócić uwagę, że większość cykli Sandersona, jest osadzona w obrębie tego samego uniwersum czyli Cosmere, jest to chyba jeden z najbardziej rozbudowanych światów tego rodzaju.
"Im twardszy świat, tym większy honor."
 Steven Erikson
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości