To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
DPS Jordanów - Czy religia czyni nas gorszymi?
#61
Rodica napisał(a):Przecież kochają intelektem, każdego bliźniego. Nawet seks uprawiają kierując się zasadami intelektu, dlatego.tak ich brzydzi.
Wyjątkowo jestem skłonny się zgodzić. Intelektualnie da się kochać każdego; ino "ciało" niekiedy wierzga w obliczu horroru. Zatem bicz i włosienica - co oczywiście niczego nie rozwiązuje, ale też rzymski katolicyzm nie po to powstał, żeby cokolwiek rozwiązywać. To jest religia pociechy w obliczu nieusuwalnej niedoli.

Rodica napisał(a):Ale może tylko polscy katolicy, jak to napisał Hemingway:
'Chodzą do kościoła, a potem się dźgają nożami przez całą drogę do domu i zabijają się nawzajem w każdą niedzielę. To nie są prawdziwi katolicy. To tacy polscy katolicy."
To nie są tylko polscy katolicy. Ale jeżeli to napisał Taco Hemingway, to katolickie odruchy są silne u niego. Bicz i włosienica, powiadam; bicz!

Rodica napisał(a):Terlikowski:
"Czeski filozof i ksiądz Tomasz Halik zadał mi podobne pytanie: „W czym wy jesteście lepsi od nas – Czechów, ateistów? Nie ma u nas więcej przestępstw, nie pijemy więcej”. Odpowiedziałem: „To wszystko prawda. Ale proszę pomyśleć, co to by było, gdyby Polacy nie byli chrześcijanami. Kogo byście mieli za miedzą! Jeśli nawet przy pomocy łaski bożej jesteśmy tacy słabi, to bez niej bylibyśmy potworami”. Tak uważam. Być może Czesi łaski bożej nie potrzebują, żeby trzymać pion. A Polacy potrzebują. I chciałbym, żeby wiedzieli, że mają skarb. I pokazywali innym, jaki to skarb."
Łojezu, faktycznie. Jak się kto ręką w sławojce podciera, to go cholera weźmie jak amen w pacierzu i wtedy chinina stanowi skarb. Tylko co zrobić z producentami chininy, którzy pouczają po wsiach, że mycie rąk powoduje parchy, a od papieru toaletowego rodzą się dzieci z bruzdą?

Panie Terlikowski - zmień pan w końcu wyznanie. Tyle ich jest dookoła.

Rodica napisał(a):Nasuwa mi się pytanie, czy Polacy mają jakieś trefne geny?
Polacy mają trefną historię, przez co ich kultura to jeden wielki, piętrowy fatal exception. To się Polakom niestety odbija. Aliści są jeszcze Rosjanie, którzy zupełnie na poważnie stosują instrukcję goto, a tam gdzie się nie da, używają comefrom. Niezgłębione są otchłanie inżynieryjnej perwersji.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#62
ErgoProxy:
Cytat:Polacy mają trefną historię, przez co ich kultura to jeden wielki, piętrowy fatal exception. To się Polakom niestety odbija
To ludzie tworzą historię i kulturę czy ona ich? Jak.to jest?
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#63
Oj no, sprzężenie zwrotne. Pokolenie formuje kulturę, która formuje następne pokolenie. Czytnij sobie zresztą o reifikacji.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#64
Rodica napisał(a): Takie odruchy mogą być naturalne. Jak bylam mala, to  nie mialam żadnych uprzedzeń no do ludzi ciemnoskórych,  cieszył mnie ich widok, a na widok dwóch lesbijek bylam zbulwersowana i nikt mi niczego nie wmawiał.

Dziwne, ale u mnie było na odwrót. Drugiego punktu nie będę rozszerzał ale przyznaję się, że co do ludzi ciemnoskórych to długo trwało, zanim oswoiłem się z widokiem. A i z czasem uświadamiałem sobie, jak wiele uprzedzeń gdzieś się tam łapało po drodze. Murzynek Bambo i te klimaty.

Cytat:A kwestia podejścia do seksu, słuchałam w radio dyskusji i podobno najwięcej gwiazd pornosa pochodzi z rodzin katolickich.

Gdyby to się zgadzało, to kontrastowałoby z Twoją tezą, że katolicy się seksu brzydzą. Jeżeli już to proponowałbym interpretację w stylu "zakazany owoc": im bardziej coś jest tabu tym większa przyjemność w jego łamaniu.

Cytat: Ale nie wydaje mi się, żeby można było ludziom samym wmawianiem, że seks jest brudny tak go obrzydzić.  Myślę, że to jest tez zasługa intelektualnego podejścia do życia, permanentny gwałt na mózgu odbija się na sferze seksualnej. Wiesz,,  katolicy są intelektualistami, myślą intelektem.

Nie wiem, czym innym można myśleć, jak nie intelektem, ale reszta tez to jakiś luźny myślotok. Ani namiętność ani obrzydzenie nie są kategoriami intelektualnymi, "prawdziwemu intelektualiście" seks może być co najwyżej obojętny jak inne czynności fizjologiczne.

Nonkonformista napisał(a): Tak, gdzieś mi mi obiło o uszy /czy nie w filmie braci Sekielskich...?/, że jak <<nie ma wytrysku, to nie ma grzechu>> Coś takiego powiedział kapłan Nicości do molestowanego dziecka.

Wiele rzeczy słyszało się o księżach pedofilach, jak spowiedź po grzechu, jak straszenie piekłem czy ekskomuniką za wyznanie prawdy, jak odwracanie kwestii winy. Nie sądzę, że to jest użyteczne źródło doktryny katolickiej, no chyba że jako najcięższa ironia.
Odpowiedz
#65
bert04:
Cytat:Gdyby to się zgadzało, to kontrastowałoby z Twoją tezą, że katolicy się seksu brzydzą. Jeżeli już to proponowałbym interpretację w stylu "zakazany owoc": im bardziej coś jest tabu tym większa przyjemność w jego łamaniu.
Dlaczego? Pornosy są obrzydliwe. A gwiazdy porno nie łamią tabu tylko się upadlają, wyrażaja swoją pogardę dla seksu, ktorą nasiąknęły obserwując swoich rodziców i ich " miłość"
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#66
Rodica napisał(a): Dlaczego? Pornosy są obrzydliwe.

Co konkretnie jest tam obrzydliwego? Dialogi? Krajobrazy? Kostiumy może? No bo chyba nie seks, ten tylko katolicy uważają za obrzydlistwo /s

Cytat:A gwiazdy porno nie łamią tabu tylko się upadlają, wyrażaja swoją pogardę dla seksu, ktorą nasiąknęły obserwując swoich rodziców i ich " miłość"

Czyżbyś twierdziła, że katolickie dzieci obserwują swoich rodziców podczas seksu?
Odpowiedz
#67
bert04:
Cytat:Co konkretnie jest tam obrzydliwego? Dialogi? Krajobrazy? Kostiumy może? No bo chyba nie seks, ten tylko katolicy uważają za obrzydlistwo /s
Nie kochają się. Rozróżniasz kochanie się od gwałcenia się?

Cytat:Czyżbyś twierdziła, że katolickie dzieci obserwują swoich rodziców podczas seksu?
Czują czy rodzice się walą czy kochają.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#68
@Rodica
Ja też mam złe zdanie o pornografii i o seksie bez wyjątkowych uczuć. Takie coś naruszałoby moją mocną wrażliwość. Odpycha mnie też głęboko, że kultura wokół w dużej mierze narusza intymność takich osób jak my i nie widzi z tym problemu...

Rodico, myślę, że jesteś ogółem mocno wrażliwa i emocjonalna. Mamy tu podobnie. Stąd mogę nakreślić parę moich spostrzeżeń o Tobie także na bazie introspekcji własnej. Może takim sposobem pomogę. A jak nie pomogę, to może chociaż zainspiruję.
Stawiam, że ze względu na złe przeżycia i swoją mocną wrażliwość byłaś nieraz głęboko raniona, przez co nabrałaś awersji i nieufności, zwłaszcza do mężczyzn, bo mężczyźni mają słabszą empatię niż kobiety i pewnie nieraz Cię jakoś zawiedli. Awersję szczególnie nabrałaś do mężczyzn "intelektualistów", którzy dla Ciebie "tłamszą emocje". Myślę, że przeciwstawiasz tu zimnych "intelektualistów/racjonalistów" wrażliwym "emocjonalistom", a tych pierwszych uznajesz za groźniejszych. Przez złe przeżycia zapewne uznałaś swoją wrażliwość za groźną słabość i zechciałaś być twardym żołnierzem, któremu bezemocjonalnie ręka nie drży np. przy pracy snajpera. Chciałabyś być przeto bardziej męska, by nikt Ci nie zagrażał. Twoja awersja do mężczyzn wybrzmiewała także, gdy pisałaś, że abortowałabyś dzieci złych mężczyzn w ramach tępienia jakiegoś "zła" od nich pochodzącego. Tutaj jest wręcz pewna nienawistna i mściwa wola pozbywania się mężczyzn i ich owoców z tego świata (ta wola usuwania mężczyzn może też wybrzmiewać w marzeniu o byciu snajperem). Przez swoją nieufną awersję do mężczyzn seksualnie i romantycznie mogłaś się skierować w stronę kobiet, bo one nie wydają ci się tak nieczułe, zimne i groźne.
Nie wiem, czy mam rację. Takie wnioski połączyły mi się w głowie. Ale jeżeli czujesz się zraniona i skrzywdzona, to nie możesz mieć w sobie tej woli niszczenia. Trzeba mieć wolę budowania. Ja też jestem skrzywdzony przez życie m.in. przez moją mocną wrażliwość i zaręczam, że innej dobrej drogi niż budowanie nie ma. Musisz otaczać się dobrymi bodźcami i unikać złych bodźców. I musisz uwierzyć, że ludzie są lepsi niż teraz myślisz oraz można i należy im ufać. Można sobie dawać radę, mimo mocnej wrażliwości i przeżytego bólu, lecz nie wolno iść w nienawiść, nieufność i wolę niszczenia. Tutaj jest wybór. Prawdziwą siłą w takiej sytuacji są właśnie dobre uczucia, ufanie i budowanie, zamiast poddawania się złym impulsom.

Miałem kiedyś kolegę, który był wrażliwy, ale przez złe przeżycia, upokorzenia i niepowodzenia nabrał mściwych tendencji. Zaczął słuchać m.in. "Rhyme Asylum" i interesował się seryjnymi mordercami. Chciał stać się twardy, silny, bezemocjonalny i chciał się mścić. Za wzory twardości uznawał seryjnych morderców, bo ci czynią największe podłości bez skrupułów. Kolega fascynował się też Józefem Stalinem, bo chciał jak Stalin stać się "Człowiekiem ze Stali", który "słabych skrupułów" nie ma ("Stalin oznacza właśnie "Człowieka ze Stali"). Kolega ten swoimi złymi poglądami i agresją odstraszył wszystkich prócz mnie. Chciałem mu pomóc, a widziałem, że się pomóc da. I faktycznie w głębi chciał, żeby po prostu było wszystko dobrze. Poprawiło mu się. Znalazł innych kolegów. Ma jakąś znośną pracę. Codzienne przyjemności rozświetlają mu dzień. Oddalił się w czasie od złych wspomnień ze szkół. Nowe wspomnienia przykryły te gorsze, stare, które przestały się na myśl wciskać.

Mam nadzieję, że nie obraziłem moją teorią. Starałem się ją przedstawić miło. Jakby co to możesz snuć o mnie teorie, jakie żywnie chcesz i się nie obrażę, bo wierzę, że my wszyscy tutaj po prostu szukamy prawdy, a nikt nikogo krzywdzić nie chce. Jakby co to mamy tu na forum bezpieczne miejsce zwierzeń.
Odpowiedz
#69
MustafaMond:
Dziekuje za analizę mojej osobowości.
Zgadzam się z tym, co napisałeś o kulturze seksu. Nienawidzę instrumentalnego podejścia i przedmiotowego traktowania w seksie.
Ale to nie jest domena wyłącznie złych mężczyzn, są mężczyźni wrażliwi i czuli, dla których piękno w życiu jest bardzo ważne. Podobnie istnieją kobiety, którym nie przeszkadza brak uczuć.

Nie chcę usuwać mężczyzn, podziwiam męskość bardziej niż kobiecość, po prostu moim marzeniem było zostać żołnierzem i mam predyspozycje do tego, żeby być snajperem. Jestem głęboko wrażliwa ale też twarda, a moja twardość musi znaleźć gdzieś spełnienie i mam potrzebę jej wyrażania.
Również nie mam złego zdania o wszystkich intelektualistach, kocham Einsteina, Teslę, myślę że oni w jakiś sposób byli aspołeczni i bardziej intuicyjni w swoim myśleniu. Nie byli zimnymi intelektualistami.
Ogólnie to bardziej niż ludzie, zawiodła mnie kultura, ktora pozwala ludziom pełnym hipokryzji na narzucanie swoich norm, które godzą w człowieczeństwo.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#70
Rodica napisał(a): Również nie mam złego zdania o wszystkich intelektualistach, kocham Einsteina, Teslę, myślę że oni w jakiś sposób byli aspołeczni i bardziej intuicyjni w swoim myśleniu. Nie byli zimnymi intelektualistami.


Nawet czytałam gdzieś o tym, że tacy wybitni naukowcy mieli bardzo dużą intuicję. Myślę, że tego typu osoby, różnych geniuszy, trudno wpisać w intelektualistów w takim potocznym znaczeniu. Oni się znacznie wyróżniają, zdarza się, że są mocno oderwani od zwykłej codzienności i życia jakie wiedzie większość przeciętnych ludzi.

Zresztą nawet znalazłam taki cytat Einsteina na temat intuicji, niestety wciąż nie doceniamy jej potęgi 

„Intuicyjny umysł jest świętym darem, umysł racjonalny jest jego wiernym sługą. Stworzyliśmy społeczeństwo, które szanuje sługę a zapomina o darze” – Albert Einstein
Odpowiedz
#71
bert04 napisał(a): Co konkretnie jest tam obrzydliwego? Dialogi?

Jeśli w języku niemieckim, to rzeczywiście obrzydliwe Uśmiech

Rodica napisał(a): Nie kochają się. Rozróżniasz kochanie się od gwałcenia się?

Do gwałtu jest potrzebny brak zgody. Jak się ludzie grzmocą za obopólną zgodą to nie ma gwałtu.

Rodica napisał(a): Czują czy rodzice się walą czy kochają.

Walą się bo się kochają. A po drugie nie wiem kto się celowo grzmoci tak aby to oglądały dzieci.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
#72
Mustafa Mond napisał(a): Ja też jestem skrzywdzony przez życie m.in. przez moją mocną wrażliwość i zaręczam, że innej dobrej drogi niż budowanie nie ma. Musisz otaczać się dobrymi bodźcami i unikać złych bodźców. I musisz uwierzyć, że ludzie są lepsi niż teraz myślisz oraz można i należy im ufać. Można sobie dawać radę, mimo mocnej wrażliwości i przeżytego bólu, lecz nie wolno iść w nienawiść, nieufność i wolę niszczenia. Tutaj jest wybór. Prawdziwą siłą w takiej sytuacji są właśnie dobre uczucia, ufanie i budowanie, zamiast poddawania się złym impulsom.


ja bym tutaj jeszcze dodała, że ważne jest szukanie siły przede wszystkim w sobie, zamiast szukanie jej u innych, szukanie oparcia w innych ludziach i oczekiwania względem innych osób, bo to niestety często prowadzi do zawodu. 
Można spojrzeć na to trochę z innej strony i zastanowić się, czy to właśnie te mocno wrażliwe osoby nie mają takiego zadania by być drogowskazem dla innych, tych mniej wrażliwych? Czy nie są stworzeni do tego, by dawać przykład etycznym życiem i postępowaniem, emaptią, współczuciem, opiekuńczością i całym zestawem pozytywnych cech, które są przecież bardzo społeczne i wiążą się z dużą otwartością na świat. Tylko, że wtedy role muszą się odwrócić i zamiast wymagać od innych, trzeba zacząć wymagać od siebie, uświadomić sobie swoją rolę w społeczeństwie i zacząć patrzeć z większą wyrozumiałością na ludzi mniej wrażliwych, którzy nie spełniają tych oczekiwań, zacząć wykazywać większą dojrzałość, tak jak np. rodzic wykazuje dojrzałość w stosunku do dziecka, które dopiero się rozwija.
Gdy człowiek znajdzie szczęście w sobie, takie poczucie spełnienia, wewnętrznego nasycenia, pokoju, to przestaje mieć większe znaczenie jak żyją inni ludzie, bo zaczyna się na wszystko patrzeć z innej perspektywy i jakby szerzej. Człowiek zaczyna być ponad tym.
Odpowiedz
#73
Rodica napisał(a): Nie kochają się. Rozróżniasz kochanie się od gwałcenia się?

Słyszałem, że masturbację określano jako "samogwałt", ale pierwsze słyszę, że seks bez miłości jest określany jako "gwałcenie się". I tak, rozróżniam seks bez miłości od seksu z miłością, ale nie poszedłbym tak daleko, żeby używać takiego określenia. Seks to seks i tyle. "Kochanie się" to seks i miłość. Chyba tylko ty używasz słowa "seks" jako synonim kochania się.

Cytat:Czują czy rodzice się walą czy kochają.

Twierdzisz, że się
- nie kochają?
- nie "kochają się"?
- kochają "intelektualnie"?
- brzydzą się seksem?
- brzydzą się "kochania się"?

Bo trochę się gubię w tych uzasadnieniach. Stawiasz różne twierdzenia na temat rodzin katolickich i na temat efektów wychowywania w takowych, ale nie widzę nigdzie żadnego związku, tylko zbiór różnych luźnych myśli, zarzutów i twierdzeń.
Odpowiedz
#74
HILL:
Cytat:Intuicyjny umysł jest świętym darem, umysł racjonalny jest jego wiernym sługą. Stworzyliśmy społeczeństwo, które szanuje sługę a zapomina o darze” – Albert Einstein
Piękny cytat.

Lumberjack:
Cytat:Do gwałtu jest potrzebny brak zgody. Jak się ludzie grzmocą za obopólną zgodą to nie ma gwałtu.
Do masturbacji również nie potrzeba zgody,  jednak to gwałt, tak twierdzi Kościół.

bert04:
Cytat:Słyszałem, że masturbację określano jako "samogwałt", ale pierwsze słyszę, że seks bez miłości jest określany jako "gwałcenie się". I tak, rozróżniam seks bez miłości od seksu z miłością, ale nie poszedłbym tak daleko, żeby używać takiego określenia. Seks to seks i tyle. "Kochanie się" to seks i miłość. Chyba tylko ty używasz słowa "seks" jako synonim kochania się.
Skoro masturbacja to gwałt, to masturbacja z udziałem innego ciała tymbardziej jest gwałtem. Ty przecież jestes katolikiem, wiec poniekąd potwierdzasz moja hipotezę, że katolicy uprawiają seks intelektualnie.
Chyba nigdy nie czytałeś wyznań gwozd porno, ile to razy czuły się zbrukane i zgwałcone.

Cytat:Bo trochę się gubię w tych uzasadnieniach. Stawiasz różne twierdzenia na temat rodzin katolickich i na temat efektów wychowywania w takowych, ale nie widzę nigdzie żadnego związku, tylko zbiór różnych luźnych myśli, zarzutów i twierdzeń.
Powtórzyłam tylko to co usłyszałam w radiu. Nie wiem czy to prawda.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#75
Rodica napisał(a): Skoro masturbacja to gwałt, to masturbacja z udziałem innego ciała tymbardziej jest gwałtem.

A jeżeli nie jest to nie jest. Na ile udało mi się sprawdzić, słowo "samogwałt" istnieje i jest używane w tym znaczeniu tylko w języku polskim. W angielskim istnieje jeszcze "self-abuse", ale jest używanie w znaczeniu samookaleczenia, a co do masturbacji to tylko ironicznie. W Niemieckim jest "Selbstbefriedigung" czyli "samo-zadowolenie". Podobnie jest z duńskim "selvtilfredsstillelse". Innych nie znalazłem, więc poza Anglikami (przestarzałe/ironiczne) i Polakami nikt tak nie uważa. Na świecie funkcjonuje albo biblijne (choć niepoprawne) onanizm, albo łacińckie "masturbare", które można tłumaczyć też jako "ręczne-okaleczenie", albo "ręczny-szał". W żadnym przypadku, poza polszczyzną, nie używa się słowa "gwałt". Tak więc to problem dla lingwistów, nie dla teologów lub prawników.

https://en.wiktionary.org/wiki/masturbor#Latin

Cytat:Ty przecież jestes katolikiem, wiec poniekąd potwierdzasz moja hipotezę, że katolicy uprawiają seks intelektualnie.

Gdyż, ponieważ, albowiem? Z gęby mi śmierdzi i mam parchy na języku? Jaka część mojej wypowiedzi sprawia, że potwierdziłaś swoje z góry założone tezy? Poza prostą egzystencją?

Cytat:Chyba nigdy nie czytałeś wyznań gwozd porno, ile to razy czuły się zbrukane i zgwałcone.

Trochę czytałem, trochę oglądałem. Akurat w Niemczech bycie gwiazdą porno nie stanowi takiego stygmatu, jak w Polsce, wiele gwiazdek dzieliło się swoimi doświadczeniami w programach "normalnej" telewizji czy przechodziło do "cywilnych" zawodów. I zapewne też tutaj są te brudne, ciemne strony, jak w każdym seks-biznesie, ale spora część robi to dobrowolnie. I dostaje za to całkiem niezłe pieniądze, jak w seks biznesie. Ponoć właśnie niemieckie pronole nad Wisłą mają rzeszę fanów, choć lumberowi mowa przeszkadza. Chciałem napisać "język przeszkadza", ale mogło być źle zrozumiane.

A tak na marginesie, słyszałem, powiedziano mi, czytałem artykuł, że "polski pornol" to szczyt obciachu i żenuy. Ponoć, podobno. Gdyby Twoje tezy się zgadzały, to polska katolicka powinna być potęgą światowej produkcji filmów przeznaczonych tylko dla widza dorosłego. Ale z jakiegoś powodu, jak wieść wiejska niesie, w naszym rejonie przodują ateistyczne Czechy. Fakty nie potwierdzają więc Twoich "radiowych" tez.

Cytat:Powtórzyłam tylko to co usłyszałam w radiu. Nie wiem czy to prawda.

Mam wrażenie, że powtarzasz jakieś teksty zasłyszane w radiu, jakbyś przełączała stacje. A na końcu dnia powstaje teza, którą pozwolę sobie skrócić do następujących punktów:

- Katolicy nie kochają, tylko "walą"
- Katolicy brzydzą się seksu (kochania się)
- Seks w pornolach jest obrzydliwy
- ... i dlatego katolicy kochają pornole z obrzydliwym seksem, czy to jako konsumenci, czy jako "występujący/-ce"
Odpowiedz
#76
beet04:
Czyli po prostu intelektualizujesz. Skoro funkcjonują pojecia onanizmu w znaczeniuu samookaleczenia, samoupokorzenia, to znaczy, że jest grupa ludzi, którzy tak go odbierają. I nie iest to przestarzały anachronizm. Sam KK nie wyssał sobie tego z palca.

Seks prowadzi do ciąży, a dziecko powinno być owocem miłości, nieprawdaż?
Ty jako katolik i przeciwnik aborcji powinieneś mieć tego świadomość. A że sa ludzie na tyle tępi i płytcy, dla których seks jest przyjemnością jak dla małp bonobo, nie oznacza, że jest to norma, ktora nalezy narzucać wszystkim. Bo są jakieś gwiazdki porno, które robią to dla kasy, dużej kasy, która im rekompensuje upokorzenie, leczenie chorób, gronkowców, chlamydii, hifów chwała się w tym w telewizji.
Nie wiem co chcesz udowodnić naprawdę.
Wyobraź sobie, że nawet dzieci rodziców, którzy mają taki instrumentalny stosunek do seksu, mogą czuć się gwałcone i molestowane przez własnych rodziców.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#77
Rodica napisał(a): beet04:
Czyli po prostu intelektualizujesz.

Mówiąc łagodnie, mijasz się z prawdą. Jeżeli dla Ciebie uzasadnianie swoich argumentów to "intelektualizacja" to poprzestań na powtarzaniu, że coś usłyszałaś w radiu, to definitywnie nie jest intelektualizacja.

Cytat:Skoro funkcjonują pojecia onanizmu w znaczeniuu samookaleczenia, samoupokorzenia, to znaczy, że jest grupa ludzi, którzy tak go odbierają. I nie iest to przestarzały anachronizm. Sam KK nie wyssał sobie tego z palca.

Wiele elementów katolickiej nauki na temat seksu pochodzi z ogólnego rozwoju społeczeństwa, takie rzeczy jak monogamia czy nawet jakieś formy celibatu przewijały się przez historię, a z homoseksualizmem to też różnie bywało. Jednakże to chrześcijanie, a w szczególnie ekstremalny sposób katolicy, zredukowali seksualność do czystej prokreacji, potępiając wszystkie aktywności od tego odbiegające (poza wstrzemięźliwością, oczywiście). O ile w Biblii Onan został potępiony, bo nie dopełniał prawa lewiratu, katolicy rozszerzyli to na wszystkie inne formy i objawy "marnowania nasienia". Ba, biedne córki Lota stały się uzasadnieniem potępienia antykoncepcji (dziś to uzasadnienie jest prawie zapomniane, kiedyś było stałym elementem kazań w temacie).

Tak więc nie, nie masz racji, to KK "wyssał sobie tego z palca", inne konfesje chrześcijaństwa miały podobne poglądy a to wpływało na kształtowanie języka w temacie. W Indiach, kraju który dał światu m.in. kamasutrę, to słowo हस्तमैथुनम् oznacza w wolnym tłumaczeniu "ręczny seks". I tyle.

Cytat:Seks prowadzi do ciąży, a dziecko powinno być owocem miłości, nieprawdaż?
Ty jako katolik i przeciwnik aborcji powinieneś mieć tego świadomość.

Wyobraź sobie, że mam. I wyobraź sobie, że pomiędzy dwoma skrajnościami jak "seks jest tylko do płodzenia dzieci i basta" a "seks jest tylko do sprawiania sobie (i drugiej osobie) przyjemności" jest cała paleta i gama nastawień, tak jakościowo jak i ilościowo. Twój stosunek nie różni się co do zasady od katolickiego. Ubzdurałaś sobie, że odnalazłaś receptę na "jedyną słuszną, poprawną, chwalebną i zbawienną formę seksualności" i objeżdżasz wszystki inne od tego odbiegające. Nie nazywasz tego "grzechem śmiertelnym", ale masz to samo na myśli.

A seks jest jak jedzenie, może nawet trochę jak alkohol. W pewnych ilościach służy do przeżycia, w pewnych dawkach jest zdrowy. Przesada i nadmiar prowadzą do zguby. Nie oznacza to jednak, że tylko jeden rodzaj diety jest dobry, co tobie odpowiada, nie musi być dobre dla Mustafy lub berta. I tyle, nic tutaj intelektualizowania nie ma.

Cytat:A że sa ludzie na tyle tępi i płytcy, dla których seks jest przyjemnością jak dla małp bonobo, nie oznacza, że jest to norma, ktora nalezy narzucać wszystkim.

Nigdzie nie twierdziłem, że pornografia to "norma którą należy narzucać wszystkim". Ba, w kwestii tego, że pornografia jest szkodliwa, to się zgadzam. Pewnie nie zgadzam się z uzasadnieniem, przykładowo ze sztucznym tworzeniem chochołów typu "pornografia to aborcja".

Cytat:Bo są jakieś gwiazdki porno, które robią to dla kasy, dużej kasy, która im rekompensuje upokorzenie, leczenie chorób, gronkowców, chlamydii, hifów chwała się w tym w telewizji.
Nie wiem co chcesz udowodnić naprawdę.

Tylko tyle, że jeżeli ktoś dobrowolnie i z pełną świadomością wchodzi  ten biznes, to może tyle narzekać co sportowiec idący w MMA. Jeżeli facet zamykający w klatce i bijący się z innym facetem dostanie po mordzie, to jest mi go żal, ale nigdy nie porównywałbym go do ofiary przemocy domowej czy gościa zbitego przez zbirów w miejskim parku. I aż tyle.

Cytat:Wyobraź sobie, że nawet dzieci rodziców, którzy mają taki instrumentalny stosunek do seksu, mogą czuć się gwałcone i molestowane przez własnych rodziców.

Mam tak osobiście jak i poprzez forum doświadczenia i relacje na temat tzw. Naturalnego Planowania Rodziny. Czyli takiemu literalnemu przestrzeganiu katolickiej nauki seksualnej. Jeżeli gdzieś jest "instrumentalny stosunek do seksu", to właśnie tutaj.

Zresztą, to że po latach intensywnego zajmowania się katolicyzmem i wgłębianiem się w jego nauczanie, tak w teorii jak i w praktyce, to właśnie NPR był jednym z elementów mojego ponownego oddalenia. Może nie tyle sam NPR, który ma też pewne bezdyskusyjne zalety, co sposób jego implementacji w nauczanie katolickie. Ale to dygresja, było więcej tych elementów, to nawet nie było najważniejszym, ale jednym z najbardziej widocznych.
Odpowiedz
#78
bert04:
Cytat:Jednakże to chrześcijanie, a w szczególnie ekstremalyn sposób katolicy, zredukowali seksualność do czystej prokreacji, potępiając wszystkie aktywności od tego odbiegające (poza wstrzemięźliwością, oczywiście).
Przepraszam, ale jaką masz korzyść z seksu z kimś kto cię nie kocba? Czujesz się po tym jak zero, podobnie jak po masrurbacji, a nawet gorzej, bo sponiewieraleś swoje ciało w cudzych łapach. Ktoś cię wymietolił i przestałeś mieć dla niego jakąkolwiek wartość. A tych uczuć nie można tak po prostu wykasować z mózgu, zostają na zawsze w pamięci, jako dowód zdrady samego siebie.

Cytat:Wyobraź sobie, że mam. I wyobraź sobie, że pomiędzy dwoma skrajnościami jak "seks jest tylko do płodzenia dzieci i basta" a "seks jest tylko do sprawiania sobie (i drugiej osobie) przyjemności" jest cała paleta i gama nastawień, tak jakościowo jak i ilościowo. Twój stosunek nie różni się co do zasady od katolickiego. Ubzdurałaś sobie, że odnalazłaś receptę na "jedyną słuszną, poprawną, chwalebną i zbawienną formę seksualności" i objeżdżasz wszystki inne od tego odbiegające. Nie nazywasz tego "grzechem śmiertelnym", ale masz to samo na myśli.
Ta cała paleta nastawień zawiera w sobie cala paletę uczuć, począwszy od tych pozytywnych jak i negatywnych.  Wyobraź sobie, że jak się nie uprawia seksu intelektualnego, to seks prokreacyjny jest największą formą przyjemności. Seks prokreacyjny nie jest instrumentalny kiedy się kogoś kocha.
Ale ty sam przecież wiesz, jacy są wszyscy faceci, wchodzą w zwiazki dla seksu i plodzenia dzieci. To nie jest prawdą, nie dotyczy to wszystkich mężczyzn. Mężczyźni też chcą być kochani.

Cytat:Tylko tyle, że jeżeli ktoś dobrowolnie i z pełną świadomością wchodzi  ten biznes, to może tyle narzekać co sportowiec idący w MMA. Jeżeli facet zamykający w klatce i bijący się z innym facetem dostanie po mordzie, to jest mi go żal, ale nigdy nie porównywałbym go do ofiary przemocy domowej czy gościa zbitego przez zbirów w miejskim parku. I aż tyle.
Może tak to pokazują w niemieckiej telewizj, ale wiele kobiet zostało tam zwerbwanych, poddanych manipulacji i praniu mózgu. Poza tym, mogły być w trudnej sytuacji życiowej, materialnej mieć choroby psychiczne. Po prostu szukasz usprawiedliwienia dla pornografii.

Myślę, że są na tym świecie incele, którzy znaleźli sposób na rozmnażania poprzez gwałt.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#79
Rodica napisał(a): Przepraszam, ale jaką masz korzyść z seksu z kimś kto cię nie kocba?

Osobiście nie mam pojęcia. Natomiast znam ludzi, którzy mieli i twierdzili, że czerpali z tego korzyść i przyjemność. Od jakiegoś czasu zaś przyjąłem nastawienie, że nie osądzam ludzi za ich subiektywne odczucia, tylko za ich obiektywne czyny. Jeżeli komuś miłość nie jest potrzebna do przeżycia, jeżeli dla kogoś jakość, ilość i natężenie orgazmów są wyższym priorytetem, to czemu mam to dezawuować? Wiem, że to nie byłoby moje życie podobnie jak dla drugiej osoby moje życie nie byłoby dla niej. I tyle.

Cytat:Ta cała paleta nastawień zawiera w sobie cala paletę uczuć, począwszy od tych pozytywnych jak i negatywnych.  Wyobraź sobie, że jak się nie uprawia seksu intelektualnego, to seks prokreacyjny jest największą formą przyjemności. Seks prokreacyjny nie jest instrumentalny kiedy się kogoś kocha.
Ale ty sam przecież wiesz, jacy są wszyscy faceci, wchodzą w zwiazki dla seksu i plodzenia dzieci. To nie jest prawdą, nie dotyczy to wszystkich mężczyzn. Mężczyźni też chcą być kochani.

Są faceci, dla których to się zgadza, sam też się do tego zaliczam. Niemniej, patrz wyżej, świat nie zamyka się na osobach, dla których miłość jest priorytetem a dziecko naturalnym i upragnionym owocem tej miłości, dla których seksualność jest spoiwem małżeństwa, połączeniem miłości, przyjemności i prokreacji. a nie celem samym w sobie. I nie widzę powodu, dla których mam twierdzić, że ta druga grupa to zło.

Cytat:Może tak to pokazują w niemieckiej telewizj, ale wiele kobiet zostało tam zwerbwanych, poddanych manipulacji i praniu mózgu. Poza tym, mogły być w trudnej sytuacji życiowej, materialnej mieć choroby psychiczne. Po prostu szukasz usprawiedliwienia dla pornografii.

Powiedzmy, że jakaś część mnie traktuje pornografię w kategoriach antropologicznych, próbuję zrozumieć ten fenomen tak od strony uczestników biznesu jak i od strony "działania". W tej części masz może rację, "intelektualizuję" pornografię - w sensie, staram się to zorzumieć. Ale to nie to samo, co usprawiedliwianie, to inna kategoria. No chyba że dla Ciebie brak generalnego potępienia z góry jest już formą usprawiedliwienia. Ale wtedy - patrz wyżej, staram się nie oceniać dla zasady. Kiedyś robiłem, ale już przestaję.

Cytat:Myślę, że są na tym świecie incele,  którzy znaleźli sposób na rozmnażania poprzez gwałt.

Być może tacy są, ale to po prostu zboczeńcy w obrębie tej grupy, garstka wobec przewagi tych, których jedyną kochanką jest chusteczka higieniczna i tylko z nią mogą "spłodzić" potomstwo, teoretycznie.
Odpowiedz
#80
bert04:
Cytat:Osobiście nie mam pojęcia. Natomiast znam ludzi, którzy mieli i twierdzili, że czerpali z tego korzyść i przyjemność. Od jakiegoś czasu zaś przyjąłem nastawienie, że nie osądzam ludzi za ich subiektywne odczucia, tylko za ich obiektywne czyny. Jeżeli komuś miłość nie jest potrzebna do przeżycia, jeżeli dla kogoś jakość, ilość i natężenie orgazmów są wyższym priorytetem, to czemu mam to dezawuować? Wiem, że to nie byłoby moje życie podobnie jak dla drugiej osoby moje życie nie byłoby dla niej. I tyle.
Może im nie jest potrzebna, ale może jest potrzebna dzieciom które spłodza przez przypadek. Oczywiście można to rozumieć intelektualnie, ale nie da się tego nie potępiać na poziomie uczuć.
Ludzie to nie psy, które się beztrosko walą na podwórku, tylko  istoty obdarzone rozumem i zdolnością kochania. Chyba, że faktycznie niektórzy wyodza się w prostej lini od bonobo.

Cytat:Są faceci, dla których to się zgadza, sam też się do tego zaliczam. Niemniej, patrz wyżej, świat nie zamyka się na osobach, dla których miłość jest priorytetem a dziecko naturalnym i upragnionym owocem tej miłości, dla których seksualność jest spoiwem małżeństwa, połączeniem miłości, przyjemności i prokreacji. a nie celem samym w sobie. I nie widzę powodu, dla których mam twierdzić, że ta druga grupa to zło.
Ale nie podoba Ci się seks prokreacyjny, bo jest według ciebie instrumentalny.
I z tego powodu odrzucasz najważniejszą naukę KK a jednocześnie uważasz się za katolika.

Cytat:Powiedzmy, że jakaś część mnie traktuje pornografię w kategoriach antropologicznych, próbuję zrozumieć ten fenomen tak od strony uczestników biznesu jak i od strony "działania". W tej części masz może rację, "intelektualizuję" pornografię - w sensie, staram się to zorzumieć. Ale to nie to samo, co usprawiedliwianie, to inna kategoria. No chyba że dla Ciebie brak generalnego potępienia z góry jest już formą usprawiedliwienia. Ale wtedy - patrz wyżej, staram się nie oceniać dla zasady. Kiedyś robiłem, ale już przestaję.
Szkoda, że względem aborcji nie potrafisz się zdobyć na intelektualizację.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości