Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wierzący ateista?
#1
Witam,

Dużo nowych definicji znalazłem na forum.
Mnie interesuje jak nazwać kogoś kto nie jest religijny 
a ma podejrzenia że wszechświat mógł być stworzony.
Nie wie czy stwórca/twórcy wszechświata ingerują.
Nie wiemy definitywnie przyczyny egzystencji ani nawet jaki to jest rodzaj.
Mam na myśli kogoś kto jest przekonany w dużym stopniu że coś inteligentnego musiało maczać w tym palce.
Natomiast poglądy nie są związane z żadną formą religijności.
Odpowiedz
#2
Taki ktuś jest agnostykiem.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#3
Może agnostykiem-kreacjonistą-deistą, może w innej kolejności w zależności od rozkładania akcentów.
Odpowiedz
#4
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Ietsism
Może to?
Po polsku ten pogląd z wolna tłumaczę jako "cosizm".
Znany w sieci też jako qwertyuiop i kacolek.
Odpowiedz
#5
W skali Dawkinsa, to coś między 3 a 5.




Cytat:3. Ponad 50% - Wierzący słabiej. Technicznie to agnostycy, ale przychylają się do idei Boga.
4. 50% - Agnostycy w pełni - jest dla nich równie prawdopodobne to, że Bóg istnieje jak i to, że nie istnieje.
5. Poniżej 50% - Przychylający się do ateizmu "nie wiem czy Bóg istnieje, ale skłaniam się ku myśli, że jednak nie".
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#6
Śmichy chichy, a przecież "wierzący ateista" stał się właśnie oficjalną definicją w jakże to potrzebnym i obiektywnym podręczniku do HiT:

[Obrazek: 298556059_5631684423530378_6093723509390...e=62F800FB]
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#7
Czyli abstynencja jest de facto formą alkoholizmu.
Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#8
Sebrian napisał(a): Śmichy chichy, a przecież "wierzący ateista" stał się właśnie oficjalną definicją w jakże to potrzebnym i obiektywnym podręczniku do HiT:

[Obrazek: 298556059_5631684423530378_6093723509390...e=62F800FB]
Jeśli jest to wiara irracjonalna lub taka niewiara, trudno mówić o wiedzy. Wiedza opiera się na jakiś informacjach. a nawet dowodach. Niebagatelne znaczenie ma także wychowanie w określonym duchu.
W obu przypadkach jest to raczej jakiś fideizm.

fanaberia napisał(a): Witam,

Dużo nowych definicji znalazłem na forum.
Mnie interesuje jak nazwać kogoś kto nie jest religijny 
a ma podejrzenia że wszechświat mógł być stworzony.
Nie wie czy stwórca/twórcy wszechświata ingerują.
Nie wiemy definitywnie przyczyny egzystencji ani nawet jaki to jest rodzaj.
Mam na myśli kogoś kto jest przekonany w dużym stopniu że coś inteligentnego musiało maczać w tym palce.
Natomiast poglądy nie są związane z żadną formą religijności.
Czy byłeś wychowany w jakiejś religii ?
„W okopach nie ma ateistów” – to nie jest argument przeciwko ateizmowi; to argument przeciwko okopom…...
Autor: James Morrow
Odpowiedz
#9
Sofeicz napisał(a): Czyli abstynencja jest de facto formą alkoholizmu.
Uśmiech

Jeśli brak wiary to wiara, to brak pieniędzy jest bogactwem.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
#10
lumberjack napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Czyli abstynencja jest de facto formą alkoholizmu.
Uśmiech

Jeśli brak wiary to wiara, to brak pieniędzy jest bogactwem.

Myślę Lumber, że minęliśmy się z powołaniem.
Powinniśmy zostać teologami albo rabinami - zaiste piękna fucha, udowadnianie, że kwadrat jest trójkątny, a czajniczek Russela istnieje.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#11
lumberjack napisał(a): Jeśli brak wiary to wiara, to brak pieniędzy jest bogactwem.
To może: brak pieniędzy to jakaś forma posiadania pieniędzy? To już nawet nie brzmi aż tak niedorzecznie.
Odpowiedz
#12
żeniec napisał(a):
lumberjack napisał(a): Jeśli brak wiary to wiara, to brak pieniędzy jest bogactwem.
To może: brak pieniędzy to jakaś forma posiadania pieniędzy? To już nawet nie brzmi aż tak niedorzecznie.

Takim mykiem można udowodnić wszystko, ergo jest to działanie bezwartościowe.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#13
Aż mi się przypomniał św. Augustyn i jego słowa - "zło jest brakiem dobra". Zgodnie z taką logiką zimno też nie istnieje, tylko jest brakiem ciepła (jak w skali Kelvina). Nie istnieje też ciemność, a tylko brak światła. Ma to pewien sens fizyczny.
No ale dla mnie zło jednak istnieje na skali jako "minus". Zerem i pozycją wyjściową jest ambiwalentne nic. Pogarszanie świata to zło, a polepszanie to dobro.
Co do pieniędzy - można mieć też dług, czyli być na minusie. Uśmiech
Stąd skłaniam się, że brak pieniędzy to nie jest jakiś rodzaj bogactwa.
Faktycznie fajne rabinistyczne pitu-pitu z tego wychodzi. Duży uśmiech Można tak gadać latami. Jakby nam jeszcze wyznawcy za to płacili to ho ho! Załóżmy jakąś autokefalię judaistyczną. Oczko
Znany w sieci też jako qwertyuiop i kacolek.
Odpowiedz
#14
Mustafa Mond napisał(a): Faktycznie fajne rabinistyczne pitu-pitu z tego wychodzi. Duży uśmiech Można tak gadać latami. J

No właśnie. Średnio rozgarnięty teolog czy inny uczony w piśmie, stosując różne sztuczki udowodni ci cokolwiek.
A im bardziej karkołomna teza, tym nagroda większa.

Cytat:Jakby nam jeszcze wyznawcy za to płacili to ho ho! Załóżmy jakąś autokefalię judaistyczną. Oczko

Za cieńcy w uszach jesteśmy - może Marlow by się nadał Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#15
żeniec napisał(a):
lumberjack napisał(a): Jeśli brak wiary to wiara, to brak pieniędzy jest bogactwem.
To może: brak pieniędzy to jakaś forma posiadania pieniędzy? To już nawet nie brzmi aż tak niedorzecznie.

To inaczej. Jeśli brak wiary to wiara, to brak samochodu jest posiadaniem samochodu.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
#16
Tymczasem brak wiary w istnienie Boga to jedynie brak pewności co Jego istnienia.
U Sofeicza ten brak będzie stuprocentowy, natomiast u innych jest on ... wybrakowany Uśmiech
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#17
lumberjack napisał(a): brak samochodu jest posiadaniem samochodu.
Korzystasz wtedy z samodzielnego chodu, czyli samo chodu.
by Rowerex®
Odpowiedz
#18
freeman napisał(a): Tymczasem brak wiary w istnienie Boga to jedynie brak pewności co Jego istnienia.
U Sofeicza ten brak będzie stuprocentowy, natomiast u innych jest on ... wybrakowany Uśmiech

Wg mnie z wiarą jest jak z ciążą - nie można być trochę.
Albo rybka albo pipka.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#19
freeman napisał(a): Tymczasem brak wiary w istnienie Boga to jedynie brak pewności co Jego istnienia.

Pewność w braku wiary mam co do bogów teizmów.

Odnośnie boga deistycznego dopuszczam możliwość jego istnienia jako wytłumaczenie istnienia świata.

Łączę więc ateizm z agnostycyzmem zależnie od bogów o jakich się dyskutuje.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
#20
freeman napisał(a): Tymczasem brak wiary w istnienie Boga to jedynie brak pewności co Jego istnienia.
U Sofeicza ten brak będzie stuprocentowy, natomiast u innych jest on ... wybrakowany Uśmiech
Ten brak wiary wynika ze sceptycyzmu, któremu wierzącym często brakuje. Można porównać to do sytuacji naiwnych ludzi oszukanych przez firmy-piramidki, takie jak chociażby Amber Gold. Inwestujący jest przekonany, że dostanie 20 procentową stopę zwrotu ale prędzej czy później jego wiara zostaje brutalnie zweryfikowana. Tymczasem dla wierzących w Boga nagroda jest nieporównywalnie bardziej atrakcyjna (życie wieczne) co nie pozwala to ocenić sytuacji na chłodno, tym bardziej, że inwestycja wydaje się niezbyt kosztowna (jakieś datki i trochę czasu) a zysk jest ogromny. Jedyny problem jest taki, że nie da się zysku rzeczowo zweryfikować. W tym momencie z pomocą przychodzi strategia konfirmacyjna, dzięki której znajdowanie dowodów na istnienie Boga wydaje się łatwe gdyż jeśli naprawdę chce się w coś uwierzyć, to prędzej czy później człowiek znajdzie ku temu powody. Z tego można wysunąć wniosek, że religia to tak naprawdę taki specyficzny schemat Ponziego (wierzący muszą inwestować aby religia nie upadła), gdzie obiecywana wypłata następuje po śmierci. Ponieważ nikt nie jest wstanie zbadać czy należność została wypłacona cały system funkcjonuje bez przeszkódUśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości