To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
ateista ani teista nie wiedzą, że istnieją
#61
Rodica napisał(a): Nie mialam na myśli twojego poczucia męskości, po prostu pisze z doświadczenia. Faceci są zamknięci jak słoiki, nie wiadomo co myślą, oni sami nie wiedzą  co czują. Ja sama siebie analizuje dziesięć lat i dalej nie wiem, co oznaczają jakieś uczucia i emocje, skąd się biorą i jak mam je interpretować czy wyjęzyczyć.

No to wyjaśnię Ci tajemnicę meskiego umysłu:

- Jesteśmy prości. Jeżeli jakieś nasze zachowanie można interpretować na dwa sposoby, jeden z nich jest prostacki a drugi psychologizowany, to prawdziwa jest wersja pierwsza. Jeżeli pytamy się o to, czy jest chleb, to dlatego, że jesteśmy głodni. Nie jest to zarzutem, że nie kupiłaś chleba, albo insynuacją że trzeba Ciebie pilnować, jeżeli kupiłaś, nie chcemy Ciebie kontrolować ani porównywać z naszą mamą. Reagujemy na bodziec głodu i tyle

- Jesteśmy prości. Jeżeli jakąś naszą wypowiedź można interpretować na dwa sposoby i jeden z nich ciebie niepokoi, to prawdziwa jest ta druga interpretacja.

- Jesteśmy prości. Jeśeli zastanawiasz się, czy chcemy być z Tobą, to po prostu rozejrzyj się. Jeżeli jesteśmy z Tobą - to chcemy. Gdybyśmy nie chcieli, już byśmy byli gdzieś indziej. Z tego samego powodu nie mówimy codziennie, że Ciebie kochamy i że nam z Tobą dobrze, jeżeli z Tobą jesteśmy to takie sprawy są oczywiste.

- 80% czasu myślimy o seksie. To nie jest żadne zboczenie, po prostu tak nas natura stworzyła. Jeżeli widząc nasz uśmiech pytasz się "O czym myślisz" i oczekujesz szczerej odpowiedzi, przygotuj się na relację o różnych częściach Twojego ciała i rzeczach, które chcielibyśmy z nimi wypróbować. Zaden mężczyzna nie będzie się uśmiechał pod nosem na myśl o nowych ciuchach czy ładnych firankach.

- Pozostałe 20% czasu myślimy o grach. Tak, jesteśmy prości i niedojrzali, zajmujemy się sportami, w które nie gramy, spędzamy całe lata życia przed komputerem w wirtualnych światach walcząc ze sztucznymi przeciwnikami. Nawet w życiu zawodowym robimy konkurencję właśnie z tego powodu, wszystko traktując jako wielką grę o przysłowiowe złote kalesony.

- Nie chcesz słyszeć, co myślimy o seksie lub o grach, nie pytaj się "Co myślisz". Ever. Chyba że chcesz słyszeć jakieś białe kłamstwa, którymi nie chcemy Ciebie odrzucać lub zanudzać.

- Wszystkie czynności w życiu dzielimy na "męskie" i "babskie". Kryterium nie jest jakiś tradycyjny podział ról ale dużo prostsza sprawa. "Męskie" czynności to takie, których efekt widać, jak się coś robi. A jak się nie robi, to nie widzi się nic. "Babskie" czynności to takie, których efektu nie widać, jak się stale coś robi. Ale jak się przestanie robić, od razu widać ich brak. Skręcenie szafki to męska czynność, ścieranie kurzów - babska. Czasem te kategorie nie są czysto przyporządkowane do płci faktycznych, ale facet zawsze będzie preferował w czynnościach "męskich" a "babskie" odrzucał.

- Oczywiście powyższy opis nie wypełnia całego obrazu, jesteśmy zdolni do uczuć wyższych, kontemplacji sztuki czy nawet potrafimy wytworzyć w sobie zmysł opiekuńczy. Są to jednak już wyższe stany świadomości, nad którymi mężczyzna musi pracować. Taki mężczyzna nie będzie podpadał pod powyższe schematy, ale taki mężczyzna też nie będzie sprawiał kobietom kłopotu w interpretacji. Jeżeli więc masz uczucie, że nie rozumiesz jakiegoś faceta, wróć do powyższego prostego, wręcz prostackiego schematu. Z naszej natury jesteśmy prości, instynktowni i dziecinni. Wszysko co ponadto to nie natura, to kultura.

.... nie ma za co.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#62
No okej. Jak nikt nie chce jeszcze gadać o "mózgach w słoikach", to można "podżenderować". Medialny temat w ostatnich latach. Kaczyński nonstop o tym gada na spotkaniach. Język

Rodica napisał(a): Jeśli chodzi na przyklad o moje poczucie kobiecości, to nigdy nie czułam się kobietą, tak na 100%, cały czas dominuje mnie moja męska strona osobowości i nie wiem, czy to biologia czy brak matki, czy po prostu nie widzę w kobiecości niczego fascynującego. Miałam skłonności lesbijskie  z tego powodu.  Nie wiesz, dlaczego nie masz poczucia męskości w ogóle, nie zastanawia cię to?

Jeżeli ktoś ma skłonności lesbisjkie, to chyba widzi jednak w kobiecości coś przyciągającego i fascynującego. To przynajmniej mi się wydaje sensowne.
Dlaczego nie mam poczucia męskości? Nie czuję się zbytnio związany z moim ciałem. Równie dobrze mógłbym mieć inne ciało. Moje ciało jest tymczasowe. W dodatku stawiam, że płeć to kwestia ciała tylko, a nie duszy. Gdybym się jutro obudził w ciele kobiety, to nie miałbym z tym problemu. Mój charakter z kolei jest pomieszaniem cech typowo żeńskich i tych typowo męskich z ilościową przewagą tych typowo żeńskich, tyle że cechy typowo żeńskie są bardziej ornamentowe, a rdzeniowe składowe mego ducha są bardziej typowo męskie niż żeńskie (nie bez powodu mam głębokie pasje bardziej rajcujące zwykle mężczyzn niż kobiety, a i dużo częściej czuję swoje podobieństwo do specyficznych mężczyzn niż do specyficznych kobiet).
Co do mojej cielesności, to mam na nią w dużej mierze wyrąbane (są dużo ważniejsze rzeczy pod Słońcem), ale jakbym mógł jakimś wyjątkowo niskim kosztem wybrać sobie ciało lub manifestację ciała (np. w wirtualnej rzeczywistości), to ustawiłbym sobie cielesność, która najlepiej odzwierciedla moją osobowość, czyli ogółem ciało biologicznego mężczyzny (ten rdzeń), ale mężczyzny bardzo zniewieściałego z wyglądu. Czyli coś w stylu uroczego "femboja" bym sobie ustawił. Nawet w najpopularniejszej "fladze fembojów" (ciekawe, że to w ogóle istnieje) jest ten symbolizm - niebieski (męski) środek/rdzeń i różowe (żeńskie) ornamenty zewnętrzne.
https://twitter.com/lsquuid/status/12791...ng=ar-x-fm
I taka jest skrótowa "płciowa" autoanaliza mej osoby.

Ja ogółem dużo czasu w życiu poświęciłem na introspekcji i mocno rozumiem swoje wnętrze, stąd mogę tak całymi dniami o sobie opowiadać. M.in. dlatego ogółem w życiu czuje się dobrze, mimo pewnych pokonywanych problemów. Zrozumienie siebie jest kluczowe. A i dzięki analizie siebie dużo się też analogicznie nauczyłem o świecie wokół.
Odpowiedz
#63
bert04 napisał(a): - Pozostałe 20% czasu myślimy o grach. Tak, jesteśmy prości i niedojrzali, zajmujemy się sportami, w które nie gramy, spędzamy całe lata życia przed komputerem w wirtualnych światach walcząc ze sztucznymi przeciwnikami. Nawet w życiu zawodowym robimy konkurencję właśnie z tego powodu, wszystko traktując jako wielką grę o przysłowiowe złote kalesony.


bert04 napisał(a): Z naszej natury jesteśmy prości, instynktowni i dziecinni. Wszysko co ponadto to nie natura, to kultura.


Nie patrzyłam na to nigdy pod tym kątem, że takie zachowania są charakterystyczne dla ogółu facetów i zawsze się nabijam z mojego chłopa jak widzę, że siedzi cały czas w telefonem i gra w jakieś gierki, bo dla mnie to jest zupełnie niezrozumiałe, że można w ogóle chcieć tracić czas na takie rzeczy, zresztą to tak samo jak z kibicowaniem przed tv  Duży uśmiech 


Dzięki za wyjaśnienie, teraz będę patrzeć na to z większą wyrozumiałością, a nie z wyrzutami. Naprawdę bardzo mi pomógł ten wpis, bo uświadomiłam sobie, że w takich relacjach damsko-męskich patrzę na wszystko tylko ze swojej perspektywy, bez próby spojrzenia na to z perspektywy faceta. Czasami rodzą się różne nieporozumienia z tego powodu, że nie ma się tej świadomości różnic między kobietami a mężczyznami i tego, że druga strona może widzieć wszystko inaczej.
Odpowiedz
#64
bert04:
Cytat:- 80% czasu myślimy o seksie. To nie jest żadne zboczenie, po prostu tak nas natura stworzyła. Jeżeli widząc nasz uśmiech pytasz się "O czym myślisz" i oczekujesz szczerej odpowiedzi, przygotuj się na relację o różnych częściach Twojego ciała i rzeczach, które chcielibyśmy z nimi wypróbować. Zaden mężczyzna nie będzie się uśmiechał pod nosem na myśl o nowych ciuchach czy ładnych firankach.
Gdyby mężczyźni 80% czasu poświęcali na myślenie o seksie, to nie byłoby na ziemi miejsca dla erotomanów, którzy pozastale 20% czasu  przeznaczają na pracę zawodową, jedzenie, mycie i inne niezbędne czynności. Chyba jesteś erotomanem.

Jesteście prości, ale nie to mnie interesowało.  Mężczyźni również mają zaburzenia psychiczne, których nie rozumieją i nie rozumieją swojego zachowania. Nie rozumieją na przyklad czemu wchodzą w zwiazki z kobietami, z którymi nie chcą być. A przecież, z twojego postu wynika, że gdyby nie chcieli to by nie byli.  Nie jesteście tak inteligentni jak wam się wydaje. Tak samo padacie ofiarą błędnych uwarunkowań.

MustafaMond:
Nigdy mnie nie zafascynowała żadna kobieta,  a chciałabym taką poznać, żeby mnie zaraziła swoją kobiecością, najlepiej poprzez miłość, bo to jest najskuteczniejszy kanał transmisji.

Nie wiem, czy to jest normalne ze nie czujesz związku ze swoim ciałem. Znałam dwóch samobójców, oni też nie czuli związku ze swoim ciałem  i powiem Ci, że poki żyli bylam pelna podziwu dla tego zjawiska jako coś niesamowicie męskiego. Mężczyźni bardzo piękni i urodziwi, kompletnie nie dbąjacy o swoje ciało, nie zachwycajacy się nim, nie obnoszacy się nim. Zazdrościłam im, a nie wiedzialam, że w środku są już martwi.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#65
Rodica napisał(a): Byl wybitnym naukowcem,
Był.
Cytat:autorytetem w swojej dziedzinie
Nie do końca. Z pozycji autorytetu raczej w tamtym czasie przemawiali arystoteliści. Newton przemawiał z pozycji empirii.
Cytat:Jego wiedza była niepodważalna.
Nie, nie była. Przecież zarówno dynamika Newtona, jak Prawo Powszechnego Ciążenia zostały podważone i okazały się tylko przybliżeniami. Nie mówiąc już o jego zupełnie błędnych koncepcjach alchemicznych, czy odrzuceniu falowej natury światła.

Tak to niestety wygląda, jak osoby nie mające pojęcia, jak działa nauka piszą panegiryki na jej cześć. Wychodzi parodia.

Cytat:tolerowanie chamstwa, czyli jego promowanie mu nie przystoi.
Jednym słowem — prosisz o bana. Nie bądź dla siebie taka surowa, Rodico.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#66
bert04 napisał(a): - Oczywiście powyższy opis nie wypełnia całego obrazu, jesteśmy zdolni do uczuć wyższych, kontemplacji sztuki czy nawet potrafimy wytworzyć w sobie zmysł opiekuńczy. Są to jednak już wyższe stany świadomości, nad którymi mężczyzna musi pracować. Taki mężczyzna nie będzie podpadał pod powyższe schematy, ale taki mężczyzna też nie będzie sprawiał kobietom kłopotu w interpretacji. Jeżeli więc masz uczucie, że nie rozumiesz jakiegoś faceta, wróć do powyższego prostego, wręcz prostackiego schematu. Z naszej natury jesteśmy prości, instynktowni i dziecinni. Wszysko co ponadto to nie natura, to kultura.

.... nie ma za co.

Hmm... Zgadzam się, że kobiety ogółem mają bardziej skomplikowane wnętrza i toki rozumowania. Są też bardziej opiekuńcze i zdolne do komplemplacji sztuki ze swej natury. Ale w przypadku uczuć wyższych natura męska i żeńska jest na podobnym poziomie. W końcu za miłość uznaję dbanie o kogoś jak o siebie, a to kwestia szerokiej perspektywy postrzegania świata, a tu faceci nie odstają ze swej natury. Przynajmniej tak wierzę. Jak przestanę w to wierzyć, to zacznę romantyczno-seksualnie skłaniać się ku kobietom. Jeszcze się tu jakaś "terapia" konwersyjna z tego zrobi. Oczko

Rodica napisał(a): MustafaMond:

Nie wiem, czy to jest normalne ze nie czujesz związku ze swoim ciałem. Znałam dwóch samobójców, oni też nie czuli związku ze swoim ciałem  i powiem Ci, że poki żyli bylam pelna podziwu dla tego zjawiska jako coś niesamowicie męskiego. Mężczyźni bardzo piękni i urodziwi, kompletnie nie dbąjacy o swoje ciało, nie zachwycajacy się nim, nie obnoszacy się nim. Zazdrościłam im, a nie wiedzialam, że w środku są już martwi.

Ja miałem kiedyś bardzo trudny czas i motyw samobójstwa mi się przewijał w życiu, ale sądzę, że już najgorsze pokonałem i nigdy się nie usunę z żywych. Tyle że przez cierpienie oddaliłem się trochę od siebie duchowo, by wytrzymać. Z dala mniej bolało. Takie odcięcie. Może też stąd mam pewną depersonalizacją w sobie. Ja w środku na szczęście wszystek martwy nie jestem, bo przetrwało we mnie to co najsilniejsze i te najsilniejsze siły stopniowo przejmują i zasiedlają obumarłą resztę. Przetrwały bowiem we mnie miłość i mściwa nienawiść. Te dwa dążenia toczą bój o podbicie połaci mego ducha i staram się wspierać pierwszą siłę. Niestety przez tę walkę bywam czasem niestabilny niczym miecz świetlny Kylo Rena (czasem miewam choćby napady wściekłości na świat, siedząc gdzieś samemu w ukryciu), ale wszystko ogółem idzie w dobrym kierunku. Potrafię spojrzeć na siebie "z boku" i widzę wtedy, które tendencje powinienen w sobie wspierać, a które gasić. Samo pokonywanie tej drogi i analiza jej dużo mnie uczy.

A co do wyglądu - czasem mnie uznawano za pięknego fizycznie, ale nie lubiłem tego.
Drax Niszczyciel w filmie "Strażnicy Galaktyki 2" rzekł:
"Kiedy jesteś brzydki i ktoś cię kocha, wiesz, że kocha cię za to, kim jesteś. Piękni ludzie nigdy nie wiedzą, komu ufać."
Parę razy czułem zawód, bo myślałem, że ktoś zauroczył się w mojej duszy, a okazywało się, że rajcowało moje ciało, a ja swoim ciałem nie jestem, więc czułem rozczarowanie.
Odpowiedz
#67
zefciu napisał(a):
Cytat:Jego wiedza była niepodważalna.
Nie, nie była. Przecież zarówno dynamika Newtona, jak Prawo Powszechnego Ciążenia zostały podważone i okazały się tylko przybliżeniami.

Ale zauważ, że zostały skutecznie podważone dopiero po opublikowaniu STW i OTW na początku XX w., a i tak 99% przypadków praktycznych nie wymagane jest nanoszenie poprawek relatywistycznych.
Niezły wynik.

Cytat:Nie mówiąc już o jego zupełnie błędnych koncepcjach alchemicznych, czy odrzuceniu falowej natury światła.

Ale trzeba przyznać, że jego pionierskie doświadczenia z pryzmatami, a szczególnie spostrzeżenie, że takich rozszczepionych promieni nie da się już dalej rozszczepiać prowadziły prosto do Plancka.
Rachunek całkowy i różniczkowy pominę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#68
Rodica napisał(a): bert04:
Gdyby mężczyźni 80% czasu poświęcali na myślenie o seksie, to nie byłoby na ziemi miejsca dla erotomanów, którzy pozastale 20% czasu  przeznaczają na pracę zawodową, jedzenie, mycie i inne niezbędne czynności. Chyba jesteś erotomanem.

"80%" to oczywiście znowu moje retoryczne podkreślenie przez przesadzenie. Niech będzie, że "80% wolnego czasu". I nie, nie jestem, ja się tylko do tego przyznaję. "Erotomania" wynika najczęściej z tłumienia i negowania seksualności, która tym silniej później działa jako bodziec i popęd. Podświadomość, te rzeczy.

Cytat:Jesteście prości, ale nie to mnie interesowało.  Mężczyźni również mają zaburzenia psychiczne, których nie rozumieją i nie rozumieją swojego zachowania.

Tu już bez przesadyzmu, 80% męskich zaburzeń psychicznych pochodzi właśnie z jakiejś formy tłumienia seksualności. 20% - z tłumienia uczuć nie związanych z powyższym.

Cytat:Nie rozumieją na przyklad czemu wchodzą w zwiazki z kobietami, z którymi nie chcą być.

80% jest powodowane tym, że 80% czasu myślimy o seksie i to przysłania wszystkie inne wady danej kobiety. 20% wynika z tego, że też mamy w sobie trochę uczuć wyższych i staramy się być dobrymi mężami czy ojcami, wbrew powiewającym czerwonym flagom. A 100% wynika z tego, że jesteśmy prości, dopóty będziemy w związku, dopóki nasze priorytetowe potrzeby będą zaspokojone. Czym jest priorytet może się zmieniać w zależności od faceta, ale jeżeli tutaj nastąpi załamanie, to rozstanie jest kwestią czasu i alternatywy.

Cytat:A przecież, z twojego postu wynika, że gdyby nie chcieli to by nie byli.  Nie jesteście tak inteligentni jak wam się wydaje. Tak samo padacie ofiarą błędnych uwarunkowań.

Nigdzie w moim małym wykładzie nie twierdziłem, że jesteśmy inteligentni. Owszem, posiadamy pewną zdolność do myślenia abstrakcyjnego, być może była przydatna podczas polowań, kiedy na podstawie śladów na śniegu czy złamanych gałązek trzeba było określić rodzaj i wielkość zwierzyny oraz domniemane miejsce korzystnego upolowania. Dziś te instynkty używamy do odnajdywania i śledzenia planet w kosmosie. Natomiast brakuje nam ewidentnie inteligencji społecznej, którą wyrabia się w tej przysłowiowej jaskini, podczas wspólnej opieki nad dziećmi czy w czasie innych spraw dookoła przysłowiowego ogniska.

PS: I tak, wiem, jadę stereotypami, ale natura ma to do siebie, że jest stereotypowa. Reszta to kultura i nakładka na dziesiątki tysięcy lat cywilizacji.

PPS: Ten suwak 80%/20% może oczywiście przesuwać się z wiekiem i zmianami hormonalnymi, ale w wieku w którym dominuje testosteron, dominuje też ten schemat.

Hill napisał(a): Nie patrzyłam na to nigdy pod tym kątem, że takie zachowania są charakterystyczne dla ogółu facetów i zawsze się nabijam z mojego chłopa jak widzę, że siedzi cały czas w telefonem i gra w jakieś gierki, bo dla mnie to jest zupełnie niezrozumiałe, że można w ogóle chcieć tracić czas na takie rzeczy, zresztą to tak samo jak z kibicowaniem przed tv  Duży uśmiech 


Dzięki za wyjaśnienie, teraz będę patrzeć na to z większą wyrozumiałością, a nie z wyrzutami. Naprawdę bardzo mi pomógł ten wpis, bo uświadomiłam sobie, że w takich relacjach damsko-męskich patrzę na wszystko tylko ze swojej perspektywy, bez próby spojrzenia na to z perspektywy faceta. Czasami rodzą się różne nieporozumienia z tego powodu, że nie ma się tej świadomości różnic między kobietami a mężczyznami i tego, że druga strona może widzieć wszystko inaczej.

Pozwolę sobie wyjaśnić trochę powyższe. Oczywiście to pewien męski schemat, ale nie bierze się z niczego. Podstawowym męskim hormonem jest testosteron, a jego działanie objawia się na dwa sposoby, popęd seksualny i agresja. Popęd służył w dawnych czasach oczywiście do przedłużania gatunku, agresja była używana tak podczas polowań jak i podczas walk, wojen. Freud jako pierwszy zwrócił uwagę, jak wiele zachowań ludzkich jest sublimacją pierwotnych instynktów, jak wiele różnych przejawów cywilizacji jest przykładowo sublimacją aktu werbowania o partnerkę, co ma skutkować w zawarciu związku małżeńskiego, który to znowu jest cywilizacyjną formą skutecznego przedłużania gatunku. Gry natomiast to spuścizna i sublimacja agresji właśnie. Instyntku walki, który przetwarzamy na konkurencję sportową czy na gry planszowe. Jeżeli obserwujesz kogoś, kto zrzuca planszę szachów po przegranej, to nie jest to żadne "złe przegrywanie", to wybuch właśnie tych pierwotnych instynktów spod nakładki kulturowej. Aktualnie obserwujemy zmagania piłkarskie, w którym ta nakładka cywilizacyjna jest bardzo cienka (fenomen tzw. pseudokibiców to w sumie ta część społeczeństwa, która tę nakładkę odrzuca), ale podobne mechanizmy odbywają się nawet podczas takich gier jak Tetris.

I oczywiście facet z czasem powinien dorosnąć i panować nad tymi instynktami. Inaczej albo wyrasta na jakiegoś zboczeńca, albo na faceta, który potrafi spędzić noce i dnie grając. Albo inne z tysiąca odchyłów, które faceci zaliczają, jeżeli gdzieś nie potrafią sobie z tymi instynktami poradzić. Sztukę jest jednak to, żeby "poradzić" nie przeradzało się w kompletne tabu. Sztuką jest znalezienie takiej formy równowagi, w której facet potrafi zaspokoić te tryby i mimo to - albo, łącznie z tym - być dobrym partnerem, ojcem, pracownikiem itd. Sztuką jest wykształtowanie sobie tej świadomości przy jednoczesnym uznaniu, że podświadomość jest potężną siłą, która kieruje naszym zachowaniem. I jej negacja prowadzi tylko do jej wzmocnienia.



ETA: Ciągle nie dałaś wskazówki, kim mógł być ten apologeta z jakiegoś forum. Prawdopodobieństwo, że był także na tym forum jest niezerowe, a wręcz bliskie jedynki, więc po co robienie tajemnicy?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#69
Sofeicz napisał(a): Ale zauważ, że zostały skutecznie podważone dopiero po opublikowaniu STW i OTW na początku XX w.,
Oczywiście i w ogóle tego faktu nie neguję. Tak — Newton był wybitnym badaczem. Tak — jego wkład do rozwoju fizyki jest nieoceniany. Ale nie — bycie wybitnym badaczem nie polega na tym, że się jest „autorytetem, którego opinie są niepodważone”, jak to sobie wyobraża Rodica. Fizykę opartą o autorytet (ipse dixit) mieliśmy do czasów przed Galileuszem, Gilbertem i Newtonem.
Cytat:Ale trzeba przyznać, że jego pionierskie doświadczenia z pryzmatami, a szczególnie spostrzeżenie, że takich rozszczepionych promieni nie da się już dalej rozszczepiać prowadziły prosto do Plancka.
No ba. Tak samo jak jego mechanika ostatecznie „prowadziła do STW”, a PPC do OTW. Żeby sformułować STW i OTW trzeba było najpierw dostrzec, że pewne zjawiska nie są zgodne z mechaniką Newtona. A żeby to dostrzec trzeba było mieć tę mechanikę. Ciężko sobie wyobrazić, że ludzkość „od razu” dochodzi do fizyki relatywistycznej.
Cytat:Rachunek całkowy i różniczkowy pominę.
A to już w ogóle rozwala mózg. Bywa, że matematycy coś stworzą, a potem fizycy znajdą dla tego zastosowanie. A Newton sam stworzył cały dział matematyki, bo był mu potrzebny do opisania jego własnej teorii fizycznej.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#70
bert04 napisał(a): Pozwolę sobie wyjaśnić trochę powyższe. Oczywiście to pewien męski schemat, ale nie bierze się z niczego. Podstawowym męskim hormonem jest testosteron, a jego działanie objawia się na dwa sposoby, popęd seksualny i agresja. Popęd służył w dawnych czasach oczywiście do przedłużania gatunku, agresja była używana tak podczas polowań jak i podczas walk, wojen. Freud jako pierwszy zwrócił uwagę, jak wiele zachowań ludzkich jest sublimacją pierwotnych instynktów, jak wiele różnych przejawów cywilizacji jest przykładowo sublimacją aktu werbowania o partnerkę, co ma skutkować w zawarciu związku małżeńskiego, który to znowu jest cywilizacyjną formą skutecznego przedłużania gatunku. Gry natomiast to spuścizna i sublimacja agresji właśnie. Instyntku walki, który przetwarzamy na konkurencję sportową czy na gry planszowe. Jeżeli obserwujesz kogoś, kto zrzuca planszę szachów po przegranej, to nie jest to żadne "złe przegrywanie", to wybuch właśnie tych pierwotnych instynktów spod nakładki kulturowej. Aktualnie obserwujemy zmagania piłkarskie, w którym ta nakładka cywilizacyjna jest bardzo cienka (fenomen tzw. pseudokibiców to w sumie ta część społeczeństwa, która tę nakładkę odrzuca), ale podobne mechanizmy odbywają się nawet podczas takich gier jak Tetris.

I oczywiście facet z czasem powinien dorosnąć i panować nad tymi instynktami. Inaczej albo wyrasta na jakiegoś zboczeńca, albo na faceta, który potrafi spędzić noce i dnie grając. Albo inne z tysiąca odchyłów, które faceci zaliczają, jeżeli gdzieś nie potrafią sobie z tymi instynktami poradzić. Sztukę jest jednak to, żeby "poradzić" nie przeradzało się w kompletne tabu. Sztuką jest znalezienie takiej formy równowagi, w której facet potrafi zaspokoić te tryby i mimo to - albo, łącznie z tym - być dobrym partnerem, ojcem, pracownikiem itd. Sztuką jest wykształtowanie sobie tej świadomości przy jednoczesnym uznaniu, że podświadomość jest potężną siłą, która kieruje naszym zachowaniem. I jej negacja prowadzi tylko do jej wzmocnienia.

Pomogły mi te informacje, faktycznie jak się rozejrzę wokół (nie tylko u siebie w domu), to wielu znanych mi facetów właśnie tak robi, grają w gry, oglądają mecze, w niektórych kwestiach sprawiają wrażenie jakby byli jeszcze niedorośniętymi chłopcami, a nie dojrzałymi mężczyznami. Dla mnie to było niezrozumiałe, ale teraz przynajmniej będę wiedzieć skąd to się bierze  Uśmiech



bert04 napisał(a): ETA: Ciągle nie dałaś wskazówki, kim mógł być ten apologeta z jakiegoś forum. Prawdopodobieństwo, że był także na tym forum jest niezerowe, a wręcz bliskie jedynki, więc po co robienie tajemnicy?


Sorry nie wiedziałam, że pytasz  Duży uśmiech
ale chyba nie będę go obgadywać, bo to nieładnie  Język

On raczej pisze tylko na forach katolickich, gdzie jest doceniany przez wierzących, w innych miejscach chyba źle się czuje, bo nie znosi sprzeciwu i podważania jego zdania. Zauważyłam, że od rozmówców wymaga posłuszeństwa i uległości, wypowiada się z nauczycielskiego tonu, dlatego najlepiej czuje się w towarzystwie praktykujących katolików, którzy mu na wszystko przytakują. Zresztą sam mi to nieraz pisał, że on nie chodzi po grupach innowierców/niewierzących, żeby z nimi dyskutować, to po co ja przychodzę na ich katolickie forum i się wciskam ze swoimi "mundrościami"  Duży uśmiech
Odpowiedz
#71
bert04 napisał(a): Pozwolę sobie wyjaśnić trochę powyższe. Oczywiście to pewien męski schemat, ale nie bierze się z niczego. Podstawowym męskim hormonem jest testosteron, a jego działanie objawia się na dwa sposoby, popęd seksualny i agresja. Popęd służył w dawnych czasach oczywiście do przedłużania gatunku, agresja była używana tak podczas polowań jak i podczas walk, wojen. Freud jako pierwszy zwrócił uwagę, jak wiele zachowań ludzkich jest sublimacją pierwotnych instynktów, jak wiele różnych przejawów cywilizacji jest przykładowo sublimacją aktu werbowania o partnerkę, co ma skutkować w zawarciu związku małżeńskiego, który to znowu jest cywilizacyjną formą skutecznego przedłużania gatunku. Gry natomiast to spuścizna i sublimacja agresji właśnie. Instyntku walki, który przetwarzamy na konkurencję sportową czy na gry planszowe. Jeżeli obserwujesz kogoś, kto zrzuca planszę szachów po przegranej, to nie jest to żadne "złe przegrywanie", to wybuch właśnie tych pierwotnych instynktów spod nakładki kulturowej.

Dodam tylko, że wg badań neurologicznych u facetów ośrodek przyjemności seksualnej i ośrodek agresji sąsiadują ze sobą 'przez miedzę' i bardzo często interferują.
Stąd np. wielu sportowców często twierdzi, że zwycięstwo jest 'lepsze niż seks', a żołnierze wpadają w 'szał bitewny' bardzo podobny do orgazmu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#72
Interesowałam się różnymi tematami związanymi z psychologią, ale jakoś nigdy nie zainteresowałam się mózgami facetów i różnicami między kobietami a mężczyznami. Teraz widzę, że taka wiedza może być bardzo pożyteczna, bo może znacznie ułatwić codzienne relacje i spowodować, że człowiek stanie się bardziej wyrozumiały.
Odpowiedz
#73
Trzeba zaznaczyć, że takie tezy są dziś strasnie niepoprawne politycznie i mogą prowadzić do zażartych dyskusji z fanami tezy, że płeć jest tylko konstruktem społecznym i że istnieje tego fantastylion rodzajów i odmian. Parę dekad wstecz furrorę robiły książki typu "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus", dziś lepiej się nie przyznawać do tego, że się zna tytuł. Wydaje mi się, że na przekór aktualnie modnym prądom warto jest znać pewne - stereotypowe - różnice damsko męskie, jak i ich źródła, biologiczne i cywilizacyjne. Nawet jak nie wszystkie przekładają się na dzisiejszą rzeczywistość. Nawet jak nie powinny służyć jako tanie wytłumaczenie dla pobłażania "biednym zagubionym facetom". Biedni zagubieni faceci muszą się odnaleźć w tym nowym świecie, jeżeli nie chcą skończać w oparach incelizmu pokroju Jordana Petersona czy Andrew Tate'a.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#74
bert04 napisał(a): Wydaje mi się, że na przekór aktualnie modnym prądom warto jest znać pewne - stereotypowe - różnice damsko męskie, jak i ich źródła, biologiczne i cywilizacyjne. Nawet jak nie wszystkie przekładają się na dzisiejszą rzeczywistość. Nawet jak nie powinny służyć jako tanie wytłumaczenie dla pobłażania "biednym zagubionym facetom".

No nie, nie chodzi o pobłażanie, ja mam wokół siebie 4 facetów - męża, syna, 2 świnki morskie (też chłopy  Duży uśmiech ), a czasami jeszcze charakternego brata, więc muszę ich krótko trzymać, bo by mi na głowę weszli  Język , ale może bardziej wrzucę na luz mając świadomość, że niektóre zachowania mają swoje źródło w biologii, w tym, że po prostu tacy są i niektórych rzeczy nie zmienią.



bert04 napisał(a): Biedni zagubieni faceci muszą się odnaleźć w tym nowym świecie, jeżeli nie chcą skończać w oparach incelizmu pokroju Jordana Petersona czy Andrew Tate'a.


W oparach czego?  Nieśmiały Niestety nie znam się na tym i nie wiem kto to jest
Odpowiedz
#75
Rodica napisał(a): No napisałam. Jak ktoś rozkmnia sprawy oczywiste dla dziecka, to jest płaskoziemcem.
Ale przecież dla dziecka jest oczywiste, że Ziemia jest płaska. A kto rozkminia głębiej, ten... płaskoziemca?

Rodica napisał(a): Czym się różni obrońca mentalnego świata od wyznawcy płaskiej ziemii?
Co to jest obrońca mentalnego świata? Potrafisz wejść w dyskusje z zaprezentowanymi argumentami, czy będziesz tylko napierdielać ad personam?
Odpowiedz
#76
bert04 napisał(a): Biedni zagubieni faceci muszą się odnaleźć w tym nowym świecie, jeżeli nie chcą skończać w oparach incelizmu pokroju Jordana Petersona czy Andrew Tate'a.

Faktycznie, obecnie bycie facetem to kwadratura koła do kwadratu.
Kiedy jesteś typowym testosteronowym macho - fuj, jak tak można!
A kiedy jesteś empatyczny i wrażliwy - "gdzie ci mężczyźni?".

Sam to usłyszałem, oglądając jakieś kobiece nasiadówki w TVN.
Drogie Panie - zdecydujta się!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#77
Sofeicz napisał(a):
zefciu napisał(a): Nie, nie była. Przecież zarówno dynamika Newtona, jak Prawo Powszechnego Ciążenia zostały podważone i okazały się tylko przybliżeniami.

Ale zauważ, że zostały skutecznie podważone dopiero po opublikowaniu STW i OTW na początku XX w., a i tak 99% przypadków praktycznych nie wymagane jest nanoszenie poprawek relatywistycznych.
Niezły wynik.

Nawet dziś Marcin Najman opublikował filmik wokół tego tematu. Uśmiech

Rzeczywistość zaskakuje czasem.
Odpowiedz
#78
Sofeicz napisał(a):
bert04 napisał(a):Biedni zagubieni faceci muszą się odnaleźć w tym nowym świecie, jeżeli nie chcą skończać w oparach incelizmu pokroju Jordana Petersona czy Andrew Tate'a.

Faktycznie, obecnie bycie facetem to kwadratura koła do kwadratu.
Kiedy jesteś typowym testosteronowym macho - fuj, jak tak można!
A kiedy jesteś empatyczny i wrażliwy - "gdzie ci mężczyźni?".

Sam to usłyszałem, oglądając jakieś kobiece nasiadówki w TVN.
Drogie Panie - zdecydujta się!

W serialu, jedynym który oglądam pierwsza miłość jest taka postać. Paker z anielskim sercem.

zawodnik
Odpowiedz
#79
Sofeicz napisał(a): Faktycznie, obecnie bycie facetem to kwadratura koła do kwadratu.
Kiedy jesteś typowym testosteronowym macho - fuj, jak tak można!
A kiedy jesteś empatyczny i wrażliwy - "gdzie ci mężczyźni?".

Sam to usłyszałem, oglądając jakieś kobiece nasiadówki w TVN.
Drogie Panie - zdecydujta się!


Myślę, że trzeba być elastycznym, czasy się zmieniają, więc trochę trzeba się do nich dostosować, pomimo dzikich instynktów  Język

Dziś mężczyźni nie muszą upolować jakiegoś zwierza na obiad, żeby wyżywić rodzinę, więc współcześnie takie typowo męskie cechy są przydatne tylko w niektórych zawodach, tam gdzie wymagana jest zimna krew, duża siła psychiczna i fizyczna. W codziennym życiu, przeciętnego Kowalskiego raczej nie mają one dużego znaczenia, bo nie dzieje się nic takiego żeby mógł je wykorzystać, a czasem mogą utrudniać codzienne relacje.

Z drugiej strony częściej kobiety są wrażliwe, empatyczne i czasami naiwne, więc dobrze by było, żeby facet był nieco mniej uczuciowy, miał bardziej realisyczne, trzeźwe podejście i zapewniał poczucie bezpieczeństwa
Odpowiedz
#80
I bądż tu facecie mądry Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości