To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Strategia komitetów wyborczych - plany, marzenia, rozważania
#41
kmat napisał(a): Aha. Zagadka. Jak wyborcy PSL zareagują na jedną listę z iPL, Zielonymi i .N. Bo ktoś im o tym przypomni we właściwym momencie.

Może te stanowisko Kosiniaka to fejk. Dziś u Ziemca Kosiniak mówił po staremu, że chce dwóch bloków i że jego wyborcy nie zdzierżyliby w całości progresywistów na liście...
No ale z tym Tuskiem to chyba nie fejk... Tusk odwala że hej.
Odpowiedz
#42
https://dorzeczy.pl/amp/395761/miller-pr...pis-u.html
Najpierw myślałem, że Sikorski ma plan taki jak ja i się ucieszyłem, ale na koniec złapałem się za głowę. Sikorski i Tusk chyba ostatnie kilkanaście lat pod kamieniem spędzili i nie wiedzą, jaki Platforma ma elektorat. Liderzy opozycji na razie nie pomagają zbytnio, a wybory już w październiku...
Sikorski popełnia błąd zandbergowy, ale z drugiej strony. Tru-left nie rozumie większości wyborców tak jak kolibry.
Odpowiedz
#43
Jeżeli opozycja wystartuje w jakimś niemądrym i nieskutecznym zestawieniu komitetowym, to puszczę wobec liderów opozycji wiązanką ostrzejszą niż Stonoga po wyborach w 2015. Obiecuję.
https://www.youtube.com/watch?v=d2Sh5uSTcZI&t=92s
Ale nawet jak liderzy nas będą sabotować, to i tak wygramy. W mniejszej skali, ale wygramy.
Odpowiedz
#44
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/trzy-war...zy/gvsqz4v
Te proponowane tu bloki to dramat.
I jeszcze Kolanko z Rzeczpospolitej pisze, że nabliżej teraz do koalicji wyborczej KO+PSL..., choć Kolanko jest zwykle słabo poinformowany. Dużo lepiej poinformowany jest Stankiewicz, który rzekł, że najbliżej jest do scenariusza "każdy osobno" i aż zrobił rechotliwy "facepalm" na wizji, jak o tym mówił. Rozumiem go.
Polska opozycja jawi się jako dość... niedojrzała, powiedzmy.
Odpowiedz
#45
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/...losic.html
WRESZCIE, KURWA.
Dziękuję! Powinno być miesiąc temu, ale i tak jest dobrze. Dobrze, dobrze, panie bobrze. To już sporo dla pokonania PiSu. Co najmniej 15% KP2050/chadecja może wyhaczyć w wyborach.
Cieszę się, że skończyły się te badziewne, pełne dziwnych szantażyków negocjacje.
Tenorami chadecji będą, według mnie, Hołownia, Kosiniak-Kamysz i... Strzeżek. No i Dziambor. Uśmiech

A ten start Porozumienia z Agrounią to beka na 100%. Porozumienie za dużo się domagało od Kosiniaka i Hołowni pewnie...
Odpowiedz
#46
No i spoko. Hołownia, Kosiniak i Pawlak w tle (no bo Pawlak jest szarą eminencją PSL-u) wybrali bardzo mądrą, moralną, patriotyczną, rzetelną, akuratną itd. strategię komitetową.
Teraz jeszcze KO razem z Lewicą powinno powołać komitet Koalicja Demokratyczna, wystawiając jako kandydata na premiera Trzaskowskiego, a uwypuklając jeszcze prócz niego Arłukowicza, Nowacką, Lubnauer i podobne osobistości, ale tak się nie staje i pewnie nie stanie. Czyja to wina? W 80-90% Tuska i w 10-20% Zandberga. Czarzasty jest niewinny.
Maleją zatem szanse na większość 3/5, czyli na większość, która mogłaby zamienić się nawet w większość 2/3 przy sprytnym szantażowaniu (zgodnym z prawem, rzecz najjaśniejsza) Morawieckiego i Mentzena.
[Obrazek: ac5ec92a23e63.jpg]
Dziękuję, Panie Tusku, za wybranie swego partykularnego interesu (niezagrożona pozycja dominatora na antypodach antypisu) kosztem nas wszystkich. Für Tusk und Plattform. Piję szampana Twymi ustami (niemiało zabrzmieć erotycznie-romantycznie, pozdro dla kumatych).
Odpowiedz
#47
Tusk tylko skorzystał z okazji, jaką stworzyło nieogarnięcie przywódców Lewicy. Teraz będzie wysysał proglib i spychał NL do coraz głębszego narożnika.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#48
Mustafa, ale gdyby nie powrót Tuska, to cieniujące PO biłoby się z falującym w sondażach Hołownią, a PIS miałby teraz koło 38% i mowy nie byłoby o wspólnych listach.

Trzaskowski czy Budka mieli swój czas. Pierwszy ciągle lawiruje między partią, samorządem a własnymi inicjatywami, drugi zaś uchodził za bulteriera, a okazał się yorkiem. Można mieć wiele zastrzeżeń do tuskowej polityki, ale gość doświadczeniem zjada tę dwójkę.

Zaiste dziwi mnie Twa tuskofobia i jednocześnie hołowniofilia. Akurat KO+PL2025+PSL pozamiatałoby ZP, ale to właśnie Szymon nie chciał sklejki z KO.

Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#49
Sebrian napisał(a): gdyby nie powrót Tuska, to cieniujące PO biłoby się z falującym w sondażach Hołownią,
Mogłoby być ciekawiej. Mógł być powrót Schetyny. Co pewnie skończyłoby się rozłamem pod "przywództwem" Trzaskowskiego (raczej figuranta). PO by tego raczej nie przetrwało, bo Hołownia i Trzaskowski charyzmą i sympatią społeczną wciągają Schetynę nosem. Problem też by miała Lewica, bo Trzaskowski by jej sporo urwał. Może i zepchnął pod próg.
Sebrian napisał(a): Pierwszy ciągle lawiruje między partią, samorządem a własnymi inicjatywami,
Po prawdzie to widać, że polityka większa niż samorząd to dla niego za duże buty, a sam nawet nie ma na to ochoty. Kandydował na prezydenta bo mu kazali, na zagospodarowanie popularności nie miał pomysłu i chęci (przypominanie Nowej Solidarności to kopanie leżącego).
Sebrian napisał(a): drugi zaś uchodził za bulteriera, a okazał się yorkiem.
Był po prostu wyszczekany przed kamerą. I tyle.
Sebrian napisał(a): Akurat KO+PL2025+PSL pozamiatałoby ZP
Nie wiem, czy więcej nie ugrałoby KO+NL+PL2050. W takim układzie PSL raczej by wszedł, bo coś by mu spłynęło, a mógłby bardziej drzeć sierotki po Kukizie i zawiedzionych pisowców, dla których nawet Hołownia to lewactwo.
Sebrian napisał(a): ale to właśnie Szymon nie chciał sklejki z KO.
Jeśli chce ekspandować w prawo, to nie może sklejać się z czymś na lewo od niego. A chyba chce. Z tym, że to raczej błąd.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#50
Takie cuś znalazłem: link. Komunikat CBOSu o poglądach elektoratów.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#51
Na wstępie zamierzam się posiłkować argumentem z autorytetu. Nie mojego. Idzie i o analityków, którzy od lat obstawiają wyniki wyborów i można empirycznie sprawdzać ich skuteczność. Dwaj najlepsi pod kątem skuteczności, jakich znam , to:
- Daniel Pers (najlepszy),
- Patryk Ciura "Dollart" (drugie miejsce).
Jakie oni mają poglądy co do najbardziej opłacalnej formuły startu?
Pers twierdzi, że powinny być trzy komitety:
- "Drugie Centrum" (PL2050+KP PSL),
- Lewica,
- KO.
Dollart twierdzi, że każdy powinien raczej startować osobno (4 komitety), ale można rozważyć jedynie złączenie PL2050 i KP PSL. Zatem średnia z ich poglądów mówi: tak, Hołownia+Kosiniak to raczej dobre rozwiązanie.

Sebrian napisał(a): Mustafa, ale gdyby nie powrót Tuska, to cieniujące PO biłoby się z falującym w sondażach Hołownią, a PIS miałby teraz koło 38% i mowy nie byłoby o wspólnych listach.
Nie. Gdyby nie powrót Tuska to PiS miałby dziś troszeczkę mniejsze poparcie, bo Tusk mobilizuje pisowców i odpycha centrowców od opozycji przez dość spory poziom nieufności społecznej, którą raczy go społeczeństwo.

Sebrian napisał(a): Trzaskowski czy Budka mieli swój czas. Pierwszy ciągle lawiruje między partią, samorządem a własnymi inicjatywami, drugi zaś uchodził za bulteriera, a okazał się yorkiem. Można mieć wiele zastrzeżeń do tuskowej polityki, ale gość doświadczeniem zjada tę dwójkę.
Trzaskowski jest niezdolny, by być faktycznym liderem. On może tylko być na afiszu i tam się sprawdza jako "poster boy". Gdyby za Trzaskowskim był ktoś schowany, kto by Trzaskowskim umiejętnie sterował, to byłoby dobrze dla opozycji. Kto? Może właśnie Tusk. Może Schetyna.
A Budka nie nadaje się ani na lidera, ani na plakatowo-wiecowego chłopca. On może być sobie ministrem od zarządzania.

Sebrian napisał(a): tuskofobia
Nieee. Język Ja potrafię też chwalić Tuska. Dobrze choćby, że nie wystartował w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Dobrze też zarządza partią (ale to umie też np. Schetyna).

Sebrian napisał(a): i jednocześnie hołowniofilia.
Heh. Też nie. Ostatnio krytykowałem Hołownię za bezsensowne wyłamanie się ze wspólnego z opozycją głosowania w sprawie KPO. Nawet go nazwałem "chłopcem w krótkich spodenkach". To jest polityk. Polityk jest od używania. To nie sfera romantyczno-związkowa. Pierwszy wyrzucę go na śmietnik, gdy uznam, że wyrzucenie jest opłacalne.

Sebrian napisał(a): Akurat KO+PL2025+PSL pozamiatałoby ZP, ale to właśnie Szymon nie chciał sklejki z KO.
No nie. Popełniasz według mnie coś, co można nazwać błędem Giertycha-Zandberga. Czym jest ten zwierz? Chodzi mi o to, że są pewne dwie grupy, które są widoczne, acz nie stanowią wielkich połaci elektoratów, a które chcą zblokowania się na zasadzie KO+PL2050+PSL. Są to:
- razemki,
- konserwatywni liberałowie.
Te grupy nie są bardzo liczne, bo ci ludzie mają wyostrzone poglądy i mocniej się interesują politykę. Na opozycji dominuje tzw. leming, który Rydzyka nie szanuje, Unię szanuje, a na pytanie o WIBOR reaguje poprzez "yyy yyy yyy".
I co z tymi razemkami i kolibrami? Idzie mi o to, że:
- razemki lubią nawet Lewicę (choć chcieliby, by była skrajniejsza gospodarczo i światopoglądowo), a dla nich Hołownia, Kosiniak i Tusk to jedno wolnorynkowe i "centroprawicowe" to samo, więc dla nich jasne jest, że ta "centroprawica" powinna iść razem, a Lewica powinna iść drogą skrajną, idealistyczną, wyróżniającą się i tak dalej.
No a kolibry - dla kolibrów idealnym rządem z możliwych jest rząd KO+P2050+PSL i jeszcze dość miło patrzą czasem na Mentzena. W związku z tym oczywistością dla nich jest, że Hołownia, Kosiniak i Tusk powinni startować razem, a ta niezbyt lubiana Lewica niech spada i niech najwyżej czasem pomoże te 3/5 zgarnąć, by pisowskiego ministra lub premiera dać pod TS lub odrzucić weto Dudy.
Zatem te dwie grupy zakładają, że ich wizja świata jest podzielona przez szerokie masy elektoratu, ale tak nie jest.
To nie jest jakiś wiel-błąd. Ja podobnie myślałem w 2019. Wtedy uznawałem, że powinny być dwie listy:
- KO+PSL,
- Lewica osobno.
Dlaczego tak uznawałem? Miałem jakiś samozwańczo rycerski bunt wobec kultury moich studenckich rówieśników. Moim ulubionym politykiem był wtedy Sikorski. A i byłem bardziej wolnorynkowy gospodarczo. Potem się skapnąłem, że się myliłem co do najlepszej formuły startu wtedy. KO nie powinno iść z PSL-em, bo PSL ma inny elektorat. Mariaż Kosiniaka i Kukiza w 2019 był racjonalny.
No i dzisiaj błąd Giertycha-Zandberga popełniają właśnie:
- po stronie kolibrowej Giertych, Sikorski, Migalski i po części też Tusk (czyli zawsze kolibry),
- po stronie razemkowej cała partia Razem i jakaś pisolewica w stylu Galopującego Majora.
No ale wyciągiem z wyborcy KO i Lewicy jest Biedroń/Trzaskowski, który jest progresywny, a gospodarczo za bardzo nie ma wyrobionego zdania i najwyżej po prostu powie "róbmy tak jak na Zachodzie". Ludzie w swych masach mają nikłe zdanie o gospodarce i nie lubią gospodarczych skrajności, ale za to żywo się interesują kulturą. Przecież o "pupie Maryni" każdy ma jakieś zdanie.

kmat napisał(a): Mogłoby być ciekawiej. Mógł być powrót Schetyny. Co pewnie skończyłoby się rozłamem pod "przywództwem" Trzaskowskiego (raczej figuranta). PO by tego raczej nie przetrwało, bo Hołownia i Trzaskowski charyzmą i sympatią społeczną wciągają Schetynę nosem. Problem też by miała Lewica, bo Trzaskowski by jej sporo urwał. Może i zepchnął pod próg.
Tak by było. W tym scenariuszu KP2050 i tak by powstało, ale Kosiniak byłby petentem wobec Hołowni, a nie w miarę równorzędnym zawodnikiem.
Schetyna mógłby sterować Trzaskowskim. W sumie ostatnio Schetyna mi się bardziej podoba politycznie. Nawet poparł pomysł dwóch bloków na opozycji. On może zaczyna kminić, że "konserwatywna kotwica" to słaba opcja dla Platformy.

kmat napisał(a): przypominanie Nowej Solidarności to kopanie leżącego
A ja dokopię, bo są trzy żałośniejsze kwiatki niż Nowa Solidarność (w "zamyśle" jakiś dziwny związek zawodowy dla... samozatrudnionych):
- "Ruch Wspólna Polska",
- okres po powrocie Tuska, gdy Trzask rzekł w TVN24, że stanie do walki o przywództwo partyjne z Tuskiem, ale potem już się nigdy do tego nie odniósł i wszystko "zapomniał" (podobno nawet Nitras go nie wsparł w tej szarży, a Tusk Trzaska zglanował w sekundę),
- Tusk kilka miesięcy temu tłumaczący widzom na spotkaniu, że Trzaskowskiemu "jeszcze brakuje wojowniczości" (ale upokorzenie).

kmat napisał(a): Nie wiem, czy więcej nie ugrałoby KO+NL+PL2050. W takim układzie PSL raczej by wszedł, bo coś by mu spłynęło, a mógłby bardziej drzeć sierotki po Kukizie i zawiedzionych pisowców, dla których nawet Hołownia to lewactwo.
Hołownia coraz mniej chce robić za "lewactwo". Nie bez powodu się tak rzuca do Gazety Wyborczej, Tuska ("kochany Donaldzie!"), Lisa i dziś nawet do TVN24 (pyskówka o "córkowe bon moty").
Hołownia nie powinien iść razem z KO i Lewicą. Dlaczego?
Elektorat Hołowni można teraz podzielić na dwie w miarę równe grupy:
- ci co przyszli od PiSu (4 punkty procentowe wedle badań), Konfy i od niezdecydowanych i nowych wyborców,
- ci co przyszli od KO i Lewicy.
Zabrzmi to może brutalnie, bo może i na forum są członkowie tej drugiej grupy, ale oni mogą sobie pójść, jak im się nie podoba. Dlaczego? Bo pójdą do Lewicy i KO, czyli wszystko zostanie w rodzinie. Kluczowe jest, żeby ta pierwsza grupa sobie nie poszła do PiSu lub Agro-porozumienia lub Konfy lub niegłosujących (no bo pójście do PSL-u byłoby okej).
Poza tym Hołownia miał badania, gdzie wyszło mu, że jak startuje z Tuskiem na jednej liście, to mu te około 4 punkty poparcia uciekają.
Poza tym Hołownia jest charyzmatyczny i może z Kosiniakiem łowić daleko. Nawet elektorat sawicko-pawlakowy PSL-u nie musi uciec. Przecież charyzma to siła przyciągania. Z charyzmą można mieć trwale bardzo szeroki elektorat (przyciągać także z dość daleka). No i co jeszcze? Tak jak wspomniałem, Hołownia pcha się na prawo. Nie bez powodu tak najeżdża na Tuska i medialny beton Platformy. On chce się jawić jako coraz seksowniejszy dla:
- miękkiego PiSu,
- kukizokonfederatów,
- ludzi bez zbytnich poglądów, a często jadących na emocjach,
bo oni wszyscy nie chcą głosować na klona Tuska lub kogoś, kto będzie pod tuskowym butem, bo Tuska nadzwyczajnie w świecie nie lubią. Nie lubią i Ziobry i Tuska.
Zważcie na to, że w 2005 roku wpierw PiS był łączony z PO (POPiS słynny i "premier z Krakowa"), a potem się oni pokłócili, a ich spór zdominował krajową politykę od tego czasu. Czy teraz nie jest trochę podobnie? Rysuje się nam coraz bardziej sojusz chadecki, który jest przyszłościowy. Jak dla mnie prawie na pewno za niedługo o zwycięstwo w wyborach będą walczyć właśnie chadecja i jakaś siła progresywna. Przecież oddalając się od czasów komuny i wraz z bogaceniem się, nasza polityka powinna zacząć wyglądać coraz bardziej jak wyglądałaby, gdyby komuny nie było. No a jak jest w Niemczech? Jak w Austrii (choć Austria to teraz niedoskonały przykład, bo tam FPOe góruje nad OeVP tylko dlatego, że OeVP ma kryzys przywództwa po odejściu Sebastiana Kurza).

kmat napisał(a): Jeśli chce ekspandować w prawo, to nie może sklejać się z czymś na lewo od niego. A chyba chce. Z tym, że to raczej błąd.
Hołownia nie poszedł do polityki, by nam robić ofertę dla zawiedzionych Czarzastym, Biedroniem, Zandbergiem, Tuskiem, Trzaskowskim, Budką, Schetyną, Millerem, Napieralskim, Olejniczakiem, bla bla bla, tylko żeby trwale spacyfikować PiS i sanować społecznie chrześcijaństwo w Polsce, a te cele nie zrobi, malując sobie czerwone błyskawice na twarzy i chodząc na marsze równości, tylko robiąc to, co robi, do czego dzisiaj uczynił spory, jawny krok.
Hołownia nie przyszedł "zbawiać" progresywistów. "Zielona" tak, ale "zielona/niepodległa".

kmat napisał(a): Takie cuś znalazłem: link. Komunikat CBOSu o poglądach elektoratów.

CBOS, hmmm... Tam sondaże pisze pewnie Morawiecki. Państwówka.
Choć zawsze ciekawe takie cuś.
Odpowiedz
#52
Mustafa Mond napisał(a): Nie. Gdyby nie powrót Tuska to PiS miałby dziś troszeczkę mniejsze poparcie, bo Tusk mobilizuje pisowców i odpycha centrowców od opozycji przez dość spory poziom nieufności społecznej, którą raczy go społeczeństwo.

PIS-owcy byli zmobilizowani jeszcze przed powrotem Tuska, bo PIS 2.0. do absurdu rozbudował oblężoną twierdzę i ich twardy elektorat ciągle jest "pod obstrzałem" jak nie ze strony zdrajców ojczyzny, to złej zagranicy. Z całym szacunkiem, ale centrowiec dający się odepchnąć od szeroko rozumianej opozycji demokratycznej (wybór od Lewicy po konserwatywny PSL) przez powrót Tuska to gówno, a nie centrowiec.

Mustafa Mond napisał(a): Kto? Może właśnie Tusk. Może Schetyna.
Jak widzisz, 66-letni Tusk ma w sobie werwę, której mógłby mu pozazdrościć niejeden młodszy polityk. To jeszcze nie moment by przekazać pałeczkę - zresztą kiedy ostatnio tego spróbował, PO zaczęło się staczać. Schetyna zdecydowanie bardziej nadaje się na szarą eminencję, ale facet ma swoje ambicje. To zresztą problem całej opozycji - o tym póżniej.

Sebrian napisał(a): No nie. Popełniasz według mnie coś, co można nazwać błędem Giertycha-Zandberga.
Przedstawię Ci jak ja to widzę, żeby nie ciąć Twojej części posta na paseczki.

Zacznę może od tego, że sam chciałbym widzieć taką koalicję, a nie jestem ani razemkiem, ani kolibrem (choć do tego drugiego pewnie ciut mi bliżej) Uśmiech Więc mamy co najmniej trzecią połać.

Tak naprawdę ta trzecia połać jest bardzo liczna i dziwię się, że jej nie dostrzegasz. Zgodzę się, że te dwie, wspomniane grupy mogą mieć takie wizje, ale kompletnie pomijasz grupę trzecią. Zresztą o niej w części wspomniałeś. Otóż:
Cytat:Na opozycji dominuje tzw. leming, który Rydzyka nie szanuje, Unię szanuje, a na pytanie o WIBOR reaguje poprzez "yyy yyy yyy".

Rydzyk to symbol państwa w państwie, dojącego z klęczącego przed nim aparatu partyjnego. Symbol - akurat w szacie kleru, ale prezentujący patologię znacznie szerszą niż kler. Przecież te wszystkie afery finansowe - majątki Morawieckiego, oligarchia Obajtka czy świeżutka Willa Plus - to właśnie ten sam garnuszek, co dojący ze skarbu Państwa Rydzyk. To, jak PIS pompuje w kościoł, w środowiska "patriotyczne", w sasinowskie synekury czy swoje fundacyjki - wkurwia ogromną część społeczeństwa.

Unia to również symbol. Tego, że nie jesteśmy już samotną wyspą, że nie potrafimy funkcjonować w oderwaniu od reszty świata, że jesteśmy Zachodem. Polacy przez te prawie 19 lat zapomnieli jak to być poza Unią. Zauważ, że nawet wśród elektoratu PIS większość Unię popiera - i to mimo 7 lat bezustannego jej obrzydzania. I mimo spadku tych kilku procent euroentuzajstów - w czasie, kiedy Unia tez przeżywa(ła) kryzys - wciąż jesteśmy narodem eutoentuzjastów.

I nawet ten WiBOR nie jest już yyy yyy yyy. Sytuacja ekonomiczna wręcz nauczyła tysiące Polaków czym jest inflacja i jak liczy się odsetki od kredytu. I na szczęście sporo z nich wie, że COVID covidem, Putin putinem, ale partia również podpompowała inflację (a pan Obajtek to wręcz się w tym względzie obnażył).

Trzecia grupa to ci, którzy po prostu chcą przywrócenia pewnych standardów. To są i KO-wcy, i PSL-owcy, i Hołowniacze, i lewicowcy, a nawet część najtrzeźwiejszych konfederatów. Widzisz, poprzednie rządy nie były idealne, ale z perspektywy czasu widać jak na dłoni, że się w nich mieścili. Były protesty, były wpadki, afery czy durne przepisy, ale nikt wtedy się nie bał, że możemy wylecieć z UE czy skręcać na drogę autokracji. Wszyscy ci ludzie - i do nich śmiem się zaliczać - wiedzą, że konkretne programy i jakieś społeczno-obyczajowe czy gospodarcze kierunki są w tej chwili drugorzędne. Najpierw trzeba skierować ten wóz na jego naturalną i pożądaną ścieżkę - nowoczesnego, zachodniego, demokratycznego państwa, a nie napompowanej patosem, orbanowskiej podróbki. I uwierz mi, nie jest to efemeryczna grupka tylko miliony Polaków.

Niestety, liderzy opozycji są zbyt krótkowzroczni.

Dopóki pan Zandberg, pan Czarzasty, pan Kosiniak-Kamysz czy w końcu pan Hołownia tego nie zrozumieją, będzie kiepsko. By pokonać rozpędzony PIS, który już grzebie przy organizacji wyborów, który ma za sobą media publiczne, i na który miliony łożą SSP, trzeba bloku, który wygra zdecydowanie, a nie o parę mandatów. Niech ci wszyscy demokratyczni opozycjoniści zrozumieją, że jak tego dokonają, jak zawrócą ten szorujący po mieliźnie autorytaryzmu okręt, to wtedy przyjdzie czas na osobiste ambicje i realizacje programów. To jak w uniwersum Dragon Balla - Vejitę trafiał szlag na myśl o fusion z Goku, ale to było jedynie wyjście by pokonać antagonistę #pdk

I dlatego chcę wspólnej listy. Gdyby nie d'Hont i gdyby sondaże były takie jak dzisiaj w 2019 roku, pewnie nie przykładałbym do tego uwagi. Jednakże przespaliśmy ten czas, granica pn. "Eee, tego to na pewno nie odjebią" przesunęła się o tyle, że teraz trzeba decyzji mocnych, ale i odpowiedzialnych. I - stety czy niestety - sygnały tychże widzę w tej chwili jedynie ze strony KO. A to, że oni chcą narzucać ton - cóż, są największym ugrupowaniem opozycyjnym, z najlepszymi strukturami i taka jest kolej rzeczy.
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#53
Ano tak.
Porozumienie razem z Agrounią.
[Obrazek: c08d67eaf3c0d.jpg]
Nie przewidziałem tego bezsensu. No ale wielu odchodzących (tych najsprytniejszych) członków Porozumienia, w tym Młoda Prawica strzeżkowa, skłaniają się tam gdzie powinni - ku KP2050.
Sroka i Kołodziejczak robią mało sensowny sojusz desperatów, by powalczyć o subwencję budżetową do rozkradania. Niech jeszcze tam Kukiz dołączy. Pasuje. On też jest "zawiedziony PiSem" po tej, pożal się Boże, koalicyjce. No i gra bez sensu i niestabilnie jak Sroka i Kołodziejczak.
Odpowiedz
#54
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci...go/9gs7cc5
"Koalicja Polska 2050 Szymona Hołowni i PSL 14,46 proc."
"Koalicja Polska 2050"
Albo:
- przewidziałem nazwę i ktoś równolegle na nią wpadł,
- albo mój lobbing się opłacił.
Jeżeli myślnik drugi ma rację, to mam drugą nazwę ma koncie po "Wolnościowcach", choć pewnie myślnik pierwszy jest bliżej prawdy, bo ta nazwa po prostu ma sens. Język Choć trochę spamowałem tym "KP2050".
Też raz pod lajwem Hołowni i widziałem, że mój post przeczytał.
[Obrazek: 18b616304c08b.jpg]
Nie chcę się mordą chwalić.
Teraz może przylobbuję, by KP2050 miał w logo koniczynkę peeselową jako koronę drzewa.
Odpowiedz
#55
https://mobile.twitter.com/szymon_holown...8838696960
Ano właśnie. Fajny pomysł marketingowy. O to mi chodziło z tym "szipowaniem" Kosiniaka i Hołowni. Pasuje do mej wizji. Przy dobrej kampanii około 18% w wyborach mogą dziambnąć.
Odpowiedz
#56
do wycięcia
Odpowiedz
#57
https://www.rp.pl/polityka/art38062651-s...2050-i-psl
cytat:
"W badaniu sprawdzono też, jak wygląda poparcie dla różnych bloków wyborczych. W wariancie dwóch bloków wyborczych lista Hołowni i Kosiniaka-Kamysza ma 16 proc, lista KO-Lewicy – 35 proc, PiS ma 30 proc, a Konfederacja – 9 proc, przy 9 proc. niezdecydowanych. Gdyby powstała jedna lista opozycji, to miałaby w tym badaniu 47 proc, PiS – 32 proc, Konfederacja – 10 proc, a niezdecydowanych jest w nim 10 proc. respondentów."

A właśnie. Scenariusz dwóch bloków byłby optymalny dla chapania mandatów.
W naszym systemie jest bowiem jeden myk. Zwycięzca wyborów dostaje bowiem pewną premię mandatową w okręgach "na styk" (w takich naszych swing states w stylu okręgu legnickiego). Koalicja Demokratyczna KO+Lewica miałaby tu bonus. No bo na teraz, bez KD, ten bonus bierze PiS...

Inna sprawa.
Sawicki użył ostatnio terminu "koalicja demokratyczna", ale tak niejasno mówił, że nie wiem, czy szło mu o całą antypisokonfę czy o KO+Lewicę bez PSL+PL2050. Jeżeli o to drugie biega to bardzo fajnie:
https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,2951...zie-w.html

EDIT
https://mobile.twitter.com/szymon_holown...2396414977
Wynik byłby jeszcze lepszy dla KD, gdyby ich kamdydatem na premiera był Trzaskowski.
Ale weź tu pogódź Tuska z Zandbergiem. Heh.
Te barwy chadeckie z obrazka wyszły jak stroje od Norwich City lub jak koszulki kadry Brazylii.
https://www.footballkitarchive.com/norwi...-home-kit/
https://shop.canaries.co.uk/replica-kit/home-kit/
Kanarki. Canarinhos. "Kanarki" to może być pseudonim dla KP2050.
Odpowiedz
#58
A sam spróbuję przewidzieć, jak teraz wygląda scena polityczna. Uśmiech
Na szybko mogę sklecić dość prościutki algorytm w oparciu o Kantar CATI, bo ten sondaż jest najbardziej profesjonalny i najlepiej przewidział wynik wyborów w 2019 roku.
https://fakty.tvn24.pl/sondaze-dla-fakto...76290.html
Dodam korektę w oparciu o wynik wyborów. Tak około.
Kantar:
- PiS*1,09,
- KO*1,06,
- Lewica*1,04,
- PSL*1,22,
- Konfa*0,97;
Hołownia... to coś między PSL-em a Lewicą, więc niech będzie mnożony razy 1,13, bo taka jest średnia między mnożnikami PSL-u a Lewicy.
Zatem najnowszy Kantar z powyższymi poprawkami wygląda tak:
KO - 30,7%
PiS - 30,5%
PL2050 - 12,4% (lub KP2050 - 16,1%)
Konfa - 7,8%
Lewica - 5,2%
PSL - 3,7%
(i jeszcze Kukiz ma 2%, ale uznam to za "symetryzm" w stylu Agrounii mnożony przez 1,22, tak jak był mnożony komitet PSL-Kukiz'15)
Jak się doda niezdecydowanych proporcjonalnie, to wychodzi:
KO - 33,1%
PiS - 32,9%
PL2050 - 13,4% (lub KP2050 - 17,3%)
Konfa - 8,5%
Lewica - 5,5%
PSL - 3,9%
mało ważni symetryści w stylu Kołodziejczaka, Raczyńskiego lub Kukiza - 2,5%
Sumuje się wszystko jako 99,8% przez zaokrąglania.
Wyszły wyniki trochę podobne do obstawień Persa. Plus-minus dwa punkty. Widać też podział 40-40-20, o którym pisałem w innym wątku. Do tego podziału stopniowo grawitujemy, bo PiS stopniowo i z wolna spada, a KO stopniowo i z wolna rośnie.

EDIT
Daniel Pers pewnie do wszystkiego dorzuca jeszcze IPSOS i stąd u niego PiS prowadzi z KO, a Lewica z Konfą.
Odpowiedz
#59
https://wiadomosci.radiozet.pl/Gosc-Radi...i-14032023
O nie, o nie, o nie. Jeszcze Petroniusza tu brakowało... Niech nie powstają żadne liberalne projekty, bo nie wolno dzielić opozycji. Trzeba na rozbijaczy opozycji metaforycznie pluć i zduszać ich projekty w zarodkach. Twarda linia.
Niech Tusk już dalej nie idzie w pomysły typu "mieszkanie prawem nie towarem" i "kilkaset plusy", bo zaraz np. Raczyński z Bezpartyjnymi zacznie znowu za pomocą czyjejś twarzy udawać liberalizm, tak jak miało to miejsce przez moment w 2019 roku z Gwiazdowskim. A jakaś ogólnokrajowa, nowa lista liberalna, która dzieliłaby głosy anytypisu to proszenie się o nieszczęście wyborcze. Powinny być 2 listy ogólnokrajowe demokratycznej opozycji, ale 3 też ujdą. 4 to już przesada... Na szczęście Petru jest już w polityce spalony. Przypominam, że on już coś próbował klecić po tym, jak upokorzył się jako szef Nowoczesnej i mu, oględnie mówiąc, nie wyszło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Teraz!
Petru chciałby zaszkodzić antypisowi jak w 2015 roku rozbijaniem głosów? To jakiś szpion pisowski czy idiota? Brzytwa Hanlona, jego zadufanie w sobie, nieszczególna głębia jego myśli i jego bieda-romans ze swoją posłanką wskazują raczej na opcję numer 2, ale jeżeli na serio będzie próbował klecić swój komitet to opcja nr 1 nie jawi się tak nierealnie. W końcu Petru podobno dużo kasy kosi na różnych fuzjach biznesowych. Jeżeli kasa jest dla niego taka ważna, to nie wykluczam, że może mu PiS jakoś pod stołem pomaga... Jeżeli jeszcze zakręci się wokół Raczyńskiego jak Gwiazdowski w 2019 roku...
Można Tuskowi wiele rzeczy wyrzucać, ale w niszczeniu rywali jest dobry, więc na szczęście pewnie nie pozwoli na wyrośnięcie nowej ogólnokrajowej listy liberalnej w wyborach. Choć jeżeli taka lista miałaby wsparcie ludzi Raczyńskiego, którzy w 2019 roku prawie wystartowali w całym kraju (zarejestrowali się w 19 okręgach, a jakby im się udało w 21, to mieliby start ogólnokrajowy), to Tuskowi będzie raczej zbyt trudno o blokadę takiej opcji. Wtedy nadzieja w tym, że ludzie się skapują, że Bezpartyjni Samorządowcy rządzą z PiSem na Dolnym Śląsku, więc jako liberałowie byliby niewiarygodni. Choć w sumie prawie nikt się nie skapnął, że tak było w przypadku Polski FairPlay...
Ale dobra. Powinno być dobrze. Przecież Petru już nie ma kariery w polityce, a Bezpartyjni Samorządowcy celują jednak w elektorat semytrystów między PSL-em a PiSem, a nie w liberałów. Uśmiech
Odpowiedz
#60
Boże. Mam dość politologicznej indolencji Platformy. Zobaczcie na to. Reklama Platformy z Onetu:
https://pbs.twimg.com/media/FrcQ-iNX0AE1...ame=medium
Przypomina trochę plakat SPD przed ostatnimi wyborami. "Twój" i "Dich" z wielkich liter. Lider zajmuje prawie cały obrazek.
https://www.designtagebuch.de/die-plakat...t_respekt/
Tyle że Scholz przed wyborami miał duże zaufanie społeczne i niski poziom nieufności, więc uwypuklanie go opłacało się socjaldemokratom. Ale Tusk w rankingach zaufania czempionem nie jest. Zaufanie lekko powyżej 30% i nieufność lekko powyżej 50%:
https://wiadomosci.radiozet.pl/polska/po...w-opozycji
Poza tym z różnych sondażach wychodzi, że Polacy bez wielkiego rozrzewnienia wspominają premiera Tuska. A i przecież PiS ma multum materiałów na Tuska. Od lat Tuska pisowskie media obrzydzają i grilują. Tusk pisowców mobilizuje jak nikt inny, a w dużej mierze o mobilizację rozbiją się kolejne wybory, bo przepływy między partiami są najwyżej małe i powolne.
Dlaczego KO uwypukla tak Tuska na afiszu? To bezsens. Do mejzy nędzy! Trzeba go schować... Trzaskowskiego dać trzeba jako kandydata na premiera. I jeszcze jako figuranta-szefa partii - tak byłoby najlepiej. Niech Tusk lub Schetyna w cieniu strukturami zarządzają niczym Pawlak w PSL-u. Arłukowicza też promować. I Nowacką. I Lubnauer. I Brejzę. I Szczerbę. I tyle. Na tym plakacie powinien być Trzaskowski... Czy Tusk nie może po prostu się poświęcić? Musi sobą tak epatować? Tak bardzo łaknie władzy premiera? To jakiś autosabotaż? I tak prawie na pewno PiS straci władzę, ale po co tak utrudniać?
Masy ludzkie wielce się w politykę nie zagłębiają. Mają inne zajęcia i zainteresowania. Często patrzy się głównie na lidera, a na polityków dalszych i jakieś szczegóły programowe się mniej zważa. Masy uznają często, że partia musi być wodzowska i obraz lidera o obrazie partii świadczy, bo lider o wszystkim decyduje jako najwyższa instancja. Nie bez powodu Platforma mocno odbiła się w sondażach tylko dzięki powrotowi Tuska na fotel lidera i pchnięciu w cień bardzo słabego Budki. Teraz Platforma powinna zastąpić Tuska Trzaskowskim. Nawet jako figurantem. Ludzie się nie skapują, że to figurant. Wysatrczy choć trochę subtelności. Kto się wgłębia mocno w politykę? Kto wie, że struktury PSL-u trzyma Pawlak, a nie Kosiniak? Mało kto. Masy ludzkie widzą biel i czerń, a nie odcienie szarości eminencji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości