Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prymitywne nauki kościoła katolickiego
#21
Rodica napisał(a): A szczęśliwi ludzie, są po prostu szczęśliwi i emanuja tym szczęściem.na zewnątrz, są pełni pozytywnej energii i nie tracą jej na dokuczanie innym.
No i? Dlaczego zatem Ty dokuczasz innym, wmawiając im, że są skazani na życie w cierpieniu? Szczęśliwie trafiłaś na kogoś, kto wie, że to bzdura. Ale usłyszy takie brednie ktoś, kto właśnie przeżywa cierpienie związane z rozstaniem i może to się skończyć tragedią.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#22
zefciu:
Chyba wszystko przekręcasz.  Po prostu inaczej rozumiemy słowo milość.
Nie mogłabym być z kimś, kto jest szczęśliwy po mojej śmierci. Rozumiesz?
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#23
Rodica napisał(a):mężczyźni idealizują swoje związki z kobietami, ponieważ są na straconej pozycji, nie mogą się sami rozmnożyć
Ojeżu. To kobiety rozmnażają się przez zaśniady groniaste?

Rodica napisał(a):A szczęśliwi ludzie, są po prostu szczęśliwi i emanuja tym szczęściem.na zewnątrz, są pełni pozytywnej energii i nie tracą jej na dokuczanie innym.
Szczęśliwym ludziom nie rozsadza anten. Prawdopodobnie.

Rodica napisał(a):Po prostu inaczej rozumiemy słowo milość.
Słowo "miłość" jest urobione od przysłówka "miło", czyli stoi za nim pojęcie, że jakimś ludziom jest ze sobą miło. Ty mówisz chyba o pojęciu wyrażanym słowem "tortura"...
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#24
Rodica:
Obecnie "Miłość" to słowo odmienione przez milion przypadków. Jest powszechnie używane w literaturze, filozofii, wielu religiach, psychologii. Jak wypowiadamy to słowo, to za każdym razem co innego mamy na myśli. Miłość w chrześcijaństwie jest cnotą "wlaną" - największą z trzech. To z tej Miłości wynikają cnoty kardynalne, opisywane przez starożytnych i Ojców Kościoła - czyli Miłość jest najważniejsza. Jakby to powiedzieć - podobnie jak z Prawami Natury - przejawia się w człowieku, ale istnieje niezależnie od Niego.

Teraz, mówiąc o miłości musimy konkretnie wskazać - o co tak na prawdę nam się rozchodzi. Na przykład Platon w "Dialogach" wkłada w usta Sokratesa ciekawy wykład o miłości, która może połączyć mężczyzn, choć żaden z nich nie jest homoseksualny. Pierwotnie, w naszym języku miłość znaczy litość. Jeśli się mylę to - przepraszam.

To, co opisujesz jako "chorobę zwaną zakochaniem" nie jest ciężkim stanem chorobowym, a jest efektem pracy wielu mechanizmów danych prosto od Natury, które umożliwiają człowiekowi (i innym zwierzętom) prokreację. Dzięki nim nasz gatunek jest obecny na Ziemi jakieś 300 tyś. lat. Ich źródłem jest sama Natura, a nie "niezaspokojenie potrzeb emocjonalnych z dzieciństwa" - zapewniam. Te mechanizmy utrudniają (i to bardzo) zachowanie przedmałżeńskiej czystości seksualnej. W romantyczny sposób opisano ten problem w "Pieśni nad pieśniami".

Niestety, każda religia i każdy autorytet moralny popełnia ogromny błąd jeśli zakazuje takich kontaktów młodym, bez ślubu. A to z tego powodu, iż taki zakaz jest zaprzeczeniem istnienia tych mechanizmów Natury, więc całe to "zakazywanie" to tylko "zawracanie Wisły kijem". Autorytety pozapominały, że Człowiek istnieje 300 tyś lat, a stworzona przez Niego cywilizacja to jakieś 15, no może 20 tyś ostatnich lat. Jaki System Moralny wygra z Naturą?

Problemy człowieka nie wynikają z faktu, iż raz na jakiś czas popada On w "chorobę zwaną zakochaniem" - to jest normalne*. Jego problemy wynikają z faktu, iż w społeczności istnieją takie osoby, które przekonane o swojej nieomylności i w ramach systemu prześladują uprawiających przedmałżeński seks. Mamy wiele przykładów z historii, że ich praca jest szkodliwa i daremna.

Cytat:Dlatego wszelkie moralizowanie jest bezskuteczne i nie przynosi żadnych efektów, jest zwykłym truciem i zaszczuwaniem ludzi.

To było słowo na Niedzielę....

* Normalny - najczęściej spotykany, SWO, PWN W-wa 1980.
Śpieszmy się czytać posty,  tak szybko  są kasowane....
Nie piszę o tym zbyt często lecz piszę o tym raz na zawsze... a jestem tak jak delfin łagodny i mocny i nie zawsze powrócę, nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
Odpowiedz
#25
Rodica napisala:
" ludzie zachowują się w większości przypadków zupełnie inaczej, mianowicie zamiast kochać, popadają w obłęd, chorobę zwaną zakochaniem. Zakochanie to jest ciężki stan chorobowy, a źródłem jego jest niezaspokojenie potrzeb emocjonalnych z dzieciństwa. Często efektem takiego fatalnego zauroczenia jest kalectwo, śmierć w postaci samobójstwa lub zabójstwa, rozwody, wszelkiego rodzaju patologie i wydanie na świat kolejnego chorego pokolenia, które nie potrafi odróżnić miłości od zakochania."

No wiec ja widze zakochanie jako pierwszy etap milosci, szanse na to ze potrafimy wspolnie zbudowac prawdziwa milosc. Nie rozumiem co do zakochania ma niezaspokojenie potrzeb emocjonalnych z dziecinstwa i w jaki sposob ma ono owocowac kalectwem, smiercia, czy innymi okropnosciami z twojego postu. Przezylem kilka zakochan w moim zyciu i ani ja ani moje owczesne partnerki nie zaznaly tego wszystkiego po rozstaniu. Rowniez nikt w kregu moich znajomych i rodziny nie mial takich przejsc wiec mocno sie zastanawiam skad takie wnioski. Owszem bol po rozstaniu zawsze jest, ale z czasem mija.

Rodica napisala:
"Kościół głosi w swojej mądrości, że należy zachować czystość seksualną dla tej jedynej wybranej osoby z którą chcemy prokreować.
Jest to dogmat oczywiście piękny, szlachetny i chwalebny, bardzo pożądane byloby gdyby ludzie faktycznie się tak zachowywali, gdyż wyłącznie czlowiek który kocha twoje ciało, dusze i chce mieć z tobą dzieci może dać prawdziwą rozkosz seksualną."

To w mojej opinii jest nieprawda i to na kilku pietrach.
Przede wszystkim KRK widzi i tlumaczy milosc nie jako uczucie do drugiej osoby tylko wziecie na siebie zobowiazania wobec tej osoby i pozniejsze wywiazywanie sie z niego ( co uwazam za blad ). Poza tym zalecenie zachowania czystosci do slubu nie jest zadnym dogmatem religii katolickiej, a ostatnie zdanie jest dla mnie zupelna nieprawda jako ze wielokrotnie przezylem "prawdziwa rozkosz seksualna" z kobietami z ktorymi absolutnie nie chcialem miec dzieci ( i one tez nie chcialy ), jak rowniez niekoniecznie kochalem ich dusze ( cokolwiek mialoby to znaczyc ).
Odpowiedz
#26
No, cóż problem spędzania płodów i dzieciobójstwa zapewne by nie istniał, gdyby seks służył tylko w celu przedłużenia gatunku, a zakochane kobiety rodzily by jedno dziecko po drugim, błogosławiąc cierpienie z jakim wydają na świat nowe życie. Tymczasem pod wpływem obłędu zakochania oddają się mężczyznom, których dzieci chcą zabić, czyli wyeliminować ich geny.  Chcą ich zabić , zniszczyć, unicestwić, po prostu.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#27
Rodica napisał(a): Tymczasem pod wpływem obłędu zakochania oddają się mężczyznom, których dzieci chcą zabić, czyli wyeliminować ich geny.  Chcą ich zabić , zniszczyć, unicestwić, po prostu.

Jezusie Nazareński - wyluzuj deczko, bo zaczynasz odjeżdżać w nieznane rozumowi strony!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#28
zefciu napisał(a): A co nadaje?

Odpowiedź jest nadzwyczajnie prosta i łatwa do odgadnięcia. Kaszanka, kotlety schabowe, majsterkowanie, klocki LEGO, gry komputerowe.

Rodica napisał(a): Możesz spróbować budowac relację z kimś innym, ale to tak jakbyś próbował życ od nowa po amutacji kończyny.

Przecież da się żyć od nowa po amputacji kończyny.

Rodica napisał(a): Jako kobieta mogę ci powiedzieć, że mężczyźni idealizują swoje związki z kobietami, ponieważ są na straconej pozycji, nie mogą się sami rozmnożyć.

Jak idealizują?

Rodica napisał(a): A szczęśliwi ludzie, są po prostu szczęśliwi i emanuja tym szczęściem.

Paolo Coelho

Rodica napisał(a): .na zewnątrz, są pełni pozytywnej energii i nie tracą jej na dokuczanie innym.

Chciałbym podłączyć putina do 230V. Wtedy byłby to człowiek pełen pozytywnej energii, który nie dokucza innym.

Rodica napisał(a): Za miłością idzie poświęcenie, chociaż można kochać za samo ciało, to jednak te defekty z mózgu, niekompatybilność psychiczna dadzą o sobie znać i zaczną niszczyc relację. Jak kogoś partner nudzi bądź denerwuje to znaczy, że to nie jest miłość i trzeba się ewakuować póki czas

No i kto tu idealizuje? Nie ma relacji idealnych; zawsze zdarzają się jakieś kłótnie i nerwy. Jak się ludzie nie kłócą ze sobą, to znaczy że coś jest nie tak.

Rodica napisał(a): Miłość to też podziw, i ta osoba powinna budzić czymś podziw, posiadać jakieś wewnętrzne lub zewnętrzne piękno, coś świętego, przed czym gotowi jesteśmy paść na kolana.

Przepraszam za mój romantyzm, ale jedyne co mi przychodzi na myśl z tym padaniem na kolana, to że można przed pipą jak się strzela minetę lub przed berłem jak się robi pałkę.

Rodica napisał(a): Nie masz wyboru, bedziesz żył w bólu.

Można żyć w bólu, ale nie z tak trywialnych powodów jak rozpad związku. Miałem parę fajnych związków, wszystkie się rozpadły, ale mam z nich same dobre wspomnienia, a smutek był tylko chwilę po rozstaniach. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy się np. zabijają, bo rozstają się z miłością swego życia.

Muszę tym moim synom wpoić, żeby mieli wyjebane i że tego kwiatu to pół światu i że jak nie ta to inna.

Rodica napisał(a): zefciu:
Chyba wszystko przekręcasz. Po prostu inaczej rozumiemy słowo milość.
Nie mogłabym być z kimś, kto jest szczęśliwy po mojej śmierci. Rozumiesz?

To ty źle rozumiesz słowo miłość. Jeśli kiedyś kopnę w kalendarz, to chciałbym aby moja żona znalazła sobie kogoś innego i żeby miała dobre życie, a nie żeby resztę życia przeżyła w nieszczęśliwości z powodu mojej śmierci.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
#29
lumberjack:
Cytat:Przepraszam za mój romantyzm, ale jedyne co mi przychodzi na myśl z tym padaniem na kolana, to że można przed pipą jak się strzela minetę lub przed berłem jak się robi pałkę.
To się nazywa jezyk ciala i to coś znaczy. Ale myślę, że jak się kogoś kocha, to jest dla ciebie święta relikwią i chcesz go całować po stopach.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#30
Rodica napisał(a): No, cóż problem spędzania płodów i dzieciobójstwa zapewne by nie istniał, gdyby seks służył tylko w celu przedłużenia gatunku, a zakochane kobiety rodzily by jedno dziecko po drugim, błogosławiąc cierpienie z jakim wydają na świat nowe życie. Tymczasem pod wpływem obłędu zakochania oddają się mężczyznom, których dzieci chcą zabić, czyli wyeliminować ich geny.  Chcą ich zabić , zniszczyć, unicestwić, po prostu.



Ktoś tu ma aborcyjny fetysz?
Jak nie wyplenisz takich pomysłów z głowy, to nikt Ci, z uwagi na bezpieczeństwo swoje, na kolana do stópek nigdy nie padnie. I bardzo dobrze. Ratuj się, kto może.
Radzę skalibrować antenę.
Odpowiedz
#31
qwertyuiop:
A co Ty możesz wiedzieć?
Aborcyjnego fetysza nie mam, po prostu nie cierpię gwałcicieli.
Poza tym, jestem złym człowiekiem i gardzę dobrem.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości