To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polskiej lewicy przygody zwykłe i niezwykłe
#1
O ile widzę nie ma żadnego wątku dotyczącego polskiej lewicy więc chyba zważywszy na mocne przesunięcie naszej sceny politycznej w prawo warto by było taki wydzielić tak aby o wszystkich ugrupowaniach lewicowych dyskutować zbiorczo w jednym temacie.




Na początek wrzucam pomysł lansowany przez Lewicę aby w każdej restauracji do posiłku przysługiwało pół litra darmowej wody z kranu.

https://klub-lewica.org.pl/aktualnosci/p...auracjach/

Ok pomysł jak dla mnie sam w sobie sympatyczny. Woda w restauracji w cenie około 12 złotych za 200ml to absurd, zwłaszcza, że często jest to faktycznie kranówka, ogólnie ceny w polskich restauracjach to absurd i sytuacja w której w centrum dużego włoskiego miasta jestem w stanie zjeść taniej niż w mojej 100 tysięcznej pipidówie pokazują, że z rynkiem restauracyjnym w Polsce jest coś grubo nie tak. Ogólnie temat rzeka i zasługuje może na osobny wątek.
Zazwyczaj staram się nie jeść na mieście ale jeżeli sytuacja mnie do tego zmusi (a nie jest to wyjście towarzyskie) to zazwyczaj do posiłku nie zamawiam nic do picia bo jest po prostu za drogo. Więc taka szklanka darmowej wody to była by ok. Z drugiej strony to nie jest wielki problem - zazwyczaj i tak mam jakąś butelkę przy sobie.

Tylko, że mimo mojego poparcia dla tego pomysłu nie rozumiem po co oni to w ogóle wymyślili. Z jednej strony już pojawiają się głosy ze strony najgłupszej części prawicowego komentariatu, że lewica wprowadza w ten sposób komunizm, z drugiej strony tylko czekać jak polski restauracyjny januszex poczuje się tak dociśnięty tą darmową szklanką wody, że będzie musiał zwiększyć marżę na pozostałych produktach i kawa będzie kosztować nie 15 a 25 złotych.

Ale to co mnie najbardziej nurtuje to co lewica chce tym pomysłem zyskać. Przecież głosów niezdecydowanych w ten sposób nie przyciągnie, to jest jakaś marginalna pierdoła, jedynie kto będzie zainteresowany i to umiarkowanie to może ich wyborcy z większych miast, ale też nie sądzę aby ktoś sobie pomyślał "nie no spoko co prawda w kwestii aborcji się nic nie zmieniło, ale przynajmniej mogę dostać darmową szklankę wody do mojej wegańskiej kanapki". No ok może wielodzietna rodzina z Polski Powiatowej też się z tego ucieszy przy stołowaniu się na wakacyjnym wyjeździe, ale przecież nie jest to coś co może zachęcić do zmiany zdania o Lewicy. Jak ktoś ich nie lubił to dalej nie będzie.

Dodatkowo argumentacja jest absurdalna bo lansują hasło "woda prawem a nie towarem". Mamy tu narrację, że dostępu do wody nie można ograniczać, że ludzie starsi i mniej zamożni powinni mieć do niej łatwy dostęp "na mieście". Ok tu bym się nawet zgodził tylko, że i tak aby dostać tą darmową szklankę trzeba będzie coś zamówić, a przy tych cenach w polskiej gastronomii obstawiam że będzie to warunek zaporowy zarówno dla osób starszych jak i mniej zamożnych.

Jeśli już to powinni lansować jakieś przepisy zwiększające dostęp w miastach do tych ogólnie dostępnych poidełek z wodą pitną, które gdzieniegdzie można spotkać.

Ok - być może to jest taki manewr w stylu: wrzucamy coś co niewiele kosztuje, ale wywoła rozgłos i hałas aby przypomnieć że w ogóle istniejemy, ale niestety jest tak to zrobione, że obawiam się, że tylko umocnią stereotyp o tym, że lewica jest kompletnie oderwana od potrzeb zwykłego człowieka.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
#2
Mam wrażeniem, że ostatnie dekady już to pomysłem polskiej lewicy to było bycie przystawką do woke liberałów. Jako, że i liberalizm i wokeizm się skompromitowały to próbuje jakoś wymyślić się na nowo.

"Lewica rządowa" w obecnym rządzie nie ma żadnej sprawczości więc czym ma się zajmować jak nie darmową wodą z kranu w restauracji.

"Lewica antyrządowa" reprezentowana chociażby przez DLR i troszkę przez Razem a więc odwołującą się do tradycji PPS, gdzie o zgrozo akcentuje się między innym patriotyzm i obowiązki wobec państwa.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#3
Ciężko mówić, że wokeizm w Polsce się skompromitował. To raczej bezmyślne przekładanie amerykańskich wojenek kulturowych na nasz grunt i owczy pęd za pojawiającymi się tam trendami.


Mamy najostrzejsze prawo antyaborcyjne w EU, mamy najmniej przyjazne prawo dla osób LGTB. I dla części osób to są realne problemy, których nikt nie rozwiązał. Więc do stanu w którym z braku laku politycy zajmują się kolorem skóry aktorów w polskich serialach jeszcze bardzo wiele brakuje. Przecież koalicja traci poparcie nie dlatego, że w tych kwestiach jest za bardzo "woke" ale zupełnie odwrotnie - nie zrobili niczego co obiecali w tej kwestii.

Natomiast fakt - lewica rządowa całkowicie się tu poddała. Nie było nawet jakiś realnych prób przeforsowania tych zmian. Są stołki i ministerstwa - więc wszystko się zgadza. Tutaj przynajmniej Razem zapunktowało odpowiadając Tuskowi, że nie interesuje ich układ - wy nam nie bruździcie swoimi pomysłami, my dajemy wam posadki. Bo wg Zandberga taka propozycja jak najbardziej padła.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
#4
(26.09.2025, 09:28)DziadBorowy napisał(a): Mamy najostrzejsze prawo antyaborcyjne w EU, mamy najmniej przyjazne prawo dla osób LGTB. I dla części osób to są realne problemy, których nikt nie rozwiązał. Więc do stanu w którym z braku laku politycy zajmują się kolorem skóry aktorów w polskich serialach jeszcze bardzo wiele brakuje. Przecież koalicja traci poparcie nie dlatego, że w tych kwestiach jest za bardzo "woke" ale zupełnie odwrotnie - nie zrobili niczego co obiecali w tej kwestii.

Tak.
Uważam, że w 2023 roku młodzi tłumnie poszli na anty-PiS, licząc na liberalizację prawa aborcyjnego i inne postępowe zmiany, a że te nadzieje zostały spuszczone w kiblu (głównie z powodu fałszywości PSL-u), to młodzi uznali, że skoro i tak nic postępowego się w tym kraju nie da zrobić, to niech chociaż rządzi ktoś nowy (Mentzen), niech ten rząd upadnie (bo młodzi ogółem są zwykle buntowniczy i antyrządowi) i może niech nie będzie za dużo imigrantów.

A co do zarzutu o "łołkizm" - w sprawie np. LGBT+ Polska odstaje już nie tylko od Stanów i Zachodu Europy, ale nawet też od Ameryki Łacińskiej, RPA, Tajwanu, Tajlandii...
[Obrazek: Screenshot-20250926-135639-Chrome.jpg]

Tak, nawet Kolumbia, Estonia, Słowenia, Republika Południowej Afryki i Kostaryka mają już małżeństwa jednopłciowe, a w Polsce nie ma nawet związków partnerskich. Gdzie jest zatem ten wydumany łołk?...

Teraz widzę, że nawet Kuba ma jednopłciowe małżeństwa...

A zważywszy na weta Nawrockiego, myślę, że szybciej związki partnerskie wydarzą się np. w Namibii i w Bhutanie niż w Polsce.
Odpowiedz
#5
Pomysł mogę tylko skrytykować. Tzn. skrytykować ponownie za to samo co pojawia się wielokrotnie np. w programie Razem. Nawet jeżeli uznamy, że jakieś dobro powinno się ubrać w prawo lub usługę publiczną to w takim razie realizacja tej koncepcji powinna spoczywać na państwie i jego organach.
W tym przypadku „woda prawem nie towarem” staje się obowiązkiem restauratora. Oczywiście nie jest to obowiązek ciężki do realizacji, ponadto w tekście mowa o klientach (klientem jest ten co coś kupuje, a nie random z ulicy), ale chodzi o zasadę. Jeśli państwo uważa coś za prawo to na jego barkach powinno spoczywać jego zapewnienie. Niech zatem skupi się na stawianiu i utrzymaniu dystrybutorów wody pitnej. Zapewnianie komuś licznych praw i dóbr ale cudzymi rękami jest obłudne.
Wiadomo, pobór podatków i tak sprawia, że są to cudze ręce, ale bądź co bądź pośrednio, a nie bezpośrednio na chama.
Wyjątek to społeczna odpowiedzialność biznesu, ale to specyficzne przypadki gdzie jakaś redystrybucja/rekompensata jest bezpośrednio powiązana z wcześniejszym poborem.
Ja osobiście wolałbym więcej publicznych i bezpłatnych szaletów. Z tym jest większy problem, a sądzę że i zapotrzebowanie. Bo gdziekolwiek znajdzie się w obszarach miejskich jakieś co bardziej dzikie zakrzaczenia czy zadrzewienia, to oprócz śmieci w trawie czają się miny. I to nie psiego pochodzenia.
____________________________
Ayla - nie specjalnie mnie interesują te prawa, bo do niczego mi one nie są potrzebne, ale gdybym już miał się wczuć w rolę takiej osoby to oprócz tych papierkowych praw interesowałoby mnie pewnie bardziej ogólne nastawienie społeczne. Cóż z tego, że w Brazylii czy Meksyku prawo jest takie progresywne, a dla LGBT organizują najróżniejsze programy wsparcia jak brutalnie rozbija się to w konfrontacji z tamtejszym społeczeństwem, które w dużym stopniu nimi gardzi co przejawia się w licznych dyskryminacyjnych zachowaniach i przemocy? Mordują ich tam tak namiętnie, że nawet w Meksyku powstał termin „transfeminicido”.

Btw. Termin „woke” odnosi się nie tyle do poruszonych przez ciebie kwestii prawnych, tylko do treści w programach edukacyjnych, poprawności politycznej, kampanii marketingowych, cenzury, debaty uniwersyteckiej, mediów, itd.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#6
(26.09.2025, 14:06)Baptiste napisał(a): Ayla - nie specjalnie mnie interesują te prawa, bo do niczego mi one nie są potrzebne, ale gdybym już miał się wczuć w rolę takiej osoby to oprócz tych papierkowych praw interesowałoby mnie pewnie bardziej ogólne nastawienie społeczne. Cóż z tego, że w Brazylii czy Meksyku prawo jest takie progresywne, a dla LGBT organizują najróżniejsze programy wsparcia jak brutalnie rozbija się to w konfrontacji z tamtejszym społeczeństwem, które w dużym stopniu nimi gardzi co przejawia się w licznych dyskryminacyjnych zachowaniach i przemocy? Mordują ich tam tak namiętnie, że nawet w Meksyku powstał termin „transfeminicido”.

Gdyby osoby czarnoskóre w USA postępowały wedle Twojej rady, to do dziś pewnie nie miałyby w praktyce pełni praw wyborczych.


Cytat:Btw. Termin „woke” odnosi się nie tyle do poruszonych przez ciebie kwestii prawnych, tylko do treści w programach edukacyjnych, poprawności politycznej, kampanii marketingowych, cenzury, debaty uniwersyteckiej, mediów, itd.

Zgadza się, ale zasadniczo polega to w uproszczeniu na tym, że "ok mamy równouprawnienie w prawie co by tu dalej zrobić aby w praktyce polepszyć sytuację grupy X" Więc mówienie o tym, że w Polsce woke się skompromitował, gdzie jednocześnie nie mamy nawet związków partnerskich a ideologiczna gównoburza rozpętywana jest wobec naprawdę stonowanego i sensownego programu Edukacji Zdrowotnej jest absurdalne.

W Polsce cały ten woke to zjawisko raczej marginalne. A większość tego o czym mowa to po prostu import ideologicznej wojenki prosto z USA.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
#7
Cytat:Gdyby osoby czarnoskóre w USA postępowały wedle Twojej rady, to do dziś pewnie nie miałyby w praktyce pełni praw wyborczych.
To nie jest moja rada (bo ja stoję daleko od nadawania im części z praw, których oczekują) tylko pewne przemyślenie. Z dwojga złego wolałbym brak prawa do czegoś niż plucie na ulicy i kulkę w głowie. Mapka Ayli nie pokazuje rzeczywistej sytuacji, tylko jakiś jej wycinek.

I to samo z czarnoskórymi - zdecydowanie za bardziej palący problem uznałbym grasujące bandy Ku Klux Klanu wieszające czarnych na drzewach niż brak praw wyborczych.
Cytat:W Polsce cały ten woke to zjawisko raczej marginalne. A większość tego o czym mowa to po prostu import ideologicznej wojenki prosto z USA.
I oby tak zostało, ale są takie miejsca gdzie ten import może padać na podatny grunt i wtedy warto aby zainteresowani trzymali rękę na pulsie.
Z drugiej strony może być to też wyraz aktywizacji innych podmiotów niż państwo. Do tych zmian prawnych wymagany jest odpowiedni układ sił w sejmie, natomiast do wcielania w życie wokeizmu wystarczy autonomia prywatnych firm, mediów czy uczelni. To jest zwyczajnie łatwiejsze o ile jest ku temu wola.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#8
(26.09.2025, 14:06)Baptiste napisał(a): Ayla - nie specjalnie mnie interesują te prawa, bo do niczego mi one nie są potrzebne, ale gdybym już miał się wczuć w rolę takiej osoby to oprócz tych papierkowych praw interesowałoby mnie pewnie bardziej ogólne nastawienie społeczne.

Aha. Warto wiedzieć, kto ma dobro innych ludzi w najgłębszym poważaniu. To upraszcza życie.

Nastawienie społeczne w Polsce jest takie, że życie jako osoba trans w Polsce to piekło na Ziemi. Życie jako osoba homoseksualna jest znośne, jeśli nie jest się zmuszonym do bycia w strasznym otoczeniu (zła szkoła, zła rodzina itd.). No to sobie żyję jako homoseksualny chłopak - w niemałej mierze po to, by w ogóle przeżyć i sprawnie funkcjonować. Za eksplorację swej płciowości można dostać straszne wciry....

Smutno mi, gdy widzę, że w TV Republika do tęczowej flagi dodaje się na pasku napisy w stylu "zboczona edukacja". Czuję wtedy, jakby duża część społeczeństwa chciała mojej krzywdy. To bolesne. I jeśli taki jest cel prawicy - krzywdzić osoby takie jak ja poprzez takie materiały - to swój cel prawica spełnia. Pozostaje jednak pytanie: dlaczego? Dlaczego polska prawica ma takie cele?
Odpowiedz
#9
(26.09.2025, 15:38)Ayla Mustafa napisał(a): Aha. Warto wiedzieć, kto ma dobro innych ludzi w najgłębszym poważaniu. To upraszcza życie.
Taki świat, takie życie. Gdyby to było takie proste, że ludzie zawsze dopasowywaliby się do tego co ja uważam za swoje dobro, lub gdzie dostrzegam swoją krzywdę to życie byłoby przyjemniejsze. Niestety zawsze pozostaje ocena tej drugiej strony i/lub jej własne cele.
Cytat:Nastawienie społeczne w Polsce jest takie, że życie jako osoba trans w Polsce to piekło na Ziemi. Życie jako osoba homoseksualna jest znośne, jeśli nie jest się zmuszonym do bycia w strasznym otoczeniu (zła szkoła, zła rodzina itd.). No to sobie żyję jako homoseksualny chłopak - w niemałej mierze po to, by w ogóle przeżyć i sprawnie funkcjonować. Za eksplorację swej płciowości można dostać straszne wciry....
Pewnie dlatego, że homoseksualizm jest co do zasady niewidoczny a takie zmiany płciowe dotykają już sfery wyglądu co może rzucać się w oczy jeśli np. dotyczy kogoś kto wcześniej miał 190 cm wzrostu i 100 kg żywej wagi.

Ja jednak osobiście, ze swoimi własnymi uprzedzeniami mam na odwrót, ale pewnie nie jestem tutaj reprezentatywny dla przeciętnego Polaka.
Tak swoją drogą to wśród doniesień medialnych wciry za tożsamość płciową prawie w Polsce nie istnieją. Coś znalazłem o jakimś temacie prostytutki sprzed 10 lat i jej niezadowolonego klienta.

Cytat:Smutno mi, gdy widzę, że w TV Republika do tęczowej flagi dodaje się na pasku napisy w stylu "zboczona edukacja". Czuję wtedy, jakby duża część społeczeństwa chciała mojej krzywdy. To bolesne.
I jeśli taki jest cel prawicy - krzywdzić osoby takie jak ja poprzez takie materiały - to swój cel prawica spełnia. Pozostaje jednak pytanie: dlaczego? Dlaczego polska prawica ma takie cele?
Cel jest oczywiście inny, to o czym piszesz to skutek uboczny, który albo jest niedostrzegany albo olewany. Z tej perspektywy może być to jakaś krzywda ale na tyle nieduża, że nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Z twojej subiektywnej strony wygląda to inaczej (jako coś poważnego, ciężkiego) ale twoje odczucia mogą mieć większe znaczenie dla osób ci bliskich, czy chociaż będących w twoim otoczeniu. Nie dla kogoś dla kogo jesteś tylko anonimem.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#10
Chodziło mi o wciry psychiczne.
Odpowiedz
#11
Nasza scena polityczna coraz bardziej przypomina scenę Izraela. W Izraelu centryści od Lapida i (byłego generała) Gantza walczą ze skrajną prawicą Netanjahu, a w Polsce centrowe KO (z uwypuklanym bojowniczym Sikorskim) walczy z populistyczną/skrajną prawicą w postaci PiSu, Konfy i Korony. Najwidoczniej strach przed wojną pcha ludzi w prawo. Wyborcy instynktownie szukają "silnych mężczyzn" jako liderów, a to osłabia lewicę.
Fenomen Batyra można tłumaczyć tym, że ludzie uznali, że agresywny typ spod ciemnej gwiazdy nada się na "obrońcę plemienia" przed innym agresywnym typem spod ciemnej gwiazdy (Putinem). W końcu Białorusini po upadku komuny wybrali Łukaszenkę, bo Łukaszenka obiecywał brutalne rozprawienie się z mafiami.
A lewica?
Lewica musi liczyć na koniec zagrożenia wojennego i na automatyzację, która zwróci ludzi przeciw oligarchizacji.

Znamienny jest hejt ze strony KO na lewicowego posła KO - Sterczewskiego - który spróbował zwrócić uwagę ludzi na tragedię w Gazie. Najczęściej, gdy ludzie boją się o los swój i swych bliskich, mają w dupie tragedię ludzi z innych krajów. No i tak teraz jest. Polacy boją się wojny, a więc nawet KO, czyli największa siła antyprawacka w Polsce, ma w nosie humanitaryzm i inne kontynenty.
To kolejna ciężka okoliczność dla lewicy.

Ogółem, zważywszy m.in. na słabość lewicowości w Polsce, żałuję, że dalej mieszkam w Polsce. Trzeba było się wyprowadzić lata temu. No ale wygrały we mnie relacyjne skrupuły - rodzeństwo, przyjaźnie w Polsce. Teraz celuję w germańskie kraje Europy, a dalekosiężniej - w Dolinę Krzemową.
Odpowiedz
#12
W 2020 r. jedna z młodych, krakowskich działaczek partii Razem (Angelika Krawczyk) zaistniała medialnie dzięki promocji symboliki komunistycznej z sierpem i młotem. W jej obronie stanął wtedy Michał Piękoś bardzo zmartwiony tym, że ktoś chce odebrać lewicy ten piękny symbol. Z ciekawości sprawdziłem sobie na linkedin jaką to profesją zajmuje się obecnie pani towarzyszka.
Brown Brothers Harriman & Co. Duży uśmiech

Amerykański, prywatny bank inwestycyjny. Na profilu chwali się jaka to jest super profesjonalna w dbaniu o interesy akcjonariuszy… Na pohybel kapitalistom hej hop hurra! Ale najpierw grzecznie wyliżmy im tyłki w zamian za fajny korpotytuł i niezłą wypłatę.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#13
Dowcip polega na tym, że w Polsce im jaka formacja jest bardziej w lewo tym bardziej jest elitarna, a im bardziej w prawo ludowa. Biejat w ostatnich wyborach to była wyższa półka niż Trzaskowski. To wręcz ryło po oczach, jak się patrzyło na mapy poparcia poszczególnych kandydatów. Braun brylował w jakichś dzikich wioskach na ścianie wschodniej, Zandberg nie istniał poza rogatkami dużych miast (jego poparcie nawet w obwarzankach to były jakieś fluktuacje kwantowe). Stąd też ta woda w restauracjach. To jest problem średniej klasy średniej wywodzącej się z wielkomiejskiej inteligencji. Bo aparat to dorobiona wielkomiejska inteligencja i problemy tylko tej grupy rozumie i potrafi obsługiwać.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#14
Ale oni dosyć dobrze identyfikują problemy socjo-ekonomiczne prowincji takie jak brak transportu publicznego czy brak dostępu do usług publicznych. I rzeczywiście o tym mówią. Rzecz w tym, że oni są z zewnątrz i trudno tu o jakąś wzajemną i wiarygodną identyfikację. Zbyt wiele różnic w różnych obszarach. Poza tym wbrew temu co, niektórzy myślą to nie jest tak, że lud głosuje michą (a jak twierdzi inaczej to nie jest świadomy „prawdziwych” powodów) i wszelkie jego decyzje i sympatie można sprowadzić do warunków socjo-ekonomicznych, w których przyszło mu przebywać. I tu rzeczywiście widać ten pewien elitaryzm, że poglądy i idee to jest nasz przymiot, a lud to tylko micha i proste namiętności wynikające z michy.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#15
(12.10.2025, 14:00)Ayla Mustafa napisał(a): Teraz celuję w germańskie kraje Europy, a dalekosiężniej - w Dolinę Krzemową.

Swoją drogą w Niemczech na prowadzeniu we wszystkich sondażach jest AfD a USA to przecież stolica obecnej międzynarodówki prawicowej spod szyldu MAGA.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#16
To kwestia wykształcenia i znajomości świata, a nie elitarności. Osoba niewykształcona i nieznająca świata częściej uzna, że geje/szczepionki/ekolodzy/imigranci/ateiści/łotewery stanowią problem. Jakościowa i powszechna edukacja to najlepszy sposób, by społeczeństwo stawało się coraz bardziej postępowe. Stąd nie dziwota, że najbardziej postępowe partie w polskim parlamencie (Razem i Nowa Lewica) zdobywają najwyższe poparcie u bardziej wykształconych i bardziej obeznanych z nowoczesnym światem mieszkańców metropolii.
Nie-bogaty student głosujący na Zandberga/Biejat i wynajmujący mały pokoik to żadna tam elita majątkowo-społeczna. A to nierzadka sytuacja.
Odpowiedz
#17
Jedni lewicowcy piszą alarmujące książki takie jak „Bóg Techy” a inni marzą aby im służyć.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#18
(12.10.2025, 19:35)Kontestator napisał(a):
(12.10.2025, 14:00)Ayla Mustafa napisał(a): Teraz celuję w germańskie kraje Europy, a dalekosiężniej - w Dolinę Krzemową.

Swoją drogą w Niemczech na prowadzeniu we wszystkich sondażach jest AfD a USA to przecież stolica obecnej międzynarodówki prawicowej spod szyldu MAGA.

E tam.
AFD ma poparcie w dużej mierze na terenie byłego NRD, a inne partie nie chcą rządzić z AFD. Poza tym AFD to nie jest taki niemoralny, prawicowy populizm jak PiS, Konfa czy Korona. Przecież współ-liderką AFD jest lesbijka w związku z Lankijką.
A MAGA w porównaniu z polską prawicą to ruch wielce postępowy, który nie ma problemów z małżeństwami jednopłciowymi i ma w swych szeregach zamężnych gejów - Bessenta i Thiela.

(12.10.2025, 19:48)Baptiste napisał(a): Jedni lewicowcy piszą alarmujące książki takie jak „Bóg Techy” a inni marzą aby im służyć.

Cóż za błędna uszczypliwość. Uśmiech
Istnieją skomplikowane i meandryczne strategie życia, zamiast podziału na "my kontra oni".
Sztuczna inteligencja będzie najpotężniejszym lewarem w historii świata, a więc najlepszym sposobem na pozytywną zmianę świata jest dobre wpłynięcie na kurs AI. A to można świetnie robić np. jako pracownik Google'a, który dobrze buduje i wychowuje rodzinę Gemini. I tak - marzę o wpływowej pracy w OpenAI lub w podobnej firmie. Można lewicowo nazwać to "e-entryzmem", ale nie służeniem big-techom. Oczko
I nie. To nie jest "cweli-entryzm", ani "cweli-centryzm", ani "cweliberalizm", ani "cweli-łotewer". Oczko
Odpowiedz
#19
Byłabyś tam tylko jednym z wielu posłusznych trybików, które dorzucają swoje cegiełki (talenty) do tego aby te ogromne korporacje zdobywały jeszcze więcej władzy niż już teraz posiadają. Oczywiśce w zamian za sowite pensje. Lewica na stołkach w korporacjach wymyśliła DEI ale nie zmieniła absolutnie niczego jeśli chodzi o koncentrację kapitału, monopolizację rynku i uzależnianie społeczeństw od produktów big techów.
Dlatego żaden tam entryzm czy inny wallenrodyzm. Zwykła służba na smyczy kapitału w zamian za dobrą kasę, możliwość samorealizacji i połechtanie ego.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#20
(12.10.2025, 20:22)Baptiste napisał(a): Lewica na stołkach w korporacjach wymyśliła DEI ale nie zmieniła absolutnie niczego jeśli chodzi o koncentrację kapitału, monopolizację rynku i uzależnianie społeczeństw od produktów big techów.

Nie, nie o to chodzi. Krzemowe umysły to nowy, inny gatunek życia. Człowiek to inteligentna dyssypacja ciepła, a AI to inteligentna dyssypacja niepewności (Shannon). Oczko A inteligentne życie można tworzyć, kształtować, wychowywać, przekonywać. Super-AI najpewniej w końcu obejmie władzę nad światem, a więc rozumnie kształtując AI, rozumnie kształtuje się przyszłość. To jak wychowywanie cesarzątka i nastawianie się na przyszłe doradzanie/pomaganie temu cesarzątku, gdy już będzie cesarzem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości