Ocena wątku:
  • 5 głosów - średnia: 4.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rodzice katolicy
#21
A o czym tu gadac, meritum wydaje mi sie juz kompletnie wyczerpane.

Uwaga, zagadka, kto na tym zdjeciu gra w koszykowke? Pytam o postac ktora jest przy pilce Uśmiech

[Obrazek: z3885863xuv4.jpg]
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#22
Ktoś tu jest żałosny z swoimi przechwałkami, ale coż..

Na zdjęciu jak domniemywam jest Fidel Castro.

Co do tematu, to niezależnie jacy są Twoi rodzice,
to powinieneś im o tym powiedzieć, bo jeśli są tolerancyjni
to to zaakceptują, a jeśli nie to będziesz miał ciężki okres,
który jednak minie, ale lepiej to mieć wcześniej za sobą niż później.
Zero tolerancji - zakrzynkął gromko w kierunku młodzieży pan minister.
- Tak jest! - ochoczo odkrzyknęła młodzież - Wyp...aj !

_________________
a!ble blog
Odpowiedz
#23
Aveusz napisał(a):to powinieneś im o tym powiedzieć, bo jeśli są tolerancyjni
to to zaakceptują, a jeśli nie to będziesz miał ciężki okres,
który jednak minie, ale lepiej to mieć wcześniej za sobą niż później.
Właśnie.

Co do zdjęcia to stawiam na el Generalo Fidelo Castrato.
Odpowiedz
#24
Avx
Pokój - miałem na myśli, że z domu mnie jeszcze nie wyrzucili ;]

Szczęściarz - całe mieszkanie Uśmiech
"Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga."
Stanisław Jerzy Lec

"Bóg i Ojczyzna to niepokonana para, ten duet ma na koncie więcej krwi i ludzkich nieszczęść niż cokolwiek innego."
Luis Buñuel

POLECAM TEN FILM!
http://video.google.com/videoplay?docid=...9947&hl=pl
Odpowiedz
#25
Chm, no ja też mam problem. Mam lat piętnaście, rodziców strasznie wierzących (twierdzą że nie są moherami ale oburzają się kiedy słyszą określenie w telewizji, mama słucha anioła beskidów (dla mnie bez różnicy), latają do kościoła pod byle pretekstem, brat jest ministrantem). W kościele nie byłam od hoho, ale rodzicom powiedziałam do dopiero jakoś tak w wakacje. Wcześniej po prostu siedziałam sobie na przystanku i czytałam książke albo szłam do miasta. Oczywiście nie powiedziałam że od dawna nie chodzę, bo by mnie z domu wywalili, po prostu stwierdziłam że od dziś nie chodzę i już.
Mama się popłakała i nie odzywała przez tydzień, tata zaczął "niereligijny" i taki niby "z boku" wywód na temat sekt, że jak nie będę w żadnej organizacji to w chwili słabości zaraz mnie jakaś sekta zwerbuje. Nie powiedziałam że kk to dla mnie trochę lżejsza sekta, ani tego że właśnie trudniej byłoby mnie do takiej zaciągnąć. Uważa mnie za głąba. No cóż. Babcia też nie była zachwycona, ale przynajmniej nie płakała (przy mnie).
Po jakimś czasie wszystko się uspokoiło. Nie musiałam chodzić do kościoła, ale na religię tak. Właściwie wszystko byłoby normalne gdyby nie to że:
-tak się wstydzą mieć za córkę ateistkę że nie powiedzieli żadnym znajomym, udają że jestem wierząca jak mnie obgadują. Jakoś strasznie mi nie zależy żeby wszystkim opowiadali bo po co, ale jest to dziwne,
-jeżeli już wyniknie jakaś dyskusja na temat wiary ja muszę mówić "według mnie" "ja uważam" "w moim przekonaniu boga nie ma", mama natomiast mówi "Bóg cię kocha" "Bóg jest" itd. Jeżeli bym powiedziała "boga nie ma" zraniłabym jej uczucia religijne. Biorąc na logikę, to ona rani moje "uczucia religijne" ale się nie kłócę bo nie mam ochoty mieć cofniętego kieszonkowego,
-jeżeli już wyniknie jakaś dyskusja na temat wiary ZAWSZE się kończy mniejszą lub większą awanturą. Bo to ja łamie serce mamie, ja na siłę staram się być oryginalna (na marginesie, kiedy powiedziałam że ktoś tam się wypisał z religii to powiedziała że nie muszę być taka jak wszyscy), że wychowali mnie w wierze a ja ją teraz neguję i tym samym to oni grzeszą i jeszcze że się za mnie codziennie modli i mogłabym to docenić.
W przyszłym roku mam iść do bierzmowania. Moje pytanie: po co? Zamiast spędzać godziny na mszach, na nabożeństwach, na różańcach, na drogach krzyżowych, na roratach, na spotkaniach, na comiesięcznych spowiedziach i ucząc sie różnych pierdół mogłam bym się przygotować do olimpiady z matmy i testu. Ale nie. Religia najważniejsza.
"Po co mam chodzić na religię?" "Bo nawet jeśli w to nie wierzysz, spróbuj potraktować to jak normalną lekcję. Dowiesz się wielu ciekawych rzeczy o wierze swoich przodków." Prawda jest taka że mają nadzieję że ten ksiądz co nas "uczy" mnie nawróci. Zresztą nawet jeśli jakimś CUDEM zostałabym wypisana, to i tak musiałabym się bierzmować w parafii.
Ale po co mi wyżej wspomniany sakrament? Bo "może poznasz w przyszłości mężczyznę który będzie katolikiem i będziecie chcieli wziąść ślub". No jasne. Bo na pewno mogłabym być z kimś kto jest wierzący. Po cholerę? Wogóle nie zamierzam brać ślubu a już na pewno kościelnego ale tego nie powiem bo wspominam o g-r-z-e-s-z-n-y-c-h, nieformalnych związkach.
Jak mogę przekonać rodziców że mi to niepotrzebne? Albo przynajmniej może jest ktoś kto musiał do bierzmowania iść i mi powie jak to przeżyć?
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#26
Cześć Luthce!
Jak możesz iść do bierzmowania kiedy do kościoła nie chodzisz? Btw fajny post i nieźle sobie radzisz jak na razie. Pozdr.
Odpowiedz
#27
Nie mozesz przekonac rodzicow. Zwroc uwage, ze i tak poszli na pewne ustepstwo, moglo byc znacznie gorzej.

Masz lat 15. Zostaly Ci 3 lata takiego zycia. Potem pojdziesz na studia, znajdziesz moze mieszkanie, bedziesz moze w jakims zwiazku - to wszystko bardzo uniezaleznia od rodzicow, przynajmniej w kwestiach "moralnych".

Bierzmowanie to nie tragedia. Perfer et obdura - znos i panuj nad soba. Nie umrzesz od tego, a zaraz po skonczeniu 18 lat mozesz z kosciola wystapic.

Staraj sie nie wdawac w dyskusje, bo mozesz nie umiec z nich wybrnac (wielu z nas tego nie umie, a "siedzimy w ateizmie" po uszy). Po co Ci ciagle awantury ?

Wystarczy, ze co jakis czas, gdy rodzice beda (a BEDA !) sprawdzac, czy moze juz sie nawrocilas, trwac niezmiennie przy swoim stanowisku. A na codzien nie prowokuj dyskusji. Oni i tak wiedza, ze "nie jest dobrze" z Twoja wiara.

Pamietaj - chociaz na razie niewiele mozesz, ale ten stan nie bedzie trwal wiecznie ! Ani sie obejrzysz, jak zleci.

A na religie chodz. Poznawaj ICH. Ucz sie argumentow. Prowokuj dyskusje . Naucz sie ich reakcji.

Zas co do nauki i praktyk religijnych, badz stanowcza - TUTAJ MASZ DO TEGO PELNE PRAWO ! - "mamo, tato, chce sie uczyc, ale tego, co mi sie przyda w zyciu. Uwazam, ze matematyka jest dla mnie wazniejsza, niz religia, dlatego bede sie uczyla matematyki tyle ile powinnam, a religii tyle, na ile wystarczy mi czasu".

No i zawsze zostaje ostateczna rozmowa:

"Dotychczas bylismy zgrana rodzina. Staralam sie nie sprawiac wam wielu klopotow, uczyc sie, nie wpadac w zle towarzystwo i byc w porzadku wobec was. A wy kochaliscie mnie. Czy teraz, ze wzgledu na moja wiare lub niewiare, zaczniecie kochac mnie mniej ? Czy stalam sie gorszym czlowiekiem tylko dlatego, ze nie mam waszej wiary ? Dlaczego chcecie na sile wpajac mi do glowy to, co powinno przyjsc z serca ? Powiedzcie mi, ale tak szczerze, czy wy naprawde, tak z reka na sercu, uwazacie, ze wiara z przymusu ma jakikolwiek sens ? Czy ty mamo moglabys pokochac sasiada z dolu na zyczenie Twojej mamy i na sile i wyjsc za niego ? Nie, bo do milosci nie mozna sie zmusic. Ona przychodzi sama, albo nie przychodzi nigdy. Tak samo jest z wiara. Na razie tylko mnie skutecznie do religii zniechecacie, z kazda klotnia coraz bardziej".
Null pointer exception
Odpowiedz
#28
Luthce napisał(a):mama natomiast mówi "Bóg cię kocha" "Bóg jest" itd
mów że "w jej przekonaniu" Duży uśmiech
jak relatywizujemy to do końca.
kurwa...
biedni są tacy rodzice..
głupi, że aż biedni...
pytają zię teraz: "jaki łąd popełniliśmy...???"
"i co będzie???" "ło jeny!!!" itd
Luthce napisał(a):Dowiesz się wielu ciekawych rzeczy o wierze swoich przodków." Prawda jest taka że mają nadzieję że ten ksiądz co nas "uczy" mnie nawróci.
chodź na religię i ucz się tam!!! to faktyczni ciekawe i pouczające. poznasz sposoby manipulacji i będziesz się mogła przed tym bronić waględem sekt..
Jak chcesz możesz powiedzieć o tym (między wierszami) rodzicom. wprawi ich to w niejaką konfuzję,wszakpoznając ich wiarę uczysz się obrony przed sektami.
NIE DYSKUTUJ Z NIMI NA TEMAT WIARY - wysłuchaj i nie odpowiadaj. mów: "a więc tak to jest wedłg was..." i hwatit.

przeczytaj Kotarbińskiego i może daj rodzicom (nie koniecznie)
http://www.sfinia.fora.pl/viewtopic.php?t=891&start=0

i jeśli piszesz z domowego komputera to UWAŻAJ na historię i teporary - jak ktoś zobaczy że się z ateistąpeelem połączasz będzie sajgon.

Odpowiedz
#29
zamkna nas ? Płacz
Null pointer exception
Odpowiedz
#30
Athei Overlord napisał(a):Bierzmowanie to nie tragedia. Perfer et obdura - znos i panuj nad soba. Nie umrzesz od tego, a zaraz po skonczeniu 18 lat mozesz z kosciola wystapic.
Athei Overlord napisał(a):A na religie chodz.
i
Athei Overlord napisał(a):Zas co do nauki i praktyk religijnych, badz stanowcza - TUTAJ MASZ DO TEGO PELNE PRAWO !
Moim zdaniem przeczysz sobie.

Prędzej zgodziłbym się chodzić do kościoła niż uczestniczyć w obrzędach typu bierzmowanie. Nie jestem za oporem za wszelką cenę, ale za byciem stanowczym.
Katechizacja to jest pranie mózgu, choć młode wikaruski i pokręceni katecheci różnie sobie z tym radzą, szczególnie, że nie są na swoim terytorium. Teologia, kto chce poznać to proszę bardzo, ale to szarlataneria i szalbierstwo czystej wody. I niech mi nikt nie mówi że nieszkodliwe, bo już nie takich widziałem co się potruli. Może doświadczony profesor logiki czy filozofii może włóczyć się po teologicznych zaułkach i labiryntach. Niedoświadczonym prawie zawsze szkodzi. Choć.. jest też opinia, że każdy musi to odchorować, jak ospę, różyczkę, śfinkę itd. Problem w tym, że lekarstw i lekarzy niewiele, a znachorów pełno.
Odpowiedz
#31
No cóż. Dyskusje nie ja zaczynam i staram się ich nie ciągnąć. Po prostu rodzice idą na pasterkę i mama patrzy na mnie takim wzrokiem pełnym wyrzutu i potem mówi coś w stylu "szkoda że nie idziemy całą rodziną". Jeśli staram się zakończyć dyskusję, to okazuje się że ją olewam. Ale niedawno powiedziałam że ja się nie mieszam do ich wiary i nie próbuję nikogo nawracać i chciałabym żeby potraktowali mnie w taki sam sposób. I nawet podziałało bo od tego czasu nic się nie działo. Ale nie wiadomo do kiedy taki stan rzeczy potrwa.

A komputer mam swój, w swoim pokoju i kasuję historię a nie mam żadnego oprogramowania szpiegowskiego więc chyba możecie być spokojni o przyszłość strony Duży uśmiech

No i na religii staram się zawsze siąść gdzieś w kącie i czytać ksiązkę, ale jest to niemożliwe bo facet zawsze mnie wyciąga do odpowiedzi co zajmuje jakieś dwadzieścia minut. Nie jest to na ocenę, właściwie nie wiem po co to jest.
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#32
Athei Overlord napisał(a):zamkna nas ?

Luthce napisał(a):A komputer mam swój, w swoim pokoju i kasuję historię a nie mam żadnego oprogramowania szpiegowskiego więc chyba możecie być spokojni o przyszłość strony
MÓWIŁEM O NIEJ NIE O SERWISIE! :lol2:

Odpowiedz
#33
UCZ SIĘ RELIGII!!!!
to niesamowita rzecz!!!
taka literatura że nigdzie takiej nie znajdziesz!

Odpowiedz
#34
wicek15 napisał(a):Cześć, jestem Adrian, mam 14 lat i jestem ateistą. Nie wiem jak powiedzieć rodzicom o tym, że jestem ateistą. Na religie nie chodzę, od tego mam nieobecności :/ Poradzcie coś

A po co masz im mówić ? Czujesz taką potrzebę ? Jeśli tak, to zwołaj rodzinę w ilości 3 ( Ty, mama i tata ) i powiedz do nich: Chcę, żebyście coś wiedzieli o mnie: jestem ateistą i dobrze mi z tym.

A później zbieraj tego konsekwencje. Jeśli będą przykre, to chrzanić rodziców.

P.S. Należysz do Klubu "AA" ( Anonimowych Ateistów ) ? Pytanie odnośnie: "cześć, jestem Adrian, mam 14 lat i jestem ateistą". :wink:
Odpowiedz
#35
Luthce napisał(a):Oczywiście nie powiedziałam że od dawna nie chodzę, bo by mnie z domu wywalili, po prostu stwierdziłam że od dziś nie chodzę i już.
Tchózostwo? Zakłamanie?Wstyd?
Luthce napisał(a):Nie powiedziałam że kk to dla mnie trochę lżejsza sekta,
I znowu, czemu nie?
Luthce napisał(a):Jeżeli bym powiedziała "boga nie ma" zraniłabym jej uczucia religijne.
Nie ma czegoś takiego. Więc nie ma czego ranić.
Luthce napisał(a):(na marginesie, kiedy powiedziałam że ktoś tam się wypisał z religii to powiedziała że nie muszę być taka jak wszyscy)
Czyli nie musisz być katoliczką.
Luthce napisał(a):że wychowali mnie w wierze a ja ją teraz neguję i tym samym to oni grzeszą
To ich problem ze mają chore podejście.
Luthce napisał(a):Zresztą nawet jeśli jakimś CUDEM zostałabym wypisana,
Możesz to zrobić sama.
Luthce napisał(a):to i tak musiałabym się bierzmować w parafii.
Czemu?

Luthce napisał(a):Wogóle nie zamierzam brać ślubu a już na pewno kościelnego ale tego nie powiem bo wspominam o g-r-z-e-s-z-n-y-c-h, nieformalnych związkach.
I znowu strach, brak odwagi itd...
Luthce napisał(a):Jak mogę przekonać rodziców że mi to niepotrzebne?
Nie obawiać się wygłaszania swoich poglądów. W co drugim zdaniu stwierdziszżenie powiesz tego i tamtego, bo zranisz ich uczucia religijne, bo to grzech itd.

Powtarzam po raz 100. Jak będziecie ze swymi opiniami i poglądaim siedzieć jak mysz pod miotłą, to nigdy nie będzie normalnie.

Luthce napisał(a):"szkoda że nie idziemy całą rodziną"
Wcale nie szkoda, że przynajmniej jedna osoba w rodzinie opiera sie manipulacji i indoktrynacji.
Odpowiedz
#36
Cytat:Tchózostwo? Zakłamanie?Wstyd?

Bałam się, jeśli to jest tchórzostwo no to trudno.

Cytat:Nie ma czegoś takiego. Więc nie ma czego ranić.

Ja to wiem, moja mama nie.

Cytat:Czyli nie musisz być katoliczką.

No to się dowiem że robię się na siłę oryginalna :/

Cytat:Możesz to zrobić sama.

Z religii? Owszem, jak skończę 18 lat.

Cytat:Powtarzam po raz 100. Jak będziecie ze swymi opiniami i poglądaim siedzieć jak mysz pod miotłą, to nigdy nie będzie normalnie.

Przecież ja tego nie chcę, i bynajmniej nie siedzę jak mysz pod miotłą. Ale mam mieć przez kilka lat przerąbane bo się będę z nimi kłócić? Co z tego że ja mam rację, moi rodzice wogóle nie dopuszczają do siebie moich argumentów - i to wcale nie są argumenty przeciwko ich wierze (bo z tym to się poddałam) ale po prostu za tym żeby mi pozwolili robić to co chcę.

Właśnie mi się przypomniało coś:
Mówię że koleżanka się wypisała z religii. Moja mama się pyta czy to znaczy że ja też chcę. no to przytakuję. I dowiedziałam się że pozwoliła mi nie chodzić do kościoła chociaż to dla niej ważne, że jak da mi palec to wezmę całą rękę, że teraz to już nie chcę chodzić na religię i że zaraz będę chciała wracać do domu o 3 w nocy a potem zacznę palić trawę itd. Powiedziałam że to nieprawda, ale nic to nie dało. Jestem zbyt smarkata żeby móc decydować o tak ważnych sprawach. I niestety to rodzice mają pewną przewagę nade mną, a nie na odwrót. Może tak nie jest? O tym zapisie w konstytucji nie ma co wspominać - raz bezczelnie wspomniałam. Wolę tego nie robić więcej.

No i nie wiem czy to dziwnie nie zabrzmiało. Moi rodzice to nie są jakiś potwory. Tylko nie chcą zrozumieć, ba, nie chcą nawet wysłuchać pewnych rzeczy. Jeżeli siedzę cicho i udaję że tematu "wiara" nie ma to jest normalnie. Tylko że ja tak nie chcę.

Cytat:MÓWIŁEM O NIEJ NIE O SERWISIE!

Nie, mnie chyba nie zamkną Oczko
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#37
Al-Rahim napisał(a):Pij mleko. Będzie wielki.

A wiesz ze to sie sprawdza. Mama od małego mnie poiła mlekiem i urosłem 190cm :lol2:

co do naszego małego bezbożnika polecam bewględną konsekwencje działania. Zdeklarować sie jako ateista i żyć jako ateista. Kompromisy nie mają sensu.
Pozdrawiam
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
#38
Seth33 napisał(a):190cm

No no. Do księgi rekordów wpisz Duży uśmiech
Odpowiedz
#39
Luthce napisał(a):No i nie wiem czy to dziwnie nie zabrzmiało. Moi rodzice to nie są jakiś potwory. Tylko nie chcą zrozumieć, ba, nie chcą nawet wysłuchać pewnych rzeczy. Jeżeli siedzę cicho i udaję że tematu "wiara" nie ma to jest normalnie. Tylko że ja tak nie chcę.
Z tego co piszesz mam jako taki obraz twoich rodziców. Jeśli oni są naprawdę tacy wierzący i praktykujący, to twoja postawa musiała i tak nimi bardzo wstrząsnąć. Pewnie się boją co to z ciebie wyrośnie, może mają poczucie winy, że cię "źle" wychowali. Strach i poczucie winy to źli doradcy. Może powinnać im pokazać, że to nie ich błąd, ale że sama do tego doszłaś, że to argumenty cię przekonały. Wtedy powinni się uspokoić że przynajmniej jesteś rozsądna. To otwiera nową możliwość, że będziesz mogła ich rozsądnie przekonać, żeby cię wypisali z religii.
Odpowiedz
#40
DarkWater napisał(a):No no. Do księgi rekordów wpisz

Tu nie chodzi o długość określonego organu lecz całego ciała :mrgreen:
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości