Ocena wątku:
  • 5 głosów - średnia: 4.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rodzice katolicy
#41
Ech, może jakoś się uda. Bierzmowanie da się przeżyć, wiem, tylko po prostu jest zupełnie bez sensu.
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#42
Luthce napisał(a):Bałam się, jeśli to jest tchórzostwo no to trudno.
A właśnie. Trudno. I będzie ci coraz trudniej jeśli będziesz chować w kieszeń włąsne poglądy.
Luthce napisał(a):Ja to wiem, moja mama nie.
To jej powiedz, wytłumacz! Widocznie sama nie zrozumie. Od tego jesteś żeby porządnie przedstawić sprawe.
Luthce napisał(a):No to się dowiem że robię się na siłę oryginalna :/
To wykażrodzicom brak konsekwensji. Niech będą świadomi tego co mówią. Może na przyszłość nie będą się tak zapętlać.
Luthce napisał(a):Z religii? Owszem, jak skończę 18 lat.
No i znowu g*** prawda... Ludzie, jak wy chcecie żyć w świeckim kraju jak własnych praw nie znacie... dzięki konstytucji możesz o tym decydować od momentu pójścia do szkoły...
Luthce napisał(a):Przecież ja tego nie chcę, i bynajmniej nie siedzę jak mysz pod miotłą. Ale mam mieć przez kilka lat przerąbane bo się będę z nimi kłócić?
I tak sie z nimi kłócisz. A tak to przynajmniej wyjaśnisz kwestię, swoje poglądy, a potem się ich konsekwentnie trzymaj. To lepsze niż kulenie ogona. A po jakimś czasie zrozumieją.
Luthce napisał(a):że teraz to już nie chcę chodzić na religię i że zaraz będę chciała wracać do domu o 3 w nocy a potem zacznę palić trawę
Spytaj rodziców czy skoro pija lampke szampana na sylwestra, to czy oznacza to że są alkoholikami?
Luthce napisał(a):Jestem zbyt smarkata żeby móc decydować o tak ważnych sprawach. I niestety to rodzice mają pewną przewagę nade mną, a nie na odwrót.
I pownoenie. Brak znajomości własnych praw przyczyną bezradności.
Luthce napisał(a):O tym zapisie w konstytucji nie ma co wspominać - raz bezczelnie wspomniałam. Wolę tego nie robić więcej.
Nie ma nic bezczelnego w trzymaniu się praw konstytucyjnych.
Luthce napisał(a):No i nie wiem czy to dziwnie nie zabrzmiało. Moi rodzice to nie są jakiś potwory. Tylko nie chcą zrozumieć, ba, nie chcą nawet wysłuchać pewnych rzeczy. Jeżeli siedzę cicho i udaję że tematu "wiara" nie ma to jest normalnie. Tylko że ja tak nie chcę.
No to sie zdecyduj. Chcesz chować poglądy w kieszeń i prowadzić zminą wojnę, czy raz na zawsze wyjaśnić stanowisko i sie go trzymać?
Odpowiedz
#43
Luthce napisał(a):Ech, może jakoś się uda. Bierzmowanie da się przeżyć, wiem, tylko po prostu jest zupełnie bez sensu.
Idąc na takie ustępstwa, dajesz im tylko do zrozumienia że "jeszcze da sie ciebie nawrócić". Jak tego nie przerwiesz to będziesz sie w tym całe życie babrać.
Odpowiedz
#44
Al-Rahim napisał(a):Luthce napisał:
Ech, może jakoś się uda. Bierzmowanie da się przeżyć, wiem, tylko po prostu jest zupełnie bez sensu.

Idąc na takie ustępstwa, dajesz im tylko do zrozumienia że "jeszcze da sie ciebie nawrócić". Jak tego nie przerwiesz to będziesz sie w tym całe życie babrać.
al-rahim jest nebezpieczny kiedy tak mówi do kogoś kto ma naście lat i jest na garnuszku rodziny. jeśli się od niej odwrócisz to i ona może odwrócić się od ciebie (pomomo miłości chrześcijańskiej).
chcesz ryzykować? proszę uprzejmie - twój cyrk, twoje małpy...

ale słyszałem że kopanie się z koniem to emocjonująca ale nie zdrowa rozrywka.

Odpowiedz
#45
No to właśnie nie chcę się odwracać i chce znaleźć jakiś sposób na pokojowe rozwiązanie problemu.
I nie odwrócę się od rodziny bo raz tak przeczytałam na forum. Jeśli zacznę "wojnę" to najpierw sobie to dokładnie przemyślę.
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#46
Luthce napisał(a):Ech, może jakoś się uda. Bierzmowanie da się przeżyć, wiem, tylko po prostu jest zupełnie bez sensu.
Pogadaj z księdzem albo opuszczaj spotkania przygotowujące, to może cię nie dopuści.
Gdybym miał teraz wybór to chyba wolałbym chodzić cały rok do kościoła niż poddać się bierzmowaniu. Wiem, dziwnie to brzmi, ale tak jakoś mam.
Odpowiedz
#47
Luthce napisał(a):No to właśnie nie chcę się odwracać i chce znaleźć jakiś sposób na pokojowe rozwiązanie problemu.
naprawdę gratulująę zdrowego rozsądku...

niekiedy wierzący rodzice ateiste traktują jak HEROINISTE...


czytaj KOTERBIŃSKIEGO dziewczyno!!!

trzymam za twe powodzenie wszystkie kciuki.

Odpowiedz
#48
XXy napisał(a):al-rahim jest nebezpieczny kiedy tak mówi do kogoś kto ma naście lat i jest na garnuszku rodziny. jeśli się od niej odwrócisz to i ona może odwrócić się od ciebie (pomomo miłości chrześcijańskiej).
chcesz ryzykować? proszę uprzejmie - twój cyrk, twoje małpy...
Ja po prostu stwierdzam fakt. Wybór jak zawsze pozostaje w rękach uzytkowniczki Luthce. Zrobi jak chce, ja tylko przedstawiam swoją opinię (oppartą życiowym doświadczeniem, swoim i nie tylko). Staram się słuzyć dobrą radą.
Cytat:No to właśnie nie chcę się odwracać i chce znaleźć jakiś sposób na pokojowe rozwiązanie problemu.
To najlepsze wyjście. Moim zdaniem, tłumaczyć i być konsekwentnym w postanowieniu.
Luthce napisał(a):Jeśli zacznę "wojnę" to najpierw sobie to dokładnie przemyślę.
Da się tego uniknąć.

P.S.
Mozesz się może odnieść także do mojego postu na początku tej strony?
Odpowiedz
#49
Wierzących rodziców kiedy chcą ciebie nakłonic do wiary, chodzenia do koscioła to najleiej zadawac im trudne pytania.

Jesli chcą aby chodzic do koscioła. To sie mozna pytac tak:
- Dlaczego Jezus kazał oddac pienidze cesarzowi a kosciół chce aby oddac kosciołowi.
- Dlaczego Jezus zył skromnie a ksądz sobie jezdzi najdrozszym samochodem?
- Dlaczego Jezus nie był bierzmowany a ja mam byc? Szczęśliwy

Sami wymyslajcie inne podobne pytania i zasypcie nimi rodziców. A kiedy nie bedą potrafili odpowiedziec to przestanice chodzic do kosciła i na bierzmowanie. Powiedzcie ze jestescie prawdziwym chrzescijaninem. A bogu i mamonie nie mozna słuzyc tak jak to robi KK. Powiedzcie ze prawdziwy chrzescijanin nie musi sie obnosic ze swoja wiarą przed ludzmi! Powiedzcie ze to jest w ogóle grzech modlic sie przy innych ludziach, bo to jest wiara na pokaz. Powiedz ze nie chcesz grzeszyc chodzeniem do kocioła czyli modleniem sie na pokaz!

Rodziców trzeba po porstu ogłupic całkiem to wtedy jest juz im wszystko jedno czy chodzisz do kocioła czy nie. :wink:
Odpowiedz
#50
uzytkowniczko Luthce:

Spojrzałem z boku. Ja takich problemów nie miałem nigdy (laicka rodzina). Czasem bywały gadki, które zbywałem krótkim stanowczym "nie".
A wam... cóż no... moja dziewczyna ma podobną sytuację. Do kościoła nie chodzi, ale kryje sie z tym przed mamą. Ja cały czas jej mówię, żeby wyjaśniła jej dokładnie czemu uważa tak a nie inaczej i czemu powinna to uszanować. I tutaj polecam to samo. Ja bym ustąpić nie umiał. Moim rodzicom nie raz pokazałem, że i tak będę robić swoje. I w końcu to zrozumieli (w innych dziedzinach życia, w tej problemów nie było jak już wspomniałem).

Moja rada: Robić swoje bez wdawania się w dyskusje. Zbywać:

- Byłeś w kościele?
- Nie.
- Czemu?
- Bo nie.
- Nie dyskutuj. Masz chodzić.
- To nie ja dyskutuję. Chodzić nie będę.
- Będziesz bo my Ci tak karzemy
- Nie będę.

A jeśli będą się wkurzać że zbywasz to się spytaj czy chcą się podjąć rzeczowej dyskusji (tu stoją na przegranej pozycji). A jeśli zaczną rozmawiać nierzeczowo to przypomnij jaka dyskusja miała być.

Trzeba kombinować Oczko Pozdrawiam.
Odpowiedz
#51
Ech, dzisiaj jakoś tak przypadkiem wyszedł temat religii. Mama powiedziała że powinnam chodzić aby poznać podstawy wierzeń które chce negować - a że już znam, to co z tego? Zauważyłam że co nieco wiem, ale nie będę jej mówić bo jeszcze przypadkiem zranie jej uczucia religijne (ironia). Ona na to, że nie chce tego słuchać. Że ona mnie nie nawraca i ja też mam tego nie robić. Ona mnie nie nawraca??
-Niby kiedy cię nawracam?
-No teraz.
-To ma być nawracanie?
-No a po co mam chodzić na religię i do bierzmowania jeśli nie po to?
"Bo chce dopełnić przyrzeczeń które złożyłam na twoim chrzcie"
Ja się już nie liczę? :|
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#52
Luthce napisał(a):Mama powiedziała że powinnam chodzić aby poznać podstawy wierzeń które chce negować - a że już znam, to co z tego?
No i to trzeba powiedzieć. Że już znasz. Poza tym podstawy tej religii i jej pochodzenia, na szkolnej katechezie nie poznasz.
Luthce napisał(a):Zauważyłam że co nieco wiem, ale nie będę jej mówić bo jeszcze przypadkiem zranie jej uczucia religijne (ironia).
"Samoograniczasz" się.
Luthce napisał(a):Że ona mnie nie nawraca i ja też mam tego nie robić.
Ty tego nie robisz, więc niech ona tez tego nie robi. Powiedz jej to. Bo przecież nie zmuszasz matki do ateizmu.
Luthce napisał(a):No a po co mam chodzić na religię i do bierzmowania jeśli nie po to?
"Bo chce dopełnić przyrzeczeń które złożyłam na twoim chrzcie"
To niech twoja matka dopełnia tych przyrzeczeń które dotyczą jej, a nie ciebie. Ty masz pełne prawo sama decydować o swoim światopoglądzie, i uczestnictwie w obrządkach religijnych. (konstytucja!)

P.S.
Zaczynam się czuć jakbym pisał do kącika porad w bravo....
Odpowiedz
#53
Cytat:Menem
Co to "men"?
Zaglądali mi do toreb, zaglądali do waliz, do dupy nie zajrzeli, a tam miałem socjalizm.

Bohdan Smoleń ®
Odpowiedz
#54
oł men... Duży uśmiech

Odpowiedz
#55
No to my zasadniczo, choć w tym przypadku to konkretny jeden men, czyli żaden z nas, a zresztą nie wiem kto, wiem, że nie ja :wink:

Ps. Zrozum men, to proste.
Mamy tolerancję wobec innych upodobań
Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
Policja surowo karze złych przestępców
Odpowiedz
#56
Al-Rahim napisał(a):Zaczynam się czuć jakbym pisał do kącika porad w bravo....

Biedactwo, naprawdę, bardzo ci współczuję. To nie pisz, skoro takie jest to ciężkie (chociaz o kącik bravo to się chyba obraże 8-) )
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#57
Luthce napisał(a):No to właśnie nie chcę się odwracać i chce znaleźć jakiś sposób na pokojowe rozwiązanie problemu.

jesli o mnie chodzi to ja nie lubie pokojowych rozwiazan na sile. mialem ciezka przeprawe ale w koncu postawilem na swoim. niestety na bierzmowanie sie jeszcze zalapalem ale to bylo zanim sie powaznie zbuntowalem. wczesniej po prostu mi to wisialo czy bede bierzmowany czy nie. na razie nie czuje jeszcze dosc motywacji do apostazji ale spoko, nie ma pospiechu. zreszta jak mam kopnac w kalendarz to i tak mi bedzie wisialo kto mnie pochowa. Luthce: nie spiesz sie, badz konsekwentna. mozesz to rozwiazac powoli oswajajac rodzicow z sytuacja a mozesz tez zrobic maly hardcore i urzadzic wojenke (jak ja). to sa twoi rodzice. mysle ze w koncu zrozumieja i sobie daruja.
Go vege!
--------------------------------------
Posłuchaj mnie, man ty pierdol ten chłam
Nie ma tu dla nas miejsca, i ty nie pchaj się tam...
--------------------------------------
Odpowiedz
#58
Luthce napisał(a):Biedactwo, naprawdę, bardzo ci współczuję. To nie pisz, skoro takie jest to ciężkie
Mam zbyt dobre serce, żeby zostawić co poniektórych bez porady...

Luthce napisał(a):(chociaz o kącik bravo to się chyba obraże Cool )
Pracujesz tam?
Odpowiedz
#59
Charlotte napisał(a):nie slysze za kazdym razem jak do niech pojade "gdzie popelnilismy blad w wychowywaniu Ciebie" - uwazali, ze moj ateizm jest wynikiem ich bledu)..

To standardowe. Ja do dzisiaj słucham podobnych bredni
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
#60
No to dzisiaj miałem kolejną komedię nawiedzonego katola. Ojciec z samego rana na cały dom hałasu narobił za to że wziąłem sobie do pracy do jedzenia parówki - a dzisiaj piątek Język Oczywiście przylgnęło do mnie miano nienormalnego, że się w pracy na mnie krzywo patrzeć będą i przy okazji matce się dostało że się nie sprzeciwiła temu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości