Ocena wątku:
  • 5 głosów - średnia: 4.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rodzice katolicy
#81
Ehmm... :roll:

Głupotą to jest religia w szkołach :/ To państwo teoretycznie jest świeckie. Światopogląd da się skonfrontować i rozwijać w inny sposób, nie koniecznie poprzez negację innego. Poprzez negację katolicyzmu otrzymujesz antykatolicyzm. Ja sugeruję poszukać bardziej w filozofii. Każdy, przeciętny, myślący, niezindoktrynowany człowiek wie, że katolicyzm to bajki. Ale to przecież nie znaczy, że jest ateistą. Ja rezerwuję ten termin tylko dla ludzi, którzy podzielają taką filozofię. Dla ludzi bez wyznania jest okreśnienie "niewierzący". To tak trochę apropos światopoglądów.

Ja na religię chodzić nie chciałem i w żadnym razie nie uważam tego za głupotę. Dla mnie byłoby to upokarzające, że muszę uczęszczać na zajęcia z religii do której stosunek mam delikatnie mówiąc negatywny.

Pozdrawiam również.
Odpowiedz
#82
Właśnie teoretycznie.... moim zdaniem na religię powinno się wyrażać zgodę, a nie na nie uczestniczenie w niej!! Ale tak czy siak bardzo lubię dyskutować i na religii mam sposobność i nie sądzę w żadnym razie by było to upokarzające. A Ty uważasz, że ateista nie może chodzić na religię i rozmawiać, poszerzać swoją wiedzę?? Skoro tak uważasz to w takim razie jestem "niewierząca" (nie zależy mi konkretnie na okresleniu "ateistka").
Odpowiedz
#83
emila napisał(a):Właśnie teoretycznie.... moim zdaniem na religię powinno się wyrażać zgodę, a nie na nie uczestniczenie w niej!!

Religii nie powinno być w szkołach. Od tego są inne instytucje, szkoła ma przekazywać wiedzę a nie zabobony.

emila napisał(a):Ale tak czy siak bardzo lubię dyskutować i na religii mam sposobność i nie sądzę w żadnym razie by było to upokarzające.

Ja sobie np czasem gadam z klechami z naszej szkoły na różne tematy. Ale to kiedy ja podejdę, zagadam, a nie na "lekcji" na której jako uczeń katolicki MAM OBOWIĄZEK być.

emila napisał(a):A Ty uważasz, że ateista nie może chodzić na religię i rozmawiać, poszerzać swoją wiedzę??

Czytaj ze zrozumieniem. Ja napisałem tylko, że na podstawie negacji katolicyzmu nie poszerzasz ateizmu tylko antykatolicyzm. Na religii nie rozmawia się o filozofiach. A jeśli już to tylko o tych chrześcijańskich. Inne religie rozpatruje się z punktu widzenia katolicyzmu. To nie jest poszerzanie wiedzy. To jest tzw. indoktrynacja.

emila napisał(a):Skoro tak uważasz to w takim razie jestem "niewierząca" (nie zależy mi konkretnie na okresleniu "ateistka").

To nie zależy od tego czy chodzisz na religię, tylko od Twojego spojrzenia filozoficznego. Jeśli tylko np. nie wierzysz w Jezusa Chrystusa itd. ale w ogóle nie zastanawiałaś się nad pojęciem "boga" w znaczeniu wyższej siły stwórczej to z ateizmem raczej nie masz nic wspólnego. Ale nt. nic nie pisałaś więc to nie jest przypadkiem osąd, tylko przykład o co mi chodzi.
Odpowiedz
#84
Widzisz tylko jeżeli chodzi o katolicyzm to już dawno jestem przeciwna i kiedyś przez to, że byłam przymuszana o chodzenia do kościoła twierdziłam, ze boga nie ma (ale to z lenistwa i z tego, że chciałam byc"inna" od całej mojej rodzinki), ale teraz zastanawiam się nad tym i dochodzę do tego wniosku (tylko, że już nie pod jakimkolwiek wpływem), że jednak, chyba nie wierzę w zadną siłę wyższą. Nie wiem czy zrozumiesz o co mi chodzi, bo nie lubie pisać bo nigdy konkretnie nie mogę wyrazić o co mi chodzi tak, żeby ktoś zrozumiał.
Odpowiedz
#85
Mój ojciec też uważa że religia w szkołach jest głupotą i powinna być w kościele - i wypisałby mnie gdyby to od niego zależało. Ale jest jeszcze moja święta matka która się w życiu na to nie zgodzi. Ja już się właściwie pogodziłam z tym że będę miała głupie bierzmowanie, przynajmniej dostanę prezent. Może i powinnam walczyć ale próbowałam, grzecznie, spokojnie, bez krytykowania moich rodziców, z argumentami na wolność wyznania itd. ale ich reakcja była... chm... nie taka jakiej bym oczekiwała. Naprawdę nie chce mieć cofniętego kieszonkowego i braku dostępu do internetu. Rodzice mi powiedzieli że wezmę bierzmowanie i potem nie będą mnie już do niczego związanego z wiarą zmuszać. Powiedzmy że im wierzę.
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#86
Luthce napisał(a):Rodzice mi powiedzieli że wezmę bierzmowanie i potem nie będą mnie już do niczego związanego z wiarą zmuszać. Powiedzmy że im wierzę.

coś mi mówi, że na ślub i tak będą nalegać Oczko choćby ze względu na "tradycję" :x
"Umarł Bóg
Nie potrzebuje go nikt
Wszak to przekleństwo
by wiecznie móc żyć
Okrutne...
Zło nas oślepia i fałszywy nasz blask
Pogardzać nadzieją
Nie wstydzić się kłamstw
Kochać nienawiść
To być jednym z nas..."
Odpowiedz
#87
Luthce napisał(a):Rodzice mi powiedzieli że wezmę bierzmowanie i potem nie będą mnie już do niczego związanego z wiarą zmuszać. Powiedzmy że im wierzę.
IU wierzysz że żrąc schabowego można być wegetarianinem Uśmiech
Odpowiedz
#88
Hmm

Moi starzy niewiedzą nic o mojej niewierze, jakoś nigdy niebylo do tego okazji, poza tym niechce mi się z nimi wchodzić w konflikt, choć chyba podejrzewają że jestem czlowiekiem co najmniej słabej wiary bo często mi się zdarza coś lapsnąć(zwykle jakiś zart z wiary)

Mysle jednak że miałbym pewne problemy z taki wyznaniem(że jestm ateistą), napeweno by mieli jakieś problemy z zaakceptowaniem tego bylo by o komuchach i kropienu wodą święconą, chyba niemówię im o tym bo tak mi jest wygodnie, peweni zachwile niektórzy mi wyjadą ze daje sobie zamykać usta, że jestem tchórzem, niebronię własnej torzsamości itp. itd. ale narazie poprostu mi to zwisa, nieprzejmuje się tym czy oni o tym wiedzą.

Do kościoła niechodze, tzn. chodze bardzo żadko ale i tak miło to wspominam(te porywające kazania o cieśli chodzącym po wodzie,dobrze że nie popuszczam)
"Każda osoba z istoty swego człowieczeństwa sprawuje własność (kontrolę) nad swoim umysłem, ciałem i uczynkami. Żadna inna osoba nie może myśleć za ciebie, bądź rozkazywać ci, o ile jej na to nie pozwolisz..."

Carl Watner
Odpowiedz
#89
Al-Rahim napisał(a):IU wierzysz że żrąc schabowego można być wegetarianinem
oczywiście że tak, w końcu wszystko zależy od siły woli oraz głębokości przekonania, że się jest wegetarianinem. osiągając najwyższy stopień napięcia woli i głębokości przekonania można jeść surowe, jeszcze ciepłe krwiste mięsko pozostając w duchu niewzruszonym weganinem. to się nazywa doskonałość.

swoją drogą u nas to nawet dzieci muszą potrafić. no bo jak tu jeść ciało jezusa i nie być kanibalem? siła woli i głębokość...
Odpowiedz
#90
świerk napisał(a):. chodze bardzo żadko
a tak na marginesie, to czemu?
Odpowiedz
#91
świerk

Czy Kraków jest taki "betonowy" czy mi się tylko wydaję ?
Zero tolerancji - zakrzynkął gromko w kierunku młodzieży pan minister.
- Tak jest! - ochoczo odkrzyknęła młodzież - Wyp...aj !

_________________
a!ble blog
Odpowiedz
#92
Udawanie, że jest się wierzącym ukrywanie swojego ateizmu...
z mojej perspektywy to jakaś abstrakcja...
(problemu z rodzicami nie miałam bo to ateiści)
chodzenie do kościoła czy praktykowanie jakiej kolwiek religii jest obłudne. Może ja widzę to trochę inaczej ale dla mnie to niemoralne, nie w porządku wobec wspólnoty kościoła, rodziny i samego siebie...

może to lekka przesada ale porównała bym to do czczenia pogańskich bożków przez chrześcijan.

:roll:
Odpowiedz
#93
Cytat:może to lekka przesada ale porównała bym to do czczenia pogańskich bożków przez chrześcijan.
ależ chrześcijanie czczą pogańskich bożków, odkąd chrzescijaństwo istnieje Uśmiech



A co do reszty jak najbardziej sie zgadzam
Odpowiedz
#94
Nonsensem jest chodzenie chodzenie ateisty na lekcje religii. Co innego gdyby to było religioznawstwo, natomiast chodzenie na religię to zwykły oportunizm. Ateizm to pogląd i nie można byc trochę ateistą a trochę katolikiem. To tak jak niemożna byc tylko trochę w ciąży.
Odpowiedz
#95
dziki pies napisał(a):Nonsensem jest chodzenie chodzenie ateisty na lekcje religii. Co innego gdyby to było religioznawstwo, natomiast chodzenie na religię to zwykły oportunizm. Ateizm to pogląd i nie można byc trochę ateistą a trochę katolikiem. To tak jak niemożna byc tylko trochę w ciąży.
Hm, ciekawe. Mimo zadeklarowanego agnostycyzmu, oficjalnego wypisania się, chodziłem sobie w trzeciej klasie liceum na większość lekcji religii. Nie uważacie, że to dobry sposób na zdobycie wiedzy n.t. katolicyzmu?

Ba, m.in. dzięki zajęciom we wczesniejszych klasach, doszedlem do wniosku, że nie jestem katolikiem. Pomogły mi otworzyć oczy.
"Swojego" księdza katechetę będę zawsze bardzo miło wspominał. Uśmiech
Back to the primitive
Fuck all your politics
Odpowiedz
#96
KBr napisał(a):Nie uważacie, że to dobry sposób na zdobycie wiedzy n.t. katolicyzmu?
Nie. To dobry sposób żeby sie nałykać propagandy. Obiektywnej wiedzy o katolicyźmie jest tam tyle, ile o komuniźmie na spotkaniach miłosników stalina.
Odpowiedz
#97
Al-Rahim napisał(a):
KBr napisał(a):Nie uważacie, że to dobry sposób na zdobycie wiedzy n.t. katolicyzmu?
Nie. To dobry sposób żeby sie nałykać propagandy. Obiektywnej wiedzy o katolicyźmie jest tam tyle, ile o komuniźmie na spotkaniach miłosników stalina.
Chodziłeś na religię?
Back to the primitive
Fuck all your politics
Odpowiedz
#98
KBr napisał(a):Chodziłeś na religię?
Ja chodziłem i popieram Al-Rahima...
Odpowiedz
#99
KBr napisał(a):Chodziłeś na religię?
Przez pare lat, tak.
Odpowiedz
No to mieliście pecha, albo ja miałem duże szczęście. Lub po prostu inaczej do tego podchodzimy.
Back to the primitive
Fuck all your politics
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości