Ankieta: Czy zgadzasz sie na posmiertna transplantacje swoich organow ?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak, oczywiscie
79.17%
114 79.17%
Nie, w zadnym razie
9.03%
13 9.03%
Nie wiem... waham sie...
11.81%
17 11.81%
Razem 144 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Akcja: "nie zabieraj organow do nieba"
#61
A ja bym tam wolał umrzeć niż brać od kogoś serce po to aby żyć jak potwór Frankeinsteina. I nie rozumie ludzi którzy chcą tak żyć za wszelką cenę? Po co?
Po przeszczepie to i tak nie jest już życie. Ciągle trzeba chodzić do lekarzy. Nie można sie napić ani zabawić. To jest tylko przedłużanie męki i umierania.

Z resztą wole swoje serce do gromu zabrać niż ryzykować ze jakiś lekarz mnie dobije kiedy zobaczy ze podpisałem zgodę. Ziobro mnie nastraszył tymi lekarzami. Chociaż ja lekarzom i tak nigdy nie ufałem. Ale teraz im jeszcze mniej ufam po tym jak Ziobro nastraszył.
Nie ufam lekarzom. Bo wszyscy ludzie umierają dopiero wtedy kiedy do szpitala trafią albo do lekarzy zaczną chodzić. Czy to nie wydaje sie wam podejrzane ze ludzie umierają kiedy lekarze są w pobliżu? Oczko
Odpowiedz
#62
Vacarius napisał(a):A ja bym tam wolał umrzeć niż brać od kogoś serce po to aby żyć jak potwór Frankeinsteina.
A jeszcze niedawno chciałeś klonować ludzi na organy.
[Obrazek: nightwish3cn6.jpg]
Odpowiedz
#63
NonOmnis napisał(a):A jeszcze niedawno chciałeś klonować ludzi na organy.
No bo klonując można udoskonalić ludzi tak aby mieli lepsze serca i inne organy które im starczą na całe długie życie.
Powinniśmy zrezygnować z tradycyjnego rozmnażania bo to jest ruletka.
Lepiej układać geny potomków z głową. Wziąć od sportowca geny ciała a od naukowca geny rozumu. Wziąć tak najlepsze geny od 1000 ludzi i połączyć w całość. Moglibyśmy stworzyć rasę nadludzi. Uśmiech
Odpowiedz
#64
Osobiście to noszę w portfelu oświadczenie woli mówiące o mojej bezsprzecznej zgodzie na pobranie moich organów w razie, gdyby mi one już nie byłby potrzebne, ale komuś innemu uratowały życie.
Nie myślę w kategoriach jak większość osób, czyli, że ktoś bogaty zapłaci i będzie żył. Dla mnie nie jest istotne to czy zapłaci czy nie. Mogłabym myśleć bardziej nad tym, aby te moje organy nie trafiły do jakiegoś mafioza, mordercy czy gwałciciela, albo do polityka o poglądach skrajnie prawicowych, który po ocaleniu dalej krzywdziłby słowem inne osoby...
Mogłabym tak myśleć, ale po co? Jeżeli chce się coś zrobić to się to robi, mogę komuś uratować życie, to może być ktoś z mojej rodziny, albo ktoś kogo zupełnie nie znam.

Polecam film "21 gramów", który miedzy innymi, pokazuje świetnie oczekiwanie na organ, a jednocześnie śmierć tego, który oddaje organ.
Odpowiedz
#65
Witam serdecznie.

O ile sama akcja to z pewnością szczytna idea, dla mnie zupełnie obojętnym jest co stanie się z moimi organami po śmierci. O ile pamiętam obowiązujące prawo nie wymaga składania takich oświadczeń. Jeśli nie zarejestruje się w rejestrze osób, które wyraziły sprzeciw to nikt nie może zabronić pobierania organów. Także rodzina. Nawet po śmierci ciało nie jest niczyja własnością, nawet rodziny.
Dlatego właśnie nie odczuwam potrzeby noszenia ze sobą jakichś oświadczeń itd.
Uważam, że należy dążyć do przestrzegania prawa bez dodatkowych, własnych regulacji.
To samo dotyczy korupcji w tym zakresie.
Pozdrawiam.
egoista
Odpowiedz
#66
popieram akcję

zresztą pisałem też o tym przypadkiem także tutaj:
http://www.forum.ateista.pl/showpost.php...stcount=34
Odpowiedz
#67
Enkidu napisał(a):Jestem przeciw...
Wynika to z mojego "EGO-IZMU", zwyczajnie traktuję SWOJE ciało i umysł jako INTEGRALNĄ całość MOJEGO życia.
Chciałbym zostawić na tej planecie dokładnie NIC,ponieważ tyle byłem wart wcześniej...
Chyba nie bardzo rozumiem? Moze to z powodu tego ze boli mnie głowa.
Zdecydowanie popieram tą akcje. Na co komu organy po śmierci? Chociaz jest we mnie takie uczucie... taka nutka złośći... jak sobie pomyśle ze być moze jakis katolik dostałby moje organy... Uśmiech
''Jakkolwiek ludzie by się tego obawiali, filozofia powinna powiedzieć wszystko''
Markiz de Sade

"Jedyne czego nie moge wybaczyć człowiekowi to stworzenia religii." (Julietta)
Markiz de Sade
Odpowiedz
#68
Ja jestem za, oddam swoje organy do przeszczepu.
1. Organy i tak moje były by zjedzone przez robaki, więc po co wyrażać sprzeciw.
2. Nawet jeśli jakaś cześć ich będzie spalona lub nie przyjmą się u biorcy, to i tak są większe szanse uratowania życia komuś.
3. Większe prawdopodobieństwo, że mnie zabiją<lol2>. Ile Polaków wyraziły sprzeciw na przeszczepienie organów? Przecież domyślnie jest, że jest zgadzamy się ona ich przeszczep. Więc jest takie same prawdopodobieństwo "niedopełnienia" obowiązków lekarza wobec mnie jak wobec większośći pacjentów.

PS. Wszyscy co wyrażacie sprzeciw, dodajcie sobie sprzeciw wobec pobierania organów.
Odpowiedz
#69
Kuru napisał(a):Nie wiem czy ktoś już to napisał, ale uważam, że nie powinno się przeszczepiać organów osobom które same są przeciwne pobraniu od nich po śmierci organów...

Dlaczego jakiś egoista ma dostać po mojej ewentualnej śmierci moją nerkę, w sytuacji gdy sam nie wyraża zgody na pośmiertne oddanie organów...

Wielokrotnie to podkreslalem Uśmiech Pasozytom mowimy NIE. Nikt, kto nie chce swoich organow oddac innym nie powinien na nie liczyc w razie potrzeby. To po prostu nie fair. Podobnie, jak osoba, ktora nigdy nie wspomogla biednego, gdy ten prosil, nie powinna liczyc, ze ktos sie nad nia ulituje w razie czego.

Zbierasz to, co sam zasiales.
Null pointer exception
Odpowiedz
#70
Ja z kolei mysle ze najlepsza metoda by sprawic by dana osoba przemyslala swoje zdanie na ow temat jest wlasnie sytuacja w ktorej otrzymuje ona od kogos organ. Wczesniej mamy fanatycznego przeciwnika - potem kto wie, moze oddanego sympatyka. Tak sie zmienia ludzkie umysly. A w koncu na czym nam zalezy? Na tym zeby ludzie umierali z powodu braku organow czy byli odratowywani?
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#71
Jak dla mnie, to zalezy, czy dana osoba jest do czegos przydatna w gospodarce i ogolnym rozwoju (takze duchowym). Jesli nie wnosi nic, tylko czerpie, to dlaczego ma na niej zalezec ? A jesli wnosi cokolwiek, to i tak musi sie zachowywac fair w stosunku do innych "wnoszacych". Rachunek jest prosty Uśmiech
Null pointer exception
Odpowiedz
#72
Cytat:Jak dla mnie, to zalezy, czy dana osoba jest do czegos przydatna w gospodarce i ogolnym rozwoju

A coz to za komunistyczna dyrektywa? Duży uśmiech
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#73
Czy wszystko, co "kontrowersyjne" musi byc komunistyczne ?

To, co napisalem, jest podstawa uznania jednostki za warta ratowania. Z tej wlasnie przyczyny slawni naukowcy, glowy panstw, gwiazdy muzyki (przydatne dla biznesu) sa ratowane w pierwszej kolejnosci. A osoby spoza tej grupy czekaja na pomoc miesiacami.

Inaczej wchodzimy na rozdroza "kazdy z nas jest wazny dla swiata" i pada pytanie "but why" ?
Null pointer exception
Odpowiedz
#74
Bo to jest komunistyczne. Albo sie przydasz "spoleczenstwu, gospodarce, masie" albo nie jestes wart ratowania (zycia).

Cytat:Inaczej wchodzimy na rozdroza "kazdy z nas jest wazny dla swiata" i pada pytanie "but why" ?

Wazny dla swiata, wazny dla polski, wazny dla lokalnej spolecznosci...

Wszechswiat sobie doskonale radzi sam. Nikt nie jest wazny dla "rzeczywistosci" a wszyscy sa wazni dla "kogos".
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#75
Heh, naprawde ?

Nie stac cie na ubezpieczenie, nie bedziesz ratowany. Nie stac cie, gdyz nie jestes przydatny gospodarce. To jest socjalizm ? Duży uśmiech

Miara przydatnosci czlowieka jest WYLACZNIE jego przydatnosc dla innych, niewazne, czy dla jednego, czy dla 5 czy dla milionow. Ktos moze byc przydatny dla terrorystow, a NIE byc przydatny dla mieszkancow panstwa, na ktore zrzuci bombe jadrowa. I dlatego terrorysci beda o taka osobe zabiegac. Innemu podetna gardlo.

Nic to nie ma wspolnego z socjalizmem, tylko uczciwym rachunkiem zyskow / strat.
Null pointer exception
Odpowiedz
#76
Rozmawiamy teraz w kontekscie tego co kazda jednostka moze zrobic calkiem bezinteresownie dla innej jednostki. Osobiscie nie mam problemow z oddaniem serca za darmo komus kogo nie stac na telewizor plazmowy (nie jest przydatny dla gospodarki) poniewaz absolutnie nie widze w tym wyznacznika godnego uwagi. Czlowiek jest czlowiek w koncu. Masz ojca rodziny ktory utrzymuje trojke dzieci i bogatego naukowca ktorego smierc nie wiaze sie z materialna tragedia innych ale no jest strata dla "swiata nauki", i wlasciwie coz, i tu i tu tragedia jest indywidualna smierc. "Wartosc zycia" jest niemozliwa do obiektywnej oceny.
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#77
Alez Killgore, no przecie nie padlo slowo "wazny dla najblizszych" - "ewrybady laws sambady" Uśmiech

Padla kwestia przydatnosci dla pewnej grupy ludzi i to wlasnie ta przydatnosc decyduje o tym, czy dostaniesz sie na stol operacyjny "just now!" czy "wnusiu, 30 lat temu dziadzius dostal skierowanie na operacje...." Uśmiech

Ty mozesz oddac serce, komu tylko chcesz, bezinteresownie i tak dalej. Ale mimo to istnieje pewna hierachia wartosci (przydatnosci) czlowieka dla jakiejs grupy. Dla calego swiata to moze byc naukowiec, ktory umie uratowac ziemie przed asteroida. Dla Europy - ktos, kto wyprowadzi ja z socjalistycznej zapasci, a dla Polski - kolejny papiez Polak Oczko
Null pointer exception
Odpowiedz
#78
No wszystko ładnie 87% na tak i tylko 4% zdecydowanie nie ( przy okazji: akurat okrągła setka ankietowanych gdy pisze ten post). Ciekawe jak to wyglądać będzie w rzeczywistości.

Z danych wikipedii wynika, że:
Cytat:W poszczególnych krajach Unii Europejskiej obserwuje się duże różnice w liczbie dawców na milion mieszkańców - od 34,6 zmarłego dawcy w Hiszpanii, 21 - we Francji, 14,7 - w Polsce, 13,8 - w Wielkiej Brytanii, do 6 - w Grecji i tylko 0,5 w Rumunii[10].

14,7 ludka na 1 000 000 - tak to wygląda w praktyce.
No ale te dane i tak są trochę zmanipulowane bo jest to 14,7 zmarłego dawcy vs 1mln żywych ludzi więc nie pokazuje to faktycznego % dawców organów vs ogólna ilość umarlaków rocznie.

No to weźmy jeszcze dane ilości umarlaków rocznie w PL ( http://www.ae.krakow.pl/~demograf/Dane/dane.htm ) liczmy więc 370k

Polaków jest wg wiki trochę ponad 38 mln więc dawców będzie około 38*15=570

570/370000= 0,0015 = 0,15%

0,15% vs nasze 87% to brzmi zbyt dobrze i nierealnie

weźmy więc jakieś dodatkowe realne założenia:
- część się rozmyśli
- część się nie będzie nadawać (zniszczone organy chorobami/używkami etc)
- część będzie za długo żyła a stare organy są już po prostu zużyte
- część zginie mniej lub bardziej tragicznie tak, że zostanie mokra plama albo coś
- część zapomni i/lub rodzina oleje/się sprzeciwi

no to powiedzmy powyższe odsieje niezłą ilość i zostanie powiedzmy co 10 czy co 20...
... to i tak zostaje co najmniej kilkukrotnie więcej niż przeciętnej populacji (powiedzmy 4-8%).

Na chłopski rozum - ateiści i wyroby ateistopodobne ( Język ) stanowiąc jedynie te 3-6% społeczeństwa (czyli jakieś 2 MLN) powinni wg tego co tu deklarują stanowić aktualnie jakiś 1000 martwych bezbożnych dawców rocznie. Czyli prawie 200% wszystkich rzeczywistych aktualnie... czyli syf, nie zgadza się.

Czyli albo jesteścmy niereprezentatywni albo pierdzielimy słowa na wiatr albo....hmmm... albo dopiero co zostaliśmy (nasze pokolenie) oświecone i podniesiemy statystyki dawców dopiero za kilka dekad gdy będziemy umierać Język To ostatnie w sumie brzmi dość sensownie.
Odpowiedz
#79
Dla mnie to oczywista konsekwencja mojego stosunku do ludzi. Jestem krwiodawcą, licząc po cichu na wzajemność w razie problemów w mojej rodzinie (a nie ma ani jednej osoby w mojej rodzinie, nie licząc taty na kontrakcie w Rosji, która mogła by mi oddać krew). Jestem zdrowa, nie mam problemów zdrowotnych, donacja nie sprawia mi problemów, a jedynie komfort psychiczny.

Jestem zarejestrowana w banku dawców szpiku. Jeśli będę miała niesamowite szczęście - szanse mniejsze niż na 6 w totku (chociaż w moim przypadku jednak większe mam szanse na donację, bo nie gram w totka :-D), to jestem pewna, że nie będę miała oporów.

Jeśli umrę, moja mama i mąż znają moje stanowisko w sprawie organów. Myślę, że będą potrafili uszanować moją wolę. Mama zna również moje stanowisko w sprawie ew. śpiączek i eutanazji - o ile będzie miała taką opcję. Jest to osoba, której ufam w 100%, więc to jej powierzyłam takie decyzje.

Nie widzę sensu w zgniciu organów, skoro komuś mogą one uratować życie. Nawet, jeśli tylko na kilka lat. Znam kilka osób z cudzą nerką, jedna jest ok. 4 lat po przeszczepie, bierze leki i czuje się jak na razie dobrze. Drugiej przeszczep odrzuciło, codziennie w nocy dializuje się. Dla takich osób warto oddać ten umierający kawałek mięska. Czemu ma się zmarnować?
Odpowiedz
#80
[Obrazek: 3672ke8.th.jpg]

:mrgreen: hehehehe
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości