Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.11
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak doszliście do ateizmu ?
#41
Myślę że nigdy tak naprawdę nie wierzyłam.Cała ta wiara, obrzędy, modlitwy, wszystko było dla mnie wielką abstrakcją, chodziła do kościoła bo musiałam. Mojej własnej Komunii nie pamiętam. Jedyne co zapamiętałam to to ,że na samym poczatku na schodach urwałam przez przypadek falbankę od sukienki.Więcej nic.Z czasem coraz badziej odczuwałam chodzenie do kościoła jako przykry obowiązek, aż przestałam chodzić zupełnie ku wielkiej rozpaczy matki, która usiłuje mnie od czasu do czasu szantażować emocjonalnie że " co rodzina powie...".Nie chodzę do kościoła od dawna i dobrze się z tym czuję. Wolna. Dzieci w przyszłości też nie zamierzam chrzcić.
Odpowiedz
#42
PRzez jakies 18 lat byłem katolikiem. Wszystko dlatego, że wszyscy w moim otoczeniu też bylo katolikami, więc właściwie nie znałem alternatywy.
Pod koniec liceum zauważyłem jednak, że katolicyzm nijak się ma do życia, wiele pytań pozostawia bez odpowiedzi, a na jeszcze więcej daje bardzo infantylne odpowiedzi w stylu " bo bóg tak chce".
Na studiach postanowiłem więc poszukać jakiejś religii, która "nie obrażałaby boga". Twierdziłem, że bóg nie może być taki zły, jak go katolicyzm przedstawia. Wierzyłem, że i tak nas wszystkich zbawi, bo przecież nas tak bardzo kocha.
Koleżanka namówiła mnie na wizytę w kościele protestanckim. To był dla mnie szok. Niewielka salka, kilkadziesiąt osób i przejmujące widowisko: ludzie płakali, krzyczeli, na ich twarzach malowało się wyjątkowe uniesienie religijne. Stojąc tam zadawałem sobie pytanie "co ja tutaj robię wśród tych wariatów?". Wtedy własnie przejrzałem na oczy. Porównałem sobie wszystkie religie i zauważyłem, że praktycznie wszystkie są takie same: mówią o rzeczach, których nie można naukowo zbadać, wieć trudno je zakwestionować. Inaczej mówiąc, żerują na ludzkiej naiwności. Stąd juz był prosty wniosek: skoro każda z tych religii twierdzi, że pozostałe są kłamliwe, to znaczy, że tak naprawdę wszystkie kłamią.
Była jeszcze jedna rzecz wcześniej, która zmusiła mnie do zastanawiania się: rodzina mi wmówiła, że jak chodzę do kościoła i modlę się, to bóg mi sprzyja, a jak zaniedbuję religię, to bóg się ode mnie odwraca. Obserwując jednak życie, wyraźnie zauważyłem że religijność w moim przypadku nie wpływana to, czy akurat mam szczęście, coś się udaje, czy nie.
I ostatnia sprawa: analizując historie różnych religii, widzimy wyraźnie, że są one wymyślane przez ludzi, najczęściej aby manipulować innymi ludzmi.
Somewhere between what we see and what we do will be revealed what we really are.
Think summer in winter, think winter in summer.
Odpowiedz
#43
Jestem organicznie niewierzący i sceptyczny. Nawet w św. Mikołaja nie za bardzo wierzyłem: ta idea wydawała mi się bezdennie głupia (jak można jednoosobowo w tak krótkim czasie obdzielić prezentami wszystkie dzieci?).
Pamiętam, że rodzeństwo z reguły widziało umykającego Mikołaja, ja nigdy :lol2:
Bądź, kim jesteś, a nie kim nie jesteś, bo jeśli nie jesteś tym, kim jesteś, stajesz się tym, kim nie jesteś.

http://wolneforum.phorum.pl/
Odpowiedz
#44
#1stunner napisał(a):PRzez jakies 18 lat byłem katolikiem. Wszystko dlatego, że wszyscy w moim otoczeniu też bylo katolikami, więc właściwie nie znałem alternatywy.
Pod koniec liceum zauważyłem jednak, że katolicyzm nijak się ma do życia, wiele pytań pozostawia bez odpowiedzi, a na jeszcze więcej daje bardzo infantylne odpowiedzi w stylu " bo bóg tak chce".

Zgadzam się.
Ja bym tu jeszcze dodała teksty rodziny - "trzeba w coś wierzyć." Ale kto powiedział że mam być akurat katoliczką ?Tylko dlatego że cała rodzina jest ?

Cytat:Na studiach postanowiłem więc poszukać jakiejś religii, która "nie obrażałaby boga". Twierdziłem, że bóg nie może być taki zły, jak go katolicyzm przedstawia. Wierzyłem, że i tak nas wszystkich zbawi, bo przecież nas tak bardzo kocha.
Koleżanka namówiła mnie na wizytę w kościele protestanckim. To był dla mnie szok. Niewielka salka, kilkadziesiąt osób i przejmujące widowisko: ludzie płakali, krzyczeli, na ich twarzach malowało się wyjątkowe uniesienie religijne. Stojąc tam zadawałem sobie pytanie "co ja tutaj robię wśród tych wariatów?".
.
Dokładnie tak się czuję w kościele.
Cytat:I ostatnia sprawa: analizując historie różnych religii, widzimy wyraźnie, że są one wymyślane przez ludzi, najczęściej aby manipulować innymi ludzmi.

Też tak myślę.Powiedziałabym też że ludzie kiedyś zdali sobie sprawę z ogromu wszechświata i ze swojej nicości w nim. Byli przerażeni myślą że są zdani na samych siebie, łaskę losu i przyrody, że nikt im nie pomoże w razie czego więc wymyślili sobie kogoś kogo można było prosić o pomoc i dziękować za to co dobre. [/quote]
Odpowiedz
#45
Nabta_Playa napisał(a):jak można jednoosobowo w tak krótkim czasie obdzielić prezentami wszystkie dzieci?

a o czasowstrzymywaczu nie słyszałeś ? :roll: :lol2:
[url="http://www.youtube.com/watch?v=_A_arjPCKXA"]
[/url]
Odpowiedz
#46
hm... ja nie miałam żadnych tego typu "problemów" moi rodzice to ateiści i wychowali mnie na ateistkę. Dalsza rodzina nie jest z tego zadowolona, ale to moje życie i nie mają nic do gadania.
Odpowiedz
#47
Sophie napisał(a):moi rodzice to ateiści i wychowali mnie na ateistkę
hmmm.... to znaczy jak ?
Odpowiedz
#48
Troche te wszystkie zwierzenia jak na spotkaniu AA, ale co tam...

Ja kiedyś byłem bardzo wierzący. Na piesze pielgrzymki do częstochowy chodziłem, różaniec co wieczór, mszy nigdy nie opuściłem (chyba że z powodu choroby), na roraty chodziłem itd. itp. Jednak zawsze potrzebowałem jakiegoś dowodu istnienia Boga... który rzecz jasna "od Boga" otrzymywałem (efekt placebo i przypadek) - więc moja wiara pogłębiała się.

Na początku jedyne co przemawiało za tym iż wiara w Boga jest słuszna to:
a) liczba ludzi wierzących (nie znałem nikogo niewierzącego)
b) relacje wierzących (objawienia itd. o których prężnie opowiadała pani katechetka)
c) to co doświadczałem na własnej skórze - czyli wysłuchane modlitwy.

Z biegiem czasu jednak, zauwazyłem że wszystkie te punkty są bardzo kruche:

a) większość wcale nie ma racji, wręcz przeciwnie - głupich ludzi jest mnóstwo

b) zawsze znajdzie się osoba która chce być w centrum uwagi i opowiada o cudach. Wielu "ubarwiaczy" historii czy "bajkopisarzy" znam z własnego życia. Znam nawet osobe, która dla znajomuch stworzyła jakby "sztuczną osobowość" - przez lata opowiadała jaka to jest nieszczęśliwa, ojczym alkoholik, bije ją, próbował gwałcić - po latach wyszło że były to bajki, poprostu chciała być w centrum uwagi, oszukując w ten sposób nawet przyjaciółki

c) Modlitwa do rzeczywistości ma się nijak. Modlitwa może działać wówczas, kiedy coś zależy od nas samych - daje siłe. Jednak jest bezskuteczna wobec tego na co wpływu nie mamy. Wniosek oczywisty, modlitwa to samooszukiwanie się - jest tylko efektem psychologicznym. Natomiast zdarzające się cuda, albo mnie niedotyczą (punkt wyżej) albo nie są niczym niezwykłym. Teraz kiedy jestem ateistą, wciąż pojawia się wiele zbiegów okoliczności, wiele razy mam szczęście itd. itp. nic się nie zmieniło w moim życiu od czasu porzucenia wiary - no chyba że to, że zbieg okoliczności nazywam zbiegiem okoliczności a nie darem od Boga.

Ponadto mnogość religii - która ma racje? Katolicy wmawiają sobie że wierzą w jedego Boga i nie ważne w jaki sposób się go czci - nie znają jednak wielu religii, i nie wiedzą że u podstaw religie różnią się na tyle, że kłucą się ze sobą - w jednych religiach sex pozamałżeńsi jest grzechem, w innych jest częścią obrzedów religijnych (wierzenia w mezopotamii). W jednych składa się ofiary z ludzi aby nie pójść do piekła, w innych za morderstwo idzie się do piekła itd. itp... A na każde wierzenie tyle samo dowodów.

Wszystko to sprawiło że udało mi się po raz pierwszy w życiu stanąć obok religii, i spojżeć na nią obiektywnym okiem, bez wpojonych w dzieciństwie dogmatów - a każdy z nas wie że to błyskawicznie prowadzi do ateizmu... Patrząc z boku na religie, trudno wręcz uwierzyć że mogło się kiedyś coś takiego wyznawać...

Opisałem tylko to co dało mi "kopa" do spojżenia obiektywnie na religie, a nie doprowadziło mnie bezpośrednio do ateizmu. Mój światopogląd kształtuje się cały czas - także w sprawach religii, mimo że od porzucenia wiary mineło dobre 6 lat.
"Straszną jest rzeczą, że gdziekolwiek człowiek się urodzi, pewne twierdzenia zostają mu wpojone w dzieciństwie wraz zapewnieniem, że nigdy nie będzie mógł wątpić na ich temat, pod karą utraty wiecznego zbawienia."

Arthur Schopenhauer
Odpowiedz
#49
Potepiony napisał(a):po raz pierwszy w życiu stanąć obok religii,
każdy powinien to zroibić, nawet osoba w pełni pewna swoich poglądów.
Odpowiedz
#50
majeranek napisał(a):Ja bym tu jeszcze dodała teksty rodziny - "trzeba w coś wierzyć."
Jeśli za każdym razem, gdy to słyszę od kogoś z mojej rodziny, dostawałbym złotówkę to już bym był bogaty Uśmiech
Ja zawsze odpowiadam: "Ja wierzę w ludzi, w rozum, w siebie." Taka odpowiedź wystarcza (na chwilę).
Somewhere between what we see and what we do will be revealed what we really are.
Think summer in winter, think winter in summer.
Odpowiedz
#51
A mnie po prostu pewnego dnia wszystko wydalo się takie bezsensowne, głupie i niesprawiedliwe..że po prostu zwątpilam. Nie mogłam dłużej się zakłamywać i omijać w sercu paskudztw tego świata albo wmawiać sobie, że one mają jakiś ukryty cel. No chyba,że tym celem jest zaspakajanie sadystycznego boga.Nie chcę takiego boga. Później doszła literatura wojenna ... No nie da się wierzyć.
prosimy zachować ostrożność i nie zbliżać się do krawędzi peronu
Odpowiedz
#52
oj, wyczuwam brak racjonalistycznego podejścia tow. madmaxia
Odpowiedz
#53
sprecyzuj
prosimy zachować ostrożność i nie zbliżać się do krawędzi peronu
Odpowiedz
#54
Tak mniej więcej w połowie pierwszej klasy gimnazjum zacząłem się zastanawiać nad sensem tego "wszystkiego". Po około roku intensywnego myślenia na ten temat doszedłem do wniosku, że chrześcijańska wiara jest bezpodstawna i nie istnieje tak samo jak nie istnieje Bóg. Zrozumiałem, że ci wszyscy "katole" chodzą do kościoła, modlą się i wierzą tylko dlatego, że wszystkie te nawyki zostały im wpojone w dzieciństwie. Starałem się rozmawiać z wieloma ludźmi na ten temat i pytałem ich o podstawę i cel ich wiary. Okazało się, że większość z nich mówi, że wierzy ze strachu przed piekłem i z nadzieją na życie wieczne. To skłoniło mnie ku ateizmowi. Zacząłem szukać informacji na temat grupy ludzi nazywającej siebie "ateistami". Wszystkie te wydarzenia i wiedza, którą posiadłem w tym czasie spowodowały, że zostałem ateistą. Teraz jestem bardzo dumny z mojego wyboru.

Pozdro
It doesn't even matter how hard you try!
Keep that in mind!


Dajcie mi jakiś niezbity dowód na istnienie Boga, a uwierzę, ale i tak nie bedę chodził do kościoła.
Odpowiedz
#55
Przez wiele lat modliłem się do boga, a on spełniał moje życzenia a nawet zachcianki. Ale w końcu zorientowałem się, że go nie ma i tak zostałem ateistą.
Odpowiedz
#56
CZARODZIEJ!!!!!! Zdezorientowanyhock: Zdezorientowanyhock: Zdezorientowanyhock:

Odpowiedz
#57
Ja do ateizmu doszedłem po przez zainteresowanie sie astronomia. Na lekcjach religi zawsze smieszyło mnie jak pani katechetka mówiła jak Bóg stworzył świat w 7 dni i tym podobne albo jak zadawalismy pytania po co Bóg stworzył dinozaury to zawsze wtedy słyszelismy głuchą cisze z ust katechetki. Wroce do tej astronomi czytałam niedawno artykuł ze wrzechswiat sie rozszerza i to tez jest juz zaprzeczeniem w jakim sesie wierze katolickiej tam wszystko jest tak prosto tłumaczone jak w bajce. Wezmy rowniez pod uwage kiedy religia chrzescijanska postała kiedy człowiek nic nie wiedzal był po prostu głupi. Tyle z mojej strony mam nadzieje ze nikogo nie uraziłem. PoZdro
Odpowiedz
#58
Wory napisał(a):Ja do ateizmu doszedłem po przez zainteresowanie sie astronomia. Na lekcjach religi zawsze smieszyło mnie jak pani katechetka mówiła jak Bóg stworzył świat w 7 dni i tym podobne albo jak zadawalismy pytania po co Bóg stworzył dinozaury to zawsze wtedy słyszelismy głuchą cisze z ust katechetki. Wroce do tej astronomi czytałam niedawno artykuł ze wrzechswiat sie rozszerza i to tez jest juz zaprzeczeniem w jakim sesie wierze katolickiej tam wszystko jest tak prosto tłumaczone jak w bajce. Wezmy rowniez pod uwage kiedy religia chrzescijanska postała kiedy człowiek nic nie wiedzal był po prostu głupi. Tyle z mojej strony mam nadzieje ze nikogo nie uraziłem. PoZdro

Nikogo nie uraziłeś, bo to co napisałeś jest po prostu prawdą :wink:
It doesn't even matter how hard you try!
Keep that in mind!


Dajcie mi jakiś niezbity dowód na istnienie Boga, a uwierzę, ale i tak nie bedę chodził do kościoła.
Odpowiedz
#59
Rado napisał(a):Nikogo nie uraziłeś, bo to co napisałeś jest po prostu prawdą

Taaak... powiedz to katolom Język

Dojść do ateizmu można różnie. Może to być droga długa i trudna, a może być i łatwa i którka. Z tym, że w tym drugim przypadku dużo ciężej trwać mocnym w niewierze Duży uśmiech
Odpowiedz
#60
madmaxia napisał(a):Nie mogłam dłużej się zakłamywać i omijać w sercu paskudztw tego świata albo wmawiać sobie, że one mają jakiś ukryty cel. No chyba,że tym celem jest zaspakajanie sadystycznego boga.Nie chcę takiego boga. Później doszła literatura wojenna ... No nie da się wierzyć.
stwierdzie że "boga nie ma bo na świecie dzieją się złe rzeczy", to dość.... płytkie podejście do ateizmu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości