Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chiny
#21
@Kmat, no nie wiem. Teraz niby konfucjomaoiści, a zobacz jakie sukcesy osiągnęli.

ZaKotem napisał(a): Moja hipoteza jest taka, że w Chinach wciąż są mocne Wartości Rodzinne. Czerwoni feudałowie muszą zapewnić synekury nie tylko swojemu potomstwu, szczęśliwie nielicznemu, ale także siostrzeńcom, bratankom, zięciom i innym pociotkom. Naród, w którym elity pielęgnują Wartości Rodzinne nie ma szans na wydobycie się z jakiejś formy feudalizmu.
dammy napisał(a): Zresztą synekury dla najbliższych znane były wszędzie od zawsze. Może to po prostu niepisana tolerancja dla tego typu zachowań daje paliwo dla tego typu praktyk.


Te wartości rodzinne sprowadzają się do korzystnego małżeństwa. Ideałów w tym społeczeństwie trudno szukać, bo ponoć są bardzo materialistyczni. A konfucjanizm próbują łączyć z maoizmem - wszystko dla lepszej przyszłości, gdy to świat będzie słuchał chińskiego imperatora dobrowolnie poddając się pekińskiej asymilacji.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#22
Żarłak napisał(a): @Kmat, no nie wiem. Teraz niby konfucjomaoiści, a zobacz jakie sukcesy osiągnęli.
Jakie? PKB na łeb na poziomie Serbii. Jedyna siła Chin to ich rozmiar, ale to zasługa Xi Huangdi a nie konfumaoistów.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#23
dammy napisał(a): Zresztą synekury dla najbliższych znane były wszędzie od zawsze.
Tak, tylko że na Zgniłym Zachodzie za "najbliższych" uważa się małżonków i krewnych pierwszego stopnia, czyli własne dzieci i rodziców. Szczytem konserwatyzmu obyczajowego jest dopuszczenie do wspólnoty krewnych drugiego stopnia, czyli rodzeństwa, babci/dziadków i wnuków. Z resztą możemy się spotkać na X-mas albo Halloween, ale poza tym niech nie zakłócają naszej prywatności. Natomiast w społeczeństwach naprawdę tradycyjnych nawet krewnego siódmego stopnia (człowiek cywilizowany w ogóle takich nie zna) uważa się za "rodzinę", kogoś, z kim łączy naturalna wspólnota. To praktycznie uniemożliwia funkcjonowanie wolnego rynku. A z kolei brak wolnego rynku wymusza alternatywne sposoby zdobywania dóbr czy usług, najlepiej właśnie po znajomości i za poleceniem cioci zięcia brata stryja, i błędne koło się zamyka.

Dobrym sposobem na wyjście z niego jest migracja. "Mniej chińskie Chiny", czyli Tajwan, Hąkąg i Singapur, gdzie kwitnie wysoka cywilizacja, wszystkie zostały zbudowane przez imigrantów, którzy porzucili swoje klanowe środowisko w Chinach. A więc z konieczności musieli nawiązać bardziej bezosobowe, rynkowe stosunki z resztą ludności. W ogóle większość państw najbardziej wolnorynkowych to kraje imigrantów. Aczkolwiek nie wszystkie, więc są i alternatywne sposoby. Niemcy, a tym bardziej Skandynawowie, jakoś zdołali wzbudzić u siebie obrzydzenie do Wartości Rodzinnych bez masowej migracji.
Odpowiedz
#24
ZaKotem napisał(a): Niemcy, a tym bardziej Skandynawowie, jakoś zdołali wzbudzić u siebie obrzydzenie do Wartości Rodzinnych bez masowej migracji.

ZaKotem, jest coś takiego jak migracja wewnętrzna. Zaczyna się od opuszczania gospodarki, żeby się uczyć i pracować w mieście, potem są przenosiny z miasta do miasta za lepszym uniwersytetem, a na końcu znajdujemy pracę na drugim miejscu Niemiec. Czy Skandynawii.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#25
Też prawda. Tylko że o ile w XIX/XX wieku to mógł być doskonały sposób na Zniszczenie Tradycyjnej Rodziny, to w czasie obecnym autostrady, tanie połączenia lotnicze, superszybkie pociągi i oczywiście internet umożliwiają wciąż stały kontakt z wujem siostry szwagra brata.
Odpowiedz
#26
ZaKotem napisał(a): Też prawda. Tylko że o ile w XIX/XX wieku to mógł być doskonały sposób na Zniszczenie Tradycyjnej Rodziny, to w czasie obecnym autostrady, tanie połączenia lotnicze, superszybkie pociągi i oczywiście internet umożliwiają wciąż stały kontakt z wujem siostry szwagra brata.

"Oczywiście internet" to jest dziś. A kiedyś to było kiedyś i w tych czasach rozpoczynała się atomizacja społeczeństwa z klanów rodzinnych na "podstawowe komórki społeczne". A mentalna odległość między mazowiecką wsią a Warszawą jest podobna, jak między Beijngien a Xīnjiāpō.

Obserwuję to zresztą, że dziś internet łączy to, co kiedyś geografia rozłączyła, więc być może nastąpi jakieś odnowienie struktur, jeżeli nie klanowych to przynajmniej rodowych. Przykładowo takie zjawisko jak rodzice śledzący profile społecznościowe dzieci, żeby trzymać rękę na pulsie, to można niezależnie czy dziecko jest w Wa-wie czy w New Yorku.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#27
ZaKotem napisał(a): Tak, tylko że na Zgniłym Zachodzie za "najbliższych" uważa się małżonków i krewnych pierwszego stopnia, czyli własne dzieci i rodziców. Szczytem konserwatyzmu obyczajowego jest dopuszczenie do wspólnoty krewnych drugiego stopnia, czyli rodzeństwa, babci/dziadków i wnuków. Z resztą możemy się spotkać na X-mas albo Halloween, ale poza tym niech nie zakłócają naszej prywatności.

Ale w Chinach też dość często tak jest. Napływ ludności wiejskiej do miast i ciasnota mieszkań powoduje osłabienie więzi rodzinnych związane z częstą migracją Poza tym chińska rodowa rodzina konfuncjonistyczna została rozbita przez maoistów. Dla mnie te synekury to pochodna aktualnego systemu politycznego z jakimś prymitywnym nepotyzmem charakterystycznym w ogóle dla niedemokratycznych krajów rozwijających się. A konfuncjanizm i jego hierarchiczny rodowy system gdzieś na dalszym planie.
Odpowiedz
#28
kmat napisał(a): Jakie?


Trudno powiedzieć. Głównie w możliwości imitacji i na jej bazie rozwijania swoich możliwości.
Cytat: PKB na łeb na poziomie Serbii. Jedyna siła Chin to ich rozmiar, ale to zasługa Xi Huangdi a nie konfumaoistów.
kogo?
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#29
Żarłak napisał(a): Trudno powiedzieć.
No właśnie.
"Głównie w możliwości imitacji i na jej bazie rozwijania swoich możliwości."
Podrabianie adidasów to raczej nie jest recepta na sukces.
Żarłak napisał(a): kogo?
Poebało mi się coś. Qin Shi Huangdi.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#30
kmat napisał(a):
Żarłak napisał(a): Trudno powiedzieć.
No właśnie.
"Głównie w możliwości imitacji i na jej bazie rozwijania swoich możliwości."
Podrabianie adidasów to raczej nie jest recepta na sukces.
Żarłak napisał(a): kogo?
Poebało mi się coś. Qin Shi Huangdi.

Ale to było dawno i wiele się wydarzyło od tego czasu. Jaki zachodzi związek, bo pomiędzy współczesnością a tym gościem, różnie tam bywało. Czy może nawiązujesz do propagandy kierownictwa KPCh o ciągłości imperium?
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#31
Żarłak napisał(a): Ale to było dawno i wiele się wydarzyło od tego czasu. Jaki zachodzi związek, bo pomiędzy współczesnością a tym gościem, różnie tam bywało.
Rozmiar jest pochodną ekspansji terytorialnej za Qinów i Hanów. Tu zachodzi bezpośredni związek.
Żarłak napisał(a): Czy może nawiązujesz do propagandy kierownictwa KPCh o ciągłości imperium?
Jedyna ciągłość polityczna jaką mają współczesne Chiny to do Ordy Czyngis-chana.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#32
https://businessinsider.com.pl/finanse/z...go/8hj93v8

Cytat:Przywódcy państw grupy G7 poparli w sobotę zaproponowany przez USA plan wspierania krajów o niższych i średnich dochodach w budowaniu lepszej infrastruktury, który ma być alternatywą dla takich działań podejmowanych przez Chiny - podały brytyjskie media.

Prezydent USA Joe Biden powiedział, że chce, aby plan Build Back Better World był wyższej jakości alternatywą dla chińskiej inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku. Chiński projekt pomógł sfinansować budowę linii kolejowych, dróg czy portów w wielu krajach, zwłaszcza w Azji i Afryce, ale jest krytykowany za to, że stają się one obciążone długami, a w konsekwencji politycznie uzależniają się od Pekinu. Jak podała stacja BBC, w komunikacie końcowym z trwającego szczytu G7 w Carbis Bay ma być napisane, że państwa te zaoferują "partnerstwo oparte na wartościach, wysokich standardach i przejrzystości".

Jednak szczegóły dotyczące tego, jak plan G7 będzie finansowany, pozostają niejasne. Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała, że grupa nie jest jeszcze na etapie informowania o sposobach finansowania tej swojej inicjatywy. Jak pisze dziennik "The Guardian", powołując się na urzędników amerykańskiej administracji, plan zakłada zebranie setek miliardów publicznych i prywatnych pieniędzy, aby pomóc w wypełnieniu do 2035 roku luki infrastrukturalnej w wysokości 40 bilionów dolarów w krajach potrzebujących.

Z jednej strony fajnie; z drugiej widać, że Zachód jest obecnie opóźniony w stosunku do Chin pod względem ekspansji gospodarczo-politycznej. My dopiero reagujemy, a właściwie dopiero zaczynamy reagować, wobec czegoś co Chiny uprawiają już od lat.

Ciekawe jak będzie wyglądał świat tak za 100 lat. Czy Afryka stanie się kolejną światową siłą czy może Zachód i Chiny podzielą ją na swoje strefy wpływów, które będą miały podrzędne znaczenie.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#33
lumberjack napisał(a): Zachód jest obecnie opóźniony w stosunku do Chin pod względem ekspansji gospodarczo-politycznej.

Duża w tym zasługa Trumpa, który to opóźnił. Wolał konfrontację.
Afrykanie raczej poznają się na chińskiej "pomocy", która zafundowała im zadłużenie. USA z UE obroni Afrykę i utemperuje Chińczyków. Z Afryki to na pewno Nigeria może być światową siłą w przyszłości.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#34
Na moje Afryka subsaharyjska wyjdzie w końcu na prostą i zaszczytny tytuł dupy świata przypadnie Dar al-Salam. Zresztą już są tam kraje na poziomie np. Rumunii. Co do chińskiej ekspansji w Afryce - Europa, USA, Indie i Brazylia mają bliżej. Wygryzą ich.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#35
Chiny w rzeczywistości popandemicznej były typowane jako jeden z krajów, ktory najbardziej wykorzysta sytuację wzrostu popytu na towary. Przewidywany wzrost nierzadko przekraczał 8%. A okazuje się, że z powodu kryzysu energetycznego tak dobrze nie będzie.

"Kryzys energetyczny dotyczy całych Chin, a nie tylko ich najbardziej rozwiniętych przemysłowo prowincji. Czerwcowy spadek aktywności fabryk widać w danych opublikowanych w środę przez krajowe biuro statystyczne. Co najmniej dziewięć chińskich prowincji, których wielkość jest porównywalny do obszaru Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Japonii razem wziętych, poinformowało, że od dłuższego czasu muszą racjonować energię elektryczną.(...) 

„Firmy nie są z tego zadowolone,” – powiedział Klaus Zenkel, przewodniczący Izby Handlowej Unii Europejskiej w południowych Chinach. Zauważył przy tym, że aż 80 członków Izby, podobnie jak chińscy producenci, odczuło skutki rządowego nakazu zawieszenia działalności na kilka dni w tygodniu. Ryzyko zbyt długich przestoi zmusiło część firm do wynajmowania drogich w użyciu generatorów prądu, dodał Zenkel."

https://www.google.pl/url?sa=t&source=we...bW&ampcf=1

"W północno-wschodnich Chinach od kilku dni trwają przerwy w dostawach prądu, wywołane niedoborem węgla i wzrostem jego cen. Brak energii zakłóca pracę fabryk i codzienne życie mieszkańców. Państwowa komisja planistyczna zapewniła w środę, że kontroluje sytuację.(...)

Przyczyną przestojów w dostawach prądu w Chinach, najbardziej odczuwanych w północno-wschodnich prowincjach Jilin, Heilongjiang i Liaoning, jest brak zapasów węgla i wzrost cen tego surowca - pisze agencja Reutera.

https://www.google.pl/url?sa=t&source=we...dv&ampcf=1

"Jak poinformowało BBC, blisko 100 milionów osób żyjących w chińskich prowincjach Liaoning, Jilin oraz Heilongjiang ma problemy z dostawami elektryczności i ciepła. Regiony te zostały dotknięte niezapowiedzianymi oraz nagłymi przerwami w dostawach energii."
https://www.energetyka24.com/kryzys-ener...dem-wegiel

"Władze kilku miast prowincji Guangdong zwróciły się do przemysłu o ograniczenie zużycia energii poprzez zawieszenie działalności na godziny lub nawet dni. System energetyczny prowincji grozi bowiem zapaścią.

Guandong to najludniejsza chińska prowincja. Na obszarze przekraczającym nieco połowę terytorium Polski mieszka niespełna 130 mln osób.
Prowincja ze względu na silne uprzemysłowienie jest kluczowa dla chińskiego PKB. Jego wielkość jest porównywalna z PKB całej Korei Południowej."

https://www.google.pl/url?sa=t&source=we...p9&ampcf=1
Odpowiedz
#36
Tam jest jeszcze inny problem. Ichnia szczepionka coś średnio uodparnia na nowe covidy.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#37
Dammy, to samo czytałem z tym że była jeszcze wzmianka, że w Chinach w związku z problemami z prądem przestały praktycznie działać fabryki Intela i Nvidii. Karty graficzne zdrożeją jeszcze bardziej niż dotychczas.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości