Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polecane artykuły
Przyłączam się.

PS. Lesio i Kazio, to chyba jacyś dobrzy kumple Inspektora, skoro ich tak familiarnie zwie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
lumberjack napisał(a): Niby covidy i kryzysy a ludzie się budują jak pojebani.
Pytanie, czy to sprzeczność, czy wręcz przeciwnie. Np. jeśli wartość pieniądza ma polecieć na ryj, to lepiej inwestować póki jest coś warty.

Weź nie strasz.

Gawain napisał(a): Nie wiem, ale zapał mi maleje do czynienia świata lepszym.

A to miałeś takowy w ogóle? Szacun.

Gawain napisał(a): Dzisiaj znowu czytałem ustawy. Bo zjebane przepisy są albo specjalnie tak poukładane, że można je rozumieć na kilka różnych, często przeciwstawnych sposobów, albo to wynik tego, że nikt tego burdelu nie ogarnia i dopisują nowe przepisy niezależnie co skutkuje większym burdelem.

Albo wszystko naraz.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Cytat:Lekarz zdiagnozował torbiel o wielkości 12 na 9 cm. Na ekranie, podczas USG, to wyglądało dla mnie przerażająco. Ginekolog skomentował, że jest ogromna i nawet macicy nie widać. Mam ten obraz w głowie, w pamięci. Tylko trzeba powiedzieć jasno: to nie była torbiel, a nowotwór, który się rozrastał i do marca 2021 roku powiększył się dwukrotnie.

Zrobiłam po wizycie markery nowotworowe, test ROMA i CA 125 – wyniki były bardzo złe, okazało się, że jestem w grupie ryzyka zachorowania na raka jajnika. Skontaktowałam się z moim ginekologiem, który przekazał, że potrzebna jest operacja. Miałam ją mieć w Gdyni w Szpitalu Morskim. Według lekarza miałam na nią czekać do 2 miesięcy. Moje wyniki widział też onkolog szpitalny, byłam spokojna. Żyłam operacją.

Doczekałaś się tej operacji na NFZ?

Nikt się do mnie nie odzywał, choć lekarz prowadzący zapewniał, że przekazał moje dokumenty do szpitala. Po tych dwóch miesiącach oczekiwania zaczęłam się też źle czuć, schudłam 15 kilogramów od września do lutego, brzuch zrobił się wzdęty, powiększył się, czułam, jakby ktoś mi go przeżynał.
To było dziwne, niepokojące uczucie. Tego guza wyczuwałam przez powłoki brzuszne, ale uważałam wtedy, że to torbiel.

W marcu lekarka reumatolog i specjalistka od chorób wewnętrznych, która konsultowała mnie w związku z RZS, dała mi jednak do myślenia. Powiedziała, że wyglądam, jakbym dopiero co urodziła. Zbadała mi brzuch, a ja jej przekazałam, że czekam na operację i że mam torbiel jajnika. Ona dała mi antybiotyk. Nie domyśliła się niczego. Mimo to zasiała we mnie niepokój. Zaczęłam wydzwaniać do szpitala w Gdyni i dopytywać o termin operacji.

Miałaś czekać miesiąc, do dwóch, a minęły ponad dwa. Co usłyszałaś w szpitalu? W międzyczasie markery nowotworowe się zwiększyły, guz rósł.

Na infolinii lekarz przekazał, że mój przypadek jest lekki, że będę czekać od 6 do 8 miesięcy na zabieg. Poinformowano mnie, że teraz szpital operuje tylko nagłe przypadki nowotworowe. Dodano też, że na razie nie ma dla mnie żadnego terminu, że nie jestem nigdzie wpisana. Dzwoniłam dalej i prosiłam o przyspieszenie. Usłyszałam, że ich to nic nie interesuje. Byłam załamana.

Jak trafiłaś do profesora Jacka Sznurkowskiego?

Mój ginekolog, który początkowo starał się zorganizować operację na NFZ, wysłał mnie do niego. Profesor zbadał mnie w marcu 2021 roku. Za dwa dni leżałam już na stole operacyjnym.

Zobaczył tę "torbiel" na USG i co powiedział? Jak zareagował? Jak ty zareagowałaś?

Profesor podczas USG był przerażony. Widziałam jego minę. Włożył głowicę do pochwy i po sekundzie powiedział: "Ma pani nowotwór", dodał, że tu nie ma pola do domniemań.

Ja byłam w szoku, leżałam i prosiłam, aby już nic mi nie mówił, nie pokazywał USG. To jedno słowo "rak" mi wystarczyło.

Profesor przełożył innej osobie operację, aby mi uratować życie. Okazało się, że rak miał 20 na 25 cm, miałam też wodobrzusze. Nowotwór był zaawansowany, rozsiany po otrzewnej, w węzłach chłonnych, w stadium III. Lekarz powiedział, że gdybym jeszcze trochę poczekała, rak byłby rozsiany po całym organizmie i nie miałabym żadnych szans. To była ostatnia chwila, aby się uratować.

Twój lekarz ginekolog, onkolog, reumatolog byli spokojni, czekali na operację. Co dziś cię w tym wszystkim najbardziej oburza?

Mam ogromny żal przede wszystkim do szpitala w Gdyni. Widząc, że mam wysokie markery, wysokie czynniki ryzyka, ogromną torbiel, kazano mi tyle czekać. Wydano na mnie wyrok śmierci. Po dwóch miesiącach zwłoki byłam jedną nogą w grobie, a kazano mi jeszcze czekać pół roku. Ja się uratowałam, ale to jest teraźniejszość. Nowotwór bardzo się rozrósł. W grudniu rak był o połowę mniejszy, nie było wodobrzusza, nie było III stadium. Gdyby wówczas podjęto interwencję, miałabym większe szanse na wyzdrowienie.

Jaka dziś wygląda twoja droga do zdrowia?

Przeszłam prywatnie operację, wycięto mi guza. O kosztach nie chcę mówić, ale można byłoby kupić za te pieniądze dobry samochód.

[...]Dlaczego zdecydowałaś się opowiedzieć swoją historię?

Z takim podejściem, z takim systemem my jako kobiety nie mamy żadnych szans. Rak jajnika jest najgorszym z raków ginekologicznych, teraz to wiem, bo po operacji zaczęłam czytać, interesować się, rozmawiać z innymi kobietami, pacjentkami.

Rak jajnika szybko przerzuca się na inne organy, jest podstępny, lubi nawracać. Czytałam, że w Polsce w jednym roku na raka jajnika zachorowało 3 700 kobiet, a 2 700 umarło. Pytam się: dlaczego? Patrząc na moją historię, odpowiedź jest prosta: zaniedbanie. Jak można mówić o wczesnym wykryciu tego raka, skoro u mnie zbagatelizowano ogromny guz.

Mówisz, że masz kontakt z innymi kobietami. Ich historia jest podobna?

Jak rozmawiam z pacjentkami na onkologii, podczas swojej chemioterapii, to widzę, że schemat się powtarza. Kobietom mówi się, że mają torbiel, czekają na operację, a guz dojrzewa. Apeluję, aby nie bagatelizowały tego, nie czekały miesiącami, aby konsultowały się z kilkoma specjalistami, walczyły o siebie.

https://kobieta.wp.pl/na-usg-guz-przysla...src02=isgf

Kuźwa masakra, nóż się w kieszeni otwiera.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Pierwsza Matka Polka Partii - ciekawie napisany tekst o zawłaszczaniu symboli.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
https://www.benchmark.pl/aktualnosci/ile...-WLT7Fw6UU

Porównanie energożerności systemu bankowego i blockchain
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): https://www.benchmark.pl/aktualnosci/ile...-WLT7Fw6UU

Porównanie energożerności systemu bankowego i blockchain

Artykuł cokolwiek nierzetelny.
Bo samo porównanie zużycia energii nic nie mówi bez uwzględnienia wolumenu obrotu.
W obiegu jest 18 mln BTC czyli wg cen z lutego to ok. 1 bln USD.
Natomiast sektor bankowy w USA, strefie Euro i UK zarządza aktywami o wartości ponad 50 bln USD.
Czyli BTC zużywa połowę energii sektora bankowego zarządzając 2% wartości tegoż sektora.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Chyba handel w niedzielę wróci:
Cytat:Sieć Kaufland wprowadza usługi pocztowe we wszystkich swoich sklepach. Na razie jednak nie pójdzie drogą Żabki i nie umożliwi handlu w niedziele, natomiast nie wyklucza tego w przyszłości.

[...]– Mamy świadomość, że to właśnie możliwość zrobienia kompleksowych zakupów oraz załatwienia wielu innych spraw w jednym miejscu, znacznie zwiększa komfort klientów. Dotyczy to także usług pocztowych – mówi Marcin Łojewski, członek zarządu Kaufland Polska, cytowany w komunikacie.

[...]W komunikacie firma wskazuje, że wdrożenie usług pocztowych pozwala sklepom na prowadzenie działalności również w niedziele niehandlowe, niezależnie od wielkości placówki – taką funkcję mogą pełnić zarówno sklepy osiedlowe, jak i duże dyskonty czy hipermarkety. Jednak na zadane przez Business Insider Polska wprost pytanie, czy sklepy sieci będą działały w niedziele niehandlowe, firma odpowiedziała, że w tej chwili nie.

https://businessinsider.com.pl/finanse/h...le/sdjdn1p

---

Cytat:Chiny zainteresowane Polskim Ładem. Chcą zacieśnić współpracę

Polski Ład był jednym z tematów rozmowy szefów MSZ Polski Zbigniewa Raua oraz Chin Wanga Yi – podał portal CGTN. Chińska strona wyraziła zainteresowanie zacieśnieniem współpracy w takich obszarach, jak handel, logistyka czy energetyka.

Wang Yi zauważył podobieństwo Polskiego Ładu do 14. planu pięcioletniego Chin na lata 2021-2025. Dodał, że Chiny z radością witają polskie przedsiębiorstwa i mają nadzieję, że Polska może zaoferować "uczciwe, otwarte i niedyskryminujące środowisko" dla chińskich przedsiębiorstw w Polsce.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...v,79cfc278

LOL

Jeśli komunisty z Chin widzą, że Polska zaczyna podążać dobrą drogą to chyba powinniśmy się naprawdę poważnie zastanowić nad działaniami PiSu.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Cytat:Makabryczne odkrycie na terenie dawnej szkoły dla Indian. Mogiła ze szczątkami 215 dzieci

Zbiorowy grób, w którym znajdują się szczątki 215 dzieci, znaleziono na terenie szkoły dla Indian w Kamloops w Kolumbii Brytyjskiej. Miejsce zidentyfikowano dzięki badaniom georadarem. Do tej pory sądzono, że w tej przymusowej placówce wychowawczej zmarło maksymalnie 50 dzieci.

"W miniony weekend dzięki pomocy specjalisty używającego georadaru na jaw wyszła trudna prawda, na którą wskazywały wstępne ustalenia – potwierdzenie miejsca pochówku 215 dzieci, które były uczniami szkoły z internatem Kamloops Indian Residential School" - napisała w komunikacie Roseanne Casimir, wódz plemienia Tk’emlups te Secwepemc. Niektóre z dzieci miały zaledwie 3 lata.

Casimir wyjaśniła, że poszukiwania podjęto, ponieważ "istniała pewna wiedza w naszej społeczności, którą mogliśmy dopiero teraz zweryfikować". "Chodzi o zaginione dzieci, których śmierci nikt nie dokumentował" - zaznaczyła dodając, że pierwsze prace poszukiwawcze rozpoczęto 20 lat temu. Dopiero obecna, bardzie zaawansowana i precyzyjniejsza technologia pozwoliła je sfinalizować - podkreśliła.

rzewodniczący Stowarzyszenia Indiańskich Wodzów Kolumbii Brytyjskiej Stewart Phillip napisał w piątkowym komunikacie, że dzieci z Kamloops "zostały wykradzione ze swoich domów pod nadzorem rządu Kanady i nigdy ich nie oddano". Wezwał "wszystkich tych, którzy nazywają się Kanadyjczykami", do uznania tego faktu za część wspólnej historii.
Kulturowe ludobójstwo

Premier Kanady Justin Trudeau napisał w piątek na Twitterze, że informacja o odnalezieniu zbiorowego grobu w Kamloops "to bolesne przypomnienie o ciemnym i wstydliwym rozdziale historii kraju".

Na terenach zamieszkiwanym przez autochtoniczną społeczność Tk’emlups te Secwepemc znajdowała się największa w Kanadzie tzw. residential school, czyli przymusowa szkoła dla rdzennej ludności. Była jedną ze 139 tego rodzaju placówek w całej Kanadzie. Przez cały czas funkcjonowania szkoły w Kamloops uczyło się w niej rokrocznie ok. 500 uczniów.

W latach 1890–1969 placówka była prowadzona przez Kościół katolicki, następnie budynek szkoły został przejęty przez rząd federalny; do 1978 r. działał w nim internat.

W 2015 r. zakończyły się sześcioletnie prace Komisji Prawdy i Pojednania, dokumentujące 150 lat działania przymusowych szkół dla indiańskich, inuickich i metyskich dzieci. Komisja określiła działalność szkół jako formę kulturowego ludobójstwa.

Raport Komisji pokazał obraz planowego niszczenia języka i kultury, prześladowań i przemocy. Ostatnie szkoły, przez które przeszło ok. 150 tys. dzieci, zamknięto dopiero w latach 90. XX w. Były one finansowane z federalnego budżetu i prowadzone przez Kościoły katolicki (60 proc) oraz protestanckie (40 proc.).

Casimir napisała w komunikacie, że w zbiorowej mogile zostały prawdopodobnie pochowane dzieci z różnych indiańskich społeczności w Kolumbii Brytyjskiej, a być może także spoza tej prowincji. Obecnie trwają prace koronera. Archiwista plemiennego muzeum współpracuje z Royal British Columbia Museum w poszukiwaniu dokumentów, które pomogłyby pomóc w zidentyfikowaniu dzieci.

Dokładne usytuowanie zbiorowego grobu nie jest podawane. Wszystkie prace ekshumacyjne mają się zakończyć w czerwcu br. Najpierw o ich wyniku będą informowane rodziny zmarłych dzieci.

Prace Komisji Prawdy i Pojednania dotyczyły zarówno sytuacji w szkołach, jak i dzieci, które nigdy nie wróciły do domów. To zarówno dzieci, które uciekły, jak i dzieci, które zmarły w szkołach. Przed znalezieniem zbiorowego grobu w Kamloops doliczono się ponad 4100 dzieci, które zmarły będąc w residential schools.

Jak podawał publiczny nadawca CBC, Komisja Prawdy i Pojednania miała informacje o ok. pięćdziesięciorgu dzieciach zmarłych w Kamloops, nie o 215.

Dzieci odrywano od rodzin sądząc, że edukacja ułatwi ich start życiowy. Pierwszy premier Kanady, sir John A. Macdonald w 1883 r. mówił w parlamencie, że Indianie w rezerwatach są dzikusami. Przyznał, że naciskano nań, by "indiańskie dzieci były zabierane tak szybko jak to możliwe spod wpływu rodziców, jako że to jedyna droga, by trafiły do szkół zawodowych, gdzie nabyłyby obyczajów i sposobu myślenia białego człowieka".

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...e,79cfc278

Ło ja, ale masakra. A tyle żartów jest o kanadyjskiej grzeczności, uprzejmości i kulturze...

To info zupełnie nie koreluje z wizerunkiem Kanady.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Polecam książkę "27 śmierci Tobeg'o Obeda" poruszającą tą tematykę. Trzeba jednak przyznać, że Kanada w przeciwieństwie do Polski nie pudruje mroczniejszych epizodów swojej historii.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
https://spidersweb.pl/autoblog/zlikwiduj...doplacamy/

Świetny tekst pokazujący bzdurność logiki aktywistów miejskich.
Sebastian Flak
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...e,79cfc278

Ło ja, ale masakra. A tyle żartów jest o kanadyjskiej grzeczności, uprzejmości i kulturze...

To info zupełnie nie koreluje z wizerunkiem Kanady.

Residential schools to epizod z przeszlosci Kanady gdy rzad pod reke z KRK staral sie o wynarodowienie Indian mieszkajacych na terenach kanadyjskich. Te przymusowe "szkoly" gdzie dzieci rozdzielone z rodzinami mieszkaly i sie uczyly ( i byly niemilosiernie indoktrynowane ) byly zawsze niedofinansowane, szerzyly sie tam choroby, a zarzadzane byly podobnie do irlandzkich sierocincow w ktorych umieszczano samotne lub nieslubne dzieci. Nie myl obecnej Kanady z ta przedwojenna, ktora potrafila nie wpuscic statkow z emigrantami zydowskimi uciekajacymi z faszystowskich Niemiec do swoich portow, to 2 zupelnie rozne kraje.
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): Residential schools to epizod z przeszlosci Kanady gdy rzad pod reke z KRK (...)

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Canadian...ool_system


Between 1867 and 1939, the number of schools operating at one time peaked at 80 in 1931. Of those schools, 44 were operated by Roman Catholics; 21 were operated by the Church of England / Anglican Church of Canada; 13 were operated by the United Church of Canada, and 2 were operated by Presbyterians.[19]:682


To tak dla ustalenia proporcji.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Polecam książkę "27 śmierci Tobeg'o Obeda" poruszającą tą tematykę. Trzeba jednak przyznać, że Kanada w przeciwieństwie do Polski nie pudruje mroczniejszych epizodów swojej historii.

W takim razie w Polsce jesteśmy na etapie Kanady sprzed ponad półwiecza. Albo gorzej.


bert04 napisał(a): To tak dla ustalenia proporcji.

A w odniesieniu do liczby wychowanków?

Gawain napisał(a): https://spidersweb.pl/autoblog/zlikwiduj...doplacamy/

Świetny tekst pokazujący bzdurność logiki aktywistów miejskich.

Jedyne co ten felieton pokazał to jak można wszystko sprowadzić do absurdu z powodu własnej bezsilności w obliczu zmian jakie nadchodzą.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): A w odniesieniu do liczby wychowanków?

A cholera wie. Proporcje między katolikami a protestantami w Kanadzie zmieniały się na przestrzeni wieków. W interesującym nas okresie czasu były mniej więcej zrównoważone z niewielką przewagą protestantów <1>. Proporcja 44:36 nie odbiega od tego znacząco. Nawet gdyby założyć, że jakiś kanadyjski gubernator jako poddany królowej angielskiej i na przekór demografii elektoratu miałby wysyłać dwa razy więcej indiańskich dzieci do domów katolickich niż do protestanckich, to z czego by je utrzymywał? Ze świętopietrza?

Nie żeby to umniejszało czyjeś winy. Ale znamienne jest, że kolega wymienił tylko KRK. To trochę tak jak przy czarownicach, w kulturze popularnej to problem katolicki.



<1> https://pl.wikipedia.org/wiki/Religia_w_...%C5%84stwo

"Według statystyk dostarczonych przez Statistics Canada protestanci posiadali niewielką przewagę liczebną nad katolikami w latach 1871–1961"
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
https://businessinsider.com.pl/lifestyle...eo/hl70c3x

Cytat:Po stracie ponad 14,7 mld zł w drugim kwartale 2020 r. firma Carnival Cruise Line uznała, że bardziej opłaca się sprzedać swoje stare statki na części niż próbować je zachować. Aliaga będzie ostatnim przystankiem dla statków firmy Carnival: Inspiration, Imagination i Fantasy.

Emre Aras, kierownik projektu, Avşar Gemi Söküm: Statki, które widzicie za mną, mogłyby pływać jeszcze 5-10 lat. Ich właściciele nie mieli wystarczająco wielu klientów, więc przysłali je tutaj.

[Obrazek: Y1Wk9kpTURBXy9jMjA1ODBmMzE4NDFmODFlMjIzY...4KhMAWhMQE]

Ociec mój na takich grał przez ponad 20 lat. Dobrze, że się wymiksował z tego parę lat temu. Tak to by pewnie utkwił w jakimś koronawirusowym pływającym więzieniu, które żaden kraj nie zechce przyjąć do portu.

Szkoda mi tych statków. Nie lubię marnotrawstwa i niszczenia tego co dobre.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Nie żeby to umniejszało czyjeś winy. Ale znamienne jest, że kolega wymienił tylko KRK. To trochę tak jak przy czarownicach, w kulturze popularnej to problem katolicki.

Tak, masz racje ze nie lubie KRK jako organizacji, uwazam ja za wysoce szkodliwa. Ale w tym przypadku to pomylka, piszac post nie siegnalem do zadnego zrodla, tylko skorzystalem z niezbyt sprawnej pamieci.
Odpowiedz
https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...q,79cfc278

https://www.onet.pl/informacje/glos24/pr...4,30bc1058

Cała wiocha spłonęła...
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...5,79cfc278

Cytat:Dlaczego w XXI wieku w centrum Europy doszło do pożaru, który zniszczył ćwierć wsi? To pytanie zadają sobie od sobotniego wieczora wszyscy, którzy widzieli zdjęcia z płonącej Nowej Białej - wioski w powiecie nowotarskim, niemal pod samymi Tatrami. Okazuje się, że tę miejscowość duże pożary (i nie tylko) niszczą już kolejny raz. Wszystko przez jej nietypową (jak na Polskę) zabudowę - pozostawioną w spadku po słowackich i węgierskich osadnikach.

W pożarze, który w sobotę 19 czerwca wybuchł w Nowej Białej, w ogniu stanęło 40 budynków. To 21 domów mieszkalnych i 23 zabudowania gospodarcze

Ofiar w ludziach nie ma, ale spłonął dobytek wart miliony zł. Na czas nie udało się też wyprowadzić z wielu stodół zwierząt gospodarskich. Jednemu rolnikowi, w którym rozmawiał Onet, zginęło 9 krów

To już kolejny tak duży pożar w tej miejscowości w ostatnich latach

Wieś bardzo często nawiedzają pożary i powodzie. Wszystko przez jej nietypową zabudowę i niefortunne położenie przy górskiej rzece
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Cytat:Ukarany przez Watykan abp Sławoj Leszek Głódź został sołtysem w Piaskach na Podlasiu. Wybrano go na to stanowisko jednogłośnie. – Kodeks kanoniczny zakazuje pełnienia funkcji świeckich przez duchownych. Może abp Głódź znalazł sobie jakiś przepis, który pozwoli mu legalnie pełnić tę funkcję – mówi w rozmowie z Onetem Tomasz Terlikowski. Zdaniem prof. Zbigniewa Nęckiego "człowiek ze świecznika, gdy mu się zabiera splendor, bardzo cierpi".

Wybory w Piaskach odbyły się w związku z rezygnacją poprzedniego sołtysa Edwarda Klisza. Na zebranie mieszkańców przyszło dziewięć osób spośród 36 uprawnionych. Wszyscy zagłosowali za wyborem Głódzia na sołtysa. Arcybiskup do tej pory należał do Rady Sołeckiej.

[...]Co o wyborze emerytowanego hierarchy sądzi Tomasz Terlikowski? – Arcybiskup Głódź dostał od papieża zakaz pracy w diecezji gdańskiej, a funkcję sołtysa będzie pełnił w diecezji białostockiej. To kontrowersyjny krok z jego strony przynajmniej z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że artykuł 285, paragraf 3. Kodeksu kanonicznego zakazuje pełnienia funkcji świeckich przez duchownych – mówi w rozmowie z Onetem dziennikarz i publicysta katolicki.

– Oczywiście Głódź to doktor prawa kanonicznego, więc może znalazł sobie jakiś paragraf, który pozwoli mu legalnie pełnić funkcję sołtysa. Może też przyjął ją, bo myślał, że jest ona tak niska i nieznacząca, że nikt się tym nie zainteresuje. Cokolwiek arcybiskupem Głódziem motywowało, to powiem jedno: ma on tak straszne parcie na szkło, że przyjmie każdą okazję, by być na świeczniku, czy to w małej, czy dużej społeczności. Tak to odbieram – kontynuuje Terlikowski.

Jego zdaniem "granica śmieszności została tu przekroczona". – Przecież on był wcześniej metropolitą, ordynariuszem Wojska Polskiego. Musi mu dziś po prostu brakować funkcji dających splendor – ocenia

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...f,79cfc278
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Głos rozsądku, Znamienne, że spoza "środowiska". Szczęśliwy
Piotr Wesołowski napisał(a):Chociaż bliższa memu sercu jest piłka ręczna, to jednak mam prawo pomądrzyć się na temat piłki nożnej. Przecież jestem kibicem futbolu, jak kilkanaście milionów osób w Polsce, a o sporcie piszę od 20 lat. Jestem jednak dogłębnie poruszony, gdy słucham i czytam opinię nieco młodszych kolegów, szanowanych dziennikarzy, którzy w kilkanaście godzin zmieniają narrację. W zależności od koniunktury.

Żeby nie było, że tylko Polacy są tacy jak chorągiewka na wietrze. Wystarczyło, że Hiszpanie wbili pięć goli przeciętnym Słowakom (przepraszam – jednego wrzucił sobie bramkarz naszych sąsiadów, bo drugi „samobój” był naciągany), by media na Półwyspie Iberyjskim nagle zobaczyły w zespole Luisa Enrique kandydata do medalu mistrzostw Europy. A po meczach ze Szwecją i Polską – zremisowanych! – szanowani hiszpańscy publicyści żądali głowy selekcjonera. Bo taki jest głos ludu. A jeden człowiek, któremu powierzono ważną funkcję socjotechniczną wspominał coś o „ciemnym ludzie”. Absolutnie nie twierdzę, że ludzie są głupi, ale też nie każdy jest Albertem Einsteinem. Niewiedza rodzi strach. Jeśli dołożymy do tego stereotypy poparte emocjami, to dochodzi do wojen.

Emocje często zaciemniają obraz. Widzimy to, co chcemy zobaczyć. A ja tak to widzę.

https://www.onet.pl/sport/onetsport/euro...d,d87b6cc4
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości