Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polecane artykuły
Ikona popkultury, czy powrót do kobiecej boskości?
Matka Boga, lalka Barbie, Superwoman, Hello Kitty, Czarodziejka z Księżyca. Po prostu "Super Maryja", ikona popkultury
[Obrazek: banner-12-dic-virgen-3_wide-4b5deebfe649...00-c85.jpg]
[img=0x0]Matka Boska w interpretacji Amparin SerranoMatka Boska w interpretacji Amparin Serran[/img]
Odpowiedz
Ergo Proxy,

Cytat:No i ty tego testu nie zdałeś. To o czym chcesz ze mną rozmawiać? O tym, że trzeba zastraszyć ludzi, żeby zrobili z oceanów jedno wielkie Morze Aralskie? Bo jeśli coś klimatycznego nam w ogóle grozi, to coś takiego właśnie, kiedy zaczniemy przy klimacie nieudolnie majstrować.
O czym? O tym, że właśnie robimy z oceanu światowego Morze Aralskie! Każdego kolejnego dnia funkcjonowania naszej energetyki, naszego przemysłu, naszego transportu i naszego stylu życia. Tak, właśnie o tym chcę z Wami rozmawiać. Oczywiście także o tym, że to jest właśnie nieudolne majstrowanie przy klimacie, do tego, najczęściej nieświadome.
Cytat:Oprócz tego plącze się tu pewien problem filozoficzny zahaczający o teologię. W cywilizacji zachodniej pleni się pogląd biblijny, jakoby Bóg stworzył całą przyrodę w sześć dni i ona się pomału degenerowała od tamtego czasu. Co to znaczy? To znaczy, że istniał w przeszłości jakiś stan biosfery doskonały, a ochrona przyrody polega na przywróceniu tego stanu doskonałego, zwanego w żargonie – stanem naturalnym. Oczywiście jest to brednia, bo przyroda stwarza się każdego dnia wciąż i wciąż na nowo, a człowiek ze wszystkimi jego gazami cieplarnianymi jest kolejnym przyrody elementem i nigdy nie było żadnego stanu naturalnego, który można byłoby poddać ochronie.
Nie wiem, jaką część cywilizacji zachodniej miałeś na myśli, ale w naukach przyrodniczych, a także w nauce o klimacie, nikt tak nie myśli. Przyrodnicy zdają sobie sprawę z faktu, że ekosystemy są zdrowsze i bardziej stabilne gdy składają się z większej ilości gatunków, w związku z tym zmniejszanie bioróżnorodności jest działaniem na ich szkodę. Natomiast badacze paleoklimatu wiedzą, że kierunek w którym klimat obecnie podąża prowadzi do takiego oblicza planety, które już się w przeszłości zdarzało i było wrogie życiu. W skrajnych warunkach doprowadzało je na krawędź zagłady.
Wymieranie permskie
My to Ergo wiemy z absolutną pewnością!
Jakbyś się zachował będąc w samochodzie pędzącym wprost na betonową ścianę? Też zastanawiałbyś się, czy próba skrętu, albo hamowania, mogłaby ewentualnie mieć złe skutki?
Cytat:Pytanie kontrolne do exetera jest takie: czy należy jechać w dżunglę i uczyć dzikie szympansy języka migowego (da się), żeby one zdołały potem na własną rękę rozwinąć jakąś realną kulturę i protocywilizację, czy też czynić tego nie lza?
A po chuj?
Należy dołożyć wszelkich starań, żeby puszcze, schronienie dzikich szympansów przetrwały kolejne 20, 30 lat - to jest nasze wyzwanie.
Odpowiedz
Ręce opadają. Dociera do ciebie różnica między mieszaniem w biosferze, która jest elastyczna i zawsze się dostosowuje do najkatastrofalniejszych wydarzeń, vide odrodzenie po wymieranu permskim, a mieszaniem w hydrosferze, tj. parametrach fizycznych nieożywionego podłoża, na którym biosfera się pasie? Bo różnica między myśleniem kapitalistycznym, którego podstawą jest zysk z ekosystemu, a myśleniem bolszewickim, którego podstawą jest korygowanie absurdów przyrody, nie dociera do ciebie w sposób oczywisty.

I nie, nie wiemy z absolutną pewnością, co się działo w permie. W szczególności nie znamy z absolutną pewnością przyczyny wymierania permskiego, co stoi jak wół w artykule, któryś zalinkował, a którego oczywiście nie przeczytałeś. Nie wiemy na przykład, dlaczego wymieranie objęło organizmy oceaniczne.

A szympansy, proszę bolszewickiego, zionącego pogardą exetera, mogłyby po nauczeniu ich języka awansować, w pojęciu szeroko rozumianego społeczeństwa, z jakichś głupich małp do pozycji partnera dla człowieka, z którym można rozmawiać. Również w sensie politycznym. Da się więc wyposażyć przyrodę w takie narzędzie, którym ona bedzie mogła się bronić sama. Zresztą nie tylko z szympansami się da zrobić taki trik, ale z szympansami akurat skomunikować się najprościej.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Ergo Proxy,

mataczysz Waść i do ignorancji, dokładasz jeszcze arogancję. Takiej kombinacji nie podołają nawet moje belferskie skłonności skłaniające mnie zwykle do prób wyjaśniania i tłumaczenia. Dlatego ponownie proponuję zakończenie tej dyskusji.
Nie mogąc pozostawić bez odpowiedzi jawnej hucpy, jaką był Twój ostatni post, pozwolę sobie krótko go skomentować.
Cytat:Ręce opadają. Dociera do ciebie różnica między mieszaniem w biosferze, która jest elastyczna i zawsze się dostosowuje do najkatastrofalniejszych wydarzeń, vide odrodzenie po wymieranu permskim, a mieszaniem w hydrosferze, tj. parametrach fizycznych nieożywionego podłoża, na którym biosfera się pasie? Bo różnica między myśleniem kapitalistycznym, którego podstawą jest zysk z ekosystemu, a myśleniem bolszewickim, którego podstawą jest korygowanie absurdów przyrody, nie dociera do ciebie w sposób oczywisty.
Wiele rzeczy do mnie dociera - nigdy nie miałem trudności z przyswajaniem nowej wiedzy, ale to, że troska o przyrodę, albo o środowisko naturalne, jest przejawem bolszewizmu, nie, to mi do głowy nie przyszło.
Idąc tym tropem, nie powinniśmy budować oczyszczalni ścieków - bolszewizm, nie powinniśmy instalować filtrów na fabrycznych kominach - czysty bolszewizm, nie powinniśmy chronić zagrożonych gatunków(choćby żubra) - skrajny bolszewizm.  Tym bardziej nie powinniśmy leczyć chorób i pomagać bliźnim - krypto bolszewizm. Oczko

Owszem baranku boży, natura jest elastyczna i podnosiła się z największych kryzysów, ale wiesz ile czasu na to potrzebowała? Zgadnij ile to trwało - 10 lat, 100 lat, czy 5 mln? Jak typujesz? Tak, masz rację, prawdziwa jest opcja trzecia. To cholernie pocieszające, że jeśli doprowadzimy do planetarnej katastrofy biosfery, odtworzy ona swoje zasoby, już za... 10, 20 mln lat.
Cytat:I nie, nie wiemy z absolutną pewnością, co się działo w permie. W szczególności nie znamy z absolutną pewnością przyczyny wymierania permskiego, co stoi jak wół w artykule, któryś zalinkował, a którego oczywiście nie przeczytałeś. Nie wiemy na przykład, dlaczego wymieranie objęło organizmy oceaniczne.
Sorry, ale nie zrozumiałeś mojego przesłania z ostatniego postu. Fraza - "My to Ergo wiemy z absolutną pewnością!", nie dotyczyła przyczyn permskiej zagłady życia, tylko mechanizmów, które spowodowały wyginięcie ponad 90%!!! morskich gatunków. Wiemy w jaki sposób wzrost temperatury oceanu doprowadził do przeobrażenia go w martwą beztlenową, wypełnioną siarkowodorem pustynię:

  >>> Ciepła atmosfera prowadzi do stopniowego ogrzewania się oceanów - ciepło propaguje się do coraz głębszych warstw wody, prowadząc do zmniejszenia natlenienia wód oceanicznych. Ale prawdziwe problem zaczynają się, kiedy następuje destabilizacja złóż hydratów metanu w osadach dennych. Z początku metan wyzwala się stopniowo - wychwytują go bakterie, reaguje z tlenem w wodzie. Prowadzi to do dalszego odtlenienia się oceanów, czemu z zainteresowaniem i niecierpliwością przyglądają się bakterie siarkowe. Ale ich pora dopiero nadejdzie...

Kiedy proces ucieczki metanu zacznie się nasilać, zmniejszenie ciśnienia gazu w złożu może spowodować jego gwałtowną destabilizację. Do atmosfery w ten sposób trafia 1000-10000 miliardów ton metanu, gdzie ma okazję wykazać się jako silny gaz cieplarniany. Metan jest gazem cieplarnianym ponad 20 razy silniejszym od dwutlenku węgla (w horyzoncie 100 lat, dla 20 lat ponad 60 razy silniejszym - wynika to z relatywnie krótkiego czasu życia metanu w atmosferze). Temperatura rośnie o dalsze 5-7°C. W sumie to już wzrost temperatury o 10°C lub nawet więcej.

Niejako przy okazji mają miejsce eksplozje naturalnych bomb paliwowo - powietrznych. Po wymieszaniu z powietrzem, przy stężeniu 5-15% metan tworzy mieszaninę wybuchową. Zapłon metanu uwolnionego nawet z relatywnie niewielkiego złoża wyzwoliłby energię równą eksplozji setek największych bomb wodorowych.

Metan zawarty w hydratach zawiera bardzo wyraźną nadwyżkę izotopu węgla 12C na izotopem 13C. W skałach z tego okresu będzie występować wyraźny skok zawartości węgla 12C. Ćwierć miliarda lat później, istotom zwanym Homo Sapiens, pomoże to określić przyczynę i scenariusz wielkiego wymierania. Pomogą też inne wskazówki - zaobserwowane podniesienie poziomu oceanów w tym okresie i zidentyfikowanie dużych ilości substancji pochodzących od fotosyntetyzujących zielonych bakterii siarkowych. Dziś bakterie te, wraz z fotosyntetyzującymi purpurowymi bakteriami siarkowymi, występują w beztlenowych środowiskach słonowodnych, na przykład w pewnych rejonach bezodpływowych słonych jezior czy w Morzu Czarnym. Energię uzyskują w procesie utleniania siarkowodoru (H2S), gazu trującego dla większości organizmów, a produktem tej reakcji jest siarka.

Bakterie siarkowe były ostatecznym narzędziem zagłady. Odtlenienie oceanów postępowało. Drzemiące dotychczas w przydennych warstwach oceanów i mórz beztlenowe bakterie siarkowe, nie znoszące środowiska tlenowego, zaczęły się mnożyć i wytwarzały ogromne ilości siarkowodoru. Ten rozpuszczał się w wodzie, a w miarę, jak jego stężenie rosło, dyfundował on ku powierzchni, przesuwając chemoklinę (granicę między wodami utlenionymi, a zdominowanymi przez siarkowodór) w stronę powierzchni oceanu. W końcu chemoklina sięgnęła powierzchni...

W takich warunkach zaczęły masowo ginąć oddychające tlenem organizmy morskie. Doskonale natomiast funkcjonowały w nich fotosyntetyzujące zielone i purpurowe bakterie siarkowe, które mogły namnażać się już na samej powierzchni anoksycznego oceanu.

Teraz ogromne ilości trującego siarkowodoru mogły już bez przeszkód trafiać do atmosfery. Powietrze tak bardzo nasyciło się siarkowodorem, że zabijał on zarówno zwierzęta, jak i rośliny, zwłaszcza że wraz z temperaturą rośnie toksyczne działanie tego gazu.

Siarkowodór nie był jednak jedynym zabójcą, a przynajmniej nie bezpośrednim - gaz ten spowodował zniszczenie powłoki ozonowej w górnych warstwach ziemskiej atmosfery, chroniącej żywe organizmy przed promieniowaniem ultrafioletowym. Zabijało to nie tylko organizmy lądowe, ale także morskie, takie jak plankton. A gdy pierwszy składnik łańcucha pokarmowego przestawał istnieć, w niedługim czasie zagłada spotykała również kolejne organizmy.

[Obrazek: wielkie-wymieranie-globalne-ocieplenie.jpg]

 Zdarzenia prowadzące do wielkiego wymierania.

W wyniku działania CO2 rośnie temperatura atmosfery, a w konsekwencji oceanów

W ogrzanych oceanach następuje destabilizacja pokładów hydratów metanu

W wyniku działania CO2 i CH4 rośnie temperatura, spadek natlenienie wód oceanów

Powstają korzystne warunki dla przydennych anaerobów produkujących siarkowodór

po przekroczeniu krytycznego stężenia siarkowodoru w strefie przydennej
chemoklina szybko przesuwa się aż do powierzchni oceanu

powstają warunki dla rozwoju fotosyntetyzujących bakterii siarkowych, siarkowodór trafia do atmosfery

giną organizmy morskie, potem rośliny i zwierzęta lądowe, znika powłoka ozonowa

Następuje WIELKIE WYMIERANIE...



Przedstawiony scenariusz jest oczywiście pewnym uproszczeniem. Opisanym zjawiskom towarzyszyło wiele innych, pomniejszych procesów, wpływających na przebieg katastrofy. Jednak opisana historia, chociaż uproszczona, dobrze oddaje zachodzące wtedy na Ziemi wydarzenia.

[Obrazek: wielkie-wymieranie-globalne-ocieplenie-2.jpg]

Rys. Bardziej szczegółowe powiązania między zdarzeniami zachodzącymi podczas wielkie go wymierania na przełomie Permu i Triasu. Źródło:Killerinourminds
Opisana katastrofa spowodowała wymarcie 70% gatunków na lądzie (w tym roślin, owadów i kręgowców) i 96% gatunków morskich. <<<

Weszliśmy na szybką ścieżkę wiodącą ku realizacji powyższego scenariusza. To co możemy lokalnie zaobserwować podczas upalnego lata na bałtyckim wybrzeżu - masowe wystąpienie sinic, jest zapowiedzią tego, jak mogą wyglądać wszystkie morza i oceany Ziemi za 100, 150 lat, jeśli z niej nie zejdziemy.

Cytat:A szympansy, proszę bolszewickiego, zionącego pogardą exetera, mogłyby po nauczeniu ich języka awansować, w pojęciu szeroko rozumianego społeczeństwa, z jakichś głupich małp do pozycji partnera dla człowieka, z którym można rozmawiać. Również w sensie politycznym. Da się więc wyposażyć przyrodę w takie narzędzie, którym ona bedzie mogła się bronić sama. Zresztą nie tylko z szympansami się da zrobić taki trik, ale z szympansami akurat skomunikować się najprościej.
Życzę powodzenia. Uśmiech 
Zamiast robić, co do nas należy, czyli usuwać skutki naszych działań, pragniesz przerzucić je na Bogu ducha winnych "kuzynów". Naprawdę nie masz już  z kim pogadać, albo pograć w bridge'a, i musisz szukać ratunku u szympansów?
Odpowiedz
No z pewnością nie u exetera. Bo exeter jest niestety nie tylko demagogiem, ale i dogmatykiem, i dlatego właśnie zrezygnowałem z zaprzyjaźniania się z tym... osobnikiem, który przyrodę kocha, ale tylko w zoologu; i nic go nie powstrzyma przed przerobieniem całej planety na zoolog, w którym będzie mógł sobie różne takie zwierzątka podglądać. Bo jedność świata ożywionego – no, exeter coś o tym słyszał, nie? Ale jak przychodzi do konkretów, to exeter wznosi nieprzekraczalną barierę między człowiekiem a zwierzątkiem i chuj go obchodzi, że przykładowy szympans migający ameslanem wykazuje zdolności umysłowe typowego, kilkuletniego dziecka ludzkiego.

Odnotujmy, że exeter chciałby trzymać w zoologu, za kratami, dzieci. Chciałby również, żeby te dzieci żyły w warunkach możliwie naturalnych: bez dostępu do antybiotyków, w obecności pasożytów, zagrożone głodem itepe, itede.

A hydraty metanowe wlazły mi w ręce jeszcze w zeszłym stuleciu – tak się tłumaczy zjawiska Trójkąta Bermudzkiego. Tam akurat metan uwalnia się co i rusz, bo leży w okolicy niestabilnej geologicznie – po prostu lawiny schodzą po podmorskich stokach; niekiedy są to lawiny szerokości całego stanu amerykańskiego.

Hipoteza siarkowodorowa wlazła mi w ręce nieco później, tylko zapomniałem, co się podług niej uwalniało do obiegu (siarkowodór właśnie). Jest z nią jeden tylko problem – że to jest właśnie hipoteza. W odróżnieniu od teorii, nie mówiąc już o udowodnionym twierdzeniu. Exeter, odnotujmy, nie odróżnia jednego od drugiego, ani od trzeciego.

I to jest belfer? To ma być belfer? Matko Boska, niech mu ktoś założy kosz na głowę. On powinien zasuwać w Młodzieży Po Ogólniaku; zrobiłby coś konkretnego dla przyrody.

Zresztą obecności siarkowodoru w okolicach Morza Sargassowego, cóż za pech, nie odnotowano; sargassy też jakoś wymierać nie chcą. Wymarło za to, po uwolnieniu metanu z hydratów, omalże wszystko, co żyło na planecie Ziemia, ale w jakiej to fikcyjnej historyjce obrazkowej? Ależ tak. W animcu pod tytułem „Ergo Proxy”.

A teraz exeter zrobi publicznie, pod tablicą, limberoni...
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
(16.08.2017, 19:34)exeter napisał(a): Wiele rzeczy do mnie dociera - nigdy nie miałem trudności z przyswajaniem nowej wiedzy


Zachęcam do wchłonięcia kolejnej porcji wiedzy poniżej.

(16.08.2017, 19:34)exeter napisał(a):   >>> Ciepła atmosfera prowadzi do stopniowego ogrzewania się oceanów - ciepło propaguje się do coraz głębszych warstw wody, prowadząc do zmniejszenia natlenienia wód oceanicznych. Ale prawdziwe problem zaczynają się, kiedy następuje destabilizacja złóż hydratów metanu w osadach dennych. Z początku metan wyzwala się stopniowo - wychwytują go bakterie, reaguje z tlenem w wodzie. Prowadzi to do dalszego odtlenienia się oceanów, czemu z zainteresowaniem i niecierpliwością przyglądają się bakterie siarkowe. Ale ich pora dopiero nadejdzie...


To nie takie proste jak niektórzy "bijący na alarm" próbują przedstawiać.


O hydratach metanu:


(23.12.2016, 15:17)Żarłak napisał(a): Dane zbierane przez dekady na obszarze północnej Alaski wskazują, że pomimo długotrwałego topnienia wiecznej zmarzliny nie zaczęły wydobywać się, w stopniu znaczącym, pokłady metanu, czego obawiali się naukowcy.


Cytat:Decades of atmospheric measurements from a site in northern Alaska show that rapidly rising temperatures there have not significantly increased methane emissions from the neighboring permafrost-covered landscape, researchers reported December 15 at the American Geophysical Union’s fall meeting.

Some scientists feared that Arctic warming would unleash large amounts of methane, a potent greenhouse gas, into the atmosphere, worsening global warming. “The ticking time bomb of methane has clearly not manifested itself yet,” said study coauthor Colm Sweeney, an atmospheric scientist at the University of Colorado Boulder. Emissions of carbon dioxide — a less potent greenhouse gas — did increase over that period, the researchers found.

Całość



O ocieplaniu się głębin oceanicznych:


(20.11.2016, 17:27)Żarłak napisał(a): Badania Oceanu Południowego sugerują, że istnieją wahania w pochłanianiu dwutlenku węgla przez te wody. Na razie trudno znaleźć odpowiedź, z braku danych, jak to się ma do prądów morskich, rozprowadzania temperatury i substancji odżywczych we wszystkich oceanach. Potrzeba też zebrać więcej danych żeby stworzyć poprawny model tego procesu.


[Obrazek: Southern_Ocean_CO2_uptake_News_Feat_web.jpg]


Cytat:“It’s pretty tantalizing,” says Alison Gray, a postdoctoral researcher at Princeton who is leading the study. “It would imply that potentially there is a much weaker carbon sink in the Southern Ocean than has been estimated.”

Hints of something similar have been seen before. In 2007, a team led by Corinne Le Quéré, now director of the Tyndall Centre for Climate Change Research in Norwich, UK, published a study in Science2 indicating that the rate of carbon uptake by the Southern Ocean decreased between 1981 and 2004. The authors blamed the changes on the winds that encircle the Antarctic continent. The speed of those winds had increased during that time, probably as a result of the hole in the stratospheric ozone layer over Antarctica and possibly because of global warming. Stronger winds are better able to pull up deep, ancient water, which releases CO2 when it reaches the surface. That would have caused a net weakening of the carbon sink.

nature







Jak pokazują te obserwacje zależności są znacznie bardziej skomplikowane, niż zwykłe "wyciągnięcie korka" powodujące uwolnienie gazu czy "wlanie wrzątku do miski" skutkujące podgrzaniem całości płynu, że użyję takich niedoskonałych porównań.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Ergo Proxy,

zamiast pierd.... bez sensu, poczytaj. W złączonym przeze mnie materiale znajdziesz linki do artykułów, w których dokładnie wyjaśniono, na jakiej podstawie odtworzono scenariusz Wielkiego Wymierania w Permie.
Owszem, to jest hipoteza - hipoteza naukowa, mająca taką samą wartość, jak "teorie" względności Eiensteina, czy, o pochodzeniu gatunków Darwina.
ODTLENIENIE OCEANÓW I ZAGŁADA ŻYCIA
Odpowiedz
Odnotujmy, że exeter nam się wkurwia.

Hipoteza, proszę exetera, to jest, tłumacząc na realia nauczania wuefu w zawodówce, przypuszczenie. Teoria to jest natomiast prawdopodobne wyjaśnienie. Żadna z tych konstrukcji nie ma natomiast rangi absolutnej pewności, bo nauki nimi operujące są to nauki indukcyjne. Absolutna pewność występuje w naukach dedukcyjnych typu matematyka. Exeter zanotował w kajeciku, czy trzeba wpisać uwagę do dzienniczka?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Żarłak,

chcesz nas przekonać, że stałe podnoszenie temperatur atmosfery i oceanów nie będzie miało żadnych konsekwencji? Pierwsze, czyli ogrzewanie się powierzchni planety nie podlega dyskusji, drugie, czyli konsekwencje są równie nieuchronne, jak śmierć i podatki.

Wiem, że na nasze cholerne szczęście, układ atmosfera/oceany reaguje z pewnym opóźnieniem na wzrost emisji gazów cieplarnianych pochodzących z ludzkiej działalności. To dobrze, gdyż potrzebujemy każdej odrobiny czasu, żeby zrozumieć co nam grozi i podjąć stosowne działania. Wiem także, z jak bardzo złożonym zagadnieniem przyjdzie nam się zmierzyć. Chciałbym żebyś odpowiedział na proste pytanie, co powinniśmy zrobić wiedząc do jak dramatycznych skutków doprowadzało w przeszłości ocieplenie klimatu? Zmiany zachodzące w skali dziesiątek tysięcy, a nawet setek tysięcy lat, potrafiły wymazać z tablicy życia połowę lub więcej ówcześnie żyjących gatunków.
My doprowadzimy do nich w skali kilku dekad, lub co najwyżej 100 lat. Jeśli do nich dojdzie, mamy niewielkie szanse wynieść cało głowy z takiego doświadczenia.
Nawet zakładając, że prawdopodobieństwo powtórzenia się permskiego scenariusza jest obecnie znikomo małe, czy możemy je zlekceważyć?

Nie mam zaufania do Twoich źródeł - wiem, że zaobserwowano wzrost ilości metanu wydostającego się zarówno z wiecznej zmarzliny, jak i ze złóż hydratów metanowych:
Niezwykły fenomen na Syberii, falująca ziemia na skutek emisji metanu
Niepokojące wieści z Arktyki. Uwalniają się metanowe bąble
Stabilność klatratów metanu a środowisko Methane clathrate stability versus the environment
>>>Uwolnienie ogromnych pokładów metanu, zgromadzonych w klatratach (ryc. 5), mogłoby mieć katastrofalne skutki, gdyż na wyłapywanie morskiego metanu nie ma jeszcze gotowego rozwiązania, a nieodpowiednie przeprowadzenie wydobycia zamrożonego metanu może być znacznie groźniejsze niż emisja dwutlenku węgla (Nozdryn-Płotnicka 2005). Fakt, iż z gazohydratów mogą wydzielać się ogromne ilości metanu powinien zatem niepokoić klimatologów. Ryc. 4. Potencjalny scenariusz ukazujący uszkodzenie stoków dna morskiego i masowe uwolnienie metanu (Centre for Gas Hydrate Research) Fig. 4. Potential scenario whereby dissociation of gas hydrates may give rise to subsea slope failure and massive methane gas release Na podstawie danych uzyskanych z badań rdzeni lodowych ze stacji Vostok stwierdzono, że w ciągu ostatnich 400 000 lat złoża hydratu metanu nie były źródłem emisji metanu do atmosfery (IFM-GEOMAR 2002). Jednakże klimat na Ziemi zmienia się. W ostatnich stu latach średnia temperatura podniosła się Stabilność klatratów metanu a środowisko 51 o 0,8–1 °C. Oznacza to, że warunki stabilności gazohydratów, w tym wodzianu metanu, mogą zmieniać się, powodując przechodzenie klatratów ze stanu sta- łego w fazę płynną i uwalniając zabójczy dla środowiska gaz. Wraz z dalszym ocieplaniem się klimatu oraz zmianami parametrów charakterystycznych dla środowiska występowania gazohydratów może nastąpić zwiększenie intensywności uwalniania się metanu z olbrzymich pokładów dna oceanicznego (Forowicz 2005), co spowoduje dodatkową emisję metanu do atmosfery. Oczywiście niewielkie, powolne wydzielanie się metanu z jego hydratów nie jest groźne. Obecny w wodzie morskiej tlen oraz organizmy żywe, podczas przemiany biologicznej, utleniają CH4 w dwutlenek węgla i w wodę. Przy większych jednak masach wydzielającego się do atmosfery metanu, a nawet podczas bezpośredniego wypływu gazohydratów na powierzchnię mórz i oceanów, będą pojawiać się i już występują skutki klimatyczne, np. nasilenie się efektu cieplarnianego (The National Methane Hydrates R&D Program 2007). Innym zagrożeniem uwalniania się metanu na skutek ocieplenia się wody oceanicznej mogą być fale tsunami (ryc. 5). Jeżeli dojdzie do przypadkowego, lokalnego nagrzania się oceanu czy morza, to z hydratów zaczyna intensywnie wydzielać się metan, a w skałach osadowych szybko tworzą się dziury. Zwiększające się ilości uwalnianego z hydratów gazu powodują w tworzących się dziurach wzrost ciśnienia oddziałującego na skały osadowe, co w bardzo szybkim tempie doprowadza do obrywania się ogromnego nawisu skał osadowych z podmorskiego stromego pobocza i w konsekwencji wywołuje tsunami, czyli ogromną falę morską (Kotowski 2005b). Ryc. 5. Główne problemy związane z wodzianem metanu (Centre for Gas Hydrate Research) Fig. 5. Major issues of gas hydrates 52 Anna Rabajczyk Już 6000 lat p.n.e. między Islandią a Norwegią nastąpiło wzdłuż podmorskiej, pionowej skały na długości ok. 300 km obsunięcie się warstwy osadowej z hydratami metanu. Rozpad złóż klatratów doprowadził do przesunięcia się do Morza Norweskiego masy skał ze stoku kontynentalnego o objętości ocenianej na 5300 km3 o 800 km, co wywołało potężną falę. Skutki tsunami są do dziś widoczne na obrzeżach północnej Anglii (Bohrman 2005, Kotowski 2005b). Dziś szczególnie zagrożone są m.in. Bahamy, które od wschodu opadają stokiem 5000 m w głąb oceanu i klatraty są w ich wypadku utrzymującym je spoiwem<<<

Powiedz, co mogłoby powstrzymać uwalnianie metanu z wiecznej zmarzliny, oraz z lodu metanowego, gdybyśmy dalej pompowali do atmosfery gazy cieplarniane?



Ergo Proxy,

Cytat:Odnotujmy, że exeter nam się wkurwia.
Nie ukrywam tego. Powtarzanie w kółko kocopołów wywołuje moje zniecierpliwienie. 
Nie sądź, że się czepiam bez powodu. Na przykład do informacji o hydratach metanu odniosłeś się w ten sposób:
Cytat:A hydraty metanowe wlazły mi w ręce jeszcze w zeszłym stuleciu – tak się tłumaczy zjawiska Trójkąta Bermudzkiego. Tam akurat metan uwalnia się co i rusz, bo leży w okolicy niestabilnej geologicznie – po prostu lawiny schodzą po podmorskich stokach; niekiedy są to lawiny szerokości całego stanu amerykańskiego.
To, kiedy dowiedziałeś się o tym zjawisku, zupełnie nas nie interesuje, tak samo, jak informacja o Twoim pierwszym ząbkowaniu, lub pierwszej kupie. Miałaby ona sens i znaczenie dla naszej dyskusji, gdybyś uzupełnił ją o opis wrażenia jakie na Tobie wywarła. A chodzi przecież, ni mniej, ni więcej, o wiedzę o gigantycznej bombie podłożonej pod ludzką cywilizację. 
Do mnie ta wiedza dotarła mniej więcej w tym samym okresie i wywołała głębokie poruszenie a także zmianę mojego światopoglądu, w tym nowe, radykalnie odmienne oceny racjonalności ludzkich działań.
Czegoś podobnego oczekiwałbym także u Ciebie.

Nieustająco apeluję:
[Obrazek: obywatelu-nie-pieprz-bez-sensu.jpg]


Ergo, żeby nie było, że tylko jadę po Tobie -  od dawna jestem wielkim fanem tego projektu:
Great Ape Project
chcąc uratować przed zagładą, ale i przed niewolą, naszych najbliższych krewnych. Nie po to, żeby na siłę "cywilizować" je i upodabniać do ludzi, tylko, żeby zachować dla przyszłości to niezwykłe świadectwo ewolucji istot rozumnych. Przyznanie praw ludzkich wielkim małpom mogłoby w tym pomóc.
Nie widzę żadnego sensu uczenia ich języka migowego(poza nielicznymi eksperymentami naukowymi, których celem powinno być zrozumienie potencjału intelektualnego tych zwierząt), natomiast za najważniejsze uważam ochronę ich naturalnych siedlisk, w Afryce i w Azji. Jeśli nie dokonamy ogromnego wysiłku w tym kierunku, za dwie, trzy dekady, nie będą miały innego "domu", niż ogrody zoologiczne.
Odpowiedz
Czyli exeter przyznaje, że jest małpeczki interesują go o tyle, o ile mogą być żywym skansenem i chuj go obchodzi, co te małpeczki o byciu skansenem sobie myślą i co by same chciały ze sobą zrobić, gdyby zostały wyposażone w odpowiednie narzędzia i możliwości do samodzielnej realizacji swoich pragnień. No rasista jest z exetera i tyle (bo „gatunkizm” to potworek językowy).

A teraz będzie o pierwszym ząbkowaniu. Jeszcze dekadę temu ErgoProxy szorował prosto w objęcia śmierci samobójczej, tak dalece nie radził sobie w życiu i był w nim osamotniony. Fartownie wlazła mu w ręce książka o Gombijczykach, znaczy tych szympansach, co to je Jane Goodall obserwuje. Było tam opisanych parę gombijskich charakterów, w szczególności niejaki Jomeo. I stał się cud: ErgoProxy znalazł bratnią duszę na tym świecie i mógł się wreszcie odbić od dna. Krótko a węzłowato, Gombijczyk Jomeo uratował człowiekowi życie.

Dlatego ErgoProxy będzie traktował exetera jak kupę zostawioną w miejscu publicznym. Bo ErgoProxy potrafił nawiązać więź empatyczną z charakterem i umysłem stojącym za małpią facjatą – a więc potraktować małpy jak Obcą rasę, taką jak z Kosmosu, z którą da się i należy nawiązać Kontakt i podjąć negocjacje, w imię humanistycznych ideałów ludzkości. Exeter tego nie pojmuje, bo exeter jest prymitywnym dogmatykiem, ale też i rasistą po prostu, dla którego Obcy to jest małpa i zwierzę, i przedmiot turystycznej eksploatacji. Ale nie partner do gry w życie.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
(17.08.2017, 18:21)exeter napisał(a): Żarłak,

chcesz nas przekonać, że stałe podnoszenie temperatur atmosfery i oceanów nie będzie miało żadnych konsekwencji?


Czego nie rozumiesz w mojej poprzedniej wiadomości?


(17.08.2017, 18:21)exeter napisał(a): Nie mam zaufania do Twoich źródeł


No wiadomo, przecież znacznie lepsze źródło od czasopisma naukowego i artykułów naukowych są jakieś śmieszne stronki w internecie rozsiewające sensacjonizm.  Zdziwko

Exeter nie musiał tego deklarować, bo wszyscy, którzy odważyli się exetera przeczytać kiedykolwiek doskonale zdają sobie z tego sprawę.
Exeter mógł też, gdyby był uczciwy, przyznać, że nie zna języka angielskiego, wtedy może ktoś przetłumaczyłby mu o co chodzi, ale przecież exeter wie, że źródłom innym, niż exeterowi podsuniętym nie można ufać z zasady.  Płacz


(17.08.2017, 18:21)exeter napisał(a): - wiem, że zaobserwowano wzrost ilości metanu wydostającego się zarówno z wiecznej zmarzliny, jak i ze złóż hydratów metanowych:

Stabilność klatratów metanu a środowisko Methane clathrate stability versus the environment


To jest dziwne, że exeter zacytował fragment artykułu ze źródłami. To musiał być jakiś pokrętny uśmiech losu, że pośród portalów typu "zmianynaziemi" czy "twojapogoda" exeter otrzymał w wyszukiwarce wynik z artykułem popartym źródłami.

Przy okazji jest to kolejny dowód na to jak to exeter potrafi, ale usilnie nie chce cytować źródeł naukowych w zamian odwołując się do źródeł niepoważnych (w mniemaniu exetera godnych zaufania).

Choć artykuł jest wartościowy, zaznajamiając z charakterystyką metanowych klatratów, to w żaden sposób nie odnosi się do aktualnych badań tych związków na poszczególnych stanowiskach badawczych. W skrócie, warto przeczytać, ale ma się nijak do cytowanych przeze mnie wcześniej.


Wybieg typowo exeterowy.

(17.08.2017, 18:21)exeter napisał(a): Powiedz, co mogłoby powstrzymać uwalnianie metanu z wiecznej zmarzliny, oraz z lodu metanowego, gdybyśmy dalej pompowali do atmosfery gazy cieplarniane?


Exeter sobie poczyta (albo i nie) na stronie uniwersytetu Stanforda, o ile jest to źródło wystarczająco godne exeterowego wzroku.

W dużym uproszczeniu, w tym stuleciu należy przejść z dodatnich emisji dwutlenku węgla do rozwiązań pochłaniających nadmiar tego gazu.
Notka o tym.

Nagranie (z obrazkami, bo exeter lubi obrazki).


A tutaj otrzymałeś odpowiedź od Sir Galahada, ale exeter nie czyta, oczywiście. Nie musi, bo eseter wie. : /
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak,

Cytat:
exeter napisał(a): napisał(a):Żarłak,

chcesz nas przekonać, że stałe podnoszenie temperatur atmosfery i oceanów nie będzie miało żadnych konsekwencji?
Czego nie rozumiesz w mojej poprzedniej wiadomości?
Odpowiedziałeś pytaniem na pytanie, do tego Twoje pytanie jest bez związku z moim. Tak się drogi kolego nie da rozmawiać i chyba właśnie to jest Twoim celem.

Jeszcze raz, może się przebiję - stałe podnoszenie temperatury atmosfery, a co za tym idzie, powierzchni oceanów, jest niezbitym faktem. Co Ci pozwala zakładać, że owo ogrzewanie nie będzie skutkowało zwiększonym wydzielaniem CO2 i metanu zdeponowanych w wiecznej zmarzlinie i osadach morskich?
Ponieważ nie istnieje żaden powód, by te gazy nie przedostawały się do atmosfery, co uniemożliwi im zwiększenie efektu szklarni, czyli dalszego ogrzewania atmosfery?

Proste pytania, jeśli na nie odpowiesz będziemy mogli przejść do wyjaśniania, co zrozumiałem, a czego nie, z Twojego poprzedniego postu.
Cytat:
exeter napisał(a): napisał(a):Nie mam zaufania do Twoich źródeł


No wiadomo, przecież znacznie lepsze źródło od czasopisma naukowego i artykułów naukowych są jakieś śmieszne stronki w internecie rozsiewające sensacjonizm.  [Obrazek: wow.gif] 

Exeter nie musiał tego deklarować, bo wszyscy, którzy odważyli się exetera przeczytać kiedykolwiek doskonale zdają sobie z tego sprawę.
Exeter mógł też, gdyby był uczciwy, przyznać, że nie zna języka angielskiego, wtedy może ktoś przetłumaczyłby mu o co chodzi, ale przecież exeter wie, że źródłom innym, niż exeterowi podsuniętym nie można ufać z zasady.  [Obrazek: cry.png] 
Nie bratku, źródło deklarujące, że w rejonach polarnych nic się nie dzieje, jest nieobiektywne, lub wręcz zakłamane, i nie trzeba do takiej oceny ani wiedzy naukowej, ani znajomości angielskiego. Wystarczy śledzić ogólnie dostępne media. Mógłbym zasypać forum informacjami o daleko idących zmianach w tych rejonach planety - to one ogrzewają się najszybciej i to one będą kształtowały przyszły klimat Ziemi. Mógłbym poszukać raportów IPCC, ale po co? Ty i tak wrzucisz je do worka ze "stronkami", tak jak Ergo raporty najważniejszych światowych instytucji naukowych zajmujących się klimatem, wrzucił do politycznej propagandy.
Informacje które zamieściłem, choćby o metanowych kraterach w syberyjskiej "wiecznej" zmarzlinie obiegły wszystkie światowe media, nie pochodzą więc z "stronek", tylko są informacją. To samo dotyczy wzrostu ilości metanu z osadów dennych - tu polecam francuski kanał TV Planet +, na bieżąco relacjonujący wyprawy naukowe w rejony polarne.
Zastosowałeś w dyskusji prosty wybieg - moje źródło jest mojsze i co mi zrobisz? Pewnie niewiele, co jeszcze nie znaczy, że masz choć odrobinę racji.
Cytat:
exeter napisał(a): napisał(a):- wiem, że zaobserwowano wzrost ilości metanu wydostającego się zarówno z wiecznej zmarzliny, jak i ze złóż hydratów metanowych:

Stabilność klatratów metanu a środowisko Methane clathrate stability versus the environment


To jest dziwne, że exeter zacytował fragment artykułu ze źródłami. To musiał być jakiś pokrętny uśmiech losu, że pośród portalów typu "zmianynaziemi" czy "twojapogoda" exeter otrzymał w wyszukiwarce wynik z artykułem popartym źródłami.

Przy okazji jest to kolejny dowód na to jak to exeter potrafi, ale usilnie nie chce cytować źródeł naukowych w zamian odwołując się do źródeł niepoważnych (w mniemaniu exetera godnych zaufania).

Choć artykuł jest wartościowy, zaznajamiając z charakterystyką metanowych klatratów, to w żaden sposób nie odnosi się do aktualnych badań tych związków na poszczególnych stanowiskach badawczych. W skrócie, warto przeczytać, ale ma się nijak do cytowanych przeze mnie wcześniej.


Wybieg typowo exeterowy.
Zamieściłem pierwsze materiały jakie wpadły w moje ręce - od dłuższego czasu nie mam żadnej motywacji, by się do dyskusji z Wami przykładać - czego Twój powyższy wpis jest wystarczającym uzasadnieniem.
Gdybyś przeczytał ów materiał, dowiedziałbyś się, dlaczego uznałem, że warto go przytoczyć. Ale już sam jego tytuł powinien dać Ci do myślenia - "Stabilność klatratów metanu a środowisko".
Jesteś w stanie dokonać jego egzegezy?  Jeśli nie, niech Ci ktoś wytłumaczy. Oczko

Istotną częścią tego opracowania jest analiza warunków mogących zdestabilizować podmorskie złoża lodu metanowego, w Twojej ocenie zapewne rzecz bez najmniejszego znaczenia dla omawianego tematu.

Z przykrością poświęciłem tyle przestrzeni na personalne uwagi i złośliwostki, ale jak każdy nie lubię gdy się po mnie jeździ, w dodatku bez uzasadnienia. Wróćmy więc do meritum. Nie ustosunkowałeś się do przesłania zawartego w moim poprzednim poście, a w mojej ocenie to jest sednem rozważanego problemu.
Wiemy, że ocieplanie klimatu wielokrotnie w przeszłości doprowadzało do głębokich kryzysów ziemskiego życia. Znamy mechanizm powodujący odtlenienie mórz i oceanów, prowadzący do załamywania całych łańcuchów pokarmowych i masowego wymierania gatunków.
Wiemy, że od kilkudziesięciu lat ludzka aktywność wpycha klimat Ziemi na tę samą ścieżkę. Pomimo tego zakładamy, że nam się owa katastrofa nie przydarzy, że mamy święty immunitet chroniący nas przed skutkami naszej głupoty.
Ponieważ reprezentujesz sposób myślenia, polegający na przekonaniu, że pomimo tych faktów nic nam nie grozi, wyjaśnij na czym opierasz swoją pewność i uspokój nas wszystkich. Wytłumacz dlaczego pomimo tego, że co prawda w głębinach oceanów tyka gigantyczna bomba, ale spoko, nas ona nie ruszy.
Uprzejmie proszę o wykazanie się co najmniej taką inwencją i pomysłowością, jakich użyłeś żeby dołożyć exeterowi. Uśmiech
Cytat:Exeter sobie poczyta (albo i nie) na stronie uniwersytetu Stanforda, o ile jest to źródło wystarczająco godne exeterowego wzroku.

W dużym uproszczeniu, w tym stuleciu należy przejść z dodatnich emisji dwutlenku węgla do rozwiązań pochłaniających nadmiar tego gazu.
Notka o tym.

Nagranie (z obrazkami, bo exeter lubi obrazki).


tutaj otrzymałeś odpowiedź od Sir Galahada, ale exeter nie czyta, oczywiście. Nie musi, bo eseter wie. : /
Skoro wystawiłeś kuper, grzechem byłoby nie kopnąć. Oczko

Wiem, mamy wszystko co trzeba, a nawet więcej, żeby poradzić sobie z taką drobnostką, jaką jest zmiana klimatu. Mamy nawet urządzenia(o czym przekonywał mnie Sir Galahad), które produkują tyle samo prądu, co zużywają. Duży uśmiech
To dlaczego żeśmy ich nie zastosowali tydzień temu w Borach Tucholskich???
NAJWIĘKSZY KATAKLIZM W HISTORII LASÓW PAŃSTWOWYCH
[Obrazek: article?img_id=28442394&t=1453445817676]

chcieliśmy zobaczyć, jak wyglądają połamane drzewa? Albo może skontrolować sprawność państwowych systemów alarmowych? Nie wierzę, że mogąc czemuś takiemu zapobiec i mając te wszystkie patenty o których pisaliście z Sir Galahadem, nie uratowaliśmy lasów, a przy okazji sześciorga istnień ludzkich.


Darujmy sobie krotochwile, gdyż rzecz jest poważna. Nie wierzysz, tak jak wielu innych ludzi, że to, co się dzieje, dzieje się naprawdę. Ot, lokalny pogodowy incydent, jakich wiele. Bywało tak dawniej, jest teraz i będzie w przyszłości. Nie! To nie incydent, ale zapowiedź tego co nas czeka. I to zapowiedź w skali mikro.
Trzymam kciuki za sukces w opracowywaniu nowych technologii, gdyż żeby zatrzymać niekorzystne zmiany ziemskiego klimatu będziemy potrzebowali absolutnie wszystkiego, także mnóstwa szczęścia. I czasu, którego mamy coraz mniej. Pisałem o tym na wstępie - uruchomiliśmy planetarne procesy przebiegające w systemach sprzężeń zwrotnych. Nikt nie wie, w którym momencie klimat znajdzie się w punkcie bez powrotu. Czyli w takiej sytuacji, gdy żadne ludzkie działania nie odwrócą już trendu. Być może jest on tuż przed nami, a być może już go przekroczyliśmy?
Zwykły rozsadek nakazuje podejmowanie natychmiastowych działań naprawczych, gdyż nawet minimalne prawdopodobieństwo zajścia scenariusza z Permu, jest większym zagrożeniem niż wszystkie nasze konflikty i spory. I żadne koszty nie będą zbyt wielkie by się przed nim uchronić.

Ergo Proxy,

wybacz, proszę. Zdarza mi się w dyskusji zagalopować, zwłaszcza w tematach z którymi jestem związany emocjonalnie. A ten do nich należy.
Ani Ty, ani ja, nie wiemy, o czym myślą małpy człekokształtne. Przypuszczam, że podobnie jak ludzie, są szczęśliwe w swoim własnym środowisku, a nieszczęśliwe, gdy się je z niego zabiera. Dlatego postuluję ochronę ich siedlisk, jako najważniejszy i najpilniejszy problem w ochronie tych stworzeń.
Chodzi zarówno o ocalenie lasów tropikalnych, ale i o ochronę samych małp, zabijanych przez kłusowników dla mięsa i porywanych do zachodnich laboratoriów medycznych, farmakologicznych i kosmetycznych.
Jesteśmy po tej samej stronie.

Trzymaj się chłopie. Spotkamy się w innych tematach.

e.
Odpowiedz
(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Odpowiedziałeś pytaniem na pytanie, do tego Twoje pytanie jest bez związku z moim. Tak się drogi kolego nie da rozmawiać i chyba właśnie to jest Twoim celem.


Jesteś przewidywalny.
Dlaczego exeter ciągle stosuje takie metody? Dlaczego celem exetera jest stawianie chochołów i imputowania komuś złej woli?

Exeter sobie wymyślił, że napisałem coś (exeter dokładnie zacytuje albo przyzna się do błędu), a potem karze mi udowadniać, że nie jestem wielbłądem?

(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Co Ci pozwala zakładać, że owo ogrzewanie nie będzie skutkowało zwiększonym wydzielaniem CO2 i metanu zdeponowanych w wiecznej zmarzlinie i osadach morskich?


A exeter w ogóle przeczytał moją wiadomość? Czy spojrzał na nią i wymyślił sobie co rzekomo napisałem? Bo to co powyżej exeter mi sugeruje jest fałszem.


(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Proste pytania, jeśli na nie odpowiesz będziemy mogli przejść do wyjaśniania, co zrozumiałem, a czego nie, z Twojego poprzedniego postu.


Exeter myśli, że jak zrobi z kogoś wielbłąda to druga osoba przyjmie jego narrację. : )


(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Nie bratku, źródło deklarujące, że w rejonach polarnych nic się nie dzieje, jest nieobiektywne, lub wręcz zakłamane,


Które źródło exeter uważa za nieobiektywne albo zakłamane? Proszę wyliczyć.
Które źródło podaje, że "nic się nie dzieje w rejonach polarnych"? Przetań dezinformować.

(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Mógłbym zasypać forum informacjami o daleko idących zmianach w tych rejonach planety - to one ogrzewają się najszybciej i to one będą kształtowały przyszły klimat Ziemi. Mógłbym poszukać raportów IPCC, ale po co?



No właśnie, exeter mógłby powołać się na źródła, ale po co? Exeter woli powoływać się na strony "zmianynaziemi" i "twojapogoda" ; )))


(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Ty i tak wrzucisz je do worka ze "stronkami",


A skąd exeter moze to wiedzieć, skoro nie powołał się na dokumenty poparte źródłami (no bo po co)? : D I w dodatku, praca oparta na źródłach, jak na złość została przeze mnie uznana za godną przeczytania, ale to exeter musi zingorować, bo inaczej nie mógłby imputować Żarłakowi, że coś niechybnie by zrobił, gdyby tylko exeterowi chciało się dyskutować w oparciu o źródła. Nie ładnie exeterze jest stosować takie tanie chwyty.



(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Informacje które zamieściłem, choćby o metanowych kraterach w syberyjskiej "wiecznej" zmarzlinie obiegły wszystkie światowe media, nie pochodzą więc z "stronek", tylko są informacją. To samo dotyczy wzrostu ilości metanu z osadów dennych - tu polecam francuski kanał TV Planet +, na bieżąco relacjonujący wyprawy naukowe w rejony polarne.


Żarłak nie chce informacji obiegających ogólnoświatowe media (ad populum), tylko odwołania się do dokumentów. W mediach różne rzeczy się pojawiają i fakt, że coś obiega wszystkie media nie świadczy o prawdziwości danego poglądu.


(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Zastosowałeś w dyskusji prosty wybieg - moje źródło jest mojsze i co mi zrobisz? Pewnie niewiele, co jeszcze nie znaczy, że masz choć odrobinę racji.



Mam wrażenie, że exeter napisał ten fragment patrząc w lustro. Przecież to właśnie exeter arbitralnie uznał, że źródła Żarłaka są "nic nie warte", ergo "twojsze nie są mojsze od moich". Kogo exeter chce oszukać na tym forum - siebie samego?



(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Zamieściłem pierwsze materiały jakie wpadły w moje ręce - od dłuższego czasu nie mam żadnej motywacji, by się do dyskusji z Wami przykładać - czego Twój powyższy wpis jest wystarczającym uzasadnieniem.




Nikt exetera nie zmusza do udzielania się, więc niech nie płacze, że mu ciężko znaleźć argumenty. Za to exeter już dawno powinien się nauczyć, że spore grono interlokutorów na tym forum wymaga pewnego uzasadnienia swoich tez i spójności wypowiedzi.



(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Gdybyś przeczytał ów materiał, dowiedziałbyś się, dlaczego uznałem, że warto go przytoczyć. Ale już sam jego tytuł powinien dać Ci do myślenia - "Stabilność klatratów metanu a środowisko".
Jesteś w stanie dokonać jego egzegezy?  Jeśli nie, niech Ci ktoś wytłumaczy. Oczko

Istotną częścią tego opracowania jest analiza warunków mogących zdestabilizować podmorskie złoża lodu metanowego, w Twojej ocenie zapewne rzecz bez najmniejszego znaczenia dla omawianego tematu.


Exeter świadomie lub nie, ale nie zauważył, że tak moja wiadomość dotycząca przydennych osadów metanu, jak i materiał przytoczony przez exetera, choć dotyczą wspomnianych osadów to ukierunkowane są na co innego.

Gdyby exeter w ogóle ośmielił się przeczytać artykuł z mojej wcześniejszej wiadomości to wiedziałby, że nikt nie neguje wpływu tych osadów na stan środowiska, ale exeter nie czyta...



(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Z przykrością poświęciłem tyle przestrzeni na personalne uwagi i złośliwostki, ale jak każdy nie lubię gdy się po mnie jeździ, w dodatku bez uzasadnienia.


(argumentum ad misericordiam)


Czy postronni zauważyli jak mokra od krokodylich łez jest wiadomość exetera? Tak bardzo było exeterowi przykro, że "musi" być złośliwy, bo ośmielam się wytykać mu błędy logiczne, zaniedbania i insynuacje pod moim adresem, że aż niemal zamoczył nam pół tematu swoimi łzami żalu. Można aż zacząć się zastanawiać, która z emocji u exetera dominuje: satysfakcja z pomawiania oponenta czy żal odczuwany z tego powodu? : ))

To strasznie denne uzasadnienie własnej małostkowości exeterze.


(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Nie ustosunkowałeś się do przesłania zawartego w moim poprzednim poście, a w mojej ocenie to jest sednem rozważanego problemu.



No przecież odpowiedziałem exeterowi na jego jedyne pytanie jakie zawarł w swojej wiadomości.

Cytat:<Chciałbym żebyś odpowiedział na proste pytanie, co powinniśmy zrobić wiedząc do jak dramatycznych skutków doprowadzało w przeszłości ocieplenie klimatu? Zmiany zachodzące w skali dziesiątek tysięcy, a nawet setek tysięcy lat, potrafiły wymazać z tablicy życia połowę lub więcej ówcześnie żyjących gatunków.>


oraz:

Cytat:<Powiedz, co mogłoby powstrzymać uwalnianie metanu z wiecznej zmarzliny, oraz z lodu metanowego, gdybyśmy dalej pompowali do atmosfery gazy cieplarniane?>


Wystarczy, tak właśnie, przeczytać odpowiedź. Takie trudne w swojej prostocie...


(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Wiemy, że ocieplanie klimatu wielokrotnie w przeszłości doprowadzało do głębokich kryzysów ziemskiego życia. Znamy mechanizm powodujący odtlenienie mórz i oceanów, prowadzący do załamywania całych łańcuchów pokarmowych i masowego wymierania gatunków.
Wiemy, że od kilkudziesięciu lat ludzka aktywność wpycha klimat Ziemi na tę samą ścieżkę. Pomimo tego zakładamy, że nam się owa katastrofa nie przydarzy, że mamy święty immunitet chroniący nas przed skutkami naszej głupoty.


A w czyim imieniu exeter powyższe napisał? Jacy "MY"?
Ja nic takiego nie twierdzę.

(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Ponieważ reprezentujesz sposób myślenia, polegający na przekonaniu, że pomimo tych faktów nic nam nie grozi,


Kłamstwo. Ile razy je wygłosiłeś, do tej pory, chyba ze trzy co najmniej?



(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Wytłumacz dlaczego pomimo tego, że co prawda w głębinach oceanów tyka gigantyczna bomba, ale spoko, nas ona nie ruszy.
Uprzejmie proszę o wykazanie się co najmniej taką inwencją i pomysłowością, jakich użyłeś żeby dołożyć exeterowi.

Poczekaj, zacytują kogoś:

(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Skoro wystawiłeś kuper, grzechem byłoby nie kopnąć. Oczko



Gdyby exeter czytał ze zrozumieniem to może zrozumiałby, że  niczego takiego nie głoszę.



(18.08.2017, 18:26)exeter napisał(a): Wiem, mamy wszystko co trzeba, a nawet więcej, żeby poradzić sobie z taką drobnostką, jaką jest zmiana klimatu. Mamy nawet urządzenia(o czym przekonywał mnie Sir Galahad), które produkują tyle samo prądu, co zużywają. Duży uśmiech
To dlaczego żeśmy ich nie zastosowali tydzień temu w Borach Tucholskich???

Przyznaję, tu mnie zatkało.





Za błędy logiczne, dezinformacje i insynuacje dostajesz symbolicznego minusa.






Mniejsza o exetera.
Przy okazji dyskusji, natrafiłem na kolejny wynalazek (ciekawe czy uda się go zastosować do np. filtrów w przemyśle), który pochłania dwutlenek węgla.


Cytat:Rice University materials scientists have created a light foam from two-dimensional sheets of hexagonal-boron nitride (h-BN) that absorbs carbon dioxide.

They discovered freeze-drying h-BN turned it into a macro-scale foam that disintegrates in liquids. But adding a bit of polyvinyl alcohol (PVA) into the mix transformed it into a far more robust and useful material.

The foam is highly porous and its properties can be tuned for use in air filters and as gas absorption materials, according to researchers in the Rice lab of materials scientist Pulickel Ajayan

(...)
In molecular dynamics simulations, the foam adsorbed 340 percent of its own weight in carbon dioxide. The greenhouse gas can be evaporated out of the material, which can be reused repeatedly, Tiwary said. Compression tests showed the foam got stiffer through 2,000 cycles as well.

And when coated with PDMS, another polymer, the foam becomes an effective shield from lasers that could be used in biomedical, electronics and other applications, he said.

[Obrazek: nn-2017-03291p_0007.gif]

źródło
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości