Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polecane artykuły
Tak  lżejszym kalibrem z okazji Nowego Roku. Uśmiech

Chcecie to wierzcie, chcecie nie wierzcie.....

Prognoza Rothschildów w The Economist na 2019 rok.

Ano, rozliczymy za rok rozwiązanie rebusa, będzie do czego wrócić.
Odpowiedz
Witam po świątecznej przerwie. Jeszcze nie chcę wchodzić w dyskusje ani kontynuować przerwanych wątków, ale poniższy artykuł wydawał mi się godny umieszczenia właśnie tu jako podsumowanie przetasowań partyjnych końcówki ostatniego roku:

https://opinie.wp.pl/jakub-bierzynski-mo...394773633a

PS: I Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Czyli PiS znowu wygra wybory.

Sofeicz napisał(a): Czyli autor najpierw stwierdza, że polska inteligencja, to Yeti, a następnie rozwodzi się szczegółowo nad jej właściwościami.
Straszny bajzel myślowy - ja tego nie kupuję.

Może chciał zastosować taki zabieg publicystyczny. Albo uważa, że "inteligencja", do której kieruje swój apel nie wpisuje się w jego wyobrażenie o inteligenckości. Może to taki zawód z jego strony i oskarżenie zarazem. Tak to rozumiem, a nie jako sprzeczność w felietonie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
http://biznesalert.pl/nord-stream-2-sank...PBZpMY4LgE

Cytat:Agencja Bloomberg podaje, że koalicjanci niemieckiej kanclerz Angeli Merkel uginają się pod presją prezydenta USA Donalda Trumpa i coraz mocniej krytykują sporny projekt Nord Stream 2. Mimo to rząd niemiecki zamiast blokować projekt, promuje negocjacje z udziałem Ukrainy i Rosji.

Projekt zakładający budowę nowego gazociągu z Rosji do Niemiec o przepustowości 55 mld m sześc. rocznie budzi krytykę coraz szerszych kręgów w Berlinie. Nils Schmidt z SPD, pomimo poparcia jego partii dla Nord Stream 2, przyznaje, że politycy niesłusznie nie uwzględnili czynnika geopolitycznego, to znaczy jego wpływu na Ukrainę, która może utracić część przychodów z przesyłu gazu na korzyść szlaku niemieckiego, co może zagrozić jej stabilności budżetowej i politycznej. Schmidt twierdzi, że projekt nie powinien być realizowany bez układu Ukrainy i Rosji o utrzymaniu minimalnego poziomu dostaw przez terytorium ukraińskie, w sprawie którego trwają rozmowy KE-Ukraina-Rosja.

Należy zaznaczyć, że analogiczne stanowisko prezentuje Angela Merkel.

Obawy wzmocniła agresja rosyjska na Morzu Azowskim, która doprowadziła do wzięcia w niewolę kilkudziesięciu marynarzy ukraińskich na terytorium międzynarodowym błędnie uznawanym przez Rosję za część jej terytorium. W 2014 roku Rosjanie nielegalnie anektowali Półwysep Krymski i rozpoczęli działania wojenne na wschodzie Ukrainy. To wydarzenie podkopało nadzieje Niemców na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu. – Wydarzenia w Cieśninie Kerczeńskiej pokazały mi przynajmniej jak niespełnione były to nadzieje – przyznaje Juergen Hardt, prawnik z chrześcijańskiej CDU, z której wywodzi się Angela Merkel. Przy tym skrytykował opłacalność ekonomiczną Nord Stream 2.

Amerykanie ostrzegli Niemcy, że mogą wprowadzić sankcje wobec partnerów Nord Stream 2. Według Handelsblatt mogą one objąć wykonawcę gazociągu na morzu, firmę szwajcarską Allseas, co mogłoby doprowadzić do opóźnienia projektu.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik
Odpowiedz
Interesujący wywiad z byłym oficerem wywiadu.


Cytat:Jednego nie rozumiem. Skoro był pan zdezubekizowany i równocześnie pracował pan na rzecz wywiadu w okresie rządów PiS, to koniec końców władza panu ufała czy nie ufała?

Po pierwsze, nie byłem jedyny. Było nas spore grono. A co do zaufania, to nie sądzę, żeby tu były jakieś wątpliwości. Oczywiście, to jest schizofreniczne, ale w obniżaniu emerytur chodziło tylko o politykę i o zemstę. Ale nawet jakby mi całą emeryturę zabrano, to nadal nikt z przysięgi mnie nie zwalniał.

Jaką miał Pan emeryturę przed zmianą?

Na rękę ponad 6000 złotych.

Nie uważa pan, że to za dużo?

Nie ja pisałem ustawy. Ale owszem. Proszę pamiętać jednak o tym, iż zajmowałem relatywnie wysokie stanowisko w strukturach Agencji Wywiadu , które można porównać do szefa wydziału w Sądzie Okręgowym czy nawet Najwyższym. Większość moich kolegów i koleżanek zarówno z wywiadu, jak i z innych służb otrzymywała i otrzymuje kwoty zdecydowanie niższe, rzędu 2 - 3 tys.

Czy to, że służby mają osobny system emerytalny i emerytury są w zupełnie innej wysokości niż mają zwykli ludzie, nie jest czymś nienormalnym, przeniesionym wprost z komunizmu, gdzie bezpieka była czymś ponad narodem?

Pomijając to, że ja pracowałem w wywiadzie, a nie w bezpiece, to zgoda. Tyle że system się nie zmienił – znam kolegów, którzy mają emerytury po 9 – 10 tys. złotych,a zaczynali służbę po 1990 roku. Ludzie na równorzędnych co ja stanowiskach nadal mają po 8 tys. brutto.

Powróćmy do pańskiej sytuacji. 1760 zł to jest dwa razy mniej niż emerytury zabójców księdza Popiełuszki.

Oni zostali wydaleni ze służby i ich ustawa nie dotyczy. Oni otrzymywali nagrody i odznaczenia od KC PZPR, ja swoje Krzyże Zasługi dostałem od prezydentów RP Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.

I jak się z tym pan czuje?

Źle. A jak mam się czuć? Ale chcę podkreślić jedno. Ja sobie jakoś dam radę. Żal mi koleżanek, którym obniżono emerytury do zupełnie głodowych wysokości, a które były sekretarkami i którym, nawet będąc zupełnym paranoikiem, już naprawdę nijak nie można niczego złego przypisać.

A czym się pan teraz zajmuje?

Zostałem robotnikiem. Pracuję jako kierowca, dostawca i tragarz w jednym.

Czy ta sytuacja nie wystawia pana i pańskich kolegów na werbunek?

Mnie się nie da zwerbować. To ja werbowałem, więc wiem, jak to się robi.

A gdyby Rosjanie zrobili coś analogicznego, to uznałby pan, że powstaje okazja do werbowania ich oficerów?

Tak. Tak bym uznał.

A jak to jest z punktu widzenia agentów, których zwerbowaliście? Wiedząc, że ci, którzy ich zwerbowali mają obniżone o 60, 70 czy 80% emerytury, czułby się pan na ich miejscu bezpiecznie, czy też obawiałby się pan o swoje bezpieczeństwo?

Tu nie chodzi o emerytury. Tu chodzi o upokorzenie. Wie pan, przy werbunku, jak kandydat cierpi biedę, to dla werbującego jest to jakaś podstawa. Ale jeśli wiemy, że jego kraj go upokorzył, to szanse zasadniczo rosną.


Na kogo pan głosował w wyborach w 2015?

Tu się pan zdziwi. Na PiS.

To dość perwersyjne, zważywszy na to, co zrobiono z pana emeryturą.

Wydawało mi się, nam w zasadzie, bo było nas wielu, że zmiana jest konieczna. PO, zważywszy na politykę na kierunku wschodnim, na to, co się działo z wywiadem, który był niszczony, liczne afery, których w mojej ocenie nie próbowano wyjaśnić - należało odsunąć od władzy. Zmiany proponowane przez PiS miały ręce i nogi. Tyle że zamiast zmian na lepsze nastąpiło jakieś szaleństwo. Głosowałem na PiS, czego żałuję. Ale nie dlatego, że mi zabrali emeryturę, ale z racji tego, co robią w polityce.

Zagranicznej?

Zwłaszcza zagranicznej.

Ktoś powie, że krytyka PO to próba wkupienia się w łaski PiS, żeby panu przywrócono emeryturę, bo jest taka furtka.

Ta furtka to pic na wodę. Nikomu nie przywrócono emerytury. Ale odpowiem tak, żeby było jasne. Głosowanie na PiS uważam za jeden z moich największych błędów. Nie zamierzam na nich ponownie głosować.

Głosując na PiS, nie spodziewał się pan obniżenia emerytury?

Spodziewałem się. Mówiono o wprowadzeniu górnego limitu w wysokości 5000 zł. Oczywiście każdy woli mieć 1000 złotych więcej, ale wydawało mi się to - mimo wszystko - sensowne. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że przegapiliśmy sygnały. Generał Kapkowski otrzymał list od jednego ze swoich oficjalnych kontaktów z rosyjskiej strony, w którym była zapowiedź takiego rozwiązania. Dodatkowo jeden z naszych łączników na Zachodzie usłyszał od łącznika FSB, że się Rosjanie na nas zemszczą.

PiS działało, uchwalając ustawę wg scenariusza rosyjskiego?

Tego nie twierdzę. Wystarczyło zainspirować polityków PiS. Szukałbym wśród pomysłodawców. Kogoś w cieniu.

Ta zemsta to byłaby za co? Za operacje wywiadowcze przeciw Rosjanom?

Nawet nie tyle za to. Bardziej za to, że oni naszą postawę w 1989/1990 – poparcie zerwania z Moskwą, a potem wsparcie udzielone przez wywiad, ale też przez wojsko, wejściu do NATO, do UE uznają za zdradę. No i Ukrainy nam nie mogą wybaczyć.

Ukrainy?

Wielu operacji na Ukrainie. Winią nas za Majdan z lat 2004 i 2014.

Porozmawiajmy o polityce. Czy zajęcie Krymu było niespodzianką?

Nie. Dziwię się tym, który byli zdziwieni. Po wojnie w Gruzji Władimir Putin polecił opracowanie planu zajęcia Krymu przy wykorzystaniu miejscowej ludności. Próba generalna zresztą miała miejsca, gdy zbliżały się manewry ukraińsko–natowskie z udziałem amerykańskiego niszczyciela. Rosjanie wywołali protesty miejscowej ludności i Amerykanie się wycofali.

całość
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci...om/vyq75lz
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/n...omiks.html
Studenci PW opracowali algorytm do zamiany wideo w komiks. Świat szaleje - media milczą.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Ki diabeł?


Cytat:Angela i Donald przyniosą nad Polskę chłód



http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7...=BoxOpImg3

Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Wyzwanie dla Pilastra:

TP napisał(a):Fizycy lubią oczywiście powtarzać, że ich przewidywania, w przeciwieństwie do przewidywań filmowych czy literackich, są ilościowe i precyzyjne, co miałoby rzekomo świadczyć o tym, że to ich metoda jest metodą najprawdziwszą. Cóż, to oczywiście bardzo praktyczne, ale też jednocześnie mało zaskakujące, że przewidywaniem teorii matematycznej jest wynik matematyczny. Bardziej zaskakujące byłoby, gdyby z teorii matematycznej wynikało przewidywanie literackie albo z literackiej – matematyczne. Gdyby zaś przerobić dogłębną wiedzę o logice i strukturze dzieła artystycznego w teorię dającą przewidywania matematyczne, byłaby ona wtedy jako żywo teorią matematyczną. Nie gdybajmy zresztą. Oto NP to liczba żywych bohaterów na początku dzieła literackiego, a NK – na jego ostatniej stronicy. Twierdzę, że w kryminałach NP<NK. To już twierdzenie matematyczne, jednak samo wykorzystanie formalizmu matematycznego nie sprawiło magicznie, że panna Marple i Herkules Poirot stali się nagle obiektami matematycznymi, nieprawdaż?

https://www.tygodnikpowszechny.pl/swiat-...zny-157005

Bardzo dobry artykuł, fajny punkt widzenia. Aż się prosi o solidną polemikę Cwaniak
Sebastian Flak
Odpowiedz
Trzeba obliczyć potencjały wszystkich bohaterów i różne prawdopodobieństwa.

Sofeicz napisał(a): Ki diabeł?

Angela i Donald przyniosą nad Polskę chłód
Uśmiech

Dobre!
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Gawain napisał(a): https://www.tygodnikpowszechny.pl/swiat-...zny-157005

Bardzo dobry artykuł, fajny punkt widzenia. Aż się prosi o solidną polemikę Cwaniak

Cytat:Przykład koloru jest szczególnie bolesny, ponieważ skrupulatna analiza materii i widzenia barwnego mówi nam, że jabłko w żadnym zwykłym sensie nie jest czerwone, a tylko człowiek, widząc je, przeżywa wrażenie czerwieni. Czerwone mogłoby być ewentualnie światło – i tak też do dziś mówią również naukowcy, wypowiadając się choćby o „przesunięciu ku czerwieni”. Filozofowie lubią w takich przypadkach przypominać jednak, że wędrująca w przestrzeni fala elektromagnetyczna nie ma w sobie nic „czerwonego”, a tą jej cechą, która ostatecznie wywołuje w nas owo wrażenie barwne, jest długość fali. Fala o długości ok. 650 nanometrów, gdy pobudzi dno ludzkiego oka, wywoła wrażenie czerwieni. Gdy więc poprosi się fizyka, aby wyjaśnił nam, czym różni się czerwień od żółci, odpowie, że czerwieni odpowiada 650 nm, a żółci 580 nm. Ot, 70 nanometrów różnicy. Fala elektromagnetyczna to zaś w gruncie rzeczy sinusoida – lub raczej szereg takich sinusoid, odpowiednio na siebie nałożonych.

Gdy próbujemy przyjąć „obiektywną perspektywę” na świat, jak gdyby oczyszczając świat z zabrudzeń, jakimi zabarwia go nasz stan człowieczy, znikają z niego wszystkie barwy (po których zostają tylko wibracje pola elektromagnetycznego), dźwięki (drgania ośrodka, w którym jesteśmy zanurzeni), zapachy i smaki (zredukowane do stężeń określonych związków chemicznych) itd.

Co do widzenia kolorów, autor powinien zobaczyć chociażby to: https://www.youtube.com/watch?v=mf5otGNbkuc (żadna tam długość fali- to o wiele bardziej złożone)

Po drugie naiwny realizm nie jest taki znowu naiwny, skoro nasze zmysły są wytworem ewolucji i bez ich sprawnego rozpoznawania cech otoczenia trudno o przeżycie i reprodukcję. Widzenie i reszta naszego czucia oczywiście ma tę sprawność ograniczoną, przede wszystkim zaś ograniczoną przez kontekst ewolucyjny- rozpoznanie większej części cech otoczenia, które dziś zbadamy przy pomocy odpowiednich przyrządów i zaopatrzeni w naukowe teorie, nie stanowiło (i wciąż nie stanowi) jakiejś konieczności dla trwania organizmów żywych, więc brakowało odpowiedniej presji środowiskowej. Taka presja pojawiła się dopiero w ramach ewolucji kulturowej, w warunkach rywalizacji społeczności ludzkich. Stąd rozkwit nauki. I stąd naukowe narzędzia poznania są w ten sam sposób ograniczone: zakresem cywilizacyjnej ekspansji człowieka. Żadne to odkrycie dla kogoś, kto doskonale zdaje sobie sprawę, że mechanika klasyczna wciąż jest przydatnym narzędziem w pewnym zakresie naszych aktywności, ale do stworzenia systemu GPS już by nie wystarczyła. Teraz proszę sobie zestawić to z opowieścią o falach elektromagnetycznych i poszukiwaną teorią unifikującą teorię względności z mechaniką kwantową.

Podkreślę tutaj frazę, która przed momentem padła: "w pewnym zakresie naszych aktywności". W gruncie rzeczy nasz obraz świata jest ukształtowany przez naszą aktywność, tzn. ma sens relacyjny wyłącznie względem naszego w nim funkcjonowania. I tego nie da się przeskoczyć, nawet poznaniem naukowym. Mówiąc żargonem filozoficznym: nie poznajemy rzeczy jako takich, ale ogarniamy rzeczywistość jako przestrzeń naszych potencjalnych możliwości działania- także działalności poznawczej, naukowej.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
E.T.

Cytat:Podkreślę tutaj frazę, która przed momentem padła: "w pewnym zakresie naszych aktywności". W gruncie rzeczy nasz obraz świata jest ukształtowany przez naszą aktywność, tzn. ma sens relacyjny wyłącznie względem naszego w nim funkcjonowania. I tego nie da się przeskoczyć, nawet poznaniem naukowym.

Czyli nie wierzysz, że może być adekwatny opis obiektywnej rzeczywistości?
Odpowiedz
Wierzę w to, że ludzkie rozumienie świata ściera się z rzeczywistością wraz z ludzką ekspansją i nierzadko wychodzi z tego starcia obronną ręką, zawsze jednak człowiek funkcjonuje w pewnym ograniczonym kontekście, a tworzony przez niego obraz rzeczywistości naznaczony jest nieuchronnie jego sposobem życia.

I tylko w tych ramach możliwe jest coś, co nazywamy adekwatnym opisem obiektywnej rzeczywistości. Umożliwiają go naukowe narzędzia poznania, które zaspokajają nasze potrzeby rozeznania się w świecie, w którym żyjemy, prowadząc do coraz lepszego zrozumienia nas samych i naszego otoczenia. W ramach tego rozumienia nie mieszczą się żadne ostateczne rozpoznania natury Wszechświata- zarówno przez ograniczoność kontekstu naszego bytowania i poznawania, jak i przez nieuchronny, etyczny pierwiastek w naszym poznaniu (nasz zmienny sposób życia, nie ograniczający możliwości rozumienia rzeczywistości do jednego zestawu kategorii). W szczególności więc odrzucam opowieści o matematycznym Wszechświecie w rodzaju tej, którą sprzedaje w swojej twórczości Michał Heller (zresztą nie tylko z powodów podanych wyżej; krótko mówiąc, Hellerowska "matematyka przez duże "M"" to taki twór werbalny, wykwit wyobraźni bez żadnego poznawczego sensu).
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
Nie wiem, wydaje mi się, że fizyka ma ambicje do przedstawienia rzeczywistości "z lotu ptaka" i pokazania uniwersalnych praw, niezależnych od kontekstu, choć oczywiście od kontekstu zależy pomyślność tego procesu rozumienia i jest to tylko modelowanie rzeczywistości.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości