Ankieta: Czy jesteś za legalizacją narkotyków?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak, wszystkich
46.08%
153 46.08%
Tak, ale tylko tych "miękkich" (m.in. marihuany)
37.05%
123 37.05%
Nie
13.55%
45 13.55%
Żadna z powyższych opcji ankiety mi nie odpowiada
3.31%
11 3.31%
Razem 332 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prohibicja narkotykowa vs. legalizacja narkotyków
To w takim razie przyjmijmy dla wygody, że marihunanen ma działanie wyłącznie prozdrowotne, mnie to ani ziębi ani grzeje. Nie palę ani nikomu nie bronię, każdy ma swój rozum i priorytety Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
[Obrazek: 12342858_10209542802465774_4960226782035...e=5791B1D5]

No cóż, zero zdziwienia.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Swoją drogą zastanawiał się ktoś nad tym, czemu w języku angielskim słowo "drug" oznacza zarówno narkotyk jak i lek? Dla mnie również nie ma większej różnicy między tymi pojęciami. Przecież bardzo wiele leków w odpowiednio dużych dawkach, działa tak samo jak narkotyki i odwrotnie wiele środków odurzających może uratować życie, jeśli będą zażyte w odpowiedniej dawce i momencie. W zasadzie nie wiem, czy właściwie wszystkie lekarstwa nie są narkotykami, bo przecież paracetamol, zażyty w dużych ilościach spowoduje halucynacje na skutek uszkodzeń mózgu.

Leki psychotropowe w zasadzie niczym nie różnią się od narkotyków. Jeśli pacjentowi z depresją podano by heroinę to wyleczyło by go to równie szybko co standardowe środki.

Każdy nawet najbardziej niebezpieczny narkotyk to w istocie lek, może zabić ale, równie dobrze uratować życie. Więc w zasadzie czemu występuje rozróżnienie między lekami i narkotykami? Jaka jest różnica. Może w ramach upraszczanie języka powinniśmy wziąć przykład z angielskiego i nazywać wszystkie substancje lek, albo określać wszystko mianem narkotyk? Wyobraziłem sobie, idę do apteki i mówię "poproszę ten narkotyk bo boli mnie głowa".
Odpowiedz
łowca napisał(a): Swoją drogą zastanawiał się ktoś nad tym, czemu w języku angielskim słowo "drug" oznacza zarówno narkotyk jak i lek? Dla mnie również nie ma większej różnicy między tymi pojęciami. Przecież bardzo wiele leków w odpowiednio dużych dawkach, działa tak samo jak narkotyki i odwrotnie wiele środków odurzających może uratować życie, jeśli będą zażyte w odpowiedniej dawce i momencie. W zasadzie nie wiem, czy właściwie wszystkie lekarstwa nie są narkotykami, bo przecież paracetamol, zażyty w dużych ilościach spowoduje halucynacje na skutek uszkodzeń mózgu.

Leki psychotropowe w zasadzie niczym nie różnią się od narkotyków. Jeśli pacjentowi z depresją podano by heroinę to wyleczyło by go to równie szybko co standardowe środki.

Każdy nawet najbardziej niebezpieczny narkotyk to w istocie lek, może zabić ale, równie dobrze uratować życie. Więc w zasadzie czemu występuje rozróżnienie między lekami i narkotykami? Jaka jest różnica. Może w ramach upraszczanie języka powinniśmy wziąć przykład z angielskiego i nazywać wszystkie substancje lek, albo określać wszystko mianem narkotyk? Wyobraziłem sobie, idę do apteki i mówię "poproszę ten narkotyk bo boli mnie głowa".
A może jeszcze, dla uproszczenia, dodać do tego megasłowa truciznę? W końcu lek, narkotyk i trucizna to to samo...
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
Roan Shiran napisał(a): A może jeszcze, dla uproszczenia, dodać do tego megasłowa truciznę? W końcu lek, narkotyk i trucizna to to samo...

Nie wiem czy w jakimś języku występuje jedno słowo na określenie tych trzech pojęć. Z kolei są języki w którym jednym słowem określa się zarówno narkotyk jak i lek.
Odpowiedz
Narkotyki takie jak lsd, czy amfetamina z założenia miały być lekami
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Narkotyki powinny być legalne ale kara za sprzedawanie(lub podawanie) nieletnim powinna być adekwatna do czynu - dożywocie. To samo tyczy się alkoholi wysokoprocentowych, które moim zdaniem nie powinny być inaczej traktowane. Granicą wiekową powinno być nie 18 a 20/21 lat.
Legalizacja powinna być lekka - brak wystaw, reklam itd.
Odpowiedz
macikiw2 napisał(a): Narkotyki powinny być legalne ale kara za sprzedawanie(lub podawanie) nieletnim powinna być adekwatna do czynu - dożywocie.

A może po prostu wychowaj swoje dzieci tak żeby nie kupowały narkotyków?
"Co sobie uświadamiasz, to też kontrolujesz; to czego sobie nie uświadamiasz, kontroluje ciebie"
Jestem otwarty na wszelkie tematy GG: 1813667
Odpowiedz
O już lepiej niż rozmowa przez reputację...
Rexerex
Cytat: A może po prostu wychowaj swoje dzieci tak żeby nie kupowały narkotyków?

Jest to zdecydowanie trudniejsze i mniej efektywne. Najlepiej wychować i zmienić prawo. Dorośli niech robią co chcą, ale smutne jest to że dilerzy wykorzystują młodych ludzi do zbijania kabzy na ich życiu. Zakładam że osoba niepełnoletnia nie potrafi w pełni ocenić swojej pozycji, skutków, zagrożeń i wiele wiele innych. Dlaczego 18 to za mało? Jest najprawdopodobniej na utrzymaniu rodziców to nie zdaje sobie sprawy z wielu rzeczy. Dobra...Powiedzmy że ta granica wiekowa nawet mogłaby być ruchoma między 18/21 na jakiejś tam podstawie, ale zdania na temat dożywocia nie zmieniam(bo kary śmierci nie popieram - państwo nie jest od zabijania).
Odpowiedz
Rexerex napisał(a):
macikiw2 napisał(a): Narkotyki powinny być legalne ale kara za sprzedawanie(lub podawanie) nieletnim powinna być adekwatna do czynu - dożywocie.

A może po prostu wychowaj swoje dzieci tak żeby nie kupowały narkotyków?

Ok, no to udoskonalona wersja powinna wyglądać tak:
Wychowaj swoje dzieci tak, żeby nie kupowały narkotyków, a handlarzy narkotyków wysyłaj na Kołymę. Nie ma to jak dobry konsensus. Duży uśmiech
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Ja tam twierdzę podobnie jak Keith Richards z The Rolling Stones - "Narkotyki to nie problem, problemem jest policja".

Dlaczego mogę legalnie się ujebać to upadu poczciwym C2H5OH z państwową banderolą, a nie mogę opiatami albo koką, tego nawet Lumber, Zef ani Pilaster nie wie?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Dlaczego mogę legalnie się ujebać to upadu poczciwym C2H5OH z państwową banderolą, a nie mogę opiatami albo koką

Nie oczekujmy od demokratycznego motłochu uczciwości intelektualnej.
"Co sobie uświadamiasz, to też kontrolujesz; to czego sobie nie uświadamiasz, kontroluje ciebie"
Jestem otwarty na wszelkie tematy GG: 1813667
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Ja tam twierdzę podobnie jak Keith Richards z The Rolling Stones - "Narkotyki to nie problem, problemem jest policja".

Dlaczego mogę legalnie się ujebać to upadu poczciwym C2H5OH z państwową banderolą, a nie mogę opiatami albo koką, tego nawet Lumber, Zef ani Pilaster nie wie?

Siła i rola tradycji. Oto odpowiedź na twe nurtujące pytanie. A tradycja ważną jest i nawet nie do końca świecka. :-)
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Wszyscy wiedzą, a zatem to prawda, że istnieją rośliny i grzyby których spożycie daje efekt narkotyczny. Jednak spośród tysięcy występujących na Ziemi gatunków tylko niewielki procent przejawia tego typu właściwości i zazwyczaj są to rośliny bądź grzyby stosunkowo rzadko spotykane.

Zastanawia mnie kwestia czy istnieją jakieś przeszkody dla których roślina bardzo pospolita jak na przykład pokrzywa lub jakiś gatunek traw posiadał równie silne właściwości narkotyczne co na przykład mak lekarski? Czy jeśli roślina zawierałby na przykład alkaloidy to w jakiś sposób wpłynęło by to na jej liczebność?

Wyobraziłem sobie scenariusz, że jakiś bardzo pospolity chwast byłby równocześnie bardzo silnym narkotykiem. Zapewne rządy większości państw na świecie podjęłyby działania mające na celu całkowite zniszczenie takiej nieszczęsnej rośliny, bo to przecież straszny narkotyk.
Odpowiedz
łowca napisał(a): Zastanawia mnie kwestia czy istnieją jakieś przeszkody dla których roślina bardzo pospolita jak na przykład pokrzywa lub jakiś gatunek traw posiadał równie silne właściwości narkotyczne co na przykład mak lekarski? Czy jeśli roślina zawierałby na przykład alkaloidy to w jakiś sposób wpłynęło by to na jej liczebność?

Nie znam się na biologii ale właściwości narkotyczne mogą być dla rośliny zupełnie niezamierzone oraz zbędne. Mogą też okazać się kosztowne i rośliny które nie zużywają energii na takie dyrdymały pewnie mają przewagę.

łowca napisał(a): Wyobraziłem sobie scenariusz, że jakiś bardzo pospolity chwast byłby równocześnie bardzo silnym narkotykiem. Zapewne rządy większości państw na świecie podjęłyby działania mające na celu całkowite zniszczenie takiej nieszczęsnej rośliny, bo to przecież straszny narkotyk.

Gdyby taki chwast był tak bardzo rozpowszechniony to podejrzewam że w naszej kulturze zażywanie go mogłoby uchodzić za normalne. Coś jak alkohol. Pytanie też jakie są skutki uboczne, jeśli bardzo negatywne to nie tylko rządy ale i zwykli ludzie przyczynialiby się do usuwania chwasta. Ewentualnie powszechnie by uznano chwast za trujący a jeśli przeżyłeś na halunach to miałeś farta.
Odpowiedz
magicvortex napisał(a): Nie znam się na biologii ale właściwości narkotyczne mogą być dla rośliny zupełnie niezamierzone oraz zbędne. Mogą też okazać się kosztowne i rośliny które nie zużywają energii na takie dyrdymały pewnie mają przewagę.

Podejrzewa się, że tego rodzaju substancje są wytwarzane przez rośliny w celu zniechęcenia zwierząt do ich konsumpcji. Głównym składnikiem alkaloidów jest azot, a gleby zawierające ten pierwiastek w największej ilości to tylko niewielki procent, więc to może być przyczyna.

magicvortex napisał(a): Gdyby taki chwast był tak bardzo rozpowszechniony to podejrzewam że w naszej kulturze zażywanie go mogłoby uchodzić za normalne. Coś jak alkohol. Pytanie też jakie są skutki uboczne, jeśli bardzo negatywne to nie tylko rządy ale i zwykli ludzie przyczynialiby się do usuwania chwasta. Ewentualnie powszechnie by uznano chwast za trujący a jeśli przeżyłeś na halunach to miałeś farta.

Zawsze śmieszyło mnie uznawanie za nielegalne roślin rosnących na danym terenie od pokoleń tylko dlatego, że przejawiały działanie narkotyczne. Ciekawi mnie co by było gdyby narkotykiem była pokrzywa i jak wyglądały by próby delegalizacji tak szeroko rozpowszechnionej rośliny, albo gdyby liście dębu miały działanie psychoaktywne to ciekawe czy zakazano by sadzenia tych drzew? Wyobrażam sobie te wycinki, Puszcza Białowieska to mało, możliwe, że w całym kraju nie ostał by się ani jeden las.
Odpowiedz
sinner napisał(a): hehe Duży uśmiech
Stary i odwieczny temat. Chyba jako jedyny stane w opozycji do wszystkich(jak zawsze). Kto czyta troche forum na pewno zna mój radykalny stosunek do wszelakich narkotyków. Ja jestem stanowczo przeciwny legalizacji marihuany. Pierwszy argument czesto powtarzany mówi, że alkohol i papierosy szkodzą a są dostepne. Alkohol jest w kulturze polskiej odkąd powstała Polska. Niemożliwym jest delegalizacja czegoś co jest wrośnięte tak w polską mentalność. Poza tym alkohol może w miare łatwo samemu produkować. Alkohol również w niektórych przypdakach moze być leczniczy. A i też o wiele trudniej jest sie uszkodzić alkoholem niż trawą. Jesli nawet nie wiem jak kto sie upije to albo zwymiotuje albo bedzie miał ciezkeigho kaca. Natomiast trawą mozna zorbić sobie nieodwracalne zmiany w mózgu(psychice). Papierosy także są bardzo długo, wiele osób jest uzależnionych i nei da się ich skasować tak po prostu z rynku. Legalizacji marihuany mówie NIE. Bo nei potrzeba nam kolejnego gówna którym ludzie by sie odurzali i uzależniali. Jesli i tak mamy alkohol i papierosy to na co nam wiecej syfu.
hahaha o jajebie

uff dzięki BOGU za opcję szybkiej odpowiedzi. Bez kitu nie ogarniam tego interfejsu.

"Gdyby taki chwast był tak bardzo rozpowszechniony to podejrzewam że w naszej kulturze zażywanie go mogłoby uchodzić za normalne. Coś jak alkohol. Pytanie też jakie są skutki uboczne, jeśli bardzo negatywne to nie tylko rządy ale i zwykli ludzie przyczynialiby się do usuwania chwasta. Ewentualnie powszechnie by uznano chwast za trujący a jeśli przeżyłeś na halunach to miałeś farta."

Nie zawsze tak było. W czasach przed Chrystusem takie rośliny były szanowane. Czasami czczone.

zaraz co?

Co tu się dzieje?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości