Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film
[Obrazek: ready-player-one.jpg?itok=fVq5ee1Z]



Ready Player One to powrót Spielberga do korzeni zapuszczonych w latach osiemdziesiątych, kiedy to lubował się w kinie przygody i supernatural. Jednak nie jest to kalka w pełni odwzorowująca tamte obrazy reżysera. W najnowszym filmie postanowił wyruszyć w przyszłość, akcja rozgrywa się w 2045 roku, i przy użyciu wspomnianych narzędzi warsztatowych opowiedzieć historię dla młodzieży, o młodzieży, internecie, grach (nowych i klasyce), przyjaźni i pogoni za pasją. Dzięki mnogości odniesień do popkultury można się dobrze bawić czekając na kolejną scenę, w której pojawi się następny ekranowy "hipertekst". Ale sama fabuła, choć na kliszach gatunku zbudowana, charakteryzuje się świeżością i lekkością we wprowadzaniu nowych rozwiązań w utarte schematy
Nie przedłużając...

Zdecydowanie warto obejrzeć żeby rozerwać się i poczuć czar młodzieżowego kina przygody.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
Lenina Trzecia:
Ewoki jako symbol Vietcongu walczącego z USA to były jeszcze jakieś takie subtelne i wyrafinowane. Teraz zaś Disney wali nam rewolucję w każdym filmie prawie. W Thorze Ragnaroku była, w Ostatnim Jedi było wyzwalanie zwierzaczków i w Hanie Solo tez jest. A my wiemy, z czym się wiąże taka rewolucja: mordy, rzezie, zniszczenia, Cud nad Wisłą w 1920 itp. Bolszewia nadciąga i trzeba walczyć. Pozytywnego odbioru owe rewolty zatem nie spowodują. Tym bardziej prostactwo ich prezentowania. Ciekawe, wątek rewolucji bolszewickiej jest raczej pomijany w recenzjach i opiniach. O czymś to świadczy jednak... Jakby trzeba było stanąć do walki w 1920 roku to po której stronie my byśmy stanęli a po której oni?

Co tam mamy dalej? Klapę finansową. Podejrzewam, że w grę weszły tu jakieś wewnętrzne rozgrywki wewnątrz Disneja i był sabotaż. Zacznijmy jednak od scenariusza. Okazuje się, że jedna osoba nie podoła (w tym wypadku Lawrence Kasdan, wsparty synem Jonem). Podobnie George Lucas nie podołał w częściach I-III (które są częściami 4-6), bo nie było nikogo, kto by mógł mu uwagę, że są słabizny.


https://youtu.be/jPEYpryMp2s

Żeby zadziałało to efekty pracy scenarzysty powinny być ocenione przez reżysera, producenta, kogoś tam jeszcze, którzy powinni słabe fragmenty odrzucić i zasugerować inne. Z kolei scenarzysta powinien ocenić ich zmiany i zrobić korektę itd. Trudno taki efekt osiągnąć, bo najczęściej wszyscy kopia dołki jedni pod drugimi i dobre rzeczy wykreślają, a zostawiają słabizny. Kontrolowany Lucas był w stanie stworzyć lepsze historie niż niekontrolowany.

No i mamy znienawidzoną przez szerokie kręgi odbiorców producentkę Kathleen Kennedy, która stoi za tymi wszystkimi pierdołami. Nie potrafi dobrać reżyserów, przy każdym filmie chyba zmienia w połowie kręcenia. Wnioskuję stąd, że nie potrafi ona przedstawić oczekiwań, celów, środków. tzn coś tam mówi, oni to robią, po czym się okazuje, że nie o to chodzi. Ma się trzymać rewolucyjnej linii wytwórni i tyle. Pierwsza trylogia (która jest drugą) opierała się na kulturowych archetypach cywilizacji białego człowieka jednak. Obecna to jednak jest gender-srender i marksizm zwykły. Naprawdę myślicie, że szerokie kręgi odbiorców z upodobaniem przejmą się jakimiś kajdanami i ich zrzucaniem? Abstrakcja.

Widać było wyraźnie, że Disney chce skończyć ze starymi Gwiezdnymi Wojnami, wykończyć bohaterów, zmienić zasady, na których było zbudowane to uniwersum, a w zamian wprowadzić swoje, kompletnie bezsensowne. Han Solo to film, będący powrotem do tamtych czasów. Dlatego nie mieli serca do tego i wyszedł taki trochę koszmarek.

W Marvelu faktycznie udało się osiągnąć efekt konwergencji, czyli jedne film nakręcił drugi, a te: nakręcają inne. Tutaj zaś nie widzę sposobu, w jaki Ostatni Jedi miałby nakręcić tzw "hype" na Solo. Nawet trailera przed seansem nie było. Nie wiążą się te filmy ze sobą tematycznie, chronologicznie i w ogóle. Krótkotrwała promocja nie przyniosła efektów. Ludzie się przyzwyczaili, że Star Wars są w grudniu. No i macie. Sam film nie pomaga w przezwyciężaniu tych trendów.

II

Ostatni Jedi został uratowany przez Marka Hamilla, którego kreacja Luka Skywalkera powaliła. Są tam momenty beznadziejne i nie nadające się do oglądania, a są super. W Hanie Solo dna i mułu jest mało, nie ma tam też scen powalających. Tera spoilery kurde polecą chyba:

Gdyby owa Qi'Ra, zwana dalej Kirą, była konsekwentnie nieczułą w stylu Carmen czy coś, wykorzystującą facetów do polepszenia swej sytuacji, fabuła by zyskała. A tak to taka łzawa panienka. jest ona jakimś geniuszem, wyciągnięta z jakiejś dziury po 3 latach staje się takim mentatem, doradcą kreatywnym? Weźcie. A tak swoją drogą: czy w Gwiezdnych Wojnach istnieje poczta i można wysyłać listy?

Problem z kolejnymi filmami jest taki, że muszą wymyślić coś nowego, a że ciężko z sensem dumać to absurdy wymyślają. Zawsze odpalali statek kosmiczny i on śmigał w kosmos a teraz jakieś problemy z paliwem stworzyli. A Ostatni Jedi jak w tym świetle wygląda? Przecież wystarczyło wysłać Finna z kanistrem po paliwko i mogli uciekać. Z kolei w Łotrze 1 przemieszczają się między gwiazdami praktycznie natychmiastowo. I tak się będą wikłać w różnych absurdach jak dawny kanon, czyli tzw. Legendy. Jednym z największych absurdów było utrzymanie Maula przy życiu i to zostało utrzymane. A co się stało z drugą polową Maula? Trochę mniej bezsensowny Snoke też mógł przeżyć...

W tych Legendach Luke przeszedł na ciemną stronę - proszę aby pamiętali o tym hejterzy Ostatniego Jedi.

Tymczasem teraz kosmos wygląda jak jakaś kopalnia, co jest bezsensowne. Tunel wygląda jak autostradowy, z lampkami itp. Gwiezdny niszczyciel się w owym tunelu z bidą mieści, ale jest. Porażka kreatywna. A brak wyobraźni przejawem disnejozy jest. Aby widz mógł zrozumieć historię świat przedstawiony musi być podobny do USA. Kosmici mogą być niebiescy, zieloni, etc ale wszystko jest tam jak w USA. Nawet miniówy takie same. Takie mają tam podejście do kreacji. A my mamy ocean Solaris który jest inny i to męczy. Swoją drogą czytałem ostatnio kolejny raz Solaris Lema i się świetnie czyta. Nie ma porównania z płodami literatury starłorsowej. Polecam.


https://youtu.be/MmPPxQnaGDY

Tak. niech kosmos będzie kosmiczny. W tym kosmosie młody Han Solo daje radę jako Han Solo romantyczny. Piegowata nie daje rady i to jest bez sensu. Chociaż może odreagowują traumy kolonializmu czy niewolnictwa? U nas tego nie było, więc nie rozumiemy. Zdjęcia słabe, kolorystyka taka sobie. Czy jest za ciemno? W 2D nie. Co tam daje radę to spotkanie Hana z Czubaką. Pociąg nie daje rady bo jest za prymitywny. Podobnie pościgi autami i te kosmiczne tropiące dobermany.

Auto Hana, widoczne w trailerach, wygląda za współcześnie. Nawet biegi ma. W pierwszej trylogii nie eksponowali kierownic, aby uzyskać wrażenie odmienności. Podobnie dali bezsensowne maszyny kroczące, które w owym czasie były futurystyczne. I robiło to wrażenie inności. A film się na wrażeniach opiera. Han Solo nie stwarza wrażenia, że dzieje się w odległej galaktyce. Una s za parę lat - może. Ale nie tam. Świniaki z Powrotu Jedi już są lepsze.

Sama fabuła, pomijając Rewolucję Październikową i seks z robotami, daje radę. Ogląda się to i nie miałem wrażenia, że robią ze mnie idiotę jak w Ostatnim Jedi, gdzie pogoń była żenująca. Ale jak widać dla kolektywu to za mało. Jednak twierdzę, że maj nie jest dobrą porą na Gwiezdne Wojny. I chciałbym zobaczyć to, co ci wywaleni goście nakręcili. Może i było lepsze. Dlaczego mam wrażenie, że "Han Solo: Gwiezdne wojny - historie" został nakręcony na odwal się?
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
Kurde a zamiast tego poszedlem na ciche miejsce, które było najbadziej idiotycznym horrorem jaki widzialem
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Dragula napisał(a): Kurde a zamiast tego poszedlem na ciche miejsce, które było najbadziej idiotycznym horrorem jaki widzialem

No to idź. Daje się oglądać
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
Smok Eustachy napisał(a): Podobnie George Lucas nie podołał w częściach I-III (które są częściami 4-6), bo nie było nikogo, kto by mógł mu uwagę, że są słabizny.
A jest ktoś, kto by mógł Ci uwagę, że gubisz orzeczenia w zdaniach?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Smok Eustachy napisał(a): Lenina Trzecia:
To pewnie jakiś skrót, jak "Izajasza 3,14". Wciąż nie wiem, o które dzieło Wodza chodzi, ale jesli Lenin wypowiadał się o "Gwiezdnych Wojnach", to naprawdę musi być wiecznie żywy.
Cytat:Ewoki jako symbol Vietcongu walczącego z USA to były jeszcze jakieś takie subtelne i wyrafinowane.
Nie wiem, czemu akurat walka o wolność Smoku kojarzy się akurat z Vietcongiem, a nie ze św. Żołnierzami Niezłomnymi, co na chłopski rozum powinno być pierwszym skojarzeniem pisowca z leśnymi dziadkami uprawiającymi partyzantkę. Ale, widać, dilerzy PiSoiny to profesjonaliści: nie łykają tego, co sprzedają.
Odpowiedz
Batman vs superman. Albo super man vs batman. A mozliwe nawet ze w ogole nie tak brzmial tytul, w jazdym razie ten gdzie batman napierdala sie z supermanem. Film zdecydowanie wybija się z tego przeciętniactwa jakie oferują filmy o bohaterach dc i marvela. Tyle, źe w dół. I to ostro. To jest tak zjebany i idiotyczny film, że zastanawianie się nad tym co myślał scenarzysta w trakcie tworzenia chyba każdej pojedynczej sceny i każdego zdania jakie pada z ust aktorów jest po prostu zabawne.

Ta produkcja jest dla kina o superherosach tym, czym film o morderczej oponie jest dla kryminału
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Mordercza opona jest super.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
Johnny English Strikes Again

- spoko, można obejrzeć.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
Venom to fajna pulpa. Zrobili go dla pieniędzy, a ja obejrzałem dla Toma Hardy'iego.
Podobał mi się ten niewyszukany czarny humor w horrorowej oprawie. Nie spodziewałem się, że film jest zjadliwy tak bardzo, jak uśmiech tytułowego antybohatera.

Nawet smród otaczającego jedzenia nie popsuł mi wrażenia, więc było dobrze.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
Obejrzałem wczoraj Venoma, Tom Hardy to najlepszy aktor, bardzo lubię jak gra właśnie takich poczciwych gości. Venoma też polubiłem, za to jego dziewczyna - księżniczka. Dużo zabawnych scen i efektów.
Odpowiedz
John English 2 trochę się pośmiałem, ale jedynka lepsza była.
Odpowiedz
Alpha.
Zapowiadało się naprawdę dobrze, niestety to schrzanili i wyszło coś w stylu Zjawy, tylko znacznie gorzej.
Odpowiedz
Mississippi Grind to komedia w nurcie traktującym o "cwaniaczkach hazardzistach poszukujących łatwego wzbogacenia się". Spoko się ogląda. Siłą są dialogi i zręczne zwroty akcji pozwalające utrzymać napięcie. Ja bawiłem się dobrze, mimo tego, że nie jest to obraz powalający. Raczej taki, który trzeba obejrzeć w odpowiednim momencie i nastroju.
Tytuł na swoich barkach niosą Ryan Reynolds i Ben Mendelsohn.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
Jeśli ktoś tęskni za klimatem lat 80-tych (chodzi mi o filmy z Szwarcenegerami, Stalonami, VanDamiami itp. Oczko ), to polecam ten film:




W komentarzach pod filmem gościu rozpoznał następujące tytuły:


Cytat:Commando, Terminator, Mad Max, Amerykański ninja, Zaginiony w akcji, Rambo II, Ślepa furia i Krew bohaterów

Ja zauważyłem jeszcze nawiązania do Predatora oraz do gry dostępnej w tamtych czasach na automatach na żetony (a obecnie na emulatorach CAPCOMa - CPS1  albo CPS2) - Cadillacs And Dinosaurs.

Kierwa, trochę tęsknie za tamtymi czasami i za klimatem tamtych lat, kiedy nikt nie nosił przy sobie komórek, bo jeszcze ich nie było...
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Kojarzy ktoś ten Polski serial "wataha"? Podobno bardzo dobry
Odpowiedz
Quinque napisał(a): Kojarzy ktoś ten Polski serial "wataha"? Podobno bardzo dobry
Hmmm. Fajny klimat, Bieszczady, te sprawy. Ale niestety rozwiązanie tajemnicy w wysokim stopniu niesatysfakcjonujące. No i jak przystało na film polski – trzeba oglądać z napisami, bo gówno słychać.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Aha. To git
Odpowiedz
zefciu

Cytat:No i jak przystało na film polski – trzeba oglądać z napisami, bo gówno słychać.

To jest niestety poważny mankament polskich filmów. Nie da się ich oglądać, zwłaszcza zaś wieczorami. Efekty są strasznie głośne, a aktorzy mówią cicho, wręcz mamroczą. Albo ma się ryk, albo nic nie słyszy.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Obejrzałem "Prawo i pięść". Faktycznie jest to obraz słusznie nazywany "polskim westernem".
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości