Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moc modlitwy
#41
Hmm, rzeczywiście, zmiana struktury z chaotycznej na harmonijną to duże osiągnięcie. Ale żeby zamrażać wodę siłą modlitwy? Czegoś takiego się nie spodziewałem...

A tak na serio to nie sądzę aby metodami innymi niż "interferencja czakry" czy "emanacja kryształów" dało się uzyskać takie odczyty.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#42
Myślę, że pojęcie mocy modlitwy ma dużo wspólnego z tym co teoretycy NLP nazywają submodalnościami.

A czy to prawda, że świat reaguje na zmiany w naszym wnętrzu? Chyba to jest kość niezgody teistów i ateistów.

Chociaż część ateistów byłaby gotów przyznać, że nie jest wykluczone iż ewolucja mogła wyposażyć niektóre jednostki w zdolność do wpływania na materię w sposób, które jeszcze dzisiaj nauka nie rozumie acz zaczyna rozumieć, dzięki np. fizyce kwantowej.
Odpowiedz
#43
Moc modlitwy jest wielka. Kiedyś, gdy się modliłem podczas przerwy filmowej -na multilotek,trafiłem dwójke.
Odpowiedz
#44
Ja sie kiedys modliłem o 4 z polaka i ją dostałemJęzyk problem w tym, ze modlilem sie do puszki z Ice TeaJęzyk
Odpowiedz
#45
Moc modlitwy jest wbrew pozorom potężna.
Poprzez modlitwę, składasz na barki kogoś nieistniejącego, swoje problemy, kłopoty, przez co sam doznajesz ulgi i zadowolenia.
Przykładowo, umiera ci ktoś w szpitalu, nic już nie możesz zrobić. Więc zrzucasz tą "odpowiedzialność" za życie tej osoby na boga. Niech on robi, jaka jest jego wola, jest potężniejszy, on wie lepiej, ble ble ble, I w ten sposób pozbywasz się psychicznego ciężaru.

Im bardziej wierzysz w postać, na której barki składasz swoje problemy, tym bardziej będziesz ją podświadomie usprawiedliwiał, gdy jednym słowem - nawali.
Przykładowo modlisz się o wyzdrowienie babci. Jednak babcia zmarła.
Gdybyś modlił się do czajnika, uznałbyś, że czajnik nie istnieje, i dlatego tak się stało.
Gdy modlisz się do kogoś bardziej wg. ciebie prawdziwego, potężnego,
to będziesz starał się go usprawiedliwić. Nawalił, bo tak chciał, bo nie chciał aby babcia dłużej cierpiała, bo przygotował dla niej lepsze rzeczy w niebie.

Dlatego kościół naucza tzw. bojaźni bożej. Uczy aby się boga bać.
Gdy się go boisz, to będziesz go usprawiedliwiał,
a tym samym wszystkie modlitwy będą spełnione.

Zresztą cała chyba religia polega na usprawiedliwianiu i bronieniu boga. To robią w końcu ludzie broniący swojej wiary poglądów.
Ich bóg może zrobić gówno. Można po nim bluzgać, porównywać do baranów i czegokolwiek innego, a nieistniejącego boga to ani strzyka ani ziębi, jak to się czasem mówi. Nie rusza go to, bo po prostu nie istnieje.
Spróbuj bluzgać publicznie po takim mniejszym "bogu" jak Lech Kaczyński np. Od razu poznasz jego moc - bo ten "bóg", tak naprawdę jest realny i istnieje.
Ale wyznawców uczy się tzw. obrazy uczuć religijnych,
to oni muszą tłumaczyć zachowania boga,
to oni muszą tłumaczyć co bóg ma na myśli,
oni muszą go bronić.

A sama modlitwa jest ślepa jak wiara. Jeżeli mocno wierzysz.
To nie zauważysz dziesiątek niespełnionych modlitw, lecz zauważysz jedną "spełnioną".
Jeżeli mocno wierzysz, to dasz na mszę o wyzdrowienie,
wiedząc, że modlitwa milionów osób o wyzdrowienie papieża nie pomogła.
To jest właśnie piękne w modlitwie i religii - ślepota i głupota.
Odpowiedz
#46
mówiąc inaczej - placebo.
Największy polski ateista. 110 kilo wagi.

konkluzja, po pewnej rozmowie - by pobić posąg ze Świebodzina, należy wybudować 34-metrową Sashę Grey, miażdzącą obcasem głowę biskupa.
Przerobienie wyspy Niue na raj podatkowy i BDSM-land też w planach.

"Zadbałem o o tę ponurą reputację, by odstraszyć podstępne zło, które dręczy nasz przeklęty kraj. Wiesz o czym mówię? o podatkach." Duży uśmiech

Harry Potter niesie lepsze przesłanie niż biblia.
Odpowiedz
#47
666gonzo666 napisał(a):mówiąc inaczej - placebo.
No tak, zgadza się.
Coś w tym stylu, może to nie do końca to samo.
Bo placebo wywołuje ściśle określone zmiany, modlitwa może czasami również.
Ale częściej nazwał bym to samooszukiwaniem się,
ale samooszukiwaniem niosącym same pozytywne wg. odbierającego efekty.
Odpowiedz
#48
aztec napisał(a):Ale częściej nazwał bym to samooszukiwaniem się,
ale samooszukiwaniem niosącym same pozytywne wg. odbierającego efekty.

Takie samooszukiwanie się może mieć też efekty uboczne, w postaci zbyt późnego zgłoszenia się do lekarza, dania na mszę o uzdrowienie zamiast zakupu drogiego leku, zaniechania terapi na rzecz pielgrzymki do jakiegoś cudownego obrazu lub figurki. Niestety osobiście znam tego typu przypadki.
Odpowiedz
#49
Cleo napisał(a):Takie samooszukiwanie się może mieć też efekty uboczne, w postaci zbyt późnego zgłoszenia się do lekarza, dania na mszę o uzdrowienie zamiast zakupu drogiego leku, zaniechania terapi na rzecz pielgrzymki do jakiegoś cudownego obrazu lub figurki. Niestety osobiście znam tego typu przypadki.
jeśli to nie twoi bliscy - nie twój problem.
Największy polski ateista. 110 kilo wagi.

konkluzja, po pewnej rozmowie - by pobić posąg ze Świebodzina, należy wybudować 34-metrową Sashę Grey, miażdzącą obcasem głowę biskupa.
Przerobienie wyspy Niue na raj podatkowy i BDSM-land też w planach.

"Zadbałem o o tę ponurą reputację, by odstraszyć podstępne zło, które dręczy nasz przeklęty kraj. Wiesz o czym mówię? o podatkach." Duży uśmiech

Harry Potter niesie lepsze przesłanie niż biblia.
Odpowiedz
#50
666gonzo666 napisał(a):jeśli to nie twoi bliscy - nie twój problem.

dlatego to mój problem...:|
Odpowiedz
#51
Moje dwie babcie, w mlodym wieku, bo ledwo je pamietam, zmarły na raka.
Moja znajoma, została uzdrowiona z białaczki, raka krwi, dzieki modlitwie w przeciagu jednego dnia, wiec trudno mowic o stopniowym dzialaniu placebo czy podswiadomosci...

Treaz z kolei mój dziadek choruje na raka...
i co mam iśc w statystyki??
Odpowiedz
#52
Tak, masz iść w statystyki, bo najprawdopodobniej twoja znajoma nie miała białaczki.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#53
Miała. Tak wykazały badania lokalne w szpitalu, a pozniej jezdzila co troche do Warszawy. To trwalo prawie pół roku.
Później widziałem orzeczenie colegium medicum, jako przypadek wyzdrowienia z przyczyn pozamedycznych..jakoś tak.
Ona otwarcie mówi o swojej wierze, i ze Bóg ją uzdrowił. Psycholog szpitalny wczesniej zakwalifikował ją, jako czlonkinie jakiejś destruktywnej sekty...a z tego co wiem to przyparafialna oaza...

Statystyki mówią, że szpitale są, i że są pełne, i że ludzie umierają...
No ale ten przypadek mojej znajomej... nie mogę przejść pomimo...
Odpowiedz
#54
Searcher napisał(a):Miała. Tak wykazały badania lokalne w szpitalu, a pozniej jezdzila co troche do Warszawy. To trwalo prawie pół roku.
Później widziałem orzeczenie colegium medicum, jako przypadek wyzdrowienia z przyczyn pozamedycznych..jakoś tak.
Ona otwarcie mówi o swojej wierze, i ze Bóg ją uzdrowił. Psycholog szpitalny wczesniej zakwalifikował ją, jako czlonkinie jakiejś destruktywnej sekty...a z tego co wiem to przyparafialna oaza...

Statystyki mówią, że szpitale są, i że są pełne, i że ludzie umierają...
No ale ten przypadek mojej znajomej... nie mogę przejść pomimo...

to się nawróć i będziesz miał spokój. Standard życia bezapelacyjnie sie Tobie poprawi. No i musowo tez zostań oazowiczem. Bądź zdrów i nie tykaj krów, bo dostaniesz ....juz mniejsza o to...
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
#55
Marlow,
nie wyjeżdzaj mi tu z oazą... dobrze mi gdzie jestem. A nawiedzonych nie brak.
I do czego mam się niby nawracać...wierzę, że jak tylko będe szukał to prawda sama przyjdzie do mnie, nie muszę się nigdzie nawracać, zawracać czy cuś ;p

Łatwo Ci mówić, skoro żyjesz w środowisku gdzie naturalny tok to :
zdrowie-> nieuleczalna choroba ->śmierć....
Otóż mi się ten logiczny ciąg nieco zachwiał. Życzę Ci żebyś doświadczył takiego zachwiania, to może zrozumiesz moj stan, wątpliwosci, i pytania a nie wyzywał ludzi od oazowiczów...
Odpowiedz
#56
Searcher napisał(a):Moja znajoma, została uzdrowiona z białaczki, raka krwi, dzieki modlitwie w przeciagu jednego dnia, wiec trudno mowic o stopniowym dzialaniu placebo czy podswiadomosci...

Skoro tak mówisz, to może tak było.
Efekt placebo niekoniecznie działa stopniowo. I potrafi dawać naprawdę niesamowite skutki. Niestety, jedynie w śmiesznie małym promilu pacjentów.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#57
Cytat:Efekt placebo niekoniecznie działa stopniowo. I potrafi dawać naprawdę niesamowite skutki. Niestety, jedynie w śmiesznie małym promilu pacjentów.
No ale sorki. Jednego dnia jej krew miała pełne znamiona białaczki a już następnego ranka byłą czysta? Toż nawet z krwiobiegu nie zdążyłyby się usunąć wszystkie znaczniki.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#58
Efekt placebo jest znany, nawet jeśli nie do końca zrozumiały przez medycynie. A przecież w orzeczeniu zostało wyraźnie spisane : z przyczyn pozamedycznych.

Zaznaczę, że jej sytuacja w przeciagu ostatniego miesiaca wcale sie nie poprawiala, a była coraz gorsza. A to dodatkowy fakt przemawiający przeciwko placebo.
Nie jestem po niczyjej stronie, bo nikt nie jest po mojej...
Odpowiedz
#59
O ile to rzeczywiście się wydarzyło, to nie znam innego od Placebo istniejącego zjawiska, którym by to mogło być.

Stąd wstępna hipoteza, że to musi być jakaś wyjątkowa oryginalna jego forma - może to nieco dziwne, ale mimo wszystko prostsze wyjaśnienie od jakiejś nadnaturalnej interwencji, a nie należy tworzyć bytów/komplikować rzeczywistości bez obszernego materiału dowodowego.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#60
Avx napisał(a):O ile to rzeczywiście się wydarzyło, to nie znam innego od Placebo istniejącego zjawiska, którym by to mogło być.

Stąd wstępna hipoteza, że to musi być jakaś wyjątkowa oryginalna jego forma - może to nieco dziwne, ale mimo wszystko prostsze wyjaśnienie od jakiejś nadnaturalnej interwencji, a nie należy tworzyć bytów/komplikować rzeczywistości bez obszernego materiału dowodowego.

Czy placebo tak naprawde nie jest równie czymś nieznanym jak cud?
Więc, czemu pierwsze się zakłada, a drugie nie?

A czy to prostsze wyjasnienie? hmm...wikipedia podaje: liczba czlonkow tylko 3 wielkich religii świata to okolo 3mld ludzi [40%] To są potencjalne osoby, które przyjmują istnienie cudów, jako tychpochodzących od vis major, którą wyznają...bo te trzy religie główne to monoteizmy.

Z drugiej strony liczna zdeklarowanych ateistów to 3% a wiec okolo 200mln ludzi. Nonteiści to kolejne 12%, ale nie mogę ich wrzucić do koszyka tych którzy negują cuda, bo to są buddyści m.in a przecież stamtąd jest znanych wiele zjawisk które także wykraczają poza naukowe dowody, i wiążą się z ich duchowością. Tzn wg ich interpretacji to także ingerencja jakichś energii from outside.

Wniosek:
3% ludzi wybiera prostsze wyjaśnienie, przez odrzucenie czegoś takiego jak ingerencja nadprzyrodzona.
40% [albo i wiecej] wybiera wyjasnienia bardziej "skomplikowane" odwołując się do wyznawanego Boga, Jahwe, Allaha.

Skoro zgodnie ze statystykami więcej ludzi wybiera drogę hmm..mniej racjonalną, a podług Twoich słów wcale nie najprostsze rozwiązania, bo takowym jest ateizm, to pytanie które mnie w tej chwili kręci DLACZEGO WIĘKSZOŚĆ WŁAŚNIE TAK WYBIERA?

1. wiekszosc ludzi zglupiala. idzie za tym co nieracjonalne. [jak można zadawać gwałt taki na swoim rozumie?]
2. mamy tutaj doczynienia z jakąś formą intuicji, wiary, która jednak nie zostaje sfalsyfikowana, bo ludzie przy niej trwają [ istnieją jakies sposoby, przez które ludzie doswiadczają potwierdzenia swojej wiary, umocnienia i to powoduje, że nie odstępują od stanowiska quasi nieracjonalnego dla tych 3% reszty ludu].

żem się rozpisał... piszę tego typu rzeczy właśnie na tym forum, bo mój racjonalizm w zetknięciu z różnymi naprawdę intrygującymi przejawami doświadczenia religijnego doznaje wstrząsów. a jednocześnie wkurzają mnie tacy "ateiści", i "racjonaliści" którzy są w tej dziedzinie totalnymi ignorantami, i stoją na stanowisku "bo nie". Mam nadzieję, że tutaj znajdę jednak takich, którzy w sposób fairplay podchodzą do tych spraw, a nie są ateistycznymi fanatykami, których swiat powinien się wstydzić.

Interesuje mnie prawda, fakty i szczerość w dochodzeniu do nich.
Niech nie podchodzą do mnie ci, którzy nie mają siły na jej szukanie, i zatrzymali się na jakimś rodzaju fanatycznego zaślepienia czy to religijnego czy quasiracjonalistycznego.
Nie jestem po niczyjej stronie, bo nikt nie jest po mojej...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości