Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wenezuela: Czołgi lekarstwem na brak mięsa i jaj.
#61
Moim zdaniem natomiast bolszewicy to wykwit ściśle rosyjski pleniący się na specyficznym podglebiu kulturowym z błogosławieństwem wyduszonym od Marksa osobiście, który w zasadzie proponował oddolne zakładanie spółdzielni, ale ostatecznie dał sobie wmówić, że ten koncept w Rosji się nie sprawdzi i że rosyjska droga do komunizmu musi być inna, własna.

Jak to wyszło, wszyscy wiemy. Tak jakoś po mongolsku.

Moim zdaniem również powinieneś sobie wstawić do sygnatury tę parafrazę Goeringa czy Goebbelsa: o tym, kto jest bolszewikiem, decyduję ja. Bo to jest na końcu ścieżkii, którą właśnie pracowicie przecierasz.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#62
Wszędzie gdzie do władzy dochodzą komuchy tam się zaczyna mordowanie nie komuchow. W takiej Kambodży mogą sobie być komuniści, których mogę nie nazywać bolszewikami, ale których działalność miała podobne efekty.

W Korei Północnej rządzą komuchy, których można nie nazywać bolszewikami, ale których rządy opierają się na grabiezy mienia oraz mordowaniu nie komuchow mających odwagę się sprzeciwić.

Nazywanie bolszewikami to tylko uproszczenie w stosunku do lewakow dazacych do grabiezy i mordowania nie komuchow. Choć mega uproszczona, to jednak nie jest to definicja obejmująca kogo tylko bym chciał.
Odpowiedz
#63
lumberjack napisał(a):
ZaKotem napisał(a): Przeciwnie, gdy się tak robi, antykomuchy przestają czymkolwiek różnić się od komuchów, bo okazuje się, że wystarczającą legitymacją władzy jest tłuczenie ludzi.

Kiedy w obronie przed kimś kto chce cię zabić i ograbić z majątku (np. bolszewik) zabijasz tego kogoś, to nie stajesz się bolszewikiem.
No właśnie trudno wyczaić różnicę, bo bolszewicy też właśnie dlatego zabijali, że uważali, że kapitaliści, kułacy i inni wrogowie ludu chcą ten lud zabijać i grabić z majątku, więc oni tylko się dzielnie bronią przed gwałtem. I jak sądzę kluczowym słowem jest tu owo "uważali". Bolszewizm to, w skrócie, "likwidowanie i grabienie tych, o których sądzę, że chcieliby zlikwidować i grabić mnie, bez bawienia się w jakieś tam głupie dowody".

Cytat:Moim zdaniem bolszewików można zabijać. Polacy dobrze zrobili w latach 1919-1921; Franco dobrze zrobił w Hiszpanii, a Pinochet  dobrze zrobił w Chile. W każdym z tych przypadków zagrożeniem dla społeczeństwa były różne lokalne formy bolszewików, które gdyby ich nie wybić, wymordowałyby normalnych ludzi.

Allende nie głosił programu mordowania ludzi (w przeciwieństwie do bolszewików czy komunistów koreańskich lub kambodżańskich), natomiast mordowanie ludzi przez Pinocheta jest faktem. Czym różni się przedstawiony przez Alberta Labbego program pinocheciarzy:

"My, członkowie Partii Narodowej, nie bawimy się w żadną filozofię. My prowadzimy walkę bezpośrednią, natychmiastową, totalną. Poświęcę wszystkie moje siły, aby oczyścić kraj aż do ostatniego marksisty. Nie zadrży mi ręka, aby po zwycięstwie uczynić więźniami wszystkich tych bezwstydników. Nie zawaham się także, aby usunąć z kraju wszystkich, którzy okazali się wiarołomcami wobec własnej ojczyzny"

od zdania, które równie dobrze mógłby wygłosić Lenin?

"My, członkowie Partii Komunistycznej, nie bawimy się w żadną filozofię. My prowadzimy walkę bezpośrednią, natychmiastową, totalną. Poświęcę wszystkie moje siły, aby oczyścić kraj aż do ostatniego reakcjonisty. Nie zadrży mi ręka, aby po zwycięstwie uczynić więźniami wszystkich tych bezwstydników. Nie zawaham się także, aby usunąć z kraju wszystkich, którzy okazali się wiarołomcami wobec własnej socjalistycznej ojczyzny".
Odpowiedz
#64
Cytat:Czym różni się

Częścią poglądów. Tą zazwyczaj mniej istotną, bo poglądy na stosowane metody mogą mieć takie same.
Niestety, bywa tak, że wielkie grupy ludzi usprawiedliwiają rzezie. Byle nie na swoich.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#65
Cytat:Czym różni się

Na pewno ilością ofiar oraz tym jak kończyły kraje komunistyczne a jak wygląda Chile. Wenezuela była w tamtym czasie znacznie od Chile bogatsza a dzisiaj kierunek emigracji jest wiadomy.

Gdybym miał do wyboru znaleźć się w kraju komunistycznym albo w kraju rządzonym przez Pinocheta/Franco, bez wahania wybrałbym to drugie. A więc różnica jest.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#66
Kontestator napisał(a): Na pewno ilością ofiar oraz tym jak kończyły kraje komunistyczne a jak wygląda Chile. Wenezuela była w tamtym czasie znacznie od Chile bogatsza a dzisiaj kierunek emigracji jest wiadomy.

Gdybym miał do wyboru znaleźć się w kraju komunistycznym albo w kraju rządzonym przez Pinocheta/Franco, bez wahania wybrałbym to drugie. A więc różnica jest.

No jest, temu trudno zaprzeczyć, że Pinochet o tyle był lepszy od takiego Castro i jego wenezuelskich naśladowców, że nie zdemolował gospodarki. Nie miał takich ambicji. Natomiast jest to "pochwała" na zasadzie "a mógł zabić". Tylko że po prostu nigdy w Chile nie było alternatywy "junta albo komunizm". To junta ją wymyśliła, żeby się usprawiedliwić. Komuniści byli tylko jedną z sił opozycyjnych i to bez większego poparcia.
Odpowiedz
#67
No cóż, nie popieram reżimu Pinocheta. Jednak pytałeś się o różnicę a ta zdecydowanie jest.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#68
A to nie jest nawet różnica między komunistami a juntą, czy między prawicą a lewicą. To po prostu totalitaryzm kontra autorytaryzm. Pierwszy musi doprowadzić do dziadostwa, drugi może.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#69
ZaKotem napisał(a): No jest, temu trudno zaprzeczyć, że Pinochet o tyle był lepszy od takiego Castro i jego wenezuelskich naśladowców, że nie zdemolował gospodarki. Nie miał takich ambicji.
O, było znacznie gorzej. On nie miał o gospodarce pojęcia.

Co więc zrobił? Ano zaufał w ciemno grupie zwanej Chicago Boys, od miasta, gdzie ci Chilijczycy robili studia z ekonomii i gdzie zarazili się wolnorynkowością – zdaje się, że spod sztandaru Ayn Rand, sądząc po efektach. Wprowadzili tę wolnorynkowość na wielką skalę, z niewielkim nadzorem nad tym, co buzowało w kraju, wskutek czego w Chile wykwitły instytucje finansowe działające tak jak później w Usiech Enron. Kiedy to szambo wybiło (kiedyś musiało), okazało się, że kryzysu (30% bezrobocia, spadek pekabu o 15%, do tego hiperinflacja w peso) metodami wolnorynkowymi poskromić się nie da. Doszło do tego, że spółka Coldeco eksploatująca pokłady miedzi (oto gdzie bije źródło chilijskiej prosperity) generowała 20% chilijskiego pekabu i jakieś 85% dochodu z eksportu, co tylko i wyłącznie uratowało Pinochetowi cztery litery, bo miał tę spółkę w ręku, w sensie, że państwowa była.

Kto ją znacjonalizował był? Ależ owszem, Allende.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#70
No trochę się potem Pinochet ogarnął i chicago boysów pogonił.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#71
Może trochę przesadziłem z tym entuzjazmem wobec Pinocheta, ale i tak zrobił dużo spoko rzeczy.

A do komunistów tak czy siak szczelałbym. Tak samo jak do nazistów czy radykalnych allahów. Ten świat i tak jest już wystarczająco chujowy. Nie trzeba nam (a przynajmniej mi) ludzi, których pasją jest "mejk lajf harder".
Odpowiedz
#72
No ale w jakich okolicznościach szczelałbyś? Wtedy, kiedy oni szczelają, czy prewencyjnie zebrałbyś ich w jakimś dużym obozie i potem gdzieś w lesie szczelałbyś w tył głowy?
Odpowiedz
#73
Cytat:A do komunistów tak czy siak szczelałbym. Tak samo jak do nazistów czy radykalnych allahów. Ten świat i tak jest już wystarczająco chujowy. Nie trzeba nam (a przynajmniej mi) ludzi, których pasją jest "mejk lajf harder".

Obejrzyj ty sobie lepiej "Act of killing" i potem takie wyznania publikuj. Gorąco zachęcam.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#74
Niektórzy po prostu chcieliby sobie postrzelać. Bo ich zdaniem świat byłby dzięki temu lepszy.
Ja strzelam - dobrze. Ktoś, kogo lubię, strzela - dobrze. Ktoś, kogo nie lubię, strzela - źle.
Takie optymistyczne spojrzenie na poprawianie świata.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#75
ZaKotem napisał(a): No ale w jakich okolicznościach szczelałbyś?

Na przykład wtedy kiedy przyszliby nacjonalizować moje mienie.

ZaKotem napisał(a): czy prewencyjnie zebrałbyś ich w jakimś dużym obozie i potem gdzieś w lesie szczelałbyś w tył głowy?

Eee, nie, O tak bym ich załatwił:

[Obrazek: wQ1IRyV.gif]

cobras napisał(a): Obejrzyj ty sobie lepiej "Act of killing" i potem takie wyznania publikuj. Gorąco zachęcam.

Ale to jest o zabijaniu zwykłych ludzi pod pretekstem zabijania komunistów. Mi chodzi o prawdziwych komunistów. Takich, którzy np. przybyli do nas w 1919 roku. Takich, którzy obecnie w Północnej Korei trzymają w obozach ludzi, którzy chcieliby żyć w normalnym kraju.

znaLezczyni napisał(a): Niektórzy po prostu chcieliby sobie postrzelać. Bo ich zdaniem świat byłby dzięki temu lepszy.

Proszę, nie rób ze mnie debila. Nie chodzi o strzelanie dla samego strzelania tylko o strzelanie w obronie swojego mienia (w przypadku strzelania do komunistów); w obronie swojego stylu życia i światopoglądu (w przypadku strzelania do radykalnych allahów dających alternatywę przejście na islam albo śmierć lub prześladowanie i poniżanie); w obronie normalnego społeczeństwa (w przypadku strzelania do nazistów pragnących mordować za kolor skóry czy też za bycie żydem); w imię zwiększania poziomu sprawiedliwości (w przypadku strzelania do Trynkiewiczów, którzy nie wiadomo czemu i z jakiej racji mogą sobie stąpać po ziemi podczas gdy ich ofiary już nie mogą).

I tak - świat byłby dzięki temu lepszy tak jak ziemia staje się lepsza po wyrwaniu chwasta.
Odpowiedz
#76
Ach, więc NORMA – taka konwencja zachowań międzyludzkich, której naruszenie powoduje, że lumberjack porzuca miejsce pracy, aby zabijać. Zdajesz sobie sprawę, że kiedyś np. ordalia były normalne, a teraz już są nienormalne?

A do rodziny Marchwickich też byś strzelał?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#77
lumberjack napisał(a): Na przykład wtedy kiedy przyszliby nacjonalizować moje mienie.
No, ale czemu akurat tylko do nich? Urząd skarbowy też trochę mienia ci nacjonalizuje, a nie szczelasz. Chyba  Zdezorientowany

Cytat:Eee, nie, O tak bym ich załatwił:
[Obrazek: wQ1IRyV.gif]
Ba, ale to jest wyraźna samołobrona, on nawet nie zapytał tych gości, czy są komunistami.

Cytat:Ale to jest o zabijaniu zwykłych ludzi pod pretekstem zabijania komunistów. Mi chodzi o prawdziwych komunistów. Takich, którzy np. przybyli do nas w 1919 roku. Takich, którzy obecnie w Północnej Korei trzymają w obozach ludzi, którzy chcieliby żyć w normalnym kraju.
No dobra, ale żeby się nie pomylić, bo to trochę wstyd szczelać do niewłaściwej osoby i potem przepraszać, najpierw trzeba by zdefiniować "prawdziwego komunistę", odróżniając go od nieprawdziwego, nie przez przykłady. No bo jeśli zdefiniujemy komunistę jako kogoś, kto napada i trzyma ludzi w obozach, to i ja jestem za szczelaniem do niego, tylko że wtedy wypada, że np. Wolne Państwo Kongo, będące prywatną własnością belgijskiego króla, było komunistyczne. Jednak ogólnie przyjęta definicja komunisty jest inna, komunistą jest ten, kto uważa, że należałoby zlikwidować prywatną własność środków produkcji. Kto tak uważa, jest komunistą, a kto tak nie uważa, nie jest komunistą. To kwestia poglądów. Zabiłbyś lub uwięził kogoś za poglądy, gdybyś był całkowicie przekonany, że są one głupie i szkodliwe? Przecież właśnie to robili bolszewicy. Nie mówiąc o tym, że pozostaje trudność z czytaniem w myślach, dlatego reżimy tak komunistyczne, jak antykomunistyczne, polegały zawsze na głębokim przekonaniu funkcjonariuszy służb, że delikwent wygląda na takiego, co ma niewłaściwe poglądy.
Odpowiedz
#78
ErgoProxy napisał(a): Ach, więc NORMA – taka konwencja zachowań międzyludzkich, której naruszenie powoduje, że lumberjack porzuca miejsce pracy, aby zabijać. Zdajesz sobie sprawę, że kiedyś np. ordalia były normalne, a teraz już są nienormalne?

Zdaję sobie sprawę z historycznego relatywizmu moralności, praw i zasad. Coś co teraz jest nienormalne kiedyś uchodziło za normę, a coś co teraz uchodzi za normę kiedyś mogło być lub będzie nienormalne.

Mimo wszystko uważam za wartościowe bronienie się przed ludźmi wyznającymi zasady, wedle których:

- należy mnie zabić lub prześladować jeśli tylko nie uznam Allaha za Boga lub jeśli tylko nie stanę się komunistą lub nazistą

- należy znacjonalizować moje mienie; rozkułaczyć etc.

I chuj mnie obchodzi czy taka moja postawa kiedyś będzie uchodziła za normalną czy nienormalną. Ja ją uważam za słuszną.

ErgoProxy napisał(a): A do rodziny Marchwickich też byś strzelał?

Nie wiem, nie znam ich. Znam Trynkiewicza i jego historię i do niego bym strzelał.

ZaKotem napisał(a): Zabiłbyś lub uwięził kogoś za poglądy, gdybyś był całkowicie przekonany, że są one głupie i szkodliwe?

Nie za same poglądy, lecz za próbę wprowadzania ich w życie.

Jeśli Abdul uważa, że należy zabijać niewiernych ze zgniłego Zachodu i zaczyna to robić, a ja bym był obok i miałbym możliwość zabicia go to bym go zabił.

A służby bezpieczeństwa państw europejskich uwięziły już niejednego Abdula, który umawiał się z innymi Abdulami na organizację zamachu przeciwko tym, którzy Allaha w sercu nie mają. Czyli w sumie więzi się takich pojebów już za same poglądy - nawet zanim próbują wprowadzić je w życie.

ZaKotem napisał(a): Nie mówiąc o tym, że pozostaje trudność z czytaniem w myślach, dlatego reżimy tak komunistyczne, jak antykomunistyczne, polegały zawsze na głębokim przekonaniu funkcjonariuszy służb, że delikwent wygląda na takiego, co ma niewłaściwe poglądy.

A funkcjonariusze zachodnich państw demokratycznych mimo trudności z czytaniem w myślach jakoś potrafią w jakimś stopniu lokalizować potencjalnych zamachowców i ich prewencyjnie neutralizować. Skoro da się tak postępować z muslimami to można i z komunistami i nazistami i anarchistami z antify.
Odpowiedz
#79
Z tym mieniem to ostrożnie, bo łatwo przegiąć w drugą stronę i odmówić ściepy na państwo (w sensie bardziej samorządów, niż Kapitana Państwo). Z Trynkiewiczem też ostrożnie, bo nie siedzisz w jego skórze i nie wiesz, jak to jest być Trynkiewiczem – wyobrażasz sobie tylko siebie dokonującego jego czynów i to z jakichś powodów budzi w Tobie zgrozę. Fajnie, że tak jest, ale niefajnie, że próbujesz dodatkowo egzorcyzmować te swoje demony kosztem życia drugiego człowieka.

Marchiwccy to byli ci, co ich poskazywano (dwóch dostało czapę) w komunistycznej poszlakowej pokazówce za morderstwa anonimowego Wampira z Zagłębia, którego spotkał ten przypadek, że zabił bratanicę Gierka.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#80
Co do ściepy na konieczne podatki na sprawy realnie potrzebne do prawidłowego funkcjonowania państwa - ok.

Co do Trynkiewicza - nie obchodzi co nim kierowało kiedy robił to co robił. Nie obchodzi mnie czy miał ciężkie dzieciństwo etc., bo to go nie usprawiedliwia.

Wysłane z mojego HUAWEI Y360-U61 przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości