Ankieta: W kwestiach gospodarczych popieram:
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Wolny rynek (w rozumieniu Szkoły Austriackiej - libertarianizm/radykalny liberalizm/radykalny koliber)
40.00%
122 40.00%
"Wolny rynek" (w rozumieniu czegoś w okolicach współczesnego USA)
22.30%
68 22.30%
Interwencjonizm
9.51%
29 9.51%
Socjalizm
7.87%
24 7.87%
Komunizm
5.57%
17 5.57%
Nie wiem
1.64%
5 1.64%
Żadna z dostępnych odpowiedzi mnie nie zadowala
13.11%
40 13.11%
Razem 305 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 3.44
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Socjalizm vs. liberalizm
Gawain napisał(a): Podliczyłem jak już napisałem, żeby sprawdzić czy się na frukty złapie, bo jakiegoś zaćmienia doznałem Duży uśmiech A oczywistym jest, że nie zalapie się nikt kto pracuje bo pensja minimalna to bodaj 2800. Znaczy się polepszy się kombinatorom i pracującym na 3/4 etatu. Ciekawi mnie jak PiS rozwiąże problem szesciogodzinnego dnia pracy trwającego osiem XD

Chodzi mi o to, że kwota wolna od podatku na poziomie 30 000 złotych oraz nieopodatkowane emerytury do poziomu 2500 złotych miesięcznie, to jedna i ta sama obietnica. Kwota wolna na tym poziomie z automatu załatwia opodatkowanie tych emerytur.

Tak czy siak ktoś za to słono zapłaci a wg medialnych przecieków będą to wszyscy "bogacze", którzy zarabiają więcej niż 4000 złotych brutto.

Natomiast kwota wolna od podatku na poziomie 30 000 złotych teoretycznie powinna działać niezależnie od zarobków. Czyli do 30 000 złotych nie płacisz w ogóle podatku a po przekroczeniu tej kwoty płacisz. Czyli jak zarobisz 50 000 rocznie to podatek płacisz od 20 000.

PO zaproponowało ostatnio 10 000 kwoty wolnej. I to dałoby radę faktycznie jakoś dla wszystkich wprowadzić. Ale nie 30 000 to nie jest realne w obecnej sytuacji. Więc tutaj mamy trzy opcje
a) dopierdolą pozostałe podatki tak, że się nie pozbieramy
b) to nie będzie dla wszystkich i zrobią przekręt taki jak z tymi 8 tysiącami kwoty wolnej, na które praktycznie nikt się nie łapie*
c) jeszcze większy dodruk pieniądza, druga Grecja i tak dalej


* już widzę, jak światowy przywódca Mateusz "potężne wiertło" Morawiecki ogłasza, że wprowadzają kwotę wolną od podatku na poziomie 30 000 dla najbiedniejszych - czyli dla tych co nie osiągają żadnego dochodu Duży uśmiech
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
Aaaa. Takie buty. Jakoś na opak to zrozumiałem. Wydawało mi się, że chodzi o to, że ci co zarabiają do 30k będą zwolnieni z podatku a to faktycznie nie to samo.
Sebastian Flak
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
Gawain napisał(a): Podliczyłem jak już napisałem, żeby sprawdzić czy się na frukty złapie, bo jakiegoś zaćmienia doznałem Duży uśmiech A oczywistym jest, że nie zalapie się nikt kto pracuje bo pensja minimalna to bodaj 2800. Znaczy się polepszy się kombinatorom i pracującym na 3/4 etatu. Ciekawi mnie jak PiS rozwiąże problem szesciogodzinnego dnia pracy trwającego osiem XD

Chodzi mi o to, że kwota wolna od podatku na poziomie 30 000 złotych oraz nieopodatkowane emerytury do poziomu 2500 złotych miesięcznie, to jedna i ta sama obietnica.  Kwota wolna na tym poziomie z automatu załatwia opodatkowanie tych emerytur.

Tak czy siak ktoś za to słono zapłaci a wg medialnych przecieków będą to wszyscy "bogacze", którzy zarabiają więcej niż 4000 złotych brutto.

Natomiast kwota wolna od podatku na poziomie 30 000 złotych teoretycznie powinna działać niezależnie od zarobków. Czyli do 30 000 złotych nie płacisz w ogóle podatku a po przekroczeniu tej kwoty płacisz. Czyli jak zarobisz 50 000 rocznie to podatek płacisz od 20 000.

PO zaproponowało ostatnio 10 000 kwoty wolnej.  I to dałoby radę faktycznie jakoś dla wszystkich wprowadzić. Ale nie  30 000  to nie jest realne w obecnej sytuacji. Więc  tutaj mamy trzy opcje
a) dopierdolą pozostałe podatki tak, że się nie pozbieramy
b) to nie będzie dla wszystkich i zrobią przekręt taki jak z tymi 8 tysiącami kwoty wolnej, na które praktycznie nikt się nie łapie*
c) jeszcze większy dodruk pieniądza, druga Grecja i tak dalej


* już widzę, jak światowy przywódca Mateusz "potężne wiertło" Morawiecki ogłasza, że wprowadzają kwotę wolną od podatku na poziomie 30 000 dla najbiedniejszych - czyli dla tych co nie osiągają żadnego dochodu Duży uśmiech

Będzie miks a) i b).
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): b) to nie będzie dla wszystkich i zrobią przekręt taki jak z tymi 8 tysiącami kwoty wolnej, na które praktycznie nikt się nie łapie*

No jasne, bo jak ktoś nie wyrabia nawet etatu za minimalną (np. pracując na zlecenie u oszczędnie organizującego pracę przedsiębiorcy) i dostaje średnio te 2500 brutto miesięcznie (czy nawet trochę więcej, gdyby było tak jak obecnie to chodziłoby o to, żeby podstawa naliczenia podatku wyniosła najlepiej nie więcej niż 30000, bo potem kwota zmniejszająca podatek by pikowała w dół), to wcale się nie załapie. Przecież takich osób są rzesze (łącznie z moją żoną i całym działem firmy, w której pracuje, a która przecież nie jedyna wpadła na taki pomysł- zlecenie, minimalna, godzin zwykle mniej, niż na etacie).

Potencjalny wpływ na rynek pracy mógłby być całkiem ciekawy: kombinowanie pracodawców (zleceniodawców) obcinających etaty (zlecenia) i wyciskających z pracowników (zleceniobiórców) więcej w mniejszej jednostce czasu (co zresztą nie musi oznaczać większej harówy- można zwiększyć wydajność ludzi lepszą organizacją pracy czy jej większą automatyzacją), wzrost pensji poprzez ustanowienie nowego punktu odniesienia (zarobki netto osób łapiących się na kwotę wolną lub znaczną część kwoty zmniejszającej podatek). Ponieważ koszty zatrudnienia w przypadku branż zatrudniających do najprostszych i najsłabiej płatnych prac prawdopodobnie udało by się przedsiębiorcom ograniczać, odbiłoby się to pozytywnie na cenach produktów codziennego użytku, w szczególności żywności...

Ale póki co konkretów nie ma, tylko zarzucenie pomysłu i badanie reakcji opozycji i opinii publicznej.
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a): No ja się właśnie z Boscha przesiadłem jak wysiadł przy robocie, która nominalnie nie powinna go załatwić.

Miałem Boscha niebieskiego za 550 zł (wkrętarkę). Po miesiącu spalił się silnik. Koszt wymiany silnika - 500 zł. Urządzenie do wyrzucenia na śmietnik. Pierwszy i ostatni raz kupiłem profesjonalnego Boscha. A mam zielonego amatorskiego Boscha - starą wiertarkę na SDS, którą od lat katuję i nic się z nią nie dzieje.

zefciu napisał(a): No ja już też nie robię jednej cerkwi dziennie. Była akcja w Poznaniu, więc trochę pomogłem (nb. lumber taki jesteś fachura, a kładłeś kiedyś karton-gips do spółki z generałem Wojska Polskiego? Język).

Kartongipsy kładę z nim: https://image.ceneostatic.pl/data/produc...w20072.jpg

Może i nie generał ale daje radę Uśmiech

Socjopapa napisał(a): Nie wiem jakie narzędzie Hilti kupiłeś, które kosztowało 40-50% więcej niż jego odpowiednik Parkside, ale sprawdź czy ktoś nie dolepił tylko znaczka Hilti, bo to mocno podejrzane.

Hilti zwykła wkrętarka kosztuje niecałe 5 tysi. Ogólnie elektronarzędzia Hilti pozostają w mojej sferze marzeń - każde jedno drogie jak cholera ale chyba nie ma lepszych na świecie. Ale nie narzekam - mam sporo narzędzi Milwaukee, a wiem, że masa majstrów marzy, żeby właśnie na takich pracować. Też są zarąbiste. Kosztują z połowę tego co Hilti np. moja wkretarka 2.7k, ale jakość i moc czuć w rencach. Na jednym ładowaniu baterii mogę pracować kilka dni a nawet tydzień. Parkside, Dexter czy MacAlister musiałbym ładować i zmieniac baterie kilka razy dziennie.

dammy napisał(a): Jeśli by do takiej sytuacji doszło aby ludzie ze snobizmu kupili bubel odzieżowy to trzeba by było kupę forsy władować w marketing, jakieś eventy, opłacić "ambasadorów marki" najlepiej znanych.

Nie twierdzę, że to bubel odzieżowy. Koszulka bawełniana witchen jest pewnie tak samo dobra jak koszulka bawełniana no name. Ale debilizmem jest przepłacać za tą samą jakość tylko dlatego, że jest jakiś snobistyczny znaczek. Ja tam ciuchy kupuję uzywane ze szmatexów i uważam, że jest to mądre postępowanie zgodne z moją żydowską naturą.

dammy napisał(a): Ja bym sobie pogratulował, ale ludzi bym jak debili nie traktował.

Dlaczego? Już samo sprzedawanie im zwyklej koszulki bawełnianej jako ekskluzywnej koszulki jest traktowaniem ich jak debili.

Tak samo jeśli wezmę fiolkę z wodą, nadam jej łacińską nazwę i sprzedam komuś ze stukrotną przebitką... to traktuję kupującego jak debila, a przecież tak działa cały przemysł homeopatyczny.

DziadBorowy napisał(a): Wg mediów na zmianach podatkowych w ramach tzw. "nowego ładu", zyskać mają osoby zarabiające do 4000 złotych brutto a reszta ma się dołożyć do interesu.

3 tysie na rękę czyni już z człowieka bogacza? Masakra Smutny

Gawain napisał(a): A oczywistym jest, że nie zalapie się nikt kto pracuje bo pensja minimalna to bodaj 2800. Znaczy się polepszy się kombinatorom i pracującym na 3/4 etatu.

Czyli większości Polaków się polepszy, a reszta musi się nauczyć januszowania. Dla mnie niedoścignionym wzorem jest Sławomir Nowak i jego zona. Nie mam pojęcia jak im się udało prowadzić przez lata gabinet dentystyczny, który od zawsze wykazywał straty, a nigdy, przenigdy przychodu, ale tak chyba najlepiej prowadzić biznes. Gdyby Nowak nie był tak łakomy na łapówy i korupcję to by sobie tak żyli w tej swojej biedzie i żyli.

Ale kurde, kombinowanie to przecież żadna nowość. Już od mojej pierwszej poważnej roboty od razu po studiach widziałem kombinowanie. Wszyscy w firmie robili po 10h dziennie, a każdy był zatrudniony na 1/2 etatu. W ogóle do tej pory poznałem tylko kilka miejsc/branż gdzie ludzie mają płacone tyle co na umowie (przy czym chodzi mi o stawki o parę tysi wyższe niż na umowie z pensja minimalną). Większość robi na minimalnej a resztę dostaje pod stołem. Taka jest cała Polska B czyli główny elektorat PiSu.

E.T. napisał(a): Ale póki co konkretów nie ma, tylko zarzucenie pomysłu i badanie reakcji opozycji i opinii publicznej.

Dla mnie to jest głupie. Załóżmy, że stachanowcuję po 10, 11, 12h dziennie od poniedziałku do soboty i co drugą niedzielę, żeby zarobić sobie 7.5k miesięcznie, a PiS mnie "nagradza" zabraniem części tych pieniędzy i daniem komuś komu chce się pracować byle jak na etacie po 8h od poniedziałku do piątku. W takiej sytuacji należy zacząć pracować tak, żeby wykazywać poniżej 4 tysi brutto miesięcznie i dostać się w poczet nowej rasy panów. A resztę kasy na czarno.

Przecież to oczywiste, ze ludzie zaczną tak robić.

Nie lubię tych socjalizmów. Im więcej sprawiedliwości społecznej tym więcej patologii i kombinowania. A w międzyczasie wszystko drożeje. Ropa juz po 5 zyla. Kiedyś, parę lat temu za 100 czy 200 złotych miałem kurde cały wózek marketowy zajebany towarem po brzegi; dzisiaj trochę brokułów mrożonych i kalafiorów kupiłem i parę innych pierdół i już pisont złotych wsiąkło, a nawet spodu wózka nie zakryło. Czynsz mi podnieśli. Fundusz remontowy spółdzielnia podniosła. Zimna woda już po 11zł/m3. Z Playa dzwonią, że jak przedłuże umowę to mają super ofertę 120 zł za trzy numery gdzie zawsze płaciłem 90 zyla. Wszędzie drożyzna się zaczyna. Pincet plus ją równoważy, ale gdyby socjaliści komuniści nie rządzili to może by tak nie szło wszystko szybko w górę. W Radomiu otworzonu juz dwa socjalne sklepy gdzie ludzie mogą se kupić kaszę gryczaną poniżej ceny rynkowej. Co to za pojebany kraj i co to za miasto gdzie ludzie muszą mieć dopłaty do kaszy, a jednoczesnie powstaje superdrogie lotnisko widmo? Ja pierdolę. Kurwa jego mać. Chuj by to szczelił. Nie mam tureta tylko się wkurwiłem jak o tym wszystkim myślę.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Czyli większości Polaków się polepszy, a reszta musi się nauczyć januszowania. Dla mnie niedoścignionym wzorem jest Sławomir Nowak i jego zona. Nie mam pojęcia jak im się udało prowadzić przez lata gabinet dentystyczny, który od zawsze wykazywał straty, a nigdy, przenigdy przychodu, ale tak chyba najlepiej prowadzić biznes. Gdyby Nowak nie był tak łakomy na łapówy i korupcję to by sobie tak żyli w tej swojej biedzie i żyli.

Ale kurde, kombinowanie to przecież żadna nowość. Już od mojej pierwszej poważnej roboty od razu po studiach widziałem kombinowanie. Wszyscy w firmie robili po 10h dziennie, a każdy był zatrudniony na 1/2 etatu. W ogóle do tej pory poznałem tylko kilka miejsc/branż gdzie ludzie mają płacone tyle co na umowie (przy czym chodzi mi o stawki o parę tysi wyższe niż na umowie z pensja minimalną). Większość robi na minimalnej a resztę dostaje pod stołem. Taka jest cała Polska B czyli główny elektorat PiSu.

Problem polskich polityków, od lewa do prawa i nazad, jest to, że pragną oni tworzyć wspaniałe, sprawiedliwe według swoich kryteriów prawa, natomiast nieszczególnie ich obchodzi to, czy są przestrzegane. O ile wiem, w Warszawie najczęściej są, więc mieszkając w stolycy ma się wrażenie prawdziwego centrum Europy. Gdyby PIP wzbudzał takie zainteresowanie rządzących jak "prokuratura historyczna", czyli IPN, Polska byłaby zupełnie innym krajem. Polacy po prostu odpuścili sobie praworządność w najbardziej interesującej każdego Janusza dziedzinie, czyli pracy i płacy, i podzielili się na tych, co sprawnie cwaniakują i romią oraz tych, co chcieliby tym pierwszym szablą odbierać. Opcja "a może by tak zacząć pilnować przestrzegania umów" nie jest nawet dyskutowana.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):
Socjopapa napisał(a): No ja się właśnie z Boscha przesiadłem jak wysiadł przy robocie, która nominalnie nie powinna go załatwić.

Miałem Boscha niebieskiego za 550 zł (wkrętarkę). Po miesiącu spalił się silnik. Koszt wymiany silnika - 500 zł. Urządzenie do wyrzucenia na śmietnik. Pierwszy i ostatni raz kupiłem profesjonalnego Boscha. A mam zielonego amatorskiego Boscha - starą wiertarkę na SDS, którą od lat katuję i nic się z nią nie dzieje.

Mnie też niebieski siadł. A mój ojciec do niedawna miał zielonego, którego pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Po prostu nawet Bosch przeszedł na produkcję w Chinach, a Chińczycy wyprodukują to za co im się zapłaci - albo szajs za małe pieniądze, albo coś porządnego za w miarę normalne pieniądze. Bosch widocznie uznał, że może iść w szajs.

lumberjack napisał(a): Hilti zwykła wkrętarka kosztuje niecałe 5 tysi. Ogólnie elektronarzędzia Hilti pozostają w mojej sferze marzeń - każde jedno drogie jak cholera ale chyba nie ma lepszych na świecie. Ale nie narzekam - mam sporo narzędzi Milwaukee, a wiem, że masa majstrów marzy, żeby właśnie na takich pracować. Też są zarąbiste. Kosztują z połowę tego co Hilti np. moja wkretarka 2.7k, ale jakość i moc czuć w rencach. Na jednym ładowaniu baterii mogę pracować kilka dni a nawet tydzień. Parkside, Dexter czy MacAlister musiałbym ładować i zmieniac baterie kilka razy dziennie.

Jasna sprawa, ale właśnie dlatego zastrzegałem, że amatorskie potrzeby =/= profesjonalne potrzeby. Gdybym działał w Twojej branży pewno też nie jechałbym na Parku, bo generowałoby to niepotrzebne straty czasu.

lumberjack napisał(a): Nie twierdzę, że to bubel odzieżowy. Koszulka bawełniana witchen jest pewnie tak samo dobra jak koszulka bawełniana no name.


Nie znam się, ale wątpię. Wbrew pozorom w odzieży też jest dużo miejsca na rozwiązania budżetowe i jakościowe.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Problem polskich polityków, od lewa do prawa i nazad, jest to, że pragną oni tworzyć wspaniałe, sprawiedliwe według swoich kryteriów prawa, natomiast nieszczególnie ich obchodzi to, czy są przestrzegane. O ile wiem, w Warszawie najczęściej są, więc mieszkając w stolycy ma się wrażenie prawdziwego centrum Europy.

A wystarczy opuścić Wawę i już wszędzie naokoło Polska B i niemalże zupełnie inny świat, inne zasady, inne pieniądze inny standard życia i w ogóle inne wszystko.

ZaKotem napisał(a): Gdyby PIP wzbudzał takie zainteresowanie rządzących jak "prokuratura historyczna", czyli IPN, Polska byłaby zupełnie innym krajem.

Z jednej strony byłoby w jakimś sensie lepiej, z drugiej strony co szósty Polak pracuje na czarno - https://innpoland.pl/158183,praca-na-cza...ej-strefie

Cytat:Nie ma co się łudzić - tak długo, jak będą obowiązywały podatki, tak będzie istniała również szara strefa. Jednak jej skala jest w dużej mierze zależna od społecznej akceptacji dla takiej formy zarobkowania. Zaś według badań portalu ciekaweliczby.pl na panelu Ariadna, aż 58 proc. Polaków nie potępia pracy „na czarno”, wyrażając wobec niej obojętny, a nawet pozytywny stosunek.

Jednocześnie co szósty dorosły Polak (18 proc.) przyznaje, że w taki sposób zarabia pieniądze. Najwięcej osób, które twierdzą, że w ciągu ostatniego roku wykonywały pracę bez żadnej umowy, jest wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości (18 proc.), a mniej wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej (10 proc.) i Lewicy (11 proc.).

Jednocześnie niemal połowa badanych (46 proc.) przyznaje, że w gronie swoich znajomych posiada przynajmniej jedną osobę, która w ciągu ostatniego roku pracowała „na czarno”. Większość (28 proc.) dorabia w ten sposób do pensji, jednak części osób (24 proc.) praca w takiej formie została narzucona przez pracodawcę lub została podyktowana decyzją o zachowaniu zasiłków (18 proc.). 19 proc. badanych Polaków uważa,że do pracy „na czarno” uciekają się przedsiębiorcy, by nie płacić podatków i składek ZUS.

Co by się stało gdyby PIP potrafiła odnaleźć każdego takiego i wymóc na nim pracę na umowie wraz z opłacaniem składek? To by oznaczało prawdopodobnie znaczący wzrost cen usług w Polsce B; mniejszą ilość ludzi zdolnych do zapłacenia za usługę itd. itp.

Najpierw prawo powinno być zmienione i bardziej sprawiedliwe - adekwatne do możliwości finansowych ludzi. Zarobić na 1500 zł ZUSu w Wawie, a w Pierdziszewie Dolnym to zupełnie dwa różne wyzwania.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a): Jasna sprawa, ale właśnie dlatego zastrzegałem, że amatorskie potrzeby =/= profesjonalne potrzeby. Gdybym działał w Twojej branży pewno też nie jechałbym na Parku, bo generowałoby to niepotrzebne straty czasu.

Niekoniecznie. Od niedawna mają linię bardziej "pro" - Parkside Performance. Wkrętarka kosztuje 6 stówek i dorównuje DeWaltowi i Boschowi z tej samej półki cenowej.

Socjopapa napisał(a): Nie znam się, ale wątpię. Wbrew pozorom w odzieży też jest dużo miejsca na rozwiązania budżetowe i jakościowe.

Nie mnie to oceniać gdyż wszystkie ubrania poddaję ciężkiej eksploatacji. Remonty i praca w lesie = dziurawe wszystko - bluzy, skarpetki, spodnie, kurtki i koszulki Uśmiech Najgorzej jak szlifierką metale tnę, to mi iskry potrafią wypalić dziurę na kolanie albo na jajach. Nie opłaca mi się kupować nowych ładnych ciuchów. Dodatkowo jest jeden ważny argument za szmatexami - wyprodukowanie jednej koszulki zużywa 2500 litrów wody. Jeśli ktoś jest ekozjebistą, to będzie to dla niego miało znaczenie. Dla mnie nie ma, ale jestem skąpym Żydem, a ekologizm wychodzi mi niechcący.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Jasna sprawa, ale właśnie dlatego zastrzegałem, że amatorskie potrzeby =/= profesjonalne potrzeby. Gdybym działał w Twojej branży pewno też nie jechałbym na Parku, bo generowałoby to niepotrzebne straty czasu.

Niekoniecznie. Od niedawna mają linię bardziej "pro" - Parkside Performance. Wkrętarka kosztuje 6 stówek i dorównuje DeWaltowi i Boschowi z tej samej półki cenowej.

Ja ją kupiłem bodaj za 4 stówy. A Bosch czy DeWalt kosztuje zdaje się koło 9 stówek.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a):
lumberjack napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Jasna sprawa, ale właśnie dlatego zastrzegałem, że amatorskie potrzeby =/= profesjonalne potrzeby. Gdybym działał w Twojej branży pewno też nie jechałbym na Parku, bo generowałoby to niepotrzebne straty czasu.

Niekoniecznie. Od niedawna mają linię bardziej "pro" - Parkside Performance. Wkrętarka kosztuje 6 stówek i dorównuje DeWaltowi i Boschowi z tej samej półki cenowej.

Ja ją kupiłem bodaj za 4 stówy. A Bosch czy DeWalt kosztuje zdaje się koło 9 stówek.

A co miałeś w zestawie? Ile baterii i czy była ładowarka? Goła (bez aku i ładowarki) wkrętarka Boscha o podobnych parametrach co Parkside kosztuje 650 zyla. Na alledrogo widzę, że Parkside Perf. + 2 aku + ładowarka to 650 zł. Więc pewnie Bosch z bateriami i aku będzie te 9 stówek kosztował. No to mocno podrożały ceny. Ja cały czas żyję cenami sprzed kilku lat, bo tylko wtedy interesowałem się ile co kosztowało, bo wtedy akurat kupowałem wkrętarkę.

Nie wiem jak jest w praktyce, bo nie używam tego ale na FB na grupach dla budowlańców, wykończeniowców i giełdzie dla elektryków ten Parkside jest chwalony jako zdolny do profesjonalnej pracy.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
lumberjack napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Jasna sprawa, ale właśnie dlatego zastrzegałem, że amatorskie potrzeby =/= profesjonalne potrzeby. Gdybym działał w Twojej branży pewno też nie jechałbym na Parku, bo generowałoby to niepotrzebne straty czasu.

Niekoniecznie. Od niedawna mają linię bardziej "pro" - Parkside Performance. Wkrętarka kosztuje 6 stówek i dorównuje DeWaltowi i Boschowi z tej samej półki cenowej.

Ja ją kupiłem bodaj za 4 stówy. A Bosch czy DeWalt kosztuje zdaje się koło 9 stówek.

A co miałeś w zestawie? Ile baterii i czy była ładowarka? Goła (bez aku i ładowarki) wkrętarka Boscha o podobnych parametrach co Parkside  kosztuje 650 zyla. Na alledrogo widzę, że Parkside Perf. + 2 aku + ładowarka to 650 zł. Więc pewnie Bosch z bateriami i aku będzie te 9 stówek kosztował. No to mocno podrożały ceny. Ja cały czas żyję cenami sprzed kilku lat, bo tylko wtedy interesowałem się ile co kosztowało, bo wtedy akurat kupowałem wkrętarkę.

Nie wiem jak jest w praktyce, bo nie używam tego ale na FB na grupach dla budowlańców, wykończeniowców i giełdzie dla elektryków ten Parkside jest chwalony jako zdolny do profesjonalnej pracy.
Baterię 2Ah i ładowarkę.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Co nieco o długu narodowym. Co prawda w USA, ale dużo ma to też wspólnego z naszym -
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Socjalliberalizm - inaczej nowoczesne, postępowe, zmodernizowane rozdawnictwo. Zasiłki i renty w godzinę, przy jednym okienku, bez zbędnych świstków i biurokracji. Do tego fachowa i miła obsługa bumelantów, wykonywana przez wyspecjalizowane, prywatne firmy.
Odpowiedz
https://businessinsider.com.pl/twoje-pie...jm/5znxzy3

Cytat:Sejm uchwalił w czwartek ustawę o ochronie odbiorców gazu, zakładającą m.in. zamrożenie w 2022 r. stawek taryf na gaz oraz objęcie ochroną taryfową m.in. szpitali, szkół, żłobków, przedszkoli, domów dziecka i kościołów.

Za ustawą o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców paliw gazowych głosowało 441 posłów, nikt nie głosował przeciw, a wstrzymał się jeden poseł.

Posłowie zagłosowali także za zgłoszoną podczas drugiego czytania poprawką przewidującą objęcie ochroną także spółdzielni socjalnych w ich podstawowej działalności, czyli wspierania np. osób z niepełnosprawnościami, dotkniętych kryzysem bezdomności czy wykluczeniem.

Ustawa o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców paliw gazowych zakłada, że z zatwierdzanych przez prezesa URE taryf na gaz – obok gospodarstw domowych, które korzystają z nich obecnie – korzystać będą mogli także inni wymienieni odbiorcy. Mają to być: podmioty zapewniające świadczenie opieki zdrowotnej, jednostki organizacyjne pomocy społecznej, noclegownie i ogrzewalnie, jednostki organizacyjne wspierania rodziny i systemu pieczy zastępczej, podmioty systemu oświaty, uczelnie i instytucje prowadzące działalność dydaktyczną i naukowo-badawczą, podmioty prowadzące żłobki i przedszkola, kościoły i inne związki wyznaniowe, podmioty prowadzące działalność kulturalną oraz archiwalną, a także ochotnicze straże pożarne.

Wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie automatycznie zostaną objęte taryfami. Zarządcy mają składać oświadczenia, w których deklarują, jaką część kupowanego przez nich gazu trafia na cele inne niż mieszkaniowe. Część ta będzie wyłączona z taryfowania.

Ustawa wyklucza możliwość podwyższenia cen i stawek taryfowych gazu w 2022 r. Przewiduje, że ceny paliw gazowych zostaną zamrożone na poziomie cen zawartych w taryfie tzw. sprzedawcy z urzędu, ustalonej na okres 1 stycznia – 31 grudnia 2022 r. Cena ta ma charakter ceny maksymalnej, co oznacza, że wobec odbiorców, którzy wcześniej zawarli umowę z dostawcą, przewidującą niższą cenę, stosuje się tę niższą cenę do czasu wygaśnięcia umowy. Sprzedawcy gazu, którzy nie zastosują się do obowiązku stosowania zamrożonych cen i stawek, będą podlegać karze pieniężnej w wysokości nie niższej niż 1 mln zł i nie wyższej niż 15 proc. przychodu.

Jednocześnie ustawa przewiduje, że sprzedawcom gazu do odbiorców objętych taryfami będzie przysługiwać rekompensata – różnica między faktyczną ceną zakupu a ceną sprzedaży według taryfy. W przypadku sprzedawcy z urzędu rekompensata to różnica między cenami cennikowymi na 1 stycznia 2022 r. a jego taryfą.

Szacuje się, że łączny koszt z tytułu rekompensat może wynieść do 10 mld zł w 2022 r. Rekompensaty będą wypłacane przez Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny, do którego w 2022 r. trafi 40 proc. środków ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 w 2022 r. oraz środki z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Ja tu kuźwa czegoś mocno nie rozumiem. Kapitan Państwo ratuje nas przed cenami gazu ustawą. Ci co sprzedają gaz stracą na niej, ale z powodu rekompensat nie stracą. Czyli państwo tak czy srak zapłaci im brakującą część kwoty. A państwo niema pieniędzy z nieba tylko z naszych kieszeni. Z owych środków z Funduszu, które przecież pochodzą z dodruku pustej kasy. Czyli finalnie i tak wszyscy za to zapłacimy łącznie ze wszystkimi niby chronionymi podmiotami. Inflacja ostatecznie i tak wszystkich zeżre.

Czy może ja źle rozumuję?

A co do tych środków ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 to o co chodzi? Przecież Polska płaci teraz krocie za prąd powstały u nas w wyniku emisji CO2. Więc czy nie lepiej byłoby zamiast handlować tymi uprawnieniami zostawić je dla siebie, żeby prund był dla każdego tańszy czy może ja tu czegoś nie kumam. Czy uprawnienia do emisji a opłaty za emisję to dwie różne rzeczy?
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Czy może ja źle rozumuję?

Dobrze rozumujesz.

lumberjack napisał(a): A co do tych środków ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 to o co chodzi? Przecież Polska płaci teraz krocie za prąd powstały u nas w wyniku emisji CO2. Więc czy nie lepiej byłoby zamiast handlować tymi uprawnieniami zostawić je dla siebie, żeby prund był dla każdego tańszy czy może ja tu czegoś nie kumam. Czy uprawnienia do emisji a opłaty za emisję to dwie różne rzeczy?

Ekonomicznie i gospodarczo byłoby oczywiście lepiej, ale dla Partii byłoby gorzej, bo byłoby parę miliardów mniej do rozkradzenia. A jak wiadomo liczy się interes Partii, a nie interes obywateli czy chociażby Państwa.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Z tymi uprawnieniami do emisji CO2 też nieźle to rozgrywają. W retoryce PIS cały czas widoczna jest narracja, że to jakaś niedobra Unia zabiera nam pieniądze. Tylko, że tak na prawdę zdecydowana większość tej kasy idzie po prostu do budżetu Polski. Co oni z tym robią to już inna sprawa.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Z tymi uprawnieniami do emisji CO2 też nieźle to rozgrywają. W retoryce PIS cały czas widoczna jest narracja, że to jakaś niedobra Unia zabiera nam pieniądze. Tylko, że tak na prawdę zdecydowana większość tej kasy idzie po prostu do budżetu Polski. Co oni z tym robią to już inna sprawa.

No właśnie - myto za CO2 idzie do budżetu Najjaśniejszej domyślnie na konwersję energetyczną.
Tylko że nasi genpaci mają to w dupie (vide ustawa antywiatrakowa) i palą tym hajsem chyba w kopciuchach.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sorry za off-topic, ale czy mogę poprosić o etymologię słowa "genpata"? Znaczenia się domyślam z kontekstu, ale nigdzie poza forum się z nim nie spotkałem ;-)
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
Sebrian napisał(a): Sorry za off-topic, ale czy mogę poprosić o etymologię słowa "genpata"?
Genetyczny patriota. Fraza bierze swój początek z pewnej wypowiedzi Marka Suskiego.
If a glyphward fails, you can blame it on the will of the Almighty. If your father fails, then it’s his fault.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości