Ankieta: W kwestiach gospodarczych popieram:
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Wolny rynek (w rozumieniu Szkoły Austriackiej - libertarianizm/radykalny liberalizm/radykalny koliber)
41.30%
121 41.30%
"Wolny rynek" (w rozumieniu czegoś w okolicach współczesnego USA)
21.50%
63 21.50%
Interwencjonizm
8.87%
26 8.87%
Socjalizm
7.85%
23 7.85%
Komunizm
5.80%
17 5.80%
Nie wiem
1.71%
5 1.71%
Żadna z dostępnych odpowiedzi mnie nie zadowala
12.97%
38 12.97%
Razem 293 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 3.44
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Socjalizm vs. liberalizm
(27.08.2018, 12:55)DziadBorowy napisał(a): Spada jedynie dlatego, że budżet nie jest z gumy i nawet oni się boją wydać zbyt dużo
Nie sądzę, żeby to był ten powód Uśmiech
(27.08.2018, 12:55)DziadBorowy napisał(a): a nie spada dlatego, iż wizja gospodarczo-społeczna PIS różni się od tej lewicowej.
Różni się. Mały sektor publiczny kontra duży sektor publiczny. Podobieństwa akurat leżą gdzie indziej - niska estyma dla własności prywatnej, deregulacji, rynku, etc. Ale rola państwa to zupełnie inna sprawa, u pisiorów to nie organizujący wszystko moloch, a nocny stróż pilnujący, aby nakradli się ci co powinni.
(27.08.2018, 12:55)DziadBorowy napisał(a): Ten konflikt to co najwyżej mała sprzeczka w rodzinie a nie awantura grożąca rozwodem.
Z nich jest taka rodzina jak z Lubnauer i Wilka.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
(25.08.2018, 21:10)ZaKotem napisał(a):
(25.08.2018, 17:50)Żarłak napisał(a): Rafał Woś jest typem dziennikarskiego trolla. Po każdym kontrowersyjnym komentarzu możesz być pewien, że za jakiś czas wyprodukuje taki, który go przebija. Tym razem proponuje sojusz Lewicy z PiS i budowę PRL-bis. Jeśli to prowokacja, to można się zaśmiać, a jeśli napisał to serio, to wypada mu popukać się w czoło.

Woś już wcześniej miał objawy takiej dewiacji:
http://forsal.pl/gospodarka/polityka/art...ieton.html

Nie da się zaprzeczyć, że jest taki rodzaj lewicy, który za najgorsze Zuo uważa liberalizm, toteż wszystko co z tym liberalizmem walczy - choćby PiS, chociaż pewnie równie dobrze mogliby być islamiści - jest Zuem z konieczności mniejszym. Ja to nazywam "lewicą regresywną". Ale żeby nie robić wrażenia, że to jest "typowa" lewica, należy zauważyć, że jednak inni lewacy Wosiowi dają delikatnie do zrozumienia "ić stont".

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7...eczny.html
http://krytykapolityczna.pl/felietony/mi...owski-wos/


Tak, wiem że został gremialnie skrytykowany również w "swoim obozie".
A znasz może genezę niechęci do liberlizmu u Wosia i grupy podobnych mu osób?
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
(29.08.2018, 19:18)Żarłak napisał(a): Tak, wiem że został gremialnie skrytykowany również w "swoim obozie".
A znasz może genezę niechęci do liberlizmu u Wosia i grupy podobnych mu osób?

"Liberalizm" kojarzy się polskim lewicowcom z minarchizmem, czyli "państwem, które umywa ręce". Prawicowcom zresztą też się z tym kojarzy, tylko że dla prawicy to zaleta, a dla lewicy wada państwa. Dla mnie też wada, toteż według tego kryterium należę do lewicy. Minarchizm pod nazwą liberalizmu upowszechniali w Polsce Janusze biznesu i ich kucowaci synkowie, przekonani szczerze, że państwo nie powinno się wtrącać w to, czy pracownik dostaje wypłatę, czy nie, bo to prywatna sprawa między nim a pracodawcą, i skoro kogoś motywuje do pracy sama nadzieja na otrzymanie wypłaty, to wszystko ekstra, ani państwo nie powinno się wtrącać w to, czy garnek za 3000 zł wciśnięty zdezorientowanej babci rzeczywiście jest tyle wart, bo przecież towar jest wart tyle, ile klient zapłaci i to prywatna sprawa klienta, czy ma początki alchajmera i mało co jarzy. W efekcie "liberalizm" zaczął się kojarzyć z zasadą "silny może co chce, a słaby zostaje pożarty przez szakale". Mówiąc inaczej, nie jest w naszym kraju powszechne rozróżnianie wolnego rynku i czarnego rynku, czyli wymiany opartej na zysku jednej strony i wycyckaniu drugiej. I nie należy się dziwić, że takiego rozróżnienia nie stosują przeciwnicy gospodarki wolnorynkowej, skoro najwyraźniej jest ono trudne dla sporej części jej entuzjastów.

Na podstawie (fałszywej) przesłanki, że wolny rynek to rynek, na którym nie obowiązują reguły, ludzie dochodzą do zupełnie już logicznych wniosków:
- skoro "wolny" rynek to złodziejstwo, to należy go jak najbardziej ograniczyć, poprzez centralne planowanie i monopole państwowe
- skoro na utrzymaniu "wolnego" rynku zależy ludziom bogatym, należy sprawić, aby przestali być bogaci, to przestaną szkodzić.

I to jest właśnie część wspólna między zwolennikami PiS i Razemu. Tylko że PiS oferuje realną alternatywę dla "burżuazyjnych" więzi międzyludzkich, opartych na wzajemnym materialnym interesie; obleśną, ale spójną: wspólnotę plemienno-religijną, czyli mniej więcej Iran. "Świeccy" socjaliści zaś w ogóle nie wiedzą, co w zamian - co czyni ich dla mnie sympatyczniejszymi, ale też mniej wiarygodnymi. (Pisowcy są wiarygodni, bo dokładnie wiadomo, czego się po nich spodziewać).
Odpowiedz
Zakotem napisał(a):ale spójną: wspólnotę plemienno-religijną, czyli mniej więcej Iran

To też nie do końca prawda, ludzie z zachodu mają obraz Iranu jako państwa totalitarnej teokracji. Jednakowoż masy społeczne nie zgadzają się z takim ustrojem, protestują, czy zachowują się inaczej niż nakazuje Islam(np. Kobiety pokazują włosy. Co prawda nie wiem do konca czy Islam nakazuje zakrywać włosy ale prawo Irańskie już tak), nawet policja często przymyka oczy na zachowania niezgodne z prawem szariatu
[i]"Jeden pindol był cieniutki, a drugi gruby jak świnia. Może ukąszenie świni boli, lecz to rany po leszczynie goją się dłużej"[/i]

[i]~Kutang Pan z Klasztoru Kutang[/i]
Odpowiedz
(30.08.2018, 11:17)ZaKotem napisał(a): "Liberalizm" kojarzy się polskim lewicowcom z minarchizmem, czyli "państwem, które umywa ręce". Prawicowcom zresztą też się z tym kojarzy, tylko że dla prawicy to zaleta, a dla lewicy wada państwa. Dla mnie też wada, toteż według tego kryterium należę do lewicy. Minarchizm pod nazwą liberalizmu upowszechniali w Polsce Janusze biznesu i ich kucowaci synkowie, przekonani szczerze, że państwo nie powinno się wtrącać w to, czy pracownik dostaje wypłatę, czy nie, bo to prywatna sprawa między nim a pracodawcą, i skoro kogoś motywuje do pracy sama nadzieja na otrzymanie wypłaty, to wszystko ekstra, ani państwo nie powinno się wtrącać w to, czy garnek za 3000 zł wciśnięty zdezorientowanej babci rzeczywiście jest tyle wart, bo przecież towar jest wart tyle, ile klient zapłaci i to prywatna sprawa klienta, czy ma początki alchajmera i mało co jarzy.
Dowcip polega na tym, że taka wizja jest wbrew pozorom całkiem bliska pisowskiej. Niezdolne do poważniejszych inwestycji państwo z niesprawnym, zawisłym sądownictwem da przecież bardzo podobny efekt. Co w sumie tłumaczy, czemu taki Wipler peregrynował wte i wewte między PiSem a Korwinem, w zasadzie nie zmieniając poglądów i w obu partiach nieszczególnie odstając od średniej.
(30.08.2018, 11:17)ZaKotem napisał(a): W efekcie "liberalizm" zaczął się kojarzyć z zasadą "silny może co chce, a słaby zostaje pożarty przez szakale".
U nas to i tak pół bidy. Popatrz na taką Rosję. Tam porażka liberalizmu wynikała właśnie z tego, że był to właśnie ten liberalizm z mokrych snów ichnich januszy i kuców.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości