Ankieta: Jak oceniasz poświęcanie zarodków w badaniach nad chorobami genetycznymi?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Niedopuszczalne
8.89%
4 8.89%
W uzasadnionych sytuacjach
20.00%
9 20.00%
Obojętne
11.11%
5 11.11%
Świetny pomysł
60.00%
27 60.00%
Razem 45 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Inżynieria genetyczna
#21
A znano konsekfencje jazdy pociągami przed rozwojem lini kolejowych? Teorie były różne: ptaki wyzdychają, niebo zasnują czarne chmury, upadną obyczaje podczas przejazdu pod tunela itd.
Jakby obawy przed konsekfencjami miały powstrzymywać naukowców, to nauka stałaby w miejscu bo wszystko może potencjalnie nieść nieprzewidywalne skutki.
A wprzeganie energii z wiatru w energie elektryczną w turbogeneratorach jest zgodne z naturą? Czy leczenie nieuleczalnie chorych jest zgodne z naturą? Weź ich zabij, jak natura by nakazywała, w końcu zgodnie z naturą słabi i niedostosowani muszą umrzeć.
Cały rozwój ludzkości, cały postep technologiczny zawdzięczamy tylko i wyłącznie temu, że ktoś pragnął działać niezgodnie z natura, że nie chciał jej ulegać lecz wolał ją sobie podporządkować.

Idź do lasu, porzuć nienaturalne ubranie i wyroby technologii takie jak noże czy siekiery. Wyciosaj sobie grot nasadź na włócznie i ganiaj po nagu za dzikami. a jak upolujesz skrzesaj sobie naturalnie ogień ocierając patykiem o patyk i przyrządź z dzika jedzenie. Oczywiście własnoręcznie ściągnij z niego skóre i wyprój flaki, spuść krew. A jak zachorujesz lecz się korzonkami i podobnym badziewiem. Powodzenia
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
#22
hehe, dobre Duży uśmiech

Kilgore Trout napisał(a):Do problemu trzeba podejsc umiejetnie. Religie sobie moga byc, bogate spoleczenstwa maja ogolnie rzecz biorac wyjebane w nakazy religijne.

Ano, zapomniałem o tym. W takim razie można takie cos realizować ale tylko na zachodzie. Inne kraje jakoś są nie ten teges. W takich Indiach pomysł raczej by nie wypalił. Oczko
Odpowiedz
#23
próba stworzenia, takich istot organicznych, których celem życia, ich szczęściem, naturalnym instynktem,wprogramowanym w ich kody, było by tylko i wyłącznie, to co zaprogramuje w nich ich twórca, ta idea nie wydaję się mnie być zła sama w sobie, wiele dobrego z tego może wyjść.
nie wiem czemu się w tym celu nic nie robi i czemu ma tylu przeciwników.
Odpowiedz
#24
Przeczytaj więc KoBySczę Lema.
Usypuję kopczyki z wody.
Odpowiedz
#25
Wychuchol napisał(a):Przeczytaj więc KoBySczę Lema.

ja mam tutaj na uwadzę coś innego, niż uszcześliwanie człowieka, w sensie tworzenia doskonale szczęśliwego człowieka. myślałem tu o istocie szczęśliwej, której celem jedynym, całkowicie ją uszcześliwającym, danym przez programistę, było by hm np. sadzić ziemniaki, zbierać i oddawać do jakiejś hurtowni darmo. Ta istota była by raczej nie rozumna, takie zwierzę, trochę jak kret lubiący ziemie, trochę jak małpa, by łatwiej temu było zbierać ziemniaki itp.. coś bardzo pomocne człowiekowi, coś jak robot, tyle że organiczne mogące sie samo rozmnażać, itp. pracownik idealny :) ....... tak by człowiek nie musiał pracować, tylko mógł. :)
Odpowiedz
#26
Właśnie skończyłem opowiadanie "Pseudaki" Pawła Majki. Tam była podobna idea przedstawiona:

SPOILER ALERT!
















Większość ludzi przeniosła się umysłami do sieci, a tytułowe Pseudaki, sztucznie stworzone biologiczne istoty miały administrować całymi miastami, pod nieobecność biologicznych ludzi.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#27
Badania genetyczne są naturalna konsekwencja rozwoju nauki i jako taka nie stanowi żadnego zagrożenia dla nikogo. Trzeba naturalnie brać poprawkę na to, że naukowcy są zwykłymi ludźmi ze wszystkimi zaletami i wadami z tego płynącymi, więc i rozwój genetyki powinien być odpowiednio monitorowany, nie chodzi mi tu o jakąś instytucję tylko o wgląd ogółu środowiska w metodologię badań tak, by nadmierna chęć sukcesu naukowego czy zwykłego zysku nikomu się zanadto na mózg nie rzuciła.

Kwestia etyczna, podnoszona przez kościół, to stara śpiewka obowiązująca od czasów Leonarda. Już wtedy przeprowadzanie sekcji zwłok było przez kościół zakazane właśnie ze względu na świętość i nienaruszalność ciała ludzkiego. Przez co, nawiasem mówiąc, Leo zawsze trzymał na podorędziu rozkrojone zwłoki szympansa a w momencie nalotu inkwizycji po prostu podmieniał stoliki i tym oto sposobem da Vinci stworzył podstawy współczesnej anatomii. Rozmowa o tym, czy przeprowadzać badania na ludzkim materiale genetycznym czy na zwierzęcym jest przeniesieniem trwającego ponad pięćset lat sporu między nauką a religią na nowy poziom.

Psy szczekają, karawana jedzie dalej. :p:p:p
Racja nie jest ani moja ani twoja. Racja leży tam gdzie leży i z reguły nijak się nie ma do toczonego sporu.
Odpowiedz
#28
FlauFly napisał(a):Właśnie skończyłem opowiadanie "Pseudaki" Pawła Majki. Tam była podobna idea przedstawiona:
....

Hm , to podobna koncepcja jak w "Mieście permutacji" Egana, czytałeś?
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#29
FlauFly napisał(a):Większość ludzi przeniosła się umysłami do sieci, a tytułowe Pseudaki, sztucznie stworzone biologiczne istoty miały administrować całymi miastami, pod nieobecność biologicznych ludzi.

Cóż, gdybym był taką istotą i nie czuł w dodatku szczególnego przywiązania do moich stwórców, to bym ich przerobił na piecyki :twisted:
Odpowiedz
#30
Ontologik napisał(a):ja mam tutaj na uwadzę coś innego, niż uszcześliwanie człowieka, w sensie tworzenia doskonale szczęśliwego człowieka. myślałem tu o istocie szczęśliwej, której celem jedynym, całkowicie ją uszcześliwającym, danym przez programistę, było by hm np. sadzić ziemniaki, zbierać i oddawać do jakiejś hurtowni darmo. Ta istota była by raczej nie rozumna, takie zwierzę, trochę jak kret lubiący ziemie, trochę jak małpa, by łatwiej temu było zbierać ziemniaki itp.. coś bardzo pomocne człowiekowi, coś jak robot, tyle że organiczne mogące sie samo rozmnażać, itp. pracownik idealny Uśmiech ....... tak by człowiek nie musiał pracować, tylko mógł. Uśmiech
A to nie lepiej robota skręcić z desek?
Usypuję kopczyki z wody.
Odpowiedz
#31
SPOILER ALERT!

Cytat:Hm , to podobna koncepcja jak w "Mieście permutacji" Egana, czytałeś?

Czytałem, ale raczej nie widzę podobieństw, w "Mieście permutacji" chodziło raczej o pewien osobliwy eksperyment, który doprowadził do kreacji nowego świata niezależnego od żadnego komputera. Jeśli chodzi Ci zaś o transfer umysłu to jest to na tyle częsty motyw, że ciężko mówić o podobieństwie. To trochę tak jakby mówić o podobieństwach w utworach science-fiction w których jedynym elementem wspólnym była podróż kosmiczna.

Cytat:Cóż, gdybym był taką istotą i nie czuł w dodatku szczególnego przywiązania do moich stwórców, to bym ich przerobił na piecyki

Ich system motywacyjny był tak stworzony, że naturalnie pracowali na korzyść swoich stwórców.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#32
FlauFly napisał(a):Ich system motywacyjny był tak stworzony, że naturalnie pracowali na korzyść swoich stwórców.

A czy istniał system eliminujący tych, którzy pobłądzili?
Odpowiedz
#33
Było kilka mechanizmów to zapewniających. Nawet Ci, którzy "pobłądzili" i przeżyli zostali usuwani z Miasta, a nawet tam do pewnego stopnia przysługiwali się jemu. Jednak opowiadanie na tym się nie skupiało.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#34
Wychuchol napisał(a):A to nie lepiej robota skręcić z desek?

A mózg z gliny, zlepić? Łatwiej by mu było porozumieć się z ziemią.
Można by było dodatkowo w sercu zainstalować tranzystor stonki..... :lol2:
Odpowiedz
#35
Cytat:Początek 2019 r. to czas ogólnego szoku po udanym (przynajmniej na razie) eksperymencie, którego dokonał chiński biofizyk z Shenzhen He Jiankui. W listopadzie 2018 r. w ścisłej tajemnicy na świat przyszły dwie dziewczynki, o pseudonimach Lulu i Nana, które zostały poddane manipulacjom genetycznym za pomocą technologii CRISPR. Można powiedzieć, że to pierwsze na świecie przypadki ludzi modyfikowanych genetycznie. O co chodziło w eksperymencie?
Ojcem dziewczynek jest nosiciel wirusa HIV. Jiankui postanowił tak zmienić ich genom, by te nie miały technicznej możliwości zarażenia się wirusem HIV (podobnie jak niewielki odsetek populacji, który naturalnie urodził się z taką cechą).

Eksperyment powiódł się, przynajmniej na pierwszym etapie. Dziewczynki urodziły się zdrowe, nie są nosicielkami śmiertelnie niebezpiecznego wirusa. Część środowiska zareagowała entuzjazmem (nic dziwnego, wszak to kamień milowy w dziedzinie inżynierii genetycznej), druga część odpowiedziała silną krytyką (również nic dziwnego, żadna komisja etyki nie dopuściłaby do takiego eksperymentu). Naukowcy już w tym roku ujawnili dwa aspekty, które dolały oliwy do rozpalonego ognia debaty.

Po pierwsze, według badaczy Jiankui z dużą dozą prawdopodobieństwa pomajstrował przy genach odpowiedzialnych za rozwój mózgu, co może sprawić, że dziewczynki będą ponadprzeciętnie inteligentne. Jeżeli to prawda, najpewniej w niedalekim czasie będziemy musieli zmierzyć się z olbrzymią presją na rozwój ludzkiej inżynierii genetycznej, co budzi zastrzeżenia choćby związków wyznaniowych (nazywających działania naukowców "zabawą w Boga"). Nawet etycy niezwiązani z religią podnoszą słuszny argument, że jeżeli pozwolimy na laboratoryjne modyfikacje płodów (które zapewne będą bardzo kosztowne), pogłębimy różnice między bogatymi a biednymi do niespotykanych dotąd rozmiarów.

Po drugie, CRISPR nie jest idealny – między innymi dlatego nie dopuszczono go do tak zuchwałych manipulacji dotyczących ludzkiego genomu. Zdaniem naukowców, Jiankui mógł tak zmodyfikować genom Lulu i Nany, że te z pewnością nie będą cieszyły się długim życiem. Uszkodzeniu mogły ulec np. protoonkogeny, czyli geny, które są zdolne do wyzwolenia procesu transformacji nowotworowej właśnie wtedy, gdy są zmutowane. Jeżeli tak się stało, to podstawowe pytanie brzmi, czy naukowiec najzwyczajniej im nie zaszkodził dla momentu niewątpliwej sławy.

Sprawa Nany i Lulu na pewno nie jest zamknięta – kolejne lata przyniosą więcej wieści na temat pierwszych zmodyfikowanych genetycznie dzieci.


https://wiadomosci.onet.pl/nauka/najwiek...ku/ze2zrsw

Nom, ciekawe co czas pokaże...
Odpowiedz
#36
Cytat:Po pierwsze, według badaczy Jiankui z dużą dozą prawdopodobieństwa pomajstrował przy genach odpowiedzialnych za rozwój mózgu, co może sprawić, że dziewczynki będą ponadprzeciętnie inteligentne. Jeżeli to prawda, najpewniej w niedalekim czasie będziemy musieli zmierzyć się z olbrzymią presją na rozwój ludzkiej inżynierii genetycznej, co budzi zastrzeżenia choćby związków wyznaniowych (nazywających działania naukowców "zabawą w Boga").
Związki wyznaniowe tak samo nazywały szczepionki i przeszczepy. Religia albo dostosowuje się do postępu, albo skazuje się sama na sekciarstwo.
Cytat:Nawet etycy niezwiązani z religią podnoszą słuszny argument, że jeżeli pozwolimy na laboratoryjne modyfikacje płodów (które zapewne będą bardzo kosztowne), pogłębimy różnice między bogatymi a biednymi do niespotykanych dotąd rozmiarów.
Ta, bo nigdy nie było tak, że bogaci mieli lepszy dostęp do medycyny, niż biedni. Każda nowinka techniczna zawsze na początku jest zabawką dla bogaczy, ale w ciągu jakichś 30 lat staje się dostępna dla najbiedniejszych. A jeśli dzieci bogaczy będą królikami doświadczalnymi dla przyszłego pokolenia reszty ludzkości, no to tylko się cieszyć, że jest z nich pożytek.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości