Ankieta: czy widzisz w tym dyskryminację biednych?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak
16.00%
4 16.00%
Nie
84.00%
21 84.00%
Razem 25 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
dyskryminacja biednych w szkolnictwie wyższym!
#1
kierunki studiów na uj,
farmacja lub lekarz
ceny tych studi za semestr przewyzszają "niektórych" roczną pensje
jak dzieciak z biednej rodziny może sobie pozwolic na studia np na farmacji gdzie 1 semestr kosztuje 6000 zl
przecież to chamstwo
a jak by chciał być lekarzem to musi zapłacić 9000zl za semestr
mowie o niestaacjonarnych
to istne szaleństwo, dyskryminacja biednych dzieciaków, kierunki dla bogatych?
czy ktoś to może mi jakoś wytłumaczyć ? dlaczego? jak do tego doszło? :>>>
Odpowiedz
#2
Odpowiedziałeś sobie na swój żal.
Niestacjonarne Uśmiech
Get into the car
We'll be the passengers
We'll ride through the city tonight
We'll see the city's ripped backside
We'll see the bright and hollow sky
We'll see the stars that shine so bright
Stars made for us tonight!
Odpowiedz
#3
ja tez jestem dyskryminowany. nie wiem dokladnie kto mnie dyskryminuje ale od jakiegos czasu chce sobie kupic laptopa i ciagle nie mam pieniedzy :|
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#4
caute napisał(a):kierunki studiów na uj,
farmacja lub lekarz
ceny tych studi za semestr przewyzszają "niektórych" roczną pensje
jak dzieciak z biednej rodziny może sobie pozwolic na studia np na farmacji gdzie 1 semestr kosztuje 6000 zl
przecież to chamstwo
a jak by chciał być lekarzem to musi zapłacić 9000zl za semestr
mowie o niestaacjonarnych
to istne szaleństwo, dyskryminacja biednych dzieciaków, kierunki dla bogatych?
czy ktoś to może mi jakoś wytłumaczyć ? dlaczego? jak do tego doszło? :>>>
Twoje żale są bez sensu. Albo ktoś jest dobry i idzie na stacjonarne, albo jest cienki bolek i sobie musi dopłacić za niestacjonarne.
Nikt go nie zmusza.
Poza tym wcale się nie dziwię cenie - studia medyczne wymagają drogich pomocy i rekwizytów.
[SIZE="1"]There's a feeling I get when I look to the west
And my spirit is crying for leaving
In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees
And the voices of those who stand looking
and it makes me wonder
really makes me wonder[/SIZE]
Odpowiedz
#5
Inna sprawa to stypendia - są one jak dla mnie śmiesznie niskie. U mnie na lekarskim za średnią ponad 4.9 dostaniesz 350 zł miesięcznie. Taką srednią jestcholernie trudno osiąnąć, jest to prawie niemożliwe - trzeba by zakuwać 24/7, a nie wiem czy to by wystarczyło. Jeżeli sie chce zachęcić kogoś do nauki, to niech to będzie zachęta, a nie takie coś.... Może dla niektórych z co biedniejszych rodzin to może być dużo, ale to nie jest stypendium socjalne tylko naukowe.....
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Odpowiedz
#6
A z tym, że naukowe są śmieszne, to się zgadzam. U mnie za 4.25 jest akurat chyba 450zł, ale też najwyżej jedna, dwie osoby przekraczają ten pułap (studia też niemożliwie ciężkie i z tą różnicą, ze można wszystko wykuć i pomylić się w obiczeniach i do widzenia). Natomiast socjalne mnie drażnią. Ja wiem, że to jest potrzebne biednym, ok - i w takiej formie niech im będzie, w końcu dzienne są bezpłatne też dla mnie. Ale jak widzę popisowe wręcz nadużycia przy ich rozdawaniu, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

W ogóle najlepsze byłoby zlikwidowanie wszystkich ulg i całe szkolnictwo prywatne, ale Polska jeszcze do tego nie dorosła (bo wtedy cała gospodarka musiałaby być wolnorynkowa - inaczej ze względu na ceny to by chyba nikt nie studiował).

Dopóki tak nie jest to każde płatne studia mi się kojarzą z bylejakością. A już szczególnie medyczne. Nie chcę być leczona przez kogoś, kto w dwa dni tygodniowo przerobi sześć lat studiów medycznych - to nie jest kierunek na zaoczne i pewnie dobrze o tym wiecie.
[SIZE="1"]There's a feeling I get when I look to the west
And my spirit is crying for leaving
In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees
And the voices of those who stand looking
and it makes me wonder
really makes me wonder[/SIZE]
Odpowiedz
#7
Kiedyś z jakiś powodów mieliśmy jedne zajęcia z anatomii połączone z grupą wieczorową - i wtedy sie załamałem - jakiekolwiek pytanie asysyentka im nie zadała, to i tak było dla nich za trudne i praktycznie za żadne nie odpowiedzieli. Nawet takich o nazewnictwo łacińskie nie umieli a to jest wręcz banalne..... A co dopiero mówić o tych o unerwienie czy unaczynienie czegokolwiek.....

Innym razem kolega odemnie z grupy nie przeszedł przez praktyczny na jednym z kół i uprosiliśmy żeby go poprawiła - poszedł z grupą wieczorową. Jemu zadawała pytania normalne, a ci z wieczorowej na nią patrzyli jak na jakiegoś kosmite, że w ogóle o coś takiego może zapytać.....
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Odpowiedz
#8
caute napisał(a):ceny tych studi za semestr przewyzszają "niektórych" roczną pensje
jak dzieciak z biednej rodziny może sobie pozwolic na studia np na farmacji gdzie 1 semestr kosztuje 6000 zl
przecież to chamstwo
A kto ma zapłacić za niego te pieniądze? Może Caute zorganizuje zrzutę na tych biednych. Idąc takim tokiem rozumowania biedny jest wszędzie dyskryminowany, bo stać go na mniej niż tego bogatszego, ale tak już jest w życiu, że nie wszystko jest dla wszystkich, i nie zmienisz tego. Ludzie nie są równi na starcie, stety czy niestety tak już jest.

A chamstwo z czyjej strony to jest?
[Obrazek: nightwish3cn6.jpg]
Odpowiedz
#9
Scully napisał(a):A z tym, że naukowe są śmieszne, to się zgadzam. U mnie za 4.25 jest akurat chyba 450zł, ale też najwyżej jedna, dwie osoby przekraczają ten pułap
No to powiem, że nieźle... U nas od 4.9 dają tyle, a za 4.25 to jakieś śmieszne pieniądze rzędu 200zł...

Scully napisał(a):A
Dopóki tak nie jest to każde płatne studia mi się kojarzą z bylejakością. A już szczególnie medyczne. Nie chcę być leczona przez kogoś, kto w dwa dni tygodniowo przerobi sześć lat studiów medycznych - to nie jest kierunek na zaoczne i pewnie dobrze o tym wiecie.
Chyba nie jesteś odosobniona... Wszystkie zaoczne studia to studia skrócone już z konieczności, a często wymagania stawiane są niższe. Studia medyczne i pokrewne nie powinny być prowadzone zaocznie. Laborek się nie przyspieszy a w ciągu weekendu zrobi się najwyżej połowę...
Odpowiedz
#10
Scully napisał(a):Albo ktoś jest dobry i idzie na stacjonarne, albo jest cienki bolek i sobie musi dopłacić za niestacjonarne.
A z tym to też się nie zgodzę, bo dajmy na to ktoś zrobi licencjat dziennie i dalej chce zrobić mgra, ale w międzyczasie dostał atrakcyjną pracę, więc oczywiste, że żeby pogodzić te dwa fakty wybiera zaoczne, niekoniecznie dlatego, że jest kiepski. Kogoś innego życie mogło zmusić do tego, żeby podjąć pracę i iść na zaoczne (czy to znaczy, że jest kiepski?). Więc nie wszyscy na zaocznych to odrzuty z dziennych - nie generalizujmy.
[Obrazek: nightwish3cn6.jpg]
Odpowiedz
#11
No przecież uogólnianie jest zawsze dla kogoś krzywdzące... Nie wszystki studia zaoczne są zapewne do bani, tak samo jak nie wszyscy studenci zaoczni są słabsi od dziennych...

Ponadto moim zdaniem nie ma też równości między studiami na prywatnych uczelniach (dzienne czy zaoczne) a na uczelniach publicnych... Podejrzewam, że zaoczne na prywatnej są na niższym poziomie niż na publicznej... no i dla krezusów ;-) z kasą
Odpowiedz
#12
NonOmnis napisał(a):A z tym to też się nie zgodzę, bo dajmy na to ktoś zrobi licencjat dziennie i dalej chce zrobić mgra, ale w międzyczasie dostał atrakcyjną pracę, więc oczywiste, że żeby pogodzić te dwa fakty wybiera zaoczne, niekoniecznie dlatego, że jest kiepski. Kogoś innego życie mogło zmusić do tego, żeby podjąć pracę i iść na zaoczne (czy to znaczy, że jest kiepski?). Więc nie wszyscy na zaocznych to odrzuty z dziennych - nie generalizujmy.
Mimo wszystko chyba nie przeczysz, że łatwiej cienkiemu bolkowi utrzymać się na zaocznych niż na dziennych?
Nie chcę generalizować, ale w mojej prywatnej opinii nie lubię robienia czegoś na pół gwizdka. Jeśli ktoś jednocześnie studiuje i pracuje, nie może poświęcić się w pełni jednemu z tych zajęć (oczywiście mówię o studiach na jakiejś renomowanej uczelni), co powoduje, że zaniedbuje oba w stosunku do tego, jak mogłoby być, gdyby zajmował się jednym.
Są wyjątkowe sytuacje, ale mnie zawsze dziwiło, jak można zarabiać i wydawać wszystko na zaoczne (bo licencjat to chyba dużo nie zarobi, nie?) zamiast oszczędzić sobie zachodu i zająć się porządnie nauką...

Cóż, dla mnie osobiście papier zaoczny jest mniej warty niż dzienny (oczywiście nie mówię o studiach humanistycznych, bo w takich to w ogóle się ciężko poruszam i nie mam pojęcia, jak jest naprawdę - na ścisłych/technicznych zawsze są laboratoria).

Ahijah napisał(a):Ponadto moim zdaniem nie ma też równości między studiami na prywatnych uczelniach (dzienne czy zaoczne) a na uczelniach publicnych... Podejrzewam, że zaoczne na prywatnej są na niższym poziomie niż na publicznej... no i dla krezusów ;-) z kasą
Nasze słynne KSW jest tu przykładem... zresztą widać, jak jest przez studentów publicznych uczelni traktowane np. podczas juwenaliów.
[SIZE="1"]There's a feeling I get when I look to the west
And my spirit is crying for leaving
In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees
And the voices of those who stand looking
and it makes me wonder
really makes me wonder[/SIZE]
Odpowiedz
#13
Scully napisał(a):Mimo wszystko chyba nie przeczysz, że łatwiej cienkiemu bolkowi utrzymać się na zaocznych niż na dziennych?
Przeważnie tak, ale nie generalizujmy aż tak Uśmiech.

Scully napisał(a):mnie zawsze dziwiło, jak można zarabiać i wydawać wszystko na zaoczne (bo licencjat to chyba dużo nie zarobi, nie?) zamiast oszczędzić sobie zachodu i zająć się porządnie nauką...
Nie liczy się sam zarobek (który jednak mimo tego co twierdzisz, może być na poziomie normalnej dostatniej pensji (to nie jest teoretyczne gdybanieOczko), która starczy nie tylko na opłacenie studiów), ale także doświadczenie zawodowe, gdzie po licencjacie idąc na zaocznego mgra jesteś dwa lata do przodu jeśli chodzi o doświadczenie zawodowe-dwa lata w CV mieć, a nie mieć - IMHO to sporo.
[Obrazek: nightwish3cn6.jpg]
Odpowiedz
#14
A nie uważacie że to jest paradoks? Jeśli mnie rodzice mieliby płacić za studia, to bym sie uczył jak najlepiej, bo inaczej miałbym uczucie, że trace ich kase. A w praktyce jest zupełnie odwrotnie.....
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Odpowiedz
#15
Sagittarius napisał(a):A nie uważacie że to jest paradoks? Jeśli mnie rodzice mieliby płacić za studia, to bym sie uczył jak najlepiej, bo inaczej miałbym uczucie, że trace ich kase. A w praktyce jest zupełnie odwrotnie.....
ja tam się uczę i tracę kasę jednocześnie, dlatego mam straszne restrykcje na tę kasę nałożone Duży uśmiech
[SIZE="1"]There's a feeling I get when I look to the west
And my spirit is crying for leaving
In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees
And the voices of those who stand looking
and it makes me wonder
really makes me wonder[/SIZE]
Odpowiedz
#16
Sagittarius napisał(a):Kiedyś z jakiś powodów mieliśmy jedne zajęcia z anatomii połączone z grupą wieczorową


wieczorowo? gdzie się robi medycynę wieczorowo?????
Ciemnota ludu gwarancją cudu
Odpowiedz
#17
Cytat:wieczorowo? gdzie się robi medycynę wieczorowo?????

Wszędzie z tego zo wiem ;-)
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Odpowiedz
#18
Sagittarius napisał(a):Wszędzie z tego zo wiem ;-)

No to nie w Poznaniu.

Kiedy szedłem na te studia to było nie do pomyślenia. Płatne w trybie dziennym owszem ale WIECZOROWE! Myślałem, że mnie już nic nie zdziwi. No to będziemy mieć medycynę z trzeciego świata. Od kiedy studiuje się to wieczorowo? Kiedy oni niby siedzą w szpitalu?
Przynajmniej mój dyplom będzie wart więcej Uśmiech
Ciemnota ludu gwarancją cudu
Odpowiedz
#19
Scully napisał(a):Nasze słynne KSW jest tu przykładem... zresztą widać, jak jest przez studentów publicznych uczelni traktowane np. podczas juwenaliów.
za KSW niestety wciaz ciagnie sie smrod tego jak tam bylo jeszcze pare lat temu.. od roku-dwoch, zaczynaja podnosic poziom. nie ma niekonczacych sie poprawek po 50 razy, nie ma zaliczania na piekne oczy.. chyba ktos od nich wzial sobie do serca opinie i wyniki rankingow. nie twierdze, ze jest to swietna uczelnia.. bo dobrze wiem jak tam jest. ale od samych studiujacych tez wiem, ze zmienia sie podejscie profesorow, i nie zaliczaja juz wszystkim po kolei. mimo to, beda musieli dluuuugo pracowac, zeby zmienic ta opinie, ktora caly czas o nich krazy..
I am virgin
I'm a whore
Giving nothing
The taker
The maker of war
Odpowiedz
#20
Cytat:Płatne w trybie dziennym owszem ale WIECZOROWE!

Wiesz to sie chyba tylko nazywa wieczorówka...... Zajęć z anatomii mają tyle samo co ja, z innych przedmiotów chyba też..... U nas są jeszcze 'zaoczne' i to by była chyba wieczorówka w typowym rozumieniu, a tam lekarskiego niema. Jeszcze sprawdze.
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości