Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Krzyże w miejscach publicznych
#81
Cytat:Cieszy mnie natomiast to, że udało mi się przeczytać, takie zdania, które wyszły spod klawiatury katolika - i mówię to teraz bez najmniejszej ironii:
Nie jestem katolikiem (chyba, że mówimy o papierach). Zresztą.. katolik, który wypowiedziałby takie zdania nie byłby katolikiem.

Cytat:in vitro nie ma nic wspolnego z zaspokajaniem popedu seksualnego.
Zgadza się. Ale ma dużo wspólnego z naturalną potrzebą macierzyństwa. Wydaje się takie nic, ale jak dla mnie zdrowie psychiczne jest nie mniej ważne od fizycznego (czego współczesni lekarze wydają się nie doceniać).
Odpowiedz
#82
Póki jest w Polsce państwowa, publiczna służba zdrowia to powinna ona służyć wszystkim i świadczyć usługi medyczne. Od usług religijnych jest inna firma Oczko Z resztą... jeśli ktoś jest takim katolikiem, że potrzebuje na ścianie krzyża (który w kimś innym na sali może budzić odrazę) to ja gratuluję mu głębokości jego wiary....
Gdybym był wierzącym to bym miał ze sobą jakiś krzyżyk, różaniec czy coś i sam dla siebie i tego całego boga się modlił. Natomiast nie wymagałbym, żeby instytucja lecznicza pomagała mi obnosić się ze swoją wiarą... Takie dziwne to mi się wręcz wydaje Język
Odpowiedz
#83
Cytat:Ale jeśli dupę w lusterku ogląda powiedzmy 80% społeczeństwa to rozmowa powinna wyglądać inaczej.
Co to za argument, wieszanie w instytucjach publicznych krzyży obraża ludzi, pokazywanie dupy też i nawet jak 80% to lubi to niech wieszają krzyże i oglądają dupy w domu.


I jeszcze zdejmowanie krzyży na życzenie, w instytucjach publicznych typu sejm jest to zupełnie zbędne, mówiąc o szpitalu to powinno być wieszanie na życzenie.

Cytat:Chyba nie dojdziemy do porozumienia w tej kwestii. Dla mnie jest to bardzo naciągana teoria. Nie wątpię w to, że obecność krzyży w miejscach publicznych Wam nie odpowiada, ale nie mogę pojąć czemu aż tak przeszkadza. Jeśli odejmiemy czynniki konstytucyjne to jedyne argumenty jakie pozostają to Wasze obrzydzenie na widok krzyża oraz złe skojarzenia.

Ok jak się zwłokami nie brzydzisz, ja tam wiem czym to chrześcijaństwo pachnie.

Co do symbolizmu krzyża jeszcze, to właśnie jest symbol poświęcenia jednostki, najlepiej brać przykład z Jezusa, być potulnym barankiem bożym i wykonywać wszystko co zostało dla ciebie przewidziane zupełny konformizm, pogodzenie się z tym, że gówno znaczysz, że jesteś nikim i masz się poddać temu co mówi, rząd, większość, starszyzna, czy kto tam.
Symbolika też jest obrzydliwa.
Życie - to sztuka wyciągania wystarczających wniosków z niewystarczających przesłanek. Samuel Butler
Odpowiedz
#84
penshi napisał(a):Ktoś Ci zabronił go nosić? Więcej, katolicy zabronili Ci go nosić? Analogicznie rzecz biorąc możesz się domagać raczej zdjęcia wszystkich krzyżyków z szyi wierzących.

Akurat w tej sprawie jest nieistotne, czy byli to katolicy, czy nie - chociaż w Polsce rzekomo jest >90% katolików... Jakbyś się czuł, gdyby przez zniekształcone rozumienie symbolu - obojętnie, czy byłby to krzyż, swastyka, pentagram, czy cokolwiek innego wszyscy podejrzewali Cię o sympatie do zupełnie obcych Ci poglądów?
A na swojej szyi, jak również w swoim prywatnym mieszkaniu i innych miejscach, które są prywatną własnością, niech każdy wiesza, co mu się podoba.
Bez ewolucji nic w biologii nie ma sensu (T. Dobzhansky)

[SIZE="3"]Tu[/SIZE] jestem... [Obrazek: fftoie.gif]
Jest tylko jedno zanieczyszczenie środowiska... Ludzie.
Odpowiedz
#85
Bez obrazy - może to, co napiszę będzie zbyt ostre (a już myślałam, że nie jestem drażliwa:lol2Uśmiech, ale nie mogę się powstrzymać.
Ja nie zamierzam robić nic pod dyktando frustratów stanowiących na dodatek mniejszość. Jest 90% chrześcijan w Polsce? Jest. No to nie ma dyskusji- krzyże zostają.
U większości ludzi niewiara w jedno zasadza się na ślepej wierze w co innego. ( G.Ch. Lichtenberg)
Odpowiedz
#86
penshi napisał(a):Rozumiem, że większości z was przeszkadzają krzyże w miejscach publicznych takich jak szpitale czy szkoły. Jeśli uważacie, że powinny zniknąć to jak wygląda wasza argumentacja? Skoro nie mają one dla was żadnego symbolicznego znaczenia to jest to tylko kawałek drewna, czemu więc tak strasznie wam wadzi?

Dla mnie ma znaczenie, bardzo zblizone do swastyki i sierpia z mlotem, gwiazdy Dawida czy tez polksiezyca.

Religia jest dla mnie narzedziem sprawowania wladzy na ludzkimi umyslami i organizowania ich w konkretnym celu - sluzenia okreslonej grupie ludzi. Dzieki niej mozna w sposob absolutnie skuteczny skierowac jedna grupe ludzi przeciwko innej, bazujac jedynie na strachu przed smiercia i zwiazanym z nia "niewyjasnionym". Mozna zastraszac, niszczyc, szantazowac, ponizac i izolowac tych, ktorzy sie z grupy wylamuja - caly czas zachowujac "pelne milosci i dobroci oblicze". Dzialalnosc ta opiera sie na fanatycznym, bezkrytycznym i absolutnym oddaniu idei, podanej w sposob alegoryczny (dopuszczajacy rozna interpretacje), lagodny, dobrotliwy i "pelen milosci", dzieki czemu "sila razenia" argumentow religii, w polaczeniu z ludzka glupota i hipokryzja jest ogromna.

Dlatego widok krzyza - i dowolnego innego symbolu religijnego wywoluje we mnie obrzydzenie. Zwlaszcza, gdy widze, jak wizerunek przybitego do narzedzia kazni trupa caluja w kosciele dzieci.

A co do "pod dyktando", szanowne 90% katolikow*, zeby sie wam nie przejadlo. Zarcie w nadmiarze szkodzi. Zesr... sie mozna.

------------
* rewelacyjna jakosc tych 90% - mamy w tym pedofilow, gwalcicieli, mordercow, sadystow, zlodziei, klamcow, degeneratow, zboczencow, homoseksualistow, komunistow, alkoholikow, narkomanow. Pamietajcie o tym, mowiac o "90-95%", ze wlaczacie ich w swoj zbior. A moze wy jestescie czysci, jak lzy? Gratuluje radosci ducha.
Null pointer exception
Odpowiedz
#87
Athei Overlord napisał(a):Dla mnie ma znaczenie, bardzo zblizone do
A co do "pod dyktando", szanowne 90% katolikow*, zeby sie wam nie przejadlo. Zarcie w nadmiarze szkodzi. Zesr... sie mozna.

------------
* rewelacyjna jakosc tych 90% - mamy w tym pedofilow, gwalcicieli, mordercow, sadystow, zlodziei, klamcow, degeneratow, zboczencow, homoseksualistow, komunistow, alkoholikow, narkomanow. Pamietajcie o tym, mowiac o "90-95%", ze wlaczacie ich w swoj zbior. A moze wy jestescie czysci, jak lzy? Gratuluje radosci ducha.

Niech każdy odpowiada za siebie. O moje ,,przeżarcie", Athei, się nie martw.

To już paranoja-żądać szacunku, a nie mieć go do innych stanowiących większość.:confused:
U większości ludzi niewiara w jedno zasadza się na ślepej wierze w co innego. ( G.Ch. Lichtenberg)
Odpowiedz
#88
Mam miec szacunek do kogos, bo jest w wiekszosci? Duży uśmiechDuży uśmiechDuży uśmiech

Szanowni heteroseksualisci, praworeczni, jedzacy mieso oraz sikajacy na slomkowo (i klarownie) - badzcie pozdrowieni :!:

Poza tym - nie wkladaj w moje usta nie moich slow, bo manipulujesz: jakiego ja zadam szacunku? Mam go serdecznie gdzies, wiec nie dowartosciowujcie sie tanim kosztem.
Null pointer exception
Odpowiedz
#89
penshi napisał(a):Rozumiem, że większości z was przeszkadzają krzyże w miejscach publicznych takich jak szpitale czy szkoły. Jeśli uważacie, że powinny zniknąć to jak wygląda wasza argumentacja? Skoro nie mają one dla was żadnego symbolicznego znaczenia to jest to tylko kawałek drewna, czemu więc tak strasznie wam wadzi?
Zajmuje miejsce na mojej ścianie i jest kupiony za moje pieniądze.
Odpowiedz
#90
Darayavahus napisał(a):Akurat w tej sprawie jest nieistotne, czy byli to katolicy, czy nie - chociaż w Polsce rzekomo jest >90% katolików... Jakbyś się czuł, gdyby przez zniekształcone rozumienie symbolu - obojętnie, czy byłby to krzyż, swastyka, pentagram, czy cokolwiek innego wszyscy podejrzewali Cię o sympatie do zupełnie obcych Ci poglądów?
A na swojej szyi, jak również w swoim prywatnym mieszkaniu i innych miejscach, które są prywatną własnością, niech każdy wiesza, co mu się podoba.

Spotkałam się z podobnymi reakcjami na pentagram, który nosiłam kiedyś na szyi, jak Ty na swastykę. I nieistotne było, dla jakiej idei go nosiłam - byłam zauważana jako 'satanistka' przez wszystkich i wszędzie z wielką pogardą. I to było to zniekształcenie poglądów, wynikające z niedoinformowania, niewiedzy, ignorancji. Nie traktuję krzyża z pogardą, ale moje poglądy to moje poglądy i ja nikogo nie zmuszam. Nie chcę tym samym być zmuszana.

Z drugiej strony wszystkie symbole religijne z czymś się kojarzą. I nawet jeśli dla mnie krzyż nie jest ważny pod żadnym względem nosi on piętno zniekształcenia - zniekształcenia przez religię...
[SIZE="1"]PRZYSIĘGAM NA SWOJE ŻYCIE I SWOJĄ MIŁOŚĆ DO NIEGO, ŻE NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁA DLA INNEGO CZŁOWIEKA ANI PROSIŁA GO, BY ŻYŁ DLA MNIE[/SIZE]
Odpowiedz
#91
A w ogóle to samo w sobie wieszanie jakiegoś symbolu wszędzie jest złe. Bo np Hitler i naziści wieszali wszędzie swastyki. Stalin i komuniści wieszali sierpy i młoty.
Jak te wieszanie wszędzie symboli sie skończyło to każdy wie.
Ludzie którzy nawieszają wszędzie jakieś symbole to potem wywołują wojny. A ludzie którzy nie wieszają symboli to wojen nie wywołują. Bez symboli nie ma wojen po prostu i jest pokój.

Weźmy inny przykład niżej w społeczeństwie. Kibice.
To samo co Hitler i Stalin tylko na mniejszą skale. Bo jeden kibic nabazgra na ścianie nazwę swojego klubu. A potem gotowy jest zabić innego kibica który by chciał to zamalować i napisać nazwę swojego klubu. Albo coś dopisać obraźliwego do tej nazwy wrogiego klubu.

To jest jakaś pierwotna ludzka natura. Podobna do psiej natury sikania na drzewo. A potem pies walczenie z innymi psami, które tez chcą na te drzewo nasikać. Bo chcą zrobić świeższe siki, które by na większą odległość śmierdziały.
A wiec to wieszanie symboli u ludzi to jakaś ewolucyjna pozostałość od dalekiego wspólnego przodka z psem. Uśmiech

Bo ludzie, którzy wieszają symbole to są tak samo jak psy które sikają na drzewa. Człowiek taki powiesi swój krzyż na drzewie i w ten sposób oznacza swój teren.
A potem biją sie z innymi ludźmi, którzy chcą inny symbol powiesić albo po prostu zdjąć tą swastykę czy krzyż. Agresja u tych ludzi z powodu tego powieszonego krzyża na drzewie sie wzmaga. I dlatego ludzie którzy wieszają pełno symboli to wywołują wojny. A psy, które szczają na wiele drzew to szczekają na ludzi i gryzą.

Ale niektórzy ludzie już prawie nie mają tych psich genów w takim stopniu jak np. katolicy. Nie czują takiej potrzeby aby szczać na każda ścianę w szpitalu i w szkole jak pies szcza na drzewa.
Bo dla tych niektórych ludzi obszczane przez psa drzewo ohydnie wygląda i śmierdzi. I tak samo ohydnie wyglądają i śmierdzą oznakowanie przez teistów ściany w szpitalu lub w szkole.

Ale w ogóle to pies jest trochę lepszy niż teiści. Bo pies oznacza tylko drzewa. A teiści kiedyś oznaczali tylko świątynie, potem zaczęli oznaczać drogi, swoje domy, samych siebie i szpitale i szkoły.
Czy taki pies, który na wszystko by sikał nawet na samego siebie i na swoją budę, czy to byłby dobry pies?
Odpowiedz
#92
Vacarius, nie przesadzaj z teistami w ogolnosci. Ogranicz sie do czlonkow grup religijnych :]
Ja tam ateista nie jestem, a zadnych szubienic czy tam krzyzy nie maluje.

No, czasem, jak musze szafke do sciany umocowac, to pod wkrety sobie krzyzyk znacze...
Null pointer exception
Odpowiedz
#93
Cytat:Religia jest dla mnie narzedziem sprawowania wladzy na ludzkimi umyslami i organizowania ich w konkretnym celu - sluzenia okreslonej grupie ludzi. Dzieki niej mozna w sposob absolutnie skuteczny skierowac jedna grupe ludzi przeciwko innej, bazujac jedynie na strachu przed smiercia i zwiazanym z nia "niewyjasnionym". Mozna zastraszac, niszczyc, szantazowac, ponizac i izolowac tych, ktorzy sie z grupy wylamuja - caly czas zachowujac "pelne milosci i dobroci oblicze". Dzialalnosc ta opiera sie na fanatycznym, bezkrytycznym i absolutnym oddaniu idei, podanej w sposob alegoryczny (dopuszczajacy rozna interpretacje), lagodny, dobrotliwy i "pelen milosci", dzieki czemu "sila razenia" argumentow religii, w polaczeniu z ludzka glupota i hipokryzja jest ogromna.
Dlatego widok krzyza - i dowolnego innego symbolu religijnego wywoluje we mnie obrzydzenie. Zwlaszcza, gdy widze, jak wizerunek przybitego do narzedzia kazni trupa caluja w kosciele dzieci.
No, to już jest argument.
Odpowiedz
#94
Cytat:Ja nie zamierzam robić nic pod dyktando frustratów stanowiących na dodatek mniejszość. Jest 90% chrześcijan w Polsce? Jest. No to nie ma dyskusji- krzyże zostają.
I jednocześnie 80% z tych chrześcijan używa gumek. Niech nie będzie usprawiedliwieniem dla teokratyzacji państwa, zakłamana parafialna statystyka, lecz poglądy samych obywateli.
Jak więc widzisz, dyskusja jest i trwa.
Odpowiedz
#95
Al-Rahim napisał(a):I jednocześnie 80% z tych chrześcijan używa gumek. Niech nie będzie usprawiedliwieniem dla teokratyzacji państwa, zakłamana parafialna statystyka, lecz poglądy samych obywateli.
Jak więc widzisz, dyskusja jest i trwa.

No właśnie po tym poście nasuneło mi się pytanie - czy uważasz, że wyznawca danej wiary powinien byc jej w pełni podporządkowany? Tzn. razem z wiarą w boga katolickiego przyjmowac także zasady regulujące poczęcie dziecka?
[SIZE="1"]PRZYSIĘGAM NA SWOJE ŻYCIE I SWOJĄ MIŁOŚĆ DO NIEGO, ŻE NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁA DLA INNEGO CZŁOWIEKA ANI PROSIŁA GO, BY ŻYŁ DLA MNIE[/SIZE]
Odpowiedz
#96
Katolik, jak sama nazwa wskazuje, wyznaje religie katolicka. W calosci. Jesli wybiorczo, a nadal nazywa siebie katolikiem, to - rzecz jasna - nie jest katolikiem, tylko hipokryta, ktory sobie "dobiera" to, co mu pasuje. Ale od innych wymaga niemal wszystkiego, bo inaczej dana osobe nazywa "odszczepiencem, sekciarzem" i tak dalej.

No bo przecie czlowiek "slaby jest"... Wiekszego zaklamania nie widzialem nigdzie dotychczas, jak zyje. Wrecz mnie ono przeraza. Jest totalnie bezczelne

A ze religia katolicka wymaga wielu wyrzeczen, to jedynie niewielki procent jest wszystkiemu temu w stanie sprostac. Ci sa ideowi. Sa w porzadku - oni wierza gleboko, ze to, co robia, jest natchnione i sluszne. I naprawde staraja sie podolac wyzwaniu.

Reszta zas, w obawie przed ostracyzmem ("jak wejdziesz miedzy wrony..."), swoje grzeszki zamiecie pod dywan swojego przekupionego sumienia, a TAAAKIE GRZECHY blizniego potraktuje z cala surowoscia i bankowa skrupulatnoscia. Po czym okresli zasady moralne, z ich pomoca sklasyfikuje dewiantow, nie-Polakow, dziwki, kurwy, pedalow i zboczkow, troche ponawija o zasadach i wartosciach - i wreszcie spokojnie pojdzie spac.

Dobranoc.
Null pointer exception
Odpowiedz
#97
Athei Overlord napisał(a):Katolik, jak sama nazwa wskazuje, wyznaje religie katolicka. W calosci. Jesli wybiorczo, a nadal nazywa siebie katolikiem, to - rzecz jasna - nie jest katolikiem, tylko hipokryta, ktory sobie "dobiera" to, co mu pasuje. Ale od innych wymaga niemal wszystkiego, bo inaczej dana osobe nazywa "odszczepiencem, sekciarzem" i tak dalej.

No bo przecie czlowiek "slaby jest"... Wiekszego zaklamania nie widzialem nigdzie dotychczas, jak zyje. Wrecz mnie ono przeraza. Jest totalnie bezczelne

No i właśnie o to mi chodziło. Czy zatem mogę stwierdzić, że ludzie nazywający się katolikami są 'słabi', bo nie są w stanie sprostać wymaganiom swojej wiary?
[SIZE="1"]PRZYSIĘGAM NA SWOJE ŻYCIE I SWOJĄ MIŁOŚĆ DO NIEGO, ŻE NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁA DLA INNEGO CZŁOWIEKA ANI PROSIŁA GO, BY ŻYŁ DLA MNIE[/SIZE]
Odpowiedz
#98
Niekoniecznie słabi. Co najwyżej głupi.
Odpowiedz
#99
Cytat:Athei: Poza tym - nie wkladaj w moje usta nie moich slow, bo manipulujesz: jakiego ja zadam szacunku? Mam go serdecznie gdzies, wiec nie dowartosciowujcie sie tanim kosztem.
- to było po pierwsze ogólne swierdzenie, jak powinieneś zauwazyć oddzielone od reszty wypowiedzi, po drugie do kogo mówisz ,,nie dowartościowujcie się"??? Wystęuję w trzech osobach??:lol2: Dziwię się, że nienawiść do religii przysłania Ci oczy na człowieka. Pozdrawiam.
U większości ludzi niewiara w jedno zasadza się na ślepej wierze w co innego. ( G.Ch. Lichtenberg)
Odpowiedz
Athei Overlord napisał(a):Katolik, jak sama nazwa wskazuje, wyznaje religie katolicka. W calosci. Jesli wybiorczo, a nadal nazywa siebie katolikiem, to - rzecz jasna - nie jest katolikiem,
Jest, jest katolikiem nadal. katolikiem przestaje by ktoś kto sobie wybiórczo wierzy wtedy, kiedy go kościół rzymskokatolicki ekskomunikuje. Albo kiedy taka osoba sama podda sie apostazji.

Nie ma żadnych innych możliwości na przestanie byciem katolikiem niż ekskomunika albo apostazja.
Katolikiem przecież nie przestaje sie być wtedy kiedy sie popełnia jakiś grzech. Oczko
A wiec Hitler tez był katolikiem całe życie, bo go nie ekskomunikowano przecież. Ani też sam sie nie poddał apostazji. A Stalin był chrześcijaninem prawosławnym całe życie. A po za tym jego osobowość kształtowała sie podczas jego nauki w seminarium prawosławnym.
A wiec gdzie tacy ludzie jak Stalin sie biorą? Jak to z skąd z seminarium!

Zarówno Hitler i Stalin byli bardzo religijnie wychowywani. A dzieciństwo najbardziej odbija sie na osobowości człowieka.
Aby ustrzec cywilizacje przed kolejnymi hitleriami i Stalinami to powiniemy zabronić posyłania dzieci do katolickich i prawosławnych szkół!

Bo jak myślisz gdzie Hitler nauczył sie taj nienawiści do żydów jak nie w katolickiej szkole. Pewnie miał nauczyciela religii takiego rydzyka który nienawidził żydów.
I ten rydzyk nauczyciel świadomy tego czy nie stworzył Hitlera. Przekazał mu podstawy katolickie do nienawidzenia żydów za to ze ukrzyżowali Jezusa.
A potem Hitler sobie te podstawy z dzieciństwa rozwinął. I zaczął żydów nienawidzić tez za to ze okradają naród niemiecki, za to ze jest ich coraz więcej czyli za to ze chcą wyprzeć niemów z Niemczech. I nie pytał żydów czy oni chcą okradać naród niemiecki i czy chcą zastąpić niemów żydami tylko wysyłał ich do obozów zagłady.
Stalin natomiast miał podobną nienawiść tylko ze skierowaną nie do żydów tylko do klas wyższych. Pewnie tez tej nienawiści nauczył go jakiś duchowny, który mówił ze bogaty do nieba nie wejdzie i ze prędzej wielbłąd przez ucho igielne przejdzie. I tą naukę z dzieciństwa i seminarium Stalin sobie potem rozwinął podobnie jak Hitler.
Wszystko co złe w osobowości człowieka to zaczyna sie w dzieciństwie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości