Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Krzyże w miejscach publicznych
Kilgore Trout napisał(a):Nie wiem czy to jest niewyraznie napisane czy co? Dlaczego papiez oficjalnie ze swojego papieskiego balkonu nie ekskomunikuje wszystkich kobiet ktore doposcily sie aborcji?

Jak można ekskomunikować kogoś, kto już jest ekskomunikowany? Czy może papież ma codziennie wychodzić na "balkon" i mówić "każdy kto dzisiaj dokonał aborcji jest ekskomunikowany, do zobaczenia jutro"?

Cytat:Dlaczego zaslania sie jakas ekskomunika dzialajaca automatycznie o ktorej nikt nie wie poza garstka ludzi zainteresowanych grzebianiem w katolickich zawilosciach prawnych?

Nie mierzcie innych swoją miarą. To, że macie zerowe pojęcie o nauczaniu KK nie znaczy, że cały świat jest na waszym poziomie. Mnóstwo kobiet po aborcji które żałują swoich czynów wraca do Kościoła (tak więc wiedzą - wystarczy posłuchać tego co mówią księża, dokumenty Kościoła itp. - jeśli ktoś jest debilem i nie potrafi zajrzeć do PODSTAW takich jak KKK to trudno. Nazywanie KKK "zawiłościami prawnymi" to śmiech na sali), albo dowiadują się o tym podczas spowiedzi.
Odpowiedz
Cytat:Jak można ekskomunikować kogoś, kto już jest ekskomunikowany? Czy może papież ma codziennie wychodzić na "balkon" i mówić "każdy kto dzisiaj dokonał aborcji jest ekskomunikowany, do zobaczenia jutro"?

Na poczatek wystarczy zeby raz to zrobil i uswiadomil swiat ze istnieje jeszcze ekskomunika. Mysle ze troche by to zszokowalo niektorych i media tez by sie zainteresowaly. A najlepiej jakby co pol roku kosciol urzadzal mroczny rytual ekskomunikowania i papiez wsrod grzmotow blyskawic nakladalby potezna ekskomunike :-P

Cytat:Nie mierzcie innych swoją miarą. To, że macie zerowe pojęcie o nauczaniu KK nie znaczy, że cały świat jest na waszym poziomie. Mnóstwo kobiet po aborcji które żałują swoich czynów wraca do Kościoła (tak więc wiedzą - wystarczy posłuchać tego co mówią księża, dokumenty Kościoła itp. - jeśli ktoś jest debilem i nie potrafi zajrzeć do PODSTAW takich jak KKK to trudno. Nazywanie KKK "zawiłościami prawnymi" to śmiech na sali), albo dowiadują się o tym podczas spowiedzi.

Debilem? No dobrze, ja mam w rodzinie troche katolikow, to mili, dobzi ludzie, chodza do kosciola, papieza kochaja etc. Zapytam sie czy wiedza cokolwiek o tej ekskomunice.
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
Kilgore Trout napisał(a):Na poczatek wystarczy zeby raz to zrobil i uswiadomil swiat ze istnieje jeszcze ekskomunika. Mysle ze troche by to zszokowalo niektorych i media tez by sie zainteresowaly.

Może powinien też wyjść na ten balkon i uświadomić ludzi, że jest 10 przykazań? Twój problem, tak jak większości ateistuf polega na tym, że nie macie najmniejszego pojęcia na temat Kościoła, ale gadacie o nim nieustannie.
http://www.fidelitas.pl/index2.php?id=1787

"- Ekskomunikowanie to nic nowego, to normalne i nie było niczym arbitralnym. To tylko to, co przewiduje nauka Kościoła - powiedział Benedykt XVI podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu, którym udał się do Brazylii."

Cytat:Debilem? No dobrze, ja mam w rodzinie troche katolikow, to mili, dobzi ludzie, chodza do kosciola, papieza kochaja etc. Zapytam sie czy wiedza cokolwiek o tej ekskomunice.

Jeśli będą takimi katolikami jak tutejsi niektórzy ateiści ekspertami od spraw Kościoła, to raczej okażą się debilami. Nigdy jednak nie jest za późno aby z pseudokatolika stać się katolikiem. Przekaż pozdrowienia od Impulsa.
Odpowiedz
Cytat:Może powinien też wyjść na ten balkon i uświadomić ludzi, że jest 10 przykazań? Twój problem, tak jak większości ateistuf polega na tym, że nie macie najmniejszego pojęcia na temat Kościoła, ale gadacie o nim nieustannie.
http://www.fidelitas.pl/index2.php?id=1787

Prosze, prosze, wiec nawet zadanie Impulsowi pytania na jakis temat dotyczacy kosciola traktuje Impuls jako dowod arbitralnej ignorancji. Plynie z tego lekcja by Impulsowi pytan nie zadawac a najlepiej w ogole z nim nie rozmawiac poniewaz sprawia on wrazenie czlowieka zywiacego irracjonalna gleboka nienawisc do wszystkiego oprocz ekspertow w dziedzinie katolickich fantazji.

Z Panem Bogiem.
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
Kilgore Trout napisał(a):Prosze, prosze, wiec nawet zadanie Impulsowi pytania na jakis temat dotyczacy kosciola traktuje Impuls jako dowod arbitralnej ignorancji.

Nie mówię o pytaniach tylko o zdaniach twierdzących.

Cytat:oprocz ekspertow w dziedzinie katolickich fantazji.

Jeśli ekspertem jest ktoś, kto zajrzał do katechizmu to nic dziwnego, że taka mierna jest wasza wiedza na ten temat.
Szukajcie a znajdziecie!

EDIT:
Ot choćby wczorajsza nowość:
http://www.fidelitas.pl/1916.html

Widać czytają to forum i biorą pod uwagę opinie Kilgora.
Odpowiedz
penshi napisał(a): Rozumiem, że większości z was przeszkadzają krzyże w miejscach publicznych takich jak szpitale czy szkoły. Jeśli uważacie, że powinny zniknąć to jak wygląda wasza argumentacja? Skoro nie mają one dla was żadnego symbolicznego znaczenia to jest to tylko kawałek drewna, czemu więc tak strasznie wam wadzi?
Krzyże mają symboliczne znaczenie dla osoby niewierzącej jaką jestem.
Symbolizują poglądy ludzi wierzących w katolicyzm na tak podstawowe problemy jak religia/wiara w Bogów, kierowanie się w stosunku do innych ludzi "przykazaniami od Boga", które mi nie odpowiadają.

Nie uważam, że krzyże p-o-w-i-n-n-y zniknąć, uważam że mnie irytują.
"Wielki Wódz Manitu znów nasikał i zaznaczył swoją obecność".
No a ja jestem gówno i moje samopoczucie się nie liczy. Tak samo irytuje mnie bambamie dzwonami bardzo często i bardzo długo a nawet mam od tego ból uszu co jest chyba laryngologiczne.
Ludzie od krzyży poprzez te krzyże "napieprzają do mnie", żebym pochyliła głowę przed ich władzą. Tu jest krzyż - tu rządzi krzyż.

Słowo "powinien" się nie nadaje, "powinien" nadaje się do prawa o ruchu drogowym: " Na tym skrzyżowaniu najpierw powinien pojechać samochód A a potem samochód B".

Krzyże są dla mnie przykre i uciążliwe i wywołują u mnie dyskomfort naprzykład jak patrzę na fotkę ze współczesnej szkoły, że dziecko stoi przy tablicy a nad tablicą krzyż a przy dziecku zakonnica w charakterze pani nauczycielki i tłumaczy dziecku algebrę albo naukę Kopernika i prawa Keplera ruchu planet.

Nie ma słowa "powinny", każdy jest wolny i robi to co chce, co umie i czego się nie boi zrobić. Uważam, że ludzie mają w dupie że mi coś przeszkadza lub nie odpowiada i nie chodzi tylko o krzyże. Ale trudno.
Czasem komuś zwracam uwagę jak robi coś niezgodnie z przepisami a dodatkowo mi to dość mocno przeszkadza. Spotkałam się z groźbą " ja ci przypierdolę" za to że komuś zwracałam uwagę na takie coś od rosłego postawnego młodego faceta a ja jestem średniego wzrostu niezbyt silną trochę już niezbyt młodą osobą płci żeńskiej.
Ludzie jednak pomijając moją osobę nie wszyscy są ze sobą zgodni i jako wolne osoby też robią co chcą, naprzykład atakują nożem na ulicy lub strzelają. W wielu sytuacjach grzecznie czekam na rozwój akcji i dalszy ciąg wydarzeń.
Gdyby był państwowy przepis, że krzyży w miejscach publicznych nie wolno wieszać ani namolnie bez przerwy pobambywać w  dzwony to może bym komuś zwróciła uwagę.
Ale jak przepisu państwowego nie ma to nie ma "powinny".



Słowo "powinny" sugeruje, że są jakieś ważniejsze zasady do których odnosi się to "powinny" naprzykład prawo o ruchu drogowym lub przepisy państwowe.


Jeśli przepisów państwowych nie ma a ktoś używa słowa "powinny" to znaczy, że uzasadniają to jakieś wyższe zasady lub wartości a nie że coś "powinny" bo on tak "chce".

Można byłoby się powoływać na :
- wartości osób niewierzących - wyspecyfikowane - prawo do prywatności, prawo do godnego życia, prawo do pracy, prawo do rozwijania zawodowych zainteresowań, itp,
- przykazania od "Pana Boga" wyspecyfikowane - na przykład "nie zabijaj" i tylko wyspecyfikowane
- przykazania i wartości od "Pana Bogu" wyspecyfikowane i niewyspecyfikowane typu pan Jezus powiedział lub typu ksiądz powiedział.

Ale nie takiej "Deklaracji Wartości" wypisanej na papierze i stojącej ponad Konstytucją.

Jak ktoś mówi "powinny" a nie odnosi się to do istniejących przepisów państwowych to w zasadzie nie za bardzo wiadomo na co się powołuje używając tego słowa, że coś "powinny".
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości