Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 4.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Świadkowie Jehowy
Jo12345 - tylko jedna uwaga. patrz żeby nie był fanatykiem bo w każdej religi - o czym się już przekonałaś na właśnej rodzinie - są fanatyczni zasrańcy.
Największy polski ateista. 110 kilo wagi.

konkluzja, po pewnej rozmowie - by pobić posąg ze Świebodzina, należy wybudować 34-metrową Sashę Grey, miażdzącą obcasem głowę biskupa.
Przerobienie wyspy Niue na raj podatkowy i BDSM-land też w planach.

"Zadbałem o o tę ponurą reputację, by odstraszyć podstępne zło, które dręczy nasz przeklęty kraj. Wiesz o czym mówię? o podatkach." Duży uśmiech

Harry Potter niesie lepsze przesłanie niż biblia.
Odpowiedz
zdaję sobie z tego sprawę,ale dzięki za radę Oczko na szczęście mój luby Oczko nie należy do fanatyków,nawet powiedziałabym,że czasem to ja mu przypominam,czy aby na pewno może zrobić to czy tamto Oczko
pozdrawiam Uśmiech
Odpowiedz
Jo12345 napisał(a):zdaję sobie z tego sprawę,ale dzięki za radę Oczko na szczęście mój luby Oczko nie należy do fanatyków,nawet powiedziałabym,że czasem to ja mu przypominam,czy aby na pewno może zrobić to czy tamto Oczko
pozdrawiam Uśmiech

lepiej mu nie przypominaj, niech się cieszy życiem Język
Największy polski ateista. 110 kilo wagi.

konkluzja, po pewnej rozmowie - by pobić posąg ze Świebodzina, należy wybudować 34-metrową Sashę Grey, miażdzącą obcasem głowę biskupa.
Przerobienie wyspy Niue na raj podatkowy i BDSM-land też w planach.

"Zadbałem o o tę ponurą reputację, by odstraszyć podstępne zło, które dręczy nasz przeklęty kraj. Wiesz o czym mówię? o podatkach." Duży uśmiech

Harry Potter niesie lepsze przesłanie niż biblia.
Odpowiedz
hehehe,na pewno nie mogę tego robić za często,bo się chłopak jeszcze przestraszy,że ja jakaś fanatyczka:lol2:
Odpowiedz
Nie bojmy sie wierzacych , bojmy sie fanatykow.
Sa "ludzie" , krorzy zabijaja za wiare w cos czego nie ma a to jest juz niezle pojebane
Odpowiedz
Behemoth napisał(a):Nie bojmy sie wierzacych , bojmy sie fanatykow.
Sa "ludzie" , krorzy zabijaja za wiare w cos czego nie ma a to jest juz niezle pojebane

A jak to się ma do tematu tego wątku?
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Odpowiedz
Behemoth napisał(a):Nie bojmy sie wierzacych , bojmy sie fanatykow.
Sa "ludzie" , krorzy zabijaja za wiare w cos czego nie ma a to jest juz niezle pojebane

Hitler był narodowości niemieckiej i każdy wie do czego on doprowadził,ale czy o wszystkich Niemcach powiesz,że są pojebani,bo jeden człowiek i jego część ludzi postąpiła wbrew wszelkim ludzkim normom?
tak samo w każdej religii znajduje się część fanatyków,zazwyczaj na której czele stoi jakis palant i którzy za byle gówno(które uważają za "świętość")potrafią zabić
a tak wogóle,to z tym tematem to chyba się Behemoth pomyliłeś/łas,nie tutaj się je mieściNiezdecydowany
Odpowiedz
Jo12345 napisał(a):Hitler był narodowości niemieckiej i każdy wie do czego on doprowadził,ale czy o wszystkich Niemcach powiesz,że są pojebani,bo jeden człowiek i jego część ludzi postąpiła wbrew wszelkim ludzkim normom?
Hitler własnoręcznie zabił podobno tylko Roehma...
Z kolei hitlerowcy wcale nie uważali, że postępują wbrew wszelkim normom - ich normą było "jawohl, zum befehl!"
Odpowiedz
Cytat:ale czy o wszystkich Niemcach powiesz,że są pojebani

Nie tylko o wszystkich Niemcach. Powiem to o wszystkich ludziach Uśmiech
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
Adam napisał(a):Daję tutaj pod rozwagę temat pewnego niebezpiecznego wynaturzenia,bardzo groźnego dla człowieka...

Religia jest wynaturzeniem? A Ty wyznajesz jakąś religię? Oczko

Cytat:Każdy kto zetknął się ze świadkami wie co to są za ludzie i jak są niebezpieczni.

No do mnie bardzo często przychodzą do domu, ciągle ten sam facet tylko koleżanki mu się zmieniają, bardzo rzadko jakaś parka dwóch starszych pań. Są dość żałośni, ale żeby niebezpieczni?! Nie postrzegam ich jako niebezpiecznych. Natomiast niebezpieczny jest katolicki xiunc, co mi nie chce wykreślić danych osobowych ze swojej sekciarskiej kartoteki. Poza tym Świadkowie Jehowy są pacyfistami, byli mordowani w czasie II wojny światowej za niechęć do poboru wojskowego podczas gdy katolicy zażynali się wzajemnie a xienża jeśli nie walczyli (a wielu walczyło) to błogosławili tym zbrodniczym praktykom wojennym. Więc kto tu jest niebezpieczny?

Cytat:Karni i zawładnięci przez "sprawę".

W jakim to języku?

Cytat:Nieszczerzy i obłudni,skłonni do wykorzystywania.

A co to ma wspólnego z określonym wyznaniem to nie wiem. Tak jakby każda inna grupa ideowa nie posiadała takich ludzi w swoich szeregach. Szczególnie w WYKORZYSTYWANIU Oczko przoduje kler katolicki, ale to już inny temat ;P

Cytat:Udają,że chcą podyskutować,a tak naprawdę nie o dyskusję i prawdę im chodzi,bo od początku nie są gotowi do zmiany zdania.

Wiesz, nie trzeba być Świadkiem Jehowy, żeby takie mieć podejście do dyskusji. Mało kto dyskutuje po to, żeby zweryfikować własne poglądy bazowe. Ty oczywiście tutaj przyszedłeś, żeby zmienić swoje zdanie o Świadkach Jehowy, prawda? (rotfl)

Cytat:Nawet nie do końca zależy im na przekonaniu nas.

Skąd wiesz na czym im zależy, jesteś telepatą i na dodatek podsłuchiwałeś myśli wszystkim Świadkom Jehowy na świecie? (total rotfl)

Cytat:Oni w ten sposób wypełniają obowiązek religijny i w ten sposób innych wykorzystują.

Okej, więc będę pamiętał, że wypełnianie obowiązków religijnych to wykorzystywanie.

Cytat:Wszyscy są kreacjonistami,co wiąże się u nich z:zaprzeczaniem faktom

Oh jej, a jakim to faktom przeczą? Czyżbyś był naocznym świadkiem ewolucji Wszechświata? xD

Cytat:zaprzeczaniem szerokiej gamie dyscyplin naukowych

SKANDAL. ZBRODNIA! Na szubienicę z nimi! xD

Cytat:często z jedynie pozornych powodów wspierania TE spiskowym myśleniem,postrzeganiem świata jako wrogiego,odcinaniem się od postrzeganego jako zakłamane i zepsute społeczeństwa,paniką,
niszczeniem połączeń neuronalnych w swoim mózgach starając się tak postrzegać prawdopodobieństwo i algorytmy genetyczne,aby nie wynikały z nich ewolucyjne zmiany.

Okej, bo mnie ręce bolą od ironizowania z Twoich arcyrzeczowych spekulacji. Czy poza prywatnymi ocenami masz coś konkretnego do napisania?
Odpowiedz
Hm..... Ja ostatnio w skrzynce znalazłem list : " Nie udało mi się wielokrotnie zastać Państwa w domu dlatego pisze ten list ..................... "

Ogólnie dostałem zaproszenie do sali królestwa, ale wysłałem znajomego, którego wyrzucili po 20 minutach Uśmiech.

Mam kilku znajomych jehowy i ogólnie to dziwni ludzie. Niby szczęśliwi itd., ale pod tym płaszczykiem sa to ludzie często w depresji i pod ciężką presją ( ciągle praca i studiowanie Biblii ). Dziwny jest fakt, że są zmuszani do chodzenia po domach ( jak się nie wyrobi normy to w skrajnych przypadkach wyrzucą Cię z sekty ). To ich prawo czystości krwi, jak bym należał do ich sekty ( a raczej moi rodzice ) to już bym był trupem ( miałem transfuzję po urodzeniu ).

I najważniejsze. Ich kobiety nie mogą nosić mini i dla mnie to już wystarczający powód, żeby się ich pozbyć Uśmiech
Odpowiedz
Śliwa napisał(a):I najważniejsze. Ich kobiety nie mogą nosić mini i dla mnie to już wystarczający powód, żeby się ich pozbyć Uśmiech
to żes wybrał najwazniejszy z powodów :lol2:

istotne że to sekta przeginająca z praktykami psychomanipulacyjnymi i terrorem. mam krewnych świadków jehowy i co nieco wiem jak to wygląda. nie ważne czy jesteś chory, czy pracowałeś 12 godzin czy co i tak Cię zaganiają by chodzić ludziom po domach, a na pomoc od wspólnoty w ramach wdzięczności nie ma co liczyć Oczko
choć zabawnie sie z nimi rozmawia, to jakby polemizować dzieckiem czerpiącym wiedzę o życiu z obrazkowej biblii
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
A ja się zastanawiam dlaczego tylko raz słyszałem, żeby zadzwonili do mojego domu :| Niby tak łażą wszędzie, a mój dom jest omijany. Tylko raz miałem jakąś ich gazetkę w domu, bo ojca zaczepili.
"Co sobie uświadamiasz, to też kontrolujesz; to czego sobie nie uświadamiasz, kontroluje ciebie"
Jestem otwarty na wszelkie tematy GG: 1813667
Odpowiedz
Mi nie przeszkadzają. Kiedyś nawet z nimi lubiłem podebatować o Biblii, ale ostatnio mi się znudzili.
Jak komuś wygodnie zapierdalać zimą po chałupach, to niech sobie zapierdala.
Odpowiedz
Własnie mnie odwiedził mój znajomy - świadek Jehowy. Wporzo koleś, dużośmy kiedyś przedyskutowali. No ale ta dziewoja która dzisiaj z nim była...dech mi zaparło a gałki oczne jakoś tak same razem z całą głową się obracały w jej kierunku Duży uśmiech No ło boże, chciałoby się powiedzieć. Chyba go odwiedzę, "porozmawiać o Piśmie Świętym". :roll:
Shadows, step aside... make way...
The true king rules individuals, not puppets...
Wolf is the Lord of Humanity....
Odpowiedz
Ja bym im (albo przynajmniej ich dzieciom) tylko nietolerancyjnie narzucił za pośrednictwem państwa przymus przetaczania krwi w razie potrzeby. Bo jehowcom zdarza się tak, że odmawiają przetoczenia krwi własnemu dziecku, doprowadzając do jego śmierci.

Ta religia de facto sankcjonuje coś w rodzaju morderstwa.
Wielki jest człowiek, który w bogactwie żyje tak, jakby był ubogi.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):Ja bym im (albo przynajmniej ich dzieciom) tylko nietolerancyjnie narzucił za pośrednictwem państwa przymus przetaczania krwi w razie potrzeby. Bo jehowcom zdarza się tak, że odmawiają przetoczenia krwi własnemu dziecku, doprowadzając do jego śmierci.

Ta religia de facto sankcjonuje coś w rodzaju morderstwa.

No, to jest pojebane. Jezeli nie chcą przetaczać sobie krwi (dorośli) to ok, ich sprawa, ich pogląd. Ale mogliby nie decydować za dzieci w takiej sprawie .
Shadows, step aside... make way...
The true king rules individuals, not puppets...
Wolf is the Lord of Humanity....
Odpowiedz
Z transfuzjami są straszne cyrki,lekarze muszą dzwonić do sądu rodzinnego by na 24 godziny odebrać rodzicom prawa rodzicielskie i móc uratować ich dziecko.Rodzice w ramach podziękowania potrafią zaskarżyć z tego powodu szpital.

http://watchtower.org.pl/ajwrb.php

Chwila goglowania i znalazłem ciekawy artykuł na ten temat.
Hardcore squadrista!
Hardcore fascista!
Hardcore squadrista!
Hate For Breakfast!
http://www.ultrapatriot.xn.pl/
Odpowiedz
Cytat: Byli Świadkowie Jehowy mówią, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami zborów
Przez Rafał Dadura
lipca 26, 2016
Iza i Aleksander dziś. Screen z ich kanału na YouTube


Ojciec alkoholik, niekochająca rodzina, samotność, trudne warunki materialne. I Biblia. Tak z grubsza wyglądało życie Izy i Aleksandra, kiedy mając 17-18 lat stali się członkami związku wyznaniowego o pełnej nazwie „Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy". Tak, tego samego, którego wyznawcy pukają do waszych drzwi niczym dostawcy pizzy, ale zamiast serowego placka przynoszą zbawienie. Kiedy zamykacie drzwi i wracacie do swoich spraw, oni „głoszą" dalej (nazywa się to też „służbą polową"). Konkretnie: 70 godzin w miesiącu, za darmo.
Służba polowa całkowicie zajmowała Izie i Aleksandrowi wolny czas i weekendy. Nauka, praca, a z czasem cały zewnętrzny świat, stały się nieistotne. Trwało dwadzieścia kilka lat. Dziś są – jak twierdzą – szczęśliwymi, wyzwolonymi z wyznaniowych okowów ludźmi. Działają też na rzecz innych wątpiących Świadków Jehowy, oraz tych którzy odeszli od wspólnoty.


Historie, których nie poznasz nigdzie indziej. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Świadkowie Jehowy to instytucja wiele wymagająca od swoich członków. Bezwzględna lojalność i posłuszeństwo to podstawowe wymogi. Obowiązuje ścisła hierarchia i silny nacisk na pozbycie się związków ze światem zewnętrznym – to ma służyć scementowaniu wspólnoty i pozbawieniu opcji wyboru innego życia, tego poza wspólnotą.
Iza i Aleksander prowadzą swój kanał na YouTube i bloga, chcąc dotrzeć do polskojęzycznych Świadków Jehowy w innych krajach. Służą wsparciem i otuchą przez Skype'a – a kiedy trzeba, przekazują kontakty do prawników, psychologów czy ośrodków pomagającym ofiarom sekt. Zdarza im się podróżować za własne pieniądze, jeśli mogą pomóc komuś, kto czuje się osaczony. Kiedy z nimi rozmawiałem, szykowali się właśnie do wyjazdu do Niemiec, by wesprzeć małżeństwo Świadków, które myślało o opuszczeniu organizacji.
W wieku 16 lat zaczęłam się buntować, szukać wzorców, przynależności. Dwie najwyraźniejsze opcje to byli katolicy i Świadkowie Jehowy. Ci drudzy wydali mi się bardziej szczerzy w swoich przekonaniach, według których żyli na co dzień

VICE: Jak wyglądało wasze życie, zanim zostaliście Świadkami?

Aleksander: Moja rodzina, nazwijmy to imieniu, to była po prostu patologia. Kiedy byłem dwunastoletnim dzieciakiem, ojciec popełnił samobójstwo. Mama znalazła sobie konkubenta, który nie tolerował ani mnie, ani mojego rodzeństwa. Bił nas i poniżał przy biernej postawie mamy, która straciła w końcu w stosunku do mnie prawa rodzicielskie. Jako ten najbardziej gnębiony, musiałem się wyprowadzić i rozpocząć samodzielne życie już w wieku 16 lat. Trafiłem do domu dziecka, tułałem się gdzieś po ludziach. Nikomu czegoś takiego nie życzę.
Iza: W moim domu też nie było wesoło. Ojciec był alkoholikiem, Nigdy nie nawiązałam z nim głębszej relacji, właściwie to bałam się go, i choć mama starała się jak mogła, żeby mnie i braciom stworzyć mimo wszystko ciepły dom, nie na wszystko mogła mieć. Mniej więcej w wieku 16 lat zaczęłam się buntować, szukać wzorców, przynależności. Dwie najwyraźniejsze opcje to byli katolicy i Świadkowie Jehowy. Ci drudzy wydali mi się bardziej szczerzy w swoich przekonaniach, według których żyli na co dzień. Byli wobec mnie otwarci, pełni akceptacji. Najbardziej poruszyła mnie perspektywa lepszego świata, który według Świadków szykuje dla nas Bóg. To sprawiło, że mając siedemnaście lat po pomyślnym przejściu „sprawdzianu", przyjęłam chrzest i zostałam jedną z nich. Od początku bardzo mocno się w to zaangażowałam i poczułam się szczęśliwa, spełniona.
Oficjalnie „głoszenie" jest dobrowolne, ale w praktyce ktoś, kto nie bierze w tym udziału, nie może liczyć na chrzest

Opiszcie procedurę wstępowania w szeregi Świadków Jehowy?

A: Oficjalnie członkiem Świadków Jehowy zostaje się poprzez chrzest. Zanim to jednak nastąpi, kandydat(ka), musi udowodnić Starszym i Zborowi, że jest zdecydowany brać pełny i aktywny udział w życiu wspólnoty. Musi więc regularne uczęszczać na zebrania, które odbywają się dwa razy w tygodniu oraz brać udział w służbie polowej, czyli „głosić". Oficjalnie „głoszenie" jest dobrowolne, ale w praktyce ktoś, kto nie bierze w tym udziału, nie może liczyć na chrzest – chyba, że nie pozwalają mu na to wyjątkowo trudne warunki zdrowotne.
Kolejny etap to tzw. „studium biblijne". Trwa ono (w zależności od osoby) od kilku do nawet kilkunastu lat. Jego celem jest zapoznanie kandydata z wierzeniami i naukami Świadków Jehowy oraz sposobem funkcjonowania Organizacji. Podczas tego studium kandydat omawia z dwoma Świadkami Jehowy książę przeznaczoną do tego celu. Obecnie jest to książka pt. Czego naprawdę uczy Biblia. Od osoby studiującej oczekuje się oczywiście, że otrzymywane nauki będzie bezzwłocznie stosować w swoim życiu.
Następnie, podczas trzech specjalnych spotkań, Starsi zadają kandydatowi szereg pytań, mających na celu ustalić, czy może reprezentować Organizacje Świadków Jehowy i zostać ochrzczony. Jeśli proces weryfikacji skończy się pomyślnie, odbywa się publiczny chrzest przez zanurzenie w wodzie.
W czasie samego chrztu kandydaci muszą też odpowiedzieć na dwa pytania: „Czy na podstawie ofiary Jezusa Chrystusa okazałeś skruchę za swe grzechy i czy oddałeś się Jehowie, by spełniać jego wolę?" oraz „Czy rozumiesz, że poprzez oddanie się Bogu i chrzest utożsamiasz się ze Świadkami Jehowy i przyłączasz się do organizacji Bożej kierowanej Jego duchem?".
Naprawdę nie jest fajnie mieć jedną parę podartych butów i pomieszkiwać kątem w zakładzie stolarskim, w którym się pracuje. Wyobraź sobie, że w takiej sytuacji pojawia się w twoim życiu ktoś, kto oferuje ci pomoc

Jak zmieniło się wasze życie, kiedy dołączyliście do organizacji?

A: W moim wypadku Świadkowie Jehowy okazali mi pomoc w momencie, w którym bardzo jej potrzebowałem. Pomimo tego, że dość szybko udało mi się zdobyć pracę, (byłem stolarzem), żyłem bardzo biednie. Naprawdę nie jest fajnie mieć jedną parę podartych butów i pomieszkiwać kątem w zakładzie stolarskim, w którym się pracuje. Wyobraź sobie, że w takiej sytuacji pojawia się w twoim życiu ktoś, kto oferuje ci pomoc. Zaprasza na spotkanie grupy, której jest członkiem, wiezie cię swoim samochodem, akceptuje cię i jest miły. Kto by się na to nie złapał?
Potrzebujący uczuć nastolatek, jakim byłem, nie zastanawiał się długo. Nie zrozum mnie źle, oczywiście bardzo mi to pomogło. Uchroniło mnie przed narkotykami czy alkoholizmem. Poczułem się wreszcie bezpiecznie. Czasami otrzymywałem też drobne wsparcie materialne, pomoc przy znalezieniu mieszkania itp. Wiem, że będąc Świadkiem Jehowy jest się dość odizolowanym od spraw, którymi żyje większość ludzi. Nie obchodzi się żadnych świąt (poza Pamiątką Śmierci Jezusa), nawet urodzin.

Czy wyrzeczenie się tradycji, w których dorastaliście, nie stanowiło dla was ciężaru?

A: Dla mnie nie. W moim domu przemoc i negatywne emocje były na porządku dziennym. Nagle przychodzą Święta Bożego Narodzenia i wszyscy na jeden dzień stają się mili. Nagle niby jestem kochany i ktoś życzy mi „wesołych świąt". Nigdy tego nie kupowałem i szczerze mówiąc, wyzwolenie z tej hipokryzji było ulgą, a nie stratą.
I: To właśnie nie pasowało u wyznawców katolicyzmu – okazjonalne stosowanie się do zasad, celebrowanie świąt, a na co dzień życie bez większej troski o wartości duchowe. Dlatego porzucenie wcześniej obchodzonych świąt przyszło mi z łatwością.

Byliście bardzo młodzi, kiedy trafiliście do wspólnoty.

I: Kiedy stajesz się Świadkiem Jehowy, w twoim otoczeniu szybko zostają tylko inni Świadkowie (to zresztą celowe i typowe działanie sekt – izolacja od świata zewnętrznego). Przekonują cię, że to sam Bóg cię wybrał! A skoro tak, to znaczy, że musisz być wyjątkowy, obdarzony darem, a twoja powinnością jest służba na rzecz Boga i lepszego świata. Czułam się super!
Wszystkie rady przyjmowałam bezkrytycznie, z wiarą, że stosując się do nich robię to, czego wymaga ode mnie Bóg. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że padłam ofiarą manipulacji i jak wiele szans przez to zaprzepaściłam
Bez wahania ponosiłam różne wyrzeczenia, nie dbając o inne sfery życia, o szkołę, marzenia. Po co? Przecież byłam „wyjątkowa" i miałam „ważną, życiową misję do spełnienia"! Ile osiemnastolatek ma taki niezmącony spokój ducha i w zasadzie żadnych problemów? Wtedy uważałem organizację Świadków Jehowy i Boga za tożsame. Wszystkie rady przyjmowałam bezkrytycznie, z wiarą, że stosując się do nich robię to, czego wymaga ode mnie Bóg. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że padłam ofiarą manipulacji i jak wiele szans przez to zaprzepaściłam.
A: Ja też nie dbałem wtedy o nic innego. Dodatkowo, obowiązywało wtedy „światło": interpretacja proroctwa Jezusa publikowana w Strażnicy (czasopiśmie Świadków Jehowy), zgodnie, z którym w 1914 r. Jezus objął władzę w niebie i rozpoczęły się, tzw. „dni końca". Mówiło, że zanim wymrze pokolenie, które pamiętało rok 1914, miał nastąpić koniec świata. Są lata 90. – szybka kalkulacja przy założeniu, że ludzkie życie trwa ok. 80-90 lat i dochodzisz do wniosku, że żyjesz w okresie, kiedy nastąpi koniec świata!
Wyobraź sobie, jak to wpływa na życie, jeśli bezkrytycznie w to wierzysz! Poza tym ciało kierownicze podsycało nastrój wyczekiwania. Czytaliśmy literaturę, gdzie było napisane wprost: „Apostoł Paweł położył podwaliny pod dzieło [ewangelizacji], które miało być zakończone teraz, w XX w." (Strażnica, Nr 5/1989. str.12). A przecież zbliżał się rok 2000! Mieliśmy nieograniczone zaufanie do organizacji. Żyliśmy w przeświadczeniu, że zaraz wszystko się skończy, a wszyscy ludzie, którzy nie zostaną Świadkami Jehowy, zginą. To działało bardzo motywująco! Nie w głowie ci wtedy jakieś studia czy kariera. Wszystko w atmosferze ciągłej presji i indoktrynacji. W poczuciu, że jeśli robisz niewystarczająco wiele, sam możesz zginąć.
Poruszyła mnie sytuacja, gdzie jedna z członkiń, młoda dziewczyna została oskarżona o „obrazę moralności" – podejrzewano, że uprawiała seks przedmałżeński, co jest kategorycznie zabronione. Ja, jako „strażnik" brałem udział w całym tym uwłaczającym „dochodzeniu"

Jak wpłynął na was fakt, że świat się jednak nie skończył?

A: Ciało kierownicze szybko zaczęło korygować przekaz, przepowiednie były od tej pory interpretowane inaczej. Nie da się ukryć, to naruszyło autorytet liderów w naszych oczach.
I: Zaczęliśmy też samodzielnie studiować Biblię w różnych przekładach. Świadkowie używają Pisma Św., które jest wydawane przez ich organizację. Cały czas w zborze podkreślana jest wyższość tego przekładu nad innymi. Czytanie innych tłumaczeń nie jest dobrze widziane. Nasze intencje były szczere: to nie był bunt, chcieliśmy po prostu poznać Boga jak najlepiej. Z zaskoczeniem odkryliśmy, że w tych innych przekładach wiele kwestii jest przedstawionych inaczej. Zaczęło do nas docierać, że wmuszany nam obraz świata i Boga był co najmniej... nie do końca zgodny z prawdą.
A: Mnie na przykład zaskoczyło to, że ludzie, którzy nie należeli do Świadków Jehowy nie byli z definicji źli! Ktoś kto nie należał do tej organizacji też mógł być uczciwy, uprzejmy, mieć zasady! To mi uświadomiło, w jakim stopniu byłem manipulowany. Poruszyła mnie też sytuacja, gdzie jedna z członkiń, młoda dziewczyna została oskarżona o „obrazę moralności" – podejrzewano, że uprawiała seks przedmałżeński, co jest kategorycznie zabronione. Ja, jako „strażnik" brałem udział w całym tym uwłaczającym „dochodzeniu". Nacisk całego zboru doprowadził w końcu do tego, że musiała przynieść zaświadczenie od lekarza, że jest dziewicą! Wyobrażasz sobie jakie to było dla niej poniżające? Biorąc w tym wtedy udział, szczerze wierzyłem, że robię to dla dobra jej samej i naszego zboru.

Jaka jest sytuacja kobiet u Świadków Jehowy?


I: Mówiąc krótko: kobieta ma być uległa i podporządkowana mężczyźnie. Nie ma mowy o żadnym równouprawnieniu. Nie mówi się o tym publicznie, ale u Świadków Jehowy kobieta nie ma prawa mieć własnego zdania. Często używany jest cytat z Pisma mówiący, że „głową kobiety jest jej mąż". Jeśli żona ma jakieś wątpliwości, powinna pytać o wszystko męża. Ja akurat nie miałam z tym nigdy większego problemu, podporządkowywanie się innym zawsze przychodziło mi łatwo. Wiele kobiet jednak, zwłaszcza tych bardziej wyemancypowanych, ma z tym duży problem.


Zobacz film o „Jezusie z Syberii"



Dlaczego razem opuściliście wspólnotę?

A: Poczuliśmy na własnej skórze ostracyzm i wrogość. Nikt nie chciał odpowiedzieć na nasze pytania, które wynikały przecież ze szczerą potrzeby zgłębienia wiary! Nie pasowaliśmy do jedynego, słusznego schematu, więc znaleźliśmy się na cenzurowanym.
I: Bardzo rozczarowała nas też reakcja innych Świadków Jehowy na nasze pytania, wątpliwości związane z Biblią. Okazało się, że ludzie, którzy zawsze byli dla nas życzliwi, szanowali nas, nagle zaczęli się od nas odsuwać. Byliśmy obgadywani za naszymi plecami. To był dla nas trudny czas. Cały nasz świat zaczął się walić. Bardzo ważne było dla nas wzajemne wsparcie. Nasze udane małżeństwo, miłość, zaufanie pozwoliły nam zdobyć się na dystans. Prowadziliśmy długie wieczorne rozmowy w domu i utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że to nie z nami jest coś nie tak. Zmaganie się z tym wszystkim samemu byłoby o wiele cięższe.
Gdy ktoś opuszcza Świadków Jehowy w pojedynkę, często zostaje sam. Ktoś, kto odszedł ze zboru znajduje się w sytuacji podobnej do imigranta w obcym kraju. Wszyscy znajomi zostają przecież w zborze. Jeśli rodzina również jest w organizacji, taka osoba jest sama jak palec! W dodatku jest napiętnowana przez swoje dawne środowisko jako „odstępca". To największy wróg, „osoba upadła". Ktoś kto wzgardził Bogiem i nie zasługuje na szacunek. Gorszy niż inni ludzie, którzy nie są Świadkami Jehowy.

Jak się poczuliście jako „odstępcy"?

A: Świetnie! Odetchnęliśmy z ulgą!
I: I to bardzo! To było wręcz euforyczne. Zaczęliśmy normalnie żyć! Wyzwoliliśmy się z życia w ciągłym poczuciu winy, które było dużym ciężarem. Mogłam zacząć mówić o tym, co było dla mnie ważne i prawdziwe. Nie musieliśmy obawiać się nękania ze strony ludzi bezkrytycznie przyjmujących za prawdę to, co organizacja im wmawiała. Poza tym, wreszcie mieliśmy wolny czas, mogliśmy pospać dłużej w weekend. To takie zwykłe rzeczy, ale dla nas są teraz nadzwyczaj wartościowe!
A: Nadrabiamy stracony czas. Chodzimy na koncerty, wystawy, podróżujemy. Korzystamy z życia i bardzo doceniamy zwykłe rzeczy, które dla większości ludzi są pewnie czymś prozaicznym.

Istnieje wiele teorii o tym, z czego utrzymuje się organizacja Świadków Jehowy. Które z nich można uznać za prawdziwe?

I: Świadkowie Jehowy przedstawiają siebie jako organizację non-profit, która utrzymuje się z dobrowolnych datków. To po części prawda, członkowie naprawdę płacą składki. Niestety nie zawsze są to dobrowolne płatności. Mniej więcej rok temu centrala Świadków Jehowy w Nowym Jorku wdrożyła szereg tzw. rezolucji, które wprowadziły „abonamenty", czyli nakazy płacenia na jej rzecz pieniędzy przez zbory na całym świecie. Oficjalnie te rozporządzenia weszły w życie za zgodą członków organizacji. Wszyscy machinalnie głosowali na tak, a jeśli ktoś, kto zagłosował przeciw, jak Aleksander spotykał się z ostracyzmem, ponieważ „dał zły przykład wspólnocie".
A: Jedna z rezolucji, które zostały przyjęte we wszystkich zborach w Polsce, nakazywała ich członkom wpłacenie 1zł na nowe samochody służbowe dla nadzorców obwodu. Innym przykładem tego, jak załatwia się sprawy finansowe u Świadków Jehowy jest budowa Sali Królestwa (czyli miejsca zgromadzeń). Towarzystwo Świadków Jehowy „Strażnica" udziela zapomogi (jako organizacja non-profit) danemu zborowi na jej budowę.
Budowa odbywa się przy ochotniczym udziale członków zboru, którzy wpłacają również swoje pieniądze na jej rzecz, a nawet biorą kredyty by ją wspomóc! Kiedy sala jest ukończona, okazuje się, że dany zbór musi spłacić Towarzystwu ową „zapomogę", a sam budynek jest własnością centrali w Nowym Jorku!
Do tego doszły zastrzeżenia rządów niektórych państw co do wspomnianych „zapomóg", które w praktyce były pożyczkami. Problem w tym, że organizacje non-profit nie mogą zgodnie z prawem udzielać pożyczek! W odpowiedzi centrala dobrodusznie „umorzyła" długi wszystkim zborom.
Okazało się, że inwestowano m.in. w firmy z branży tytoniowej czy zbrojeniowej
I: Centrala Świadków Jehowy wybrnęła z tego tak, że uchwalono kolejne rezolucje. Na przykład nakazujące każdemu zborowi zbieranie po 150 zł na budowę świątyń. Później pieniądze są wysłane do tzw. ciała kierowniczego w Nowym Jorku i nikt nie wie co się z nimi później dzieje. Poza tym centrala organizacji zaczęła przy pomocy pozakładanych przez siebie spółek-córek inwestować zebrane środki na giełdzie (jako fundacja non-profit Świadkowie Jehowy prowadzić działalności zarobkowej)! Są dokumenty, które pokazują ile i w jaką firmę zainwestowano*. W USA rozliczanie się z takich inwestycji jest obowiązkowe i nasz przyjaciel sprawdził w amerykańskim urzędzie skarbowym gdzie dokładnie inwestowano pieniądze. Okazało się, że inwestowano m.in. w firmy z branży tytoniowej czy zbrojeniowej!

Czy w Polsce żadne instytucje się tym nie interesują? Urząd Skarbowy?

A: W Polsce nie, ponieważ za wszystkie działania Świadków Jehowy odpowiada centrala w Nowym Jorku. Polskie prawo nie ma tu zastosowania. Wszystko, co zostaje zbudowane w Polsce należy do organizacji, której siedziba jest za oceanem. Tak naprawdę członkowie organizacji w Polsce mogą jedynie korzystać z budynków.

Czy po odkryciu tego wszystkiego nadal jesteście wierzący?

I: Wierzymy w Boga, jesteśmy chrześcijanami. Wyznajemy jednak naszą wiarę bez nadzoru żadnej organizacji religijnej. Raz już się zresztą mocno sparzyliśmy. To nasze życie i czyny świadczą o tym kim jesteśmy i w co wierzymy. Żaden nadzorca nie musi nas pilnować, ani pośredniczyć w naszym kontakcie z Bogiem. Nadal traktujemy Biblię jak drogowskaz w naszym życiu.
A: Instytucjonalna religia jest raczej narzędziem kontroli i wyzysku jej wyznawców. Wcześniej myśleliśmy, że organizacja Świadków Jehowy była wyjątkiem pod tym względem. Z czasem okryliśmy jednak jej drugie oblicze. Nie żałujemy naszej decyzji i dziś jesteśmy szczęśliwymi ludźmi.

* Iza i Aleksander pokazali mi dokumenty i rozliczenia.
Dziękuję Robertowi Gusta za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu
http://www.vice.com/pl/read/manipulacje-...rce=vicepl
Za ewidentne offtopy wlepiam minusy. Minus zwrotny świadczy o tobie :-) Nie dokarmiam też trolli. Szczególnie Zefcia.
W pierwszych kilku minutach często edytuje swoje wypowiedzi uzupełniając je lub w celu poprawienia błędów.
__________________
Przemek Gralewski - Agnostyk, Ignostyk, Ateista
Odpowiedz
Otóż najlepszym sposobem obrony przed wyżej wymienionymi osobnikami jest...
Nie robienie nic, na serio po prostu przeczekać to aż pójdą.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości