Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co obecnie czytacie?
A cykl Aubreya-Maturina czytałeś? Zastanawiam się, czy się kiedyś za to nie zabrać, ale mało kto zna i ciężko o opinię.
Odpowiedz
Cytat:Ex
Zacznę ot tego, że od dziecka byłem zafascynowany marynistyką i historią morskich bitew. 
Ciekawe, bo ja też będąc pacholęciem pożerałem wszystko, co było związane z morzem (i nie mówię tylko o flądrach).
Miałem chyba całą kolekcję "Miniatur Morskich".
Tak już mają mieszkańcy Miasta Bez Rzeki.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Christoff,

Cytat:A cykl Aubreya-Maturina czytałeś? Zastanawiam się, czy się kiedyś za to nie zabrać, ale mało kto zna i ciężko o opinię.
Polecam z całym przekonaniem. Uśmiech

Byłem nim zachwycony, niestety, nie potrafiłem zdobyć wszystkich książek z tego cyklu i nie mam aż tak pełnego obrazu, jak w przypadku cyklu foresterowskiego.
Filmowcy też po niego sięgali, to na pewno znasz:

"Pan i Władca: Na krańcu świata"



Sofeicz,

Cytat:Miałem chyba całą kolekcję "Miniatur Morskich".

Tak już mają mieszkańcy Miasta Bez Rzeki.
Myślę, że wszyscy mali chłopcy tam mają(a przynajmniej tak mieli za naszych czasów).
Odpowiedz
Cytat:Polecam z całym przekonaniem. Uśmiech

Byłem nim zachwycony, niestety, nie potrafiłem zdobyć wszystkich książek z tego cyklu i nie mam aż tak pełnego obrazu, jak w przypadku cyklu foresterowskiego.
Filmowcy też po niego sięgali, to na pewno znasz:

"Pan i Władca: Na krańcu świata"

No właśnie z powodu tego filmu się zainteresowałem pierwowzorem. Jeden z moich ulubionych filmów, niby mało się dzieje, a przecież tak wiele. Dzięki za opinię.
Odpowiedz
"Historia filozofii" Tatarkiewicza. Pyszna pozywka dla mozgu. Na razie przypomnialem sobie poglady Carlyle'a, Maxa Stirnera i Nietzschego. Dobrze, ze filozofia nie jest popularna, bo zwyklym Mietkom i Januszom moglaby niepotrzebnie w glowie namieszac i bardziej zaszkodzic niz w czymkolwiek pomoc.
Mnie np. filozofia moja nigdy nie przyniosła zysku, ale bardzo wiele mi zaoszczędziła.
Schopenhauer
Odpowiedz
Christoff,

wrócę do Twojego pytania o cykl o'briannowski. Było ono zachętą do analizy porównawczej obu serii, niestety nie mogłem się jej podjąć, z prozaicznego powodu - o ile cykl hornblowerowski stoi u mnie na półce i jak napisałem, zdarza mi się do niego sięgać, o tyle książki O'Brian'a czytałem tylko raz i to wiele lat temu. Poznałem na pewno trzy z nich, być może były cztery? Wrażenie po lekturze było fantastyczne, z pewnością nie gorsze, niż w przypadku książek C. Forestera. O ile pamięć mnie nie zawodzi, pod pewnymi względami były nawet lepsze. Forester koncentrował się na szczegółach operowania skomplikowanym narzędziem, jakim był okręt z epoki żagli i na aspektach oficerskiej kariery Hornblowera, tymczasem O'Brian dużo więcej miejsca poświęca psychologicznym aspektom egzystencji kilkuset mężczyzn w warunkach izolacji i stresu. 

Tak, czy owak, na pewno warto po nie sięgnąć, a dzięki Tobie przypomniałem sobie o tym cyklu i postanowiłem do niego wrócić. Tym bardziej, że w międzyczasie książki O'Briana były tłumaczone i wydawane w naszym kraju.

Oddzielną kwestią są ekranizacje. Cykl hornblowerowski doczekał się dwóch seriali telewizyjnych na bazie książek Forestera.
Hornblower: The Frogs and the Lobsters
Oba nie rzucały na kolana. Z cyklu aubreyowskiego zrobiono jak na razie tylko jeden film, za to jaki?
Ekranizacja "Pana i władcy na końcu świata" jest kongenialna, być może lepsza od książkowego oryginału. Oglądałem film kilka razy i na pewno jeszcze do niego wrócę. Niepowtarzalnym doświadczeniem jest senas kinowy z tym filmem, polecam to każdemu chociażby z uwagi na efekty dźwiękowe.
Odpowiedz
Jacques Attali "Żydzi, świat, pieniądze" - o roli pieniądza w historii Żydów. Trza czytać i uczyć się od najlepszych Język
Mnie np. filozofia moja nigdy nie przyniosła zysku, ale bardzo wiele mi zaoszczędziła.
Schopenhauer
Odpowiedz
I ten tytuł wędruje na moją listę lektur obowiązkowych Duży uśmiech
Sebastian Flak
Odpowiedz
[Obrazek: i-syn-philipp-meyer.jpg]

"Syn" Philippa Meyera. Kupiłam z pewnym wahaniem, nie byłam pewna, czy historia teksańskiej rodziny, dziewiętnastowieczni Indianie i szyby ropy to coś dla mnie - okazało się, że zdecydowanie tak. Największym plusem książki jest to, że jest dobrze napisana - nawet najlepsza opowieść słabo napisana byłaby nadal kiepską książka. A ta książka napisana jest naprawdę dobrze. Główni bohaterowie, członkowie tej samej rodziny, pokazani na przestrzeni kilku pokoleń, są żywi i barwni. Tło też, łącznie z dopracowanymi, drobnymi szczegółami. Z książki można się dowiedzieć, na ile sposobów Indianie używali upolowanego bizona i czym różniły się strzały i mokasyny poszczególnych plemion.
Polecam, wciągająca lektura, wątpię, że ktoś będzie żałował sięgnięcia po nią.
Powstaje (bądź już powstał) serial na podstawie książki. Mam nadzieję, że go nie zepsują.
I'll worship like a dog at the shrine of your lies
I'll tell you my sins so you can sharpen your knife
Offer me that deathless death





Odpowiedz
(20.04.2017, 12:57)znaLezczyni napisał(a): Największym plusem książki jest to, że jest dobrze napisana - nawet najlepsza opowieść słabo napisana byłaby nadal kiepską książka....

Jak dla mnie to się łączy nierozerwalnie - to tak jakbyś napisała, że to słaby obraz świetnie namalowany.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Może się niejasno wyraziłam.
Książka może zawierać w sobie ogromny potencjał w postaci pomysłu, ciekawej historii do opowiedzenia, a jednak słabe ujęcie tego pomysłu w słowa robi z niej co najwyżej przeciętniaczkę. Z drugiej strony opowiadana historia może wcale nie być niezwykła, nie musi być w niej nic nowatorskiego czy świeżego, ale talent pisarza/rki robi z książki dzieło. Wolę dobrze napisane zwyczajne opowieści od superpomysłów, świetnych opowieści zmarnowanych kiepskim piórem. Dlatego zraziłam się do tak popularnych obecnie thrillerów, większość z tych, które trafiły w moje ręce, napisane były słabo.
Wracając do "Syna": historia jak historia (tzn. należy się pochwała autorowi za odtworzenie drobiazgów), bohaterowie jak bohaterowie - ale autor ma imo talent. Książka wciąga, bo jest dobrze napisana.

Do książek, które marnują imo pomysły, należą na przykład "Pozostawieni". Nie wiem, może to kwestia tłumaczenia, ale książka jest imo nijaka - a serial nakręcony na jej podstawie naprawdę dobry.
I'll worship like a dog at the shrine of your lies
I'll tell you my sins so you can sharpen your knife
Offer me that deathless death





Odpowiedz
Dobrym przykładem może być Pratchett Język
"Obrońcy" życia = mordercy kobiet

"Sranie na meczet jako wyraz pogardy, który ma dotrzeć do świadomości innych takze jest przejawem patriotyzmu." - Krystkon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości