Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co obecnie czytacie?
Walka duchowa według świętego Benedykta, Bernard Ducruet oraz Jak Grecy odkryli mózg? Wielki transfer myśli w świetle (neuro)nauki współczesnej.
Sebastian Flak
Odpowiedz
(15.05.2017, 16:41)znaLezczyni napisał(a): Skończyłam "Ubika". Niesamowita jazda. Książka nadaje się do czytania na haju, co o niewielu książkach można powiedzieć. Nie wiem czemu kojarzy mi się z filmem "Las Vegas Parano". Wiem, nie mają prawie nic wspólnego, ale jak czytałam, to gdzieś mi w tle głowy migały obrazy z tego filmu (btw, muszę go zobaczyć ponownie, bo nic oprócz paru obrazów - i tego, że podobał mi się - z niego nie pamiętam).

Coś jest na rzeczy - zarówno Thompson jak i Dick byli nieżle pojechani.
A Las Vegas Parano to mój ulubiony film (ten łysy Depp).

PS. Dick swego czasu bał się odwiedzić Lema, bo był przekonany, że to akronim jakiejś sowieckiej grupy tajnych pisarzy SciFi a jego samego chcą porwać.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Ciekawa ciekawostka o Dicku :)

Zamierzam Dicka poczytać więcej, kiedyś czytałam "Minority Report", niestety w oryginale i nie wiem czy do końca, nie lubię czytać książek po angielsku, i z Raportu pamiętam tylko tyle, że główny bohater nie wyglądał wcale jak Tom Cruise. Nie podoba mi się, jak w filmach upiększają bohaterów książek. Pisałam już w innym wątku, że w "Opowieści podręcznej" nie było mowy, żeby bohaterka malowała się. Nie było dostępu do takich produktów. Była w pełni au naturel, z owłosionymi nogami itd. A w filmie ma oczywiście makijaż. Podobnie: zaczęłam niedawno oglądać "Dziewczynę z pociągu". Książka była ok, czytało mi się płynnie. Film tak nudny, że wyłączyłam po 20 minutach. W książce główna bohaterka jest grubawa, w filmie oczywiście nie. No i zmienili realia brytyjskie na amerykańskie, a to nie mogło wyjść opowieści na dobre.
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way







Odpowiedz
Nie mów nikomu (autor: Harlan Coben). Dopiero zacząłem czytać, ale zapowiada się dobry thriller.
Odpowiedz
Litr ciekłego ołowiu A. Pilipiuka.

Fajna i lekka lektura.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Lem, Cyberiada t.1. Przednia, istna kopalnia złotych myśli Uśmiech
Sebastian Flak
Odpowiedz
Tom drugi Cyberiady za mną. Nie przestaje mnie dziwić to jaka ta książka jest świetna. Normalnie całe strony pełne genialnie sformułowanych wniosków. Miodzio.

A teraz coś poważniejszego na ruszt idzie, a raczej poważniej napisanego. Więc myślisz, że jesteś człowiekiem? Krótka historia ludzkości. Felipe'a Fernandeza-Armesto.

W sumie to miałbym pytanie. Zna ktoś fajną syntezę historii świata i Polski do poczytania przez wakacje?
Sebastian Flak
Odpowiedz
znaLezczyni,

Cytat:"Ubik" za mną, zaczęłam czytać "Diunę". Dłuższa chwila z klasyką przede mną. 

[Obrazek: e_452p.jpg]
I jak Ci się czytało?

Proszę o komentarz, gdyż wybrałaś jedną z najważniejszych książek mojej młodości. Czytałem Diunę jakoś w stanie wojennym, albo niedługo po nim i byłem jej lekturą głęboko poruszony. Herbert umieścił w niej wątki poświęcone relacjom między władzą i religiami - wówczas niezwykle aktualne w polskiej rzeczywistości. Ale i problemy ekologii, wpływu badań naukowych na społeczeństwa, przyszłości gatunku ludzkiego, mnóstwo, mnóstwo fascynujących zagadnień ubranych w atrakcyjne ramy powieści....sensacyjnej?
Powrót do Diuny(a właściwie do cyklu Herberta) po latach, był dla mnie rozczarowaniem. Urok nowości przeminął, fabuła jakoś się strywializowała. Kompletnym fiaskiem okazały się też próby zekranizowania, pomimo zaangażowania ogromnych środków.
Tym bardziej jestem ciekawy Twojej opinii.
Odpowiedz
Profan. Diuna i przedstawienie tam Kwisatz Haderach, skutków spożywania "przyprawy", to coś co sprawiło że się neurologią zafascynowałem. Fajnie oddany świat, nowatorski pomysł, wskazanie słusznego kierunku wzrostu ludzkich możliwości tj. usprawnienia stricte naturalne to to co sprawia, że chętnie się po te tytuły sięga.

A przynajmniej ja sięgam.
Sebastian Flak
Odpowiedz
(26.07.2017, 20:36)exeter napisał(a): (...)
I jak Ci się czytało?

Proszę o komentarz, gdyż wybrałaś jedną z najważniejszych książek mojej młodości. Czytałem Diunę jakoś w stanie wojennym, albo niedługo po nim i byłem jej lekturą głęboko poruszony. Herbert umieścił w niej wątki poświęcone relacjom między władzą i religiami - wówczas niezwykle aktualne w polskiej rzeczywistości. Ale i problemy ekologii, wpływu badań naukowych na społeczeństwa, przyszłości gatunku ludzkiego, mnóstwo, mnóstwo fascynujących zagadnień ubranych w atrakcyjne ramy powieści....sensacyjnej?
Powrót do Diuny(a właściwie do cyklu Herberta) po latach, był dla mnie rozczarowaniem. Urok nowości przeminął, fabuła jakoś się strywializowała. Kompletnym fiaskiem okazały się też próby zekranizowania, pomimo zaangażowania ogromnych środków.
Tym bardziej jestem ciekawy Twojej opinii.

Już raz zabierałem się za komentarz, ale mi zjadło. Diuna... czytałem w młodości po polsku pierwszy tom, wiadomo jak wtedy "łykało się" wszystko, co kapało z Zachodu. Nie wiem, czy dziś ponownie bym czytał po polsku, całkiem niedawno próbowałem z Władcą Pierścieni i rozjechałem się na języku. (Niestety, przekładanie języków z rodziny germańskich na języki słowiańskie IMHO nigdy nie odbędzie się bez strat treści albo nastroju.)

Natomiast już w wieku dorosłym zdobyłem cykl Diuny po niemiecku i wciągnął mnie z ogonem i kopytami. Owszem, późniejsze części czasem czytało się już z pewnym przymusem, zwłaszcza "Bóg Imperator Diuny" ledwo przebrnąłem. <auto-ciach> Ale mimo to jeden z moich ulubionych cyklów, ulubionych światów.

Ciężko opisać, jak na mnie te książki działały, ale to było coś w rodzaju wyostrzenia zmysłów, innego odbioru rzeczywistości, auto-refleksji. Pamiętam, że podobnie działały na mnie książki Jamesa Clavella, Shogun i Tai-Pan przede wszystkim. Czytało się i człowiek jakby jakichś prochów się nażarł, nawet powietrze inaczej smakowało.

Także treść, mimo upływu tylu lat, nie przestaje być na swój sposób aktualna. Często porównywana ze Star Wars, jednak wyprzedza tamto o lata świetlne i osiąga głębokość, jakiej tamten cykl nawet nie próbuje. Ciekawe, że autor nie uległ popularnemu wówczas trendowi projektowania przyszłości w oparciu o antagonizm kapitalizmu-komunizmu (tu widzę Star Trek i parę pomniejszych pozycji) koncentrując się na techno-religiach przyszłości. Przez to nadal można odnosić tamte treści do teraźniejszości, wojen religijnych i pseudo-religijnych, techniki władzy i socjologii tłumu.

Jeszcze słowo o sfilmowaniu. Stary film z Kylem McLachlanem z 1984 to okropna chała, chociaż ma też swoje dobre momenty, fajnych aktorów, niezłą muzykę, ale niestety, nie wyrabia. Pamiętam jak dziś wspólne oglądanie z kolegami brata: kto nie przeczytał książki, nie zrozumiał ani słowa. Podobne przeżycie miałem wiele lat później, nieszczęsne sfilmowanie Wiedźmina. Natomiast miniseriale milenialne Diuna i Dzieci Diuny były IMHO świetnie zrobione, łapały "ducha książek" i ten specyficzny nastrój. Szczególnie James McAvoy jako Leto Atreides II zapadł mi w pamięć.


PS: Przepraszam skakanie od porównania do porównania, ale nie potrafię tak bez kontekstu.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04,

z ogromną przyjemnością czytałem Twoje uwagi na temat fenomenu jakim jest Diuna Franka Herberta. Nie ukrywam, że obecna była i odrobina zazdrości - wspaniale oddałeś to co i ja odczuwałem czytając Diunę po raz pierwszy a nie potrafiłem równie precyzyjnie opisać.
Chodzi o coś, co w języku religii nazywa się epifanią - objawieniem, olśnieniem. To było jak otworzenie oczu na nową rzeczywistość. Tym wspanialszą, że jej tłem była ponura rzeczywistość schyłkowego peerelu.
Cykl Diuny stoi na mojej bibliotecznej półce, ale nie sięgam po niego, co zdarza mi się z innymi książkami. Być może wynika to z tego, że sagę wspaniale wydaną przez PHANTOM PRESS w 1993 roku, w świetnym tłumaczeniu ustanawiającym polski kanon herbertowskiego universum, uzupełniłem o brakującą część pierwszą(pożyczona, nie zwrócona) wydaną przez Zysk i S-ka, w tłumaczeniu Jerzego Łozińskiego które wyciska łzy rozpaczy z oczu podczas czytania.
Jeśli chodzi o filmy, pierwsza ekranizacja Lyncha, De Laurentisa, oszałamiała przepychem za którym nie było treści. Ale zgadzam się z Tobą, postaci grane przez Kyle'a Maclachlana, Stinga, czy Maxa von Sydowa, do dziś mam przed oczami. Seriali TV niestety nie widziałem, co zdaje się jest do nadrobienia. Poszukam ich zachęcony Twoją opinią.

I na zakończenie, wzruszyłeś mnie, też jestem wielkim fanem twórczości Jamesa Clavella - witamy w klubie. Uśmiech Lektura jego książek również była otwieraniem oczu na nową rzeczywistość i podważeniem europocentrycznego sposobu widzenia świata. Czytałem wszystkie powieści Clavella wydane po polsku i muszę stwierdzić, że w odróżnieniu od Herberta, spod jego pióra wychodziły gotowe scenariusze filmowe. Chyba wszystkie powieści Clavella zostały zekranizowane i wszystkie z ogromnymi sukcesami. Zaczynając od "Króla szczurów", a kończąc na "Whirlwind"(pod tytułem Ucieczka). Być może dlatego, że ich autor był także zawodowym scenarzystą.

Ciekawe jak nasza koleżanka oceni książkę Franka Herberta?
Odpowiedz
Bert04 napisał(a):Natomiast miniseriale milenialne Diuna i Dzieci Diuny były IMHO świetnie zrobione, łapały "ducha książek" i ten specyficzny nastrój. Szczególnie James McAvoy jako Leto Atreides II zapadł mi w pamięć.


Exeter napisał(a):Seriali TV niestety nie widziałem, co zdaje się jest do nadrobienia. Poszukam ich zachęcony Twoją opinią.

Podpisuję się pod bertowym opisem i gorąco zachęcam do obejrzenia miniseriali. Po zakończeniu odczuwałem żal, że się tak szybko skończyły Oczko
Sebastian Flak
Odpowiedz
Przeczytałem Brzezińskiej cykl o Wiedźmie z Wilżyńskiej Doliny. Quasifeministyczna literatura fantasy o silnej i niezależnej kobiecie to ciekawe przeżycie. Exeterowe klimaty.

Dla równowagi sięgnąłem do Dukajowych ksiąg. Córka Łupieżcy już skończona i chcę więcej. Fenomenalna.

Extensę muszę zmęczyć. Po 20% nie zachwyca ale może sie rozkręci jeszcze.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Pomyłka. Extensa jest świetna jak się rozkręci.

Teraz Lem i Niezwyciężony.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Spróbowałem sięgnąć po "uzupełnienie" cyklu Diuny Briana Herberta, zaczynając od Dżihadu Butleriańskiego. Z trudem przebrnąłem, i szczerze mówiąc nie mogę się przemóc by kontynuować lekturę. Postacie są jakieś takie nijakie, brakuje głębi właściwej "starej" Diunie i są elementy, które trudno w ogóle potraktować poważnie (czarodziejki strzelające błyskawicami? Srsly...).

Ktoś może łykną "nową" Diunę i się spodobała? Może zacząłem nie od tego, od czego powinienem był?
Odpowiedz
Ja z przyjemnością przeczytałem Frankowski cykl, ale po przeczytaniu recenzji nawet się nie brałem za tą dorobioną serię. Myślę, że spierdoliłoby mi to świat przedstawiony.

Od pięciu godzin suszę oczy nad Problemem trzech ciał niejakiego Cixina Liu. Technicznie przypomina Ślepowidzenie Petera Wattsa, to znaczy cholernie tajemniczy wstęp, bardzo skrzętnie odsuwana kurtyna i ponadprzeciętna zawartość science w science fiction. Podejście do tematu zupełnie odmienne i prawie, że oryginalne, chociaż znam jeden przykład gdzie inny autor wykorzystał bardzo podobny pomysł. Jak dla mnie wszystkie wyżej wymienione wady stanowią ogromne zalety i polecam gorąco nerdom oraz amatorom starej, nudnej, hardkorowej science fiction. Plusem czkawka po rewolucji kulturowej i komunistyczna agenda

Galahad - z Dukajowych, których przeczytałem parę, uważam, że najobowiązkowsza jest Perfekcyjna Niedoskonałość. Głównie dlatego, że przyzwoicie krótka, ciekawa i nie tak przeintelektualizowana jak np Lód

Exeter - jakoś tej religijności w Diunie ze świecą szukać. Jedynie Bene Geserit dałoby się bardzo na chama podpiąć (czyli jedno z X stronnictw), tyle że one dążą do stworzenia "Boga" za pomocą przyprawy i inżynierii genetycznej, co z resztą im się udaje. I bardziej to wali jakimś trzeciorzeszowym wunderwaffe, niż religią dla mas
"Obrońcy" życia = mordercy kobiet

"Sranie na meczet jako wyraz pogardy, który ma dotrzeć do świadomości innych takze jest przejawem patriotyzmu." - Krystkon
Odpowiedz
Meh, jednak końcówka "problemu 3 ciał" robi sobie z science jaja, niby jakiś Star Trek
"Obrońcy" życia = mordercy kobiet

"Sranie na meczet jako wyraz pogardy, który ma dotrzeć do świadomości innych takze jest przejawem patriotyzmu." - Krystkon
Odpowiedz
Ja właśnie czytam książkę o książkach Uśmiech "Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski" Keith Houston. Polecam zwłaszcza osobom, które interesują się nie tylko literaturą, ale również książką jako obiektem, fizycznym przedmiotem. Sama od pewnego czasu zajmuję się ręcznym wykonywaniem książek za pomocą tradycyjnych technik introligatorskich, dlatego jest to dla mnie temat niezwykle interesujący. Uśmiech
Odpowiedz
Ja czytam obecnie kilka książek współbieżnie:

1) Gangaji - "Diament w Twojej kieszeni. Odkryj swój prawdziwy blask",
2) Eckhart Tolle - "Potęga teraźniejszości",
3) Uta Ranke-Heinemann - "Eunuchy do raju. Kościół katolicki a seksualizm"
4) Paul Smit - "Oświecenie dla leniwych",
5) Daniel Goleman - "Inteligencja emocjonalna"
6) Bernard Werber - "Tajemnica bogów"
Odpowiedz
Truskawka -też się zastanawiałem nad "książką", skoro jako profesjonalistka polecasz, to chyba wezmę. Btw Jako niedoszły kolega po fachu gratuluję - sam chciałem zostać ilustratorem ale przegrałem z grafik artystyczną Duży uśmiech

Teraz Jurgen Thorwald "Stulecie Chirurgów" i choć nie spodziewałem się formy w jakiej jest to pisane (był w dziale reportażu a to coś na kształt prozy dokumentalnej) to mimo wszystko jestem zadowopony -choćby dlatego, że masa informacji i nazwisk jest zebrana w jednej pozycji, a sfabularyzowane opisy dostarczają jakiegoś obrazu nie tylko ówczesnej sztuki lekarskiej ale i charakteru lekarzy oraz podejścia do pacjenta, czego być może w suchym reportażu by zabrakło. Następny w kolejce "Kruchy dom duszy" tegoż autora.
"Obrońcy" życia = mordercy kobiet

"Sranie na meczet jako wyraz pogardy, który ma dotrzeć do świadomości innych takze jest przejawem patriotyzmu." - Krystkon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości