Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gust muzyczny.
#21
barosz napisał(a):Chodzi mi raczej o kolejność. Wg. mnie słuchając muzyki możemy wyrazić siebie [przy okazji], a nie na odwrót.

ale zmiana kolejności jest bez sensu.
dlaczego punk rockowa rewolta miała takie znaczenie? mimo, że Johny Rotten uwielbiał Van Der Graaf Generator to powiedział: "koniec! koniec muzyki mającej wielkie artystyczne aspiracje z poetyckimi tekstami! jesteśmy robotnikami, bez przyszłości i cholernie nas to wkurwia. piepszyć system!"
dlaczego rock progresywny miał znaczenie? bo tacy kolesie z Gentle Giant czy Henry Cow z wielką wiedzą muzyczną postanowili przemienić rock'n'roll w sztukę itd.
postawienie przyjemności na początku niweczy jakiekolwiek poukładanie historii muzyki.

Cytat:Ok, to weźmy na warsztat muzykę techno - taką, do której dałem tu linka. Co mówi owa muzyka o poglądach jej słuchaczy? Czy da się w niej odnaleźć "pewną wizję siebie"?

oczekiwanie na łatwą przyjemność, niskie wymagania intelektualne, poszukiwanie zapomnienia, transu itd.
Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni - Bukowski

- Panie Trout - spytała - czy jeśli wygram, będę mogła zabrać też siostrę?
- Gówno - odpowiedział Kilgore Trout - Myślisz, że pieniądze rosną na drzewach? - Vonnegut
Odpowiedz
#22
Opowiadasz mi o tworzeniu muzyki, a nie jej słuchaniu...
Tworzenie muzyki = wyrażanie siebie.
Słuchanie muzyki =/= wyrażanie siebie [przynajmniej w dużym stopniu].
Odpowiedz
#23
barosz napisał(a):Opowiadasz mi o tworzeniu muzyki, a nie jej słuchaniu...
Tworzenie muzyki = wyrażanie siebie.
Słuchanie muzyki =/= wyrażanie siebie [przynajmniej w dużym stopniu].

to czemu debiut The Stooges został odkopany dopiero przez punków w latach '70, a był zapomniany przez hipisów? z punktu widzenia idei to jest jasne, a z punktu widzenia przyjemności? możesz też spojrzeć na łatwiejszy przykład 'Pawn Hearts'. piękny album. wtedy była moda na progresje. czemu nie chwycił za serca wtedy, a dopiero po latach?

inna sprawa, że dziś od tekstów zespołu ważniejsze są jego zdjęcia i mało kto zadaje sobie trud ich czytania Szczęśliwy
Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni - Bukowski

- Panie Trout - spytała - czy jeśli wygram, będę mogła zabrać też siostrę?
- Gówno - odpowiedział Kilgore Trout - Myślisz, że pieniądze rosną na drzewach? - Vonnegut
Odpowiedz
#24
nex napisał(a):to czemu debiut The Stooges został odkopany dopiero przez punków w latach '70, a był zapomniany przez hipisów? z punktu widzenia idei to jest jasne, a z punktu widzenia przyjemności? możesz też spojrzeć na łatwiejszy przykład 'Pawn Hearts'. piękny album. wtedy była moda na progresje. czemu nie chwycił za serca wtedy, a dopiero po latach?

inna sprawa, że dziś od tekstów zespołu ważniejsze są jego zdjęcia i mało kto zadaje sobie trud ich czytania Szczęśliwy

1. Wydaje mi się, że sporo się w tej kwestii zmieniło.
2. Oczywiście - muzyka służy również do wyrażania własnych idei. Wg mnie nie jest to jednak jej najważniejsza funkcja. A prawdę mówiąc, to ta funkcja zależy od człowieka, więc nie ma co uogólniać.
Odpowiedz
#25
barosz napisał(a):1. Wydaje mi się, że sporo się w tej kwestii zmieniło.
2. Oczywiście - muzyka służy również do wyrażania własnych idei. Wg mnie nie jest to jednak jej najważniejsza funkcja. A prawdę mówiąc, to ta funkcja zależy od człowieka, więc nie ma co uogólniać.

ok, czwarty post z rzędu powtarzasz to samo bez argumentów. widze, że wyjście poza wpojone przez kulture postrzeganie dźwięku jest bolesne.
Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni - Bukowski

- Panie Trout - spytała - czy jeśli wygram, będę mogła zabrać też siostrę?
- Gówno - odpowiedział Kilgore Trout - Myślisz, że pieniądze rosną na drzewach? - Vonnegut
Odpowiedz
#26
Bardzo drażni mnie snobowatość osób klepiących "ja mam dobry gust muzyczny".
Jest to sprawa osobista i żadne pierdolenie tego niestety nie zmieni Smutny

Owszem, istnieje muzyka łatwiejsza i trudniejsza w odbiorze, ale mimo wszysto ma ona sprawiać ludziom radość- zmuszanie się do słuchania ambitniejszej muzyki jest okropnie żałosne i nie tworzy niczego ponad bandaż dla zakompleksionej duszy


Nex- masz w dużej mierze rację- niejedna nuta stała się hitem na fali. Weź jednak pod uwagę to, że ktoś szperający sobie w internecie bez względu na modę wyławia po prostu to, co wpada mu w ucho

PS: dopiero dzisiaj w samochodzie usłyszałem tego Arash'a, który okupywał listy przebojów. Taki niby orientalny, ale ogólnie zbyt popowy jak dla mnie Smutny
Get into the car
We'll be the passengers
We'll ride through the city tonight
We'll see the city's ripped backside
We'll see the bright and hollow sky
We'll see the stars that shine so bright
Stars made for us tonight!
Odpowiedz
#27
Phillrond napisał(a):Owszem, istnieje muzyka łatwiejsza i trudniejsza w odbiorze, ale mimo wszysto ma ona sprawiać ludziom radość- zmuszanie się do słuchania ambitniejszej muzyki jest okropnie żałosne i nie tworzy niczego ponad bandaż dla zakompleksionej duszy

gadanie dla gadania. nie znam osoby, której np 'Bitches Brew' spodobało się w ciągu pierwszych dziesięciu czy dzwudziestu przesłuchań. sam uczyłem się jej 4 lata. dziś dałbym się pociąć za każdą nutę jaką nagrał tam Davis.

Cytat:Nex- masz w dużej mierze rację- niejedna nuta stała się hitem na fali. Weź jednak pod uwagę to, że ktoś szperający sobie w internecie bez względu na modę wyławia po prostu to, co wpada mu w ucho

jak ktoś traktuje muzykę jako produkt to ok.
dla mnie to muzyka to sztuka.
Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni - Bukowski

- Panie Trout - spytała - czy jeśli wygram, będę mogła zabrać też siostrę?
- Gówno - odpowiedział Kilgore Trout - Myślisz, że pieniądze rosną na drzewach? - Vonnegut
Odpowiedz
#28
Skąd się bierze gust? Trudno powiedzieć, ja słucham bo albo coś w muzyce jest, albo działa na mnie w określony sposób. Daje relaks albo pobudzenie. Czasem daje jakieś oderwanie od rzeczywistości.

Myśle że to tłumaczyło by chęć słuchania muzyki. Jest to jakiś aspekt pozytywny.

Z tym że na codzień nie słucham raczej niczego ambitnego, nawet jeśli już jakaś klasyka to coś łatwo wpadajace w ucho. A słśucham praktycznie wszystkiego, od dziwnych rzeczy, ambient, discopolo, aż po jakś napierdlanake. Chociaż akurat utwór podany z napierdalanka raczej spłynął po mnie.

Czasem ważna jest treść, czasem muzyka sama w sobie, czasem całość.
[SIZE="1"]. MRU .
............
[/SIZE]
Odpowiedz
#29
nex napisał(a):gadanie dla gadania. nie znam osoby, której np 'Bitches Brew' spodobało się w ciągu pierwszych dziesięciu czy dzwudziestu przesłuchań. sam uczyłem się jej 4 lata. dziś dałbym się pociąć za każdą nutę jaką nagrał tam Davis.

jak ktoś traktuje muzykę jako produkt to ok.
dla mnie to muzyka to sztuka.
podpisuję się pod tym...

żałosne to jest odrzucanie jakiejś płyty jako 'fuj', bo za pierwszym razem nie wpada w ucho i nie ma chwytliwych melodyjek, zamiast wgłębić się, wyłączyć ze świata i w spokoju ją spożyć...

pierwszy raz jak pamiętam tak miałam z prozaicznym kawałkiem July Morning. Niby nic specjalnego, a z każdym przesłuchaniem wydawał się lepszy, głębszy, nie wiem, wręcz ekstatyczny

trochę wysiłku wymaga np. rock progresywny i dlatego cenię sobie ludzi go słuchających...
[SIZE="1"]There's a feeling I get when I look to the west
And my spirit is crying for leaving
In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees
And the voices of those who stand looking
and it makes me wonder
really makes me wonder[/SIZE]
Odpowiedz
#30
Scully napisał(a):zamiast wgłębić się, wyłączyć ze świata i w spokoju ją spożyć...

i w tym momencie słuchacz staje się WSPÓŁTWÓRCĄ działa bo przetwarza je przez własną wyobraźnię. świetnie widać to w twórczości H. N. Björkka. dostajesz utwór wykonany za pomocą noży, przetworzony przez moduły i zaczyna się gra (czyli dostajesz świetne narzędzia, a to co z nimi zrobisz zależy od ciebie).

aha. bo znajac życie zaraz ktoś wyskoczy z tekstem, że sam się oszukuje. porównajcie twórczość Yes i King Crimson.
w KC jest niesamowita przestrzeń zostawiona dla słuchacza przez Frippa. on zabiera cie w podróż i mówi popatrz jaki chaos może być piękny. w Yes jest inaczej tam są dwa tła. pierwsze perkusja i bas drugie reszta. i zero przestrzeni. w Yes nie możesz współtworzyć, oni wszystko podają ci na talerzu.
to samo jest z tekstami. w KC są tylko obrazy, co z nimi zrobisz zależy od ciebie, w Yes wszystko jest dosłownie.
Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni - Bukowski

- Panie Trout - spytała - czy jeśli wygram, będę mogła zabrać też siostrę?
- Gówno - odpowiedział Kilgore Trout - Myślisz, że pieniądze rosną na drzewach? - Vonnegut
Odpowiedz
#31
Starłem się dotrzeć do źródła "gustu muzycznego" badając dźwięk. Wszystko musi mieć jakieś podstawy. Słuch człowieka okazuje się mieć różne predyspozycje i nie każde ucho wychwyci dźwięki - a raczej ich część - z otoczenia w którym się znajduje. Toteż myślę, że tzw. gust muzyczny może być w znacznej mierze zależny od możliwości wrodzonych, następnie od kształtowania (muzyką i innymi dźwiękami) i ewentualnego wykształcenia w tym kierunku, temperamentu itd. Bardzo duży wpływ może też wywierać środowisko czy grono przyjaciół. Np. poznajemy nową sympatię o nieco innym guście i zaczynają nam się podobać utwory, które do tej pory uważaliśmy za 'niegustowne' według naszej wizji. To tematy, w których na pewno można się długo i szeroko wypowiadać -> Alikwoty
a nie każdy może wie jak niezwykłą budowę ma dźwięk. Jeden dźwięk! który przy współbrzmieniu z innymi, podobnie zbudowanymi daje takie mnóstwo wrażeń, a ludzkie ucho nie jest w stanie wszystkiego wychwycić.
Oczko
Odpowiedz
#32
ja czesto zakochuje sie w jakims albumie/piosence od drugiego, czy nawet 3 przesluchania.

zazwyczaj odbywa sie to tak, ze cos gdzies uslysze i mysle "o fak, co to ma byc, trzeba to wylaczyc" i zmieniam kanal/stacje radiowa/mp3ke u znajomych itp a jakis czas pozniej, znowu leci, gdzies poza mna cos brzdaka i nagle mnie olsniewa "o cholera, jak moglam temu nie dac szansy, przeciez to genialne".. czasem po prostu muza leci gdzies poza mna i nagle sie wlacze na zasadzie "co to leci, takie fajne", czasem przeslucham calosc z lenistwa - bo mi sie nie chce np zmienic lecacego kawalka - i z tego lenistwa okazuje sie, ze odrzucalam cos dobrego

poza tym, staram sie przesluchac w calosci przynajmniej raz cos, o czym chce sie wypowiadac. moj tato nie znosi michaela jacksona - ale zna dobrze cala jego dyskografie - bo jak mowi "nie moge oceniac [czyt zjezdzac Język] czegos, czego nie znam" i pod tym sie podpisuje.

w ramach samoumartwiania przesluchalam kiedys [daaawno to bylo] cala plyte britni, bo mi ja kuzynka na nonstopie puszczala, jedna z pierwszych, na ktorych dziewcze zarznelo "satisfaction". jakosc zdzierzylam calosc, a slowa do "lucky" znam na pamiec do tej piosenki [ot minus popowych pioseneczek, ich "ambitne" teksty za latwo zapadaja w pamiec].. swego czasu mnie nawet przesladowala [naprawde, balam sie otworzyc lodowke, zeby jej nie uslyszec]
I am virgin
I'm a whore
Giving nothing
The taker
The maker of war
Odpowiedz
#33
Cytat:trochę wysiłku wymaga np. rock progresywny i dlatego cenię sobie ludzi go słuchających...

a ja na ten przyklad uwazam ze rock progresywny to w znacznej mierze pretensjonalnosc (wedle definicji: nienaturalny, sztuczny, przesadny, napuszony, emfatyczny) megalomania i przerost formy na trescia. vide przytoczony przez nexa Yes ktorego sluchac zwyczajnie nie moge bo mi sie kiszki skrecaja. King Crimson to juz troche inna bajka ale to nie jest rock progresywny stricto sensu. Zreszta tez go nie slucham bo meczacy jest, jakbym chcial sie meczyc to bym rozwiazywal zadania z matematyki. :-P

ps: siedze ostatnio i z umiarkowanym zaciekawieniem ogladam na Kulturze "4 american composers" Greenaway'a, odcinek o Cage'u. Przyszedl ojciec, siada w fotelu, popatrzyl chwile po czym nie wiedzac zupelnie kto to Cage jednoznaczenie ocenil z czym mamy do czyniania "no chory, chory baran jakis ewidentnie, rozumiem ze to terapia w szpitalu psychiatrycznym, ze chorzy tworza jakas swoja muzyke, swietnie". Autentycznie wybuchnalem smiechem na glos, ten kontrast miedzy szczera opinia ojca a pozycja Cage'a jako jednego z najwiekszych wspolczesnych kompozytorow, rotfl.
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#34
jeśli chodzi o progresywny rock to chyba tool się do tego zalicza, a muzyka tego zespołu jest moim zdaniem wypaśna
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#35
Hm jesli mam się zmuszac do polubienia jakiejs muzyki tylko dlatego ze to jest sztuka... no ale co kto lubi..

ja slucham zwykle to co wpadnie w ucho,... Duzo też zalezy od nastroju.. czasem mam ochotę na prosty brutalny wieśniacki punk rock, a czasem Live in Pompeii Pink Floydow, czasem nawet Younger Brother (All I want czasem mogę słuchac non stop kilka godzin Język)...

A co do tematu... Nie wiem może osobniki ladnie śpiewajace mialy więcej partnerek? Duży uśmiech
zetodwudziestoslaw

"Najpierw jest góra,
Potem nie ma góry,
Potem jest."

"Wszystko, co wiesz, jest nieprawdą"
Odpowiedz
#36
nex napisał(a):gadanie dla gadania. nie znam osoby, której np 'Bitches Brew' spodobało się w ciągu pierwszych dziesięciu czy dzwudziestu przesłuchań. sam uczyłem się jej 4 lata. dziś dałbym się pociąć za każdą nutę jaką nagrał tam Davis.



jak ktoś traktuje muzykę jako produkt to ok.
dla mnie to muzyka to sztuka.


Jasne, że warto się wczuć w muzykę- mi także spodobało się wiele utworów w ten sposób, niejednokrotnie po 2 tygodniach od ostatniego przesłuchania jakiegoś kawałka, że ta nuta jest mimo wszystko ciekawa. Jednak gust muzyczny nadal pozostaje kwestią osobistą.
Wyśmiewanie kogoś, kto słucha muzyki pop to zwykły snobizm i tyle. "Ja jestem lepszy bo słucham ambitnej muzyki" to w gruncie rzeczy bardzo prymitywny przekaz w stylu "ja mam zabawkę a Ty nie." (nie mówię tu rzecz jasna o Tobie, Nex, bowiem nie zauważyłem byś mierzył ludzi miarą muzyki). Pieszesz, że muzyka to sztuka. Zgadzam się, ale każdy pojmuje sztukę inaczej- gdzie indziej widzimy piękno i dla każdego sztuka znaczy co innego (chociaż nie da się zaprzeczyć, że istnieją podobieństwa)
Tak właściwie to odczuwam pewną pogardę dla ludzi myślących w ten sposób, ponieważ świat dzieli się na tych, którzy patrzą i na tych, którzy dostrzegają a jałowa, nic nie znacząca pycha jest zaakcentowaniem kiełkującej głupoty.
Chodzi także o to, że tonący brzytwy się chwyta- takie dowartościowywanie się to oznaka tego, że w życiu nie wszystko idzie jak trzeba.
Get into the car
We'll be the passengers
We'll ride through the city tonight
We'll see the city's ripped backside
We'll see the bright and hollow sky
We'll see the stars that shine so bright
Stars made for us tonight!
Odpowiedz
#37
Cytat:...jest oczywiste, że osoba ze słuchem absolutnym będzie słuchac innej muzyki od tej pozbawionej tej zdolności (np. od razu wykryje, że wokalistka nie bardzo potrafi wejść w tonacje)...
Jest oczywiste, ale nie o tym piszę. Źle się wyraziłem. Chodzi mi o to, że niezależnie od wszelkich czynników, gdyby sprawdzić jak reaguje np. małe dziecko, jeszcze przed ukształtowaniem "gustu", okazałoby się, że wszystkie dzieci "lubią" muzykę prostą i rytmiczną. To naturalny gust. Później kształtowany jest on przez czynniki społeczne oraz naturalnie zdolności osobiste.
Pozdrawiam serdecznie.
egoista
Odpowiedz
#38
nex napisał(a):3) dlaczego natura obdarzyła nas słuchem muzycznym?
http://web.media.mit.edu/~minsky/papers/...aning.html
Oczko
A mógłbyś streścić wytłumaczenie ewolucyjne, jeżeli tam jest? Ja słabo znam język =/
Odpowiedz
#39
Kilgore Trout napisał(a):a ja na ten przyklad uwazam ze rock progresywny to w znacznej mierze pretensjonalnosc (wedle definicji: nienaturalny, sztuczny, przesadny, napuszony, emfatyczny) megalomania i przerost formy na trescia. vide przytoczony przez nexa Yes ktorego sluchac zwyczajnie nie moge bo mi sie kiszki skrecaja. King Crimson to juz troche inna bajka ale to nie jest rock progresywny stricto sensu. Zreszta tez go nie slucham bo meczacy jest, jakbym chcial sie meczyc to bym rozwiazywal zadania z matematyki. :-P

rock progresywny to szerokie zjawisko i nie wsadzałbym wszystkiego do jednego worka. nie cierpie jego włoskiej odmiany właśnie za wspomnianą pretensjonalność. za to scena Canterbury z wyśmienitym Soft Machine, genialnym Egg czy przećpanym Arzachel jest już znacząco lepsza. a przecież mamy jeszcze sceny: Krautrock, Jazz rock/Fusion, RIO, Zeuhl, Space rock, a w każdej jakieś perły Oczko

Cytat:King Crimson to juz troche inna bajka ale to nie jest rock progresywny stricto sensu.

KC to najlepszy zespół rockowy dla mnie. nawet rzekłbym, że nie ma konkurencji.

Cytat:Pieszesz, że muzyka to sztuka. Zgadzam się, ale każdy pojmuje sztukę inaczej- gdzie indziej widzimy piękno i dla każdego sztuka znaczy co innego (chociaż nie da się zaprzeczyć, że istnieją podobieństwa)

sztuka dziś już zasadniczo funkcjonuje na innej płaszczyźnie. parafrazując Zizka (:lol2Uśmiech sztuka to pytanie.

Cytat:A mógłbyś streścić wytłumaczenie ewolucyjne, jeżeli tam jest?

coś w ten deseń, że muzyka uczy nowego spojrzenia na przedmioty.
Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni - Bukowski

- Panie Trout - spytała - czy jeśli wygram, będę mogła zabrać też siostrę?
- Gówno - odpowiedział Kilgore Trout - Myślisz, że pieniądze rosną na drzewach? - Vonnegut
Odpowiedz
#40
nex napisał(a):coś w ten deseń, że muzyka uczy nowego spojrzenia na przedmioty.
Być może uczy, ale nie może to stanowić wyjaśnienia z perspektywy ewolucyjnej. Dlaczego? Ponieważ muzyka, a i sztuka w ogóle, nie jest adaptacją, nie wyewoluowała po to, aby zwiększać szanse na przeżycie osobnika. Psycholodzy ewolucyjni Steven Pinker i John Tooby wykazali, ze jedynie cechy zoptymalizowane przez ewolucję, które nie wykazują już znaczących różnic między jednostkami je przejawiającymi, ani też żadnej genetycznej odziedziczalności, moga być traktowane jako adaptacje przydatne do przeżycia. Zamiłowanie do muzyki, ani też jej uprawianie, nie spełnia tych kryteriów identyfikujących. Sztuka nie jest więc efektem pracy doboru naturalnego. Natomiast dobór płciowy zmierza ku wzmacnianiu jednostkowych różnic, by łatwiej było je oceniać przy wyborze partnera. Śpiewać każdy może, ale tylko niektórzy z nas są w stanie zrobić to na tyle dobrze, aby wzbudzić podziw. Ci mają automatycznie większe szanse na reprodukcję, sa bardziej atrakcyjni seksualnie. Wokaliści rokowi pewnie by mnie poparli w tym miejscu.
Pierwotnie wystarczyło zapewne podnieść głos, chocby po to aby zwrócic na siebie uwagę; zazwyczaj to osobnik o wysokim statusie społecznym wydaje rozkazy i może sobie pozwolić na podwyższenie intonacji, nie obawiając się negatywnych reakcji. Z czasem to przestało wystarczać, więc dobór płciowy faworyzował specjalizację werbalną, bądź to w kierunku modulacji i barwy głosu (tym lepiej jeśli śpiew występował w akompaniamencie, nie zaś a'capella - kreatywność i inwencja twórcza od niepamiętnych czasów musiały być uważane za seksowne), bądź wyrafinowania językowego (poezja).

-III- napisał(a):A to jest bardzo ciekawa sprawa, też się kiedyś zastanawiałęm jak ewolucyjnie wyjaśnić zamiłowanie ludzi do muzyki. Skoro pojawiło się to tak dawno temu i przetrwało do naszych czasów to musiały za tym płynąć jakieś wymierne korzyści. Co więcej, te korzyści musiały być większe od strat jakie muzyka powodowała (czas, zużycie eneregii na tańce, materiały).
Jak wykazałem, nie musiały i nadal nie muszą. Ich rolą jest manipulacja potencjalnych partnerów seksulanych, nie zaś fitness.
Pomyśl tylko-tryliony organizmów kręcących sie dokoła, każdy pod hipnotycznym działaniem jedynej prawdy, wszystkie te prawdy identyczne i wszystkie logicznie sprzeczne ze sobą: Moje dziedziczne tworzywo jest najważniejszym tworzywem na Ziemi; jego przetrwanie usprawiedliwia twoją frustrację, ból, a nawet śmierć. I ty jesteś jednym z tych organizmów, i przeżywasz swoje życie w niewoli logicznego absurdu.
R.Wright [i]Moralne zwierzę
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości