Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stanisław Michalkiewicz – Najwybitniejszy hipokryta
żeniec napisał(a): Ano pytam, bo analogia działa. Wymieniasz te cechy normatywne i zastanawiasz się, która to jest ta "decydująca". Który włos jest decydujący?

Dla sądu? Ten, który pozwala na uzasadnienie stosowalności art. 430 wobec zakonu.

Cytat:A czy koloratka nie jest dość charakterystyczna dla grupy ludzi o szczególnej reputacji? Miał Sąd nie zwracać na to uwagi? Czy Ty uważasz, że to nie ma znaczenia?

Uważam, że dla hotelarza, który pozwala spać w jednym pokoju dorosłemu facetowi i nastoletniej dziewczynie kwestia, czy dorosły facet nosi koloratkę, jest obojętna.

Cytat:Po pierwsze, to zdanie nie jest z przytoczonego akapitu. Po drugie, nawet jeśli jest to cytat z artykułu, to jest dokładnie o tej sprawie (no chyba, że jest jeszcze jakiś inny ksiądz pedofil R. B., o którym może być mówa w artykule).

Nadal kręcimy się w kółko, ale może odstawmy to na bok. Bez oryginalnego artykułu w ręku nie udowodnimy, kto z nas ma rację. Ja uzasadniłem swój punkt widzenia, Ty także, na razie starczy.

Cytat:Pewnie jeszcze nie, legalnie można nawiązywać kontakt i wysyłać kartki pocztowe, choć to etycznie niewskazane. Niestety, czy takie zachowanie to urabianie, czy nie, na ogół(?) okazuje się po fakcie.

Tu mała dygresja od naszej dyskusji. Tego typu afery prowadzą do tego, że zaczyna się kontrolować właśnie takie elementy "wstępne". Potem wychodzą jakieś monity, żeby nie wysyłać kartek, żeby nie odwiedzać rodziców. Przykładowo na szkoleniach, o których wspominałem w innym komentarzu, wyczulano nas, żeby nigdy nie zostawać z dzieckiem a nawet z grupą samemu, żeby zawsze było minimum dwoje osób dorosłych. Nie wiem, czy to bardziej prewencja, czy asekuracja. A takie wyczulanie czy przeczulanie może IMHO prowadzić do nieuzasadnionych podejrzeń.

Cytat:Gdyby całokształt "działalności" R. B. zamykał się w tym okresie, a nie był "ciągłym przedłużeniem" relacji ustalonych wcześniej, to skupianie się tylko na tym miałoby sens. A tak...?

No właśnie, ta kwestia "czynu ciągłego" to kolejny punkt, w którym sąd naciąga ramy interpretacyjne ponad miarę. Czyn ciągły zgodnie z art. 12 kk wymaga ciągłości zamiaru i czasu. W komentarzach do tego artykułu czytałem, że przerwy między czynami nie powinny przewyższać kilku do kilkunastu dni. Dłuższe przerwy w wyjątkowych przypadkach. No a w pierwszej fazie to były odstępy tygodni, może nawet powyżej miesiąca, między poszczególnymi czynami. Częstotliwość "nieomal codziennie" dotyczy tego drugiego okresu, tego "na chacie." Dla wysokiego sądu to nie robi różnicy. Ja tam jestem zdania, że dla szkód poszkodowanej to jednak różnicę robiło.

Cytat:Obawiam się, że wcześniej.

Cytat:W uzasadnieniu twierdziła, że w okresie od czerwca 2006 r. do początku lipca 2007 r., początkowo w B., a następnie w S. i S. wielokrotnie, co najmniej kilkadziesiąt razy, powódka była poddawana obcowaniu płciowemu przez księdza R. B. należącego do Towarzystwa (...) dla (...). Powódka była wówczas wieku między 13 a 14 lat.
Czyli w od połowy 2006 do połowy 2007 miała 13-14 lat.

Początek się zgadza z tym, co pisałem. A koniec, to przełom roku szkolnego. W wyroku było coś o tym, że poszkodowana musiała zmienić szkołę, żeby zaliczyć świadectwo. Dlatego pisałem "półtora roku, minimum pół roku". Wychodzi, że ten drugi* okres to było "tylko" pół roku.

A teraz zauważ, że powyższy akapit opisuje ogólnie cały okres molestowania. Od pierwszego włożenia ręki pod bluzkę na plebanii do odesłania do rodziców. I owszem, w tym całym okresie dochodziło do molestowania. A do jakiego?

Następna część nie będzie przyjemna, ale to część tego "babrania w gównie". A więc jedziemy, pierwszy okres:

"W czerwcu 2006 r., (...) Wtedy po raz pierwszy ksiądz pocałował powódkę i włożył jej rękę pod bluzkę. Podczas drugiego spotkania, również na terenie plebanii, oprócz dotykania piersi, dotykał także jej krocza. Ściągnął jej bluzkę i dotykał nagich piersiach.
(...)
W czasie pielgrzymki ksiądz spał obok dziewczynki i próbował zainicjować zbliżenie, na co powódka mu nie pozwoliła.
(...)
Doszło wówczas do różnych czynności seksualnych pomiędzy księdzem a małoletnią.
(...)
W tym czasie także dochodziło do nadużyć seksualnych ze strony księdza wobec dziewczynki.
(...)
Także wówczas dochodziło między nimi do kontaktów seksualnych."


Wiem, że opisy nie są 100% jednoznaczne, ale ta 99% wychodzi mi na to, że były to "inne czynności". A teraz drugi okres:

"Na początku 2007 r. R. B. przeniósł powódkę do dwupokojowego mieszkania swojej - przebywającej wówczas w (...) - matki
(...)
Podczas wizyt księdza u małoletniej niemal za każdym razem dochodziło do zbliżeń pomiędzy nim a powódką, przy czym były to różne formy obcowania płciowego, w tym także pełne stosunki."


Przedtem tego podkreślonego nie było. Dla mnie to o czymś świadczy.


(*trzeci, jeżeli wliczyć jeszcze fazę "urabiania" osobno)

Cytat:Dalej czytamy
Cytat:m. prawdopodobne poddanie powódki aborcji (w wieku 13 lat)
Okresy się zazębiają i istnieje możliwość, że było to jeszcze przed przemieszczeniem do mieszkania prywatnego. Nie żeby to było kluczowe. Musiałoby to być zdarzenie oderwane od wcześniejszego urabiania.

Primo: można mieć wątpliwości, od kiedy zaczęło się pełne współżycia. Ale co do momentu zajścia w ciążę wątpliwości nie ma.

"Na początku 2007 r. R. B. przeniósł powódkę do dwupokojowego mieszkania swojej - przebywającej wówczas w (...) - matki (...)

<8 akapitów później>

Po pewnym czasie R. B. zauważył, że powódka przytyła. Kazał jej zrobić test ciążowy"


Secundo: wprawdzie Sąd ostatecznie nie ustalił ani nie wykluczył, że aborcja miała miejsce. Jednak chyba nie będziesz twierdził, że było to mało znaczące wydarzenie w tym całym czasie, że nie miało wpływu na traumę poszkodowanej. Ja tam uważam, że było to nawet decydujące, gdyż po tym następuje próba samobójcza.

Cytat:Niemniej, w takim duchu jest właśnie fragment, który przywołałem wcześniej:
Cytat:Po pierwsze nie można zgodzić się z tym, iż nadużycie zaufania tylko na początku znajomości nie jest wystarczające dla przypisania przestępstwa z art. 199 § 3 k.k. Takiego stanowiska nie da się pogodzić z konstrukcją przypisanego skazanemu przestępstwa ciągłego. Zauważyć trzeba, że Sądy nie miały jakichkolwiek wątpliwości, że sprawca działał w wykonaniu z góry powziętego zamiaru.(...)
Tu pozwolę sobie przerwać, gdyż kwestię ciągłości omawiałem wyżej. Podam teraz inny cytat, z tego samego wyroku, tylko akapit wyżej:

"Sąd nie był natomiast związany poglądem Sądu II instancji, iż materiał dowodowy zgromadzony w sprawie karnej nie dawał podstaw do zarzucenia sprawcy także przestępstwa z art. 199 § 3 k.k. i mógł ustalić (także na podstawie odmiennej oceny materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie karnej), iż sprawca nadużył zaufania wynikającego z pełnionej funkcji księdza katolickiego. Nadto Sąd nie był związany stanowiskiem Sądu karnego, że nie dochodziło do aktów przemocy wobec pokrzywdzonej ze strony sprawcy Sąd Okręgowy uzasadniając szczegółowo swoje stanowisko ocenił krytycznie zeznania świadków leżących u podstaw krytykowanych ustaleń Sądu karnego II instancji."

Więc mamy tutaj Sąd cywilny, który:

a) nie czuje się zobowiązany ustaleniami sądu karnego, które są korzystne dla pozwanego

b) przy konstrukcjach niekorzystnych dla pozwanego nagle czuje się zobligowany tym, że było to "przestępstwo ciągłe".

A moje stanowisko jest takie, że jeżeli sąd cywilny porzuca drogi wyznaczone przez sąd karny, to tym samym jest zobowiązany do samodzielnego ocenienia, jakie szkody kiedy i w jakim związku zostały poczynione. A właśnie w tym punkcie, w ocenie szkód popełnionych w roku 2006 i w roku 2007 różnię się od oceny wysokiego sądu.

--------------------

I podsumuję moją argumentację jednym pytaniem. Przypuśćmy hipotetycznie, że ksiądz "wpada" pod koniec roku 2006, zanim przeniósł dziewczynę "na chatę". Zostaje oskarżony, osądzony a potem jacyś adwokaci ciągną KRK i zakon w procesach cywilnych.

Czy uważasz, że w tej alternatywnej wersji szkody poszkodowanej byłyby takie same, jak te, które zaistniały w rzeczywistości?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Wracając do głównego wątku tego tematu, oko press prześwietliło nieco majątek Stasia - https://oko.press/michalkiewicz-zbieral-datki/

Cytat:Nie wiadomo, od kogo Michalkiewicz wynajmował, a potem kupił mieszkanie. Lokal nie ma księgi wieczystej, więc nie można tego sprawdzić w dokumentach, a publicysta odmówił nam udzielenia informacji na ten temat. Pewne jest, że mieszkanie nie należało do kogoś, kto odzyskał kamienicę w wyniku reprywatyzacji i pozbywa się jej lokatorów – jest ona bowiem własnością przedwojennej spółdzielni budowlano – mieszkaniowej.

Prawdopodobnie właścicielem mieszkania był znajomy Michalkiewicza, być może nawet jego dobroczyńca. Kilka miesięcy temu – gdy sprawą jego zbiórki zainteresowała się policja (do czego wrócimy za chwilę) – Michalkiewicz napisał na swojej stronie internetowej, że przed laty dostali z żoną propozycję wprowadzenia się do tego mieszkania „z możliwością korzystania z niego aż do śmierci”. „Po 10 latach okoliczności się zmieniły i zostałem postawiony przed koniecznością podjęcia decyzji – albo wykupię to mieszkanie, albo będę musiał się wyprowadzić” – wyjaśniał.

Ale gdy zapytaliśmy go, dlaczego musiał nagle odkupić mieszkanie, ile pieniędzy zebrał od ludzi i ile zapłacił, nie chciał odpowiedzieć.

(...)


Okazuje się, że nawet gdyby Michalkiewiczowi nie udało się ani dostać kredytu na mieszkanie, ani zebrać pieniędzy od ludzi, nie groziła mu wyprowadzka pod most.

Według relacji znajomych publicysty,

Michalkiewiczowie mają jeszcze 50-metrowe mieszkanie w bloku na cichym i zielonym osiedlu na warszawskim Mokotowie oraz jednorodzinny dom (lub część domu) w Bełżycach pod Lublinem.

Publicysta nie odpowiedział nam, czy jest współwłaścicielem tych nieruchomości (obie nie mają ksiąg wieczystych). Informacji o własności domu nie udało nam się również potwierdzić w urzędzie gminy w Bełżycach. Wiadomo jednak, że to z tej miejscowości pochodzi Michalkiewicz.


(...)Gdy Michalkiewicz zbierał pieniądze na wykup mieszkania na Powiślu, ktoś zgłosił policji, że ma on inne nieruchomości i zachodzi podejrzenie, że wprowadza w błąd swoich wielbicieli, sugerując, że jeśli nie zbierze pieniędzy, zostanie bez dachu nad głową.

Publicysta przedstawił to później w swoim felietonie jako dowód prześladowań ze strony służb i władzy, której nie podobają się rzekomo jego „poczynania” w sprawie amerykańskiej ustawy 447 Just. A „Najwyższy Czas” pisał, że „służby prześladują” Michalkiewicza „za ujawnienie informacji dotyczących żydowskich roszczeń”.

Czyli Stasio znalazł sobie ciekawy pomysł na biznes, a jego wyznawcy chodzą i to jedzą.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
cobras napisał(a): Smutne, że prezes fundacji połaszczył się na kasę, ale nie jest to też niespotykane.


Proszę zwrócić uwagę, że oni nie mają najmniejszych hamulców przed okradaniem siebie nawzajem. Zatem czy mają jakiekolwiek zahamowania przed rabowaniem faszystów, rasistów i homofobów? Pytanie retoryczne.


Cytat:Ważne, że wszystko szybko wypłynęło na wierzch i pewne szkody udało się naprawić.




A ile rzeczy nie wypłynęło na wierzch? - pytanie retoryczne. Cwaniak



Cytat:oko press prześwietliło nieco majątek Stasia


Oględnie napisane.



Cytat:Nie wiadomo, od kogo Michalkiewicz wynajmował, a potem kupił mieszkanie


Nie wiadomo... Cwaniak





Cytat:Prawdopodobnie właścicielem mieszkania był...


Prawdopodobnie... Cwaniak



Cytat:Ale gdy zapytaliśmy go, [...], nie chciał odpowiedzieć.


Nie chciał odpowiedzieć.... Cwaniak



Cytat:Według relacji znajomych publicysty,

Michalkiewiczowie mają....


Według relacji znajomych mają... Cwaniak



Cytat:Informacji o własności domu nie udało nam się również potwierdzić w urzędzie gminy


Nie udało się potwierdzić. Cwaniak





Nic to, ważne że majątek Michalkiewicza został nieco prześwietlony Duży uśmiech
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Chyba naprawdę się pali pod tyłkiem Stasiowi, że do jego obrony Sommer oddelegowal pilastra.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Proszę zwrócić uwagę, że oni nie mają najmniejszych hamulców przed okradaniem siebie nawzajem.
Nie „oni”, tylko on. I został on na swoim wałku przyłapany.
Cytat:A ile rzeczy nie wypłynęło na wierzch?
Naprawdę pilaster? Naprawdę już aż tak nisko walisz?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Cytat:Proszę zwrócić uwagę, że oni nie mają najmniejszych hamulców przed okradaniem siebie nawzajem. Zatem czy mają jakiekolwiek zahamowania przed rabowaniem faszystów, rasistów i homofobów? Pytanie retoryczne.

Masz na myśli Stasia i jemu podobnych, jak np. słynny były poseł Wipler? Stasiu co prawda żeruje na sowich naiwnych wyznawcach, więc to jeszcze nie ta skala co u Wiplera, który okradał własną fundację, ale całkiem blisko.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
pilaster napisał(a): Proszę zwrócić uwagę, że oni nie mają najmniejszych hamulców przed okradaniem siebie nawzajem.
Nie „oni”, tylko on. I został on na swoim wałku przyłapany.

Przypomnę, co pilaster niedawno pisał:

pilaster napisał(a):
cobras napisał(a): Smutne, że prezes fundacji połaszczył się na kasę, ale nie jest to też niespotykane.

Niespotykane jest że połaszczył sie na tak małą kasę. Smutny

I to była słuszna uwaga pilastra a jednocześnie piłka do własnej bramki. Gdyby od początku chodziło o zarabianie na litości, to defraudacje byłyby wcześniej i o wiele większe. A tutaj typowa sytuacja, że facet w obliczu sporej kasy uległ słabości pieniądza i wpadł w niebezpieczne myślenie, że "mu się też należy". Dlatego tak późno się połaszczył i na tak "małą kasę".
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Proszę zwrócić uwagę, że oni nie mają najmniejszych hamulców przed okradaniem siebie nawzajem. Zatem czy mają jakiekolwiek zahamowania przed rabowaniem faszystów, rasistów i homofobów? Pytanie retoryczne.
A czemu mieliby mieć jakiekolwiek hamulce? Hamulcem ma być sąd. To sąd decyduje, czyja chciwość ma być zaspokojona, a czyja nie. Państwo dobrze działa, gdy sądy przestrzegają prawa, a nie wtedy, gdy obywatele są prawi i sprawiedliwi i w ogóle jak jedna rodzina, łój dana.

W państwie działa prawo wtedy i tylko wtedy, gdy jest tym zainteresowana elita, a elita jest zainteresowana prawem tylko, gdy można na nim zarobić. Cóż to w ogóle za argumentacja pilastra - prawnicy są chciwi, a więc prawdopodobnie szkodliwi? Pilaster socjalistą został?
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Gdyby od początku chodziło o zarabianie na litości, to defraudacje byłyby wcześniej i o wiele większe.

No przecież oni nie są kompletnymi idiotami. Wiedzą, że wewnętrzna sztama i solidarność pozwala im sprawniej łupić tamtych faszystów rasistów i homofobów. Ale kiedy wielkość zebranego łupu przekracza pewną granicę, to chciwość jednak bierze górę. W każdym gangu jest tak samo.

Cytat: Dlatego tak późno się połaszczył i na tak "małą kasę".

No własnie. Dlatego tak późno. Cwaniak  A dlaczego na małą kasę? Bo to typowe podejście w tym środowisku. Przecież on nie "ukradł" nic z hipermakretu tylko wyniósł te dwa batony "dla dziecka" Smutny

Dopóki kradnie na mniejsze kwoty - to nie kradnie i nie poczuwa się do bycia "złodziejem", które to poczucie tworzy jednak pewien dyskomfort. Smutny

Dlatego zakonników, czy Michalkiewicza, jako faszystów, rasistów i homofobów, można kroić na miliony, ale "swoich", co najwyżej na tysiące. Cwaniak
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Cytat:Dlatego zakonników, czy Michalkiewicza, jako faszystów, rasistów i homofobów, można kroić na miliony, ale "swoich", co najwyżej na tysiące.

To teraz prawomocne wyroki są "krojeniem"? Widzę incydent kałowy wciąż trwa w najlepsze.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Warto też zwrócić uwagę, że w grę wchodza kwoty, jakich "Katarzyna" - zakładając że nigdy by się nie zetknęła z Romanem B - nie zarobiłaby w całym życiu. Dlatego hamulce tak łatwo puszczają.

Np w sprawie Michalkiewicza znacznie inteligentniejszym zagraniem, byłoby zasądzenie kwoty niższej, nie tak absurdalnie wysokiej, ale za to nie na rzecz "powódki", tylko jako nawiązke na jakąś "postępową" fundację, np Kampanię przeciwko homofobii, czy "nie lękajcie się". Byłaby to dla Michalkiewicza kara o wiele dotkliwsza.

Ale chciwość zwyciężyła, a pazerność zaślepiła. Cwaniak

ZaKotem napisał(a): Hamulcem ma być sąd. To sąd decyduje, czyja chciwość ma być zaspokojona, a czyja nie. Państwo dobrze działa, gdy sądy przestrzegają prawa, a nie wtedy, gdy obywatele są prawi i sprawiedliwi i w ogóle jak jedna rodzina, łój dana.

W państwie działa prawo wtedy i tylko wtedy, gdy jest tym zainteresowana elita, a elita jest zainteresowana prawem tylko, gdy można na nim zarobić. Cóż to w ogóle za argumentacja pilastra - prawnicy są chciwi, a więc prawdopodobnie szkodliwi?

No cóż. Sprawa "odzyskiwania" kamienic w Warszawie też była przeprowadzona lege artis i całkowicie zgodnie z prawem. Cwaniak

Co gorsza, próby "ludowego" pisowskiego odkręcenia tej reprywatyzacji, są znacznie bardziej szkodliwe niż sama owa reprywatyzacja.

Ale chyba Zakotem nie będzie twiedził, że wszystko tam było w porządku i te kamienice się beneficjentom po prostu należały?

A przecież to prawie identyczna sprawa - wykorzystanie istniejących luk i kruczków w prawie do szybkiego wzbogacenia się czyimś kosztem.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): No przecież oni nie są kompletnymi idiotami.

Sorry, ale żebranie pieniędzy na nieistniejącą chorobę nie jest dla mnie szczytem inteligencji. To dosyć pospolite nabieranie. Choć trzeba przyznać "Katarzynie", że stosunkowo szybko się w tym połapała. Widocznie w duecie Lisińki vs "Katarzyna" to ona jest tą mądrzejszą. Lub ma mądrzejszych doradców, co na jedno wychodzi.

Cytat:Wiedzą, że wewnętrzna sztama i solidarność pozwala im sprawniej łupić tamtych faszystów rasistów i homofobów. Ale kiedy wielkość zebranego łupu przekracza pewną granicę, to chciwość jednak bierze górę. W każdym gangu jest tak samo.

Zakładam, że nikt nie jest całkiem odporny na chciwość, a historii fundacji, których szefowie czy to przez nieumiejętność czy umyślnie trwonili pieniądze znajdziesz więcej.

Cytat:Dlatego zakonników, czy Michalkiewicza, jako faszystów, rasistów i homofobów, można kroić na miliony, ale "swoich", co najwyżej na tysiące. Cwaniak

Na serio porównujesz wyrok sądu i z defraudacją i oszustwem? Zal być świadkiem, jak upadasz coraz niżej.

pilaster napisał(a): Warto też zwrócić uwagę, że w grę wchodza kwoty, jakich "Katarzyna" - zakładając że nigdy by się nie zetknęła z Romanem B - nie zarobiłaby w całym życiu. Dlatego hamulce tak łatwo puszczają.

Np w sprawie Michalkiewicza znacznie inteligentniejszym zagraniem, byłoby zasądzenie kwoty niższej, nie tak absurdalnie wysokiej, ale za to nie na rzecz "powódki", tylko jako nawiązke na jakąś "postępową" fundację, np Kampanię przeciwko homofobii, czy "nie lękajcie się". Byłaby to dla Michalkiewicza kara o wiele dotkliwsza.

Ale chciwość zwyciężyła, a pazerność zaślepiła. Cwaniak

Przyznałbym Ci może rację, gdyby "Katarzyna" mogła już dysponować dowolnie tym milionem. Jednakże dopóki kasacja nie zostanie rozstrzygnięta, ciągle może będzie musiała zwrócić całą kasę. A na takie zrzekanie się roszczeń na rzecz jakichś fundacji mogą sobie pozwolić ludzie finansowo niezależni.

Zresztą, dla Michalkiewicza to wielka różnica, czy będzie płacił dziewczynie "od jednego sztosa" czy na fundacje pro-gejowskie?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Zresztą, dla Michalkiewicza to wielka różnica, czy będzie płacił dziewczynie "od jednego sztosa" czy na fundacje pro-gejowskie?

A dla berta by nie była? Bo strata na rzecz jakiejś nawet niesympatycznej i nielubianej, ale konkretnej żywej osoby, to jest zupełnie co innego, niż strata na rzecz jakiejś znienawidzonej idei. Smutny
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Cytat:A przecież to prawie identyczna sprawa - wykorzystanie istniejących luk i kruczków w prawie do szybkiego wzbogacenia się czyimś kosztem.

Jakie luki i kruczki prawne wykorzystano przeciw Stasiowi i zakonowi?
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): A dla berta by nie była? Bo strata na rzecz jakiejś nawet niesympatycznej i nielubianej, ale konkretnej żywej osoby, to jest zupełnie co innego, niż strata na rzecz jakiejś znienawidzonej idei. Smutny

Niestety, granice mojej empatii nie wystarczają, żeby wczuć się w awersje Michalkiewicza. W tym konkretnym przypadku mogę nawet sobie wyobrazić, że jego nienawiść do "Katarzyny" jest większa, niż do wszystkich gejów Rzeczypospolitej, gdyż dla niego to ona stała się personifikacją pewnej idei, do której on czuje organiczną odrazę. Ale nie będę się upierał, ty go znasz lepiej.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): mogę nawet sobie wyobrazić, że jego nienawiść do "Katarzyny" jest większa, niż do wszystkich gejów Rzeczypospolitej, gdyż dla niego to ona stała się personifikacją pewnej idei, do której on czuje organiczną odrazę. Ale nie będę się upierał, ty go znasz lepiej.

Lepiej od berta. Ale czy wystarczająco dobrze? Nadal jest to znajomość bardzo daleka. Niemniej taką hipotezę można postawić. A jakiej niby idei jest personifikacją "Katarzyna"? To postać aż nazbyt zwyczajna, prozaiczna i przyziemna.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Lepiej od berta. Ale czy wystarczająco dobrze? Nadal jest to znajomość bardzo daleka. Niemniej taką hipotezę można postawić. A jakiej niby idei jest personifikacją "Katarzyna"? To postać aż nazbyt zwyczajna, prozaiczna i przyziemna.

Tu musiałbym psychologizować. No ale jeżeli jakiś facet bagatelizuje molestowanie ciągnące się, jak ustaliliśmy, przez okrągły rok, z czego w drugim pół roku to było nieomal codziennie, do "jednego sztosa", a jednocześnie obawia się kobiet, które po latach sobie przypominają o takich "jednych sztosach", to nie chcę wiedzieć, gdzie i w jakich okolicznościach taki facet zaliczył "jednego sztosa", z kim i jak długo. I nie, nie musiałaby to być jakaś małolata (żebyś nie wpadł znowu w nie-święte oburzenie, że wrzucam kogoś do wora pedofilów). Wystarczy, że to była kobieta.

Tak z ciekawości przejrzałem parę tekstów kolegi na temat gejów, IMHO nie były ani trochę tak radykalne, jak wobec "Katarzyny". No ale to tylko psychologizowanie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): nie chcę wiedzieć, gdzie i w jakich okolicznościach taki facet zaliczył "jednego sztosa", z kim i jak długo. I nie, nie musiałaby to być jakaś małolata (żebyś nie wpadł znowu w nie-święte oburzenie, że wrzucam kogoś do wora pedofilów). Wystarczy, że to była kobieta.

A jeżeli to nie była kobieta?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): A jeżeli to nie była kobieta?

To by jego teksty przeciw gejom były bardziej zjadliwe, niż, w porównaniu, teksty przeciw "Katarzynie". To, co na szybkiego odnalazłem, nie spełnia tego warunku.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a): A jeżeli to nie była kobieta?

To by jego teksty przeciw gejom były bardziej zjadliwe, niż, w porównaniu, teksty przeciw "Katarzynie". To, co na szybkiego odnalazłem, nie spełnia tego warunku.

Milcząco zakłada bert, że "geje" są równie niedyskretni jak okazała się owa "Katarzyna". Być może chodzi ogólnie o osobe, która po latach coś sobie nagle przypomina, niezależnie od jej płci.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości