Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stanisław Michalkiewicz – Najwybitniejszy hipokryta
Pilaster jednak przesiąkł Smutny zgodnie z przysłowiem, że jeśli spoglądasz w szurię, to szuria spogląda również w ciebie.

bert04 napisał(a): To zależy o czym mówimy. Wyrok wymienia sporo powodów, dlaczego Kościół, a konkretnie zakon ma zabulić: na terenie plebanii, z polecenia misyjnego, bo nosił koloratkę itd. Pytanie jest więc, co pozostaje po odjęciu koloratki...

No właśnie. Pozostają inni pracownicy "cywilni" Kościoła korzystający z jego nieruchomości czy zleceń. Więc tutaj w kolejce czekają gwałty katechetów, organistów czy grabarzy. Ale nadal księża są na czele.
A po wyrwaniu ilu włosów z głowy człowiek staje się łysy? Czy to znaczy, że nie ma łysych?

bert04 napisał(a): No a jak "dzięki protektoratowi" gwałcił pół roku a "prywatnie" przez półtora to co? Jakieś zasady proporcjonalności wprowadzić? Sąd tego unika, podciągając każdą aktywność pod "a sutannę wtedy nosił".
Ano może proporcjonalności. I nie unika. Jakby unikał, to by nie było kilku akapitów w uzasadnieniu o okolicznościach innych, niż fakt, że facet był zakonnikiem. No chyba, że w uzasadnieniach wyroków pisze się rzeczy niezwiązane z wyrokiem, ot dla hecy.

bert04 napisał(a): To Ty przytaczasz ten fragment wyroku, jakby miał jakieś wielkie znaczenie dla omawianej kwestii.

Więc wyprowadzę Ciebie z błędu: nie ma. Owszem, dla sądu jest ważne, czy adresat oskarżenia jest właściwy, ale dla rozważanej generalnej kwestii odpowiedzialności KRK w ogóle sprawa nie jest nawet drugorzędna.
Gdyż albowiem...?

bert04 napisał(a): Masz na myśli klub "przedstawicieli" Pana Boga?
Kręcimy w kółko. Jakby w uzasadnieniu nie było omówionych wszystkich pozostałych okoliczności, tylko Sąd by się skupił na samej przynależności, to bym Ci oddał rację. A tak po prostu racji nie masz. Albo w uzasadnieniach pisze się pierdoły niezwiązane ze sprawą dla hecy.

bert04 napisał(a): Skup się, żeniec. Najpierw dajesz mi jakiś arcyważny cytat, który dla sprawy jest nieważny, lub trzeciorzędny. Potem z (domyślnie) triumfalną miną cytujesz mi "cały fragment", tyle że nie jest on cały. A ja myślałem, że ja jestem dziś nie w formie...

(...)

Ech...

"Gdyby sprawcy nie byli księżmi..."

Wyjaśnij mi, drogi żeńcu, czy ta sprawa dotyczy jakiegoś gwałtu zbiorowego popełnianego przez grupę księży. Tak czy nie? Jeżeli nie, to powyższy fragment nie może dotyczyć tej sprawy, ergo jest cytatem z artykułu pana Nestorowicza.

I nie, nie dysponuję oryginałem tego artykułu, już o tym pisałem. Ale kwestię cytowania artykułu potwierdzają też inne źródła. Pierwsze z brzegu:

(...)
Masz rację, mój błąd.

bert04 napisał(a): Może tak, może nie. W kontekście fragmentu świadczy to o tym, że tak samo jak "Gdyby sprawcy" tak "najczęściej" są cytatami z innej pracy. Pana Nestorowicza, najprawdopodobniej.
Tu akurat wątpliwości nie ma, bo jest wprost odniesienie do sprawcy i ofiary. Nawet jeśli ten fragment pochodzi z artykułu, to jest dokładnie na temat.

bert04 napisał(a): Owszem, i dlatego po przeczytaniu tych fragmentów zrelatywizowałem nieco moje pierwotne stanowisko. Nie tylko "przynależność do klubu" ale też "aktywne wykorzystywanie tej przynależności". Mimo to wyrok nadal zawiera różne kuriozalne fragmenty, przy których zastosowano zdaje się zasadę "in dubio anti reo".

Jak ten "doedytowany" fragment, w których samotny facet z nastolatką ma budzić większe podejrzenia, niż samotny facet w sutannie z nastolatką. Sąd w ogóle nie uwzględnił teorii, że pracownicy hotelu mają w dupie, czy ich goście gwałcą nastolatki, ćpają prochy czy handlują bronią i nie będą zgłaszać na policję takich bzdetów.
Rozumiem, że chodzi o ten fragment:

"Wyjeżdżał jako ksiądz (w sutannie albo z koloratką) z powódką i w jednym pokoju z nią nocował. Jak jednak ustala Sąd, niezależnie od tego, czy była to pielgrzymka czy hotel nikogo to nie interesowało. Niewątpliwie sytuacja, gdy dorosły mężczyzna z nieletnią, drobną dziewczynką zajmuje wspólny pokój powinna budzić, co najmniej zainteresowanie czy obawę. Jedynym nasuwającym się wytłumaczeniem braku interwencji jest fakt, że ten mężczyzna był księdzem, a więc osobą budzącą zaufanie."

Trochę jest to spekulatywne, nie będę się kłócił. Niemniej czynnik zwiększonego zaufania z powodu profesji istnieje, nawet jeśli akurat w tym konkretnym przypadku (pobytu w jednym pokoju hotelowym) nie ma zastosowania.

bert04 napisał(a): Ale i unikanie sytuacji wnerwiających lub irytujących pomaga, jedno drugiego nie wyklucza. A za dobre życzenia dziękuję.
Też bardzo dobra metoda, praktykuję od czasu do czasu. Niestety potrafi zaskutkować nieplanowanie długą przerwą od forum...
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Stanisław Michalkiewicz – Najwybitniejszy hipokryta - przez żeniec - 04.12.2019, 18:05

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości