Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stanisław Michalkiewicz – Najwybitniejszy hipokryta
pilaster napisał(a): Żadna anlogia nie jest nigdy dokładna w 100%. Jest jednak wystarczająco dokładna. Psychologia nie ma żadnych modeli ilościowych, zatem nauką nie jest, niezależnie od tego kto miałby jakąś na ten temat opinię.

To jest Twoja... opinia. I nic więcej. W ... opinii świata nauki natomiast psychologia razem z socjologią, historią i kulturoznawstwem należą do nauk społeczno....-humanistycznych.

No bo pilaster nie twierdzi chyba, że historia ma jakieś modele ilościowe.

EDIT:

(Albo geologia)





Cytat:No bercie. Smutny 

Czy bert w ogóle czyta, to co wkleja?

Cytat:Powódka opowiadała jej różne historie, których prawdziwość budziła uzasadnione wątpliwości adresatki.

Przede wszystkim opowiadała jej różne historie. Nie tylko o wykorzystywaniu przez Romana B. Wątpliwości adresatki co do ich prawdziwości były zaś uzasadnione.

Jeszcze przed chwilą twierdziłeś, że nic nigdy nikomu nie opowiadała. Przesuwanie poprzeczki?

Cytat:Jakby ktoś opowiadał, że odwiedzają go elfy z Valinoru, a UFO zabrało go na wycieczkę na Plutona, to bert nie nabrałby uzasadnionych wątpliwości? I jak kolejną historią było, że ksiądz gwałci, to od razu by bert uwierzył?

Czy bym uwierzył, nie wiem, ja jestem cholernie łatwowierny czasem (niektórzy na forum mogą poświadczyć). Niemniej przynajmniej taka osoba opowiedziała "wszystko", a nawet więcej niż wszystko.

Cytat:Acha. Przekonanie że ludzie postępują zgodnie ze swoim interesem, a unikają robienia rzeczy które sa z tym interesem sprzeczne, to już cynizm Smutny 

Cynizmem jest nazywanie tego "ordynarnym skokiem na kasę". Na Zachodzie właśnie takie "skoki" sprawiły, że biskupi ruszyli się i zaczęli konkretne działania.

Efekty bywają różne. Ja przykładowo w Niemczech, jak byłem krótko takim "katechetą pomocniczym" w parafii, musiałem podać moje świadectwo niekaralności i przejść szkolenie w temacie. Może to niedużo, ale jakiś minimalny standard to jest.

A w PL biskupi dowiadują się z filmu w kinach lub z artykułów w gazecie, że mają u siebie księdza z prawomocnym wyrokiem na posadzie rekolekcjonisty. Widocznie dotychczas ich to nic nie kosztowało, więc po co się wysilać.

Cytat:W interesie "strony przeciwnej" jest raczej mieć ten milion (i 150 tys od Michalkiewicza i dodatkowo od Janusza G) niż nie mieć.

A w interesie pilastra jest, żeby nie dołączyć do tej listy. A mimo to pilaster użył tutaj całkiem niedawno sformułowania "znudziła się". I pilaster, podobnie jak jego guru, ma rozbieżność między adresem zamieszkania a zameldowania. Być może pilaster ocenia ryzyko swoich wypowiedzi niżej, niż powinien. Być może ma tych samych doradców prawnych, co Michalkiewicz.

Cytat:W interesie "Katarzyny", nawet jeżeli opłaty manipulacyjne odpalą jej z tego chocby i 20%, to zawsze jest więcej niż nic. Natomiast ciąganie o odszkodowanie faktycznych sprawców, w tym Romana B, szukanie jego ewentualnych wspólników i pomocników, w ich interesie nie jest. Poniosą koszty, a nic z tego im nie przyjdzie.

Do niedawna Twoim głównym argumentem w obronie KRK było, że ściganiem pedofili zajmuje się policja i prokuratura. Teraz okazuje się, że to nie ma być policja i prokuratura, ale sama ofiara pedofilii oraz adwokaci ją wspierający. Jacyś "Mściciele" czy co? I skąd w ogóle to odwrócenie ról, że to do ofiary należy nie tylko zgłoszenie na policję, ale też ciąganie własnych rodziców, byłych korepetytorek i portierów w hotelach po sądach na koszt własny?

Cytat:Może sama "Katarzyna" i byłaby tym zainteresowana, ale przecież najwyraźniej nie ona tu decyduje.

Oczywiście, bo decyzję podejmuje tu prokurator na podstawie zebranych dowodów jak i na podstawie szans na wygraną. Nie takie sprawy umarzano, że wspomnę Tyławę raz jeszcze.

Cytat:To, w sferze finansowej, nic by nie zmieniło. Nawet gdyby na "Katarzynę" dmuchali i chuchali i ją choćby ozłocili, to i tak opłaty manipulacyjne by jej wytłumaczyły, że nadal może ich upowaznić do wysądzenia "odszkodowania".

Widzę, że pilaster lubi się powtarzać. Ja już pisałem o opcji, że to zakon by zapewnił przynajmniej psychologa, powtarzać się nie będę.

Cytat:Nawet jak się ma dużo, to lepiej mieć więcej.

Bzdura. Czy dla milionera wygrana 500 złotych jest tyle samo warta, co dla beneficjenta 500+ wygrana miliona?

Wygrana też jest zawsze w kontekście zysków i ryzyka strat. W przypadku "Katarzyny" nawet przy przegranej sprawie nie ryzykowała nic (koszty przejmowali "sponsorzy"), więc mogła tylko wygrać. Gdyby hipotetycznie założyć, że zakon by zapewnił "Katarzynie" opiekę, wyrok negatywny mógłby oznaczać ryzyko utraty tego wsparcia, może nawet zwrot kosztów.

Cytat:Natomiast faktycznie byłby wtedy zakon i cały Kościół, na lepszej pozycji wizerunkowej.

Czasami ta pozycja wizerunkowa decyduje o pozycji materialnej. Kościół poszedł w zaparte w obliczu rzeczywistego "gówna". Być może niedługo będzie musiał bulić za przypadki "słomy", żeby resztki wizerunku ratować.

Cytat:Może dlatego, że nie usłyszał ten ktoś "wielu różnych historii", których "prawdziwość mogła budzić uzasadnione podejrzenia". Tylko jedną historię, której prawdziwość łatwo było zweryfikować?

Może dlatego, że dziewczyna była ok. dwa lata starsza niż za pierwszym razem?

Dużo tych "może".

Cytat:No dobra. Jakie jest w takim razie wg berta prawdopodobieństwo, ze ktoś (i to nie losowy ktoś z ulicy, ale osoba poniekąd w takich kwestiach "funkcyjna" - lekarka, nauczycielka, ksiądz) zareaguje "właściwie" kiedy otrzyma taki sygnał? No dobra, a jakie było to prawdopodbieństwo w 2006 roku?

To nie były osoby przypadkowe, losowe, z ulicy:

"We wrześniu 2006 r. R. B. zabrał powódkę, skarżącą się na bóle podbrzusza, do ginekologa I. R. Ksiądz znał lekarkę, poznali się, gdy jeszcze był klerykiem* i odbywał praktyki w Parafii (...) w S."

"R. B. załatwił powódce korepetycje z matematyki. Udzielała ich A. P. K. była znajomą księdza od 2001 r., poznali się na pielgrzymce do C., uczestniczyła w jego święceniach, weselu prymicyjnym."


(*czyli przed 2005 r., zakładam że bliżej roku 2004)

No więc to nie jakaś dobrze ci znana małolata opowiada, że gwałcą ją elfy a ksiądz zabrał na wycieczkę na Plutona. To jakaś ledwo co poznana dziewczyna opowiada, że osoba, którą znasz od lat, na której święceniach byłeś lub którą poznałeś z ofiarności wobec ofiar wypadków, że ta osoba lubi się przytulać do niej w nocy i tego typu. Łatwo uwierzyć czy ciężko?

Cytat:Oczywiście. Ale w sytuacji, kiedy to ujawnienie i tak niechybnie nastąpi...

Osoba bardziej cyniczna ode mnie napisałaby pewnie "to lepiej skierować do innej odległej parafii".

Cytat:Nawet, jezeli, to zawsze można to zrobić anonimowo.

Czyli likwidujemy te domniemane zyski z bycia "ujawniaczem"? OK. Nadal ryzyko śledztwa we własnym rewirze, no bo co do tego to nie da się "zanonimizować" danych.

Cytat:No bez przesady. Takie potencjalne ofiary bez trudu może wskazać i wyłowić nie tylko pedofil, ale każdy bardziej doświadczony nauczyciel, czy policjant.

Gdyby zaś to pedofila można było rozpoznać po zachowaniu, to w zasadzie wszystkie te dochodzenia, śledztwa, etc w ogóle nie byłyby potrzebne.

Zgodnie z tą teorią nie trzeba by nawet śledzić samego pedofila. Wystarczy obserwować wszystkie potencjalne ofiary, od razu jakiś zbok trafi w sieć. Przecież każdy niegłupi potrafi wytypować.

Cytat:Zresztą w ogóle żadnych afer by nie było, bo pedofilów by żadna instytucja (szkoła, Kościół, etc) w pobliże dzieci nawet nie dopuściła.

Naprawdę zaś przestępcy nie mają na czołach wypisane że są przestępcami. Smutny

Dobra, więc będzie przykład z życia codziennego. Bez ryzyka dużej pomyłki twierdzę, że większość userów piszących tutaj w normalnym czasie pracy oddaje się prokrastynacji. Albo mają miejsce pracy umożliwiające takie coś bezkarnie, albo potrafią tę aktywność tuszować. Jeżeli to drugie, to zapewne też łatwiej rozpoznają drugą osobę, która pod tabelami kalkulacyjnymi czy programem mailowym ma schowany kosz zakupów Alibaby.

Cytat:No to co to byłby za problem użyć pedofilów do łapania innych pedofilów?

Hmm... jest takie grono dobrowolnych "łowców pedofili", którzy podając się za małolaty robią prowokacje w sieci, doprowadzają do spotkania i czekają z policją i dowodami w ręku na delikwenta. Podejrzewam, że trzeba mieć choć trochę "skrzywioną" osobowość, żeby przekonująco prowokować tego typu sprawców.

Pomijając te grupy, Twój pomysł wymagałby wpuszczenia "byłego" pedofila do środowisk "byłych" ofiar. Nie sądzę, żeby jakikolwiek prokurator zgodził się na ryzyko, że jedynym złapanym pedofilem będzie sam niedoszły prowokator, który okazał się "nie-byłym".

Cytat:A co potem powstrzyma Romana B od zeznania na policji "brat W. P. mnie ostrzegał" ?

A wtedy policja zacznie grzebać wokół brata W. P. ...

No więc brat W. przeprowadzi kalkulację ryzyka i wybierze tę opcję, która wyda mu się najbardziej korzystna i prawdopodobna jednocześnie. A jeżeli brat W. ma wpływ na to, czy Roman B. dostanie dobrego adwokata czy kiepskiego, to już Roman B. się tysiąc razy zastanowi, zanim tę rękę ukąsi.

Cytat:No coś ją w końcu skłoniło do tego kroku. Przez dwa lata, mimo wielu okazji, nic nie mówiła, a potem w końcu powiedziała.

Gdyby nie powiedziała, pewnie nadal nikt by nic nie zauważył. 

Dlatego właśnie najprawdopodobniejsza jest teza, że powiedziała nie z powodu znudzenia, ale żeby zerwać. Definitywnie. Bez odwrotu. I że, prawdopodobnie, nie widziała innego wyjścia.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Stanisław Michalkiewicz – Najwybitniejszy hipokryta - przez bert04 - 10.12.2019, 14:04

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości