To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stanisław Michalkiewicz – Najwybitniejszy hipokryta
bert04 napisał(a): Analogia nieczytelna. Explain please.
Wymieniasz szereg okoliczności i pytasz, co by było po odjęciu jednej z nich. Granice nie są ostre, i co dalej?

bert04 napisał(a): Pisze się możliwie wszystkie rzeczy związane ze sprawą. Ale jest różnica między samym opisem a uwzględnieniem. W przypadku wszystkich "spornych" elementów sąd wyrokował, że a) albo facet nosił koloratkę i sutannę b) albo w ogóle i tak jest księdzem.
Wyprowadź mnie z błędu, ale to Ty segregujesz sobie te rzeczy na ważne i nieważne. "W ogóle był księdzem" - ważne; wszystko inne - "no ok, związane ze sprawą, ale nieważne". Masz może np. pod ręką wydane wyroki, gdzie "samo bycie księdzem" wystarczało, by mieć racjonalną podstawę do takiej opinii?

bert04 napisał(a): Jeszcze raz: gdyż albowiem w omawianym akapicie jest rozstrzygany dylemat "biskup czy zakon". (...)
Wszystko świetnie, ale nie oznacza to, że ten fragment nie zawiera innych informacji nt. istotnych okoliczności. Innymi słowy, nie jest nie na temat.

bert04 napisał(a): W uzasadnieniach pisze się "pierdoły" asekuracyjnie, żeby w wyższej instancji nie zostało skasowane przez nie-uwzględnienie. Takie "Wprawdzie trup został znaleziony z siedmioma ranami kłutymi w plecach a oskarżony, jego sąsiad, trzymał zakrwawiony nóż stojąc tuż obok, ale w ocenie wysokiego sądu jest to jasnym przypadek samobójstwa tego czarnucha".
Nie widzę racjonalnych powodów do takiej opinii.

bert04 napisał(a): Przepraszam bardzo, ale podałem pewne wyliczenia, według których to "najczęściej" nie mogło być dosłownie odniesione to pana R.B. Albo podważysz moje wyliczenia i przedstawisz własne, albo po prostu się mylisz.
Już oddałem rację, że nie było. Ale to nie o tamtym fragmencie teraz dyskutujemy, tylko o tym:

"Odrzucić także należy ocenę Sądu Okręgowego w Szczecinie, że w kwestii nadużycia zaufania można ustalić tylko tyle, że oskarżony był kapłanem i nauczycielem. Tymczasem w sprawie karnej znajdują się obiektywne dowody na przeciwieństwo tego stanowiska. Po pierwsze do zawarcia znajomości doszło tylko dlatego, że ksiądz uczył powódkę religii, był jej katechetą – gdyby nie ta okoliczność do nawiązania relacji w ogóle by nie doszło. Aby nawiązać z nią kontakt wysłał jej kartkę pocztową, w treści której wskazywał, że modli się za nią, chce jej pomóc, podpisywał się „ks. R.” (powoływał się zatem na atrybuty właściwe swej profesji), do pierwszych czynności seksualnych doszło na plebanii w B. (czyli miejscu pełnienia przez niego posługi), gdzie powódka została zaproszona pod pozorem udzielenia korepetycji z matematyki, zabrał powódkę na rekolekcje do M., przekonywał matkę powódki, że będzie się nią opiekował na pielgrzymce do C. (gdzie spał koło powódki i usiłował zainicjować zbliżenie). Profesja sprawcy i łączące się z nią zaufanie były czynnikami decydującymi o zgodzie rodziców na powierzenie sprawcy opieki nad dzieckiem, dały możliwość ulokowania małoletniej w mieszkaniu psychologa M. M. (1) (znała księży (...)choć wcześniej nie znała R. B.), uzasadniały wobec osób trzecich fakt, że niespokrewniony dorosły mężczyzna opiekuje się nastolatką (legitymizowały jego działania). Ksiądz kazał się powódce modlić, spowiadać się, zabrał ją do egzorcysty. Do zbliżeń dochodziła także w jego pokoju w Domu (...) Trudno przyjąć, że pozostaje to bez związku z pełnioną przez niego funkcją wykorzystaną przy zbudowaniu zaufania powódki i jej otoczenia."

Jest o tej sprawie i na temat, czy nie?

bert04 napisał(a): Ale to też dygresja, ustaliliśmy już chyba, że przynajmniej pierwsze zdanie cytatem być musiało, nawet bez lektury oryginalnego tekstu. Zresztą, trzecią poszlaką jest, że zaraz po tym spornym zdaniu jest nawiązanie do tego drugiego artykułu (pani Łętowskiej), więc cały akapit jest takim odniesieniem do literatury fachowej. Ten akapit jest też oddzielony od opisu faktów związanych ze sprawą.
Ten akapit jest akurat przy opisie (czy bardziej - wyliczaniu) faktów związanych ze sprawą. Chwilę wcześniej odnosi się do poprzednich wyroków sądów, a zaraz później do tego, czy dochodziło do stosowania przemocy przez R. B.

bert04 napisał(a): Ja chwilowo korzystam po raz pierwszy w życiu z innej opcji, którą daje forum. Wadą tego jest, że nie widzę postów jednego usera, ale pokusa wdania się w kolejną - potencjalnie wkurzającą - dyskusję jest zbyt wielka.
Chyba się domyślam, ale - którego?
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Stanisław Michalkiewicz – Najwybitniejszy hipokryta - przez żeniec - 10.12.2019, 15:34

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości