Ocena wątku:
  • 5 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wsparcie dla przyszłych apostatów. Inicjatywa
#81
Laukon napisał(a):W jakim sądzie i w jakim postępowaniu?

Skąd masz taką informację? Możesz podać jakąś podstawę prawną?

pozdrawiam
Laukon
Tak, podaj podstawę.. jeśli byłaby to prawda, można trochę ułatwić sobie życie (czekam i cały czas się zbieram w sobie do apostazji) ..
Odpowiedz
#82
dumacielka napisał(a):Tak, podaj podstawę.. jeśli byłaby to prawda, można trochę ułatwić sobie życie (czekam i cały czas się zbieram w sobie do apostazji) ..
Juz widze w Polsce załatwianie ten sprawy przez sąd. To dopiero byłaby jazda, ile czasu by to trwało?...:twisted: Moze sie mylę? Może w istocie jest jakas droga sądowa? Ciekawe
[SIZE="1"]Człowieku żyj i pozwol żyć bliźniemu swemu.
Czesław Szymoniak[/SIZE]
Odpowiedz
#83
W moim poście napisałem, że rozchodzi się o Europę zachodnią (n.p. w Holandii). Ponieważ tam mieszkałem i mam holenderski dowód, wypisałem się z tej sekty w Holandii.
Robi się tam termin w sądzie. Przychodzi się z aktem chrztu i z dowodem. Urzędnik robi sobie zapisy. Płacisz za wszystko 10 euro (10 lat temu. Teraz może drożej ...) dla skarbu Państwa i otrzymujesz pokwitowanie wraz z dokumentami potwierdzającymi wypis. To wszystko. Następnie (to już robi urzędnik sądowy) posyła pismo do Vatykanu i do parafii chrztu.

Na prawie polskim nie znam się. Nie wiem, czy w Pl. tak się da..
Ale kto chce, spróbować można.
Odpowiedz
#84
W Polsce jest to za darmo.

Odpowiedz
#85
Rexerex napisał(a):W Polsce jest to za darmo.

tak i z tego co mi wiadomo po sądach się nie smykasz?


''Gdy umiera wola, umiera i ambicja. "
                    Stefan Pacek.
Odpowiedz
#86
No ja nie musiałem Język

Odpowiedz
#87
Moje pytanie o tryb postępowania i właściwość sądu było nieco retoryczne ponieważ z góry znałem na nie odpowiedź.

Nie można /w Polsce/ wypisać się z krk na drodze postępowania sądowego. Krk jest osobą prawną i członkostwo w nim ma charakter niejako "wewnętrzny". Na mocy chrztu nie łączy żadnego katolika /członka krk/ żaden węzeł obligacyjny z kościołem. Wbrew temu co twierdzi kolega nie jest to umowa.
Nie wynikają z tego żadne obowiązki bądź uprawnienia na gruncie prawa cywilnego. Członkostwo w krk nie może tez być podstawą żadnych roszczeń o charakterze majątkowym kierowanych przez kościół do jego członków.

Nie można więc domagać się konstytutywnego orzeczenia sądowego w przedmiocie rozwiązania węzła obilgacyjnego /który przecież nie istnieje/.

Członkostwo w krk jest to kwestia wyłącznie wewnętrzna, regulowana przez prawo kanoniczne.

Odrębną zaś kwestią jest zagadnienie przetwarzania danych osobowych ponieważ problem ten istnieje bez względu na to czy ktoś jest członkiem krk czy dokonał apostazji.

pozdrawiam
Laukon
Odpowiedz
#88
Holandia..podobno w Niemczech dokonać apostazji może 14- letnie dziecko, tylko co nam z tego, skoro apostazję dokonaną za granicą, w Polsce uznają za nieważną?
Odpowiedz
#89
TenOdGwoździ napisał(a):Z pewnością nic mi się nie stanie Oczko Lecz wolałbym chociażby funkcjonować w statystykach KK jako niewierzący a nie jako jeden z ich "wiernych piesków" Oczko
To musisz wyrazić na to zgodę przynajmniej z punktu widzenia prawa o ile dobrze go rozumiem :
Cytat:Dane osobowe można przetwarzać w ściśle określonych przez prawo sytuacjach (art. 23 ustawy o ochronie danych osobowych):

* osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę, chyba że chodzi o usunięcie tych danych,
* jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa, ...

Istnieje generalny zakaz przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową ...

Cytat:Przetwarzanie danych szczególnie chronionych, co do zasady jest zabronione, za wyjątkiem sytuacji określonych w art. 27 ust. 2 ustawy, np. gdy jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań Kościoła Katolickiego, pod warunkiem, że przetwarzanie danych dotyczy wyłącznie członków tych instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe kontakty w związku z ich działalnością i zapewnione są pełne gwarancje ochrony przetwarzanych danych (art. 27 ust. 2 pkt 4). Przetwarzanie danych szczególnie chronionych osób nienależących do Kościoła jest dopuszczalne za pisemną zgodą tych osób (art. 27 ust. 2 pkt 1).
Teraz pytanie kto jest członkiem Krk prawnie rzecz biorąc ? No właśnie ... Oczko

Tak to wygląda, że nieochrzczeni i apostaci nie są, a ja jestem i tak koło dupy mi to lata
Odpowiedz
#90
Wiem ze przydługie, ale będę wdzięczna jeśli poświęcicie czas i przeczytacie...

Po rocznej przerwie - z powodu przeprowadzki, gorącego okresu matur, rekrutacji na studia i paru pomniejszych, nieważnych - zebrałam się nareszcie na to, by pofatygować się do mojej parafii zamieszkania [w której nie byłam odkąd się wprowadziłam], przywlekając wedle wytycznych dwóch świadków i świadectwo chrztu, które wydębiłam z mniejszymi problemami niż zakładałam. Wczoraj byłam na pierwszej wizycie w biurze parafii zamieszkania, pełna nadziei i chcąca wszystko załatwić tak pokojowo, jak to tylko będzie możliwe. 20 minut czekałam na proboszcza, pani z biura przy mnie i świadkach dzwoniła do niego kilkanaście razy - za każdym razem było zajęte, póki nie zadzwoniła do niego na komórkę. Spytałam czy może przyjść kiedy indziej, ale dostałam odpowiedź, że księciu ma obecnie dyżur, ale jest u siebie w mieszkaniu. Aby poczekać, wyproszono nas na zewnątrz, gdzie czekałyśmy jeszcze X minut, w międzyczasie pani z biura zmyła się stamtąd, a gdy proboszcz - poważny, siwy pan z małymi oczkami i ustami wygiętymi w podkówkę, tudzież niskim głębokim głosie- przyszedł, a ja powiedziałam o co mi chodzi, z miejsca mnie praktycznie wyrzucił za drzwi, twierdząc że 'to nie jest kwestia którą można załatwić w 5 minut, i że on specjalnie dla mnie przyszedł, a teraz spóźni się przeze mnie na zajęcia'. W związku z czym kazał przyjść nazajutrz. Próbowałam wyjaśnić, że moim świadkom ten termin jest nie na rękę, co skwitował "Ale do tego nie potrzeba świadków, proszę panią!". Czułam, że na twarz na moment wypełza mi wyraz "wtf?", i już wtedy zorientowałam się, że to jakiś zaściankowy francowaty typ, który pojęcia zielonego nie ma jak wyglądają takie procedury. Zaraz jednak przytkałam go rzuceniem mu daty i treści zaostrzonych reguł z 2008 roku, ale koniec końców - odesłał mnie i kazał przyjść 'jutro', czyli formalnie patrząc dziś. Obiecałam pojawienie się o umówionej godzinie, w duchu pocieszając się, że fakt, iż dzień ten wypada w datę moich 19 urodzin, nawet dobrze się składa.

Tak też zrobiłam. Ci sami świadkowie, świadectwo chrztu, i Konstytucja oraz notatki z wytycznych procedury apostazji w torbie, żeby księciu nie myślał, że na głupią trafił.
Przywitał mnie 'proszę pokazać mi to co pani tam napisała' - i po chwili wczytywania się w akt apostazji, który skleciłam, po czym ciężko westchnął i zaczął swój 'pojazd'.
Oficjalnie nie spodobało mu się to, że na papierze brakowało miejsca zamieszkania, dokładnie adresu. Ale za moment stwierdził, że 'ponieważ piszę, iż nie życzę sobie nakłaniania mnie do powrotu na drogę wyznaniową KrK, mam obowiązek przyprowadzić ze sobą rodziców albo chrzestnych, i w ich obecności wyrzec się mojej przynależności do Kościoła, gdyż on ma obowiązek powiadomic ich, że zrywam z Kościołem i jak straszne są tego konsekwencje - że nie będę pochowana na uświęconej ziemi, że pozbawią mnie sakramentów, [blebleble]".

- W zasadach które ustaliła Konferencja z 2008 roku, obecność rodziców bądź chrzestnych to zalecenie, nie wymóg...
- Proszę panią, z przyczyn dla mnie niezrozumiałych powołuje się pani na konferencję czegoś, czego pani uważa za niebyt. To jest nielogiczne.


[Episkopat to część instytucji, która ustala prawa. Ja się do nich stosuję. Boga uważam za niebyt, nie prawo! :| ]

- To znaczy że ktoś z mojej rodziny lub chrzestnych ma być świadkiem?
- Nie, jak mówiłem do tego nie potrzeba świadków. Ale jeżeli pani pisze, że nie życzy sobie nakłaniania do nawrócenia przez członków rodziny, muszę powiadomić pani bliskich, matkę, ojca, rodziców chrzestnych i innych, że wyrzeka się pani Kościoła i jak straszne są tego konsekwencje!
- Proszę księdza, z matką chrzestną nie będzie problemu, ale moja matka wie o mojej decyzji od trzech lat, dostała ataku histerii, wykrzyczała mi że rzuci mnie psom pod płotem i nie wyprawi pogrzebu, i zdecydowanie odmówi stawienia się tutaj i słuchania tego!
- Nie muszą popierać pani decyzji, ale muszą wiedzieć na co się pani decyduje.

Nigdzie, w ŻADNYM zapisie, nie przeczytałam że żeby dokonać apostazji, mam obowiązek przywlec na plebanię połowę mojej rodziny! Ojciec mój jest w Anglii, i gówno go obchodzą moje wybory życiowe, a ojciec chrzestny jest w Niemczech, ma swoje życie i nie ma opcji żebym tych dwóch specjalnie ściągała z zagranicy żeby ten bufon mógł mnie przy nich poniżać recytowaniem tego jakie to straszne i okropne konsekwencje mnie czekają!

- Dla mnie to niezrozumiałe, proszę księdza ja jestem pełnoletnia, o apostazji myślę od trzech lat, i jest to całkowicie moja decyzja aby wystąpić z kościoła!
- Tak, ale nie zmienia to faktu, że pani jest jeszcze kobietą młodą, takim jak pani często zdarza się popełniać błędy, a konsekwencje wyrzeczenia się Kościoła są, jak wszyscy wiemy, straszne. Poza tym, pani tego nie wie, ale sakramentu chrztu nie da się zmazać tak do końca!


[To, co kto uważa za błąd, jest w tym wypadku kwestią sporną. A mój wiek nie ma tu nic do rzeczy :| A to że nie wymażą mnie zupełnie z wpisów kościelnych? Ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nie spytał mnie czy wiem. Odgórnie uznał że nie wiem.]

- Poza tym, proszę panią, jestem 42 lata księdzem, byłem w różnych częściach Europy, 20 lat jestem proboszczem w parafii która liczy 12 tysięcy osób...

[A przepraszam bardzo co mnie to obchodzi? Ja przyszłam i chcę się formalnie wypisać tak jak postępują wytyczne, to w gestii proboszcza leży by mieć na uwadze że będą też takie przypadki, i być na to przygotowanym -.-]

-... i jest to pierwszy przypadek apostazji z którym się spotykam!
- Nie pierwszy w Polsce, proszę księdza. I na pewno nie ostatni.
- Mówię pani, że tak długo jak pełnię posługę, i jeżdżę po Europie jest to pierwszy przypadek z którym ja się spotykam. Pani się teraz tylko wydaje że to tak łatwo można iść pod prąd, ale jak pani wie, nic w tym życiu nie jest takie łatwe. Zobaczymy na jak długo wystarczy pani siły.


[Wiecie co mi przyszło w tamtej chwili na myśl? Kloaka, w którą wszystko wchodzi, a nic nie wychodzi. Rodzaj maszynki do mięsa z zasysem, której tryby i koła zębate kręcą się tylko w jedną stronę. Spróbuj się wychylić, a maszyna cię zmiażdży, oto jak to odebrałam.]

- Nie wiem poza tym co oznacza u pani w piśmie skrót KRK
- (słabo) Kościół Rzymskokatolicki...
- Ale to proszę panią, ja nie muszę o tym wiedzieć.


[<konstruktywny komentarz> ............................ </koniec konstruktywnego komentarza>]

Oczywiście świadkowie, których i tak nie potrzeba, ale skoro już są, zdają sobie sprawę, że zostanie odnotowane w ich księgach, że były świadkami takiego procederu, to co popierają i z kim się zadają?


[No, zadają się z kim, w sensie... Z KIM? :| Mają ze mną zerwać kontakty, bo wypisuję się z tego bagna?]

- Jestem bardzo ciekaw pani dalszych kroków w tej sprawie. Zapraszam ponownie kiedy poprawi pani pismo, i sprowadzi członków rodziny przy których oficjalnie wyjawimy jakie są konsekwencje pani decyzji. Idźcie wszystkie z Bogiem, będziemy się wszyscy modlić za pani nawrócenie, pani Katarzyno *w tym momencie rzuca mi spojrzenie jakbym właśnie stwierdziła, że należy wystrzelać wszystkich chrześcijan*
- Proszę być pewnym, że spotkamy się jeszcze w tej sprawie, bo moje źródła mówią co innego, ksiądz mówi co innego, z częścią tego co ksiądz próbuje mi przekazać pierwszy raz się stykam i na pewno tego tak nie zostawię. Do zobaczenia.
-.-


Jeśli mam mówić o tym jak się czuję osobiście - to, jak on do tego podszedł, to jest skandal. Zerowe rozeznanie w panujących dotąd przepisach o apostazji, usiłowanie ze mnie zrobić idiotki, i gówniary, która to świeci, buntuje się i zdecydowała się wypisać z kościoła bo takie jest jej widzimisie, praktycznie niedopuszczanie mnie do słowa ilekroć coś chciałam powiedzieć, i postawa 'w dupie żeś była i gówno widziała, i wrócisz do mnie na klęczkach przy kolejnej wizycie'. Do połowy września jestem udupiona, bo moi świadkowie są na wyjazdach i nic bez nich nie zrobię. Procedury które ja znam równają się tym z roku 2008, które proboszcz uznał za 'nielogiczne' i chcę zrobić to tak, żeby nikt mi potem nie powiedział, że czegoś nie dopełniłam i apostazja nieważna! Na chwilę obecną zeszła już ze mnie ta wściekłość z którą wyszłam z biura, ale tak naprawdę nie wiem co mam dalej robić. Proboszcz ewidentnie robi wszystko żeby mi utrudnić decyzję. A jeśli zezwoli, czuję że nie odpuści, póki nie zgnoi mnie maksymalnie przed parafią i rodziną. Nie wiem kur*a, może przy następnej wizycie będzie czekało na mnie 5ciu klechów i egzorcysta? Chętnie jechałabym z miejsca do kurii, ale bałam się że przyczepią się tego pisma, miałam już odciski z biegania po mieście po druk, po świadek, po drugą świadek, po coś tam, 35 stopni upału, piątek 13go i rokendrol szeroko pojęty.

Czy ktoś może mi powiedzieć, co mam teraz zrobic? Czy nie szczypać się i iść od razu do kurii, bo gołym okiem widać że mój drogi księciu się po prostu nie zna i nie zrobi tego tak jak trzeba? Przyprowadzić matkę chrzestną która szanuje moją decyzję? Przywlec całą rodzinę i zaryzykować odcięcie funduszy na studia które rzekomo daje mi matka albo wywalenie z domu przez ojca? Zostawić to tak jak jest, i poprawić tylko to miejsce zamieszkania na akcie? Przynieść z sobą wydrukowaną treśc 'nielogicznych' wytycznych Episkopatu? Zmienic świadków na takich którzy orientują się bardziej niż moje obecne, tu za pośrednictwem forum? Jestem tym bardziej zdesperowana żeby się z tego wyrwać. Jak ujął przyjaciel, gówna z buta łatwo nie zdrapię. No tak, będzie śmierdzieć. Ale obecnie już siedzę w gównie. I też śmierdzi. Więc nie robi mi to różnicy. ZDECYDOWANIE nie jest to moje ostatnie podejście do apostazji. Ale... co ja mam teraz zrobic?...
"Naszym celem jest pomszczenie krzywd, które przyroda poniosła z rąk ludzi. Cel ten osiągniemy poprzez zatapianie tankowców, wykolejanie pociągów wiozących toksyczne substancje oraz wysadzanie w powietrze niebezpiecznych dla ziemi elektrowni atomowych. Bądźcie z nami"
Odpowiedz
#91
Popraw ten akt wg jego wytycznych, idź następny raz, a potem jedź do kurii.
Albo w między-czasie zadzwoń do kurii i poproś o wytyczne, wtedy już nie będzie mógł księciu zrzędzić.
Odpowiedz
#92
Wypisałam się już kilka lat temu, bez świadków i dowodu. Właściwie to do dzisiaj nie wiem, czy ostatecznie się udało, bo później przeczytałam, że tak łatwo nie odpuszczają i pomimo przyjęcia papierów albo je wyrzucają, albo chowają do szuflady bez udokumentowania. Teraz jednak nie myślę o tym, by powtórzyć bieg z papierami. Dla mnie ważny był sam akt wejścia na plebanię i wyrzucenie z siebie tego, co myślę o tym ośrodku ciemnoty.
Niemniej jestem złośliwą bestią i gdybym została potraktowana tak, jak wyżej zostało opisane nie odpuściłabym. Do samego nieomylnego papy bym polazła, ale bym się wypisała.
W moim przypadku to ja gadałam, czarny zza biurka siedział cicho i tylko na mnie łypał. Wyszłam z budynku lżejsza o te wszystkie lata tkwienia w bagnie, w które wkopali mnie w dobrej wierze moi również niewierzący rodzice. Zrobiłam to tylko dla siebie, choć przydałoby się trochę zmienić statystyki.
Odpowiedz
#93
Pragnę zauważyć, że ten temat służyć ma deklaracjom a nie dyskusji. Dyskusja ma miejsce tutaj http://www.ateista.pl/showthread.php?t=2...=apostazja

Ja od 19 października mogę świadkować w Poznaniu (i okolicach, jak ktoś transport załatwi czy cuś ;-) )

EDIT:
[COLOR="DarkSlateBlue"]W pierwszym poście umieściłam listę chętnych do świadkowania - to ułatwi poruszanie się po wątku.
Zapraszam do uzupełniania listy - tylu Wrocławiaków, a lista z tych okolic świeci pustkami... ;-)[/COLOR]


Hastur napisał(a):[...] są to tak samo wirtualne "straty" jak pieniądze, które skarb państwa "traci" na niezapłaconych podatkach; [...] Dodatkowym absurdem w tym przypadku jest fakt, że rzekomo "ukradzione" pieniądze zostają w kieszeni... ich pierwotnego posiadacza :o Co nieuchronnie prowadzi do konkluzji, iż człowiek może okraść państwo z własnych pieniędzy :lol2:


Odpowiedz
#94
Ja mogę poświadkować w Toruniu, ale nie codziennie i dopiero od października.
Wydaje się, że nie można rozprawiać filozoficznie nie oglądając się przy tym na odkrycia naukowe, bo się zrobi z tego intelektualny pierdolnik. — Palmer Eldritch
Absence of evidence is evidence of absence. – Eliezer Yudkowsky
If it disagrees with experiment, it's wrong. — Richard Feynman
學而不思則罔,思而不學則殆。 / 己所不欲,勿施于人。 ~ 孔夫子
Science will win because it works. — Stephen Hawking
Science. It works, bitches. — Randall Munroe


Odpowiedz
#95
Jeśli ktoś z Jaworzna w woj. śląskim potrzebuje świadka, to walić na priva do mnie. Może znajdę czas. Uśmiech

----------Formalny edit:
<&> - Jaworzno (śląskie)
Odpowiedz
#96
Pacyfikator -
Toruń (kujawsko - pomorskie) i okolice Uśmiech

coś mało osób ... zgłasza chęć na - Warmię i Mazury to jak ktoś będzie tam chciał dokonać takiego aktu pisać Uśmiech

Olsztyn (warmińsko - mazurskie)
i okolice Uśmiech
Szkoda czasu na wiarę,jest tyle rzeczy do poznania...Oczko
Odpowiedz
#97
Od 2 września w miarę możliwości poświadkuję w Radomiu/okolicach. Uśmiech
Odpowiedz
#98
Ja mogę - w ograniczonych terminach - we Wrocławiu.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#99
Own3d woj. Łódzkie a przy dobrych wiatrach cała Polska :]
Wszyscy idą w życiu pod prąd... o ironio

Wszelkie moje stare, socjalistyczne, lewicowe wpisy należy uznać za nieważne i ich najlepiej nie czytać.

Odpowiedz
Można się dopisywać też tutaj: http://swiadkowie.apostazja.pl/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości