Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polski nacjonalizm - ciekawostki.
#41
Tsumoso napisał(a):Był ale już nie ma. Pojedyncze wyszperane ideały. Nijak się to ma do rzeczywistości.

[Obrazek: mleczkopatrioty600es3.jpg]

Choć w pewnym sensie mam nadzieję, że rzeczywistość ta będzie się zmieniać. Na bardziej myślący patriotyzm.

A teraz skonfrontujcie wizję Tsumosa z tym:
http://wyborcza.pl/1,76842,4935730.html
Cytat:Zacznijmy od literatury. Protoplastą ruchu narodowego był powstaniec styczniowy, pułkownik Zygmunt Miłkowski, znany powszechnie jako pisarz Teodor Tomasz Jeż. Członkami Ligi Narodowej byli Władysław Reymont (literacka Nagroda Nobla za "Chłopów"), Jan Kasprowicz, Józef Weyssenhoff, Karol Hubert Roztworowski. Z Ligą Narodową, a szczególnie z powołanym przez nią tajnym Towarzystwem Oświaty Narodowej współpracował Henryk Sienkiewicz, wspierając walkę o język polski w gminie i o szkołę polską w zaborze rosyjskim. Z Narodową Demokracją blisko związani byli Kazimierz Tetmajer, Adolf Nowaczyński, Adolf Dygasiński, Adam Grzymała-Siedlecki. Następnie poetki, Maryla Wolska i Beata Obertyńska, eseista Stanisław Szczepanowski (autor głośnej "Nędzy Galicji"). Pod jej silnym wpływem pozostawała lwowska rodzina Gawlikowskich: wydawca Jan Gwalbert, malarka Lela, dyrektor teatru Mieczysław, pisarz Jan, redaktor "Lamusa" Michał.

Stanisław Wyspiański napisał "Wyzwolenie" pod bezpośrednim wpływem gorącej dyskusji z Romanem Dmowskim o narodowych przywarach i po lekturze "Myśli nowoczesnego Polaka". Nawet tak chętnie brany na sztandary przez lewicę Stefan Żeromski przed pierwszą wojną światową w pełni akceptował antyniemieckie stanowisko endecji i jej poparcie dla Ententy, czego świadectwem był "Wiatr od morza".

Młodsze, niezmiernie uzdolnione pokolenie niemal w komplecie ścięła druga wojna. W założonym przez muzyka Bronisława Kopczyńskiego piśmie "Sztuka i Naród" swój niepowszedni talent ujawnili znakomici poeci: Tadeusz Gajcy, Wacław Bojarski, Andrzej Trzebiński, Zdzisław Stroiński.

Wielu publicystów Narodowej Demokracji było zarazem liczącymi się krytykami literackimi i teatralnymi: prof. Władysław Folkierski, Zygmunt Wasilewski (którego szwagrem był kompozytor Jan Karłowicz), Władysław Rabski, Bolesław Koskowski, wreszcie - jeden z "ojców założycieli" całego ruchu, Jan Ludwik Popławski.

Członkowie i zwolennicy Narodowej Demokracji tworzyli także elitę polskiej nauki. Grupie znanych filozofów przewodził światowej miary logik i analityk języka prof. Kazimierz Ajdukiewicz. Następnie cała szkoła wybitnych historyków: Władysław Konopczyński, Wacław Sobieski, Zygmunt Wojciechowski, Wacław Tokarz, Franciszek Rawita-Gawroński, Kazimierz Marian Morawski. I, o czym mało kto pamięta, sam kwiat polskiej myśli ekonomicznej: Jan Rutkowski, Roman Rybarski, Edward Taylor, Stanisław Grabski, Bohdan Wasiutyński, Zygmunt Raczkowski, Jerzy Zdziechowski.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#42
lumberjack napisał(a): "W roku 1927 został przedstawiony program Obozu Wielkiej Polski.
[...]
W sposób jeszcze bardziej zdecydowany bronili kapitalizmu Rybarski i Zdziechowski. Pierwszy istniejące ustawodawstwo społeczne określił jako "bolszewizujące", wystąpił przeciw reformie rolnej oraz wszelkim próbom ingerencji państwa w sprawy ekonomiczne. Z tego punktu widzenia krytycznie wyrażał się o korporacjach faszystowskich." (s. 22)

O nacjonaliście Rybarskim trochę więcej jest tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Rybarski

    Cytat:
    Był zdecydowanym zwolennikiem leseferyzmu. Głosił konieczność: stałości prawa gospodarczego i niskich podatków, nienaruszalność własności prywatnej, szkodliwość: przymusowych ubezpieczeń społecznych, monopoli i koncesji. Za jedyną dopuszczalną formę wspierania gospodarki przez państwo uznawał zamówienia wojskowe. Był także przeciwnikiem zaciągania przez państwo długów.

Ło kuźwa, 13 lat minęło, a ja ciągle gospodarczo stoję po stronie Rybarskiego Język

Łodkopuję ten temat, bo w końcu kiedyś wbrew deklaracjom nie założyłem bliźniaczego o złych ciekawostkach, a tera z ciekawości zajrzałem se na stronę, na której kiedyś było forum dyskusyjne (niestety równie dawno temu zlikwidowali je sami twórcy strony aby nie było widać jak bardzo podzielone jest w kwestiach obyczajowo-światopoglądowych środowisko nacjonalistów) i takie cuś znalazłem... może kogoś zaciekawi:

Cytat:Upowszechnienie internetu spowodowało, iż mamy do czynienia z prawdziwym wysypem „narodowych” celebrytów. Wystarczy mieć komputer, dostęp do sieci, kamerkę, coś wspomnieć o „nacjonalizmie” i już można starać się o status gwiazdy. W filmikach produkowanych masowo przez wspomniane jednostki nie ma ideologii, łączności z dorobkiem przedwojennych nacjonalistów, elementu spójności – jest z reguły bełkot, nachalna promocja własnej osoby (w końcu z tego żyją w większości, a nie z pracy) i coś, co obserwatorzy nazywają szuryzmem.

Zwróćmy uwagę na 3 postacie. Nie akceptujemy w tym momencie szyderstw z ich wyglądu fizycznego, rodziny, prywatności, przekręcania nazwisk etc. – to zostawiamy innym. Nie wydajemy też pompatycznych oświadczeń, z których słyną alter ega „celebrytów”.

Wojciech Olszański vel Aleksander Jabłonowski – członek Związku Jaszczurczego (sic!), pojawił się nagle w 2016 roku. Od razu przyciągnął spore grono internetowych gimbopatriotów, którym do szczęścia wystarczy samo hasło „Wielka Polska”. Leszek Żebrowski podsumował go krótko: „On jest bardzo płytki i nie ma wiedzy”.

Marian Kowalski, niedoszły prezydent Polski z ramienia „Ruchu Narodowego”, bryluje obecnie w towarzystwie tzw. pastora Pawła Chojeckiego, lidera protestanckiej sekty, który publicznie atakuje jedyną prawdziwą Wiarę, szydzi z sakramentów, a Kościół Katolicki określa mianem „Wielkiej Prostytutki”. Grupa z Lublina robi dobry biznes i spełnia rolę użytecznych idiotów PiS-u, choć oczywiście spora grupa nieświadomych wciąż utożsamia ich z nacjonalizmem.

(Ks.) Jacek Międlar zapowiadał się na dobrego kapłana i swoistego duszpasterza środowisk narodowych. Skończyło się odejściem z zakonu, filmikowym biznesem, występem w serialu „Policjantki i policjanci”, kwestionowaniem celibatu i wychwalaniem Mariana Kowalskiego jako „wybitnego nacjonalistę”. Jak widać koszulka z napisem „Nacjonalizm” i krzyżem celtyckim nie ułatwia zrozumienia sensu Idei. Niestety posoborowe seminaria są elementem kryzysu, o którym pisał abp Marcel Lefebvre.

https://www.nacjonalista.pl/2017/06/10/n...ent-570418

Heh, ciekawe. Tak nieliczni, a tak podzieleni. W tym środowisku są tak wyśrubowane wymagania co do czystości światopoglądowej, że naprawdę ciężko być prawdziwym nacjonalistą. Ciekawe, że nic o Konfederacji nie napisali, a przecież też jest to konkurencja NOPu. No nic, fajnie było se wrócić na stare śmieci. Widać, że wszystko jest tam mocno po konserwatywnemu czyli totalnie bez zmian Oczko czyli marazm i stagnacja.

Ale tak se myślę - kiedyś, za młodu, to człowiek miał rozbudowane poglądy w każdym aspekcie. Teraz mój światopogląd ogranicza się do tego, że chciałbym kotleta i kaszankę Uśmiech ; żeby wszyscy się ode mnie odjebali, pozwolili w spokoju zapierdzielać i utrzymać rodzinę i tyle. Już żadnych niby mega szczytnych idei. Po prostu nie być chujem, dać żyć innym i tego samego oczekiwać od otoczenia.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#43
lumberjack napisał(a): Heh, ciekawe. Tak nieliczni, a tak podzieleni. W tym środowisku są tak wyśrubowane wymagania co do czystości światopoglądowej, że naprawdę ciężko być prawdziwym nacjonalistą. Ciekawe, że nic o Konfederacji nie napisali, a przecież też jest to konkurencja NOPu. No nic, fajnie było se wrócić na stare śmieci. Widać, że wszystko jest tam mocno po konserwatywnemu czyli totalnie bez zmian Oczko czyli marazm i stagnacja.
Ta kłótliwość i podziały to także pewnie kwestia polityki agresji i walki o dominację. Jeżeli ktoś postuluje takie rzeczy w kraju, to pewnie podobnie żyje. A stąd niedaleka droga do podziałów i walk wewnętrznych. Gdyby tacy naziści podbili świat, to potrzebowaliby wiecznej wojny, więc podzieliliby się na Nord-Niemców i Sud-Niemców i nawalaliby się atomówkami, by sprawdzić, który rodzaj Niemców jest potężną rasą panów. A przeżyliby tylko Karakano-Niemcy (Schabe-Deutsch).

Poza tym ogółem skrajności są tak daleko na kompasie politycznym, że zajmują dość szerokie pola skrajności (w przeciwieństwie do zbitych w podobnej i gęstej masie centrowców). No i jak się nie rządzi i nie idzie się na kompromisy, to można bajdurzyć o czystości raso... znaczy poglądów.

lumberjack napisał(a): Ale tak se myślę - kiedyś, za młodu, to człowiek miał rozbudowane poglądy w każdym aspekcie. Teraz mój światopogląd ogranicza się do tego, że chciałbym kotleta i kaszankę Uśmiech ; żeby wszyscy się ode mnie odjebali, pozwolili w spokoju zapierdzielać i utrzymać rodzinę i tyle. Już żadnych niby mega szczytnych idei. Po prostu nie być chujem, dać żyć innym i tego samego oczekiwać od otoczenia.
Twoje postulaty są dość mocne. Powszechne niebycie chujem i pozwolenie "żyć innym" przeobraziłoby ten świat nie do poznania. Język
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
#44
lumberjack napisał(a): Ale tak se myślę - kiedyś, za młodu, to człowiek miał rozbudowane poglądy w każdym aspekcie. Teraz mój światopogląd ogranicza się do tego, że chciałbym kotleta i kaszankę Uśmiech ; żeby wszyscy się ode mnie odjebali, pozwolili w spokoju zapierdzielać i utrzymać rodzinę i tyle. Już żadnych niby mega szczytnych idei. Po prostu nie być chujem, dać żyć innym i tego samego oczekiwać od otoczenia.

Czyli stałeś się typowym bourgeois.
Trocheś za młody na takie cuś.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#45
Mustafa Mond napisał(a): Ta kłótliwość i podziały to także pewnie kwestia polityki agresji i walki o dominację. Jeżeli ktoś postuluje takie rzeczy w kraju, to pewnie podobnie żyje. A stąd niedaleka droga do podziałów i walk wewnętrznych. Gdyby tacy naziści podbili świat, to potrzebowaliby wiecznej wojny, więc podzieliliby się na Nord-Niemców i Sud-Niemców i nawalaliby się atomówkami, by sprawdzić, który rodzaj Niemców jest potężną rasą panów. A przeżyliby tylko Karakano-Niemcy (Schabe-Deutsch).

Dobre, trafne.

Mustafa Mond napisał(a): Powszechne niebycie chujem i pozwolenie "żyć innym" przeobraziłoby ten świat nie do poznania.

Ano też racja. Trochę jest tych różnych chujów, a i zamordystów próbujących dyktować innym jak mają żyć też jest całkiem sporo...

Sofeicz napisał(a): Czyli stałeś się typowym bourgeois.
Trocheś za młody na takie cuś.

Oj nie, nie pasuję do definicji. Raczej to pogrubione.

Cytat:Burżuazja – pierwotnie synonim mieszczaństwa, następnie ogółu przedsiębiorców i osób zamożnych. Od końca XV wieku jest to określenie górnych, zamożnych warstw mieszczaństwa, odróżniających się od szlachty, a także ludu żyjącego z pracy swoich rąk.

Prędzej rzemieślnik, odludek, mizantrop.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#46
lumberjack napisał(a): Ale tak se myślę - kiedyś, za młodu, to człowiek miał rozbudowane poglądy w każdym aspekcie. Teraz mój światopogląd ogranicza się do tego, że chciałbym kotleta i kaszankę Uśmiech ; żeby wszyscy się ode mnie odjebali, pozwolili w spokoju zapierdzielać i utrzymać rodzinę i tyle. Już żadnych niby mega szczytnych idei. Po prostu nie być chujem, dać żyć innym i tego samego oczekiwać od otoczenia.
To jest, wbrew pozorom, bardzo popularny światopogląd przekraczający granice podziałów politycznych. Główne podziały polityczne, po odcięciu zarówno prawej, jak i lewej szurii troszczącej się o dobro całego świata, polegają na różnych odpowiedziach na proste pytanie:

Jak sprawić, żebym mógł pracować w spokoju i wszyscy się ode mnie odpierdolili?

No i mnie wychodzi, że najbliższe wyżej opisanego stanu błogosławionego (bo ideału nigdzie nie ma) są po prostu państwa praworządne, w którym każdy ma prawo postawić se tak fizyczny, jak i mentalny parawan i ma gwarancję, że nikt mu weń buciorami nie wlezie. No i praktyczny problem jest taki, że żadne "państwo minimum" takiej praworządności nie jest w stanie zapewnić. Bo im bardziej praworządne państwo, tym bardziej denerwujące i zakłócające harmonię mojego parawanu stają się zachowania, które w państwach nierządnych ludzie uznają za normalne i niewarte zwracania uwagi. Jak na przykład strzelanie dla hecy z broni palnej, sranie na ulicy, rzucanie tam śmieci, palenie papierosów czy zanieczyszczanie powietrza nad moim parawanem spalinami z diesla. I dlatego państwa praworządne, w rodzaju Szwajcarii czy Singapuru, wszystkich powyższych rzeczy zabraniają. A żeby ludzie nie czuli się nieszczęśliwi w rzeczywistości, w której tyle fajnych rzeczy jest zabronionych, fizolofi wymyślają przecudne ideologie pomagające czuć się lepszymi moralnie przestrzegając Prawa, co jest wszak zjawiskiem tak starym, jak cywilizacja.
Odpowiedz
#47
ZaKotem napisał(a): No i mnie wychodzi, że najbliższe wyżej opisanego stanu błogosławionego (bo ideału nigdzie nie ma) są po prostu państwa praworządne, w którym każdy ma prawo postawić se tak fizyczny, jak i mentalny parawan i ma gwarancję, że nikt mu weń buciorami nie wlezie.

Spoko, racja.

ZaKotem napisał(a): No i praktyczny problem jest taki, że żadne "państwo minimum" takiej praworządności nie jest w stanie zapewnić. Bo im bardziej praworządne państwo, tym bardziej denerwujące i zakłócające harmonię mojego parawanu stają się zachowania, które w państwach nierządnych ludzie uznają za normalne i niewarte zwracania uwagi.

Państwo minimum, które nie zajmuje się wszystkim działałoby o wiele lepiej. Skupienie się na sprawnym sądownictwie, praworządności, utrzymaniu porządku i jakiejś podstawowej służbie zdrowia byłoby łatwiejsze do wykonania niż zajmowanie się wszystkim i utrzymywanie pierdyliarda synekur nepotycznych.

To jak z pojedynczym człowiekiem - niech ma w ciągu dnia 20 zadań do wykonania jednocześnie, to je zrobi na odpierdol, a niech ma 3 zadania na którym może się skupić to je wykona dobrze. Nasze państwo robi wszystko i na odpierdol, przy okazji żywiąc tysiące pasożytów udających pracowanie. W minarchistycznym modelu byłoby tylko kilka zadań, które można by wykonać na tip-top.

Może istnieć praworządne państwo minimum nie ingerujące zbytnio w wolność obywateli. Szwajcaria i Singapur to wyjątkowe i specyficzne państwa. Np. Singapur ze względu na wyjątkową ciasnotę musi mieć takie a nie inne zakazy/nakazy.

W ogóle aby państwo było tak bogate musi mieć bogatych obywateli, a żeby ci byli bogaci trzeba im stworzyć dogodne do tego warunki. Kiedy Kapitan Państwo zajmuje się "pomaganiem" nam we wszystkim, to nam zabiera tyle hajsu, że musimy uniżenie prosić KP o "pomaganie" w dofinansowaniu wszystkiego i koło się zamyka. Nigdy nie wyjdziemy z tej stajni Augiasza. Nigdy nie staniemy się bogaci. Już się o to zwolennicy KP podatkami postarają.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#48
lumberjack napisał(a): Państwo minimum, które nie zajmuje się wszystkim działałoby o wiele lepiej. Skupienie się na sprawnym sądownictwie, praworządności, utrzymaniu porządku i jakiejś podstawowej służbie zdrowia byłoby łatwiejsze do wykonania niż zajmowanie się wszystkim i utrzymywanie pierdyliarda synekur nepotycznych.

To jak z pojedynczym człowiekiem - niech ma w ciągu dnia 20 zadań do wykonania jednocześnie, to je zrobi na odpierdol, a niech ma 3 zadania na którym może się skupić to je wykona dobrze. Nasze państwo robi wszystko i na odpierdol, przy okazji żywiąc tysiące pasożytów udających pracowanie. W minarchistycznym modelu byłoby tylko kilka zadań, które można by wykonać na tip-top.
Można by je też spierdolić dużo dokładniej, niż jest w stanie to zrobić, mimo wszelkich starań, taki PiS. Wyobraź sobie, że pisowcy przejmują władzę w takim minarchistycznym państwie i nie jedna frakcja czy koteria, ale wszyscy partyjni z rodzinami i kolesiami od piwa rzucają się na jedyny dostępny łup, czyli sądownictwo i resorty siłowe. Przecież to samo szczęście, że istnieje tyle synekur, na których można posadzić złodziei i będą oni w stanie zaszkodzić tylko trochę, do tego przeszkadzając sobie nawzajem, jak widać na przykładzie NIKu. Ogólnie, z dwojga złego, lepiej żyć w burdelu, niż w gułagu.
Cytat:Może istnieć praworządne państwo minimum nie ingerujące zbytnio w wolność obywateli. Szwajcaria i Singapur to wyjątkowe i specyficzne państwa. Np. Singapur ze względu na wyjątkową ciasnotę musi mieć takie a nie inne zakazy/nakazy.
No to jakie jest niewyjątkowe? Australia słynie ze spadomisiów swych wielkich niezamieszkałych obszarów, ciasnota to ostatnie, co grozi w tym kraju (pierwsze to spadomisie, potem węże, meduzy, krokodyle, pająki, rekiny, mrówki, ślimaki, żaby, muchy, wielbłądy, psy, koty, biedronki, żółwie itp), wolność gospodarcza też jedna z najwyższych na świecie, a zakazów i nakazów w przybliżeniu tyle, co w Jewropie. M. in. normy emisji spalin skopiowane ze standardu Euro 5. Powód taki jak wszędzie: od dobrobytu ludziom się w dupach przewraca i już nie wystarcza im, że bliźni ich nie zabija ani nawet nie gwałci, tylko przyzwyczajeni do tego stanu jeszcze by chcieli, żeby przy nich nie pluł, nie pierdział i nie klął. To jest właśnie oznaka dobrobytu, który kiedyś był udziałem tylko elit, a zasady obowiązujące wśród elit zaczynają się upowszechniać dzięki powszechnemu bogactwu właśnie.
Odpowiedz
#49
lumberjack napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Czyli stałeś się typowym bourgeois.
Trocheś za młody na takie cuś.

Oj nie, nie pasuję do definicji. Raczej to pogrubione.

Cytat:Burżuazja – pierwotnie synonim mieszczaństwa, następnie ogółu przedsiębiorców i osób zamożnych. Od końca XV wieku jest to określenie górnych, zamożnych warstw mieszczaństwa, odróżniających się od szlachty, a także ludu żyjącego z pracy swoich rąk.

Prędzej rzemieślnik, odludek, mizantrop.

Sorki - dokladnie to petite bourgeoisie czyli nasze swojskie drobnomieszczaństwo
Cytat:Warstwa ta na ziemiach polskich ukształtowała się na przełomie XVIII i XIX w. Początkowo (połowa XIX w.) używano określenia „małomieszczanin“, następnie od końca XIX w. właśnie „drobnomieszczanin“, przyjęty ostatecznie w okresie międzywojennym[1][2]. Do najbogatszych drobnomieszczan zalicza się posiadaczy zmechanizowanych przedsiębiorstw, kupców, następnie rzemieślników, sklepikarzy, dorożkarzy i właścicieli kamienic. Najniżej w hierarchii stali uliczni handlarze, domokrążcy czy biedniejsi rzemieślnicy. Szacuje się, że w międzywojniu warstwa ta liczyła ok. 3,5 mln[2].
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#50
ZaKotem napisał(a): Można by je też spierdolić dużo dokładniej, niż jest w stanie to zrobić, mimo wszelkich starań, taki PiS. Wyobraź sobie, że pisowcy przejmują władzę w takim minarchistycznym państwie

Nie przejmują, bo ludzie są bogaci i nie łapią się na populizmy typu pincetplus Uśmiech Język

ZaKotem napisał(a): Ogólnie, z dwojga złego, lepiej żyć w burdelu, niż w gułagu.

Tak, ale dlaczego cały czas mamy mieć do wyboru tylko dżumę lub cholerę?

ZaKotem napisał(a): Powód taki jak wszędzie: od dobrobytu ludziom się w dupach przewraca i już nie wystarcza im, że bliźni ich nie zabija ani nawet nie gwałci, tylko przyzwyczajeni do tego stanu jeszcze by chcieli, żeby przy nich nie pluł, nie pierdział i nie klął.

O fuj, to ja jako Shrek plująco-pierdząco-klnąco-dieslemkopcący nie nadaję się do bogatego państwa. A więc jednak moja final destination to Polska.

ZaKotem napisał(a): To jest właśnie oznaka dobrobytu, który kiedyś był udziałem tylko elit, a zasady obowiązujące wśród elit zaczynają się upowszechniać dzięki powszechnemu bogactwu właśnie.

Śmiem przypuszczać, że elity też klną i pierdzą, a może nawet bawią się w swoich prywatnych lasach w polowanie na ludzi Uśmiech Wiem, bo widziałem w takim jednym filmie Język

Sofeicz napisał(a): Sorki - dokladnie to petite bourgeoisie czyli nasze swojskie drobnomieszczaństwo

O spoko, to ja jestem taka najniższa warstwa drobnomieszczaństwa. Czy to coś strasznego?
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#51
lumberjack napisał(a): Ale tak se myślę - kiedyś, za młodu, to człowiek miał rozbudowane poglądy w każdym aspekcie. Teraz mój światopogląd ogranicza się do tego, że chciałbym kotleta i kaszankę Uśmiech ; żeby wszyscy się ode mnie odjebali, pozwolili w spokoju zapierdzielać i utrzymać rodzinę i tyle. Już żadnych niby mega szczytnych idei. Po prostu nie być chujem, dać żyć innym i tego samego oczekiwać od otoczenia.

Panocku, toż masz błąd myślowy, heurystykę Duży uśmiech Idziesz na grzyby i walisz fotkę, boś nazbierał dwie siaty i kosz. Niech ludzie widzą. Potem bierzesz to i suszysz na później. Na drugi dzień idziesz znowu, historia się powtarza. W trakcie zimy masz już całą spiżarnię i wcale nie myślisz, by jebnąć fotę i pokazać na fejsbuniu. A przeca masz grzybów więcej niż po pierwszym zbiorze. Prawda? Oczko

Wyklarowałeś zestaw mechanizmów preferowanych, ale zapytany o działanie i elementy preferowane wskażesz je o wiele szybciej niż niegdyś, no nie? Duży uśmiech

ZaKotem napisał(a):
lumberjack napisał(a): Ale tak se myślę - kiedyś, za młodu, to człowiek miał rozbudowane poglądy w każdym aspekcie. Teraz mój światopogląd ogranicza się do tego, że chciałbym kotleta i kaszankę Uśmiech ; żeby wszyscy się ode mnie odjebali, pozwolili w spokoju zapierdzielać i utrzymać rodzinę i tyle. Już żadnych niby mega szczytnych idei. Po prostu nie być chujem, dać żyć innym i tego samego oczekiwać od otoczenia.
To jest, wbrew pozorom, bardzo popularny światopogląd przekraczający granice podziałów politycznych. Główne podziały polityczne, po odcięciu zarówno prawej, jak i lewej szurii troszczącej się o dobro całego świata, polegają na różnych odpowiedziach na proste pytanie:

Jak sprawić, żebym mógł pracować w spokoju i wszyscy się ode mnie odpierdolili?

No i mnie wychodzi, że najbliższe wyżej opisanego stanu błogosławionego (bo ideału nigdzie nie ma) są po prostu państwa praworządne, w którym każdy ma prawo postawić se tak fizyczny, jak i mentalny parawan i ma gwarancję, że nikt mu weń buciorami nie wlezie. No i praktyczny problem jest taki, że żadne "państwo minimum" takiej praworządności nie jest w stanie zapewnić. Bo im bardziej praworządne państwo, tym bardziej denerwujące i zakłócające harmonię mojego parawanu stają się zachowania, które w państwach nierządnych ludzie uznają za normalne i niewarte zwracania uwagi.

Nie bardzo widzę stosunek wynikania. Toż Białoruś jest państwem bardzo czystym , a obywatele nauczeni porządku:

https://www.rp.pl/spoleczenstwo/art15971...odziekowac

A nijak nie można Białorusi nazwać praworządną.

Cytat:Jak na przykład strzelanie dla hecy z broni palnej, sranie na ulicy, rzucanie tam śmieci, palenie papierosów czy zanieczyszczanie powietrza nad moim parawanem spalinami z diesla. I dlatego państwa praworządne, w rodzaju Szwajcarii czy Singapuru, wszystkich powyższych rzeczy zabraniają.

Tego zabraniają chyba wszystkie państwa.

Cytat:A żeby ludzie nie czuli się nieszczęśliwi w rzeczywistości, w której tyle fajnych rzeczy jest zabronionych, fizolofi wymyślają przecudne ideologie pomagające czuć się lepszymi moralnie przestrzegając Prawa, co jest wszak zjawiskiem tak starym, jak cywilizacja.

A mnie się wydaje, że za wszystkim stoi kulturowy imprinting. Japończycy po tsunami nie potrzebowali państwa ani praw praworządności.

lumberjack napisał(a): W ogóle aby państwo było tak bogate musi mieć bogatych obywateli, a żeby ci byli bogaci trzeba im stworzyć dogodne do tego warunki. Kiedy Kapitan Państwo zajmuje się "pomaganiem" nam we wszystkim, to nam zabiera tyle hajsu, że musimy uniżenie prosić KP o "pomaganie" w dofinansowaniu wszystkiego i koło się zamyka. Nigdy nie wyjdziemy z tej stajni Augiasza. Nigdy nie staniemy się bogaci. Już się o to zwolennicy KP podatkami postarają.

Źle rozumujesz. Zobacz, kto jest najbogatszy w najgorszych systemach? Ano ci co albo kręcą lody na syekurach, albo Ci, którzy mają kontakt z... zewnętrznym światem. Bogactwo brałoby się więc z kombinowania jak tu wyleźć na zewnątrz i szmuglować wszystko. Od idei po mentosy. PiS jest dla najbogatszych ziszczeniem marzeń, toż oni teraz będą mieli monopole wynikające z posiadania hajsu i dominującej pozycji oraz nikłego, oddolnego zagrożenia pozycji. I będą jeszcze bogatsi. Aby być bogatym trzeba więc wybrać jedną z dwóch dróg. Albo partia, albo outsourcing wiedzy i umiejętności. Ta druga droga jest zamknięta dla większości. Z wiadomych przyczyn.

ZaKotem napisał(a): Można by je też spierdolić dużo dokładniej, niż jest w stanie to zrobić, mimo wszelkich starań, taki PiS. Wyobraź sobie, że pisowcy przejmują władzę w takim minarchistycznym państwie i nie jedna frakcja czy koteria, ale wszyscy partyjni z rodzinami i kolesiami od piwa rzucają się na jedyny dostępny łup, czyli sądownictwo i resorty siłowe. Przecież to samo szczęście, że istnieje tyle synekur, na których można posadzić złodziei i będą oni w stanie zaszkodzić tylko trochę, do tego przeszkadzając sobie nawzajem, jak widać na przykładzie NIKu.

Fałszywa analogia. Po pierwsze w przypadku kilku silnych gałęzi, zdobycie w nich władzy graniczy z cudem. W końcu jaka siła jest w stanie zdobyć wojsko i policję, gdzie pozycja ich władz może skutecznie blokować próby puczu, zamachu na samych siebie i aresztowań? Sąd wydaje wyrok i...? No właśnie co? Zaś zajęcie poprzez rewolucję grozi zarówno w jednym systemie jak i w drugim. Co więcej, jak widać po Polsce, żaden PiS nie byłby w stanie w średniozamożnym społeczeństwie wywołać normalnej rewolucji, aby przejąć władzę. Bo niby czym by kupili tłuszczę, by szła na barykady?

Cytat:Ogólnie, z dwojga złego, lepiej żyć w burdelu, niż w gułagu.

No ba. Tyle, że burdel nie zależy od liczby synekur, tylko od możliwości powstania, zaś gułag, to już wynik istnienia tylu synekur, że każde pierdnięcie może być poczytane za zamach gazem bojowym na któregoś z synekurwiuszy.


Cytat:No to jakie jest niewyjątkowe? Australia słynie ze spadomisiów swych wielkich niezamieszkałych obszarów, ciasnota to ostatnie, co grozi w tym kraju (pierwsze to spadomisie, potem węże, meduzy, krokodyle, pająki, rekiny, mrówki, ślimaki, żaby, muchy, wielbłądy, psy, koty, biedronki, żółwie itp), wolność gospodarcza też jedna z najwyższych na świecie, a zakazów i nakazów w przybliżeniu tyle, co w Jewropie. M. in. normy emisji spalin skopiowane ze standardu Euro 5. Powód taki jak wszędzie: od dobrobytu ludziom się w dupach przewraca i już nie wystarcza im, że bliźni ich nie zabija ani nawet nie gwałci, tylko przyzwyczajeni do tego stanu jeszcze by chcieli, żeby przy nich nie pluł, nie pierdział i nie klął. To jest właśnie oznaka dobrobytu, który kiedyś był udziałem tylko elit, a zasady obowiązujące wśród elit zaczynają się upowszechniać dzięki powszechnemu bogactwu właśnie.

No i znowu przychodzi na myśl Białoruś, Północna Korea... Zachęcająco to brzmi, nie ma co.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości