Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kościół a współczesne technologie
#1
Większość z nas śmieszy z lekka, kiedy ludzie Kościoła wykorzystują w pracy duszpasterskiej nowoczesne (a w zsasadzie po prostu współczesne) narzędzia, chociażby takie jak Internet (w dziale "Humor" śmiejemy się np. z internetowej spowiedzi).

Sądzę, że Kościół jest w dużym stopniu sam sobie winien. Poprzez kurczowe trzymanie się tradycji, traktowanie jej jako wartość samą w sobie i programowy sprzeciw wobec wszelkiego postępu. Kościelne stroje, obrzędy, zwyczaje wydają mi się być przeniesione żywcem sprzed kilkuset lat. Kościół zdaje się nie spostrzegać, że świat się zmienia, i również wśród duchownych słyszy się podobne głosy.

Nie zawsze tak było. We wczesnym średniowieczu Kościół niósł kaganek oświaty (tak!), tworzył akademie, był "na czasie". Rozbrat z nauką zaczął się dopiero wtedy, gdy zagroziła ona doktrynie.

Przykład może trywialny, ale obrazowy: dzisiejsze stroje zakonników i duchownych nie zmieniły się od naprawdę długiego czasu. Jednakowoż podczas gdy 300 lat temu owe stroje nie różniły się znacznie od ogółu strojów męskich, dziś są jedynie nieuzasadnionym anachronizmem.
Inne przykłady można sobie wymóżdżyć.

A co Wy sądzicie o problemach Kościoła w zderzeniu z nowoczesnością? Może jednak jakoś sobie radzi? Oczko
Odpowiedz
#2
Kościół jest z definicji konserwatywny, tak jak jego najzagorzalsi zwolennicy.
Dlaczego? Bo konserwatyzm jest w interesie kościoła. Jeśli dogmaty wiary nie przekonują cię, to niech przekona cię to że wcześniej ludzie też w nie wierzyli. No i logiczne jest też że w przeszłości kościołowi wiodło się lepiej niż dziś, więc najlepiej jak najwolniej odalać się od tych wspaniałych czasów.
Ma to też konsekwencję w hamowaniu nauki w dziedzinach takich jak genetyka. One też pośrednio lub bezpośrednio uderzają w dogmaty, a wtedy kościół musi cofać swoją linię obrony do bardziej liberalnego podejśca, a ono wiąże się z mniejszymi wpływami. A jak wskazuje nprzykład teorii heliocentrycznej cofa ą linię bardzo ale to bardzo niechętnie :]
Odpowiedz
#3
Kiedyś gdzieś czytałem, że w średniowieczu w seminariach duchownych, gdzie spotykali się najwybitniejsi intelektualiści tamtych czasów na debatach teologiczno - filozoficznych, można było zadać każde pytanie, włącznie z tym, czy istnieje Bóg, i bynajmniej nie groziło to żadnymi sankcjami. Swoboda myśli wśród tych ludzi była więc bardzo duża, co w końcu twórczo przełożyło się na pisma takich ludzi jak św. Anzelm czy Akwinata. Inna sprawa, że nie sądzę, aby jakiekolwiek subtelne wątpliwości przenikały "poza salony"; lud prosty na pewno nie był predestynowany do poznania wszelkich filozoficznych wątpliwości swoich pasterzy.

Ciężko powiedzieć jak jest dzisiaj. Na pewno w Polsce od większości wiernych klesze plemię jest o wieki świetlne naprzód - polecam propagandową gadzinówkę TVP o niewinnym tytule "Plebania" - w całej wiosce tylko jeden funkcjonariusz kultu ma laptopa, z dobrodziejstw którego pozwala w wolnym czasie korzystać nielicznym (bo zasłużonym) parafianom.
Mateusz Banasik - Redaktor
Dlaczego podaję nazwisko?

***
Bohoh to chuja wart filozof
Ze schodów się zjebał na podłogę (by Bart Duży uśmiech)

***
..:: SELBSTBEFREIT AUF DEM WEG ZUM MEER ::..
Odpowiedz
#4
Bart napisał(a):Kościelne stroje, obrzędy, zwyczaje wydają mi się być przeniesione żywcem sprzed kilkuset lat. Kościół zdaje się nie spostrzegać, że świat się zmienia, i również wśród duchownych słyszy się podobne głosy.

Stroje, obrzędy i zwyczaje są elementem tradycji (zdrowej). Nikogo jakoś nie śmieszy, że np hinduscy informatycy pracujący w USA do śłubu przebierają się w tradycyjne stroje i biorą je wg starodawnych obrzedów ("Monsunowe Wesele" widziałeś?) Przypominam z resztą ostatnie konklawe, wypatrywanie koloru, dymu, wreszcie obwieszczenie "Habemus papam" O ile gorzej by to wyglądało, gdyby konklawe miało postać współczesnego posiedzenie rady nadzorczej a o efektach informowano na konferencji prasowej? KrK tym się włąśnie oprotestantów różni, że nie wyróśł z rewolucji i nie widzi potrzeby żeby się nieustannie od swojej przeszłości odcinać.


Cytat:Nie zawsze tak było. We wczesnym średniowieczu Kościół niósł kaganek oświaty (tak!), tworzył akademie, był "na czasie". Rozbrat z nauką zaczął się dopiero wtedy, gdy zagroziła ona doktrynie.

A na czym ów rozbrat miałby polegać? Ów rozbrat nigdy, wbrew twierdzeniom "świeckiego humanizmu" nie nastąpił. Po prostu od końca Średniowiecza nauką zajęli się również ludzie świeccy, przez co udział duchownych stał się mniej widoczny. Ale przecież nie zanikł. Takie nazwiska jak Schorner, Schroter, Clavius, Piazzi, Mendel, Lemaitre, Coyne, czy Heller mówią chyba same za siebie.


Cytat:Przykład może trywialny, ale obrazowy: dzisiejsze stroje zakonników i duchownych nie zmieniły się od naprawdę długiego czasu. Jednakowoż podczas gdy 300 lat temu owe stroje nie różniły się znacznie od ogółu strojów męskich, dziś są jedynie nieuzasadnionym anachronizmem.


Ejże, nieuzasadnionym? A dlaczego kobiety w Indiach noszą sari? Duży uśmiech

Widzę, że czytujesz regularnie GW. gdzie jakiś dominikanin żalił się, że każą mu nosić habit i tym samym on się czuje wyalienowali ze społeczeństwa. No cóż. Przypominam tylko, ze bycie zakonnikiem nie jest obowiązkowe, nawet w ramach KrK. Widziały gały co brały. Istnieją zakony, gdzie noszenie habitów nie jest obowiązkowe, równiez księża diecezjalni noszą sutanny raczej od wielkiego dzwonu.

KrK radzi sobie z nowoczesnoscią bardzo dobrze. Jako jedyna chyba organizacja religijna na świecie posiada własny aparat naukowy, jest właścicielem szóstego co do wielkości na świecie teleskopu, etc..

Adam S
Cytat: logiczne jest też że w przeszłości kościołowi wiodło się lepiej niż dziś
NP w czasach kulturkampfu, albo rewolucji (anty) francuskiej Duży uśmiech

Cytat:Ma to też konsekwencję w hamowaniu nauki w dziedzinach takich jak genetyka

Przecież to laicka UE wlaczy z genetyką (a jeszcze niedawno dla lewicy genetyka była burżuazyjną pseudanuką) a pobożne USA rozwija tą dziedzine wiedzy. Poza tym twórcą genetyki był katolicki mnich. Uśmiech KrK sprzeciwia się jedynie manipulacjiom genetycznym na człowieku (IMHO niesłusznie) a nie genetyce w ogóle.

Bohoh

Cytat:w średniowieczu w seminariach duchownych, gdzie spotykali się najwybitniejsi intelektualiści tamtych czasów na debatach teologiczno - filozoficznych, można było zadać każde pytanie, włącznie z tym, czy istnieje Bóg, i bynajmniej nie groziło to żadnymi sankcjami. Swoboda myśli wśród tych ludzi była więc bardzo duża, co w końcu twórczo przełożyło się na pisma takich ludzi jak św. Anzelm czy Akwinata. Inna sprawa, że nie sądzę, aby jakiekolwiek subtelne wątpliwości przenikały "poza salony"; lud prosty na pewno nie był predestynowany do poznania wszelkich filozoficznych wątpliwości swoich pasterzy.

A co by lud z tego zrozumiał? Dzisiaj lud karmi się różnymi sensacjami (a to globalnym ociepleniem, a to nową epoka lodowcową, a to światowym spiskiem syjonistycznym, a to wszechswiatową mafią pedofilów) a lud to łyka bez jakiegokolwiek krytycyzmu. Sceptycznego myślenia można oczekiwac po elitach, a nie po motłochu. Motłoch nie lubi myślec, motłoch lubi wierzyć. Ludzie Średniowiecza dobrze ten mechanizm rozumieli
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości