Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wojna światowa przyszłości
#41
Co jednak z używaniem laserów do zestrzeliwania broni rakietowej lub nawet konwencjonalnych pocisków moździerzowych? Pierwsze testy już się odbyły.

[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#42
Tutaj wyniki są obiecujące - działający ABL już istnieje i zestrzeliwał już rakiety, choć były to duże rakiety balistyczne. Atakowanie mniejszych to kwestia ulepszenia systemów namierzania i stabilizacji. Jeden problem z tym jest taki, że w konwencjonalnej wojnie potrzebaby wielu takich systemów (które aktualnie są niesamowicie drogie, delikatne i mało przenośne - ABL z systemami potrzebnymi do jego funkcjonowania zajmuje całego Boeinga 747) aby zatrzymać nawet mały atak artyleryjski. Drugi polega na tym, że ABL obecnie używa lasera chemicznego o raczej ograniczonej liczbie strzałów (które nawet czasami trzeba powtarzać). Nawet jedna bateria haubic w kilka minut wyczerpie amunicję kilku ABL.
THEL działa na "na prąd", jak lasery dostępne w sklepach, ale w związku z tym ma znacznie mniejszą moc - obecna wersja testowa ma ledwie 10 kW, a systemy chłodzenia i zasilania są wielkie i ciężkie - do poważnej miniaturyzacji tej technologii są potrzebne wysokotemperaturowe nadprzewodniki.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#43
Z innych nowinek, które już wkrótce doczekają się swojego udziału:



Z Wikipedii:
"Quick Kill is an active protection system (APS) designed to destroy incoming anti-tank missiles, rockets, and grenades. The Quick Kill system is being designed and produced by Raytheon for the U.S. Army. The Quick Kill system is part of the Army's Future Combat Systems."

Armia USA zamierza zaimplementować jego ulepszoną wersję w ich nowym tranporterze opancerzonym o nazwie Stryker.





A tutaj izraelski pomysł: Iron Fist.



TROPHY.

[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#44
Tak zastanawiam się nad sensem kolejnej światowej wojny, bo cholerka o co mogło by iść?
O surowce , o wpływy, o dominacje, o religie
Wojna o wpływy trwa... USA, Chiny, Indie, Rosja podporządkowują sobie słabsze państwa ekonomicznie lub militarnie
Wojna o surowce już się zaczęła jw..
Wojna o dominacje - owszem trwa ale w sferze ekonomicznej właśnie teraz ustalają się główni gracze... Ale nie wyobrażam sobie, żeby mogła przerodzić się w wojnę totalną - z jednego powodu - koszty... ekonomiczne, społeczne koszty takiego konfliktu przerosły by potencjalny zysk, więc poco walczyć
Każdego szaleńca , dyktatora, który przypadkiem nie jest wielkim bratem stworzonym przez np CIA można wytropić i odstrzelić, są na to środki i przy odpowiedniej woli można to zrealizować bez problemu. A będzie coraz łatwiej.
Pozostają religie, religie działają w tłumie... liderów można tworzyć, ale nie da się ich zabić, można tylko ośmieszać, ale narwańcy pozostaną... religie umierają w marę rozwoju poziomu wykształcenia...
ergo... jeżeli o coś pójdzie w IIIw to pójdzie o boga, latający makaron albo cokolwiek pod płaszczykiem religii... najprawdopodobniejszy jednak scenariusz to ten, który zakłada, że do takiej wojny nigdy nie dojdzie... chociaż owszem takie cyrki jak w Meksyku czy Somalii będą coraz powszechniejsze w państwach ościennych.
Odpowiedz
#45
Gwałtowny rozwój systemów obrony przeciwrakietowej po cichu, ale znacząco zmienia wygląd sprawy pocisków balistycznych i odstraszania nuklearnego. Patrzymy na sytuację, w której istnieje już sporo systemów, które przy zastosowaniu na większą skalę czynią rakiety balistyczne bronią przeszłości, mniej więcej jak pancerniki.
Amerykańskie GBI i Aegis BMD to ledwie pierwsze przykłady tej nowej generacji technologii.
Eksperci prorokują powrót bombowców do roli "głównych" nosicieli broni nuklearnej.
Wojna światowa w taki sposób, jakimi je widzimy nie jest już możliwa. Zmieniły się technologie, doktryny, sytuacja polityczna. Wojny prowadzi się teraz znacznie szybciej i są znacznie kosztowniejsze, przynajmniej w pierwszym świecie, a o nim mówimy w kontekście wojen światowych. Nowoczesnych samolotów i czołgów nie da się produkować w takim tempie jak kiedyś, podobnie jak nie da się tak samo szkolić ludzi do ich obsługi. Można zauważyć, że w wojskowości koło historii znowu się obraca, i armie mas (jak pierwszej wojny światowej) znowu maja przewagę nad armiami specjalistów (rycerze?), powoli dążąc w stronę armii specjalistów od automatów bojowych.
Wielka wojna w pierwszym świecie trwająca około 6 lat jest obecnie niemożliwa, mniej więcej tak samo jak niemożliwa jest powtórka z wojny stuletniej czy wojen napoleońskich.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#46
Witam, witam...

Zakładając, że będzie III wojna światowa mam pytanie.

Najpierw bardzo krótko opiszę zakładane tło wojny.

Kryzys + bliski wschód.

W tym roku rozpoczyna się druga, bardzo głęboka fala kryzysu. Europa zaczyna sie walić, zaczynając od Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Włoch, przenosi się to na USA i Chiny za sprawą spadku eksportu i pęknięcia bańki nieruchomości w kraju Smoka. Wybuch wojny Izrael vs Iran prowokuje USA i Europę do opowiedzenia się za Izraelem, a Rosja, korzystajac z sytuacji i chcąc uniknąć wewnętrznych przemian, dolewa oliwy do ognia stąjac po stronie Iranu i to samo robia Chiny pragnące uniknąć skutków dramatycznego tąpnięcia gospodarczego.

Oczywiscie zdaję sobie sprawę, że powyższy scenariusz jest oparty na solidnej dawce średnio uzasadnionych zalożeń i licznych wróżeniach z fusów. Niemniej zakładając taki lub podobny scenariusz mam pytanie...

Do jakiego miejsca na Ziemi warto by było uciec? I kiedy?
Odpowiedz
#47
Może gdzieś w stronę płd Afryki? Tak swoją drogą to dziwny temat wymyśliłeś.Język
Mierzy się ponad cel, by trafić do celu.
K.Bunsch

Odpowiedz
#48
Afryka? Gdzie? I umrzeć tam w lokalnym chaosie? Rozsądne wydawałyby mi się kraje typu Nowa Zelandia, Islandia, Chile...
Odpowiedz
#49
RPA na przykład. Nie powinno być tam aż tak źle. Nie przeczę jednak, że kierunek na płd Amerykę lub jakieś wyspy też nie jest najgorszy. Trzeba by jednak sprawdzić, czy nie mają dla kogoś jakiejś wartości strategicznej, bo mógłbyś się ze zdziwieniem doczekać desantu w celu ustanowienia punktu wypadowego lub czegoś w tym stylu. Islandia jest chyba dość blisko Europy.
Mierzy się ponad cel, by trafić do celu.
K.Bunsch

Odpowiedz
#50
Z RPA to się już teraz ucieka, nie tam zmierza. W przypadku tak mocnego kryzysu i zawieruchy kraje afrykańskie, mocno uzależnione od podmiotów z zewnątrz ucierpią bardzo szybko.
Polecałbym, niektóre kraje Ameryki Płd, Australię, i może jakieś azjatyckie pokroju Malezji. Oczywiście zakładając, że cię którykolwiek z krajów przyjmie. Dzisiaj przybysz europejczyk to już nie to co kiedyś a i biorąc pod uwagę ewentualny masowy exodus byłoby to jeszcze mocniej utrudnione.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#51
rnk napisał(a):Witam, witam...

Zakładając, że będzie III wojna światowa

Założenie jest całkowicie bezpodstawne. Obecnie i przez najbliższe 20-30 lat jedynym krajem zdolnym prowadzić wojnę światową są USA. Żadnego potencjalnego przeciwnika nie ma, zatem i takiej wojny nie będzie. Dopóki zaś USA nie zaatakuja bezpośrednio Rosji i Chin, te kraje nie będa zbrojnie reagować na jakiekolwiek inne działania USA. Będą knuć, podgryzać, intrygować, judzić, szczuć i pośredniczyć. Ale - nie walczyć.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#52
Do niedawna szczuli Iran, niemal otwarcie go popierając w słowach i otwarcie w czynach, ale jak zaczęło robić się ciepło, Chińczycy zaczęli się dystansować wypowiedziami coraz wyżej położonych decydentów i raczej nie ma się co spodziewać by w przypadku inwazji Chińczycy wysłali tam czołgi. Nic jednak nie trwa wiecznie i Pax Americana też się zapewne kiedyś skończy. Już tak mały spadek znaczenia państwa amerykańskiego (względnego) doprowadził do dużych wzrostów napięcia na świecie. Jeśli ten trend się utrzyma, na pewno nie będzie spokojniej. Osoby życzące źle Amerykanom nieświadomie życzą sobie III WŚ. Czy to na dłuższą metę dobrze, czy nie - to temat na inną dyskusję, ale nie liczyłbym na to, że płyty mogą się przesunąć bez tarcia.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#53
rnk - Australia lub Antarktyda
Myślę, że mógłbyś połączyć te dwie opcje: osiadłbyś w południowej części Australii, tamże cumująć jakąś łódź na wypadek konieczności dalszej ewakuacji w rejony Antarktydy. Zdajecie sobie sprawę w ogóle że Antarktyda to ocean nisz rynkowych? Rynek nieruchomości antarktydzkich dla młodych małżeństw... nie istnieje!

pilaster napisał(a):Założenie jest całkowicie bezpodstawne. Obecnie i przez najbliższe 20-30 lat jedynym krajem zdolnym prowadzić wojnę światową są USA. Żadnego potencjalnego przeciwnika nie ma, zatem i takiej wojny nie będzie. Dopóki zaś USA nie zaatakuja bezpośrednio Rosji i Chin, te kraje nie będa zbrojnie reagować na jakiekolwiek inne działania USA. Będą knuć, podgryzać, intrygować, judzić, szczuć i pośredniczyć. Ale - nie walczyć.

I właśnie dlatego grając w gry strategiczne nie chciałbym mieć Ciebie w swojej drużynie. Co za pesymizm bije z Twojego posta!Smutny Wojny nie będzie bo nie jest opłacalna a nie dlatego, że USA jest niezwyciężone... Ale daj tylko komuś motywację taką by poszukał rozwiązania.. to je znajdzie...
"Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno śledź pewien obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze nadaremno. Tu jasno, ale płytko, tam głębia, ale ciemno."
Odpowiedz
#54
Jorge z Burgos napisał(a):rnk - Australia lub Antarktyda
W Australii będzie ciekawie kiedy Chiny zaczną próbować zostać supermocarstwem i rozszerzać swoją strefę wpływów na kolejne wyspy Pacyfiku, w stronę Australii właśnie. Już dziś są między tymi krajami pewne napięcia. Nowa Zelandia - jak wyżej.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#55
Cytat:Wojny nie będzie bo nie jest opłacalna a nie dlatego, że USA jest niezwyciężone...
To muszę cię zmartwić: jest niezwyciężone. Wystarczy spojrzeć na to
[Obrazek: e8abb72ea8525a3bd18e3e3787075c1a.png][SIZE="1"](wydatki na zbrojenia poszczególnych mocarstw) [/SIZE]
i już wszystko jasne
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#56
exodim napisał(a):To muszę cię zmartwić: jest niezwyciężone. Wystarczy spojrzeć na to
[Obrazek: e8abb72ea8525a3bd18e3e3787075c1a.png](wydatki na zbrojenia poszczególnych mocarstw)
i już wszystko jasne

USA wydaje najwięcej na zbrojenia, ale kto ma największą armię jeżeli chodzi o liczbę żołnierzy? Potencjał militarny to trochę więcej niż tylko kwota wydatków na zbrojenia. Dochodzą do tego zasoby ludzkie, morale armii, technologia i wiele innych czynników. Owszem USA są potężne, ale nie niezwyciężone.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#57
mx1 napisał(a):USA wydaje najwięcej na zbrojenia, ale kto ma największą armię jeżeli chodzi o liczbę żołnierzy? Potencjał militarny to trochę więcej niż tylko kwota wydatków na zbrojenia. Dochodzą do tego zasoby ludzkie, morale armii, technologia i wiele innych czynników. Owszem USA są potężne, ale nie niezwyciężone.
Nie mówisz chyba o głodnym milionowym stadzie Koreańczyków północnych na odstrzał ?

Wydatki na zbrojenia to technologie i "wiele innych czynników", a także morale.
Zasoby ludzkie USA to:
W siłach zbrojnych służy ogółem 1.373.995 żołnierzy służby czynnej oraz 42.042 funkcjonariuszy Straży Wybrzeża (stan z 30 kwietnia 2008 ). Z tego: Army 524,7 tys. żołnierzy, Navy 331,6 tys., Marine Corps 189,5 tys. i Air Force 328,2 tys.

Całkiem pokaźne.Szczególnie, że ok. 100 tysięcy to jednostki w tzw. IV trybie wyszkolenia (każde warunki, każdy styl walki, każdy rodzaj przeciwnika, najwyższa szybkość reakcji).
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#58
exodim napisał(a):Nie mówisz chyba o głodnym milionowym stadzie Koreańczyków północnych na odstrzał ?

Miałem na myśli ponad dwumilionową armię chińską.

Cytat:Wydatki na zbrojenia to technologie i "wiele innych czynników", a także morale.
Technologie i wyszkolenie owszem, morale - tu można by polemizować. Armie najemne (a taki charakter ma coraz bardziej armia amerykańska) walczą dobrze póki są pieniądze na żołd.

Cytat:Całkiem pokaźne.Szczególnie, że ok. 100 tysięcy to jednostki w tzw. IV trybie wyszkolenia (każde warunki, każdy styl walki, każdy rodzaj przeciwnika, najwyższa szybkość reakcji).
W przypadku konfliktu na dużą skalę bardziej liczy się wielkość rezerw ludzkich i materiałowych niż liczba wysoce przeszkolonych żołnierzy.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#59
Trzeba pamietac, ze w USA jest demokratyczny faszyzm. To baaardzo mocno obniza ich potencjal. Nikt im nie zapomni Wietnamu, Afganistanu i Iraku. Potencjal maja ogromny, ale skutecznosc mizerna. Cala ta potega zarzada imbecyl pokroju Obamy. To o czyms swiadczy.
Odpowiedz
#60
mx1 napisał(a):USA wydaje najwięcej na zbrojenia, ale kto ma największą armię jeżeli chodzi o liczbę żołnierzy? Potencjał militarny to trochę więcej niż tylko kwota wydatków na zbrojenia. Dochodzą do tego zasoby ludzkie, morale armii, technologia i wiele innych czynników. Owszem USA są potężne, ale nie niezwyciężone.
Liczba żołnierzy niewiele mówi, szczególnie jeśli mowa o operacjach ofensywnych. Ważna jest zdolność projekcji siły. Liczy się technologia, liczba lotniskowców, łodzi podwodnych, samolotów dalekiego zasięgu itd. Sami żołnierze w formie lekkiej piechoty mogą co najwyżej robić za garnizony, i mniej więcej taka jest ogromna część wszelkich wielkich liczebnie armii popularnych w Azji. One nie są tak potężne - po prostu te kraje są tak duże i z tak liczną populacją, że potrzebują tylu żołnierzy w ramach garnizonów. Ale nie ma ich sensu porównywać z jakimiś Marines, a nawet USNG czy armią radziecką z czasów zimnej wojny - to kiepsko wyszkolone chłopiny z kałasznikowami, nie dysponujący nawet transportem dla zaopatrzenia przy potencjalnych operacjach poza miejscem stacjonowania. Broń plot i ppanc, transportery, ciężarówki? Marzenie.
mx1 napisał(a):W przypadku konfliktu na dużą skalę bardziej liczy się wielkość rezerw ludzkich i materiałowych niż liczba wysoce przeszkolonych żołnierzy.
To nie druga wojna światowa. Współczesne wojny w których biorą udział armie pierwszoświatowe toczą się zbyt szybko by zyskały one mocno na znaczeniu. Nawet jeśli byłaby to wojna między naprawdę potężnymi krajami, to najprawdopodobniej prędzej w grę weszłaby broń atomowa nim produkcja i szkolenie wojenne wywarłyby na nią duży wpływ.

Sprzęt jak i jego fabryki są o wiele trudniejsze do budowy niż na drugiej wojnie światowej, a zniszczenie fabryki jest o wiele, wiele łatwiejsze ze współczesnym lotnictwem niż drugowojennym.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości