Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moherowe berety - fanatycy, czy subkultura
#61
Hadrian napisał(a):To była twoja wypowiedź tylko w innej formie.

Wierz w co chcesz.. Ja mówiłam o dialogu.. Ja coś daję - oni dają mi.. Dialog to wymiana.. Którą bardzo sobie cenię, bo wszak uczymy się przez całe życie..
Odpowiedz
#62
Dialog to wymiana :] Dobra kończmy tę patologię :] Wierz w co chcesz czyli co to miało znaczyć? Wiedź o tym, że nie jestem praktykującym katolikiem i formalnym w tym czasie.

Odpowiedz
#63
Hadrian napisał(a):Dialog to wymiana :] Dobra kończmy tę patologię :] Wierz w co chcesz czyli co to miało znaczyć? Wiedź o tym, że nie jestem praktykującym katolikiem i formalnym w tym czasie.

Patologia? O czym Ty piszesz?
Nie jesteś katolikiem praktykującym.. a precyzyjniej?
Odpowiedz
#64
Dialog to nie wymiana. Jak tak myślisz to jest patologia. Wymiana to handel albo dobrowolna pomoc. Nie jestem katolikiem w ogóle. Co tu precyzować? Co nie znaczy, że zawsze tak będzie, lub nie będzie. Prawda?

Odpowiedz
#65
Dialog to wymiana poglądów.. aż takiej precyzji wymagasz?
Oczywiście, że możesz żyć w chwilowym zawieszeniu "niewiary"..
Odpowiedz
#66
Te chwilowe zawieszenie trwa już ładne parę lat :] Teraz zbliża się raczej coś innego :]
Dialog to nie wymiana poglądów, ale rozmowo o nich i nic więcej. Wymieniając się już nie jest to dialog, ale zmiana poglądów. Natomiast dialoguje się tylko w kwestiach sprzecznych ze swoim światopoglądem, bo w tym z czym się zgadzamy nie dialogujemy, bo nie ma z czym. Prawda?
Jak ty twierdzisz, że piłka jest okrągła i ja też to nie ma z czym dialogować.

Odpowiedz
#67
Hadrian napisał(a):Wymieniając się już nie jest to dialog, ale zmiana poglądów.

Nie zawsze. Czy uważasz, że dialog każdorazowo musi kończyć się konsensusem lub przejściem na poglądy oponenta (to już raczej zabieg socjotechniczny lub polemika)? Nie spotkałam się jeszcze z takim pojęciem dialogu, jaki Ty przedstawiasz..
Odpowiedz
#68
Hadrian napisał(a):Te chwilowe zawieszenie trwa już ładne parę lat :] Teraz zbliża się raczej coś innego :]

Zaintrygowałeś mnie.. Może to rozwiniesz?
Odpowiedz
#69
Milencorek napisał(a):Nie zawsze. Czy uważasz, że dialog każdorazowo musi kończyć się konsensusem lub przejściem na poglądy oponenta (to już raczej zabieg socjotechniczny lub raczej polemika)? Nie spotkałam się jeszcze z takim pojęciem dialogu, jaki Ty przedstawiasz..

To ty napisałaś, że dialog to wymiana. Więc ktoś tu przeczy samemu sobie.

Milencorek napisał(a):Zaintrygowałeś mnie.. Może to rozwiniesz?

To znaczy, że w najgorszym wypadku przestałem być ateistą co najmniej.

Odpowiedz
#70
No tak, ale Ty napisałeś "Wymieniając się już nie jest to dialog, ale zmiana poglądów."
Odpowiedz
#71
Nie jest tak jak napisałem? Jak nie to wytłumacz w czym błądzę.

Odpowiedz
#72
To jak teraz byś się określił? Potrzebujesz w ogóle dookreślania, czy samoświadomość zachodzących w Twoim światopoglądzie zmian, w zupełności Ci wystarcza?
Odpowiedz
#73
Czemu dialog wg Ciebie musi nieść za sobą "zmianę poglądów", a czy właśnie poprzez niego nie poznajemy stanowisk innych osób?
Odpowiedz
#74
Nic nie potrzebujesz. Ja rozmawiam o konkretach, a jak o światopoglądzie to zawsze zaczynam od fundamentów, które zawsze są metafizyczne. Można tylko argumentować.
Niech ci wystarcz, że agnostyk co najmniej deista szukający potwierdzenia na teizm.

Skoro ty musisz poznawać to twoja sprawa. Ja już znam te stanowiska i nie muszę poznawać czegoś co znam. Dialog nie jest od poznawania, ale od dialogowania i rozmawianiu o swoich poglądach. Jak w takim razie chcesz "dialogować" z katolikiem skoro nie masz zielonego pojęcia o katolicyźmie?
Poznawać musisz sama na własną rękę.

Odpowiedz
#75
Hadrianie ja już nie mam takich zmartwień od dawna. Jestem ateistką i jedyne pytania, na które chcę znać odpowiedź kryją się w sferze nauki.

Hadrian napisał(a):Niech ci wystarcz, że agnostyk co najmniej deista szukający potwierdzenia na teizm.

Jakich potwierdzeń szukasz?
Odpowiedz
#76
Wydzieliłem uroczy flircik.
Odpowiedz
#77
Witam! Na wstepie zaznaczam, ze nie jestem ateistka, ale weszlam tu z ciekawosci bo spodobal mi sie temat :-) Ogolnie interesuja mnie subkultury i ......stwierdzam, ze rzeczywiscie "moherowe berety" podchodza juz pod subkulture, gdyz spelniaja wszystkie kryteria subkultury : 1) ekskluzywnosc (nie kazdy do nich nalezy i nie kazdy tez moze nalezec, w przeciwienstwie np.do sekty), 2) pewnego rodzaju (choc innego), BUNT , ale nie przed zlem, lecz przed dobrem, ktore dla nich wydaje sie byc innym dobrem niz ICH dobro (skomplikowane) 3) wyroznianie sie ubiorem czy tez moze slynnym beretem z moheru (choc nie kazdy kto nosi moher jest "mohersem", a nie kazdy kto go nie ma "nie- mohersem"...;-) Chcialabym poruszyc jeszcze wazna kwestie t

tego, jakkto "mohersem" w istocie jest, i jak ciebka moze byc granica miedzy "mohersem", a zwyklym, normalnym wierzacym i rowniez praktykujacym czlowiekiem....Otoz, powiem tak...wbrew temu, co wszedzie sie mowi ze do "mohersow" naleza tylko starsi ludzie, glownie kobiety, toTYLKO mit! Coraz wiecej ludzi mlodych ma duze podstawy aby stac sie "mohersem" lub nim jest...Najlepiej obrazowal to marsz w obronie TV TRWAM kilka lat temu z samymi niemal mlodymi ludzmi.Mozna byc wierzacym i praktykujacym, ale miec umysl otwarty a moohersi to subkultura o z reguly umysle zamknietym na wszelkie odmiennosci spoleczno- wyznaniowe

Bardzo istotna cecha jest tez to, ze jesli dany wierzacy i praktykujacy czlowiek wyznaje pewien swiatopoglad sam z siebie (bez udzialu zadnego.manipulatora np.Ojca T.), to nie zmienia faktu iz jesli ma umysl zamkniety na pewne inne poglady (uwaza ze tylko on ma racje), moze nieswiadomie byc juz w subkulturze...Natomiast jesli wyznaje swoje poglady (nawet za posrednictwem ew.manipulatorow), ale ma umysl otwarty na rzeczy ktore pisalam wczesniej i szanuje poglady drugiego czlowieka oraz uwaza ze to."jego sprawa a mi nic do tego", nie jest w owej subkulturze i nie nalezy do niej.
Odpowiedz
#78
maggieP napisał(a): tego, jakkto "mohersem" w istocie jest, i jak ciebka moze byc granica miedzy "mohersem", a zwyklym, normalnym wierzacym i rowniez praktykujacym czlowiekiem....Otoz, powiem tak...wbrew temu, co wszedzie sie mowi ze do "mohersow" naleza tylko starsi ludzie, glownie kobiety, toTYLKO mit! Coraz wiecej ludzi mlodych ma duze podstawy aby stac sie "mohersem" lub nim jest...Najlepiej obrazowal to marsz w obronie TV TRWAM kilka lat temu z samymi niemal mlodymi ludzmi.Mozna byc wierzacym i praktykujacym, ale miec umysl otwarty a moohersi to subkultura o z reguly umysle zamknietym na wszelkie odmiennosci spoleczno- wyznaniowe
Wybacz, ale zaprzeczas sama sobie. Najpierw piszesz, że granica jest cienka. A potem zaraz, że istnieje jednak wyraźna różnica związana z "otwartością umysłu" (cokolwiek to znaczy).
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#79
maggieP napisał(a): Mozna byc wierzacym i praktykujacym, ale miec umysl otwarty a moohersi to subkultura o z reguly umysle zamknietym na wszelkie odmiennosci spoleczno- wyznaniowe

To dotyczy każdej ideologii, a nie tylko religii. Istnieją ludzie predysponowani do "zamkniętego umysłu" i będą taki mieć niezależnie od tego czy wybiorą teizm, ateizm, liberalizm, konserwatyzm, komunizm itd. itp. Po prostu istnieją ludzie z którymi sobie nawet nie pogadasz, bo ci nie dadzą dojść do głosu. Już dwa razy tak ostatnio miałem kiedy chciałem podyskutować z ojcem znajomego, a później z robotnikiem na budowie, który zaczął dostawać 500+.

Pierwszy nakręcony jak automat napierdzielał na PO od momentu kiedy skrytykowałem PiS. Drugi przerwał mi i zapytał się czy jestem jednym z tych cwelów od Petru i potem już było zero dyskusji Uśmiech Ale to są tylko wyjątki. Najczęściej z większością ludzi da się pogadać, z tymi religijnymi również. Takie jest przynajmniej moje zdanie wyrobione na podstawie własnych doświadczeń.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości