Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy istnieje ateistyczny system moralny?
Byłem pewny, że kupowałeś u niego jakiś kurs internetowy, takie coś przeczytałem na innym forum, ale możliwe, że się pomyliłem. O Bentino napisałem już to co chciałem napisać Uśmiech
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Oczywiscie, religiant chce być przede wszystkim religijny a nie etyczny. Dlatego z chęcią zmusi biedną kobietę do urodzenia kalekiego dziecka a potem zostawi ją na pastwę losu. I nie jest dla niego istotne, że uczynił zło w imię "większego dobra."Religiant nie potrafi zaakceptować niedoskonałości rzeczywistości i człowieka, ponieważ jego bóg jest absolutną doskonałością. Problem w tym, że absoluty nie istnieją poza wyobraźnią, w rzeczywistości nic nie jest doskonałe.

Celna wypowiedź ! Ateistycznym systemem moralnym może być humanizm. Uznaje on wartość, godność i autonomię każdej jednostki. Humaniści popierają prawo każdego człowieka do jak największego zakresu wolności, pozostającego jednak w zgodzie z prawami innych, mają obowiązek dbania o ludzkość, w tym przyszłe pokolenia i środowisko naturalne. Humaniści uważają moralność za wrodzony element ludzkiej natury oparty na zrozumieniu i trosce o innych, postuluje braterstwo i solidarność. Humanizm oparty jest na racjonalnym myśleniu, wyraża się troską o potrzeby, szczęście, godność i swobodny rozwój człowieka w jego środowiskach: społecznym i naturalnym , postuluje rozstrzyganie dylematów etycznych poprzez odwoływanie się do pojęć uniwersalnych, wspólnych wszystkim ludziom.
Odpowiedz
To ja troszkę inaczej podejdę do tematu. Pod wpływem wątku o potencjalnej wartości Jezusowych nauk dla ateisty i zastanowienia przed próbą udziału w dyskusji uderzyło mnie spostrzeżenie, że sam obecnie w swoim życiu niewiele odwołuję się do jakichś normatywów, moralnych uzasadnień. Nie chcę powiedzieć, że one zniknęły, jednak nieszczególnie muszą dochodzić do głosu. Dlaczego tak się stało? Otóż: z powodu skupienia raczej na pracy nad własną elastycznością psychologiczną (https://pl.wikipedia.org/wiki/Terapia_ak...owe_zasady) i pragmatycznego podejścia do życia, tj. zainteresowania sprawnością swojego funkcjonowania. Teraz, gdy to piszę, uderza mnie też jak bardzo skupiona na psychologii (podobnej pracy nad sobą) była etyka stoików.

Stawiam tezę, że o ile normy etyczne nie są czymś, z czego możemy zupełnie zrezygnować i normatywy są nieodłącznym elementem naszego życia, o tyle jednak nie powinniśmy przeceniać ich znaczenia dla moderowania postępowania jednostek, raczej rozumiejąc je jako ciche tło, przed którym rozgrywa się świadoma praca jednostki nad swoim funkcjonowaniem, nad przystosowawczymi strategiami behawioralnymi, co z powodzeniem odbywać może się w/g modelu elastyczności psychologicznej ACT.

Prosty przykład z naszego podwórka: trudności w zachowaniu uczciwości intelektualnej w dyskusji na forum mogą być efektem reakcji na dysonanse poznawcze, których unikanie (miast akceptacji tego dyskomfortu) sprzyja przyjmowaniu odpornej na argumenty postawy ideologicznej, zaś brak samoświadomości, rozpoznania emocji i myśli, które nami kierują (jak wspomniany dyskomfort dysonansu poznawczego, lęk przed ośmieszeniem, przed "przegraniem" w dyskusji), a także tzw. fuzja (czyli przylgnięcie do pewnych niekomfortowych myśli, także tzw. myśli automatycznych (pojęcie z klasycznej terapii poznawczej), które przez to w nieświadomy sposób kierują naszym zachowaniem) sprzyjają stosowaniu nieuczciwych chwytów erystycznych- byleby uniknąć psychicznego dyskomfortu gotowi jesteśmy pieprzyć głupoty, bo nawet własne myśli o tym, że nie mamy tu racji, że nasze argumenty są naciągane spotykają się z reakcją unikania. Emocje biorą górę, brak nam dystansu do tematu dyskusji, do własnych myśli i emocji, do siebie, a co równie ważne- zapominamy o przyświecających nam wartościach i dyskusja gubi swój cel.

Chcę powiedzieć, że jeśli chcemy efektywnie kształtować postępowanie jednostek w duchu jakiejś etyki, o wiele większy nacisk powinniśmy położyć na kwestie psychologiczne, a wcale nie tak wielki na normy, których realizacja wymaga konkretnych umiejętności. Dlatego potrzeba raczej treningu tego, co w ACT nazywa się elastycznością psychologiczną, niż skupienia na normach i formułowaniu wymagań. Trening ACT jest skupiony na dobrostanie jednostki, nie jest narzuconym przez otoczenie wymaganiem, które jednostka sama musi nauczyć się realizować, a usprawnieniem jej funkcjonowania mierzonym jej własną satysfakcją życiową, co w przypadku większości będzie zbiegało się z zachowaniem podstawowych norm etycznych.

Są oczywiście jednostki o rysach psychopatycznych, co do których chyba nie jest to adekwatne i istotnie nie sposób rezygnować z etyki (w tym kontekście z naciskiem na jej rolę w kształtowaniu prawa), niemniej takie właśnie pragmatyczne podejście, jakie przedstawiłem, jest moim zdaniem dobrą odpowiedzią na nieuzasadnioną troskę o to, że ateizm nie dostarcza odpowiednich podstaw dla moralności jednostki.

Jak widać ateista może kierowany normami etycznymi, w utylitarystyczny sposób troszcząc się o dobro jednostek i (tu już bardziej deontologicznie) o zachowanie np. uczciwości w dyskusji na forum, może formułować podobne postulaty, jak wyżej. Więcej pragmatyzmu, a będziemy mieli lepszych ludzi. Zapowiedzi pośmiertnych nagród czy kar nie nauczą nikogo tego, czego uczy trening ACT czy np. ćwiczenie się w stoickiej postawy względem własnych emocji i rzeczywistości. Bo nie ma co mówić o potrzebie stania boskiego autorytetu za normami moralnymi, kiedy dziecko uczy się najpierw oczekiwań otoczenia określanych zwrotami typu "tego nie wolno" albo "to jest dobre", a o grzechu uczy się później przez analogię do tych oczekiwań dorosłego otoczenia, bo trudno takiej abstrakcji nauczyć bez oparcia w doświadczeniu.

Dobra, starczy tego. Oczko
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
E.T. napisał(a): To ja troszkę inaczej podejdę do tematu. Pod wpływem wątku o potencjalnej wartości Jezusowych nauk dla ateisty i zastanowienia przed próbą udziału w dyskusji uderzyło mnie spostrzeżenie, że sam obecnie w swoim życiu niewiele odwołuję się do jakichś normatywów, moralnych uzasadnień. Nie chcę powiedzieć, że one zniknęły, jednak nieszczególnie muszą dochodzić do głosu. Dlaczego tak się stało? Otóż: z powodu skupienia raczej na pracy nad własną elastycznością psychologiczną (https://pl.wikipedia.org/wiki/Terapia_ak...owe_zasady) i pragmatycznego podejścia do życia, tj. zainteresowania sprawnością swojego funkcjonowania. Teraz, gdy to piszę, uderza mnie też jak bardzo skupiona na psychologii (podobnej pracy nad sobą) była etyka stoików.

Stawiam tezę, że o ile normy etyczne nie są czymś, z czego możemy zupełnie zrezygnować i normatywy są nieodłącznym elementem naszego życia, o tyle jednak nie powinniśmy przeceniać ich znaczenia dla  moderowania postępowania jednostek, raczej rozumiejąc je jako ciche tło, przed którym rozgrywa się świadoma praca jednostki nad swoim funkcjonowaniem, nad przystosowawczymi strategiami behawioralnymi, co z powodzeniem odbywać może się w/g modelu elastyczności psychologicznej ACT.

Prosty przykład z naszego podwórka: trudności w zachowaniu uczciwości intelektualnej w dyskusji na forum mogą być efektem reakcji na dysonanse poznawcze, których unikanie (miast akceptacji tego dyskomfortu) sprzyja przyjmowaniu odpornej na argumenty postawy ideologicznej, zaś brak samoświadomości, rozpoznania emocji i myśli, które nami kierują (jak wspomniany dyskomfort dysonansu poznawczego, lęk przed ośmieszeniem, przed "przegraniem" w dyskusji), a także tzw. fuzja (czyli przylgnięcie do pewnych niekomfortowych myśli, także tzw. myśli automatycznych (pojęcie z klasycznej terapii poznawczej), które przez to w nieświadomy sposób kierują naszym zachowaniem) sprzyjają stosowaniu nieuczciwych chwytów erystycznych- byleby uniknąć psychicznego dyskomfortu gotowi jesteśmy pieprzyć głupoty, bo nawet własne myśli o tym, że nie mamy tu racji, że nasze argumenty są naciągane spotykają się z reakcją unikania. Emocje biorą górę, brak nam dystansu do tematu dyskusji, do własnych myśli i emocji, do siebie, a co równie ważne- zapominamy o przyświecających nam wartościach i dyskusja gubi swój cel.

Chcę powiedzieć, że jeśli chcemy efektywnie kształtować postępowanie jednostek w duchu jakiejś etyki, o wiele większy nacisk powinniśmy położyć na kwestie psychologiczne, a wcale nie tak wielki na normy, których realizacja wymaga konkretnych umiejętności. Dlatego potrzeba raczej treningu tego, co w ACT nazywa się elastycznością psychologiczną, niż skupienia na normach i formułowaniu wymagań. Trening ACT jest skupiony na dobrostanie jednostki, nie jest narzuconym przez otoczenie wymaganiem, które jednostka sama musi nauczyć się realizować, a usprawnieniem jej funkcjonowania mierzonym jej własną satysfakcją życiową, co w przypadku większości będzie zbiegało się z zachowaniem podstawowych norm etycznych.

Są oczywiście jednostki o rysach psychopatycznych, co do których chyba nie jest to adekwatne i istotnie nie sposób rezygnować z etyki (w tym kontekście z naciskiem na jej rolę w kształtowaniu prawa), niemniej takie właśnie pragmatyczne podejście, jakie przedstawiłem, jest moim zdaniem dobrą odpowiedzią na nieuzasadnioną troskę o to, że ateizm nie dostarcza odpowiednich podstaw dla moralności jednostki.

Jak widać ateista może kierowany normami etycznymi, w utylitarystyczny sposób troszcząc się o dobro jednostek i (tu już bardziej deontologicznie) o zachowanie np. uczciwości w dyskusji na forum, może formułować podobne postulaty, jak wyżej. Więcej pragmatyzmu, a będziemy mieli lepszych ludzi. Zapowiedzi pośmiertnych nagród czy kar nie nauczą nikogo tego, czego uczy trening ACT czy np. ćwiczenie się w stoickiej postawy względem własnych emocji i rzeczywistości. Bo nie ma co mówić o potrzebie stania boskiego autorytetu za normami moralnymi, kiedy dziecko uczy się najpierw oczekiwań otoczenia określanych zwrotami typu "tego nie wolno" albo "to jest dobre", a o grzechu uczy się później przez analogię do tych oczekiwań dorosłego otoczenia, bo trudno takiej abstrakcji nauczyć bez oparcia w doświadczeniu.

Dobra, starczy tego. Oczko

Etyka stoicka, która kojarzy się ze słowem "stoicyzm", opiera się na zasadzie osiągania szczęścia przez wewnętrzną dyscyplinę moralną, sumienne spełnianie tych obowiązków, które spadają na nas naturalną koleją rzeczy, oraz odcięcie swoich emocji od zdarzeń zewnętrznych, czyli utrzymywanie stanu spokojnego szczęścia niezależnie od zewnętrznych warunków.

Światopogląd  stoików dał podwaliny pod logikę formalną, etymologię oraz gramatykę. Mieli oni ogromny wpływ na późniejsze postrzeganie rzeczywistości przez filozofów przeróżnych nurtów. Stoicy zaczerpnęli od Sokratesa potrzebę świadomości własnej niedoskonałości. Z jednej strony daje to impuls do pracy nad sobą. Z drugiej ta świadomość pozwala na właściwe ocenienie swojego znaczenia dla całego świata.

Pracę nad sobą stoicy rozumieli jako kontrolowanie swoich zachowań i reakcji, analizowanie swoich postępów i wyznaczanie kolejnych celów. Dla stoików celem było szczęśliwe życie w zgodzie ze sobą i z naturą. Według stoików naszym obowiązkiem jest wykonywanie zadań najlepiej jak potrafimy. Nasze dobre czyny sprawiają, że otoczenie i świat staje się lepszy, a tym samym przybliżamy go do celu. Prawdziwy stoik powinien w tym samym stopniu mieć na względzie dobro własne jak dobro ludzkości.

W ACT,  terapii akceptacji i zaangażowania ( Acceptance and Commitment Therapy, w tłumaczeniu na język polski oznaczające "działaj") nadrzędnym celem przyświecającym terapeutom pracującym w tym nurcie jest ulżenie człowiekowi w jego cierpieniu poprzez zastosowanie empirycznie potwierdzonych metod, które w założeniu pozwalają nie tylko opisywać, ale i oddziaływać na zachowania jednostek i grup. Poprawa funkcjonowania pacjenta zachodzi dzięki temu, że terapia umożliwia mu zaangażowanie się w pełni we własne życie. sztywne reguły werbalne (np. jak nie będę wychodzić z domu, to mój lęk się zmniejszy), które prowadzą do działań takich jak unikanie, ucieczka lub próby kontrolowania doświadczeń wewnętrznych (np. uczuć), które pozostają poza naszą kontrolą. Zachowania te określone są mianem unikania doświadczania (experiential avoidance). Paradoksalnie, zachowania związane z próbą uniknięcia niechcianych doświadczeń prowadzą do ich nasilenia, pochłaniają czas i energię a ostatecznie przyczyniają się do zawężenia repertuaru zachowań, uniemożliwiając życie pełne poczucia sensu i celu.
Luoma, J. B., Hayes, S. C., Walser, R. D. (2007). Learning ACT: An Acceptance and Commitment Therapy Skills-Training Manual for Therapists.

Od nazwy greckiej bogini niezgody, kłótni i waśni pochodzi słowo erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów słownych do korzystnego rozwiązania bez względu na prawdę. W pracy: Erystyka (ok. 1830) z pogranicza logiki i retoryki Schopenhauer sklasyfikował nieuczciwe sposoby argumentacji, podał instruktywne przykłady, pokazując jak zwalczać fortele logiczne i sofizmaty.
Odpowiedz
Lamed napisał(a): W ACT,  terapii akceptacji i zaangażowania ( Acceptance and Commitment Therapy, w tłumaczeniu na język polski oznaczające "działaj")

ACT to również Acceptance and Commitment Training. Wykorzystywany jest np. w pracy nad uprzedzeniami. Generalnie zaś model elastyczności psychologicznej ma mnóstwo zastosowań praktycznych, np. w pomocy osobom z chronicznymi bólami, dla poprawy funkcjonowania w miejscu pracy. To jest model opisujący nie tyle psychopatologię, co zdrowe funkcjonowanie, ze szczególnym naciskiem na zaangażowanie w życie w zgodzie ze swoimi wartościami. Ten sam model, który terapeuta ACT przykłada do funkcjonowania pacjenta, służy mu też jako model prawidłowej postawy terapeuty.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
Odbiegliśmy od tematu, ale psychologia jest ważna dla ateistów. Szkoda, że Polacy nieczęsto korzystają z pomocy psychologów. Nadrzędnym celem  ACT jest  zwiększenie psychologicznej elastyczności, co wiąże się z redukcją zachowań mających na celu unikanie doświadczania. Sześć procesów, na których opiera się psychologiczna elastyczność, to: akceptacja, defuzja poznawcza, kontakt z chwilą obecną, ja jako kontekst, ustalenie wartości i zaangażowane działanie.

Cena kursu ACT z elementami FAP, uważności i aktywacji behawioralnej wynosi 4000 pln. ACT wykazała swoją skuteczność wobec szerokiego zakresu problemów psychologicznych. Jej efektywność udowodniona została m.in przy leczeniu depresji, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, całego spektrum zaburzeń lękowych, zespołu wypalenia zawodowego, zespołu stresu pourazowego (PTSD), zaburzeń odżywiania, uzależnień oraz schizofrenii.

ACT okazała się również skuteczną metodą radzenia sobie z psychologicznymi skutkami wielu chronicznych problemów zdrowotnych o podłożu somatycznym, takich jak epilepsja, cukrzyca, szumy uszne (tinnitus) , a także poprawiła jakość życia i zmniejszyła stres u pacjentów w końcowym stadium choroby nowotworowej.
Odpowiedz
Jest książka " uwolnić się z pułapki myśli" oparta na ATC, ale jeszcze nie przeczytałem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości