Ankieta: Gdzie przyszłe pokolenia powinny się osiedlić?
Ankieta jest zamknięta.
Na Marsie
41.76%
76 41.76%
Na Księżycu
12.64%
23 12.64%
Na niezamieszkałych dotąd obszarach Ziemi (np. na morzach, pustyniach itp.)
34.07%
62 34.07%
Nie mam zdania
11.54%
21 11.54%
Razem 182 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Loty kosmiczne (sens, przyszłość, cele)
Gdzie by się znajdował Edison w takim razie?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Edison posiadał zarówno cechy wynalazcy (chociaż np. wbrew powszechnej opinii nie wynalazł żarówki) jak i rzutkiego biznesmena, potrafiącego zarobić na swoich patentach.
Takie przypadki też się zdarzają.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
(24.10.2017, 17:27)Sofeicz napisał(a): Edison posiadał zarówno cechy wynalazcy (chociaż np. wbrew powszechnej opinii nie wynalazł żarówki) jak i rzutkiego biznesmena, potrafiącego zarobić na swoich patentach.
Takie przypadki też się zdarzają.




hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
(24.10.2017, 17:27)Sofeicz napisał(a): Edison posiadał zarówno cechy wynalazcy (chociaż np. wbrew powszechnej opinii nie wynalazł żarówki) jak i rzutkiego biznesmena, potrafiącego zarobić na swoich patentach.
Takie przypadki też się zdarzają.

Po co ich dzielić w takim razie?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Sofeiczu, Musk jest raczej przykładem Edisona. Deklaruje, że bierze aktywny udział w projektowaniu różnych rozwiązań i rozwiązywaniu problemów, a swój czas dzieli na kilka różnych dziedzin, w których prowadzi biznes. Wiele jego wypowiedzi wskazuje na to, że wie o czym mówi, a nie zaledwie czyta raporty od swoich podwładnych. Poza tym, fakt, że tak dobrze zarządza swoimi przedsiębiorstwami wskazuje, że nie tylko jest dobrze poinformowany i świetnie dobiera współpracowników, ale po prostu zna się na tym co robi, dzięki czemu doskonale optymalizuje różne rozwiązania.

(23.10.2017, 12:03)pilaster napisał(a): Było to już chyba jubileuszowe dziesiąte, od czasów Apollo, wystąpienie i oficjalne oświadczenie o powrocie na Księżyc.  Cwaniak

Któreś w końcu się spełni.


(23.10.2017, 12:03)pilaster napisał(a): Dokładnie 13 miesięcy po pierwszym teście Raptora. Takie jest w tej chwili opóźnienie Blue Origin względem SpaceX, New Glenna w stosunku do BFR. Zobaczymy czy będzie się zmniejszać, czy zwiększać.  Cwaniak


Rok to niedużo. FH się opóźnia, BFR także się opóźni. New Glenn też zapewne się opóźni, ale znacznie ważniejsza jest niezawodność, niż nawet kilkunastomiesięczne opóźnienie, które niczego nie przesądza.


(23.10.2017, 12:03)pilaster napisał(a): Pojawi się, kiedy uda im się cokolwiek w kosmos wysłać 

 ostro zrzynają od Amerykanów. Na razie rozwijają małe rakietki przeznaczone do wynoszenia mikrosatelitów. 

To znaczy że nie zżynają. Musk już dawno sobie sensownie obliczył, że im większa rakieta, tym tańsza. Dlatego Falcon9 całkowicie wyparł Falcona 1, a teraz BFR ma całkowicie wyprzeć Falcona 9.

Budowa małych rakietek miała sens ekonomiczny jeszcze w latach 90 XX wieku, kiedy lotów było mało. Obecnie to jest zupełnie ślepy zaułek. A Electron, Vega i inne tego typu pomysły nie mają perspektyw w momencie kiedy duże, a zatem i tańsze rakiety (Falcon, New Glenn, BFR), będą startować co tydzień, albo i częściej.

Tak jak Musk zaczął do Falkona 1, tak oni zaczynają od małej rakiety. Od czegoś muszą.
Powiedz to przedstawicielom tych inicjatyw, że nie mają szans. : )) Chiński rząd raczej skorzysta z możliwości tańszego wynoszenia ładunków. Może znajdą się też inne rządy, które po sypnięciu kasą przez ChRL (np. w Afryce) skorzystają z oferty chińskiej firmy.
Falkon 9 kosztuje ok. $60 mln. Mała rakieta do małych ładunków jest tańsza. SpaceX całego rynku nie przejmie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
(24.10.2017, 18:14)Sir Galahad napisał(a):
(24.10.2017, 17:27)Sofeicz napisał(a): Edison posiadał zarówno cechy wynalazcy (chociaż np. wbrew powszechnej opinii nie wynalazł żarówki) jak i rzutkiego biznesmena, potrafiącego zarobić na swoich patentach.
Takie przypadki też się zdarzają.

Po co ich dzielić w takim razie?

Ano dlatego, że od zawsze podziwiam ludzi, którzy autentycznie zmierzyli się z 'niewiadomą' (często poświęcając temu wszystko inne) i wyrwali kawałek 'tajemnicy', a już nieco mniej tych, którzy robią z tego użytek i brylują w świetle reflektorów, prezentując to jak własne.
Co nie umniejsza wizjonerskich i marketingowych talentów Muska.
Mam tylko nadzieję, że w końcu koleś wyjdzie na plus, bo cierpliwość inwestorów na pstrym koniu jeździ.

Żarłak
Musk podobnie jak Jobs nie jest geekiem tylko menadżerem i umie wykorzystać talenty innych ludzi.
Jobs np. podpatrzył GUI w laboratoriach Xerox Park i miał nosa, że to zrewolucjonizuje obsługę komputera.
I teraz wszyscy myślą, że to on wymyślił, a o prawdziwych wynalazcach nic nie wiadomo,
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Musk jest geekiem. Geekiem w dziedzinie rakiet. A sądzę, że nie tylko. A nawet, jeśli nie, to i tak niezły z niego nerd.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
(24.10.2017, 20:47)Żarłak napisał(a):
(23.10.2017, 12:03)pilaster napisał(a): Było to już chyba jubileuszowe dziesiąte, od czasów Apollo, wystąpienie i oficjalne oświadczenie o powrocie na Księżyc.  Cwaniak

Któreś w końcu się spełni.

Ilość przejdzie w jakość?

Z dwojga złego jakoś zresztą pilaster bardziej wierzy obietnicom biznesmena Muska niż polityka Penca. Ale i tak nieprzesadnie.  Cwaniak

Cytat:
(23.10.2017, 12:03)pilaster napisał(a): Dokładnie 13 miesięcy po pierwszym teście Raptora. Takie jest w tej chwili opóźnienie Blue Origin względem SpaceX, New Glenna w stosunku do BFR. Zobaczymy czy będzie się zmniejszać, czy zwiększać.  Cwaniak 


Rok to niedużo. FH się opóźnia, BFR także się opóźni. New Glenn też zapewne się opóźni, ale znacznie ważniejsza jest niezawodność, niż nawet kilkunastomiesięczne opóźnienie, które niczego nie przesądza.

Zapewne. Jednak gdyby pilaster miał obstawiać, to powiedziałby, że New Glenn opóźni się bardziej niż BFR. SpaceX ma już doświadczenie w lotach kosmicznych, wyszkolone kadry, i Falcona 9 na którym się dużo nauczyło. 

BO tego wszystkiego nie ma, zatem ma bardziej "pod górkę". Ale oczywiście jakiejś żelaznej determinacji nie ma. New Glenn może polecieć jako pierwszy, choć prawdopodobieństwo tego nie jest wysokie.




Cytat:Tak jak Musk zaczął do Falkona 1, tak oni zaczynają od małej rakiety.


Tylko że Musk Falcona 1 porzucił natychmiast po tym, jak nauczył się nim startować w kosmos. Koszty nauki na małych rakietach akurat są mniejsze niż na dużych.  Oczko Ale już w działającym biznesie jest na odwrót.



Cytat:Falkon 9 kosztuje ok. $60 mln. Mała rakieta do małych ładunków jest tańsza.


Ale droższa jednostkowo, za kilogram. Dopóki duże rakiety startowały stosunkowo rzadko, kilkanaście razy w roku, dopłacenie kasy za start małą rakietą i skrócenie w ten sposób okresu oczekiwania w kolejce o kilka lat miało sens ekonomiczny. W momencie kiedy duże, tanie rakiety (Falcon 9, Heavy, potem BFR i New Glenn) będą startować co kilka dni i ładować małe satelity po kilkanaście - kilkadziesiąt sztuk w pakietach, na rynku na małe rakiety nie ma miejsca, tak samo jak nie ma miejsca na małe samoloty transportowe (choć jest na małe pasażerskie)



Cytat: SpaceX całego rynku nie przejmie.

Jeżeli przyszłość będzie wyglądała według dzisiejszych trendów, to w latach 20 jedynym liczącym się konkurentem SpaceXowego BFRa będzie BLueOrigin z "New Glenn" Wszystkie inne obecnie używane, a nawet dopiero projektowane i budowane rakiety (Ariane 6, Vulcan, Angara, SLS) będą beznadziejnie przestarzałe. Oczywiście wszyscy się rzucą naśladować Muska i Bezosa, ale zanim nadrobią opóźnienia upłynie z 10 lat co najmniej.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Słownik pilastra
Odpowiedz
(25.10.2017, 10:08)pilaster napisał(a): Ilość przejdzie w jakość?

Z dwojga złego jakoś zresztą pilaster bardziej wierzy obietnicom biznesmena Muska niż polityka Penca. Ale i tak nieprzesadnie.  Cwaniak

Zapewne. Jednak gdyby pilaster miał obstawiać, to powiedziałby, że New Glenn opóźni się bardziej niż BFR. SpaceX ma już doświadczenie w lotach kosmicznych, wyszkolone kadry, i Falcona 9 na którym się dużo nauczyło. 

BO tego wszystkiego nie ma, zatem ma bardziej "pod górkę". Ale oczywiście jakiejś żelaznej determinacji nie ma. New Glenn może polecieć jako pierwszy, choć prawdopodobieństwo tego nie jest wysokie.

Niby tak, ale zobaczymy jak ta sprawność przedsiębiorstw będzie się zmieniać, i czy będzie, w czasie.


(25.10.2017, 10:08)pilaster napisał(a): Tylko że Musk Falcona 1 porzucił natychmiast po tym, jak nauczył się nim startować w kosmos. Koszty nauki na małych rakietach akurat są mniejsze niż na dużych.  Oczko Ale już w działającym biznesie jest na odwrót.

Nic nie stoi na przeszkodzie żeby powtórzyli jego drogę. Inaczej, przeszkód jest mnóstwo w takiej dziedzinie, ale teoretycznie nie muszą rezygnować z rozwoju większej rakiety. Jednak obecna lokalizacja, co chyba pomijasz w ocenie opłacalności przedsięwzięcia Rocket Lab, jest bardzo dobra dla małych cubesatów wysyłanych na polarną orbitę. Ich biznes ma sens. Z jakiegoś powodu (uznaję, że nie była to decyzja podjęta bez szczegółowych analiz) zainwestowało w rozwój Electrona szereg firm, co oczywiście nie przesądza, że odniosą sukces, ale dowodzi o potencjale.

Cytat:Rocket Lab is a private company, with major investors including Khosla Ventures, Bessemer Venture Partners, Data Collective, Promus Ventures, Lockheed Martin and K1W1.

Oferują terminy lotów uzgodnione z klientem, co jest niemożliwe w przypadku kupna transportu jako drugi klient w lotach SpaceX (warunki dyktuje główny kontrahent). Sx też nie obsłuży wszystkiego sam. Ponoć jest potencjał do rozwoju rynku mikrosatelitów do nawet kilkuset rocznie z obecnych około 100.

Sofeiczu, coś dla Ciebie. Okazuje się, że z szefa Rocket Lab też był niezły ancymon.

Sporządził paliwo rakietowe, zbudował silniki i doczepił do roweru, który miał osiągnąć do 90 mil na godzinę. Duży uśmiech

Cytat:In 1999, at 18, Beck did something most people would consider very stupid. After checking out books from the library to learn how to make his own fuel, he set up a laboratory in a backyard shed and set to work on a rocket engine. Lacking a hazmat suit, he wrapped himself in plastic bags and put on a welding helmet as he distilled peroxide and other chemicals.

After successfully testing one of his engine designs, he decided it was time for a proper adventure. He strapped the engine to the back of a custom-built bicycle, dressed himself in a red jumpsuit and white helmet, and fired up a trial run in a local parking lot. Leaning forward in a near-prone position, he managed to reach about 90 miles an hour. To slow himself down, he first sat upright, allowing wind resistance to do some of the work lest the brake pads or wheels melt. “Only a few people on the planet have put their legs inside a rocket,” Beck says. “It’s a very good feeling.”

https://www.bloomberg.com/news/features/...-on-spacex



(25.10.2017, 10:08)pilaster napisał(a): Ale droższa jednostkowo, za kilogram. Dopóki duże rakiety startowały stosunkowo rzadko, kilkanaście razy w roku, dopłacenie kasy za start małą rakietą i skrócenie w ten sposób okresu oczekiwania w kolejce o kilka lat miało sens ekonomiczny. W momencie kiedy duże, tanie rakiety (Falcon 9, Heavy, potem BFR i New Glenn) będą startować co kilka dni i ładować małe satelity po kilkanaście - kilkadziesiąt sztuk w pakietach, na rynku na małe rakiety nie ma miejsca, tak samo jak nie ma miejsca na małe samoloty transportowe (choć jest na małe pasażerskie)


Może sobie być tańsza za kilogram, ale najpierw musi być dostępna. Harmonogram lotów z tego roku i na rok przyszły pokazuje, że ta dostępność nie jest duża. Mała, często latająca rakieta gdzie możesz sobie wybrać termin lotu i dopasować wszystko po swojemu jak oferuje Rocket Lab, okazuje się być atrakcyjną opcją nawet jeśli trzeba zapłacić dwa razy więcej za kg. A zanim BFR czy NG będą latać co kilkanaście dni, to Electron albo jego następca albo systemy wynoszenia innych podmiotów, mają szansę się rozwinąć. Mam nadzieję, że tak się stanie.



(25.10.2017, 10:08)pilaster napisał(a): Jeżeli przyszłość będzie wyglądała według dzisiejszych trendów, to w latach 20 jedynym liczącym się konkurentem SpaceXowego BFRa będzie BLueOrigin z "New Glenn" Wszystkie inne obecnie używane, a nawet dopiero projektowane i budowane rakiety (Ariane 6, Vulcan, Angara, SLS) będą beznadziejnie przestarzałe. Oczywiście wszyscy się rzucą naśladować Muska i Bezosa, ale zanim nadrobią opóźnienia upłynie z 10 lat co najmniej.

Piszesz o rynku dużych rakiet. Mniejsze podmioty też mogą istnieć inna skala, ale też da się zarobić, co stanowi usługę uzupełniającą do tych istniejących w pozostałych segmentach rynku. Nie wiemy też o ile rynek urośnie, a jeśli urośnie znacznie, to BO i SpaceX nie obsłużą go w całości.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
(28.10.2017, 15:25)Żarłak napisał(a):
(25.10.2017, 10:08)pilaster napisał(a): Tylko że Musk Falcona 1 porzucił natychmiast po tym, jak nauczył się nim startować w kosmos. Koszty nauki na małych rakietach akurat są mniejsze niż na dużych.  Oczko Ale już w działającym biznesie jest na odwrót.

Nic nie stoi na przeszkodzie żeby powtórzyli jego drogę.

Coś jednak stoi. Konkretnie chiński poziom IEF, PKB per capita, poziom korupcji, etc.. Czyli otoczenie instytucjonalne.


Cytat:Jednak obecna lokalizacja, co chyba pomijasz w ocenie opłacalności przedsięwzięcia Rocket Lab, jest bardzo dobra dla małych cubesatów wysyłanych na polarną orbitę. Ich biznes ma sens.


Przy obecnej konkurencji. Natomiast za klika lat będą rywalizować nie z Sojuzem, Ariane, Atlasem, chińskim Długim Marszem, czy nawet Falconem 9. 

Będą rywalizować z Falconem Heavy, BFR, i New Glenn.

A to, zwłaszcza te dwa ostatnie, to zupełnie inna półka.  Cwaniak

Dobry biznesmen  myśli perspektywicznie, czego RocketLab najwyraźniej zaniedbało. (bo o państwowych właścicielach Sojuza, czy Ariane, to w ogóle nie ma co mówić)

No chyba, że w RocketLab wiedzą coś, czego my nie wiemy.  Wywracanie oczami




Cytat:Oferują terminy lotów uzgodnione z klientem, co jest niemożliwe w przypadku kupna transportu jako drugi klient w lotach SpaceX (warunki dyktuje główny kontrahent)


To owszem, ma znaczenie dzisiaj, kiedy starty są co kilka tygodni. Ale przestanie mieć znaczenie, kiedy starty będą co kilka dni.

Cytat:Może sobie być tańsza za kilogram, ale najpierw musi być dostępna. Harmonogram lotów z tego roku  i na rok przyszły pokazuje, że ta dostępność nie jest duża. 

No dobrze. Ani w 2017, ani w 2018 tak jeszcze nie będzie. Może i w 2019 też jeszcze nie. Ale już w 2020? Nawet tylko Falcon 9 miał w zeszłym roku 8 startów, w tym będzie miał koło 20, a w przyszłym? Częstotliwość start co dwa tygodnie przekroczy na pewno.


Cytat:A zanim BFR czy NG będą latać co kilkanaście dni, to Electron albo jego następca albo systemy wynoszenia innych podmiotów, mają szansę się rozwinąć.

Tylko wtedy, jeżeli rzeczywiście pójdą drogą SpaceX. Czyli od małych rakiet, do dużych, wielokrotnego użytku.



Cytat:
(25.10.2017, 10:08)pilaster napisał(a): Jeżeli przyszłość będzie wyglądała według dzisiejszych trendów, to w latach 20 jedynym liczącym się konkurentem SpaceXowego BFRa będzie BLueOrigin z "New Glenn" Wszystkie inne obecnie używane, a nawet dopiero projektowane i budowane rakiety (Ariane 6, Vulcan, Angara, SLS) będą beznadziejnie przestarzałe. Oczywiście wszyscy się rzucą naśladować Muska i Bezosa, ale zanim nadrobią opóźnienia upłynie z 10 lat co najmniej.

Piszesz o rynku dużych rakiet. Mniejsze podmioty też mogą istnieć inna skala, ale też da się zarobić, co stanowi usługę uzupełniającą do tych istniejących w pozostałych segmentach rynku. Nie wiemy też o ile rynek urośnie, a jeśli urośnie znacznie, to BO i SpaceX nie obsłużą go w całości.

Być może jakaś luka na mikrosatelity pozostanie. Ale nie wydaje się, aby była zbyt lukratywna. Można to porównać z transportem lotniczym. O ile samoloty pasażerskie występują we wszystkich skalach, od bardzo małych na 2-3 pasażerów, do bardzo dużych, o tyle samoloty transportowe nie schodzą poniżej pewnego progu ładowności.

Per analogiam, można się spodziewać, że najmniejsza mająca komercyjny sens rakieta będzie musiała wynieść na LEO przynajmniej kapsułę z jednym kosmonautą, czyli minimum jakieś kilka ton na LEO
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Słownik pilastra
Odpowiedz
(31.10.2017, 09:02)pilaster napisał(a): Coś jednak stoi. Konkretnie chiński poziom IEF, PKB per capita, poziom korupcji, etc.. Czyli otoczenie instytucjonalne.

OK. Jeśli te czynniki nie ulegną zmianie to mają bardzo małe szanse powodzenia.


(31.10.2017, 09:02)pilaster napisał(a): Przy obecnej konkurencji. Natomiast za klika lat będą rywalizować nie z Sojuzem, Ariane, Atlasem, chińskim Długim Marszem, czy nawet Falconem 9. 

Będą rywalizować z Falconem Heavy, BFR, i New Glenn.

A to, zwłaszcza te dwa ostatnie, to zupełnie inna półka.  Cwaniak

Dobry biznesmen  myśli perspektywicznie, czego RocketLab najwyraźniej zaniedbało. (bo o państwowych właścicielach Sojuza, czy Ariane, to w ogóle nie ma co mówić)

No chyba, że w RocketLab wiedzą coś, czego my nie wiemy.  Wywracanie oczami  

Zobaczymy.  Na razie żadna z tych rakiet jeszcze nie poleciała (FH ma startować w grudniu). Ciekawe co z tym kolejnym startem Electrona, bo miał lecieć, ale chyba załapali jakąś obsuwę.


(31.10.2017, 09:02)pilaster napisał(a):
Cytat:Oferują terminy lotów uzgodnione z klientem, co jest niemożliwe w przypadku kupna transportu jako drugi klient w lotach SpaceX (warunki dyktuje główny kontrahent)



To owszem, ma znaczenie dzisiaj, kiedy starty są co kilka tygodni. Ale przestanie mieć znaczenie, kiedy starty będą co kilka dni.


Tylko te starty co kilka dni i tak są zaplanowane miesiące albo lata wcześniej, więc nie musi być tak, że oferta SpaceX dzięki częstszym lotom będzie lepsza, jeśli klient będzie miał do wyboru lot małą rakietą w ciągu miesiąca albo doczepkę do SpaceX za kilka do kilkunastu miesięcy i w dodatku na gorszych zasadach, które ww., a też nie muszą być wcale tańsze pomimo teoretycznie niższej ceny za kg w przeliczeniu na koszty lotu danej rakiety, bo nie wiemy ile SpaceX życzy sobie za lot "na doczepkę". Może Musk chciałby wchodzić w konkurencję z tak małym podmiotem obniżając cenę. Może...



(31.10.2017, 09:02)pilaster napisał(a): No dobrze. Ani w 2017, ani w 2018 tak jeszcze nie będzie. Może i w 2019 też jeszcze nie. Ale już w 2020? Nawet tylko Falcon 9 miał w zeszłym roku 8 startów, w tym będzie miał koło 20, a w przyszłym? Częstotliwość start co dwa tygodnie przekroczy na pewno.


W roku 2018, na tę chwilę i wg. wiki  

SpaceX ma dokonać 31 lotów. Pięć z nich leci na SSO, jeden będzie miał upakowane około 90 satelitek różnych wielkości. No i każda obsuwa SpaceX obsuwa starty następujące. Jeśli Rocket Lab albo inny mały operator będzie zdolny do powtarzalnych i częstych lotów, a w późniejszym okresie poszerzy swoją ofertę o większą rakietkę, to myślę, że mógłby zagospodarować sobie pewną niszę.

I dalej, co już wcześniej rozważaliśmy, wchodzi w grę "wąskie gardło" Spacex, tj. ilość możliwych do złożenia rakiet w ciągu roku, kwestie pogodowe, przydatność danego stopnia do powtórnego użytku itd. Loty co dwa tygodnie to super wynik. Nawet, jeśli będą zdolni wysłać 55 rakiet rocznie, to i tak pewnie przejmą rynek głównie większych ładunków, a nie tych malutkich.


Aha. Wczorajszy lot i lądowanie były w pełni udane.


(31.10.2017, 09:02)pilaster napisał(a): Tylko wtedy, jeżeli rzeczywiście pójdą drogą SpaceX. Czyli od małych rakiet, do dużych, wielokrotnego użytku.

Zobaczymy. Byłoby miło zobaczyć kolejną firmę tego typu rozwijającą ofertę dużej rakiety.


(31.10.2017, 09:02)pilaster napisał(a): Być może jakaś luka na mikrosatelity pozostanie. Ale nie wydaje się, aby była zbyt lukratywna. Można to porównać z transportem lotniczym. O ile samoloty pasażerskie występują we wszystkich skalach, od bardzo małych na 2-3 pasażerów, do bardzo dużych, o tyle samoloty transportowe nie schodzą poniżej pewnego progu ładowności.

Per analogiam, można się spodziewać, że najmniejsza mająca komercyjny sens rakieta będzie musiała wynieść na LEO przynajmniej kapsułę z jednym kosmonautą, czyli minimum jakieś kilka ton na LEO

Jeśli mówimy o masowej wysyłce wielu satelitek w tym samym czasie to tak. Jeśli przejdziemy do przykładu kilku do kilkunastu to myślę, że należy to podciągnąć pod "loty luksusowe" gdzie nie liczy się skala, a właśnie dostępność i inne szczegółowe warunki.



Edycja:

Raport o rozwoju rynku małych satelitów.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości