Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prawa autorskie & patentowe vs infoanarchizm (oraz nurty pokrewne)
#21
Każdy kij ma dwa końce ;]

Prawa autorskie i patenty z jednej strony zapewniają w teorii ochronę czyjegoś zasłużonego zysku. Z drugiej ograniczają możliwości postępu. Najwyraźniej jest widoczne akurat na poletku inżynierii genetycznej. W skutek idiotycznych regulacji każda nowo wyodrębniona restryktaza, enzym do cięcia DNA, zostaje przypisany do określonej firmy i tylko ona uzyskuje prawo do jego monopolistycznej produkcji i dystrybucji. Co sprawia w praktyce że enzymy te kosztują majątek i mniejsze ośrodki, uczelnie czy prywatne osoby mają do nich daleko ograniczony dostęp. Monopol i prawa autorskie dały nam również Microsofta który wszystkim narzucił ten sam szajs. Prawa autorskie to również masowe wywalane filmów z youtube bo jakaś firma zgłosiła do nich pretensje.

Nawiasem, gwoli absurdów:

http://wiadomosci.onet.pl/1992979,441,og...,item.html
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
#22
Dla porównania, ile otrzymały rodziny ofiar katastrofy Airbusa:
http://sierp.libertarianizm.pl/?p=185
Polecam poczytać libertarian: http://www.facebook.com/LibDlaBeki


"A hero ventures forth from the world of common day into a region of supernatural wonder: fabulous forces are there encountered and a decisive victory is won: the hero comes back from this mysterious adventure with the power to bestow boons on his fellow man." - Joseph Campbell o Rafale3006
Odpowiedz
#23
Avx napisał(a):Gdybym się miał ich trzymać, to mówię z cała odpowiedzialnością, że moja wiedza byłaby daleko bardziej ograniczona.
Jaki wielki egoizm wydawnictwa, ktory zada zaplaty za ksiazki :lol2: Pracujcie intelektualisci dla spoleczenstwa aby moglo sie rozwijac waszym kosztem, wszak praca wasza jest szlachetna i jak Jezus powiedal "idź, sprzedaj, co masz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź ze mną".
"I watched with glee
As your kings and queens
Fought for ten decades
For the Gods they made"


Guns'n'roses - Sympathy For The Devil

"Fakty nie przestają istnieć z powodu ich ignorowania."

Aldous Huxley

"This is your life and it's ending one minute at a time"
Fight Club
Odpowiedz
#24
Za książki to sobie powinni żądać... Znaczy się wiesz, za takie papierowe, które można dotknąć. Oczko

Pomijając czystą ironię, mam dla ciebie obrazek.

[Obrazek: apeldoantypiratw.jpg]
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#25
Można iść na kompromis. Niech prawa autorskie i patentowe trwają powiedzmy 10 lat i ani sekundy dłużej. Po tym czasie wartość intelektualna staje się ogólnodostępna.

Aby obniżyć koszt ich wytwarzania, można znacznie uprościć system.
1. Prawa autorskie obowiązują jedynie ZAREJESTROWANE produkty, a nie wszystkie z góry.
2. Gdy ktoś zgłasza patent, to zamiast zatrudniać armię analizującą jego treść(żeby sprawdzić czy już go nie ma), zarejestrować od razu. Jeśli konkurenci wejdą sobie w drogę, mając podobne zarejestrowane w urzędzie produkty, to dopiero wtedy ich treść jest porównywana i werdykt zostaje postawiony (w zależności na ile patenty są podobne oraz kto pierwszy zarejestrował).
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#26
Avx napisał(a):Tak, a prawo własności właścicieli plantacji oliwek jest głównym powodem, dla którego powstały cła na oliwki.

Jedno nie ma nic wspolnego z drugim.


Prawo wlasnosci jest powodem dla ktorego wiekszosc "dobr intelektualnych" powstala,
poniewaz dzieki niemu na owych dobrach mozna zarobic. A w zwiazku z tym oplaca
sie ponosic koszty ich wytworzenia.

Nikt nie wpakuje milionow w stworzenie nowej gry czy plyty, jesli nie bedzie sie spodziewal
zyskow.
Odpowiedz
#27
Niektórzy sobie tutaj po prostu próbują zracjonalizować piracenie i zaspokoić własne sumienie. Niestety, calutkie społeczeństwo jest zbiorem złodziei, a ten kto się z moim twierdzeniem nie zgadza i nie ma żadnej nielegalnej mp3 niech pierwszy rzuci kamieniem. Język
Odpowiedz
#28
Wyciągnij najpierw belkę z oka swego. Chyba że chodzi o calutkie społeczeństwo bez jednego Lumberjacka Uśmiech
Odpowiedz
#29
Ależ ja nie mam belki w oku swym. Mam tam cały tartak i kilka składów drewna. Język
Odpowiedz
#30
Zatem czemu jako złodziej uważasz, że inni złodzieje nie powinni się ze swoim procederem ukrywać, konstruując takie wymysły jak np infoanarchizm? Złodziejski honor? Klimaty Waszki G? Język
Odpowiedz
#31
Piszemy na forum publicznym i pragnę zaznaczyć, że tak oficjalnie, to nie jestem złodziejem. Mam tylko trochę drewna w oku z różnorakich powodów.

---

Nie piszę, że nie powinni. Piszę tylko, że jeśli szczerze wierzą w ten swój infoanarchizm to jest to tylko racjonalizacja złodziejstwa i próba usprawiedliwienia tego procederu.
Odpowiedz
#32
Cytat:Nie piszę, że nie powinni. Piszę tylko, że jeśli szczerze wierzą w ten swój infoanarchizm to jest to tylko racjonalizacja złodziejstwa.
A jeżeli wcale w to nie wierzą, to jest to kłamstwo. Czym się różni kłamstwo od racjonalizacji?
Odpowiedz
#33
Cytat: Czym się różni kłamstwo od racjonalizacji?
Kiedy kłamiesz wiesz, że kłamiesz, że nie masz racji.

Gdy sobie coś racjonalizujesz to przyjmujesz jakieś kłamstwo jako prawdę, po to by myśleć, że masz rację.
Odpowiedz
#34
To nie moja wina, że Kinsella jest taki przekonujący Smutny
http://mises.pl/?id=255&cid=53
Sęk w tym, że idee nie są z natury dobrem rzadkim, a sztuczne uczynienie ich rzadkimi narusza prawdziwe prawa własności.

BTW, czołowy polski infoanarchista zawodowo zajmuje się... tworzeniem gier komputerowych.
Polecam poczytać libertarian: http://www.facebook.com/LibDlaBeki


"A hero ventures forth from the world of common day into a region of supernatural wonder: fabulous forces are there encountered and a decisive victory is won: the hero comes back from this mysterious adventure with the power to bestow boons on his fellow man." - Joseph Campbell o Rafale3006
Odpowiedz
#35
Powiem tyle - rację Progmast ma. Kinsell mnie nie przekonuje, poza tym pisze za długie artykuły. Język

http://www.forum.ateista.pl/showpost.php...stcount=13
http://www.forum.ateista.pl/showpost.php...stcount=15

Cytat:BTW, czołowy polski infoanarchista zawodowo zajmuje się... tworzeniem gier komputerowych.
Lol, pożyteczny idiota. Ucina gałąź na której siedzi (jeśli żyje z tworzenia gier). Jeśli ma jakąś inną robotę, z której ma profity to jeszcze go mogę zrozumieć ale w przeciwnym wypadku... debil. Z czego będzie żył jak zapanuje infoanarchizm?
Odpowiedz
#36
Słupek napisał(a):BTW, czołowy polski infoanarchista zawodowo zajmuje się... tworzeniem gier komputerowych.

Nie wiem, czy chodzi o tego pana, ale jest on jednym z przykładów:
http://www.miasik.net/notka-biograficzna/
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#37
Progmast w pierwszym poście wychodzi z laborystycznej teorii wartości, więc racji nie ma :] Natomiast w drugim bawi się w argumenty z użyteczności, których też w żaden sposób nie udowodnił poza "ja uważam, że byłoby tak i tak", na ten temat też zresztą są opracowania dowodzące tezy przeciwnej, w dodatku robione przez neoklasyków, a nie paskudnych, opętanych ideologią austriaków Uśmiech

A prawda jest taka, że z racji rozwoju technologii nie da się już powstrzymać wolnej wymiany plików. Ci wydawcy i twórcy, którzy pierwsi to sobie uświadomią i dostosują się - wygrają. Reszcie krzyż na drogę. Można udostępniać swoje dzieła za darmo i wychodzić na plus - tak robią choćby Cory Doctorow czy NIN. A z czego będzie żył Miąsik? Pewnie z tego samego co teraz. W Polsce ludzie kupowali Wiedźmina nie dlatego, że boją się policji, tylko żeby wesprzeć twórców, coby kiedyś doczekać się sequela.
Polecam poczytać libertarian: http://www.facebook.com/LibDlaBeki


"A hero ventures forth from the world of common day into a region of supernatural wonder: fabulous forces are there encountered and a decisive victory is won: the hero comes back from this mysterious adventure with the power to bestow boons on his fellow man." - Joseph Campbell o Rafale3006
Odpowiedz
#38
Najlepszy - ze szczególnym uwzględnieniem fragmentów pogrubionych - wg. mnie fragment tego http://mises.pl/255/255/ artykułu:

Jednym z problemów uzasadniania przez kreację jest to, że nieodłącznie wiąże się z ochroną jedynie określonego rodzaju tworów – o ile każdy pojedynczy użyteczny pomysł, na który wpadniemy, nie będzie przedmiotem praw własności (szerzej o tym poniżej). Jednak rozróżnienie między chronionym a niechronionym jest z konieczności arbitralne. Na przykład prawdy matematyczne, filozoficzne czy naukowe nie mogą być chronione przez obecne prawo, gdyż, gdyby trzeba było koniecznie chronić każdą nową zasadę, prawdę itp. jako wyłączną własność jej twórcy, wszelki handel i stosunki społeczne musiałyby utknąć w martwym punkcie. Z tego właśnie powodu opatentować można wyłącznie tzw. „praktyczne zastosowanie” danej idei, nie na samą abstrakcyjną bądź teoretyczną myśl. Rand akceptuje to niesprawiedliwe traktowanie, próbując wprowadzić rozróżnienie między niepatentowalnym odkryciem a podlegającym patentowaniu wynalazkiem. Uważa ona, że „naukowe lub filozoficzne odkrycie, które definiuje nieznane uprzednio prawo naturalne, zasadę lub fakt,” nie zostało stworzone przez odkrywcę.

Jednakże rozróżnienie między odkryciem a wynalazkiem nie jest ani dostatecznie ostre ani rygorystyczne.[50] Nie jest też jasne, czy owo rozróżnienie, nawet jeśli miałoby być precyzyjne, odnosi się pod względem etycznym do definicji praw własności. Nikt nie tworzy materii – można nią manipulować oraz siłować się z nią przestrzegając praw fizyki. W tym sensie nikt tak naprawdę nie tworzy czegokolwiek. Można jedynie przetwarzać materię w nowe wzory czy konfiguracje. Mechanik, który wynalazł pułapkę na myszy, przekształcił już istniejące części, by zapewnić niewykorzystane dotychczas funkcje. Inni, którzy dowiedzieli się o tym przekształceniu, mogą wykonać ulepszoną pułapkę. Pułapka na myszy podąża jednak tylko za prawami natury. Wynalazca nie stworzył ani materii, z której została ona wykonana, ani faktów czy praw wykorzystanych by mogła zadziałać.

Podobnie odkrycie Einsteina tyczące związku E=mc2, raz poznane, pozwala ludziom skuteczniej manipulować materią. Bez wysiłku Einsteina lub wynalazcy, inni byliby nieświadomi istnienia niektórych praw przyczynowo-skutkowych lub sposobów, w jaki można wykorzystywać różne substancje. Zarówno wynalazca jak i naukowiec-teoretyk angażują się w proces efektywnego, twórczego myślenia, aby stworzyć nowe i użyteczne idee. W rezultacie jeden z nich zostaje nagrodzony, inny nie. Nie tak dawno temu, wynalazcy nowej metody liczenia najkrótszej drogi między dwoma punktami – niezwykle użytecznej techniki – nie pozwolono opatentować swojego odkrycia, ponieważ był to „tylko” algorytm matematyczny.[51] Tak więc arbitralną i niesprawiedliwą decyzją nagradza się wynalazki praktyczne oraz twórczość służącą czystej rozrywce, a naukowców, badaczy matematyki czy filozofów pozostawia się bez jakiejkolwiek nagrody (za jaką można uznać patent, czyli nadanie państwowego monopolu). To rozróżnienie jest z zasady niejednoznaczne, niesprawiedliwe i arbitralne.

Ponadto, ograniczenia czasowe prawa IP stojące w jawnej opozycji do wiecznego prawa, również wymaga arbitralnego ustalenia reguł. Na przykład, w Stanach Zjednoczonych patenty przyznawane są na 20 lat od momentu zarejestrowania, podczas gdy prawa autorskie, w przypadku samodzielnych twórców, ważne są jeszcze 70 lat po śmierci autora. Nikt nie może utrzymywać poważnie, że dziewiętnaście lat to okres zbyt krótki dla patentu, a dwadzieścia jeden lat – zbyt długi, tak jak bieżąca cena za galon mleka nie może być obiektywnie uważana za zbyt niską lub zbyt wysoką.

Toteż pierwszy problem, który pojawia się w przypadku stanowiska podbudowywania IP prawami naturalnymi, to użycie arbitralnych kryteriów do klasyfikacji produktów wymagających ochrony prawnej oraz długości czasu, jakiego wymaga taka ochrona.

Rzecz jasna jednym ze sposobów na uniknięcie tej trudności jest stwierdzenie, że wszystko powinno być na mocy prawa własności intelektualnej chronione bezterminowo (wiecznie). Na przykład Spooner[52] jest zwolennikiem wiecznych patentów i praw autorskich. Z kolei Schulman broni szerszej koncepcji dóbr i idei, które powinny zostać objęte ochroną patentową. To zwolennik zagwarantowania praw własności nazywanych „logorights,” odnoszących się do każdego „logos,” które zostanie stworzone. Logos to „fizyczna tożsamość” lub wzór tożsamości powstałych dóbr. Właściciel logos miałby prawo do każdego schematu czy wzorca informacji narzuconych lub dostrzeżonych w substancjach fizycznych.

Najbardziej chyba jednak radykalnym zwolennikiem własności intelektualnej jest Andrew Joseph Galambos, którego pomysły, na ile jest mi dane pojąć je, graniczą z absurdem.[53] Galambos wierzył, że człowiek ma prawo własności do swego życia (tzw. własność początkową, primordial property) oraz wszystkich „niezdolnych do prokreacji pochodnych jego życia.”[54] Skoro „pierwotnymi pochodnymi” życia człowieka są jego myśli i idee, to stanowią one również jego „pierwotną własność.” Jeśli działanie bazuje na pierwotnej własności (ideach), również działania mogą być przedmiotem posiadania; do tego odwołuje się pojęcie „wolności.” Wtórne pochodne, takie jak ziemia, telewizja oraz inne materialne dobra, stanowią rezultat myśli i działania. Zatem prawa do dóbr materialnych otrzymują, w odróżnieniu od „pierwotnych” praw do idei, skromny status wtórnych. (Nawet Rand swym dziwacznym stwierdzeniem, iż „patenty to serce i dusza praw własności,”[55] wyniosła je raz nad marne prawo posiadania dóbr materialnych. Ale czy naprawdę można uwierzyć, że przed nastaniem XIX stulecia, kiedy to zaczęto rozpowszechniać prawa patentowe, nie szanowano praw własności?)

Galambos doprowadził swoje poglądy do granic absurdu, gdy przyznał prawo własności do nich tylko i wyłącznie sobie, i zabronił swoim uczniom ich powtarzania,[56] oraz gdy rytualnie wrzucał do specjalnej urny grosz za każdym razem, gdy użył słowa „wolność” – co stanowić miało zapłatę tantiem dla potomków Thomasa Paine’a, domniemanego „wynalazcy” słowa „wolność,” a także gdy zmienił swoje imię z Joseph Andrew Galambos (Jr, najpewniej) na Andrew Joseph Galambos, by uniknąć naruszania praw swego ojca, który miał identyczne imię.[57]

Poszerzając spektrum praw IP, a także wydłużając okres ich trwania w celu uniknięcia arbitralnych rozróżnień, tj. pułapki, w którą popadła Rand, uwidaczniamy jedynie absurd oraz niesprawiedliwość własności intelektualnej (jak wskazuje przykład Galambosa). Gdy rozciągniemy terminy ważności patentów oraz praw autorskich w nieskończoność, zagonimy nadchodzące pokolenia w kąt rosnących bez ustanku ograniczeń w korzystaniu z ich własności, i w końcu nikt nie będzie mógł już nic produkować. Nie można byłoby użyć żarówki bez pozwolenia spadkobierców Thomasa Edisona, ani wybudować domu, nie mając zezwolenia potomków pierwszego praszczura, który zdecydował się opuścić jaskinię i wybudował sobie chatę. Bez uzyskania pozwolenia różnorakich szczęśliwych i bogatych spadkobierców, nikt nie będzie mógł korzystać z rozmaitych metod ratujących życie ludzkie, chemikaliów czy leków. Bez wykupienia licencji od oryginalnych twórców (bądź ich sukcesorów), nie będzie można zagotować wody albo marynować żywności w celu jej dłuższego przechowania.

(...)

(...) Dlaczego? Co wyjątkowego jest w tych obiektach, że stanowią one przedmiot praw własności? Dlaczego są mieniem?

Odrobina refleksji pokaże, że to przez rzadkość dóbr – możliwość wystąpienia konfliktu o te dobra między ludźmi. Już sama możliwość zaistnienia sporu o zasoby świadczy o rzadkości, rodząc potrzebę stworzenia reguł etycznych rządzących ich użytkowaniem. Fundamentalną społeczną i etyczną funkcją praw własności jest więc zapobieżenie kłótniom o rzadkie dobra.

(...)

Jak w mnożąca się w czarodziejski sposób kosiarka, idee nie są rzadkie. Jeśli wynajdę nową technikę zbioru bawełny, ktoś, kto również z tej techniki korzysta, niczego mi nie zabierze. Nadal będę znajdował się w posiadaniu samej techniki (podobnie jak i swojej bawełny). Użytkowanie jej przez kogoś innego nie wyklucza mojego z niej korzystania; oboje możemy w ten sposób zbierać bawełnę. Nie ma ekonomicznej rzadkości, dlatego nie ma możliwości powstania konfliktu o rzadkie zasoby. Z tej przyczyny nie istnieje potrzeba wyłączności.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#39
Pomijając całą paplaninę autorytetów Avxa, uważam, że podobne wywody o info-anarchizmie mają zerową wartość w praktyce. Sam info-arnarchizm to najzwyklejsze w świecie złodziejstwo, krzyk ludzi, którym nie chce się kupować softu, którzy zachłysnęli się "wolnością" w internecie i nie chce im się patrzeć na sklepowe półki pełne programówm gier, kiedy można je ukraść. Potem zrozumieli, że jest to niepoprawne moralnie i rzerobili to na zajebiście skomplikowaną filozofię info-anarchizmu.

Kradzież to kradzież i warto zdać sobie z tego sprawę, bo branża komputerowa rządzi się takimi samymi prawami jak garbarska i cukiernicza. Są technologie i sekrety- chcesz, płać
Get into the car
We'll be the passengers
We'll ride through the city tonight
We'll see the city's ripped backside
We'll see the bright and hollow sky
We'll see the stars that shine so bright
Stars made for us tonight!
Odpowiedz
#40
The Phillrond napisał(a):Pomijając całą paplaninę

Ponieważ jest niewygodna.

The Phillrond napisał(a):branża komputerowa rządzi się takimi samymi prawami jak garbarska i cukiernicza.

Naturalnie. Patenty w branży garbarskiej i cukierniczej także nie powinny obowiązywać.

Kwestia jest o wiele szersza, niż tylko "ściąganie z internetu". A konsekwencje infoanarchizmu daleko dalej idące od zezwolenia na nie. To przede wszystkim ogromny cios dla wielkiego biznesu wszystkich branż, łącznie z motoryzacyjną, medyczną, etc. Prawie absolutna niemożliwość monopolu/oligopolu w wielu dziedzinach. Oczywiście najlepiej byłoby połączyć infoanarchizm z libertarianizmem - tylko wtedy wolność mogłaby pokazać się w pełni.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości