Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Seriale
Coraz więcej seriali do wyboru, coraz mniej wartych oglądania.
Wśród tych, które warto jednak zobaczyć, jest

Life in Pieces

polski tytuł, niezbyt udany moim zdaniem, to Życie w kawałkach.

Lekki, zabawny, wciągający - nic ambitnego co prawda, ale zdecydowanie polecam, jeśli ktoś chce się po prostu odprężyć i od czasu do czasu pośmiać. Ogromną zaletą serialu jest to, że odcinki są krótkie (ok. 20 minut), a każdy odcinek składa się z czterech odrębnych części - bo serial opowiada o rodzinie składającej się z czterech (do pięciu) podrodzin. Jeśli nie ma się dużo czasu, można obejrzeć pięć - dziesięć minut i potem do oglądania wrócić, można też obejrzeć kilka odcinków pod rząd.
Lekkie i przyjemne - polecam.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Spoiler!

@Bert, a co ciekawe, Marvela uratował człowiek, który nie miał pojęcia o komiksach i żadnej styczności z branżą. Dwoje ludzi, którzy nie znali się na biznesie, jeden go prawie zniszczył, a drugi uratował. Pierwszy kierował się chciwością tylko i wyłącznie, a drugi był specjalistą od ratowania przedsiębiorstw w tarapatach. Uśmiech
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Its just Rick and Morty! Rick And Mort forever! RICK AND mORTY Time forever, all day long! Over and over Rick and Morty!
Odpowiedz
Kilka niezłych seriali, które niedawno widziałam:


1. Good Omens


Bardzo dobrze zrobiony serial. Świetna fabuła (w końcu oparta na książce mistrza), superscenografia, dużo poczucia humoru, świetne aktorstwo. Książki nie przeczytałam, więc być może dla wielbicieli książek Pratchetta czegoś w filmie zabrakło - dla mnie serial był doskonałą rozrywką. Gorąco polecam.






2. Drugi, nie aż tak dobry, ale również całkiem niezły serial o aniołach (a właściwie angelusach)



Nobody's Looking



Brazylijski serial. Dużo poczucia humoru, nietuzinkowe spojrzenie na angelusy i chomika. Może i na Boga.






3. Z zupełnie innej beczki - coś kostiumowego i francuskiego. Dramat. Momentami przejmujący.


Le Bazar de la Charite





Nie wiem, czemu post tak się rozjeżdża. Likwidowałam kilka razy zbyt duże odstępy, ale wróciły.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Godny polecenia serial z Arrowverse DC. Jestem na trzecim sezonie i ma fajne efekty specjalne. Lepsze niż w nowym Wiedźminie. Postaci bardzo dobrze wymyślone, nie odnosi się wrażenia sztuczności w złym tego słowa znaczeniu. Calista Flockhart jest super. Ogólnie atmosfera komiksowości jest dużo mniejsza niż w standardowym Uniwersum DC, ale jednak jest. No i to jest przykład tego jak powinno się promować tolerancję. Wszystkie postaci, które reprezentują jakieś mniejszości są sympatyczne. Polecam, bo to kino łatwe i przyjemne a przy tym nie jest superlandrynkowe i naiwne.

Sebastian Flak
Odpowiedz
Ogladamy z zona "Messiah" - ma czesci lepsze i gorsze ale ogolnie podoba sie nam samo podniesienie zagadnienia pojawienia sie wyslannika Boga we wspolczesnym swiecie.
Dobrze obsadzony i grany w mojej opinii.
Oczywiscie zakazany w niektorych krajach islamskich, a polskie katolibany tez petycje szykuja zeby go zakazac. Co za durnota.
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Godny polecenia serial z Arrowverse DC. Jestem na trzecim sezonie i ma fajne efekty specjalne. Lepsze niż w nowym Wiedźminie.

Pierwszy sezon GoT też miał skromne efekty, więc może nie bierzmy tego jako wymiernej bazy porównawczej. A ja tam sukcesywnie konsumuję DC Titans przed początkiem drugiego sezonu i nadal jestem pod pozytywnym wrażeniem. Są wprawdzie lepsze i gorsze odcinki, ale przynajmniej mam tu to, czego brakowało mi w Daredevil.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a):
Gawain napisał(a): Godny polecenia serial z Arrowverse DC. Jestem na trzecim sezonie i ma fajne efekty specjalne. Lepsze niż w nowym Wiedźminie.

Pierwszy sezon GoT też miał skromne efekty, więc może nie bierzmy tego jako wymiernej bazy porównawczej. A ja tam sukcesywnie konsumuję DC Titans przed początkiem drugiego sezonu i nadal jestem pod pozytywnym wrażeniem. Są wprawdzie lepsze i gorsze odcinki, ale przynajmniej mam tu to, czego brakowało mi w Daredevil.

Dobrnąłem przez święta już do końcówki trzeciego sezonu i dalej jest fajny. Postaci są po prostu sympatyczne i z takim swoim sznytem. Dopiero w końcówce trzeciego sezonu pojawia się bohaterka drugoplanowa, której z konieczności dopierniczyli monolog o tym, że jest transpłciowa. I to moim zdaniem już jest przegięcie i przesycenie fabuły wątkami równościowymi. Sezon pierwszy opowiadał o aklimatyzacji imigrantów, potrzebie akceptacji i sprawdzenia się, drugi to Fokus na sprawy rodzinne, trzeci to w skrócie dr Jeckyll i Mr Hyde oraz o poszukiwaniu rozwiązań innych niż przemoc. I trzeci sezon zaczął się świetnie a kończy się tak sobie. Mam jeszcze dwa sezony przed sobą i trochę się boję, że misyjność przekazu zrąbie cały przyjemny efekt. Chociaż chwali się, że autorzy scenariusza nie brną w tłumaczenie zjawisk jako naukowe. W irytujących momentach pojawił się slogan "its magic" i irytacją magicznie zniknęła. Jak się podejdzie do tego jak do fantasy to do tej pory ogląda się bardzo przyjemnie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Obawy się potwierdzają. Supergirl dziadzieje. Efekt świeżości minął i zrobiła się z tego telenowela dla nastolatek. Wspólne uniwersum szkodzi, bo wątki są ciągnięte na siłę.

The Magicians - Bardzo dobry serial. Sezon 4 w jedno popołudnie łyknąłem. Obawiam się tylko, że 5 będzie ciągnięty na siłę, bo 4 się zamknął bardzo skutecznie. Jak ktoś lubi groteskę, eastereggi i zbereźny humor to polecam gorąco.

Lucyfer - nie rozczarował. Znośne kino na posępne popołudnia.

The Originals - Niezły, chociaż spodziewałem się poziomu sporo niższego. Ale o dziwo świat jest spójny, fabuła przemyślana a postacie zagrane. W produkcjach fantasy wybitna rzadkość.

The Legacies - spinn-off powyższego. Xena na hormonach albo nastoletnia Conanica, w każdym razie kładzie się trup gęsto, ale do Originalsów to temu daleko.

Młody Sheldon - Dysonans poznawczy w pigułce. TBBT znam na tyle dobrze, że łapię niespójności i mnie zaczynają irytować. Z każdym odcinkiem coraz mniej humoru, coraz więcej kontentu bez sensu.

Sabrina - A idźta z tym. Fajną komedię przerobili na emogotyckie rozterki tandetnych okultystów i satanistów z bożej łaski. Trzy sezony wytrzymałem i kolejnego nie mogę. Może kiedyś wrócę, ale pewnie nie.

Ragnarok - Może być ciekawie. Pierwszy odcinek dupy nie urywa, ale jednak coś zaciekawią.

Ogólnie to jestem zawiedziony Netflixem. Sztandarowe produkcje jakoś do mnie słabo przemawiają. Stranger things jeszcze muszę obejrzeć, ale obawiam się, że domyślam się fabuły i tylko czasu na to szkoda. HBO ma lepszy sort, ale tak ubogi, że ją pierniczę.

Komediowe, lekkie seriale znacie? Bo ja na ślepo trafiam na takie suchary, że czuję się jak po lobotomii...
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Młody Sheldon - Dysonans poznawczy w pigułce. TBBT znam na tyle dobrze, że łapię niespójności i mnie zaczynają irytować. Z każdym odcinkiem coraz mniej humoru, coraz więcej kontentu bez sensu.

Mam bardzo podobne odczucia, po prostu to jest serial dla tych, co nie widzieli jeszcze TBBT, ale szukają lekkiej rodzinnej komedii.

Cytat:Ogólnie to jestem zawiedziony Netflixem. Sztandarowe produkcje jakoś do mnie słabo przemawiają. Stranger things jeszcze muszę obejrzeć, ale obawiam się, że domyślam się fabuły i tylko czasu na to szkoda. HBO ma lepszy sort, ale tak ubogi, że ją pierniczę.

No nie, Stranger Things to obowiązek. Używając Twojej metafory, rzadko który odcinek nie urywa dupy, a jak kto zna filmy z lat 80-tych to będzie miał bonus w postaci masy odniesień do tych czasów. Poza tym netflix to przecież i genialny BB (Ale BCS już nie polecam) i proroczy HoC (trzy sezony genialne, potem niestety słabieje). Jak nie masz dosyć Marvela, to kilka serii natłukli (choć mnie nie przekonały, wolę DC Titans). Black Mirror nie oglądałem, ale słyszałem wiele dobrego, a z sucharów to OitnB, oczywiście.

To nie ta sama klasa i kasa co HBO, wiadomo, ale jest tego sporo.

EDIT
Cytat:Komediowe, lekkie seriale znacie? Bo ja na ślepo trafiam na takie suchary, że czuję się jak po lobotomii...

Unbreakable Kimmy Schmidt. To nie lobotomia, to wyciąganie mózgu przez nos jak u starożytnych Egipcjan.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
BM widziałem w kilku rozrzuconych odcinkach. Ogólnie to taki serial problemowo-socjologiczny w sztafażu sci-fi. Jakoś mnie nie szczególnie uwiódł, ale nie oglądałem od początku to może dlatego. Marvela się wystrzegam po kontakcie z kilkoma spinn-offami. Widać w nich, że fabularnie chciano pociągnąć konkretne wątki, ale nie wiadomo było jak i oszczędnie sypano na nie kasą, więc wizualnie też nie urywają dupy. Z Uniwersum DC czekam na Krypton. Zdecydowanie najlepszy serial DC. Tytanów zostawiam na lato. Na BB utknąłem na pilocie. O HoC zapomniałem na śmierć i będę musiał nadrobić.

Cytat:Mam bardzo podobne odczucia, po prostu to jest serial dla tych, co nie widzieli jeszcze TBBT, ale szukają lekkiej rodzinnej komedii.

Mogłaby być i lekka i rodzinna i z morałem, ale tak się rozjeżdżają z treściami kanonicznym TBBT, że to musi budzić irytację. Już samo to, że wiem dlaczego Sheldon zawsze puka trzy razy rujnuje przyjemność z oglądania młodego Sheldona. Fakt, że ojca Sheldona gra typ znany z kilku epizodów w TBBT też jest wkurzający. Pierwszy sezon był świetny, lekki i pełen humoru. Drugi trzymał poziom. Trzeci jest nudny. Pomysły się skończyły, żarty są słabe i nie są kąśliwe. Zaczęło się telenowelowanie i pokazywanie trzeciego i czwartego rzędu postaci. Jeżeli to nie będzie służyć rozwijaniu głównego wątku tylko jest rodzajem zapchajdziury to serial sukcesu nie powtórz. A szkoda. Co prawda w dwóch ostatnich odcinkach jest coś niby delikatne próby pozbycia się dysonansu, ale jednak nie robię sobie nadziei. Scenarzyści chcą chyba wszystkim zrobić dobrze a to źle.
Odpowiedz
BM to antologia w tradycji Twilight Zone czy Outer Limits, z tego co wiem nie ma tam "kolejności". Love Death + Robots idzie dalej i podaje odcinki w niby-losowej kolejności (też znam ze słyszenia).

A jak szukasz serial do oglądania "we dwoje" to byłem bardzo pozytywnie zaskoczony The Crown. Bardzo bardzo.

PS:
Cytat:Zaczęło się telenowelowanie i pokazywanie trzeciego i czwartego rzędu postaci.

Podobne uczucie mam przy BCS. Zaczęło się całkiem oryginalnie, żeby potem ciągnąć w nieskończoność kolejne wątki z kolejnymi postaciami drugiego planu BB. Pewnie w kolejnym sezonie losami statystów się zajmą.



EDIT: Dopiero teraz załapałem, że to z Tobą stronę wcześniej dyskutowałem na temat Młodego Sheldona i ty wtedy jeszcze się nim zachwycałeś. Cóż, wygląda na to, że nawet jeżeli zaczyna się od TYS, to po poznaniu TBBT nie da się inaczej, jak porównywać "jedynego prawdziwego Sheldona" z tym Chibi-Sheldonikiem.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Poszukam serialu, o którym pisałeś, na swoim Netflixie. To co mnie w Netflixie drażni, to fakt, że seriale, które w Polsce mają polskie napisy/ lektora - często u mnie ich nie mają. Nie mam nic przeciwko oglądaniu w oryginale, ale człowiek czasem chciałby się całkiem odprężyć i poczytać po polsku, a tu kicha.

Właśnie niedawno stałem przed podobnym problemem, i udało się go rozwiązać. Netflix proponuje języki zgodnie z ustawieniami profilu i tylko parę najważniejszych innych (oryginalny raczej też). Należy więc zrobić jeden "polski" profil, w którym językiem będzie, właśnie, język polski, i wtedy pojawiają się opcje, które na Twoim angielskim a moim niemieckim standardowym profilu nie wyskakują.

(EDIT: Konkretnie chciałem oglądać The Crown z teściową, a ta ni w ząb niemieckiego nie zna. I tą metodą dało się nawet polskiego lektora dołączyć)

Nie ma za co.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): BM to antologia w tradycji Twilight Zone czy Outer Limits, z tego co wiem nie ma tam "kolejności". Love Death + Robots idzie dalej i podaje odcinki w niby-losowej kolejności (też znam ze słyszenia).

To by wiele wyjaśniało

Cytat:Podobne uczucie mam przy BCS. Zaczęło się całkiem oryginalnie, żeby potem ciągnąć w nieskończoność kolejne wątki z kolejnymi postaciami drugiego planu BB. Pewnie w kolejnym sezonie losami statystów się zajmą.

EDIT: Dopiero teraz załapałem, że to z Tobą stronę wcześniej dyskutowałem na temat Młodego Sheldona i ty wtedy jeszcze się nim zachwycałeś. Cóż, wygląda na to, że nawet jeżeli zaczyna się od TYS, to po poznaniu TBBT nie da się inaczej, jak porównywać "jedynego prawdziwego Sheldona" z tym Chibi-Sheldonikiem.

No nie da się znać TBBT i przymykać oczy na nieścisłości, bo to wprowadzanie kompletnie alternatywnej historii. Nie było cienia prób pogodzenia zawartości z TBBT. Teraz chyba się skapnęli i coś w tym kierunku robią, ale chyba wyczerpali pomysł. Jakby od początku przedstawili TYS jako dzieciństwo, którego złe strony wyolbrzymił sam S. a konwencja nie była tak sielankowo-cukierkowa to byłby to świetny spinn-off. Ale tutaj pomysłów starczyło na dwa sezony, a trzeci to już gonienie w piętkę i próba łatania dziur. Urządzanie ślubu pastorowi przez matkę Sheldona przelało czarę goryczy. Nosz ja pierniczę. Przez trzy sezony pastor nie gadał z Sheldonem nawet 5 minut. A tutaj wsadzają wątek na jeden pełny odcinek.
Odpowiedz
Gawain


Cytat:Komediowe, lekkie seriale znacie? Bo ja na ślepo trafiam na takie suchary, że czuję się jak po lobotomii...


Szczerze polecam naprawdę zabawny serial Modern Family

Lekki, zabawny, niegłupi, krótkie odcinki.






Ragnarok podobał mi się. Były drobne nieścisłości, natomiast klimat był naprawdę fajny, odniesienia do skandynawskich wierzeń i przeniesienie ich we współczesność dały radę.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Lekki, zabawny, niegłupi, krótkie odcinki.

Pierwszy odcinek mnie nie wciągnął, ale będę próbował dalej Duży uśmiech

Cytat:Ragnarok podobał mi się. Były drobne nieścisłości, natomiast klimat był naprawdę fajny, odniesienia do skandynawskich wierzeń i przeniesienie ich we współczesność dały radę.

Zgadzam się w 100%. Mnie cieszy, że nie szli w oczojebność i sadzenie efektów specjalnych. Tu jest dobry pomysł, jakiś morał nawet i fajne, zręczne nawiązania do kultury nordyckiej. Same plusy.

No i Stranger Things. Bardzo dobry serial. To jest genialne połączenie wszystkich nerdowskich memów jakie świat znał. Pomysł jest oczywisty, zachowania też. I nikt do tej pory nie zrobił niczego nawet podobnego do ST. I to nie zrobił tak dobrze. Fenomen.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): Ogladamy z zona "Messiah" - ma czesci lepsze i gorsze ale ogolnie podoba sie nam samo podniesienie zagadnienia pojawienia sie wyslannika Boga we wspolczesnym swiecie.
Dobrze obsadzony i grany w mojej opinii.
Oczywiscie zakazany w niektorych krajach islamskich, a polskie katolibany tez petycje szykuja zeby go zakazac. Co za durnota.

Adam ja dość dawno nie oglądałem serialu ale ten mi się właśnie bardzo spodobał Oczko
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości