Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Seriale
InspektorGadżet napisał(a): Który jest aż jeden w ostatnim odcinku

Zauważ, że przysiada się do bohatera jakiś typ, a bohater od razu reaguje w ten sposób- zakładając, że to jakiś jezusowiec go będzie nawracał. Tacy nawracacze na ulicach nie jeden raz pojawiają się w serialu. Chrześcijaństwo generalnie pokazane jest tam jako obce i narzucający się koreańskiemu społeczeństwu twór.

InspektorGadżet napisał(a): Kiedy mówi że w porządnej?

Znajdę ten moment wieczorem, jak będę w domu.

InspektorGadżet napisał(a): Jak pewnie jakieś 99% wszystkich serialów jakie kiedykolwiek wyszły. Nie stać cie na lepsze argumenty?

Gościu, sytuacja bohaterów wprost służy w serialu do krytyki wiary tego jednego, rozmodlonego frajera, wypowiedzianej przez jedną z bohaterek.

InspektorGadżet napisał(a): Konkretnie kiedy?
Za tym już nie będę grzebał, sorry. Zbyt mało charakterystyczny moment, żebym go łatwo znalazł.

InspektorGadżet napisał(a): Pisanie Chrystus i Bóg z małej to już wyjątkowy przykład dziecinady

Jak tam sobie uważasz.

InspektorGadżet napisał(a): Wow, aż jedna osoba? Jak na tęczoflixa to coś słabiutko
Ta jedna osoba wobec raczej niereligijnej reszty ładnie podkreśla ten portret chrześcijaństwa jako czegoś obcego i narzucającego się. Jegomość oczywiście próbuje ich tam przekonywać do swojego, ale ostatecznie wychodzi na tęgiego frajera.
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
Koreański serial krytykujący chrześcijaństwo? O laboga, niedługo pewnie w filmach Bollywood oraz w tureckich telenowelach też będzie krytyka chrześcijaństwa. Matko jedyna...

WIem, że jest tego w KrPld z 30-%, ale zawsze to jednak kuriozum. Nie pierwszy to tego typu motyw w koreańskiej produkcji, już w Pragnieniu też wampir był, oczywiście katolickim, księdzem. Gdyby tak w Polsce zrobić film o, dajmy na to, islamskim wampirze, to by była heca na świat.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
No przecież ten serial nie krytykuje chrześcijaństwa. Najgorszymi gnojami w całym serialu to był stary dziadek(ateista lub buddysta), brat inspektora policji (niestety nie gadżeta) też buddystą lub ateista, oraz przyjaciel głównego bohatera który kończył studia bankowe chyba w Seulu. Też buddysta albo ateista

Śmieszne to bo serial ma rzekomo krytykować chrześcijaństwo, podczas gdy to ateista/buddysta lub ktoś o nieokreślonym wyznaniu wysyła 455 ludzi na śmierć. Ale E.T. w tym jednym Chłopie dopatrzył się krytyki chrześcijaństwa. Toto paranoja na punkcie chrześcijaństwa lvl 100
E.T. napisał(a):Zauważ, że przysiada się do bohatera jakiś typ, a bohater od razu reaguje w ten sposób- zakładając, że to jakiś jezusowiec go będzie nawracał

No i pierwsze skojarzenie to Swiadkowie Jehowi co żadnymi chrześcijanami nie są. A typ okazuje się wysłannikiem Mistrza gry
E.T. napisał(a):Gościu, sytuacja bohaterów wprost służy w serialu do krytyki wiary tego jednego, rozmodlonego frajera, wypowiedzianej przez jedną z bohaterek

Gościu, każdy serial pokazuje wieszką lub mniejszą chujowiznę życia bohaterów. Ale fakt że jeden z 456 uczestników gry jest chrześcijaninem (co nie dziwi w społeczeństwie w którym 1/3 to chrześcijanie) to według ciebie wielki dowód na to że ten serial chce (choćby pośrednio krytykować chrześcijaństwo)

E.T. napisał(a):Za tym już nie będę grzebał, sorry. Zbyt mało charakterystyczny moment, żebym go łatwo znalazł

Aha, czyli zmyślasz. Bo pewnie chodziło o słowa "to nie rajski ogród" które były ironią
E.T. napisał(a):Jak tam sobie uważasz

Ja waszych ateistycznych I lewackich guru piszę z dużej

E.T. napisał(a):Ta jedna osoba wobec raczej niereligijnej reszty ładnie podkreśla ten portret chrześcijaństwa jako czegoś obcego i narzucającego się

Nikogo nie nawracał, to raz. A dwa, jakoś w tym serialu nie widzisz krytyki materialistycznych ateistów co to za wszelką cenę chcą wygrać, a przy okazji pozbawić życia najsłabszych. Co obrazuje bodajże odc 3 albo 4

Ps: Aha, w serialu jeden z Vipów jest homoseksualny. Jest ukazany jak gruba zboczona świnia, do tego nienajmądrzejszy. Sensacja: Netflix krytykuje LGBT!!!
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): A dwa, jakoś w tym serialu nie widzisz krytyki materialistycznych ateistów co to za wszelką cenę chcą wygrać, a przy okazji pozbawić życia najsłabszych.

Pisałem o warstwie etycznej. Serial w żaden sposób nie wyróżnia postawy ateistycznej w tym względzie, zaś pan rozmodlony jakoś znajduje religijne powody to bezwzględnej rywalizacji.

Natomiast główna krytyczka jego rozmodlenia rezygnuje z rywalizacji, umierając dobrowolnie, aby inna uczestniczka gry miała szanse wrócić do swojego brata.

A to, kto jest najgorszym gnojem, nie rzutuje w żaden sposób na to, kto również jest przedstawiony w negatywnym świetle. Przy czym religijne afiliacje czy ateizm najgorszych gnojów nie jest w żaden sposób wyeksponowany, za to chrześcijaństwo tego niesmacznego typa owszem.

A żeby nie było, że to tylko moje spostrzeżenia:
https://mikefrost.net/can-we-talk-about-...quid-game/

Tu jest ciekawa analiza religijnych motywów w serialu: https://www.quietnormal.com/squid-games-...istianity/
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
E.T. napisał(a):zaś pan rozmodlony jakoś znajduje religijne powody to bezwzględnej rywalizacji

I rzecz jasna ich nie wymienisz
E.T. napisał(a):Natomiast główna krytyczka jego rozmodlenia rezygnuje z rywalizacji, umierając dobrowolnie, aby inna uczestniczka gry miała szanse wrócić do swojego brata

Oczywiście to że sama powiedziała iż nie ma powodu by wracać wolność pomijasz żeby ci lepiej pasowało pod tezę

E.T. napisał(a):Przy czym religijne afiliacje czy ateizm najgorszych gnojów nie jest w żaden sposób wyeksponowany

No wiadomo, wszak większość uczestników było ateistami. Trochę byłoby slabo gdyby krytykowali większość społeczeństwa. Oczywiście też nie wiadomo w jaki sposób mieliby podkreślać ateuszowość reszty

E.T. napisał(a):, za to chrześcijaństwo tego niesmacznego typa owszem

Oczywiście na czym jego niesmaczność polegała nie powiesz

No ale to co pisałem o krytyce LGBT w tym serialu pomijasz. W sumie nie dziwota. Bo stosując twoja retorykę wychodzi na to że Netflix atakuje LGBT
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Kiedy mówi że w porządnej?

Racja, nie pada słowo "porządnej". Polski przekład brzmi:
"-Proszę pana. Ma pan chwilę?
-Nie wierzę w Jezusa.
-Nie o to chodzi. Chcę panu zaoferować świetną szansę...
-Pochodzę z buddyjskiej rodziny, więc daj mi spokój i spadaj."

Niemniej, charakterystyczne, że spojrzenie na ulizanego gościa w gajerze i z neseserem pytającego "ma pan chwilę?" wystarczy bohaterowi do wywnioskowania, że zaraz zacznie się nawracanko.

Zacytuję jeden z linkowanych wcześniej artykułów:
Cytat:I know I shouldn’t come to a violent, dystopian South Korean game show looking for in-depth character development. But it felt like Squid Game just offered up the worst of those monstrous stereotypes of bad pastors and blind preachers. And it got me wondering why.

After a little research, I came across an article by Dave Hazzan, a Canadian journalist living in Korea, in The Diplomat, an Asian-Pacific journal. He writes,

“South Korea is awash with evangelical Christianity. This once resolutely shamanistic and Confucian country now seems to have more churches than corner stores. From miniscule, storefront chapels to the biggest church in the world, the skyline of every major city is ablaze with neon crosses. Evangelical Christians proselyte house to house, distribute pamphlets and church-emblazoned tissue packets on street corners, and cycle through town blaring sermons and homilies through bullhorns, urging you to either accept Jesus, or be prepared for the Devil’s wrath below. It is very rare to spend more than a few days in Korea without being preached to.”

I’ve only been to Korea twice myself but I can attest to that last sentence. While walking around Seoul, I have been preached to and handed Christian literature by several Korean evangelists.


InspektorGadżet napisał(a): I rzecz jasna ich nie wymienisz

Ano może wtedy, kiedy po wygranej rywalizacji w przeciąganiu liny składa dziękczynne modły, na co młoda ateistka zwraca mu uwagę, że powinien dziękować starcowi i temu od defraudacji, bo to dzięki nim wygrali. Na to rozmodlony odpowiada:
"Jesteś zagubioną owcą. Nie słyszysz płaczu ludzi przybitych dziś do krzyża? Przeżyliśmy dzięki ich krwi i poświęceniu. W imieniu wszystkich grzeszników (tutaj spogląda znacząco na pozostałych) dziękuję Bogu za ich poświęcenie i odmawiam modlitwę.", co spotyka się z celna ripostą młodej ateistki: "Gówno prawda. Sam ich zabiłeś.". Tak więc sobie rozmodlony tłumaczy zdarzenia, usprawiedliwiając swój udział w rywalizacji. Podobnie na szklanych płytach rozmodlony się rozmadla, mówi "Nie ma porządku, w którym Bóg nas wzywa. Nadszedł dzień sądu. Wszyscy i tak trafią do piekła", przy czym gdy ktoś tamującego ruch rozmodlonego próbuje zepchnąć, ten się broni, napastnika wrzuca na płytę, która okazuje się być ze zwykłego szkła, po czym wskoczywszy na tą ze szkła hartowanego- na która mógł pewnie skoczyć dzięki "ofierze" zrzuconego- zaczyna znów wznosić dziękczynne modły. Gdy się widzi wokół siebie pogardy godnych grzeszników a samemu stara się być- interesownie, a jak!- kumplem Stwórcy, to trochę łatwiej być bezwzględnym.

InspektorGadżet napisał(a): Oczywiście to że sama powiedziała iż nie ma powodu by wracać wolność pomijasz żeby ci lepiej pasowało pod tezę

Oczywiście pomijasz to, że materialistyczna ateistka wolała zginąć dla dobra drugiego człowieka, niż walczyć o kupę kasy. ;]

No i pomijasz to, że panienka nie planowała samobójstwa z tego powodu, że nie miała do czego wracać. To była jej ofiara, uzasadniona mniej więcej tak: "ta druga osoba ma dobry powód by żyć, chce zaopiekować się swoim młodszym bratem, stworzyć dla niego dom. jeśli ktoś ma tu umrzeć, to raczej ja".

InspektorGadżet napisał(a): No wiadomo, wszak większość uczestników było ateistami. Trochę byłoby slabo gdyby krytykowali większość społeczeństwa. Oczywiście też nie wiadomo w jaki sposób mieliby podkreślać ateuszowość reszty

Słabo by było? A tego się w filmach czy serialach nie robi? W jaki sposób? A choćby pozwalając im wyrazić swoje poglądy.

InspektorGadżet napisał(a): Oczywiście na czym jego niesmaczność polegała nie powiesz

Niesmaczność polega na żałosnym pogrążaniu się w modlitwie w kryzysowej sytuacji, aby poczuć się lepszym od otoczenia i zasługującym na jakiś lepszy los (choćby pośmiertny), nie robiąc przy tym nic wartościowego. Niesmaczność polega na religijnym usprawiedliwianiu swojego udziału w grze, w tym zabijania innych. Niesmaczność polega na tym całym religijnym eskapizmie, na ucieczce od rzeczywistych, moralnych dylematów, na tej całej modlitewnej alienacji w obliczu obcowania z innymi ludźmi w tak dramatycznych okolicznościach. Niesmaczna jest religijna histeria, w jaką popada ten typ.

InspektorGadżet napisał(a): No ale to co pisałem o krytyce LGBT w tym serialu pomijasz. W sumie nie dziwota. Bo stosując twoja retorykę wychodzi na to że Netflix atakuje LGBT

IksDe Bogaty grubas który chce się zabawić z kelnerem jako krytyka LGBT. IksDe

Weź gościu przeczytaj ten artykuł, który linkowałem. Podsuwam jeszcze raz: https://mikefrost.net/can-we-talk-about-...quid-game/

Kościoły chrześcijańskie w Korei Południowej nie mają teraz dobrej publicity i serial się w to doskonale wpisuje.
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
"znalezczyni napisał(a):Dragula, nie rozumiesz, zapytaj dziewczyny, dlaczego ogląda, zamiast pisać tutaj, że (jej) nie rozumiesz.
w związku mamy patriarchat, może mi się nie podobać niezależnie od jej zdania. Ona zresztą też ocenia serial jako średni, do końca obejrzała z ciekawości.

Po prostu nie jest to ponadprzeciętny serial, stąd nie rozumiem jego popularności. Przemoc jak na tego typu produkcję jest bardzo soft, przebrania idiotyczne, źli ludzie są źli bo są źli, specjalnej głębi też w tym nie ma. Hindus dający się nabrać na najbardziej dziecinny fortel świata. Moim zdaniem serial nie wyróżnia się na żadnym polu. Z drugiej strony, połowa, jesli nie większość tytułów na polskim Netflixie jest bardzo słaba
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Obejrzałem trailer tego Squid Game. Syf nie w moim guście. Też nie rozumiem fenomenu. Chodzi o wojenny dreszczyk emocji? Albo o horrorowe połączenie rzeczy związanych z dziecinną zabawą i zagrożeniem? Dziecinne zabawy mają nas emocjonalnie nastrajać beztrosko, ufnie i przyjemnie, czyli wewnętrznie nas "otwierać", a potem bum - krew i śmierć, żeby trzepnęło i wzbudziło przerażający, obcy dysonans? Motyw oblatany że hej. Nuda. A myślałem, że to ja marnuję czas na głupoty.

Dobra. Przepraszam Squid Game. Nie obejrzałem tego. Nie znam szczegółów. Po prostu nie mam nieskończonego czasu, więc nie mogę obejrzeć wszystkiego, by wybierać, w co się wkręcę a w co nie. Zwykle wystarcza mi trailer albo krótki opis, a w tym przypadku widzę mocne i oczywiste nawiązania i podobieństwa do dzieł, które nie są w moim guście. Azjatycki teleturniej, flaki wśród walki o życie, horror na tle dziecinności - każde z tych składowych mnie odpycha.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Nie chcę mi sie odpowiadać na całość

E.T. napisał(a):Tak więc sobie rozmodlony tłumaczy zdarzenia, usprawiedliwiając swój udział w rywalizacji

XD. Tyle że on nie modlił się dlatego że wygrali tylko za duszę zmarłych. Manipuluj dalej
E.T. napisał(a):No i pomijasz to, że panienka nie planowała samobójstwa z tego powodu, że nie miała do czego wracać

No i? Jej poświęcenie nie wynikało z jej ateuszowości. Tylko że doszła do wniosku że lepiej żeby tamta przeżyła

E.T. napisał(a):Niesmaczność polega na żałosnym pogrążaniu się w modlitwie w kryzysowej sytuacji

Ty to naprawdę jesteś chory z nienawiści. To się leczy

E.T. napisał(a):Niesmaczność polega na religijnym usprawiedliwianiu swojego udziału w grze, w tym zabijania innych

A usprawiedliwiał konkretnie kiedy?
E.T. napisał(a):IksDe Bogaty grubas który chce się zabawić z kelnerem jako krytyka LGBT. IksDe

No iksde, spasiona tępa i do tego zboczona świnia, którym był gej. Niezła beka, obleśny typ z którego śmieje się reszta bogatych pajaców. I jeszcze czeprie satysfkacje z oglądania śmierci innych. jest mniej odpychający od typa który modlił się za zmarłych. Jak mówiłem, to się leczy

Mustafa, to Obejrzyj sobie Gomorę albo Rodzinę Sporano. Świetne seriale. Chociaż ostatni sezon R. S. To jakieś nieporozumienie
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
bert04

Cytat:zL, zarówno Dragula jak i Osiris serial widzieli. Może nie cały, ale wystarczająco, żeby wyrobić sobie zdanie. Dlatego Twój główny argument o ocenianiu bez oglądania się nie trzyma.
Mustafa Mond nie widział. A Osiris napisał, że widział, dopiero po moim poście. Wcześniej nie można było tego wywnioskować. 


Cytat:Ja nie oglądałem, ale z opinii innych potrafię sobie wyrobić zdanie. Serial oprócz warstwy szokującej ma też coś, co łączy wszystkie znane produkcje koreańskie lat ostatnich.
Możesz sobie wyrobić zdanie na temat tego, czy warto oglądać albo czego możesz od serialu oczekiwać. Nie jesteś jednak w stanie ocenić go bez oglądania.

Poza tym jak pisałam wcześniej, ja niewiele azjatyckich produkcji oglądam. Jak przypuszczam, większość europejskich/ amerykańskich widzów platformy Neflix tak samo. Egzotyka tego serialu jest moim zdaniem jednym z czynników, które dały mu taki sukces. 

Cytat:W tym konkretnym serialu dla jednego ta krytyka to tylko alibi, żeby pokazać jak najwięcej gore i splatter.
Rzecz w tym, że serial nie spływa krwią. Owszem, są brutalne sceny, ale nie jest ich wiele. 

Dragula

Cytat: Ona zresztą też ocenia serial jako średni, do końca obejrzała z ciekawości.


W tym sęk. Nikt tutaj nie pisał, że serial jest arcydziełem sztuki filmowej. Gdyby był, zapewne nie zdobyłby aż takiej popularności. Twoja dziewczyna obejrzała go z ciekawości, nie poprzestała na jednym odcinku. Ogląda się go dalej, bo jest się ciekawą, co będzie. Źle zrobione, kiepskie seriale nie wciągają. 

Cytat:Po prostu nie jest to ponadprzeciętny serial, stąd nie rozumiem jego popularności. 
Dlaczego miałby być więcej niż przeciętnym (ja powiedziałabym dobrym), żeby zyskać aż taką popularność? Czytałam w kilku recenzjach, że serial zaliczono do gatunku dystopii. Wiele z nich było bardzo popularnych w ostatnich latach. 


Cytat:Przemoc jak na tego typu produkcję jest bardzo soft, przebrania idiotyczne, źli ludzie są źli bo są źli, specjalnej głębi też w tym nie ma.
Przemoc jest jak na tego typu produkcję moim zdaniem dawkowana we właściwy sposób. Nie dominuje, ale kiedy już jest, to czasem trudno ją oglądać. Przebrania są świetne - scenografia jest spójna. Ubrania strażników są zuniformizowane. Zakryte twarze odbierają im człowieczeństwo. Proste symbole trójkąt, koło, kwadrat dają się łatwo zapamiętać. Nawet dziecko nie miałoby z tym problemu. 

Mustafa Mond

Cytat:Dobra. Przepraszam Squid Game. Nie obejrzałem tego. Nie znam szczegółów. Po prostu nie mam nieskończonego czasu, więc nie mogę obejrzeć wszystkiego, by wybierać, w co się wkręcę a w co nie. Zwykle wystarcza mi trailer albo krótki opis, a w tym przypadku widzę mocne i oczywiste nawiązania i podobieństwa do dzieł, które nie są w moim guście.
Po prostu nie feruj tak mocnych opinii na temat czegoś, czego oceniać nie możesz. Wystarczy napisać, że trailer/ recenzje nie zachęcają cię do oglądania, bo nie spodziewasz się niczego ciekawego.


Cytat:Azjatycki teleturniej, flaki wśród walki o życie, horror na tle dziecinności - każde z tych składowych mnie odpycha.
A tutaj znowu to robisz. Ani to teleturniej, ani w nim flaki wśród walki o życie, ani horror na tle dziecinności. Nie możesz się powstrzymać?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Tyle że on nie modlił się dlatego że wygrali tylko za duszę zmarłych. Manipuluj dalej

"W imieniu wszystkich grzeszników dziękuję Bogu za ich poświęcenie i odmawiam modlitwę." ;]

InspektorGadżet napisał(a): No i? Jej poświęcenie nie wynikało z jej ateuszowości.

I niczego podobnego nie twierdzę. Wskazuję tylko, że ta postać, kontrastująca z rozmodlonym dziękującym Bogu po tym, jak kogoś zabił (także szklane płyty- przypomianam!) i fakt, że to właśnie ona bierze na siebie poświęcenie, a nie pan bogobojny, jest jednym z wielu elementów ukazujących negatywny stosunek twórców do religii.

Można jeszcze przytoczyć opowieść młodej ateistki o jej ojcu: pastorze, którzy katując jej mamę odmawiał modlitwy. ;]

InspektorGadżet napisał(a): Ty to naprawdę jesteś chory z nienawiści. To się leczy

To nie nienawiść, tylko pogarda. ;]

InspektorGadżet napisał(a): A usprawiedliwiał konkretnie kiedy?

Naprawdę, znowu musze siebie cytować?

E.T. napisał(a): Ano może wtedy, kiedy po wygranej rywalizacji w przeciąganiu liny składa dziękczynne modły, na co młoda ateistka zwraca mu uwagę, że powinien dziękować starcowi i temu od defraudacji, bo to dzięki nim wygrali. Na to rozmodlony odpowiada:
"Jesteś zagubioną owcą. Nie słyszysz płaczu ludzi przybitych dziś do krzyża? Przeżyliśmy dzięki ich krwi i poświęceniu. W imieniu wszystkich grzeszników (tutaj spogląda znacząco na pozostałych) dziękuję Bogu za ich poświęcenie i odmawiam modlitwę.", co spotyka się z celna ripostą młodej ateistki: "Gówno prawda. Sam ich zabiłeś.". Tak więc sobie rozmodlony tłumaczy zdarzenia, usprawiedliwiając swój udział w rywalizacji. Podobnie na szklanych płytach rozmodlony się rozmadla, mówi "Nie ma porządku, w którym Bóg nas wzywa. Nadszedł dzień sądu. Wszyscy i tak trafią do piekła", przy czym gdy ktoś tamującego ruch rozmodlonego próbuje zepchnąć, ten się broni, napastnika wrzuca na płytę, która okazuje się być ze zwykłego szkła, po czym wskoczywszy na tą ze szkła hartowanego- na która mógł pewnie skoczyć dzięki "ofierze" zrzuconego- zaczyna znów wznosić dziękczynne modły. Gdy się widzi wokół siebie pogardy godnych grzeszników a samemu stara się być- interesownie, a jak!- kumplem Stwórcy, to trochę łatwiej być bezwzględnym.

Gdy tylko wizja rychłej śmierci oddala się na chwilę po tym, jak jego konkurenci giną, a on robi postęp w grze, przestaje o sobie myśleć jako o grzeszniku skazanym na piekło, miast tego dziękuje Bogu, uważając chyba, że ma u niego jakieś względy i dlatego to nie on zginął, tylko osoba, do której śmierci się przyczynił- a nie, przepraszam, to była jej ofiara i poświęcenie dla niego, kumpla Pana Boga. IksDe

InspektorGadżet napisał(a): No iksde, spasiona tępa i do tego zboczona świnia, którym był gej. Niezła beka, obleśny typ z którego śmieje się reszta bogatych pajaców. I jeszcze czeprie satysfkacje z oglądania śmierci innych. jest mniej odpychający od typa który modlił się za zmarłych. Jak mówiłem, to się leczy

Jestem prosty człowiek z ludu i spasiony, bogaty pajac jest spoza mojej społecznej orbity. Bohaterami tego serialu są nie bez powodu zwykli ludzie. To oni mogą stać się dla widzów jakimś punktem odniesienia czy porównania, ich postawy mogą zostać poddane refleksji na własny użytek. Psychologia tych postaci, ich moralne wybory są ciekawe i pouczające, w przeciwieństwie do płytkich, epizodycznych postaci VIPów, które nic ciekawego w sobie nie mają.

Chociaż serial pokazuje w negatywnym świetle rozwarstwienie społeczne, to takie okoliczności społeczno-ekonomiczne stanowią w nim jedynie nietknięte tło dla ukazania rozmaitych postaw ludzi tkwiących w tym systemie, zajmujących dolne szczeble drabiny i być może aspirujących do wspięcia się wyżej.
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Możesz sobie wyrobić zdanie na temat tego, czy warto oglądać albo czego możesz od serialu oczekiwać. Nie jesteś jednak w stanie ocenić go bez oglądania.

Jak słusznie zauważył Mustafa Mond, życie jest zbyt krótkie żeby oglądać wszystko, co akurat jest popularne. A co do mnie, ostatnio się zreflektowałem, że brutalność na Netfliksie mi się po prostu przejadła. Podobnie jak "krytyka chrześcijaństwa" (pomijając, czy istotnie w nim jest czy nie). Być może przez to umyka mi jakaś część kultury, ale oszczędzam moje pokłady wrażliwości na te produkcje, w których jakość i fabuła wyrównują to (choć już w przypadku Wiedźmina mam wątpliwości). Tak więc całkiem subiektywnie stwierdziłem, że ten serial to nie dla mnie.

Cytat:Poza tym jak pisałam wcześniej, ja niewiele azjatyckich produkcji oglądam. Jak przypuszczam, większość europejskich/ amerykańskich widzów platformy Neflix tak samo. Egzotyka tego serialu jest moim zdaniem jednym z czynników, które dały mu taki sukces. 

Jaka "egzotyka". Korea jest ostatnio modna, Parasite nie jest dziełem odosobnionym ale wypłynął na fali tamtejszych produkcji. A Netflix i w ten kierunek zainwestował (z lepszym efektem IMHO, niż te parę polskich seriali, które uskutecznili). Dla mnie swego czasu The Host było spotkaniem z koreańską kinematografią, ale potem był Train to Busan, Battelship Island. A co do reszty Azji, to jest jeszcze Internal Affairs, jest The Raid.

Jeżeli coś daje sukces produkcjom dalekowschodnim, to dla mnie jest to inne słowo: odwaga. Im większa kasa inwestowana, tym większa asekuracja na każdym poziomie, obcinanie treści niepoprawnych politycznie, dostosowywanie materiału do PG 13. Swego czasu filmy stawały się do wyrzygania przewidywalne, a seriale stawiały na oryginalne formaty, co było jednym z powodów ich rozkwitu. Dziś i seriale coraz więcej kasy biorą, coraz częściej uginają się pod presją asekuranctwa.

Ale w Azji jeszcze można zrobić takie coś, jak Old Boy. Porównaj go i amerykański remake. To właśnie, odwaga, stanowi różnicę.

Cytat:Rzecz w tym, że serial nie spływa krwią. Owszem, są brutalne sceny, ale nie jest ich wiele. 

Nie o ilość chodzi a o jakość. Fortepian spadający na Kaczora Donalda jest mniej brutalny, niż spoliczkowanie dziecka.


Cytat:W tym sęk. Nikt tutaj nie pisał, że serial jest arcydziełem sztuki filmowej. Gdyby był, zapewne nie zdobyłby aż takiej popularności. Twoja dziewczyna obejrzała go z ciekawości, nie poprzestała na jednym odcinku. Ogląda się go dalej, bo jest się ciekawą, co będzie. Źle zrobione, kiepskie seriale nie wciągają. 

Byś się zdziwiła, ile swego czasu seriali "domęczyłem", bo chciałem wiedzieć, jak się skończą. Takie rzeczy robi się kilka razy w życiu za młodu. A z wiekiem człowiek zaczyna szanować czas bardziej, niż ciekawość. Dziś już bym odstawił ostatnie sezony Losta i poczekał, aż ktoś mi zdradzi koniec. I potem, ewentualnie, oglądnął resztę. Mam na dysku nagrany ostatni sezon GoT, ale po sezonie przedostatnim już mi się nie chciało kontynuować. Pewnie kiedyś "domęczę", ale to już nie te czasy.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a):Możesz sobie wyrobić zdanie na temat tego, czy warto oglądać albo czego możesz od serialu oczekiwać. Nie jesteś jednak w stanie ocenić go bez oglądania.

No logiczne. Skoro nie żyłeś w Średniowieczu to nie wiesz czy warto by było. Skoro realnego socjalizmu na własne oczy nie widziałeś to nie jesteś w stanie właściwie go ocenić. Skoro nie bierzesz udziału w eksperymentach to żadnej oceny ich skutków oceny dokonać nie możesz... Jak mnie irytują kategoryczne stwierdzenia, że do oceny potrzebna jest obecność przy wydarzeniu. Na podstawie tylko otoczenia wokół zdarzenia da się wywnioskować i ocenić jego skutki, cele i efekty powstania. Gdyby Twoje stwierdzenie było prawdą to ani nie dałoby się mówić o moralności, o rozwoju nauki i wyższości sztuki takiej nad siaką. Osobiste doświadczanie wręcz przeciwnie, zaburza ocenę w większości przypadków. Dlatego to najgorsze szmiry mają najwięcej odcinków i statystycznie najczęściej produkują grupę wiernych fanów, którzy nie są zaangażowani w rozwój "franczyzy" jednak bezwzględnie przestrzegają a to godzin emisji odcinków, a to rytuałów prowadzących do powstania uzależnienia. Stąd Brook i Rich razem z Maciusiem i Bożenką święcą tryumfy i wcale nie trzeba obejrzeć wszystkich tysięcy odcinków, aby wiedzieć, że to chała.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a):
znaLezczyni napisał(a):Możesz sobie wyrobić zdanie na temat tego, czy warto oglądać albo czego możesz od serialu oczekiwać. Nie jesteś jednak w stanie ocenić go bez oglądania.

No logiczne. Skoro nie żyłeś w Średniowieczu to nie wiesz czy warto by było. Skoro realnego socjalizmu na własne oczy nie widziałeś to nie jesteś w stanie właściwie go ocenić. Skoro nie bierzesz udziału w eksperymentach to żadnej oceny ich skutków oceny dokonać nie możesz... Jak mnie irytują kategoryczne stwierdzenia, że do oceny potrzebna jest obecność przy wydarzeniu. Na podstawie tylko otoczenia wokół zdarzenia da się wywnioskować i ocenić jego skutki, cele i efekty powstania. Gdyby Twoje stwierdzenie było prawdą to ani nie dałoby się mówić o moralności, o rozwoju nauki i wyższości sztuki takiej nad siaką. Osobiste doświadczanie wręcz przeciwnie, zaburza ocenę w większości przypadków. Dlatego to najgorsze szmiry mają najwięcej odcinków i statystycznie najczęściej produkują grupę wiernych fanów, którzy nie są zaangażowani w rozwój "franczyzy" jednak bezwzględnie przestrzegają a to godzin emisji odcinków, a to rytuałów prowadzących do powstania uzależnienia. Stąd Brook i Rich razem z Maciusiem i Bożenką święcą tryumfy i wcale nie trzeba obejrzeć wszystkich tysięcy odcinków, aby wiedzieć, że to chała.

Podałeś skrajne przypadki oper mydlanych (i to nie najwyższych lotów). Normalnym serialom daje się szansę, myślę że tak z pięć odcinków. Tak przynajmniej było w moim przypadku z "The Expanse", gdybym sugerował się pierwszymi dwoma-trzema odcinkami (albo, o zgrozo, jednym) ominęłaby mnie najlepsza space-opera, jaką w życiu widziałem.
"Squid Game" akurat ma póki co tylko jedną serię, w której odcinków wiele nie ma, więc można by w sumie dociągnąć go do końca w celu oceny, no chyba że ktoś nie jest kinomanem i serialomanem, tak jak ja, to rozumiem, że nie musi wszystkiego oceniać dokładniej.

Dragula napisał(a):Po prostu nie jest to ponadprzeciętny serial, stąd nie rozumiem jego popularności.

A w czym się przejawia ta trudność w zrozumieniu?
Po prostu duża grupa osób uważa go za serial lepszy od przeciętnej. Ty nie. To nie jest fizyka kwantowa czy iloraz różnicowy.

Bert04 napisał(a):Jaka "egzotyka". Korea jest ostatnio modna, Parasite nie jest dziełem odosobnionym ale wypłynął na fali tamtejszych produkcji. A Netflix i w ten kierunek zainwestował (z lepszym efektem IMHO, niż te parę polskich seriali, które uskutecznili). Dla mnie swego czasu The Host było spotkaniem z koreańską kinematografią, ale potem był Train to Busan, Battelship Island. A co do reszty Azji, to jest jeszcze Internal Affairs, jest The Raid.

Tak naprawdę Azja stała się na dobre popularna pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy to w Europie zaczął święcić tryumfy "Ringu" i jego kolejne części i wersje, a co za tym idzie cała grupa japońskich, koreańskich, filipińskich i tajskich horrorów i thrillerów, co w zasadzie trwa do dzisiaj. Celowo pomijam "Godzillę" i inne tego typu wynalazki z Japonii, czy kino karate, które w Polsce popularne są od dawna.
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Stąd Brook i Rich

Ridge. Kurna człowieku, Ridge Forrester. Widać, że nie oglądałeś.

Gawain napisał(a): i wcale nie trzeba obejrzeć wszystkich tysięcy odcinków, aby wiedzieć, że to chała.

Ja ci kurna dam, widać że gustu nie masz za grosz. Pewnie na dodatek książki czytasz. I na PO głosujesz. Wykształciuch pieprzony.

Brainless napisał(a): Podałeś skrajne przypadki oper mydlanych (i to nie najwyższych lotów).

Następny kurna się znalazł. Zapisuję was obu w moim małym kajeciku wpierdolu.

Najlepszy serial ze wszystkich to South Park, a nie jakieś Squidy Sridy Język
Odpowiedz
Plot Twist:
Spoiler!
Nie mów nikomu Oczko

lumberjack napisał(a):Następny kurna się znalazł. Zapisuję was obu w moim małym kajeciku wpierdolu.

Ło kurwa. Zaliczyć bana za "The Bold & The Beautiful". Tego jeszcze nie było Duży uśmiech
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
Brainless napisał(a):
Gawain napisał(a):
znaLezczyni napisał(a):Możesz sobie wyrobić zdanie na temat tego, czy warto oglądać albo czego możesz od serialu oczekiwać. Nie jesteś jednak w stanie ocenić go bez oglądania.

No logiczne. Skoro nie żyłeś w Średniowieczu to nie wiesz czy warto by było. Skoro realnego socjalizmu na własne oczy nie widziałeś to nie jesteś w stanie właściwie go ocenić. Skoro nie bierzesz udziału w eksperymentach to żadnej oceny ich skutków oceny dokonać nie możesz... Jak mnie irytują kategoryczne stwierdzenia, że do oceny potrzebna jest obecność przy wydarzeniu. Na podstawie tylko otoczenia wokół zdarzenia da się wywnioskować i ocenić jego skutki, cele i efekty powstania. Gdyby Twoje stwierdzenie było prawdą to ani nie dałoby się mówić o moralności, o rozwoju nauki i wyższości sztuki takiej nad siaką. Osobiste doświadczanie wręcz przeciwnie, zaburza ocenę w większości przypadków. Dlatego to najgorsze szmiry mają najwięcej odcinków i statystycznie najczęściej produkują grupę wiernych fanów, którzy nie są zaangażowani w rozwój "franczyzy" jednak bezwzględnie przestrzegają a to godzin emisji odcinków, a to rytuałów prowadzących do powstania uzależnienia. Stąd Brook i Rich razem z Maciusiem i Bożenką święcą tryumfy i wcale nie trzeba obejrzeć wszystkich tysięcy odcinków, aby wiedzieć, że to chała.

Podałeś skrajne przypadki oper mydlanych (i to nie najwyższych lotów).

To mi się nasunęło akurat. Ogólnie jest masa telenowel trwających z powodu przyzwyczajenia widowni do emitowania przygód Alvarów i Conchit. Ogólnie chodzi o wstawianie ogranych klisz lub dostosowywaniu treści do założeń ideologicznych.

Cytat:Normalnym serialom daje się szansę, myślę że tak z pięć odcinków. Tak przynajmniej było w moim przypadku z "The Expanse", gdybym sugerował się pierwszymi dwoma-trzema odcinkami (albo, o zgrozo, jednym) ominęłaby mnie najlepsza space-opera, jaką w życiu widziałem.
"Squid Game" akurat ma póki co tylko jedną serię, w której odcinków wiele nie ma, więc można by w sumie dociągnąć go do końca w celu oceny, no chyba że ktoś nie jest kinomanem i serialomanem, tak jak ja, to rozumiem, że nie musi wszystkiego oceniać dokładniej.


No sam tak robię, problem w tym, że po większości dobrych seriali widać potencjał po pierwszych trzech odcinkach. I tak widać różnicę między Dr Housem a Przeklętą np. Albo między GoT a Sabriną, tą nową. Różnica wynika z jakości materiału. Szmir nie ratuje nawet aktorska oprawa. Moim zdaniem warto ufać w opinie o produkcie czy wydarzeniu, bo sprawdzanie samemu to strata czasu.

lumberjack napisał(a):
Gawain napisał(a): Stąd Brook i Rich

Ridge. Kurna człowieku, Ridge Forrester. Widać, że nie oglądałeś.

Moja culpa. Jak mogłem skalać imię Tego, którego nie powinno się wspominać, ani tym bardziej wymawiać Duży uśmiech

Cytat:Ja ci kurna dam, widać że gustu nie masz za grosz.

Może być. Nie podoba mi się większość rzeczy podobających się innym.

Cytat:Pewnie na dodatek książki czytasz. I na PO głosujesz. Wykształciuch pieprzony.

Sam żeś wykształciuch! I Docent!
Odpowiedz
Brainless napisał(a): Nie mów nikomu

Dzięks, w życiu bym na to nie wpadł Uśmiech

Brainless napisał(a): Zaliczyć bana za "The Bold & The Beautiful". Tego jeszcze nie było

Ban banem, a kajecik kajecikiem. Ban będzie czymś czego będziecie pragnąć kiedy tylko zacznę egzekwować to co zostało zapisane w kajeciku.

Gawain napisał(a): Moja culpa. Jak mogłem skalać imię Tego, którego nie powinno się wspominać, ani tym bardziej wymawiać

I pamiętaj, On jest tylko jeden:

[Obrazek: ridg-forrester-ronn-moss-moda-na-sukces-...RY_BIG.jpg]

Trzeba na to uważać, bo teraz wszędzie pełno podrabiańców.

Gawain napisał(a): Sam żeś wykształciuch!

A weź przestań, to było dawno i nieprawda.

Gawain napisał(a): I Docent!

Weź w ogóle... w życiu się tak nie splugawiłem.
Odpowiedz
Brainless napisał(a): Tak naprawdę Azja stała się na dobre popularna pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy to w Europie zaczął święcić tryumfy "Ringu" i jego kolejne części i wersje, a co za tym idzie cała grupa japońskich, koreańskich, filipińskich i tajskich horrorów i thrillerów, co w zasadzie trwa do dzisiaj. Celowo pomijam "Godzillę" i inne tego typu wynalazki z Japonii, czy kino karate, które w Polsce popularne są od dawna.

Czemu "celowo pomijam"? Azja przez długi czas jechała na produkcjach niszowych, czyli martial-arts oraz japońskie gumo-potwory. Ale Japonia się ponad to wybiła. Akira Kurosawa był jednym z najbardziej wpływowych eksportowych reżyserów japońskich, bez niego nie powstałoby parę klasycznych westernów. Anime, przecież to morze tematów, ocean produkcji, spytaj sią IG/QQ jak wróci. Hongkong i kino akcji, poczynając na rozrywkowym Jackie Chan a kończąc na mrocznym John Woo. Oboje potem zaczęli produkować w USA, ale ich początki to Hongkong właśnie.

Zmiana, która nastąpiła od paru dekad charakteryzuje się jednak tym, że kino już nie tylko jest rozrywkowe, ale ma coraz więcej dramatu. "Ring" tylko w jednej warstwie jest horrorem, ważniejsze są interakcje psychologiczne postaci. "Internal Affairs" to nie tylko kino gangsterskie ale też dramat postaci grających podwójne role dobra i zła. Z Chin co pewien czas wymykały się jakieś produkcje dysydenckie, jak "Czerwone latarnie". Natomiast najnowszy rozwój to nie tylko poszerzenie tematów, ale także poszerzenie puli krajów. Schemat jest podobny, najpierw jakieś niszowe produkcje rozrywkowe, żeby wbić się w rynek. A potem produkcje coraz bardziej dojrzałe, w tym jedna oskarowa. Korea już przez to przeszła. Indonezja jest na początku, choć ma całkiem dojrzały pakiet kina akcji. A ostatnio na Netfliksie zawitał też Wietnam.

Można zaryzykować tezę, że po fazie tygrysów gospodarczych, ta sama grupa państw chce być tygrysami medialnymi. Jednym wychodzi lepiej, drugim gorzej, ale to już nie jest wyłącznie kwestia egzotyki, jak w latach 70-80, czasach Wejścia Smoka i Powrotu Mechagodżilli.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Czemu "celowo pomijam"?

Bo mowa była raczej o thrillerze z racji omawiania "Squid Game", no ale dalej pociągnąłeś temat. Zresztą, wtedy to była właśnie "egzotyka".

Cytat:Azja przez długi czas jechała na produkcjach niszowych, czyli martial-arts oraz japońskie gumo-potwory. Ale Japonia się ponad to wybiła. Akira Kurosawa był jednym z najbardziej wpływowych eksportowych reżyserów japońskich, bez niego nie powstałoby parę klasycznych westernów. Anime, przecież to morze tematów, ocean produkcji, spytaj sią IG/QQ jak wróci.

Żeby tylko, "Gwiezdne Wojny" Lucasa to także zrzynka z Kurosawy Uśmiech

Cytat:Hongkong i kino akcji, poczynając na rozrywkowym Jackie Chan a kończąc na mrocznym John Woo. Oboje potem zaczęli produkować w USA, ale ich początki to Hongkong właśnie.

Wiem, oni w sumie też przemknęli mi przez myśl, kiedy pisałem poprzedni post..

Cytat:Można zaryzykować tezę, że po fazie tygrysów gospodarczych, ta sama grupa państw chce być tygrysami medialnymi. Jednym wychodzi lepiej, drugim gorzej, ale to już nie jest wyłącznie kwestia egzotyki, jak w latach 70-80, czasach Wejścia Smoka i Powrotu Mechagodżilli.

Tutaj warto zauważyć, że Europa podjęła rękawicę i nie jest w tyle. Kino francuskie nie kojarzy się już z mdławymi, przegadanymi dramatami, hiszpańskie horrory i thrillery, które weszły do gry niedługo po japońsko/koreańsko/chińskiej fali, słynne Nordic noir, które podbija świat. Nawet Niemcy ostatnio wzięły się do roboty, ich "Dark" jest jednym z najlepszych seriali na netflixie (oczywiście moim zdaniem). Dla widza to tylko lepiej, bo jak nudzi mu się dalekowschodnie spojrzenie na prowadzenie fabuły, może sobie zrobić filmową wycieczkę po Europie.
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: InspektorGadżet, 1 gości