Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kataklizmy a fenomen wiary w Boga sprawiedliwego
#41
Rexerex. napisał(a):Albo czy bez grzechu pierworodnego ustałaby wszelka aktywność geologiczna?

Lepiej więc grzeszmy na potęgę. Ustanie wszelkiej aktywności geologicznej paradoksalnie byłoby pierwszym krokiem ku naszej zagładzie ;]

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#42
zefciu napisał(a):Według doktryny chrześcijańskiej człowiek pociągnął za sobą cały kosmos.
O prosze, coraz częściej mamy bardzo zbliżone światopoglądy. Poczytaj co pisze "czym jest rzeczywistość". Tylko jest jeden niuans, skoro to jest efekt ludzki to do czego potrzebny jest jeszcze bóg?

Skywalker napisał(a):Lepiej więc grzeszmy na potęgę. Ustanie wszelkiej aktywności geologicznej paradoksalnie byłoby pierwszym krokiem ku naszej zagładzie ;]
Po pierwsze czyją wykładnie grzechu przyjąć? Po drugie nie każda aktywność musi przejawić się zbyt destrukcyjnie.
[SIZE="1"]. MRU .
............
[/SIZE]
Odpowiedz
#43
Jeżeli rozmawiamy o psychologii, to podejdę inaczej.
TripleSix napisał(a):Kapłani używają słów, aby wytłumaczyć ludziom to, co się stało (np. na Haiti). Sami rzadko stosują się do tych zaleceń. Ergo: mając w dupie gniew boży i wiedząc, że nic na Ziemi nie zależy od jakiegoś Boga, mają czelność kłamać w żywe oczy.
Nie doceniasz ludzkiej umiejętności relatywizacji moralności, elastyczności interpretacji i racjonalizacji. Ksiądz jeżdżący mercem, pijący i palący, chodzący na dziwki itp. potrafi zwykle doskonale uzasadnić swoje postępowanie, a w swoich oczach kompletnie się usprawiedliwić. W ogóle nie ma potrzeby "kłamstwa w żywe oczy".

TripleSix napisał(a):I najdziwniejsze jest to, że po wielkich katastrofach powinno nastąpić odwrócenie od religii (Boga). Ale nie wiem, czy nie jest odwrotnie.
Wiara jest dość odporna na "kontrprzykłady". Nie tylko wiara w sprawiedliwego/dobrego Boga. Spójrz na przesądy. Czy jeżeli osoba przesądna przetrwa piątek 13tego bez uszczerbku na zdrowiu, to przestanie wierzyć w jego pechowość? Raczej znajdzie jakąś pierdółkę, którą uzna za realizację przesądu. A stereotypy? Londyn jest często postrzegany jako miasto deszczowe. Tymczasem średnio rocznie dużo więcej pada w Katowicach. Albo blondynki; zawsze dziwimy się, gdy spotkamy jakąś inteligentną. Nawet jeżeli zdarza się to częściej niż spotkanie z głupią. Dlaczego ludzie ciągle w to wszystko wierzą?
Odpowiedz
#44
aktyn napisał(a):Po pierwsze czyją wykładnie grzechu przyjąć? Po drugie nie każda aktywność musi przejawić się zbyt destrukcyjnie.

Zmierzam właśnie do tego że przy zamarciu wszelkiej aktywnośći geologicznej, życie na Ziemi mogłoby szybko wymrzeć.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#45
Dyskusja się robi o czort wie czym. Ja myślałem, że będzie o teodycei, a tu się okazuje, że Triple po prostu chciał sobie na księży pokrzyczeć.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#46
zefciu napisał(a):Dyskusja się robi o czort wie czym. Ja myślałem, że będzie o teodycei, a tu się okazuje, że Triple po prostu chciał sobie na księży pokrzyczeć.
Dyskusja jest pomiędzy relacją kataklizmów a tłumaczeniem religi na tle kataklizmu na podłożu wiary w dobroć. Jak nie rozumiesz, to się nie udzielaj.
.
[SIZE="1"]. MRU .
............
[/SIZE]
Odpowiedz
#47
Dobry ojciec, rodzic robi to wszystko w założeniu że przez to będzie jego pociesze w późniejszym życiu lepiej. Zapewne tak postępuje bóg, jeśli istnieje robi to wszystko z troski. Najwyraźniej coś nie podobało mu się w ich postępowaniu a po dobroci nie mógł im przemówić do rozumu to musiał zareagować twardą ojcowską ręką. Tak możliwie tłumaczą to sobie osoby które poprzeż tego typu tragedie jeszcze bardziej umacniają się w wierze. To była wersja pierwsza. A druga może być następująca. Przy założeniu że bóg istnieje sprawa może wyglądać nieco inaczej a mnianowicie może on się bawić kosztem tych wszystkich ludzi, traktować to jako swego rodzaju grę. Dla niektórych wierzących, bo na pewno nie dla wszystkich tego typu tragedie, kataklizmy mogą być dowodem na to że boga nie ma bo widzą go przez pryzmat tego dobrego, który nic nie zrobiłby swoim wyznawcom. Jednak narazie nie możemy tego w jakikolwiek sposób sprawdzić, może kiedyś do tego dojdziemy, narazie możemy sobie tak pogdybać, a w rzeczywistości może być zupełnie, całkowicie inaczej niż to sobie wyobrażamy. Pozatym jak tutaj niektóre osoby stwierdziły w innym wątku nie mamy wolnej woli możemy w ogóle nigdy do tego nie dojść, sprawa może być przy takim założeniu jeszcze bardziej utrudniona i zagmatwana niż teraz. Być może mam na tą sprawę całkowicie przekłamany pogląd, jeśli tak objaśnijcie i olśnijcie mnie.
Odpowiedz
#48
zefciu napisał(a):Dyskusja się robi o czort wie czym. Ja myślałem, że będzie o teodycei, a tu się okazuje, że Triple po prostu chciał sobie na księży pokrzyczeć.

O teodycei to jest dopiero o "niczym". Mówiłem, że wątek ma podłoże psychologiczne. Jeśli Zefciu wierzy w boży plan to nie za bardzo sobie podyskutuje w tym wątku. Trudno.

A o kapłanach zacząłem, bo komentowałem post Hassa, który zaczął w ten deseń. Ale wbrew pozorom zachowanie kapłanów wiąże się zasadniczo z tym tematem.

Wracając do tematu. Może pytanie nieco abstrakcyjne, ale jak zachowalibyście się, gdyby kataklizm zabrał wam rodziny - ojców/matki/dzieci? Czy wasza wiara zachwiałaby się, czy wzmocniła?
Odpowiedz
#49
Zawsze można się zastanowić, dlaczego ten kataklizm dotknął ludność, która tak na dobrą sprawę nie jest grzeszna ponad średnią światową. Wychodziłoby na to, że Haiti dostało w dupę, nie za to że ktoś tam grzeszył, tylko oberwali jako przykład/ostrzeżenie, wiecie, taki lekki strzał w potylicę ludzkości, żeby się poprawiła. Przynajmniej tak to może być odebrane, że jeżeli się nie poprawimy, to spotka nas coś podobnego. Ale w tym momencie, jak wierzący mogą sobie tłumaczyć regularne huragany w USA, chyba że z racji uważania się za naród wybrany, myślą że cierpią za milionyJęzyk Ale trzeba jeszcze wziąć pod uwagę podział na ludzi bardziej wierzących i mniej wierzących. To ta pierwsza grupa będzie sobie to tłumaczyć jako kara boska, tak jak niektórzy Żydowscy ortodoksi twierdzą, ze mesjasz nie nadejdzie, bo w Izraelu jest za dużo zabiegów aborcji. A ta druga grupa przyjmie do wiadomości że to naturalny proces w życiu naszej planety, który jest napędzany przez Boga. ProsteJęzyk A co do pytania TripleSix. Wiele osób przechodzi w takim wypadku zachwianie światopoglądu i zwątpienie, które może prowadzić do jeszcze większego umocnienia w wierze, bo skoro Bóg doświadcza mnie w taki sposób, to znaczy że ma jakiś plan wobec mnie i jeśli nie zwątpię, to czeka mnie większa nagroda, coś w tym stylu. Ludzie odnajdują w wierze siłę i trwają w tym jeszcze głębiej, po prostu zdaje mi się że to działa w rodzaju narkotyku, pomaga człowiekowi przetrwać załamanie psychiczne i w rezultacie człowiek podnosi się jeszcze bardziej ufny Bogu.
Odpowiedz
#50
zefciu napisał(a):Natomiast istnienie naturalnych katastrof tłumaczy chrześcijaństwo grzechem pierworodnym i tym, że dla człowieka upadłego lepiej jest być śmiertelnym i w stanie niepewności o własną godzinę śmierci. Tak tłumaczyło, tłumaczy i będzie tłumaczyć. Nic się w tym wyjaśnieniu nie zmienia od tysiącleci, więc nie ma tu miejsca na żadne krętactwa.
Grzech pierworodny zostaje zmazany w czasie chrztu, a jednak katastrofy uderzają na ślepo; wystarczy znaleźć się w złym miejscu, w zlym czasie.
Zas sama interpretacja rajskiego złamania zakazu przez Ewę to jedno wielkie krętactwo.
Pomyśl tylko-tryliony organizmów kręcących sie dokoła, każdy pod hipnotycznym działaniem jedynej prawdy, wszystkie te prawdy identyczne i wszystkie logicznie sprzeczne ze sobą: Moje dziedziczne tworzywo jest najważniejszym tworzywem na Ziemi; jego przetrwanie usprawiedliwia twoją frustrację, ból, a nawet śmierć. I ty jesteś jednym z tych organizmów, i przeżywasz swoje życie w niewoli logicznego absurdu.
R.Wright [i]Moralne zwierzę
Odpowiedz
#51
Ad Grim:

Można więc powiedzieć, że wiara jest rodzajem leku, poprawia zdrowie psychiczne - z jednej strony, ale z drugiej nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wiara w anioły i duchy święte w świetle doznania krzywdy ze strony żywiołu też jest świadectwem nieposiadania piątej klepki.

Im kto bardziej wierzy na pokaz, tym mniej wierzy głeboko. Oto mój zarzut w stosunku do kapłanów i wszelkiej maści neofitów-gorliwców. Im łatwiej się ktoś nawraca, tym latwiej jest mu odrzucić wiarę.

Jestem ciekaw, czy którykolwiek kapłan jest w stanie wypowiedzieć się o kataklizmie bez włączania w to pojęcia "kary boskiej". Wg mnie wszyscy jak jeden mąż będą trąbić o "doświadczaniu nas przez Boga, abyśmy byli lepsi".
Odpowiedz
#52
avidal napisał(a):Grzech pierworodny zostaje zmazany w czasie chrztu, a jednak katastrofy uderzają na ślepo; wystarczy znaleźć się w złym miejscu, w zlym czasie.
Zas sama interpretacja rajskiego złamania zakazu przez Ewę to jedno wielkie krętactwo.

Katechizm Kościoła Katolickiego napisał(a):1263 Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odrodzeni, nie pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa Bożego, ani grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu, wśród których najcięższym jest oddzielenie od Boga. 1264 W ochrzczonym pozostają jednak pewne doczesne konsekwencje grzechu, takie jak cierpienie, choroba, śmierć czy nieodłączne od życia ułomności, takie jak słabości charakteru, a także skłonność do grzechu, którą Tradycja nazywa pożądliwością lub metaforycznie "zarzewiem grzechu" (fomes peccati).


Do katolickiej interpretacji grzechu pierworodnego ateisty nie przekonam :-P.
Odpowiedz
#53
Czyli katolicy różnią się od innych ludzi np. buddystów tym, że noszą piętno grzechu pierworodnego. Ciekawe, czy jak odejdą od wiary i staną się ateistami, piętno znika?

Jednak tsunami sprawiedliwie zabiera katolików i innych, nie zważając na istnienie grzechu pierworodnego. Nasuwa się pytanie - po co aż tak udziwniać refleksyjność naszej natury?
Odpowiedz
#54
TripleSix napisał(a):Czyli katolicy różnią się od innych ludzi np. buddystów tym, że noszą piętno grzechu pierworodnego. Ciekawe, czy jak odejdą od wiary i staną się ateistami, piętno znika?

Jednak tsunami sprawiedliwie zabiera katolików i innych, nie zważając na istnienie grzechu pierworodnego. Nasuwa się pytanie - po co aż tak udziwniać refleksyjność naszej natury?

:o
KKK 402: "Wszyscy ludzie są uwikłani w grzech Adama."
Odpowiedz
#55
Jeśli pigmeje i aborygeni trafiają do Ogrodu Niebieskiego, to religia chrześcijańska i jej nakazy/zakazy nie mają sensu.
Odpowiedz
#56
Byłaby bez sensu, gdyby nie mieli szansy trafić.
Odpowiedz
#57
avidal napisał(a):Grzech pierworodny zostaje zmazany w czasie chrztu, a jednak katastrofy uderzają na ślepo; wystarczy znaleźć się w złym miejscu, w zlym czasie.
Zas sama interpretacja rajskiego złamania zakazu przez Ewę to jedno wielkie krętactwo.
Jak tak uważasz, to sobie uważaj, że krętactwo. Mimo wszystko "krętactwo" mające kilka mileniów. A Triple zachowuje się, jakby jeszcze tego "krętactwa" nie wymyślono.

Triple - można dyskutować o teodycei nie wierząc w ogóle w Boga. Nie wiem czemu dyskusja "jak wierzący tłumaczą istnienie zła" jest "o niczym".
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#58
Tlumaczenia tych tragedii zwykle powstaja na szybko. Po Tsunami w Azji byly glosy ze "najwyrazniej sobie zasluzyli, niewierni". Na Haiti tez ktos sie wypowiadal niedawno ze zostala ukarana korupcja, bo zostala zniszczona jakas amabsada czy budynek ONZ (nie jestem pewien tutaj co to bylo, w kazdym razie jakis rzadowy budynek). To ze duza ilosc kosciolow tez zostala zniszczona jak widac nie jest istotna.
Oczywiscie wszelkie te tlumaczenia sa zbedne, bo jezeli ktos twierdzi ze jego bog jest "nieskonczenie milosierny" widzac jak wyglada swiat to po prostu nie rozumie slowa "nieskonczenie".
Odpowiedz
#59
zefciu napisał(a):Natomiast istnienie naturalnych katastrof tłumaczy chrześcijaństwo grzechem pierworodnym

Tylko co to za sprawiedliwość, kiedy ktoś ma pokutować za grzechy swoich przodków? Jak dla mnie gówniana.

Co to za Bóg, który w swojej wszechmocy pozwala na tyle cierpienia? Nie dociera do mnie żadne tłumaczenie, że to przez człowieka i to, że ma wolna wolę. Nie ma... a nawet jakby miał, to jakoś w zwyczaju ludzie mają jednostki niebezpieczne izolować ze społeczeństwa, żeby nie wyrządzały krzywdy innym. Mimo swoich ułomności większość ludzi jest lepsza od chrześcijańskiego Boga.
Odpowiedz
#60
Wgrygorczuk napisał(a):To ze duza ilosc kosciolow tez zostala zniszczona jak widac nie jest istotna.

Jeśli to Bóg zsyła pioruny to po co na kościele jest piorunochron? :>

DillingerEscPlan napisał(a):Tylko co to za sprawiedliwość, kiedy ktoś ma pokutować za grzechy swoich przodków? Jak dla mnie gówniana.

Boska. Zresztą, to nie była sprawiedliwość tylko miłosierdzie.
[SIZE="1"]
Dyskusja z głupotą niepotrzebnie ją nobilituje.
Dlatego ignoruję: http://www.ateista.pl/member.php?u=410
[/SIZE]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości